USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Sześcian Borg vs Sejmitar
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
jolly
Użytkownik
#91 - Wysłana: 2 Mar 2006 00:40:10 - Edytowany przez: jolly
Odpowiedz 
Anonim
Wyliczenia w czasie nierzeczywistym brzmią intrygująco .
Ale chyba miałeś coś innego na myśli niż ja.
Zgadzam się z tobą,że nie potrzeba bardzo skomplikowanych obliczeń i zawsze jest ECM i ECCM,które może fałszować dane.
Potrzebna jest pewna selekcja i przetworzenie.Kwestia możliwości zakłócania wydaje się również bardzo ciekawa i spekulacja tu jest niezwykle interesująca.

Wydaje mi się,że moc obliczeniowa BORG polega na czymś w rodzaju sieci Klastrowej.Obliczenia są rozproszone.Coś w rodzaju projektu SETI(każdy se chyba kiedyś to na komputerze instalował).

Przy mało skomplikowanych obliczeniach zwykły Cray by sobie poradził szybciej.Nie ma kwestii komunikacji między jednostkami.Nie jest potrzebny skomplikowany algorytm podzialu pracy,ani korekcji błędów itp itd.

Na dystansie 4 metrów człowiek nie dogoni myszy.Bo mysz ma lepsze przyspieszenie.Ale jeżeli chodzi o wyścig na 100km metrów to sytuacja ma się troche inaczej.

Niestety obliczenia w tym wypadku mają bardzo dużą tendencje to bycia nieaktualnymi i to nie kwestia sekund ale znacznie mniejszych jednostek czasu.
Nie twierdze,że BORG nie ma odpowiednich możliwości aby to wyliczyć,poprostu stwierdzam,że ta kwestia jest dla mnie zagadką.

Pozostaje jeszcze kwestia zwrotności.


Jeżeli chodzi o regenracje miałem na myśli ze strony Scymitara możliwość takiego rozkladania zniszczeń na tarczy aby jej poziom był stały.Lub porównywalny procentowo ze zniszczeniami na Sześcianie.


I jeszcze jedno pytanie,czemu Szcześcian,a nie Kula?(w kule o tej samej powierzchni trudniej skutecznie trafić niż w sześcian w wypadku manewrowania,lub walec w wypadku starcia czołowego,zniszczenia tych form są mniej krytyczne-co odkryli już budowniczowie okrągłych baszt)
Aby jednostki mogły się łączyć w dowolnej liczebności?
Jeżeli Szcześcian to jak duży?

No i pytanie o nature promieniowania talaranowego...
Czy ma nature cząsteczkową czy falową?
Nie istnieje chyba promieniowanie,które przenika wszystko zmieniając materie organiczną,a samo pozostając bez zmian?
Jeżeli na coś działą to samo też ulega zmianie.
Musi ulegać odbicią.Jeżeli ma na coś oddziaływać.

Wątpie aby była w stanie przeniknąć przez jądro planety.Raczej może zabić ludzi czekając na jej obrót.

Materia organiczna nie jest specjalnie gęsta,pancerze statków znacznie gęstsze,napewno osłabiają efekt promieniowania,jak każda inna materia znajdująca się między źródłem promieniowania,a ostatecznym celem.Czyli w tym wypadku dronami.Jak gęsty jest materiał,z którego stworzone są statki BORG?A kwestia niesamowitej regeneracji BORG skłania mnie do zadania pytania,gdzie są składowane zapasy tego materiału w skondensowanej formie?Wątpie aby zostały umieszczone w sposób nie chroniących najważniejszych funkcji statku?
Lasik
Użytkownik
#92 - Wysłana: 2 Mar 2006 17:35:56
Odpowiedz 
No i pytanie o nature promieniowania talaranowego...
Czy ma nature cząsteczkową czy falową?

Pytanie bezsesnsu...kazde promieniowanie ma nature dwoista - korpuskularno-falowa (czateczkowo-falowa)...tego nie mozna rozdzielic ze jedno promieniowanie ma taka nature a inne tylko taka
Jean Luc
Użytkownik
#93 - Wysłana: 2 Mar 2006 19:52:13 - Edytowany przez: Jean Luc
Odpowiedz 
Pytanie bezsesnsu...kazde promieniowanie ma nature dwoista - korpuskularno-falowa (czateczkowo-falowa)...tego nie mozna rozdzielic ze jedno promieniowanie ma taka nature a inne tylko taka

Hm? A np. promieniowanie alfa i beta?
Kazde promieniowanie elekrtomagnetyczne ma naturę korpuskularno-falową.
Lasik
Użytkownik
#94 - Wysłana: 2 Mar 2006 20:14:37
Odpowiedz 
Hm? A np. promieniowanie alfa i beta?
Promieniowanie np. alfa to jak dobrze pamietam rozpad atomu w wyniku ktroego zostaja wyemitowane protony i neutrony (po 2). Jesli mamy takich czasteczek duza ilosc to traktujemy je jak fale. Na tym wlasnie polega problem natury korpuskularno-falowej...W zaleznosci od sytuacji rozpatrujemy ze ma np. tylko charakter tylko korpuskularny...podczas gdy naprawde ma tez falowy... to moze byc troche skomplikowane ale tak jest. Po prostu jedne zjawiska lepiej mozna wytlumaczyc myslac o promieniowaniu jako fali (promieniowanie gamma) a inne prosciej wytlumaczyc myslac ze to promienowanie to pojedyncze czasteczki (tak jak w przypadku promieniowania alfa i beta).A natura jest ZAWSZE dwoista...
The_D
Użytkownik
#95 - Wysłana: 2 Mar 2006 20:45:08 - Edytowany przez: The_D
Odpowiedz 
Promieniowanie alfa to po po prostu jądra helu, czyli 2 protony i 2 neutrony. Nawet pojedynczą cząsteczkę możemy traktować jak falę. Przeprowadzono nawet doświadczenie dyfrakcji wiązki promieniowania alfa na jakichś kryształach - czyli zjawiska dającego się wytłumaczyć wyłącznie na drodze falowej. Ogólnie hipoteza de Brogile'a mówi, że każda cząsta jest jednocześnie korpuskułą i falą, z tym, że im większa masa, tym fala krótsza, a jak wiadomo efekty falowe dają się zaobserwować gdy długość fali jest porównywalna z rozmiarami obiektu (odległości między szczelinami, grubości włosa itp). Dlatego cząsteczki beta są praktycznie największymi dla których falową naturę można zaobserwować. A tak On topic:

Nie istnieje chyba promieniowanie,które przenika wszystko zmieniając materie organiczną,a samo pozostając bez zmian?
Jeżeli na coś działą to samo też ulega zmianie.
Musi ulegać odbicią.Jeżeli ma na coś oddziaływać


Słusznie. Przenikliwość jest odwrotnie proporcjonalna do oddziaływania z materią. Tyle że na efekty promieniowania wpływa nie tylko jego przenikalność ale też natężenie. Jeżeli będziemy w stanie wyemitować wystarczająco silne promieniowanie, to nawet przy dużej przenikliwości usmażymy obie półkule ]
Jean Luc
Użytkownik
#96 - Wysłana: 2 Mar 2006 20:51:20
Odpowiedz 
Lesik,
Mylisz pojęcia. Promieniowanie np. alfa i beta to strmienie cząstek. Promieniowanie np. gamma to fala elektromagnetyczna. Owszem, zgodnie z zasadą dualizmu korpsukularno-falowego fala elektromagnetyczna, w pewnych warunkach, zachowuje się jak strumień cząstek, w innych jak fala, ale nie o to chodzi.
Promieniowanie alfa, beta czy neutronowe nie zachowuje się jak fala.

I nie ma znaczenia czy tych cząstek (fotonów) jest dużo czy mało, jeśli będziesz strzelał pojedynczymi fotonami to nadal będą ze sobą interferować, zupełnie jakbyś wysyłał duży strumień (falę).
Lasik
Użytkownik
#97 - Wysłana: 2 Mar 2006 21:02:42 - Edytowany przez: Lasik
Odpowiedz 
Jean Luc to ty sie mylisz...nie myle pojec! Promienie alfa i beta to strumienie czastek bo tak to interpretujemy gdyz nam latwiej tak wytlucmaczyc to zjawisko! wytlumaczyl to tez The_D wiec nie bede po raz kolejny powtarzal tego samego...
Lasik
Użytkownik
#98 - Wysłana: 2 Mar 2006 21:18:15
Odpowiedz 
Z tablic fizycznych:
"Zgodnie z hipoteza de Broglie'a, czastkom nalezy przypisac rowniez wlasciwosci falowe. Dlugosc fali przypisanej czastce metrialnej jest okreslona zwizkiem p=h/lambda (p - ped, h- stala Plancka, lamda - dlugosc fali)
Dualizm korpuskularno-falowy jest cecha nie tylko fotonow (promieniowania elektromagnetycznego) ale wszystkich mikroobiektow."
Jak widac nie wymyslilem sobie tego
Jean Luc
Użytkownik
#99 - Wysłana: 2 Mar 2006 21:30:29
Odpowiedz 
O tym doświadczeniu z dyfrakcją wiązki promieniowania alfa nie słyszałem. Ciekawe.
Chociaż zgadzam się, że wszystkie obiekty mikroświata można, na pewnym poziomie, można traktować jak fale, to jest znacząca różnica między promieniowaniem elektromagnetycznym i np. promieniowaniem alfa.
Właśnie próbuję wydusić z googli coś na temat falowej natury strumieni cząsteczek nie będących fotonami. Na razie bez sukcesów. Nie traktujcie tego proszę jako jakiegoś rodzaju obrazy. Wierzę wam oczywiście, chciałbym tylko zapełnić właśnie odkrytą dziurę w mojej wiedzy...
Lasik
Użytkownik
#100 - Wysłana: 2 Mar 2006 21:57:32
Odpowiedz 
Właśnie próbuję wydusić z googli coś na temat falowej natury strumieni cząsteczek nie będących fotonami.
Uwazaj na informacje zawarte w wikipedi...jesli chodzi o fizyke jest tam mnostwo bledow...

Nie traktujcie tego proszę jako jakiegoś rodzaju obrazy.
Wlasnie sie obrazilem
Jean Luc
Użytkownik
#101 - Wysłana: 2 Mar 2006 22:29:53
Odpowiedz 
Uwazaj na informacje zawarte w wikipedi...jesli chodzi o fizyke jest tam mnostwo bledow...
I wszystko po łebkach.
Dostaję też mnóstwo linków do jakiś ściągawek, co jest szczególnie wkurzające.

Chociaż robi się z tego straszny oftopic, jednak skoro nie ma moderacji, bezczelnie spytam czy ktoś pamięta może książkę, która poruszała by taki temat. Nie musi być on-line, właściwie wolałbym taką z księgarni.
Jurgen
Moderator
#102 - Wysłana: 2 Mar 2006 23:30:01
Odpowiedz 
jednak skoro nie ma moderacji

A co się stało z moderatorami???
Lasik
Użytkownik
#103 - Wysłana: 3 Mar 2006 00:23:14
Odpowiedz 
czy ktoś pamięta może książkę, która poruszała by taki temat.
Ja korzystalem do egzaminu z fizyki atomowej i jadrowej z "Atomy i kwanty" Hakena i Wolfa, jednakze jest to droga ksiazka i pewnie Cie nie zainteresuje...Jednak musialbys szukac czegos w tym stylu...
Karo
Użytkownik
#104 - Wysłana: 3 Mar 2006 00:27:43
Odpowiedz 
mi się obiło o uszy doświadczenie z elektronami czyli było nie było z elementami mającymi masę w spoczynku przyśpieszonymi roznica potencjałow które padają na kryształ. co do większych cząstek to nie wiem ale pewnie ciężko taką siatkę zrobić bo dla elektronów to już ankschtremy (czy jak to tam się pisze).
The_D
Użytkownik
#105 - Wysłana: 3 Mar 2006 17:04:15 - Edytowany przez: The_D
Odpowiedz 
Chociaż robi się z tego straszny oftopic, jednak skoro nie ma moderacji, bezczelnie spytam czy ktoś pamięta może książkę, która poruszała by taki temat. Nie musi być on-line, właściwie wolałbym taką z księgarni.

Podręcznik fizyki do IV klasy liceum (jak nietrudno się domyślić, jeszcze sprzed reformy) Niestety autora nie pamiętam.
---- edit -----
właśnie tej serii. N okładce był schemat atomu.
jolly
Użytkownik
#106 - Wysłana: 3 Mar 2006 18:16:17 - Edytowany przez: jolly
Odpowiedz 
Ja się niestety na tym nie znam.Co widać.Z czego wynika moja gafa.W naszym przypadku będzie obowiązywał nas dualizm korpuskularny.Mam nadzieje,że nie uznacie mnie za ignoranta jeżeli zapytam jak to się ma do naszego praktycznie teoretycznego przykładu.
Arthanis
Użytkownik
#107 - Wysłana: 3 Mar 2006 22:34:18
Odpowiedz 
Cóż... wile zależy od tego, w jaki sposób taleorony odziaływują na materię. Jeżeli unicestwienie żywej tkanki jest możliwe wyłącznie na skutek bezpośredniego "naświetlenia" tym promieniowaniem, to do zabicia dużej liczby organizmów potrzeba dużej dawki tego promieniowania. Ale ja mam jeszcze jedną koncepcję W każdej żywej komórce istnieją twory zwane mitochondriami (bądź ich odpowiedniki) służące do przetwarzana materii na energię. Słyszeliście o zjawisku zwanym samozapłonem ludzkiego ciała? Istnieje teoria mówiąca że dzieje się na skutek reakcji łańcuchowej zapoczątkowanej przez samospalenie jednego uszkodzonego mitochondrium (nie mylić z midichlorianami z Star Wars ). Jeden taki podmutowany/uszkodzony komórek może więc spalając sam siebie wywołać reakcję spalającą okoliczne komórki. Reakcja trwa, aż ciało nie ulegnie spaleniu. Do czego zmierzam? Możliwe że taleorony jedyne co robią, to uszkadzają mitochondria (zaledwie kilka na organizm wystarczy), a wywołana przez to reakcja niszczy żywą tkankę organiczną. Przy małej ilosci uszkodzonych komórek pojawiłby się płomień, a więc powinien być on widoczny na szatach członków romulańskiego senatu. A oni niemal od razu zmienili się na biały węgiel. Możliwe więc że natężenie taleoronów w pomieszczeniu było tak duże że komórki spaliły się niemal wszystkie na raz (płomień nie miał "czego" trawić), a wytworzona temperatura była tak duża że od razu zwęgliła szaty. Wtedy nawet nie musiałby się wydzielić żaden dym... Wszystsko na razie pasuje. Teraz odnośnie scimitara i jego głównej broni. Jeżeli promieniowanie taleoronowe potrzebuje bardzo krótkiego i i nawet niezbyt intensywnego kontaktu z tkanką żywą by ją unicestwić, to do zabicia ogromnej liczby organizmów nie potrzeba dużej liczby taleoronów. Promieniowanie to więc może się cechować dużą przenikliwością (lub ew. reaguje wyłącznie na energię zawartą w mitichondriach), bo nie wpływa to wtedy znacząco na siłę jego działania. Niewielkie minimalne (skuteczne) natężenie tych promieni pozwala na wytworzenie stosunkowo szerokiego "stożka" ostrzału bronią taleoronową. Tłumaczyłoby to dlaczego shinzon uważał, że pojedyńczy atak na ziemię unicestwi wszystkich ich mieszkańców.

Odnosząc całość do tematu (scimitar vs kostka) wydaje mi się że pojedyńczy atak bronią taleoronową byłby w stanie unicestwić całą załogę cube'a. Duża przenikalność promieniowania, zabójczość przy nawet niewielkiej dawce, bądź po prostu wrażliwość na pojedyńczy typ "podzespołów" komórki pozwoliłoby na wytworzenie wiązki obejmują cej cały sześcian.

Czy scimitar byłby w stanie używać głównej broni pozostając w kamuflarzu? Nie widzę przeciwskazań, z innymi rodzajami broni nie miał w końcu problemów. Jedyny problem scimitar mógłby napotkać w rozdysponowaniu enrgii, tzn czy starczyłoby mu jej zarówno na ładoanie głównej broni, jak i na podtrzymanie pola maskującego.

Czy Borg "widzi" przez pole maskujące? Wątpię. Rodzice 7z9 prowadzili badania nad Borgiem korzystając z prymitywnego typu urządzenia maskującego. Nie zostali wykryci, i do czsu gdy sprzęt nawalił nie zostali zasymilowani. Nie widzę podstaw by Borg był w stanie poradzić sobie (zwłaszcza nie spodziewając się ataku) ze znacznie bardziej zaawansowanymi generatorami pola maskującego ze scimitara.

Czy unicestwienie dron wystarczy do uznania sześciana za pokonany? Gdy załoga sześcianu poszła (za sprawą Daty) spać, sześcian sam się zdetonował. Nie był więc w jakiś sposób zdolny do kontynuowania walki, skoro oddał ją walkowerem. Poza tym chyba nigdzie nie wiedziałem (jak jakieś były, to powiedzcie) jednostek borga kierowanycyh bez udziału organizmów żywych. Jeżeli sześcian byłby więc jakimś cudem w stanie walczyć bez załogi na pokładzie, walczyłby na żenująco słabo.

Co do walki bronią konwencjonalną: trzeba pamiętać że chociaż kostka jest uzbrojona świetnie ze wszytskich stron, to jednak rozstawienie broni nie pozwala mu na skoncentrowanie na jednym wrogu choćby 50% uzbrojenia. Co innego scimitar. Jak chyba każda jednostka romulańska większość uzbrojenia posiada skierowaną do przodu. W starciu 1:1 bronią konwencjonalną scimitar byłby w stanie kożystać jednocześnie ze znacznie większej części swojego uzbrojenia niż kostka (nie twierdzę że dałoby mu to większą siłę ognia, ale tak czy inaczej % używanej broni byłby większy). Nie wiemy poza tym czy Borg zdołałby się na czas przystosowac do nieznanej jemu (żadne źródła nie wskazują, że miałoby być inaczej), romulańskiej broni. Jeśli nie - to po kostce. Nie wiadomo również jak broń borga dawałaby sobie radę z podwójnymi tarczami scimitara.

Podsumowując: Nie wiem czy bez odpowiedzi na wiele zasadniczych pytań można rzetelnie analizować hipotetyczne starcie scimitara z cube'm. W zależności od przyjętej koncepcji (jednej z conajmniej dwóch jednakowo prawdopodobnych) odpowiedzi na dane pytania można mówić o przewadze albo cube'a, albo scimitara. I żaden argument w tej dyskusji nie jest niepodważalny.
elbereth
Moderator
#108 - Wysłana: 3 Mar 2006 22:39:57
Odpowiedz 
Rodzice 7z9 prowadzili badania nad Borgiem korzystając z prymitywnego typu urządzenia maskującego. Nie zostali wykryci, i do czsu gdy sprzęt nawalił nie zostali zasymilowani.

o ile ja dobrze pamietam to byli skanowani ale zostali uznani za niewartych zachodu. później podszywali sie pod cuba uzywajac jakis tam sygnatur ;] troche technobełkotu i borg myslal ze Raven to "swoi"
w kazdym razie tak to zapamietalem ;] oczywiscie moge sie mylić ;]
Lasik
Użytkownik
#109 - Wysłana: 3 Mar 2006 23:09:33
Odpowiedz 
Możliwe że taleorony jedyne co robią, to uszkadzają mitochondria (zaledwie kilka na organizm wystarczy), a wywołana przez to reakcja niszczy żywą tkankę organiczną.
Rewelacyjna teoria!
Pah Wraith
Użytkownik
#110 - Wysłana: 3 Mar 2006 23:57:55
Odpowiedz 
"spike in the tertiary EM band"
"consume organic material at the subatomic level"
"microscopic amount could kill every living thing on this ship in a matter of seconds"

Nic o mitochondriach.
Arthanis
Użytkownik
#111 - Wysłana: 4 Mar 2006 01:30:52
Odpowiedz 
Wiem że nie am tam słowa o mitochondriach. Ale nie ma tam też żadnej informacji która w rażący sposób podważyła moją teorię. Próbuję po prostu wymyślić na czym polega "zabójczość" broni taleoronowej, skoro jest znacznie potężniejsza od wszelkich znanych historii broni do uśmiercania siły żywej (broń chemiczna, biologiczna, promieniowanie itp.). "Spalające sie" mitochondria pod wpływem broni taleoronowej (tym razem jako katalizatora reakcji) mogłyby osiągnąć temperaturę wystarczającą do zmainy stuktury atomowej tkanki żywej. jeżeli w reakcji nie doszłoby do zmiany rażącej zmiany masy to reakcja mogłaby przebiegać tak subtelnie jak w romulańskim senacjie. Komórki spaliłyby się bardzo szybko i jedncześnie. Tak jak palące sie w dużej temperaturze drewno: na chwilę staje się ciemne, a po chwili białe i kruche niczym proszek. Jeżeli temperatura każdej komórki byłaby bardzo wysoka jedynie przez chwilkę, komórka uległa by takiemu "wybieleniu" a zarazem jej temperatura nie wpłynęłaby znacząco na otoczenie (np. meble i podłoga nie zaczęłyby się topić/palić).

Wszystsko co piszę o mitochondriach i dizałaniu broni taleoronowej to tylko moje dociekania. W żadnej mierze nie są to informacje podparte ścisłą wiedzą kanoniczną, ale też jej nie przeczą (jeśli się mylę, proszę o komentarz).
WarLock II
Użytkownik
#112 - Wysłana: 4 Mar 2006 11:57:19
Odpowiedz 
Odnośnie teorii Arthanisa o wpływie promieniowania Taelaronowego:

Wydaje mi się, że mitochondria operują zbyt małymi energiami by potrafić zapoczątkować proces spalania, zwłaszcza tak gwałtowny.
Arthanis
Użytkownik
#113 - Wysłana: 4 Mar 2006 12:35:29 - Edytowany przez: Arthanis
Odpowiedz 
Na tym właśnie polega fenomen samozapłonu... Zjawisko nie jest do końca zbadane, ale jakoś tak się dzieje że w szczególnych sytuacjach mitochondria (może lekko podmutowane?) są w stanie wytworzyć ilość energii wystarczającą do unicestwienia komórki. A to wystarczy do zapoczątkowania analogicznej reakcji w komórkach okolicznych. Nie znam zbyt dobrze tego mechanizmu, ale jakoś tak to działa... Zjawisko występuje bardzo rzadko i nie jest do końca zbadane.
Jurgen
Moderator
#114 - Wysłana: 4 Mar 2006 13:50:03
Odpowiedz 
Wydaje mi się, że mitochondria operują zbyt małymi energiami by potrafić zapoczątkować proces spalania, zwłaszcza tak gwałtowny.


Jedno mitochondrium (?chyba tak to sie pisze) na jedną komórkę, zakładając, że promieniowanie telaronowe "aktywuje" wszystkie mitochondria w organizmie. Wydaje mi się to wykonalne, ale ja się nie znam
WarLock II
Użytkownik
#115 - Wysłana: 4 Mar 2006 14:14:48
Odpowiedz 
Zjawisko nie jest do końca zbadane, ale jakoś tak się dzieje że w szczególnych sytuacjach mitochondria (może lekko podmutowane?) są w stanie wytworzyć ilość energii wystarczającą do unicestwienia komórki.

Mam wrażenie że nie chodzi tutaj o bezpośrednie wytworzenie przez mitochondrium ilości energii potrzebnej do zabicia komórki, ale o wytwarzanie produktu ubocznego procesów utleniania, czyli H2O2 które to w niektórych okolicznościach może nie zostać zneutralizowane (jak dzieje się to zazwyczaj) i przedostaje się do cytoplazmy utleniając wnętrze komórki 9to zjawisko akurat jest zbadane dość dobrze) - tak przynajmniej (skrótowo) pamiętam tą sprawę z lekcji biologii. Należy tutaj zauważyć, że owa śmierć komórki nie ma nic wspólnego z gwałtownym utlenianiem (spalaniem). Dalej podtrzymuje, że mitochondria nie są w stanie dostarczyć ilości energii potrzebnej do "zapłonu", jednakże postaram się poszukać jakiś bardziej wiarygodnych dowodów na to (niż moja zawodna pamięć ) jak tylko będę miał chwilę czasu.
Arthanis
Użytkownik
#116 - Wysłana: 4 Mar 2006 14:31:06 - Edytowany przez: Arthanis
Odpowiedz 
"mitochondria nie są w stanie dostarczyć ilości energii potrzebnej do "zapłonu""

Dlatego nie mamy do czynienia z tym zjawiskiem na codzień W mitochondriach muszą zajść jakieś zmiany (mutacje?), by doszło do aż tak gwałtownej reakcji. Teoretycznie na cały organizm wystarcyzłoby jedno takie "zwalone" mitchondrium, bo w jakiś sposób jest ono w stanie "skrzywić" okoliczne mitochondria i wywołać u nich identyczna reakcję samounicestwienia. Co do taleoronów, to mogą one "wymuszać" takie skrzywienie mitochondriów, co po chwili doprowadziłoby do unicestwienia tkanki żywej. Jeżeli chodzi o dane naukowe na ten temat, to najwięcej informacji znalazłem w prasie parapsychologicznej (martwy już Faktor X). Tam wyjaśnienie zjawiska samozapłonu opierało się właśnie na reakcji mitochondriów.
WarLock II
Użytkownik
#117 - Wysłana: 4 Mar 2006 19:05:51
Odpowiedz 
W mitochondriach muszą zajść jakieś zmiany (mutacje?), by doszło do aż tak gwałtownej reakcji.

Hmm na tej samej zasadzie możemy założyć, że gdy zajdą jakieś zmiany, "zmutowane" neurony będą zdolne wytwarzać impulsy elektryczne niczym elektryczny węgorz

Powiem szczerze, że zupełnie mnie to nie przekonuje - IMO najlepsze wytłumaczenie padło na ekranie - promieniowanie taelaronowe powoduje niskopoziomowy rozpad materii organicznej, niestety przy tym założeniu też napotykamy na pewne nieścisłości - np., w jaki sposób tealarony rozpoznają atomy wchodzące w skład materii organicznej skoro atomy te nie różnią się niczym od tych występujących w materii organicznej...?

Pamiętam, że kiedyś już toczyła się tutaj odnośnie tego dyskusja, ale nie pamiętam czy doszliśmy do jakiś wniosków
elbereth
Moderator
#118 - Wysłana: 4 Mar 2006 20:09:48
Odpowiedz 
jedyne wnioski jakie mi sie nasuwają i które przytaczalem w tamtej dyskusji (nie pamietam czy byly moze obalone) to to że to promieniowanie moze rozrywać wiązania występujące w związkach GŁÓWNIE w organizmach. np. w DNA itp itd.
WarLock II
Użytkownik
#119 - Wysłana: 4 Mar 2006 20:21:13
Odpowiedz 
że to promieniowanie moze rozrywać wiązania występujące w związkach GŁÓWNIE w organizmach. np. w DNA itp itd.

Fakt - to miało by sens.
Arthanis
Użytkownik
#120 - Wysłana: 4 Mar 2006 21:05:20
Odpowiedz 
Hmm na tej samej zasadzie możemy założyć, że gdy zajdą jakieś zmiany, "zmutowane" neurony będą zdolne wytwarzać impulsy elektryczne niczym elektryczny węgorz

niby tak, ale nigdy (w rzeczywistosci) nie było mowy o takim zjawisku (jeżeli sie myle, to proszę o poprawkę )... Zjawisko samozapłonu jest znane nauce, i tłumaczone właśnie zmianami w mitochondriach.

to to że to promieniowanie moze rozrywać wiązania występujące w związkach GŁÓWNIE w organizmach

w DNA nie występują żadne szczególne typy wiązań między pierwiastkami... poza tym uszkodzenie wiązań atomowych nie powoduje od razu zmian na poziomie subatomowym... a to że takie zmiany występują słyszeliśmy na filmie.

Promieniowanie taleoronowe nie może odrózniać materii organiczej od nie organicznej. Może więc odziaływuje ono również na materię nieorganiczną, tyle że w stopniu znikomym. Dlatego taleorony powinny nie bezpośrednio niszczyć tkanki organicznej, ale powodować że sama sie ona unicestwi. Zapoczątkowywać jakieś zjawisko, które moze zachodzić jedynie w materii organicznej. A więc powinno ono zaczynać sie na poziomie komórek i niszczyć wszytsko do poziomu subatomowego. Jedyne co mi przychodzi do głowy to chwilowe podniesienie temperatury do poziomu wystarczającego do rozwerwania wiązań między neuklonami. Ponieważ energia wytworzona w ten sposób musiałaby być dość duża, taleoronki muszą "pochłaniać" sporą jej część. W końcu w romulańskim senacie eksplozji atomowej nie widzieliśmy... Dlatego jedyne co mi przychodzi do głowy i nie odbiega od ścisłej nauki bardziej niż sam Star Trek, to właśnie te rozpadające sie mitochondria... Ale jak ktoś ma jakąś inną, w miarę spójną teorię to chętnie poczytam!
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Sześcian Borg vs Sejmitar

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!