USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Q, Picard, Nexus, Guinan - odjechana fan-teoria (moja)
 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 3 Paź 2016 20:36:50 - Edytowany przez: Q__
Przypuszczalnie jest to efekt uboczny powtórkowego obejrzenia sławetnego trailera Bring Back Kirk - tak skomasowane fanboystwo objawiające się mieszaniem wszystkiego z wszystkim (czym kanon bogaty) najwidoczniej się udziela, na mózg szkodząc, bo tuż potem skrystalizowała się w mojej łepetynie pewna, równie zwariowana co on, fan-teoria...

Pamiętacie sugestię Sawyera, którą przywoływałem, że Q to może być Picard-z-przyszłości? Da się ją b. prosto podeprzeć kanonem. Pamiętacie zapewne słowa Guinan, że wchodząc do Nexusa zostawia się w nim siebie/część siebie (co zresztą stanowi punkt wyjścia dla całej idei BBK)? Otóż Q to jest przyszły Picard, ale wersja z Nexusa...

To by tłumaczyło wszystko... Q (gatunek) to są istoty, które weszły do Nexusa i rozwijały się tam poza czasem może jakoś dziwnie mierzonymi wiekami, jak David Bowman w pamięci Monolitu, a profesor Jamison w skórze Zoroma.

I teraz wiemy już kogo miała na myśli Guinan mówiąc lakonicznie o znanych sobie Q godnych szacunku - m.in. siebie (skromna ). Teraz wiemy po co Q namieszał w niezgorszej przyszłości z "All Good Things...", tym samym zastępując ją (w sumie) gorszą - musiał zmienić historię (kto jeszcze nie lubi mechaniki temporalnej?) by doprowadzić do stanu znanego z GEN - popchnąć przeszłego siebie do Nexusa (to też tłumaczy dlaczego potem nie pokazywał się już nie-nexusowemu Picardowi - stracił nim zainteresowanie, bo nie był mu już tak potrzebny). To tłumaczy również czemu Q zainteresował się Sisko - wyczuł w nim coś godnego uwagi. Ale zostawił go w spokoju nie dlatego, że w symulowany pysk dostał. Przyjrzawszy mu się dokładniej stwierdził zapewne (pamiętajmy jak Guinan wyczuwała zmiany linii czasu), że nie ma go co wciągać do Nexusa, bo kto inny zabezpiecza mu już inna ściekę ascendencji. Dalej - zainteresowanie Kaśką? Oczywiste - w końcu była to stara znajoma Picarda, może nawet siedząc w Nexusie/Continuum (wypadnie dokonać tego utożsamienia) stworzył sobie jakąś jej symulację, co jego afekt ku niej pogłębiło (stąd potem te nieszczęsne zaloty). Przy czym najwidoczniej zaczął okazywać jej zainteresowanie kiedy nie kolidowało to już z podstawową potrzebą wprowadzenia dawniejszego siebie gdzie należy (koszula bliższa ciału, jak mówią). To też tłumaczy czemu akurat jej użył do rozsądzania sporów w Continuum, czemu też tak chętnie sięgał po Rikera - otaczał się starymi znajomymi, którym ufał (Kaśka była przy tym o tyle sensowniejszą kandydatką niż Picard przed/pozanexusowy, że skoro Q sam kiedyś Picardem był, to doskonale wiedział jak jego dawne ja by ten spór rozsądziło, a - z jakichś przyczyn - najwidoczniej sobie nie ufał w tym względzie, skoro zdał się na tego typu audyt zewnętrzny ; sięgnął więc po osobę, której ufał najbardziej po sobie, skoro - wedle powieści - chciał ją uczynić swoją XO).

Czyż - na swój zakręcony sposób - nie jest to piękne, proste i eleganckie wyjaśnienie?
mozg_kl2
Użytkownik
#2 - Wysłana: 3 Paź 2016 21:54:39
pirogronian
Użytkownik
#3 - Wysłana: 3 Paź 2016 22:54:11
Q__

Nauczaj, Mistrzu!

Zatrudniam Cię przy wymyślaniu obywatelskiego uniwersum na licencji CC
Q__
Moderator
#4 - Wysłana: 3 Paź 2016 23:20:57 - Edytowany przez: Q__
mozg_kl2
pirogronian

Chłopaki, tylko nie każcie mi prowadzić na Kowno*, nie o tej porze...

* http://www.youtube.com/watch?v=CuS1NQ8CGjk


EDIT:
Hmmm... Widzę, że ktoś kombinował w podobnym kierunku co ja, tylko mniej radykalnie:
https://www.reddit.com/r/startrek/comments/4xtgq0/ q_guinan_the_nexus_and_picard/
mozg_kl2
Użytkownik
#5 - Wysłana: 4 Paź 2016 14:18:22
pirogronian:
Nauczaj, Mistrzu!

Ucz nas jak Yoda młodego Luka

pirogronian:
Zatrudniam Cię przy wymyślaniu obywatelskiego uniwersum na licencji CC

kłuwersum.

Q__:
prowadzić na Kowno*

https://www.youtube.com/watch?v=I0bcKyjPO2Y

Ogólnie bardzo zgrabna teoryjka. Chylę czoła i bije brawo.

Jeśli dobrze rozumiem Twoją teorię Q to Picard z przyszłości. Dlaczego zatem zamierza zatrzymać samego siebie? Czy ktoś nie powinien zatrzymać tego naruszenia linii czasowej? Tyle, że według GR Q to inna wersja Trelane z TOS. Wolę koncepcje Q jako przedstawiciela rozwiniętej rasy której jedyne co zostało to bycie kosmicznym trollem.
Q__
Moderator
#6 - Wysłana: 4 Paź 2016 16:27:43 - Edytowany przez: Q__
pirogronian
mozg_kl2

pirogronian:
Zatrudniam Cię przy wymyślaniu obywatelskiego uniwersum na licencji CC

mozg_kl2:
kłuwersum.

Tak w zasadzie to coś tam, kiedyś, wymyśliłem...
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=11&topic=3903


mozg_kl2

mozg_kl2:
Ogólnie bardzo zgrabna teoryjka. Chylę czoła i bije brawo.

Tak serio to dziękuję (Wam obu zresztą), ale zawsze zawstydzają mnie wyrazy uznania trochę.

mozg_kl2:
Jeśli dobrze rozumiem Twoją teorię Q to Picard z przyszłości. Dlaczego zatem zamierza zatrzymać samego siebie?

Nie zatrzymać, uczynić... sobą. Mówiąc inaczej: Picard z pewnej określonej przyszłości stara się manipulować przeszłością tak, by doprowadzić do swojego własnego zaistnienia w określonej postaci. Taki paradoks temporalny (podpatrzony zresztą u G. Wolfe'a).

mozg_kl2:
Wolę koncepcje Q jako przedstawiciela rozwiniętej rasy której jedyne co zostało to bycie kosmicznym trollem.

Ja też go takim lubię... Tylko... to się nie kłóci z moją wersją. W końcu po spędzeniu bezczasowej wieczności w Nexusie co innego zostaje?

Zresztą... Nawet w mojej interpretacji owo kosmiczne trollerstwo jest sednem osobowości Q. Ważniejszym dlań nawet od sprawy własnego zaistnienia. Przecież gdyby było inaczej po prostu przepstrykałby dawnego siebie do Nexusa - po drodze ew. ładując, w ułamek sekundy, niezbędną dodatkową mądrością (której w niektórych fan-interpretacjach chciał swoje dawne ja nauczyć w drodze tych zabaw) - przy pierwszym spotkaniu, zamiast bawić się sobą circa 7 lat...
Guauld
Użytkownik
#7 - Wysłana: 4 Paź 2016 17:41:30 - Edytowany przez: Guauld
Q__:
Mówiąc inaczej: Picard z pewnej określonej przyszłości stara się manipulować przeszłością tak, by doprowadzić do swojego własnego zaistnienia w określonej postaci.

Czyli chodzi o Bootstrap Paradox jak w Interstellar czy ten przykładowy z Beethovenem o którym mówił Doktor? Czy o zaistnienie w ulepszonej formie?

Q__:
Ja też go takim lubię... Tylko... to się nie kłóci z moją wersją. W końcu po spędzeniu bezczasowej wieczności w Nexusie co innego zostaje?

Że niby nawet Picard by przestał być wzorem do naśladowania? Niemożliwe .
Tak swoją drogą, wczoraj w końcu się przemogłem i obejrzałem Beyond i tak to się w sumie delikatnie z przemianą Kralla pokrywa, na początku bohater, ale potem wiadomo. A u Soonga to znowu trochę w drugą stronę (chociaż można się kłócić).

Q__:
Przecież gdyby było inaczej po prostu przepstrykałby dawnego siebie do Nexusa

Hehe, a skąd wiesz, że tak nie było? Może właśnie sobie pstryknął, czego efektem była jego manifestacja sama tak wszystkim zdalnie manipulująca wedle jego woli, gdzie z jego perspektywy prawie w ogóle czas nie minął.

Q__:
ale zawsze zawstydzają mnie wyrazy uznania trochę.

Mam to samo, wolę krytykę lub kopa w cztery litery, wtedy wiem co robić, bo przy komplementach to pokiwam głową i... co dalej?
Q__
Moderator
#8 - Wysłana: 4 Paź 2016 17:49:02 - Edytowany przez: Q__
Guauld

Guauld:
zyli chodzi o Bootstrap Paradox

W rzeczy samej.

Szerzej, jeśli ktoś z czytających nas nie zna terminu:
http://www.astronomytrek.com/the-bootstrap-paradox -explained/

Guauld:
Że niby nawet Picard by przestał być wzorem do naśladowania?

Sądzisz, że Q nie jest - swoim zdaniem - bytem iście wzorcowym? Nie oceniajmy zresztą istoty o IQ 2005 z poziomu naszych trzycyfrowych ilorazów.

Guauld:
Tak swoją drogą, wczoraj w końcu się przemogłem i obejrzałem Beyond

Będę baardzo ciekaw Twoich całościowych wrażeń...

Guauld:
Hehe, a skąd wiesz, że tak nie było? Może właśnie sobie pstryknął, czego efektem była jego manifestacja sama tak wszystkim zdalnie manipulująca wedle jego woli, gdzie z jego perspektywy prawie w ogóle czas nie minął.

Nie wiem, ale nie chciałem aż tak daleko iść w teoretyzowanie dorabiające kolejne dna prawdzie ekranu .
Guauld
Użytkownik
#9 - Wysłana: 4 Paź 2016 17:56:51
Q__:
Sądzisz, że Q nie jest - swoim zdaniem - bytem iście wzorcowym?

Powiedziałbym, że raczej nie z perspektywy samego Picarda. Z drugiej strony, jak to się mówi, "Co by pomyślał młody ty zobaczywszy przyszłego siebie?". Większości by raczej nie zrozumiał, tu mogło zajść coś podobnego.

Q__:
Będę baardzo ciekaw Twoich całościowych wrażeń...

Szczerze, na razie nie mam ochoty by się nad tym filmem rozwodzić, bo i tak czuję, że zbyt dużo czasu przez niego straciłem. Jak się zdarzy, że będę miał dłuższą chwilę wolnego i nic ciekawego do roboty, to się podzielę .
MarcinK
Użytkownik
#10 - Wysłana: 4 Paź 2016 17:59:12
Jeśli uznać że Xavier jest przodkiem Picarda to można wydedukować że Q to Logan. Po prostu pewnego dnia postanowił opuścić Ziemię i osiąść w jakiejś samotni gdzie przez setki lat ćwiczył swój dar, aż w końcu rozwinął selektywną telekinezę tak że doszedł do wszechmocy.
Mocno się zawiódł na ludzkości stąd te sądy i czepianie się Picarda- szczególnie że jako potomek wielkiego Xaviera powinien stanowić wzór do naśladowania.
Co do wątku z Kaśką, Logan to Logan i po prostu mu się spodobała.
mozg_kl2
Użytkownik
#11 - Wysłana: 4 Paź 2016 18:09:28
Q__:
Tak w zasadzie to coś tam, kiedyś, wymyśliłem...

a wiem pamiętam. Nawet coś tam pisałem w podobnym universum, tylko nie mogłem dokopać sie do tego tematu.

Q__:
Tak serio to dziękuję (Wam obu zresztą), ale zawsze zawstydzają mnie wyrazy uznania trochę.

Zabawniej jest jak w ramach fanowskich analizy i teorii geekowie zobaczą w dziele coś czego sam autor tam nie umieścił. Sam raz padłem ofiarą własnej teorii.

Q__:
Nie zatrzymać, uczynić... sobą. Mówiąc inaczej: Picard z pewnej określonej przyszłości stara się manipulować przeszłością tak, by doprowadzić do swojego własnego zaistnienia w określonej postaci. Taki paradoks temporalny (podpatrzony zresztą u G. Wolfe'a).

Skoro Picard z przyszłości chce doprowadzić do powstania siebie w przeszłości to jak powstał za pierwszym razem? Zmodyfikuje tą teorię. Picard z przyszłości chce wpłynąć na samego siebie aby ten inaczej postrzegał podróże między gwiezdne. Ciągłe latanie po kosmosie i mówienie jacy jesteśmy fajni, może sprawić, że ktoś tą fajność będzie chciał zniszczyć.

Muszę sobie coś oglądnąć z treka mam głód.
Q__
Moderator
#12 - Wysłana: 4 Paź 2016 18:11:49 - Edytowany przez: Q__
Guauld

Guauld:
tu mogło zajść coś podobnego.

Do tego zmierzam. Czym innym jest człowiek, nawet bliski doskonałości wedle współczesnych nam, czy Federacyjnych, wzorców, wykształcony, patrzący b. szeroko, racjonalny, itp., a czym innym istota zdolna istnieć poza czasem i - prawdopodobnie - robić sobie zabawki z całych galaktyk nawet. Z tego pierwszego poziomu nie da się zrozumieć tego drugiego, brak adekwatnej wiedzy i doświadczeń. Przy tym... z punktu widzenia Q człowieczeństwo musi być - siłą rzeczy - czymś kruchym i niepoważnym. Nic dziwnego, że usiłuje uświadomić to przeszłemu sobie, usiłując jakby zmniejszyć szok przejścia, który będzie towarzyszył dalszemu istnieniu w Nexusie. Poniekąd robi dla samego siebie to samo co Spock dwa razy - raz gdy nauczył samego siebie logiki w "Yesteryear", by ułatwić sobie adaptację w wolkańskim społeczeństwie; drugi - gdy, z perspektywy kolejnych lat, uczył swoje alternatywne ja z tąż logiką nie przesadzać, w finale "jedenastki". Zauważmy przy tym, jak odmiennych rad udzielał w obu tych wypadkach, bo i sam na różnych etapach życia był, i inne dylematy przed jego młodszymi wersjami stały*...

* A propos: jak pisałem, mam wrażenie, że w wersji prime był czas jakiś z Uhurą i zerwał z nią przyjaźnie i bezkolizyjnie (te tropy z początków TOS), ale jednak żałował tego do końca życia w jakimś stopniu i może dlatego właśnie tak radził sobie z postkelvinowej rzeczywistości, między innymi. Chciał uratować ten związek, a inaczej ta logika by go zabiła (czego kolejną próbkę mieliśmy w Beyond).

MarcinK

MarcinK:
Q to Logan. Po prostu pewnego dnia postanowił opuścić Ziemię i osiąść w jakiejś samotni gdzie przez setki lat ćwiczył swój dar, aż w końcu rozwinął selektywną telekinezę tak że doszedł do wszechmocy.

Czekaj, ale skąd u Logana jakakolwiek telekineza (chyba, że coś przegapiłem?). Pomijając - oczywiście - wariant z Heroes, że wszelkie mutacyjne supermoce - poza czysto umysłowymi, jak telepatia czy nadludzki geniusz - mają tak naprawdę źródło w b. selektywnych rodzajach telekinezy.

mozg_kl2

mozg_kl2:
Zabawniej jest jak w ramach fanowskich analizy i teorii geekowie zobaczą w dziele coś czego sam autor tam nie umieścił.

Zdarza się. I może stanowi nawet część uroku bycia fanem-geekiem. Dobudowujemy dziełom, z którymi obcujemy, dodatkową głębię, dzięki czemu robimy dobrze swojej potrzebie obcowania z ambitną opowieścią i tym samym utwierdzamy się w fanostwie. Też forma zamkniętej pętli.

Przy czym - owszem - może to prowadzić na manowce, jak wtedy, gdy w - wydanej w roku 1963 - "Wyprawie profesora Tarantogi" doszukałem się... genialnego pastiszu Treka .

mozg_kl2:
Sam raz padłem ofiarą własnej teorii.

Ciekaw jestem tej historii...

mozg_kl2:
Skoro Picard z przyszłości chce doprowadzić do powstania siebie w przeszłości to jak powstał za pierwszym razem?

Na tym właśnie polega cały urok tego paradoksu. Paradoksu mieszczącego się zresztą swobodnie w Trekowej temporalistyce - vide DS9 "Visionary".

mozg_kl2:
Muszę sobie coś oglądnąć z treka mam głód.

Serio weź się za tegoroczne fanowszczyzny .
MarcinK
Użytkownik
#13 - Wysłana: 4 Paź 2016 18:13:01
mozg_kl2:
Skoro Picard z przyszłości chce doprowadzić do powstania siebie w przeszłości to jak powstał za pierwszym razem? Zmodyfikuje tą teorię. Picard z przyszłości chce wpłynąć na samego siebie aby ten inaczej postrzegał podróże między gwiezdne. Ciągłe latanie po kosmosie i mówienie jacy jesteśmy fajni, może sprawić, że ktoś tą fajność będzie chciał zniszczyć.

Możliwe że pierwotną linię czasu zachwiały jakieś zakłócenia temporalne i Qicard musiał działać by przypadkiem nie zniknąć.
Q__
Moderator
#14 - Wysłana: 4 Paź 2016 18:26:09 - Edytowany przez: Q__
MarcinK

MarcinK:
Możliwe że pierwotną linię czasu zachwiały jakieś zakłócenia temporalne i Qicard musiał działać by przypadkiem nie zniknąć.

Ja bym to jednak wolał zwalić na załamywanie się przyczynowości na poziomie kwantowym, do którego w/w epizod DS9 nawiązywał. Choć od biedy i banalny efekt ENTkowej TCW też może być...
MarcinK
Użytkownik
#15 - Wysłana: 4 Paź 2016 18:28:19
Q__:
Czekaj, ale skąd u Logana jakakolwiek telekineza (chyba, że coś przegapiłem?). Pomijając - oczywiście - wariant z Heroes, że wszelkie mutacyjne supermoce - poza czysto umysłowymi, jak telepatia czy nadludzki geniusz - mają tak naprawdę źródło w b. selektywnych rodzajach telekinezy.

O tym właśnie mówię. A ćwiczenia powinny pozwolić poszerzyć spektrum telekinezy.
 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Q, Picard, Nexus, Guinan - odjechana fan-teoria (moja)

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!