USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Nadwaga w GF/społeczeństwie UFP, czy też jej brak?
 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 2 Paź 2016 14:50:56 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kwestia bywała już u nas na forum gorąco dyskutowana (wystarczy wpisać "otył" w przeglądarkę), dyskutowano ją też w wielu innych miejscach - swego czasu linkowałem:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=sear ch&loc=1&forum=4&topic=893&page=279988
Ale mogę dorzucić kolejne przykłady:
https://www.reddit.com/r/DaystromInstitute/comment s/2x1xen/how_does_obesity_happen_in_the_federation _why_is/
https://www.reddit.com/r/AskScienceFiction/comment s/52z35l/star_trek_why_does_obesity_still_exist_in _the/

Jak widać jedni twierdzą, że otyłości tam nie ma i z tego się cieszą/uznają to za normalne. Inni - przeciwnie - że jest i jest to złe/dziwne. Jeszcze inni, że nie ma, a powinna być - ze względu na afirmacyjną warstwę Treka...

Prawda ekranu zdaje się pokazywać, że zjawisko, co najmniej umiarkowanej, nadwagi* w GF/UFP istnieje:

Natomiast - jak homoseksualizm neoSulu czy Petera Kirka nie przymierzając, a w przeciwieństwie np. do sytuacji Melory Pazlar - nie stanowi dla bohaterów tzw. big deal, sprawy, wobec której należy zajmować jakieś stanowisko, wypowiadać się za lub przeciw... ale... co tam, sądzę, że rzecz wokół której toczą się tak namiętne debaty zasługuje w końcu na własny topic.

* Którą też warto byłoby odgraniczyć od chorobliwej otyłości zagrażającej życiu...

(Przy czym mała prośba: nie używajmy sformułowań, które Współforumowicz/Czytelnik z wyraźną nadwagą mógłby uznać za przykre/raniące/obelżywe. Skupmy się na samym zagadnieniu i analizując je czyńmy to z wyczuciem.)
Korrd
Użytkownik
#2 - Wysłana: 2 Paź 2016 15:23:37
Odpowiedz 
Scotty został teleportowany niejako prosto z TOSa - tam sytuacja mogła być jeszcze nieopanowana. Podobnie - również przeniesiony z czasów TOS do TNG - kapitan Bateson z USS Bozeman (TNG "Cause and Effect") sprawia wrażenie raczej większego, chociaż nie widzimy tej postaci w całości. W każdym razie z epoki TOSa możemy wskazać kilka przykładów (chociażby Mudd).
Jedyny przykład z epoki TNG, który teraz przychodzi mi do głowy to Patrick (DS9 Statistical Probabilities i jeszcze jeden odcinek później), ale to też (chociażby ze względu na stan psychiczny i może nawet wiek) może być szczególny przypadek.
Skłaniam się więc ku tezie, że w epoce TNG tego problemu już praktycznie nie było, natomiast w czasach TOSiu nie mieli jeszcze na to skutecznego sposobu.

Pomijam tu obcych, jak np. Chella (VOY) czy Amarie (TNG), ponieważ nie mam pojęcia w którym miejscu w ich kulturach (i przy ich metabolizmach) zaczyna się nadwaga.
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 2 Paź 2016 17:21:51 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Korrd

Korrd:
chociażby Mudd

Z podobnych typków jeszcze Cyrano Jones. Acz pewnie dałoby się od biedy snuć tezy typu, że jego - i Mudda - waga może być jakąś formą buntu przeciw zasadom Federacji ("na złość wam, apollińskie bubki, będę okrągły!", dajmy na to).

W końcu to tacy trochę pre-Maquis tylko nie zorganizowani, i nie wściekli jeszcze - niespokojne, niezdyscyplinowane, duchy, które natura pcha na Pogranicze. (Na etapie TNG/DS9 Pogranicze zamknęły z drugiej strony granice sąsiednich mocarstw, to pęd do przodu zmienił się w pęd ku walce*.)

* Nie wydaje się mi się nieznaczące, że ci Maquis, którym los dał gnać po niezbadanych okolicach na Voyagerze, okazali się koniec końców w większości wzorowymi załogantami, nawet - w pewnym sensie - Suder...

Korrd:
Jedyny przykład z epoki TNG, który teraz przychodzi mi do głowy to Patrick (DS9 Statistical Probabilities i jeszcze jeden odcinek później), ale to też (chociażby ze względu na stan psychiczny i może nawet wiek) może być szczególny przypadek.

Z drugiej strony jego waga - gdy podróżował jako admirał - nie zdawała się budzić jakiejś sensacji... Powaga munduru (i nitów) zamykająca usta licznym zdziwionym (choć... żadnych zdziwionych nam nie pokazano...), czy jednak zdarzało się (co najmniej w starszym pokoleniu)?

Korrd:
Skłaniam się więc ku tezie, że w epoce TNG tego problemu już praktycznie nie było, natomiast w czasach TOSiu nie mieli jeszcze na to skutecznego sposobu.

Przy czym jeśli tak, to zwalniałoby Horizona z zarzutów stawianych przez Mava (jeszcze wcześniejsze czasy Archera), a i przypadki z fanprodukcji ery TOS gładko tłumaczyło.

Natomiast pojawia się pytanie, jak by potem rzecz technicznie rozwiązano, skoro UFP czynnie sprzeciwia się eugenice i b. nieufnie podchodzi do geninżynierii...

Korrd:
nie mam pojęcia w którym miejscu w ich kulturach (i przy ich metabolizmach) zaczyna się nadwaga.

Swoją drogą rozważając hipotetyczny wariant likwidacji zjawiska nadwagi w UFP należałoby się zastanowić czy miałyby przemawiać za tym względy medyczne (metabolizm właśnie) czy kulturowe (Fedki, jak antyczni Grecy lubią se pochodzić nago, jak chciał G.R., i w związku z tym przykładają wagę do tego jak się prezentują*.)

* Choć - jak już pisałem - mam wrażenie, że przy możliwościach Trekowej medycyny posiadacz/ka nawet najbardziej nieapetycznego, ze starogreckiego punktu widzenia, ciała może być wzorcowym przykładem fizycznej krzepy...
A kulturowy ideał piękna też jest płynny - wspomnijmy słynne obrazy Rubensa...
(No i jeszcze trzeba uwzględniać, że w wizji G.R. GF jest - poniekąd - wsteczna i zachowawcza na tle cywilnego społeczeństwa Federacji, na co mamy słowa samego Kirka.)
Korrd
Użytkownik
#4 - Wysłana: 2 Paź 2016 23:20:39
Odpowiedz 
Q__:
Natomiast pojawia się pytanie, jak by potem rzecz technicznie rozwiązano, skoro UFP czynnie sprzeciwia się eugenice i b. nieufnie podchodzi do geninżynierii...

Ja to upatruję w technologii, zwłaszcza w replikatorach. Umożliwiają one ingerencję w replikowane danie, poprzez dodanie lub odjęcie mu pewnych cech, dzięki czemu mogą być one mniej szkodliwe (jeżeli w ogóle), w tym i mniej tuczące. Przykładem tego, że można stworzyć produkt spożywczy, który wywołuje efekt pożądany, a nie wywołuje niepożądanego (które wywoływały produkty podawane tradycyjnie) jest syntohol (pomijam pewne różnice w smaku, które mógł dostrzec taki koneser szkockiej, jak np. Scotty ).

Q__:
Swoją drogą rozważając hipotetyczny wariant likwidacji zjawiska nadwagi w UFP należałoby się zastanowić czy miałyby przemawiać za tym względy medyczne (metabolizm właśnie) czy kulturowe (Fedki, jak antyczni Grecy lubią se pochodzić nago, jak chciał G.R., i w związku z tym przykładają wagę do tego jak się prezentują

Powołując się na Roddenberry'ego, powiedziałbym, że medyczne. Mam tu na myśli jego reakcję na pytanie, dlaczego w XXIV wieku ludzie nadal są łysi, na co odpowiedział, że XXIV wieku nikomu to nie przeszkadza
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 3 Paź 2016 00:59:41 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Korrd

Korrd:
Ja to upatruję w technologii, zwłaszcza w replikatorach. Umożliwiają one ingerencję w replikowane danie, poprzez dodanie lub odjęcie mu pewnych cech, dzięki czemu mogą być one mniej szkodliwe (jeżeli w ogóle), w tym i mniej tuczące. Przykładem tego, że można stworzyć produkt spożywczy, który wywołuje efekt pożądany, a nie wywołuje niepożądanego (które wywoływały produkty podawane tradycyjnie) jest syntohol (pomijam pewne różnice w smaku, które mógł dostrzec taki koneser szkockiej, jak np. Scotty

Argument znany mi z TrekBBS. Tam nawet teoretyzowano, że Replikator może każdorazowo modyfikować skład odżywczy dania, zawartość w nim różnych substancji, pod indywidualne potrzeby, zależnie od metabolizmu zamawiającego. Że wszechmoc Trekowej technologii sięga aż tego poziomu.

W sumie zważywszy na to ile razy każdy zostawił tam swój dokładny rysopis atomowy w buforze Transportera ma to spory sens. Acz zapachniało mi trochę scenami stołówkowymi z "W krainie purpurowych obłoków" Strugackich...

"- Patrz, tam siedzą nasi - zawołał Dauge.
Załoga „Hiusa” zestawiła dwa stoliki koło okna. Siedzieli przy nich obydwaj piloci i Jermakow. Bykow zauważył, że pulchniutki Krutikow ma strasznie nieszczęśliwą minę. „Duma radzieckiej astronautyki” siedziała zgarbiona nad szklanką mleka, skubała suchy chleb i z nie dającym się opisać smutkiem spoglądała na talerz Spicyna. Kruczowłosy Bogdan pastwił się nad parującym kawałem soczystego befsztyka.
Może się wydać dziwne, ale śniadanie podano już według zaleconego przez cyberdoktora jadłospisu indywidualnego. Bykow, nie bardzo rozumiejąc, dlaczego dostał tak dziwne dania, pałaszował po kolei: całą salaterkę pachnącej trawki, wymiótł talerz owsianki, spróbował zaledwie dwa plasterki świetnej wędliny i zabrał się do soku jabłkowego. Dauge dostał porcję mięsa.
Grigorij podniósł nóż i widelec i patrząc na Krutikowa, spytał:
- A cóż tobie zalecił lekarz, Michałku? Krutikow spiekł raka i utkwił wzrok w szklance.
- Mogę wam powiedzieć - obwieścił, zbliżając się Jurkowski. - Doktor na pewno długo i troskliwie trzymał Michała za fałdę brzucha i w sposób przystępny tłumaczył mu, że obżarstwo nigdy nie należało do cnót astronautów.
Krutikow w milczeniu dokończył pić mleko i wyciągnął rękę do koszyczka z pieczywem. Jermakow chrząknął znacząco i nawigator cofnął dłoń."


"Bykow skrycie obserwował Jermakowa. Kierownik ekspedycji i dowódca statku w jednej osobie jak zwykle był małomówny, opanowany i właściwie nigdy się nie śmiał. A gdy się uśmiechał, to drgały mu tylko wargi. W takich chwilach oczy stawały się jeszcze bardziej zimne. Wkrótce Bykow przekonał się, że uśmiech Jermakowa nie zwiastował nic dobrego, zwłaszcza dla tych, do których był skierowany.
Kiedyś Dauge wstał od stołu, pozostawiając na talerzu większą część cielęciny przewidzianej dla niego przez dietetyków.
- Chwileczkę - łagodnym głosem zatrzymał go Jermakow. -Bądźcie uprzejmi skończyć drugie danie!
- Nie mogę już więcej - odpowiedział Dauge.
- A mimo to bardzo was proszę, skończcie - jeszcze łagodniej powiedział Jermakow.
Dauge bez słowa przeciągnął brzegiem dłoni po gardle. Wówczas Jermakow uśmiechnął się owym dziwnym uśmiechem.
- Nie chciałbym was martwić, Grigorij - powiedział cichutko - ale odnoszę wrażenie, że wasz stosunek do przepisów obowiązujących podczas przygotowań zmusi ekspedycję do ograniczenia się do jednego geologa. Nie możemy dopuścić, aby Wenus miała choćby najmniejszą szansę przeciw nam. Nawet gdyby to był nie dojedzony przez was kawałek cielęciny...
Dauge zaczerwienił się po uszy i z wściekłością usiadł, wbijając widelec w pechowy kawał mięsa. Nikt się nie odezwał ani nawet spojrzał w jego stronę. Obiad zakończono w grobowym milczeniu. Jermakow nie spuszczał wzroku z Daugego, dopóki geolog nie zebrał z talerza ostatniej kropli sosu.
Bykow, nie bez zdziwienia, zauważył, że incydent ten, świadczący o surowości Jermakowa, nie wywołał ani odrobiny oburzenia wśród członków załogi. Wprost przeciwnie, tego samego wieczoru Jurkowski coś długo tłumaczył półgłosem Daugemu, po czym geolog tylko westchnął głęboko i jakby w poczuciu winy rozłożył ręce."


I choć rozumiem względy medyczne, konieczność pewnej dyscypliny zdrowotnej itp. nie wiem czy chciałbym oglądać takie wątki w Treku (czy nawet się ich tylko domyślać)*.

* Nawet jeśli w/w - układający jadłospisy - cyberdoktor to taki jakby prawzór - wcale udatny - takich Trekowych cudów jak tricorder medyczny, Biobed i najnowszy diagnostic wrap:

"Lekarz zanotował coś w grubej księdze noszącej napis: „Dziennik pacjenta nr 4024 - Bykow Aleksiej Piotrowicz” po czym przeprowadził przyjaciół do sąsiedniego gabinetu. Stała tam duża matowobiała szafa. Lekarz skierował swój nochal w stronę Daugego i polecił mu wejść do szafy. Bezszelestnie zamknęły się drzwi. Doktor nacisnął jakieś klawisze na tablicy rozdzielczej umieszczonej po prawej stronie szafy, z której wnętrza natychmiast zaczęły dolatywać przytłumione szumy. Na tablicy zabłysły różnokolorowe lampki, zaczęły drgać wskazówki przyrządów. Trwało to półtorej minuty, aparat cicho szczęknął i nie wiadomo skąd wyleciała kartka pokryta cyframi i szeregami liter. Lampki pogasły, a doktor otworzył drzwi, z których, pocierając ramię, wycofał się Dauge.
Lekarz z kolei zwrócił się do Bykowa i kiwnął na niego nosem:
- Naprzód!
Aleksiej chrząknął i wlazł do szafy. Chłodne metalowe obręcze objęły go za ramiona i w pasie, przycisnęły do czegoś ciepłego i miękkiego, podniosły, opuściły. Rozbłysło czerwone światło, potem zielonkawe, następnie coś ukłuło inżyniera w przedramię i Bykow nagle poczuł się wolny. Drzwi otworzyły się.
Lekarz, mrucząc coś tam pod nosem, odczytywał wyrzucone przez „szafę” kartki. Wypisane tam były wszystkie dane o zdrowiu pacjenta, a także spis indywidualnych ćwiczeń oraz dieta przewidziana dla każdego badanego na okres przygotowawczy przed startem. Lekarz odnotował coś w dziennikach pacjentów i oddał kartki Jermakowowi, zaznaczając, że takie badania będą przeprowadzane co tydzień."


Ibid.

Korrd:
Powołując się na Roddenberry'ego, powiedziałbym, że medyczne. Mam tu na myśli jego reakcję na pytanie, dlaczego w XXIV wieku ludzie nadal są łysi, na co odpowiedział, że XXIV wieku nikomu to nie przeszkadza

Tak (znam zresztą ten cytat, miło wiedzieć, że Ty również...), tylko tu pojawia się pytanie, czy nie rozszerzyć go również z łysiny na niewielką (nie stanowiącą chorobliwej, szkodliwej, groźnej dla życia, otyłości) nadwagę? Skoro Picardowi wolno mieć godne rzymskiego senatora wysokie czoło, czy Scotty - lub kapitan Bateson - nie ma prawa posiadać lekkiego brzuszka?
Maveral
Użytkownik
#6 - Wysłana: 4 Paź 2016 15:31:16
Odpowiedz 
Mnie się jeszcze przypomina komandor "gaduła" Hutchison. Zdaje się, że miał lekki brzuszek.

Hutch
Q__
Moderator
#7 - Wysłana: 4 Paź 2016 16:52:56 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Maveral

Maveral:
komandor "gaduła" Hutchison.

Który w dodatku jest niewysoki i łysawy - przypatrzmy się dobrze:

Jednym słowem wygląda wypisz-wymaluj jak kapitan Hawke z horizonowego Discovery NX-04, którego aparycja miała być rzekomo strasznym gwałtem na kanonie:


(Jasne, w wypadku HF - acz jest to produkcja o niższym standardzie techn., w której grali amatorzy z łapanki, przynajmniej we wczesnych sezonach, co może robić jej za alibi - pojawiać się już mogły pewne wątpliwości, bo niektórzy bohaterowie nie mieli po prostu nadwagi, a byli autentycznie otyli - w stopniu niepokojącym ze zdrowotnego punktu widzenia, na jaki rozwinięta medycyna UFP by im raczej nie pozwoliła, zwłaszcza, gdyby mieli służyć w GF. Ale robienie sensacji z tego, że ktoś waży parę kg więcej wydaje mi się skrajnie sprzeczne z duchem Treka, jak mam być szczery.)

ps. Dzięki za przypomnienie tej postaci. Jej obecność - w XXIV wieku! - wydaje się b. istotna, właściwie kluczowa, dla niniejszej dyskusji.
Q__
Moderator
#8 - Wysłana: 29 Maj 2020 10:16:26 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Z tą wagą to może jednak Mav ma(sz) trochę racji, bo wygląda na to, że Roddenberry określił dość ściśle preferowane parametry wagowe (i wzrostowe) dla oficerów GF, a postacie, o których tu mówimy, były jednak wyjątkiem od zasady, bowiem w castingu do słynnej sceny odprawy z TMP mogli brać udział tylko fani ST:

"aged between 20 and 40, men from 5'8" to 6'2", sizes 40-42, and women from 5'6" to 5'8', sizes 8-10"

Trochę to "Moonrakerem" i pomysłem Draxa na nową ludzkość* pachnie, ale cóż...

* https://www.youtube.com/watch?v=xx4t4fBIY88
 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Nadwaga w GF/społeczeństwie UFP, czy też jej brak?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!