USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Sześcian Borg vs Sejmitar
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
hal
Anonimowy
#61 - Wysłana: 5 Sty 2006 09:21:50
Odpowiedz 
Przepraszam ale miałem na myśli ze borg by wygrał gdyby nie Picard. Niestety zle to napisałem
Suma
Anonimowy
#62 - Wysłana: 7 Sty 2006 10:15:23
Odpowiedz 
Picard - zapewne to promieniowanie zniszczyłoby materię organiczną na sześcianie, ale czy byłoby to równoznaczne z unieruchomieniem/zniszczeniem sześcianu?
no i ile dronów musiałoby polec, by Borg się dostosował? bo to, że się dostosuje jest raczej oczywiste.
Picard
Użytkownik
#63 - Wysłana: 7 Sty 2006 10:25:57
Odpowiedz 
Suma

W odcinku VGR,,Unity" dowiadujemy sie,że sześcian Borga unieruchomił burza jonowa. W wyniku tej katastrofuy wiele dron zgineło, inne odłączyły się od Kolektywu odzyskując dawną osobowość zaś całą reszta pozostałą w stanie uśpienia. Sądze więc ,ze pewne zjawiska są w stanie doprowadzić co najmniej do zachamowania aktywności wewnątrz sześcianu jeśli nie do całkowitej zagłady jego załogii. A bez niej żaden statek dalej nie polecii...
The_D
Użytkownik
#64 - Wysłana: 7 Sty 2006 10:41:45
Odpowiedz 
A bez niej żaden statek dalej nie polecii...

TNG 3x20 Tin Man
No ale w tym wypadku promieniowanie wykończyło by też statek. Co do Borga, sądzę, że Scimitar byłby w stanie wyczyścić ze 3 sześcianiki, zanim Borg zdołałby zaadaptować osłony (pod warunkiem, że byłoby to w niewielkich odstępach czasu). Inna sprawa, że zanim rozłożyłby skrzydełka wiązki sciągające pokroiłybygo na plasterki.
Anonim
Anonimowy
#65 - Wysłana: 23 Lut 2006 16:17:28
Odpowiedz 
Hmm a gdyby tak przetransportować kilku romulan, którzy rozsadzili by go od środka (jakąś mocną bombą?). To mi się wydaje jedyną możliwą drogą.
Anonim
Anonimowy
#66 - Wysłana: 23 Lut 2006 19:06:52
Odpowiedz 
Inna sprawa, że zanim rozłożyłby skrzydełka wiązki sciągające pokroiłybygo na plasterki.
Wiesz, trudno powiedziec. Pamietasz DS9: Emissary? Tam stara Miranda, na ktorej byl Sisko, dostala sie w wiazke gdy byla w pelni sil. Wytrzymala calkiem dlugo, przynajmniej pare minut. Nie wiadomo, czy Borg moglby w przeciagu chwili kilkukrotnie
zwiekszyc moc wiazki trakcyjnej (gdyby walil w cos bardziej wymagajacego niz Miranda), ale wiemy, ze Scimitar ma od Mirandy przynajmniej dziesieciokrotnie silniejsze tarcze, a stawialbym nawet, ze dwudziestokrotnie (Sovek moze miec 10x tarcze Mirandy, szczegolnie po uwzglednieniu automodulacji, regeneracji itd).

/Sh1eldeR
crash test
Anonimowy
#67 - Wysłana: 23 Lut 2006 21:10:40
Odpowiedz 
W scenach walki z Borg widac tez ze statek trafiony wiazka trakcyjna jest jednoczesnie przecinany wiazka tnaca po czym polowa spodka odparowywuje (dzieje sie to w kilka sekund).
Scena taka bodajze byla w DS9 na poczatku i pod Wolf 359
Anonim
Anonimowy
#68 - Wysłana: 23 Lut 2006 23:42:01
Odpowiedz 
Pamietam ta scene. Ale na pewno byla tam wiazka tnaca? Mi sie wydawalo, ze tylko trakcyjna - musiala trafic w okret pozbawiony oslon i z uszkodzonym pancerzem i/lub byc ustawiona na DUZA moc

/Sh1eldeR
Picard
Użytkownik
#69 - Wysłana: 24 Lut 2006 20:09:24
Odpowiedz 
Tam stara Miranda, na ktorej byl Sisko, dostala sie w wiazke gdy byla w pelni sil. Wytrzymala calkiem dlugo, przynajmniej pare minut

Chwila, czy nasz pokłdowy inżynier sugeruje, że Borg tnie statki promieniem trakcyjnym? W tym konkretnym przypadku USS Saratoga po prostu nie wytrzymała naprężenia związanego z oddziaływaniem na jej pancerz wiązki trakcyjnej, która nie stanowi głównej broni ofensywnej Borg'a a jedynie służy w zasadzie do unieruchamiania okrętów przeciwika. W przypadku każdej w zasadzie innej walki- w tym pojedynku z Eneterprise-D- załoga sześcianu wpierw unieruchamia jednostkę przeciwnika, następnie zaś siecze ją wiązką tnącą, która przepala się momentalnie przez każdy pancerz używany na statakach Federacji w okresie, w który, rozgrywa się akcja ,,Best of both worlds". Podobnie było by wieć zapewne w przypadku Sejmitara: Borg wpierw by go unieruchomił, następnie zaś pokrojił...
Anonim
Anonimowy
#70 - Wysłana: 24 Lut 2006 20:49:05
Odpowiedz 
Sugeruje, ze promien trakcyjny Borg jest na tyle potezny, zeby zniszczyc Federacyjny (czy Romulanski) okret, gdy ten pozostanie w nim wystarczajaco dlugo. Innymi slowy: to przynajmniej moze byc bron ofensywna. Wiadomo, ze promien trakcyjny zzera tarcze wrogiego okretu (niejeden przyklad na to w TNG jest oraz we wspomnianym DS9: Emissary). Szczerze mowiac to wydaje mi sie, ze ta akcja ze zniszczeniem Mirandy bardzo dobrze pokazywala, jak mogloby wygladac zniszczenie pozbawionego tarcz i uszkodzonego okretu przez wiazke trakcyjna. Kadlub zostal powyrywany, elementy (ogromne) spodka niemal wyparowaly. Jak inaczej mogloby wygladac uderzenie promienia trakcyjnego o ogromnej mocy?

W urywkach (mam na mysli inne urywki, choc nie moge sobei teraz przypomniec odcinka) bitwy pod Wolf 359 widzimy uzycie kombinacji wiazki trakcyjnej i promienia tnacego. Promien tnacy jest zawsze duzo cienszy! W BoBW widac, ze jest on ZNACZNIE cienszy niz "to cos", czym dostala rozerwana w Emissary Miranda i wyglada zupelnie inaczej. Na moje oko przypomina to wiazke trakcyjna. Zobacz na szerokosc promienia - czy to ma byc wiazka tnaca?

Jestem jednak pewien, ze Borg moze regulowac moc wiazki trakcyjnej i prawdopodobnie moze rowniez robic to samo z wiazka tnaca. Moze wiec to, czym oberwala Miranda, bylo wzmocniona wiazka tnaca? Po prostu inaczej ustawiona?

Na ta chwile dla mnie najbardziej prawdopodobne jest, ze to wiazka trakcyjna rozerwala tamtej Mirandzie spodek. To nie taka znow wielka abstrakcja. W Starfleet Command 3 Szescian zadaje wiazka trakcyjna (DUZE!) obrazenia.


/Sh1eldeR
Dyplomata
Użytkownik
#71 - Wysłana: 28 Lut 2006 10:18:30 - Edytowany przez: Dyplomata
Odpowiedz 
Stawiam na Sejmitara .
Nie , nie dlatego , że ma lepsze uzbrojenie . Tego nie będę oceniać .
Główną zaletą Sejmitara jest jego technologia maskowania .
Tu rodzi się pytanie : co dałby kamuflaż ?
Dzieki zamaskowaniu Sejmitar mógłby :
przesłać z zaskoczenia komadosów do Sześcianu ,
którzy zlokalizowaliby przekaźniki wzmocnienia sygnałów wysyłanych
do Kolektywu ; efektem byłoby odcięcie łączności ( " Star Trek :
Pierwszy kontakt " - potrzebny wzmacniacz - przerobiony deflektor ) .
Następnie pozostałaby tylko/aż walka z samotnym Sześcianem .
Domko
Użytkownik
#72 - Wysłana: 28 Lut 2006 11:28:07
Odpowiedz 
Tego nie wiemy cze wzmacniacz jest potrzebny. Borg robili to w First Contact, gdyż były to kolwktywy z różnych okresów, więc nie jest to nic pewnego.
crash test
Anonimowy
#73 - Wysłana: 28 Lut 2006 11:37:11
Odpowiedz 
Obejzalem sobie poczatek DS9 w ktorym widac jak wraz z Miranda USS Saratoga zbliza sie do szescianu Excelsior USS Melbourne, ktory trafiony zostaje w spodek promieniem trakcyjnym z jednoczesnym cieciem wiazka tnaca przy czym wiazka tnaca nie przecina odrazu spodka tylko sie przez niego "powoli" przepala.

URL

Miranda natomiast po zlapaniu promieniem trakcyjnym otrzymuje bezposrednie trafienie niezidentyfikowanym promieniem.

Jednym slowem mieso armatnie
Jean Luc
Użytkownik
#74 - Wysłana: 28 Lut 2006 16:57:56
Odpowiedz 
Zawsze mnie zastanawiało dlaczego Borg nie używają żadnego maskowania. Na pewno asymilowali nie jedną rasę posiadającą taką technologię. Niestety, jeżeli pamięć mnie nie myli, nigdy nie mieliśmy okazji oglądać Borg walczących z zamaskowanym okrętem więc nie sposób powiedzieś czy widzieliby poprzez kamuflarz.
Arthanis
Użytkownik
#75 - Wysłana: 28 Lut 2006 17:13:59
Odpowiedz 
Maskowanie to taktyka finezyjna, a takie działanie jest obce borgowi. Stosuje on taktykę prostą jak cep. Leci, asymiluje, niszczy. Atak na Ziemie kieruje po linii prostej. Ataki przeprowadza pojedyńczymi szećianami, chociaż kilka naraz mogłoby spokojnie zrobić z federacji sitko. Podejżewam że to jest wynik jakiejś idiotycznej aczkolwiek wiążącej dla borga kalkulacji wg. której na fedrację wystarczy jeden sześcian. Mozliwe też że te sześciany to zaledwie monstrualne sondy, mające zbadać jak by tu najłatwiej federację pokonać. Ale czy to trochę nie marnotrastwo czasu i zasobów? Tak więc Borg działa równie skomplikowanie jak łopata Jedyne PRZEJAWY finezji u borga można dostrzec gdy lokalny kolektyw znajduje sie pod wpływem królowej (cofa się w czasie, trochę kombinuje). Ale to i tak niewiele. Cóż... Borg to idiota. Co prawda wielki i silny... Ale idiota
crash test
Anonimowy
#76 - Wysłana: 28 Lut 2006 20:37:52
Odpowiedz 
We are the Kali. Kali byc glodny. Kali asymilowac
WarLock II
Użytkownik
#77 - Wysłana: 28 Lut 2006 20:42:19 - Edytowany przez: WarLock II
Odpowiedz 
Nie do końca zgodziłbym się ze zdaniem Arthanisa odnośnie borg - otóż moim zdaniem borg nie jest zwykłym idiotą Borg kieruje się tylko i wyłącznie czystą kalkulacją, logiką, po prostu borgowi nie opłaca się tracić większej liczby sześcianów na tak słabo rozwiniętą organizację jak federacja, opłaca mu się za to kombinować - vide FC. Poza tym w mniemaniu Borga (jak ktoś już tutaj kiedyś zauważył) asymilacja jest czymś dobrym tak dla asymilowanych jak i dla samego kolektywu, po co więc maiłby się maskować i stosować wyszukane taktyki skoro przybywa by dać doskonałość…??
Havoc
Użytkownik
#78 - Wysłana: 28 Lut 2006 21:04:11
Odpowiedz 
Faktycznie wygląda na to, że Borg te sześciany wysyłał bardziej w celach rozpoznawczych. Coś w stylu - "zobaczmy co nowego u federastów, jak się uda to ich zaasymilujemy, a jak nie to przynajmniej będziemy wiedzieć jak teraz stoją"
Arthanis
Użytkownik
#79 - Wysłana: 28 Lut 2006 22:23:28
Odpowiedz 
Warlock II:
moim zdaniem borg nie jest zwykłym idiotą

No to powiedzmy że jest nadzwyczjanym idiotą

Warlock II:
Borg kieruje się tylko i wyłącznie czystą kalkulacją, logiką,

A to jednak zdecydowanie za mało... W końcu nie dostawałby tak mocno po zadzie od federastów.

Warlock II:
borgowi nie opłaca się tracić większej liczby sześcianów na tak słabo rozwiniętą organizację jak federacja

Dlatego w ramach oszczędności co parę miechów marnuje kostkę 3km x 3km x 3km (zadając federacji znacznie mniejsze straty)... Bardzo ciekawe podejście do ekonomii... Gdyby to co stracił w kolejnych atakach na federację wysłał naraz to już cała Alpha byłaby jego własnością. A tymczasem Borg ponosi co chwila straty, a federacja co chwila wymyśla nowe technologie pomocne w jego zwalczaniu. Zgadzam się, że mając takie zasoby okretów borg na zagładę kilku może sobie spokojnie pozwolić, ale na pewno nie należy tego rozpatrywać jako działania opłacalnego... Zwłąszcza że sam za każdym razem ponosi straty wielokrotnie większe od przeciwnika (produkcja sześcianu musiała pochłonąć więcej surowców niż wyprodukowanie połowy floty federacji... o kolosalnych stratach w załodze nie wspomnę)Marnotrastwo to marnotrastwo, nawet jeśli dotyczy ono zapałek. A że borg nie przejawia jakiegoś głebszego planu ani szerszej strategii kryjących się za poświęcaniem własnych jednostek, to z czystym sumieniem można uznać go za idiotę.

Warlock II:
opłaca mu się za to kombinować

Kiedy Borgowi kombinowanie się opłaciło? Poza przechwyceniem Pickarda, co zdaniem niektórych pomogło Borgowi wygrać pod Worf 359 nie przypominam sobie żadnej sytuacji by Borg stosując jakieś niecodzienne taktyki odniósł jakieś większe sukcesy. FC to znakomity przykład na potwierdzenie mojej tezy. Wszelki przejawy finezji u borga przegrywają z finezją organizmów samodzielnie myślących, które nadzwyczajne okazje potrafią wykorzystać znacznie lepiej od niego. Tak więc kombinowanie nie tylko przychodzi Borgowi z trudem, ale również nie pomaga mu zbytnio w walce.

w mniemaniu Borga (jak ktoś już tutaj kiedyś zauważył) asymilacja jest czymś dobrym tak dla asymilowanych jak i dla samego kolektywu

Dobro na siłę, tak? A jak ktoś się nie podporządkuje to go pokroimy i przysmarzymy? No cóż... W jednym temacie o Borgu pisałem już o tym, że asymilacja oznacza rozwój i dobro ale borga, a nie kolektywu. Borg nie dba o jednostki wchodzące w jego skład. Gotów jest poświecić je w każdej ilości, byle cel został osiągnięty. Ta naprawdę ludzie i maszyny to dla borga jedynie surowiec. Robi z nimi co chce i kształtuje do własnych potrzeb. A dążenie do doskonałości to po prostu sterowanie własną ewolucją. A więc i wypieranie (asymilowanie) słabszych gatunków, w celu wyodrębnienia i przechwycenia ich najlepszych cech. Podejżewam że na boku Borg składa (na poziomie genetycznym i nanotechnologicznym) jakiegoś superhumanoida który jego zdaniem będzie jedyną formą życia godną stąpania po galaktyce (naturalnie zostanie zcyborgizowany i podporządkowany kolektywowi, bo to też droga do ideału). Bo w końcu po co kompletować geny tylu ras i pochłaniać tyle technologii? Nie potrafię na chwilę obecna znaleźć innego logicznego wytłumaczenia całego tego cyrku.

Warlock II:
po co więc maiłby się maskować i stosować wyszukane taktyki skoro przybywa by dać doskonałość

Coż... Dlaczego nie stosuje? Bo nie potrafi. Dlaczego nie potrafi? Bo jest idiotą. Takim samym jak kalkulator na Twoim biurku. Niby wszystko policzy i zrobi jak należy. Ale nawet mrówka prześcignie go w rozsądnym podejmowaniu decyzji.
Picard
Użytkownik
#80 - Wysłana: 28 Lut 2006 22:33:41 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Arthanis

Ja w obronie mojego ulubionego Kolektywu!

W końcu nie dostawałby tak mocno po zadzie od federastów.

Popatrz na bitwy Federacji z sześcianami i postaraj sięsporządzić na ich podstawie swego rodzaju statystyki. Wiemy, że pod Worf 359 poległo blisko 40 okrętów Federacyjnych oraz dwie jednostki Klingonów, sześcian zas pozostał praktycznie nietknięty i bez większego uszczerbku, który zreszta mógl szybko naprawić dzięki zainstalowanej na nim nano-technologii, polecial w strone Ziemi. W przypadku drugiej bitwy jeden okręt Borg'a zniszczyć musiał znacznie wiecej statków Federacji mimo, iż ta ostatnia byl już przygotowana do walki z Kolektywem. Jednym z poważnie uszkodzonych okrętów byl jeden z najbardziej poważanych okrętów GF, mianowicie Defiant, a asymilacja stolicy Federacji byl raczej pewna i doszła by do skutku gdyby nie pojawienie się Enterprise-E. Kto wiecej tracii w wyniku tego rodzaju zmagań? Borg poświęcając jeden ze swych okrętów, których ma na pewno na pęczki, czy też Federacja, tracąca cała mase jednostek, Federacja dla której cenne statki są na wagę złota ?

Wszelki przejawy finezji u borga przegrywają z finezją organizmów samodzielnie myślących

To ,ze Data przechytrzył Królową nie stanowi o braku inteligencji ze strony Borga. Wręcz przeciwnie, Kolektyw starał się wykorzystać androida do swoich celów a on wykorzystał go to ocalenia kapitana i przyszłości Federacji, jednak gdyby starania Daty zakończył się fiaskiem asymilacja Ziemi i wszystkich kultur tworzących Federacje była by całkowicie pewna. A przykłady kombinowania sam wymieniłeś: uprowadzenie Picard i wykorzystanie jego widzy przeciw armadzie zgromadzonej pod Worf 359 i plan królowej zmierzający do wchłonięcia ludzkości w XXI wieku.
WarLock II
Użytkownik
#81 - Wysłana: 28 Lut 2006 23:01:13
Odpowiedz 
A to jednak zdecydowanie za mało... W końcu nie dostawałby tak mocno po zadzie od federastów.

Tu się z Tobą zgadzam ta żelazna logika czasami nie zdaje egzaminu w starciu z ludzką "logiką".

Dlatego w ramach oszczędności co parę miechów marnuje kostkę 3km x 3km x 3km (zadając federacji znacznie mniejsze straty)... Bardzo ciekawe podejście do ekonomii...

Ekonomia Borga może baaardzo różnić się od naszej - załóżmy, że borgowi opłaca się przeznaczyć np. 1% z miesięcznych "zysków" na próby podboju federacji, a ten 1% to właśnie 1 cube... Powstaje pytanie, dlaczego nie poczeka i nie wyślę od razu np. 10 cube-ów?? - Może ma priorytety podboju i w związku z tym, gdy np. okaże się, że pozostały jakieś "nadwyżki" sił z asymilacji gatunku z wyższym priorytetem wysyła je do federacji. Albo uznał, że nie powinien czekać, bo w np. rok federacja jest w stanie dokonać skoku technologicznego i skutecznie obronić się przed tym jednym cubem, więc należy działać od razu. Tego typu gdybania można mnożyć w nieskończoność...

Znów przytoczę nie mój pomysł (proszę o łagodny wymiar kary ) - może borg wysyłając tego jednego cuba stara się przyspieszyć rozwój federacji by potem mieć z jej asymilacji większe korzyści??

Dobro na siłę, tak? A jak ktoś się nie podporządkuje to go pokroimy i przysmarzymy? No cóż...

Tego typu pojmowanie "dobra" jakkolwiek błędne może w mniemaniu borga uchodzić za jedyne właściwe - borg to zupełnie odmienny twór, i jego kategorie pojmowania nie musza być zgodne z naszymi! Tym bardziej, że o czymś takim jak moralność borg nawet nie słyszał.

Coż... Dlaczego nie stosuje? Bo nie potrafi.

Twierdzisz, zatem że posługiwanie się kamuflażem jest trudniejsze niż np. portalami trans-warp czy urządzeniami, które wytworzyły osobliwość kwantową - bramę do fluidic space??

Niby wszystko policzy i zrobi jak należy. Ale nawet mrówka prześcignie go w rozsądnym podejmowaniu decyzji.

Należałoby tu zauważyć, że owy kalkulator działa na zupełnie innych zasadach niż mrówka, można by rzec, że "istnieje w zupełnie innej przestrzeni pojęciowej" - nie wymagajmy by kalkulator był mrówką i odwrotnie
Arthanis
Użytkownik
#82 - Wysłana: 28 Lut 2006 23:08:16 - Edytowany przez: Arthanis
Odpowiedz 
Pickard:
Mieć sześcian nie mieć sześcianu to już dwa sześciany (pamiętasz kto tak mawiał? ). Zgadzam się z Tobą że strata sześcianu to dla kolektywu pryszcz w porównaniu strat jaki ponosi federacja. Ale to nie zmienia faktu, że jeżeli pominąć możliwości produkcyjne obu potęg, to borg tracąc sześcian traci więcej kadłuba, załogi i sprzętu niż federcja po stracie kilkudziesięciu jednostek (sześciany są w końcu ogromne, ich objętość sięga 27km^3 - to więcej niż objętość całej floty federacji... ). Bilans strat/zniszczeń nie jest więc dla Borga korzystny. A poniewarz nie ma absolutnie żadnych (znanych) przeszkód by Borg zaatakował federację większymi siłami - mogącymi bez problemu sobie poradzić z zadaniem - to fakt że tego nie robi świadczy o jakiejś luce w jego taktyce. Co z tego że borg parę razy o mały włos nie zniszczył federacji? Za każdym razem federastom udawało się z tego wymigać, zadając kolektywowi kolosalne straty (w porównaniu z własnymi). Jeżeli uważasz że borg stosuje taktykę na przetrzymanie - "a, nasyłamy pojedyńcze kostki aż nie będą nadążać z produkownaniem nowych statków" - to wybacz, twój ulubiony kolektyw to banda idiotów Po co tracić flotę skoro to:
a) nie potrzebne (bo czemu to niby ma służyć?)
b) nie opłacalne
c) dające przeciwnikowi czas na dozbrojenie i odkrycie nowych broni
Gdyby niemcy podczas II wojny światowej nasyłali na Polskę po 1 superpotężnym czołgu (mając ich powiedzmy 1000) bez jakiegokolwiek wsparcia, to nawet dwa oddziały kawalerii i parę butelek benzyny uczyniłyby z nas supermocarstwo A może w międzyczasie odkrylibyśmy coś co świetnie penetruje te pancerze? I sami ruszyli na wroga... Porównanie może jest i głupie, ale wiesz o co mi chodzi.

Pickard:
sześcian zas pozostał praktycznie nietknięty i bez większego uszczerbku(...) poleciał w stronę Ziemii

Tego nie wiemy. Straty w tej bitwie mogły się nawet zbliżyć do tych "magicznych" 70%-80%, tyle że Borg wygrał i miał czas na zregenerowanie 100% uszkodzeń. Bo w końcu nie niepokojony regeneruje sie całkiem szybko... Poza tym jest jeszcze teoria która mówi że Borg wygrał tę bitwę dzięki pomocy zasymilowanego Pickarda. To by oznaczało że sześciany same w sobie są jeszcze słabsze niż by się wydawało.

Pickard:
W przypadku drugiej bitwy jeden okręt Borg'a zniszczyć musial znacznie wiecej statków Federacji mimo, iż ta ostatnia byl jużprzygotowana do walki z Kolektywem.

A niby czemu musiał? Jakoś na filmie nie widać wrakó aż takiej ilości okrętów. Poza tym skoro flota przygotowywała się dom walki z borgiem, to musiało przyneść to jakieś efekty. Z tego co widziałem po obu bitwach federacja w FC ponisła straty znacznie mniejsze niż wcześniej. Co do defianta to na miejscu kolektywu raczej nie kompromitowałbym się uszkodzeniem tej jednostki. Jak na bestę tej wielkości co sześcian uszkodzenie statku gabarytów avengera to żadne osiagniecie. Wiem, był tworzony do walki z Borgiem. Ale w pojedynkę zagrożenie stanowi raczej znikome...

Warlock II:
Ekonomia Borga może baaardzo różnić się od naszej - załóżmy, że borgowi opłaca się przeznaczyć np. 1% z miesięcznych "zysków" na próby podboju federacji, a ten 1% to właśnie 1 cube... Powstaje pytanie, dlaczego nie poczeka i nie wyślę od razu np. 10 cube-ów?? - Może ma priorytety podboju i w związku z tym, gdy np. okaże się, że pozostały jakieś "nadwyżki" sił z asymilacji gatunku z wyższym priorytetem wysyła je do federacji. Albo uznał, że nie powinien czekać, bo w np. rok federacja jest w stanie dokonać skoku technologicznego i skutecznie obronić się przed tym jednym cubem, więc należy działać od razu. Tego typu gdybania można mnożyć w nieskończoność...

To nie lepiej nazbierać trochę tych "nadwyżkowych" sześcianów i wysłąc je kupą?

Warlock II:
Znów przytoczę nie mój pomysł (proszę o łagodny wymiar kary ) - może borg wysyłając tego jednego cuba stara się przyspieszyć rozwój federacji by potem mieć z jej asymilacji większe korzyści??

Kolektyw uważa że sam wie najlepiej jak nalezy się rozwijać. Nie liczyłby na federację.

Warlock II:
czymś takim jak moralność borg nawet nie słyszał

Albo i słyszał, tyle że zinterpretował po swojemu

Warlock II:
Twierdzisz, zatem że posługiwanie się kamuflażem jest trudniejsze niż np. portalami trans-warp czy urządzeniami, które wytworzyły osobliwość kwantową - bramę do fluidic space??

Nie Posługiwanie się kamuflarzem ako technologią nie powinno sprawiać borgowi żadnych problemów. Kolsalne problemy mógłby natomiast napotkać próbując wymyślić jak tu taktycznie wykorzystać tę technologię. Bo chyba Borga o finezję i spryt Romulan posądzac nie można?

Podsumowując:
Borg to idiota
jolly
Użytkownik
#83 - Wysłana: 1 Mar 2006 16:10:11 - Edytowany przez: jolly
Odpowiedz 
Borg jak sami zauważyliście mógłby wygrać dzięki przewadze liczebnej.
A podsyła jednak takie ilości sześcianów,z którymi Federacja może sobie poradzić.Jak szczepionka...
Dość aby aby nie skarłowacieli.BORG wykorzystuje ataki na Federacje również jako poligon slużący dla ulepszenia swoich podstawowych statków.BORG widać nie potrzebuje od federacji nowych dron,ani surowców.
Nie jest to warte zachodu.Taniej stworzyć nowe lub skolonizować planety.Wydaje się,że już to ma opanowane.Federacja również.

Spróbujcie spojrzeć na to z szerszego obrazu.Federacja została już zasymilowana przez BORG do pełnienia funkcji,która odpowiada BORG.Czyli do refleksji i kreatywności,która byłaby utrudniona gdyby Federacja była poprostu dronami z uwagi na organizacje podstawowych jednostek BORG.

Musicie zdać sobie sprawe,że BORG z uwagi na swoją skale jest w stanie dostrzec znacznie więcej niż wciąż ograniczeni ziemianie.Na przykład to,że w nieskończonym wszechświecie zawsze pływa gdzieś większa ryba.Która ich może zniszczyć,a nie chcieć nawet rozmawiać.
Dlatego ich dążenie do doskonałości i bycia jak najlepiej przygotowanym na nieskończone możliwości.
W czym uwzględnione jest również podtrzymanie Federacji,która wedlug liniowych kalkulacji powinna przestać istnieć,a trwa wciąż nie dzięki sile swego oręża,a swej kreatywności.
Czyli zastosowaniu nieliniowych rozwiązań.I jeżeli sytuacja będzie wymagała takich rozwiązań,to BORG użyje Federacji.
Bo choć większość sytuacji daje się rozwiązać metodami statystycznymi,to zawsze jest ta jedna.
(A w nieskończonym czasie i przy nieskończonych możliwościach ta jedna będzie się zdażała nieskończoną ilość razy.)
BORG pewnie spotkał się z większymi wyzwaniami,niż walka z Federacją.Choć wciąż raczkuje jak dziecko we wszechświecie.
A kim są ludzie w porównaniu do doświadczenia BORG?Czy w większej skali tak naprawde liczy się kreatywność,czy zdolność do przetrwania?Skoro przy coraz bardziej zaawansowanej technologii okazuje się,że wyginięcie całej rasy może być coraz bardziej natychmiastowe(na przykład dzięki jakiemuś wynalazkowi).A im skala większa tym trzeba zmagać się z bardziej niszczycielskimi siłami,które mają coraz inne słabości.Dla BORG Federacja ma słabość taką,że mogłaby być zmasowana szczecianami i zaasymilowana.Dla Federacji słabością BORG są liczne luki,które odkrywa.I tak dalej.


Wracając do waszego pytania,co wygra Scymitar,czy Sześcian BORG.
To tak jak porównywać walke jednego niewidzialnego bąbowca wyposażonego w broń termojądrową z lotniskowcem.
Wszystko zależy od okoliczności.

Jak pokazuje praktyka Sześciany potrzebują czasu na przystosowanie się.
Ich ideą jest ewolucja.Jego możliwości są z założenia nieograniczone.

Podczas gdy Scymitar to stabilny projekt.Przeznaczony do wojny totalnej.

Sytuacja niemal analogiczna do tej z Gry Endera.Kto nie czytał to zapraszam do lektury.
Tam znajduje się odpowiedź na wasze pytanie i jej wyjaśnienie.


W dość długim okresie czasu Sześciany przystosowałyby się i opanowały metode skutecznej walki ze statkami typu Scymitar.
Całą ideą Scymitara jest nie dać czasu na przygotowanie,uderzyć w najbardziej czułe punkty przeciwnika.
Zniszczyć jego najbardziej wrażliwą strukture,a nie walczyć,ani nie doskonalić się.To broń ostateczna,dążąca do wyeliminowania dalszych możliwości walki przeciwnika.
Broń konwencjonalna jest tam zamontowana tylko na wszelki wypadek.
Funkcja sześcianu jest inna i niech tak zostanie.


Jeżeli chodzi o waszą dyskusje na temat szans trafienia w walce przez Sześcian zamaskowanego Scymitara.
To wyliczenia potrzebują czasu.Zebranie danych sensorycznych i ich przetworzenie wymaga czasu.
Gdyby odbywało się wszystko równocześnie to byłoby możliwe wystrzelenie w momencie wystrzału z Scymitara.Ale tak nie jest.Za to jestem pewien,że choć ustalenie i wyliczenie idealnie pozycji Scymitara nie jest możliwe.To można wyliczyć bardzo dokładne przybliżenie i "namierzenie" celnego strzału jest kwestią szybkości obliczeń,a nie mocy obliczeniowej.Choć niewyobrażalna jest moc obliczeniowa BORG to podział zadania na wszystkie jednostki wymaga czasu.
Jak również zebranie wyliczeń,koordynacja broni itp itd.
Przy szybkości walki,manewrach obu statków może to powodować rozbieżność przybliżenia i faktycznego miejsca celu.
Rozbieżność można skorygować wielkością i rozproszeniem wiązki ostrzału.Pewnie jakieś optymalne przybliżenie,które zapewni X procent trafności każdej salwy jest możliwe.Może to będzie 15% może 75%,nie znamy danych.
Czy taki ostrzał będzie skuteczny to zależy przedewszystkim od zdolności regeneracyjnych obu statów,bo to,że oba będą się trafialy jest oczywiste.Który wytrzyma dłużej nim warunki walki się zmienią(na przykład Sześcian straci zbyt dużo swej siły ognia albo Scymitar straci część maskowania pozwalając go lepiej namierzyć).

Tak naprawde nie są nam znane dane,które mogłyby przesądzić jednoznacznie.Ale w moim odczuciu w przypadku walki na broń konwencjonalną Scymitar zostałby pogromiony.
Natomiast użycie jego podstawowej broni z zaskoczenia oczywiście przyniosłoby szybki sukces.
Niestety nie pełny,bo Sześcian BORG pozbawiony dron i unieruchomiony wciąż mógłby przekazać informacje na temat tego co zaszło.Dając pozostałym sześcianą czas na przygotowanie się.Na ile sześciany byłyby w stanie się przygotować/być przygotowane,a na ile Scymitar się urozmaicić to zależy tylko od fantazji.

Dyskusja na ten temat jest bezcelowa.
Resistance is futile.Abandon all hope.
Anonim
Anonimowy
#84 - Wysłana: 1 Mar 2006 17:18:12
Odpowiedz 
"namierzenie" celnego strzału jest kwestią szybkości obliczeń,a nie mocy obliczeniowej.
Zajmuje sie informatyka i bardzo chcialbym wiedziec, czym rozni sie jedno od drugiego. Mozesz pokrotce wyjasnic?

Czy taki ostrzał będzie skuteczny to zależy przedewszystkim od zdolności regeneracyjnych obu statów
Jesli faktycznie zdolnosci regeneracyjne mialyby przesadzic o wyniku walki, to Scimitar nie mialby zadnych szans. Technologia regeneracyjna na romulanskich, czy federacyjnych okretach obejmuje tylko (zwykle powaznie ograniczona) regeneracje oslon, zabezpieczanie polami silowymi wyrw w kadlubie i naprawy przeprowadzane przez zaloge. Borg stoi pod tym wzgledem na o wiele wyzszym poziomie - nawet po zniszczeniu polowy okretu, bylby on w stanie sie "odtworzyc". Nie sadze zeby mozna bylo to powiedziec o Scimitarze , ale tez nie sadze, ze zdolnosci regeneracyjne bylyby najwazniejszym czynnikiem podczas tej walki.

wyliczenia potrzebują czasu.Zebranie danych sensorycznych i ich przetworzenie wymaga czasu.
Gdyby odbywało się wszystko równocześnie to byłoby możliwe wystrzelenie w momencie wystrzału z Scymitara.Ale tak nie jest.

Ja to widze inaczej. Okrety dysponuja ogromna moca obliczeniowa, nawet te federacyjne. Wyliczanie trajektorii lotu niewidzialnego obiektu z duza dokladnoscia na podstawie chwilowych "blyskow" (jego strzalow lub trafien) byloby mozliwe juz dzisiaj i to w czasie rzeczywistym. A co dopiero za 300 lat?

Problem w tym, ze okrety prowadza ciagla wojne elektroniczna. Emituja ECM oraz ECCM. Zapewne w bardzo finezyjny sposob staraja sie aktywnie i pasywnie zmylic czujniki przeciwnika (nawet niezamaskowane okrety!). Wszystkie manewry i zagluszenia sa wspomagane oczywiscie komputerowo i pomimo znakomitych czujnikow, czasem udaje sie oszukac przeciwnika na tyle, ze ten po prostu nie trafia.

Uzywajac torped lub jakiejs broni pulsacyjnej bardzo duzym problemem bedzie zapewne czas, w ktorym "pocisk" leci do celu. Co z tego, ze E-E namierzy dokladna pozycje Scimitara na podstawie jakiegos trafienia wlasnym fazerem (lub patrzac na to, skad leca pociski disruptorow), jesli odpalone w tamtym kierunku torpedy potrzebuja calych sekund, by doleciec do celu. Przy predkosciach impulsowych sekunda moze stanowic bardzo duza roznice - zamaskowany okret moze swobodnie unikac wiekszosci tego typu strzalow na dalekim dystansie.

Borg jednak oprocz broni pulsacyjnej (widzimy ja np. w Q Who) posiada tez znakomita bron strumieniowa. Mysle, ze gdyby Scimitar strzelal, Szescian bylby go w stanie trafic wiazka tnaca.

O ile w ogole zalozymy, ze kamuflarz bylby skuteczny przeciwko Borg. Byc moze nie pokrywa on dokladnie ktoregos z pasm czestotliwosci, ktore akurat Borg skanuje (tak jak wszystkie inne) - w takim wypadku maskowanie niewiele by dalo.

Wg mnie szczegolnie wazne bylyby tarcze Scimitara. Okret ten wyglada na bardzo nowoczesny (a nie tylko wielki i potezny), wiec byc moze ma juz odpowiednia technologie. Na Sovereignach montowane sa bardzo dobre, supernowoczesne oslony regeneracyjne, ktorych bodaj najwiekszym atutem w walce Borg sa zaawansowane algorytmy autorotacji czestotliwosci (powialo technobelkotem ). Wiazka trakcyjna z Szescianu nie jest w stanie sie zablokowac na Sovereignie, przez co nie jest w stanie go przytrzymac. Gdyby oslony Scimitara okazaly sie, pomimo swojej wielkiej pojemnosci, mniej zaawansowane i pozwolilyby Szescianowi na zablokowanie wiazki trakcyjnej, nie wydaje mi sie, ze warbird by to przetrwal .

W ogole jesli chodzi o konwencjonalna walke (bez uzycia tego zielonego biologicznego ustrojstwa, ktore nie wiadomo czy przeszloby przez ekrany Szescianu) to nie dawalbym wielkich szans Scimitarowi. Wezcie ze 3 Akiry, pare unowoczesnionych Excelsiorow, Defianta, ze dwa War Galaxy i kilka Steamrunnerow do ochrony - czy Scimitar rozwalilby taka flote bronia konwencjonalna? Wydaje mi sie, ze walka w najlepszym wypadku dla Scimiego bylaby wyrownana. Walka z tyloma (powiedzmy z 10-12) okretami jest bardzo trudna, bo nie da sie skutecznie unikac ich strzalow. Sovereign to wspanialy okret, a E-E jest nawet jeszcze lepszy (z ta zaloga i unowoczesnieniami), ale z jego strzalow w kierunku warbirda trafialo naprawde niewiele. Scimi swobodnie robil unik przed salwa torped. A gdyby tak atakowano go ze wszystkich stron? Oprocz duzej liczby torped mala federacyjna flota dysponowalaby tez mniej wiecej setką fazerów, ktorymi stosunkowo latwo trafic.

Teraz trzeba jeszcze dodac, ze Szescian rozwalil taka flote, plus jeszcze kilkadziesiat, a prawdopodobnie kilkaset innych okretow w bitwie w Sektorze 001. Scimitar to imponujacy i potezny okret, ale nie bylby w stanie dokonac czego chocby w przyblizeniu takiego!

Scimitar mialby IMO duze szanse z Szescianem w dwoch przypadkach:
1. Bron talaronowa okazalaby sie bardzo skuteczna. Co tu mowic - jesli ta bron mialaby zniszczyc cale zycie na planecie, to nie wiem jakie ekranowanie musialby miec Szescian, zeby sie przed tym ochronic (choc Scimi jakos sie ochrania, co nie? )
2. Szescian bylby tak samo nieprzystosowany do broni Romulan, jak byl nieprzystosowany do Federacyjnych fazerow w Q Who, zanim sie dobral do bazy danych E-D. Entek paroma strzalami z glownej baterii fazerow zniszczyl znaczna czesc Szescianu i z pewnoscia gdyby rabnal wtedy ze wszystkiego co mial na pokladzie (a Scimi ma znacznie, znacznie wiecej), moglby zniszczyc caly Szescian.

/Sh1eldeR
Jurgen
Moderator
#85 - Wysłana: 1 Mar 2006 20:44:54
Odpowiedz 
Gdyby niemcy podczas II wojny światowej nasyłali na Polskę po 1 superpotężnym czołgu (mając ich powiedzmy 1000) bez jakiegokolwiek wsparcia, to nawet dwa oddziały kawalerii i parę butelek benzyny uczyniłyby z nas supermocarstwo

Niemcy
Arthanis
Użytkownik
#86 - Wysłana: 1 Mar 2006 21:50:45
Odpowiedz 
Juregn, przepraszam za tę małą literę, shift się nie wcisnął poza tym trafniej było by użyć sformułwania "Trzecia Rzesza"
Jurgen
Moderator
#87 - Wysłana: 1 Mar 2006 21:55:23
Odpowiedz 
Fakt, III Rzesza byłaby lepsza...
Swoją drogą, czy Borg nie przypomina nieco państwa totalitarnego, a przynajmniej jego ideału - pełna zgodność poglądów, pełna kontrola... Samo porównanie było niezwykle ciekawe.
Arthanis
Użytkownik
#88 - Wysłana: 1 Mar 2006 22:07:13
Odpowiedz 
Jurgen, właśnie tak widzę to, czym był zainspirowany Borg. Taka komuna doskonała...
Słyszałeś o czymś takim jak nanoutopia? Nanotechnolodzy (niektórzy) uważają że dzięki nanobotom uda się kiedyś stworzyć świat doskonały. Wystarczy poumieszczać je wszędzie (również w ludzkich ciałach), a zajmą się porawą życia ludzi, rozwojem technologii i budową cywilizacji. Ale są też związane z tym pewne zagrożenia. Bo co byłoby gdyby te mikroskopijne robociki (w liczbie powiedzmy 10^15 ) zbuntowały się przeciw tym którym mają służyć? WESOŁO by było, nie?

Wg. mnie Borg to połaczenie wizji anty-nanoutopii i komunizmu doskonałego... Ale to tylko takie moje podejżenia...
Jurgen
Moderator
#89 - Wysłana: 1 Mar 2006 22:25:48
Odpowiedz 
WESOŁO by było, nie?
Oj, nie bardzo

Ale to tylko takie moje podejżenia...

Chyba nie tylko Twoje. Sądzę, że wielu z nas (jak to podniośle zabrzmiało) ma mniej więcej podobną wizję Borga.
Zastanawiam się tylko, czy nanoboty (nanity?) musiałyby się zbuntować. Może wystarczy, żeby inaczej niż my zrozumiały poprawę jekości życia ludzi - np. jako dążenie do doskonałości A to, że my myślelibyśmy inaczej... No cóż, niektórych trzeba byłoby uszczęśliwić na siłę. W końcu "Resistance is futile"
Arthanis
Użytkownik
#90 - Wysłana: 1 Mar 2006 22:43:43
Odpowiedz 
nanoboty = nanity. Po prostu inna nazwa tego samego...
W kwestii "buntu", używając tego sformułowania miałem na myśli nie jedynie bunt, jako taki, ale wszelkie zjawiska które mogłyby doprowadzić nanoboty do zaprzestania wykonywania przewidzianych dla ich zadań i "lekkiego" zmodyfikowania stylu życia swoich twórców. Mogło to być własnie dziwne zinterpretowanie rozwoju, mógł być to zwykły błąd w oprogramowaniu, ktoś kiedyś rzucił hasło że mógł to być wirus komputerowy. Tak czy siak nie wierzę by jakakolwiek cywilizacja o w miarę zdrowych zmysłach świadomie stworzyła monstrum takie jak Borg.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Sześcian Borg vs Sejmitar

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!