USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Wolkanie - na pewno tacy święci?
 Strona:  1  2  »» 
Autor Wiadomość
Eviva
Użytkownik
#1 - Wysłana: 5 Wrz 2015 07:04:27
Odpowiedz 
Im więcej dowiaduję się o Wolkanach, tym bardziej dochodzę do wniosku, że nie zasługują oni wcale tak bardzo na nasz podziw. Oceniając rzecz logicznie (co oni sami tak lubią) to ograniczeni rasiści, którym od dziecka wpajane jest poczucie wyższości wobec innych ras. Dzięki temu że nie uznają agresji, są nieszkodliwi i to w zasadzie wszystko, co można powiedzieć na plus.
Może podyskutujmy o tym.
Q__
Moderator
#2 - Wysłana: 22 Wrz 2015 02:02:24 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Tak w zasadzie, to można powiedzieć, że scenarzyści skleili Wolkan ze zbyt wielu klisz (1. kojarzące się z Chinami izolacjonizm, mistycyzm i sztywna etykieta, 2. standardowa szlachetna, acz hołdująca tyleż barbarzyńskim i surowym, co uświęconym wiekami obyczajom, zaginiona/pozaziemska cywilizacja w manierze burroughsowskiej, 3. Wielki Brat z Kosmosu, z wszelkimi tegoż Wielkiego Brata wadami - to dodatek ENT, 4. starsza rasa w stylu elfów z fantasy, 5. wyżej rozwinięci duchowo pokojowi Obcy, 6. Obcy niby diaboliczni, a szlachetni w stylu lekko przywodzącym na myśl clarke'owskich Overlordów - przynajmniej w "The Cage" taki był zamiar, 7. uwznioślony wizerunek SFowych nerdów w tradycji vanvogtowskiej, 8. arystokratyczne, pełne pogardy do wszystkiego co się rusza snoby - spod tej samej sztancy pochodzi rodzinka Malfoy'ów w "Harrym Potterze"; do czego można doliczyć jeszcze stereotypów drugie tyle, w które wtłoczony został Spock robiący za "szlachetnego dzikusa" Winnetou przy "Old Shatterhandzie" Kirku, Enkidu przy Gilgameszu, a jednocześnie za obiekt kobiecych westchnień w stylu R. Daneela Olivawa itd. itp.) więc i mieszanka -jak się dobrze wmyśleć - wyszła niestrawna, acz pierwsze wrażenie robiąca (dzięki Spockowi głównie) na tyle dobre, by stać się jedną z większych legend amerykańskiej SF...
Tyle z perspektywy out-of-universe...

Przechodząc do perspektywy in universe warto będzie - być może - podeprzeć się niekanoniczną, ale b. cenioną powieścią "Spock's World" Diane Duane, tak oto dyskutowaną lata temu na jednym z forów internetowych:

XPav
The only Star Trek novel I've purposefully kept around is Spock's World.


wisefool
This one is great! Backstory on the vulcans. They are barely-repressed furious primal machines, not nerds.

http://www.quartertothree.com/game-talk/archive/in dex.php?t-29718.html

Drobne info:
http://en.memory-alpha.wikia.com/wiki/Spock's_Worl d
http://en.wikipedia.org/wiki/Spock's_World

Jeśli zatem Wolkanie w istocie są bestiami, które represjonują same siebie za pomocą sztywnego kulturowego gorsetu (przypomina się co pisał Przewodas w jednym ze swoich szkiców poświęconych alternatywom ewolucyjnym - które to szkice zrobiły wrażenie na Lemie - o człowieku drapieżnym, i o tym, że jego kultura musiałaby być paradoksalnie bardziej pacyfistyczna i restrykcyjna), to i nic dziwnego, że patrzą ze strachem i pogardą na wszystko to, czego się boją i czym gardzą w samych sobie, gdy tylko zauważą to u innych*.

* w jakimś sensie zahaczamy tu o sprawę znanego lękowego podłoża eksterminacyjnych zapędów Daleków z DW...

Tu zauważmy zresztą, że ich rasizm nie jest rasizmem "genetycznym" w stylu hitlerowskim, a raczej skrajnym brakiem akceptacji dla innych, dających emocjom i instynktom więcej swobody modeli kulturowych (przekładającym się na taki, a nie inny stosunek do tych modeli zwolenników). Zauważmy też, że poniekąd mają ku temu pewne prawo - bo ich model radzenia sobie z emocjami (zdaniem Sawyera, jego niedokończona powieść "Armada" się kłania; ale chyba i zdaniem Roddenberry'ego, który w powieściowej wersji TMP pokazał tzw. "New Humans") może być atrakcyjny/korzystny do przyjęcia i dla innych gatunków, stanowiąc wręcz płaszczyznę do porozumienia się ponad partykularyzmami na gruncie (prawie) czystej logiki. Wolkańska idea cthia - widzenia rzeczy jakimi są, nie jakimi chcielibyśmy je widzieć, przekładana na ziemską "logikę" może być w takim porozumieniu b. pomocna.

(Zauważmy też, nawiasem mówiąc, że w - niekanonicznym - pierwotnym zarysie AND Wolkanie porzucili nauki Suraka dla filozofii - pozaświatowca - Nietzschego, co zdaje się wskazywać, ze ich - stanowiacy podstawę do pogardzania innymi - system wartości nie był przez nich oceniany na zasadzie "dobry, bo wolkański", a "dobry, bo dobry", ze tak powiem.)

Oczywiście, bazuję tu na różnych źródłach niekanonicznych, ale wydają mi się, co najmniej, ciekawą interpretacją kanonu, czyniącą obraz Wolkan znacznie bogatszym...
Fraa
Użytkownik
#3 - Wysłana: 24 Wrz 2015 07:52:27
Odpowiedz 
Eviva:
Im więcej dowiaduję się o Wolkanach, tym bardziej dochodzę do wniosku, że nie zasługują oni wcale tak bardzo na nasz podziw.

A ja mam wrażenie z kolei, że podziw, jaki w fanach budzą Wolkanie, jest wyłączną zasługą Nimoya. ;)

Wolkanie zaś jako rasa - ani trochę nie są ideałami, których należałoby bezgranicznie podziwiać. Ale chyba Star Trek nigdy nie twierdził, jakoby byli. Skostnienie tradycji i rasizm bywały przecież podważane - choćby cały problem Spocka, przez długi czas odrzucanego przez ojca, bo wybrał inną drogę. Podobnie jak skłonność do zimnej, logicznej oceny sytuacji - choćby w "The Galileo Seven" (przykład mi bliski, bo akurat mam na świeżo ;) ) mogliśmy zobaczyć, że nie wystarczy myśleć logicznie, by być dobrym przywódcą.

Być może we własnych oczach, oczywiście, są bliscy ideału - bo uwolnili się i odcięli od czegoś, co ściągnęło rasę na skraj przepaści. Byli z tego dumni. No i przegięli w dumie i panicznym lęku przed powrotem do tamtego starego bagna. Myślę, że tak naprawdę można ich zrozumieć - z pewnych względów też podziwiać, ale na pewno nie ma sensu wmawiać sobie, że są samobieżnymi ideałami. ;)
Elaan
Użytkownik
#4 - Wysłana: 24 Wrz 2015 15:17:29
Odpowiedz 
Eviva:
Dzięki temu że nie uznają agresji, są nieszkodliwi i to w zasadzie wszystko, co można powiedzieć na plus.

Surowo ich oceniasz. Ale coś w tym jest, to fakt.
Wolkanie jako lud ideałem na pewno nie są - ale którą trekową rasę można by określić takim mianem? Żadnej.
To, że uważają swoją filozofię, system rządów, swój pogląd na Wszechświat, za idealny, też, w gruncie rzeczy, nie odróżnia ich tak bardzo od innych.
W takim samym "świętym przekonaniu" trwają przecież i Romulanie, i Klingoni i Andorianie.
Niechęć do "pozaświatowców", zahaczająca o ksenofobię to też nie tylko ich wada - o ile pamiętam Gornowie, czy Tholianie izolują się od obcych jeszcze bardziej.

Wolkanie mają więc wszystkie wady nieobce innym rasom.
Ale mają także umiejętność okiełznywania ich oraz godzenia ze sobą różnorodnych wizji polityczno-religijnych w imię wyższych korzyści, a to cenna cecha w tak zróżnicowanym Wszechświecie.
Oczywiście, jak w każdym społeczeństwie, tak i wśród Wolkan, najciekawszymi i najwartościowszymi osobami okazują się te wyłamujące się ze schematu: Spock, Sarek, czy ambasador V`Lar.
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 24 Wrz 2015 23:03:50 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Fraa

Fraa:
A ja mam wrażenie z kolei, że podziw, jaki w fanach budzą Wolkanie, jest wyłączną zasługą Nimoya.

Pomijając jego aktorskie i - zapewne - męskie (nie znam się ) zalety, może też rzecz i w tym, że Spock jako jedyny Wolkanin nie uważa się za ideał, tylko usiłuje do ideału - który, paradoksalnie, dostrzega w tej, mniej idealnej, reszcie - bezkrytycznie - i z wielkim poświęceniem - dążyć...

W każdym razie gdyby położyć na jednej szali Spocka, a na drugiej resztę gatunku (z tak nawet sympatycznymi postaciami jak Tuvok, T'Pol czy - od pewnego momentu - Soval), to jasne jest kto przeważy...

Elaan

Elaan:
"pozaświatowców"

Cudzysłów niekonieczny, typowy termin używany w literackiej SF, gdy chodzi o inne kultury planetarne o wspólnym biologicznym dziedzictwie (zwł. w wersjach o mnóstwie kolonii ziemskiej ludzkości). Czasem - b. rzadko - określa się nim też tzw. "prawdziwych Obcych".
Jest to przekład anglojęzycznego określenia outworlder:
http://www.yourdictionary.com/outworlder


Elaan:
Ale mają także umiejętność okiełznywania ich oraz godzenia ze sobą różnorodnych wizji polityczno-religijnych w imię wyższych korzyści, a to cenna cecha w tak zróżnicowanym Wszechświecie.

Cecha, bez dwóch zdań cenna... acz - odkąd mamy ENT (a B5 idzie w tym samym kierunku) - można chyba założyć, że w najwyższym stężeniu posiada ją - w świecie ST - nasz ziemski gatunek/rasa... Co - patrząc za okno - nie do uwierzenia.
Elaan
Użytkownik
#6 - Wysłana: 25 Wrz 2015 20:11:47
Odpowiedz 
Q__:
Cudzysłów niekonieczny, typowy termin używany w literackiej SF, gdy chodzi o inne kultury planetarne o wspólnym biologicznym dziedzictwie

Racja, słowo to, o ile pamiętam, pojawia się też w polskim przekładzie "Rebelii".

Q__:
Cecha, bez dwóch zdań cenna... acz - odkąd mamy ENT (a B5 idzie w tym samym kierunku) - można chyba założyć, że w najwyższym stężeniu posiada ją - w świecie ST - nasz ziemski gatunek/rasa... Co - patrząc za okno - nie do uwierzenia.

Patrząc za okno, jak to ładnie ująłeś, można żywić jedynie skromną nadzieję, że teraźniejszość nie pozbawi wkrótce naszego gatunku jakiejkolwiek przyszłości - o tej lepszej z ST nie wspominając.
Q__
Moderator
#7 - Wysłana: 25 Wrz 2015 21:05:44
Odpowiedz 
Elaan

Elaan:
Racja, słowo to, o ile pamiętam, pojawia się też w polskim przekładzie "Rebelii".

Dlatego mi się przypomniało.
Eviva
Użytkownik
#8 - Wysłana: 25 Wrz 2015 21:31:54
Odpowiedz 
Wady Wolkan o tyle są do zniesienia, że - jak wspomniałam - są to istoty odrzucające agresję na inne światy i na inne istoty. Można się na nich wściekać, ale w sumie są do zaakceptowania. trochę przypominają amiszów, z tym, że w odróżnieniu od nich potrafią się bronić, gdy zachodzi taka potrzeba. Są bardzo inteligentni, mają swoje osiągnięcia (którymi nie bardzo chcą się dzielić) i na swój wyniosły sposób usiłują pomóc cywilizacjom, którym można się już objawić. To nawet ładnie. Czasem jednak ma się ochotę przyłożyć takiemu Wolkanowi po spiczastym uchu.
Fraa
Użytkownik
#9 - Wysłana: 25 Wrz 2015 21:50:43
Odpowiedz 
Eviva:
Czasem jednak ma się ochotę przyłożyć takiemu Wolkanowi po spiczastym uchu.

Ba, a komu się nie chce? ;)
Eviva
Użytkownik
#10 - Wysłana: 26 Wrz 2015 07:24:36
Odpowiedz 
Fraa

Na całe szczęście ma się również ochotę go pocałować. A szczerze powiem, że za Sareka to ja sama bym wyszła, tak że nie dziwię sie Amandzie.
Q__
Moderator
#11 - Wysłana: 26 Wrz 2015 08:48:33 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
za Sareka to ja sama bym wyszła, tak że nie dziwię sie Amandzi

Zacytujmy zatem jak opisał go Foster...

"Oto Sarek z Vulcana, ambasador na siedemnastu planetach Federacji"

"Naprzeciw niego stał Sarek z Vulcana. Wyglądał bardzo podobnie do obrazu ze znajomego zdjęcia, które Spock widział na trójpłaszczyznowym ekranie w sali odpraw. Jedyną wyraźną różnicą, jaką dało się zauważyć, było to, że żywa postać miała znacznie mniej siwych włosów, znacznie mniej zmarszczek na czole i wokół oczu.
Był to wysoki, barczysty Wulkanita, może nie sportowiec, ale na pewno w świetnej kondycji fizycznej. Miał ostre rysy twarzy i głęboko osadzone oczy. W sumie bardzo atrakcyjny mężczyzna. Starsza, bardziej napięta i surowsza wersja Spocka.
Spock szybko liczył. Jego ojciec powinien mieć teraz siedemdziesiąt trzy standardowe lata, czyli być w kwiecie wulkanicznego wieku. Miał na sobie zwykłe ubranie w kolorze piasku, które Spock tak dobrze pamiętał. Nie lubił koszul ani ostrych wzorów. Jedyną rzeczą, która ożywiała jego ubiór, była samoprzylepna odznaka jego urzędu.
— Żałuję, że był pan świadkiem niefortunnego wybuchu emocji ze strony mego syna.
Jeśli Spock miał jeszcze jakieś wątpliwości co do tożsamości tego mężczyzny, to ta krótka, ale jakże typowa wypowiedź natychmiast je rozproszyła. To był bez wątpienia Sarek. Spock uniósł rękę w geście pozdrowienia."


Eviva:
mają swoje osiągnięcia

To zacytujmy także co Foster mówi o nich, ustami Sareka:

"Vulcan oferuje ci dużo: brak wojen, brak przestępstw i to, że w życiu kierujesz się logiką i rozumem, a nie prymitywnymi emocjami i wyuzdanymi namiętnościami."

Eviva:
trochę przypominają amiszów, z tym, że w odróżnieniu od nich potrafią się bronić, gdy zachodzi taka potrzeba.

Można powiedzieć, że zadbali o to (znów Foster, to znów słowa samego Spocka):

"Kahs—wan jest starożytnym rytuałem z wojowniczych czasów Vulcana. Kiedy Wulkanici uznali logikę za przewodni element swego życia, doszli do przekonania, że należy zachować stare próby sprawdzające siłę i odwagę. Gdyby zaufali wyłącznie czystemu rozumowi, mogłoby to ich osłabić i sprawić, że staliby się niezdolni do obrony przed mniej rozwiniętymi umysłowo i społecznie barbarzyńcami. Decyzja ta sama w sobie była decyzją czysto logiczną."

(Wszystkie cytaty "Log One", ofkors.)
Eviva
Użytkownik
#12 - Wysłana: 26 Wrz 2015 19:20:36
Odpowiedz 
Q__

Cytaty świetnie dobrane, dziękuję. Wszystko to prawda, wszelako wydaje mi sie, ze w pewnym momencie Wolkanie przefajnowali w drugą stronę i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby w konsekwencji Romulanie w końcu dopięli swego - choć niekoniecznie pod dowództwem tej małpy Seli
Q__
Moderator
#13 - Wysłana: 26 Wrz 2015 19:36:31 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
wcale bym się nie zdziwiła, gdyby w konsekwencji Romulanie w końcu dopięli swego - choć niekoniecznie pod dowództwem tej małpy Seli

Dość długo wydawało mi się to nawet prawdopodobne, ale po tym co stało się z Romulusem za sprawą Abramsa - nie jestem pewien kto by był dominującą stroną ew. zjednoczenia...

ps. Sela może i nie, ale Donatra? (Yeshva z HF też była do rzeczy, ale ją chyba, niestety, diabli wzięli, sądząc po tym, że panowała tuż przed wybuchem Hobus, a potem/przedtem Nero tytułował się prodem/pretorem i miał stosowną oznakę władzy - to cudo, którym Robau zabił...*)

* Inna sprawa, że powieści i STO nic o Yeshvie nie mówią, ale za to są powieści, które mówią, że pretorów mogło być kilku na raz:
http://memory-beta.wikia.com/wiki/Praetor_of_the_R omulan_Star_Empire#Rihannsu_Continuity
Eviva
Użytkownik
#14 - Wysłana: 26 Wrz 2015 22:01:12
Odpowiedz 
Q__

Przez JJ Abramsa wszystko się człowiekowi miesza. No bo u niego Vulcan zniszczony, Romulus jeszcze nie, ale kto wie czego się doczekamy. A w linii Prime - wiadomo. Paranoja.
Elaan
Użytkownik
#15 - Wysłana: 26 Wrz 2015 22:35:19
Odpowiedz 
Eviva:
A szczerze powiem, że za Sareka to ja sama bym wyszła, tak że nie dziwię sie Amandzie.

Ja też się nie dziwię - ani Amandzie, ani Tobie. Ale i tak wolę Spocka.

Q__:
nie jestem pewien kto by był dominującą stroną ew. zjednoczenia...

Obie strony musiałyby w sensie kulturowym i politycznym coś odrzucić, a coś przyjąć, ja stawiałabym jednak na Wolkan.
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 27 Wrz 2015 00:38:37
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Przez JJ Abramsa wszystko się człowiekowi miesza

A przed nim to w Treku zamieszania nie bywało? Choćby sprawa komu podlegał kirkowy Entek - Ziemi czy Federacji...

Eviva:
A w linii Prime - wiadomo. Paranoja.

Tyle, że akurat jego scenariusz rozwoju zdarzeń - acz uzyskany za pomocą arcyburaczanej supernowej - wybitnie sprzyja umocnieniu się wpływów Federacji na tamtym terenie (no, chyba, że ocalali Romulanie też masowo winią UFP, wtedy komplikuje...).

Elaan

Elaan:
ja stawiałabym jednak na Wolkan.

Sądzisz, że ich model jest trwalszy? Z drugiej strony romulański - bardziej ekspansywny... Wypośrodkować i mamy Imperium Nietzscheańskie jak nic. Choć może fakt, że skończyło się na prides w tej AND dałoby się odczytać jako efekt hobusowego zamieszania?

A propos, pamiętajmy jednak, że Wolfe musiał zmieniać:
http://andromeda.wikia.com/wiki/Nietzschean_Empire
http://andromeda.wikia.com/wiki/Nietzschean_Pride
Eviva
Użytkownik
#17 - Wysłana: 27 Wrz 2015 08:25:14
Odpowiedz 
Elaan:
Ale i tak wolę Spocka.

No więc sama widzisz, na mnie musiał wypaść Sarek

Elaan:
Obie strony musiałyby w sensie kulturowym i politycznym coś odrzucić, a coś przyjąć, ja stawiałabym jednak na Wolkan.

Myślę, że byłoby jak Grekami i Rzymianami - niby Grecy zostali podbici, ale w pewnym sensie ich kultura zdominowała rzymską.
Elaan
Użytkownik
#18 - Wysłana: 27 Wrz 2015 20:44:05
Odpowiedz 
Q__:
Sądzisz, że ich model jest trwalszy?

W zakresie politycznym wydaje się to oczywiste.
W ST NEM, w rozmowie z Picardem Shinzon wspomina przecież o tym, jak często na Romulusie zmieniają się rządy i ich polityka.
Przewrót Shinzona wydaje się zresztą najlepszym tego dowodem - wywiad Federacji nie podaje żadnych informacji o jakichś poważnych próbach kwestionowania jego władzy.

Eviva:
Myślę, że byłoby jak Grekami i Rzymianami - niby Grecy zostali podbici, ale w pewnym sensie ich kultura zdominowała rzymską.

Racja.
Choć Rzymianie/Romulanie pod pewnymi względami wydają się bardziej cywilizowani niż Grecy/Wolkanie. Przykłady?
Dla Romulan dzieci mieszanej krwi, czy też adopcja do własnego rodu "pozaświatowca" to coś zwyczajnego, naturalnego - dla Wolkan zaś to rzecz trudna do zaakceptowania, prawie rasowa zdrada.
W romulańskim społeczeństwie małżeństwo zawierane jest jedynie za obopólną wolą dwojga dorosłych istot.
U Wolkan to wciąż transakcja rodzin zaręczających dzieci. A gdy dzieci dorosną wywiera się na nie społeczną i moralną presję, by dotrzymały układów, nawet wbrew sobie. Jest to szokujący w tak rozwiniętej kulturze brak szacunku dla samostanowienia myślącej istoty.

Eviva:
No więc sama widzisz, na mnie musiał wypaść Sarek

Na pewno Sarek wyszedłby na Twoim towarzystwie lepiej, niż na ożenku z Perrin.
Ta kobieta już na pierwszy rzut oka budzi antypatię i nieufność.
Eviva
Użytkownik
#19 - Wysłana: 28 Wrz 2015 10:57:46
Odpowiedz 
Elaan:
Ta kobieta już na pierwszy rzut oka budzi antypatię i nieufność.

A jak już się wie, że wygryzła Spocka z życia Sareka...
Q__
Moderator
#20 - Wysłana: 28 Wrz 2015 11:20:31 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
mnie musiał wypaść Sarek



Eviva:
Myślę, że byłoby jak Grekami i Rzymianami - niby Grecy zostali podbici, ale w pewnym sensie ich kultura zdominowała rzymską.

Tylko, że jest pewna różnica - Romulanie mogą być bliżsi Wolkanom-sprzed-reform-Suraka, paradoksalnie. I to nawet ich bardziej zrównoważonej części, która nie potrzebowała tak silnej dyscypliny. Kultura grecka była starsza, wolkańska może być młodsza, wbrew pozorom...

Elaan

Elaan:
W ST NEM, w rozmowie z Picardem Shinzon wspomina przecież o tym, jak często na Romulusie zmieniają się rządy i ich polityka.

Tylko, że te zmiany mogą wpisywać się w szerszy model, w którym takie zmiany władz są czymś normalnym (nie zamachem na porządek, a jego elementem - coś jak system awansowania u Klingonów) i - jak widzieliśmy - zapewniającym ekspansję... Model wolkański owocował raczej izolacją, którą przełamywali outsiderzy typu Spocka... czy Sareka (wbrew pozorom) z Sovalem. Acz gdy się popatrzy na wolkańskich admirałów w XXIV wieku i karierę Tuvoka widać, że tym outsiderom się udało redefiniować ów model...

Elaan:
Dla Romulan dzieci mieszanej krwi, czy też adopcja do własnego rodu "pozaświatowca" to coś zwyczajnego, naturalnego - dla Wolkan zaś to rzecz trudna do zaakceptowania, prawie rasowa zdrada.

To, jak sądzę, pochodna różnicy modelu ekspansji (który musi zakładać pewną otwartość, jeśli nie zakłada eksterminacji) i modelu stagnacji - w którym każda inność jawi się zamachem na uświęcony model...

Elaan:
W romulańskim społeczeństwie małżeństwo zawierane jest jedynie za obopólną wolą dwojga dorosłych istot.
U Wolkan to wciąż transakcja rodzin zaręczających dzieci. A gdy dzieci dorosną wywiera się na nie społeczną i moralną presję, by dotrzymały układów, nawet wbrew sobie. Jest to szokujący w tak rozwiniętej kulturze brak szacunku dla samostanowienia myślącej istoty.

Przy czym, paradoksalnie, nie jestem pewien czy ów model aranżowanych małżeństw jest pochodną bardziej archaicznych, barbarzyńskich, obyczajów, jak na Ziemi, czy też - abstrahując od tego, jak rzecz wyglądała w wolkańskiej "prehistorii" - nie jest to datująca się od czasów Suraka (lub następujących po nim) kwestia logicznego podejścia - ot, rodziny wybiorą mądrzej (np. bazując na profilach psychologicznych dzieci, albo też kierując się tylko względami pragmatycznymi - w końcu "The needs of the many...", a dobry Wolkanin emocje chowa do kieszeni) niż dziecko (dojrzewanie, jak widzieliśmy, i dla Wolkan bywa trudne), a przy tej ich dyscyplinie, to mogą być b. trwałe, b. funkcjonalne związki, wbrew pozorom, zwł. przy tej częstotliwości pożycia i typowej dla modelu wolkańskiego niewielkiej dzietności (nie sądzę by przypadek T'Pring był typowy jednak), tyle, że niekoniecznie szczęśliwe w sensie, w jakim bywają naprawdę udane ziemskie związki...

(Aha: zdaje mi się, czy bazujemy w kwestii romulańskich obyczajów matrymonialnych na powieściach? Bo z kanonu nie przypominam sobie...)

Eviva

Eviva:
A jak już się wie, że wygryzła Spocka z życia Sareka...

Acz niby i ona swoje powody miała...

"Perrin did not get along with Spock. She was upset with him because he didn't bother to say goodbye to his father. She was further upset because Spock had publicly challenged Sarek's arguments during the debate over the Federation-Cardassian War."
http://en.memory-alpha.wikia.com/wiki/Perrin
Eviva
Użytkownik
#21 - Wysłana: 28 Wrz 2015 13:41:36
Odpowiedz 
Q__:
Acz niby i ona swoje powody miała...

Może powody miała, ale nie miała takiego prawa. Wstrętna, zaborcza, despotyczna baba
Q__
Moderator
#22 - Wysłana: 28 Wrz 2015 20:56:43
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Wstrętna, zaborcza, despotyczna baba

A to zdarzają się takie na idealnej Ziemi w rajskiej UFP?
Q__
Moderator
#23 - Wysłana: 27 Paź 2015 13:15:43
Odpowiedz 
Elaan

Jeszcze a propos:
Elaan:
Dla Romulan dzieci mieszanej krwi, czy też adopcja do własnego rodu "pozaświatowca" to coś zwyczajnego, naturalnego - dla Wolkan zaś to rzecz trudna do zaakceptowania, prawie rasowa zdrada.

Gra Star Trek: Hidden Evil (wypuszczona poniekąd jako dodatek do INS) pokazuje nam jednak ziemskie dziecko wychowane przez Wolkan, jest to niejaki Sovok, chorąży z Ent-D:
http://memory-beta.wikia.com/wiki/Sovok
Dorzucę jeszcze info o jego przybranym ojcu:
http://memory-beta.wikia.com/wiki/Si'tann
Eviva
Użytkownik
#24 - Wysłana: 27 Paź 2015 16:48:30
Odpowiedz 
Q__

W moim fanfiku była to dziewczynka o imieniu Sudara
Q__
Moderator
#25 - Wysłana: 27 Paź 2015 17:16:54 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
W moim fanfiku była to

Faktycznie:
http://enterprise-pl.blog.onet.pl/2009/04/18/czesc -nr-19/

Swoją drogą znamienne jest chyba, że w obu wypadkach takie dziecko - kompletną sierotę zresztą - przybrani, wolkańscy, rodzice starali się wychować wręcz na bardziej wolkańskie od typowego Wolkanina... Ale też fakt, że dzieci się temu tak ochoczo poddały - dowód na wysoką adaptatywność naszego gatunku (co najmniej w jego Trekowym wydaniu), czy może na to, iż "wolkańskość" to jednak kwestia (prawie) wyłącznie formacji kulturowej, nie genów... Albo... jedno i drugie?

ps. Piszę o dowodach, choć przecież - uważana zresztą za kiepską - gra, ani - tym bardziej - Twój fanfik nie są kanonem, bo skoro różni autorzy, po dwu stronach Oceanu, przedstawiają (jak sądzę niezależnie) ten sam wątek identycznie w kluczowych szczegółach, to można sądzić, że wyciągnęli logiczne wnioski z kanonu. Że przedstawiony przez nich scenariusz jest zgodny z duchem prawdy ekranu...
Elaan
Użytkownik
#26 - Wysłana: 27 Paź 2015 19:35:48
Odpowiedz 
Q__:
A to zdarzają się takie na idealnej Ziemi w rajskiej UFP?

W każdym koszyku ukryje się takie "jabłko Sodomy".
Szkoda tylko, że Sarek dał się na nie nabrać.
Eviva
Użytkownik
#27 - Wysłana: 28 Paź 2015 13:10:37
Odpowiedz 
Q__

Do dzieci bardzo przemawia poczucie stabilności i bezpieczeństwa, a wolkański sposób bycia to gwarantuje. Wolkanie nie rozpieszczają swych dzieci, ale też nie znęcają się nad nimi. Nie naruszają ich godności ani nie działają tak, by dziecko czuło się zagrożone. Osierocone ludzkie dziecko może się do nich garnąć, bo wolkańscy rodzice, podejmując się obowiązku opieki, nie rezygnują z niego w przypływie kaprysu i są, ze tak powiem "bezpieczną przystanią".
Q__
Moderator
#28 - Wysłana: 22 Lut 2016 15:50:27
Odpowiedz 
Autorka bloga REN twierdzi, że "The needs of the many..." to b. niebezpieczna filozofia (co znamienne: podpiera się słowami Uhury z OGaM):
http://startrekrenegades.com/trek/2016/02/11/the-n eeds-of-the-many-is-an-evil-philosophy/
Eviva
Użytkownik
#29 - Wysłana: 23 Lut 2016 19:36:11 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Q__

Ma kobita rację - już w Nowym Testamencie mamy, że lepiej by zginął jeden człowiek...
Nasza cywilizacja szczyci sie tym, że prawa mniejszości są w niej ważne i nie wolno stawiać ponad nimi praw większości (w praktyce bywa różnie). Gdyby traktować dosłownie spockowe "Potrzeby większości sa ważniejsze niż potrzeby niewielu... albo jednego", losowanoby co jakiś czas spośród zdrowych ludzi jednego i rozbierano na części - nerki, wątroba, serce, płuca,m szpik, rogówki oczu, plazma... Kilkunastu ludzi by obsłużył, a w końcu the needs of many...
Senok
Użytkownik
#30 - Wysłana: 24 Lut 2016 08:26:07 - Edytowany przez: Senok
Odpowiedz 
nie no... Wolkani a Wolkani... ci z przed czasów Surak'a, to rzeczywiście wredne typki, gorsze nawet od Klingonów. ale później na swoje szczęście się ucywilizowali. poza tym w TOS-ie, Wolnanie nie unikają uczuć, ale zazwyczaj kontrolują je.
Eviva:
losowanoby co jakiś czas spośród zdrowych ludzi jednego

być może trochę trafiłaś tutaj w jeden z odcinków "Sliders" - w którym, aby utrzymać liczebność ludzi na odpowiednim poziomie i uniknąć globalnego przeludnienia, robiono konkurs. polegał on na tym, że zwycięzca żył sobie tydzień na koszt całego globalnego społeczeństwa, ze sklepów brał co chciał i nie musiał za to płacić... ale 7 czy 8 dnia dostawał napój śmierci. oczywiście wszyscy wszyscy byli szczęśliwi, bo dzięki poświęceniu się kilku jednostek, pozostali mieli dostęp do zasobów naturalnych i unikali głodu i różnic klasowych, jako jednych ze skutków globalnego przeludnienia.
 Strona:  1  2  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Wolkanie - na pewno tacy święci?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!