USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / "For the Federation I will give my life!"? Rozważania na marginesie RENegades
 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 30 Maj 2015 11:22:07 - Edytowany przez: Q__
Słysząc słowa piosenki "It's a good day to die" ze "Starship Troopers", a zwłaszcza finalne "For the Federation I will give my life!" jako Trekerzy niemal automatycznie mamy przed oczami śmierć Robau, alternatywnych wersji Picarda i Kaśki (choćby z "Yesterday's Enterprise" czy "Year of Hell"), Garrett, Deckera i innych drugoplanowych kapitanów/dowódców, Tashy, Jadzii, alternatywnych Kima czy O'Briena, rozmaitych reshsirtów... Niektórzy może nawet wspomną wtedy niesławną śmierć Kirka z GEN.

Bohaterowie REN z kolei jawią się być absolutnym przeciwieństwem zdyscyplinowanych i skłonnych do poświęceń oficerów Floty...

Ale czy na pewno to taki proste? Czy Federacja jest dla bohaterów reszty Treka wartością najwyższą?

Spójrzmy na TOS+filmy. Kapitan Kirk wielokrotnie odmawia wykonania rozkazów Federacyjnych oficjeli. Kradnie też z kolegami statek by ratować Spocka ryzykując tym samym zerwanie kruchego pokoju z Klingonami.

W TNGowskim INS kapitan Picard buntuje się przeciw dowództwu i zrzuca mundur (podobnie bohaterowie trojki występowali po cywilnemu), ba zbrojnie występuje przeciwko admirałowi i pociąga za sobą całą załogę.

W DS9 Sisko toleruje prywatę swoich podwładnych, a także - od "Rapture" począwszy - kieruje się raczej podpowiedziami Wormhole Aliens i własnym wyczuciem niż rozkazami przełożonych.

W VOY załoga przetrwała za sprawą dwu jawnych aktów daleko idącej, zbrodniczej wręcz, prywaty - w "Timeless" i w "Endgame".

Tak właściwie tylko do niekanonicznego kapitana Hunta z AND (tradycyjnie liczę tylko dwa pierwsze sezony) trudno mieć zastrzeżenia, ale chyba tylko dlatego, że Federacja to - w tym momencie - on. No, ale on też dowodzi obdartą zbieraniną.

Z drugiej strony - jak już wiemy z zapowiedzi - bohaterowie REN, choć z nich banda obdartych kryminalistów (a kim innym czuli się bohaterowie TNG w INS, chce się zapytać), będą walczyć za UFP do upadłego stanowiąc jej ostatnią szansę...

Czy więc Renegaci wyłamują się aż tak ze schematu? Co o tym myślicie, hmm...?
mozg_kl2
Użytkownik
#2 - Wysłana: 31 Maj 2015 21:28:09
Q__:
Ale czy na pewno to taki proste? Czy Federacja jest dla bohaterów reszty Treka wartością najwyższą?

Bardzo przewrotne pytanie, i trochę chyba źle sformułowane w świetle temat. Federacja sama w sobie nie może być wartością bo to bezduszny organizm państwowy. Dokonałbym tutaj oddzielenie Federacji i ideałów na których jest zbudowana owa struktura/organizm. I tak

Q__:
W TNGowskim INS kapitan Picard buntuje się przeciw dowództwu i zrzuca mundur (podobnie bohaterowie trojki występowali po cywilnemu), ba zbrojnie występuje przeciwko admirałowi i pociąga za sobą całą załogę.

Picard właśnie staje w obronie ideałów federacji, które to owa federacja swoim trepem chce zniszczyć. Odwołam się tutaj do biblii.
< Ewangelia św. Mateusza 7:21-27 >
“Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia. Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!

Troche chyba nie udało mi się przelać tego na post ale czujesz bluesa.
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 31 Maj 2015 21:43:18 - Edytowany przez: Q__
mozg_kl2

mozg_kl2:
Bardzo przewrotne pytanie, i trochę chyba źle sformułowane w świetle temat.

Sformułowane tak, a nie inaczej, w ramach tej przewrotności, by sprowokować do polemiki, ale nie wydaj mnie.

mozg_kl2:
Troche chyba nie udało mi się przelać tego na post ale czujesz bluesa.

Czuję... I tak się zastanawiam czy bohaterowie REN nie są właśnie - w mniejszym czy większym stopniu - wierni Trekowym ideom, choć sami by się tego pierwsi wyparli.
Zobacz. Mamy ten ujawniony fragment "The Mission", schematyczny do bólu zębów, hejtowany, ale pokazujący, że w tych ludziach (a raczej istotach), nawet w cardassiańskim zbrodniarzu wojennym, kołaczą się jakieś ideały, że gotowi są walczyć za swoje ojczyste planety, że coś ich jeszcze rusza, obchodzi... W sumie mogliby skorzystać z okazji i spieprzyć z tym statkiem, zostać piratami, czy odsprzedać go jakiemuś Ferengi lub ambitnemu klingońskiemu wielmoży, a potem podzielić się gotówką albo wyrżnąć o nią...
Wybierają inaczej...

Znaczy... Cały czas uważam, że ta scenka była kiczowata, zupełnie też nie podoba mi się estetyka REN (że już o takim ujeciu naszej drogiej Prime Timeline nie wspomnę), ale - sam nie wiem, może z braku laku (bo wieści z Paramountu raczej nie pocieszają) zaczynam się zastanawiać czy Renegades - jako seria - nie będą mieli nam jednak czegoś cennego do zaoferowania...
To może być nawet ciekawe... Przyglądanie się ile z - traktowanego jako pewien symbol moralny - wzorowego Fedka siedzi w postaciach, które nawet w naszych - znacznie mniej cukierkowych - czasach uszłyby raczej za antyideały... I co się z nimi dzieje w obliczu różnych wyzwań...
Takie egzaminowanie bohaterów to zresztą b. Trekowa rzecz... (No i trochę mirror Sisko z mirror Spockiem się przypomina...)
mozg_kl2
Użytkownik
#4 - Wysłana: 1 Cze 2015 22:04:07
Q__

W tym temacie odwoływałem się do mojej pracy dotyczącej rządu polskiego na emigracji po 45 roku. Starałem się dopasować pewne analogie. I tak np Tomasz z Akwinu stworzył koncepcje prawa do oporu przeciwko władzy zgodnie z którą jeśli władca łamie Boskie prawa staje się tyranem którego można obalić. Przypadek INS ponownie. Amerykanie, niejako ponowili tą myśl w deklaracji niepodległości. Pozwolę sobie zacytować:

"Uważamy następujące prawdy za oczywiste: że wszyscy ludzie stworzeni są równymi, że Stwórca obdarzył ich pewnymi nienaruszalnymi prawami, że w skład tych praw wchodzi prawo do życia, wolność i dążenia do szczęścia.

Że celem zabezpieczenia tych praw wyłonione zostały wśród ludzi rządy, których sprawiedliwa władza wywodzi się ze zgody rządzonych.

Że jeżeli kiedykolwiek jakakolwiek forma rządu uniemożliwiałaby osiągnięcie tych celów, to naród ma prawo taki rząd zmienić lub obalić i powołać nowy, którego podwalinami będą takie zasady i taka organizacja władzy, jakie wydadzą się narodowi najbardziej sprzyjające dla ich szczęścia i bezpieczeństwa."

A zatem organy państwowe w tym przypadku organy Federacji podejmując kroki godzące w prawa innych jednostek same stawiają się poza ta federacją będąc czymś w rodzaju buntowników w mundurach. Prawdziwą Federacja w tym przypadku jest właśnie Picard i jego załoga. Bo nie mundur i odznaka czyni Cię oficerem a właśnie te ideały.
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 1 Cze 2015 22:50:33
mozg_kl2

mozg_kl2:
Prawdziwą Federacja w tym przypadku jest właśnie Picard i jego załoga. Bo nie mundur i odznaka czyni Cię oficerem a właśnie te ideały.

Zgadzamy się zatem w ocenie Picarda i jego załogi w INS. Pytanie czy zgodzimy się również co do bohaterów REN... Ale... premiera najwcześniej w lipcu...
 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / "For the Federation I will give my life!"? Rozważania na marginesie RENegades

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!