USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Najciekawszy villain (antagonista)
 Strona:  1  2  3  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 11 Maj 2015 10:16:06 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jak sprawdziłem nie mamy chyba takiego topicu (choć temat był parę razy dyskutowany).

Do założenia go zainspirowała mnie taka ciekawostka - ustawione w b. dziwnym składzie* głosowanie na najlepszego Trekowego antagonistę na Startrek.com:
http://www.startrek.com/article/poll-says-treks-mo st-formidable-foe-was
Które miażdżącą przewagą wygrał Borg, a jedyny zauważalny procentowo wynik poza nim miał Khan.

* Borg, Khan, Q, Doomsday Machine, Mirror Spock, The M-113 Creature (czyli solny wampir) i Soran

Zatem... Kto z antagonistów poszczególnych filmów i serii ST był najciekawszy... i czy Trek w ogóle potrzebuje villainów?

ps. Proponuję uwzględniać zarówno postacie jednostkowe, jak i cywilizacje (Borg łapie się gdzieś pośrodku).
pitrock
Użytkownik
#2 - Wysłana: 11 Maj 2015 10:48:33
Odpowiedz 
Hm, to może wyłonię swoją kandydaturę. A zatem:
- Annorax - wg mnie jeden z najciekawszych i o dziwo najbardziej sympatycznych łotrów jakie pojawiły się w Treku,
- obcy pasożyt z TNG: Conspiracy - wszyscy znają, komentarz wydaje się zbędny,
- Ru'afo - darzę wielkim sentymentem ST:INS, a ten łotr jest całkiem całkiem,

No i jeszcze ktoś kogo trudno nazwać czy to przyjacielem czy wrogiem, ale barwny jest niewątpliwie - Garak, moja ulubiona postać z DS9.
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 12 Maj 2015 10:29:20 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Cóż... Moje typowania to będą z kolei...
- Borg, bo to jest ciekawa opozycja ideologiczna dla Federacji (transhumanizm, zamiast humanizmu, skrajny kolektywizm zamiast postawienia na samorealizację, modyfikowanie ciała, zamiast hartowania ducha*, swoista nieśmiertelność zamiast akceptacji śmierci, asceza zamiast obfitości post scarcity, asymilacja zamiast argumentacji),
- gul Dukat, ale wczesny, taki jakim pokazują go epizody "Defiant" i "Explorers" (nie komiksowy demon z sezonu siódmego**), bo jest to znów przykład myślenia jednostkowego, odmiennego od myślenia ludzi Federacji, mimo tak wielu punktów wspólnych niepodatnego na dialog (co świetnie pokazują jego dialogi z Sisko z DS9 "Defiant" - zwł. ta scena z rozmową o synu, gdy zdaje się, że już łapią porozumienie),
- oboje Romulan Commanders z TOS (z "Balance of Terror" i "The Enterprise Incident"), bo są to znów villaini tragiczni, antagoniści poniekąd z przypadku, dobrzy "ludzie", których los postawił w złych okolicznościach, stanowiący tym samym ucieleśnienie Trekowej tezy, że zamiast wpadać w szał bojowy lepiej choć spróbować porozmawiać...

* choć cel niby ten sam - picardowskie "to improve yourself"

** tak właściwie to do momentu wpadnięcia w obłęd scenarzyści nie mieli nań sensownego pomysłu... i to widać...

Oczywiście nie byłbym sobą gdybym nie wymienił też...
- Q, i w jego wypadku nie wiadomo, czy zwać go przyjacielem czy wrogiem, ale jest niewątpliwie dla Picarda ciekawym, wymagającym partnerem intelektualnym (którego nie sposób pokonać, ale którego szarady można rozwiązać, a egzaminy choć próbować zdać), jest też przeciwnikiem od którego/dzięki któremu można się uczyć. Łysy jest wielkim człowiekiem, ale dzięki Q staje się bodaj większy, zostając niejako wyrazicielem całej Federacyjnej (i nie tylko, tej nam współczesnej też) Ludzkości (koniecznie przez duże "L").

No i trzeba gdzieś wcisnąć...
- Klingonów - niby (zazwyczaj) przeciwnik, niby (prawie zawsze) krwawi barbarzyńcy, ale trudno ich jakoś nie polubić tym bardziej, ze stanowią (wraz ze swoimi czołami i językiem) jeden z symboli Treka.

Choć tak naprawdę moim ideałem Trekowego villaina jest chyba...
- V'Ger - nie łotr, nie sparingpartner, nie ktoś kogo pokonasz w naparzance, a wyzwanie dla intelektu przede wszystkim. I pretekst do filozoficznych rozważań.

pitrock

pitrock:
- Annorax - wg mnie jeden z najciekawszych i o dziwo najbardziej sympatycznych łotrów jakie pojawiły się w Treku,

Zdecydowanie. Jest bohaterem negatywnym, swego rodzaju temporalnym zbrodniarzem (Hitlerem? Stalinem?), ale wnosi ten powiew klasy, jaki ostatnio oglądaliśmy w ST u Picarda, powiązany z dwuznacznym urokiem TOSowego, jeszcze nie popsutego, Khana. Bardzo byłbym ciekaw jego dyskusji o pryncypiach z Łysym, Tomcio Paris mógł mu przeciwstawić tylko - obudzony z nagła - zmysł moralny, a Kaśka - jedną z (miejmy nadzieję) najpotężniejszych sił we Wszechświecie - ludzką determinację.

pitrock:
- obcy pasożyt z TNG: Conspiracy - wszyscy znają, komentarz wydaje się zbędny,

A jednak pozwolę sobie skomentować. Jest to poniekąd antyteza Romulan, o których pisałem, bo demonstracja tezy, że nie z każdym da się (i jest po co) rozmawiać. Że kto przekracza pewną granicę sam siebie stawia poza dialogiem. B. rzadki to przykład w Treku (drugi bodaj po "Beyond the Farthest Star", acz tamta istota to na tle tych pasożytów była popierdółka za przeproszeniem) i tym bardziej wart odnotowania.

pitrock:
- Ru'afo /.../ ten łotr jest całkiem całkiem,

Najciekawsze jest w nim to, że tak w zasadzie ma w dużej mierze motywacje... bohatera pozytywnego... Owszem, lubi się kosztownie stroić jak jaki Ferengi i zrobił sobie więcej operacji plastycznych niż Cher i Michael Jackson razem wzięci, ale b. jestem ciekaw po której stronie stanąłby Kirk w tamtejszym sporze... Sądzę, że mógłby sympatyzować z Ru'afo, jego chęcią przełamania stagnacji, powrotu do technologii i naukowego eksplorowania przedłużających życie fenomenów. Jego chęć zemsty pewnie by zrozumiał (vide znana linia dialogowa z szóstki), słabość do otaczania się niewolnicami pewnie też by mu wybaczył.

pitrock:
darzę wielkim sentymentem ST:INS

Ja także. Ostatni taki powiew Treka w Treku.

pitrock:
No i jeszcze ktoś kogo trudno nazwać czy to przyjacielem czy wrogiem, ale barwny jest niewątpliwie - Garak, moja ulubiona postać z DS9.

Przeciwnik, nie przeciwnik, ale zwróćmy uwagę na jego rolę mefistofeliczną (Szatan niby głównym przeciwnikiem Człowieka, choć w "Adwokacie Diabla" głosił się jego przyjacielem), centralną fabularnie w "In the Pale Moonlight" (tu ten jego aspekt osiągnął wyżyny), acz demonstrującą się też czasem w dialogach z Bashirem i w interakcjach z Nogiem...
pitrock
Użytkownik
#4 - Wysłana: 12 Maj 2015 13:24:17
Odpowiedz 
Q__:
Borg, bo to jest ciekawa opozycja ideologiczna dla Federacji (transhumanizm, zamiast humanizmu, skrajny kolektywizm zamiast postawienia na samorealizację, modyfikowanie ciała, zamiast hartowania ducha*, swoista nieśmiertelność zamiast akceptacji śmierci, asceza zamiast obfitości post scarcity, asymilacja zamiast argumentacji)

Borg jest już ikoną Star Treka i zdecydowanie numerem 1 wśród villainów Z tym się zgadzam w 100% i jest cała masa osób, które to potwierdzi... ja jednak poszedłem nieco inną drogą

Q__:
gul Dukat, ale wczesny, taki jakim pokazują go epizody "Defiant" i "Explorers" (nie komiksowy demon z sezonu siódmego**)

O tak tak tak. Ten Gul Dukat był znakomity. Zdenerwowałem się gdy zrobili z niego chorego psychicznie, obsesyjnego i płaskiego „złego”. Ta postać miała olbrzymi potencjał, a twórcy go utopili.

Q__:
Klingonów - niby (zazwyczaj) przeciwnik, niby (prawie zawsze) krwawi barbarzyńcy, ale trudno ich jakoś nie polubić tym bardziej, ze stanowią (wraz ze swoimi czołami i językiem) jeden z symboli Treka.

Wiedz, że to właśnie z Klingonami najchętniej usiadłbym do kufla piwa, najlepiej przy ognisku, zaśpiewałbym kilka pieśni... Niby straszni, niby groźni, ale charyzmy trudno im odmówić
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 12 Maj 2015 18:20:57 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
pitrock

pitrock:
Borg jest już ikoną Star Treka i zdecydowanie numerem 1 wśród villainów

Acz nadużywanie go bywa nużące, ostatnio np. w komiksie postanowili pchnąć go przeciwko Kirkowi... Niedługo się okaże, że z każdej szafy wyłazi i z każdej konserwy...

pitrock:
ja jednak poszedłem nieco inną drogą

I bardzo dobrze. (Bo gdybyśmy byli zbyt jednomyślni, bylibyśmy... jak Borg.)

pitrock:
Zdenerwowałem się gdy zrobili z niego chorego psychicznie, obsesyjnego i płaskiego „złego”. Ta postać miała olbrzymi potencjał, a twórcy go utopili.

Właściwie nie wiem czy nie lepiej by zrobili zostawiając go +/- w stanie, w jakim znalazł się po śmierci Ziyal, jako postać tragiczną, cierpiącą po śmierci córki, uginającą się pod brzemieniem nieszczęść, które sprowadził na innych i na siebie, pijącą metaforyczne piwo, którego nawarzyła... I odsuniętą na drugi plan (bo taka postać obecna może być w fabule bardziej biernie niż aktywnie, jak okaleczony Jurand w drugiej części "Krzyżaków", nie przymierzając... ale też każde słowo, każdy gest takiej postaci nabiera znaczenia).

Zrobienie z niego zaprzedanego bajorańskim demonom obłąkańca było całkowitym wypaczeniem tej arcyciekawej postaci, przejściem od antycznego dramatu do bezsensownego komiksu.

pitrock:
Wiedz, że to właśnie z Klingonami najchętniej usiadłbym do kufla piwa, najlepiej przy ognisku, zaśpiewałbym kilka pieśni... Niby straszni, niby groźni, ale charyzmy trudno im odmówić

Zdecydowanie, do kielicha to chyba najlepsi kompani (i nawet z kulturą picia nie trzeba w ich towarzystwie przesadzać).

BTW. pisałem już o tym, ale do Ciebie chyba nie, więc się powtórzę: czy tylko ja mam wrażenie, że Wolkanie i Klingoni to trochę jak elfy i krasnolud w fantasy? Sztywniaki z kijem w zadku i archetypiczny plebs skłonny do wypitki i wybitki, ale i honorny nad pojęcie.
pitrock
Użytkownik
#6 - Wysłana: 13 Maj 2015 10:26:45
Odpowiedz 
Q__:
Wolkanie i Klingoni to trochę jak elfy i krasnolud w fantasy? Sztywniaki z kijem w zadku i archetypiczny plebs skłonny do wypitki i wybitki, ale i honorny nad pojęcie.

Akurat takie porównanie nigdy mi się nie nasunęło, ale pasuje jak ulał Pomijając długie uszy Wolkan i Elfów oraz brody Krasnoludów i Klingonów cechy charakteru są bardzo zbliżone

Q__:
Najciekawsze jest w nim to, że tak w zasadzie ma w dużej mierze motywacje... bohatera pozytywnego... Owszem, lubi się kosztownie stroić jak jaki Ferengi i zrobił sobie więcej operacji plastycznych niż Cher i Michael Jackson razem wzięci, ale b. jestem ciekaw po której stronie stanąłby Kirk w tamtejszym sporze... Sądzę, że mógłby sympatyzować z Ru'afo, jego chęcią przełamania stagnacji, powrotu do technologii i naukowego eksplorowania przedłużających życie fenomenów. Jego chęć zemsty pewnie by zrozumiał (vide znana linia dialogowa z szóstki), słabość do otaczania się niewolnicami pewnie też by mu wybaczył.

Widzę, że odnosisz się z sympatią do Ru'afo Kosztowne i kunsztowne życie absolutnie mi nie przeszkadza tudzież otaczanie się atrakcyjnymi niewolnicami (to akurat najmniej by mi przeszkadzało – sorki, no już tak faceci mają ). Należy pamiętać o tym, że zniewolił dwie rasy, najeżdżał planety, tylko po to uzupełnić zapasy (jakby nie można było podjąć innych kroków, np. zwykły handelek). Ru'afo to łotr do szpiku kości, który dąży do zapewnienia sobie dobrobytu kosztem innych, nawet wówczas gdy wchodziłaby w grę anihilacja. Moja sympatia do niego jest dość szczątkowa, gdyż uważam go za bardzo niebezpiecznego typa, którego bałbym się bardziej im szerzej uśmiechałby się i stawał bardziej przymilny. Dlatego Ru'afo pod względem nikczemności stoi u mnie nawet wyżej niż Romulanie, bo od Romulan przynajmniej wiadomo czego się spodziewać
Q__
Moderator
#7 - Wysłana: 13 Maj 2015 15:15:13 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
pitrock

pitrock:
Widzę, że odnosisz się z sympatią do Ru'afo

Nie, ja go nie darzę sympatią, bo przedstawiony został jako naprrawdę paskudny paskudziarz, tak samo jak remański wicekról (wicepretor chyba powinien być dla zachowania logiki?). Ja tylko dostrzegam fakt, że w dwu ostatnich filmach ery Bermana dostajemy naprawdę odrażające - fizycznie i charakterologicznie - indywidua, walczące jednak o teoretycznie szlachetne sprawy* (kompromitowane jednak przez takich obrońców, przez co widz jest zmuszony z nimi nie sympatyzować) i aż się boję jak by to sobie wyinterpretował ktoś, kto by uznał Treka za odbicie amerykańskiej (pod)zbiorowej świadomości.

* w INS Son'a buntują się wszak w imię postępu, przeciwstawiają się (pokazywanej w Treku zawsze, dotąd, jako szkodliwa) stagnacji i antytechnologicznej ideologii rodziców, w NEM Remanie walczą - po prostu - o wolność i emancypację społeczną...

(Inna sprawa, że takie postawienie tematu nie jest koniecznie fałszywe - rewolucje, bunty, wybuchają w kiepsko urządzonych społeczeństwach, stanowiąc wyraz uzasadnionego niezadowolenia, ale często w efekcie do władzy dorywają się mocno paskudne jednostki.)

ps. Jak już przy politycznych podtekstach jesteśmy, przypomniał mi się villain może nie najlepszy, ale najbardziej zapominany, ambasador Nanclus z ST VI:
http://en.memory-alpha.org/wiki/Nanclus
Dobry kolega (przynajmniej pozornie) prezydenta UFP, uczestnik - i może nawet główny rozgrywający - Khitomer conspiracy, tajemnicza, stojąca w cieniu, postać usiłująca - jak się zdaje - napuścić na siebie Federację i Klingonów. I jeszcze ta ciekawostka się z nim wiąże, że jest ostatnim Romulaninem, jakiego widzimy aż do roku 2364. I można się też zastanawiać jaki był związek fiaska jego planów z roku 2293 ze słynnym Tomed Incident z 2311, po którym nastąpiło tak radykalne zerwanie stosunków federacyjno-romulańskich:
http://en.memory-alpha.org/wiki/Tomed_Incident
Można też dumać jakim cudem stał się wcześniej taką szarą eminencją Federacyjnej polityki, skoro jeszcze w 2268 IR (vel RSE) i Federacja pozostawały w stanie regularnej zimnej wojny...
Q__
Moderator
#8 - Wysłana: 17 Maj 2015 00:31:06
Odpowiedz 
Taki oto ranking łotrów:

30. Nero
29. Lore
28. Valeris
27. Species 8472
26. Sybok
25. Tolian Soran
24. Armus
23. Arik Soong
22. The Vidians
21. Shinzon
20. The Suliban
19. General Chang
18. The Duras Sisters
17. Gul Dukat
16. The Jem’Hadar
15. Anonymous Temporal Cold War Manipulator
14. Gul Madred
13. The Na’Kurhl
12. Ru’afo
11. The Xindi
10. Moriarty
9. The Borg Collective
8. Mirror Spock
7. Dr Roger Korby & His Androids
6. The Caretaker
5. Khan (Into Darkness)
4. The Changelings/The Founders
3. Q
2. The Borg Queen
1. Khan

http://whatculture.com/gallery/star-trek-30-greate st-ever-villains
Fraa
Użytkownik
#9 - Wysłana: 17 Maj 2015 10:19:28
Odpowiedz 
Dziwny ten ranking o.O Połowy bohaterów nie nazwałabym złoczyńcami :| Mam wrażenie, że ktoś tu wrzucił randomowo po prostu postacie, które nie są tulaśnomiśkowate. No, albo mam zryte poczucie dobra i zła. xD

No i Khan na pierwszym miejscu, ech ech... Khan to moje największe rozczarowanie Star Trekiem. Tak epicki potencjał i tak spartolone rozwinięcie.
Q__
Moderator
#10 - Wysłana: 17 Maj 2015 20:42:00 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Fraa

Fraa:
Połowy bohaterów nie nazwałabym złoczyńcami

Faktem jest, że mnie też dziwią na tej liście Moriarty, Mirror Spock, Roger Korby, Arik Soong i Caretaker. A i Viidian z J'H trudno mi uznać na we wszystkim złych (bo Denara Pel, bo Ikat'ika...). (Zmiennych - mimo Odo - jednak bym uznał za gatunek villainów, jak Borg, bo potworne rzeczy mieli na sumieniu.)

Q też nie jest zły, ale rozumiem takie kwalifikowanie go - jest swego rodzaju ideowym antagonistą Łysego, a ich opozycja jest b. istotna dla rozwoju serii.

(Chyba z autorów listy wyszło tu takie komiksowe podejście - każdy z kim się mierzą bohaterowie to zaraz villain. Choć villainów komiksowym stylu, czyli takich łotrów z krwi i kości, co krzywdzą, brużdżą, napadają, mordują itp. napędzani wewnętrzną brzydotą, a minimum przerostem ego, a przy tym stanowią rewers awersu jakim jest heros, w Treku - poza filmami i tym co pod koniec zrobiono z Winn i Dukata - w zasadzie nie ma. Ba, to się nawet kłóci z tym, co ładowali w serię Roddenberry i zwł. Coon*.)

* Choć twórcy NV chyba chcą w tym kierunku pociągnąć Kora, niezbyt wiem po co - w świetle tego, jak TNG i DS9, a właściwie już TOS "Day of the Dove" redefiniowały wizerunek Klingonów.

Fraa:
Khan to moje największe rozczarowanie Star Trekiem. Tak epicki potencjał i tak spartolone rozwinięcie.

Też bym wolał, żeby dali mu szansę zbudować jakieś - za przeproszeniem - Imperium Cetagandy.
mozg_kl2
Użytkownik
#11 - Wysłana: 17 Maj 2015 20:53:46
Odpowiedz 
Najlepszy zły w ST to Borg ale zanim stracił zęby w INS i VOY. Jak kiedyś pisałem, błędem była deborgizacja Picarda. Ten wątek, mógłby wnieść sporo do dalszych serii TNG. Parafrazując Wąskiego, późny Borg to popierdółka a nie Borg. Gatunek nawet spoko, ale znowu dobry pomysł wykonanie trekowy czyli postawione na głowie.
Q__
Moderator
#12 - Wysłana: 18 Maj 2015 07:19:21 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
w INS i VOY

W FC. (W INS stracił zęby tak bardzo, że go aż wcale nie było.)

mozg_kl2:
Parafrazując Wąskiego

Konkretnie to najpierw Uszata, a potem Iksa:
http://www.youtube.com/watch?v=k2R-uDlDTek

Ale nie odbierz tego mojego czepialstwa zbyt osobiście. Zwł, że rzuciłeś myśl, którą uważam za godną osobnego topicu, szerszego przedyskutowania:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=3892

mozg_kl2:
ale znowu dobry pomysł wykonanie trekowy czyli postawione na głowie.

Kiedy tak zasadniczo psucie tym razem przyszło z zewnątrz... Borg Queen, od której się zaczęło (potem poszło to w humanizację Kolektywu itd. jak wiemy), wprowadził Jonathan Dolgen, ówczesny szef Paramountu, a B&B bronili się przed tym jego pomysłem rękami i nogami (co akurat wypada im docenić).

(Inna rzecz, że BQ trafiała potem na wysokie miejsca w rankingach SFowych villainów, mimo wszystko.)

Z tą Królówką to zresztą o tyle zabawna historia, że fani natychmiast, jeszcze przed emisją "Endgame" znaleźli wyjaśnienie ratujące starą wizję Borga. Niestety, Ron Moore koncepcji tej zaprzeczył (IMO niepotrzebnie, jestem zwolennikiem prawdomówności, ale tu mógł skłamać czy nie dopowiedzieć, wspierając sensowniejsze wyjaśnienie), pokazując jednocześnie, że twórcom to genialnie proste rozwiązanie nie przyszło do głowy (czyli w sumie nasze racje rozkładają się jakoś pół na pół, bo nie popisali się):

- I'm with those who think the "queen" was a "virtual" entity -- the personification of the collective. Literally, as well as figuratively. How about it, Ron?
Ronald D. Moore: This was not the intention. We saw her as a literal person.

http://en.memory-alpha.org/wiki/Memory_Alpha:AOL_c hats/Ronald_D._Moore/ron046.txt

Ale ostatecznie właśnie owo fanowskie wytłumaczenie wygrało:

"In the post-Star Trek Nemesis novels, the Borg Queen is not a single, irreplaceable entity, but the product of a program called "the Royal Protocol" that shares its name with a Starfleet document outlining requirements when dealing with foreign royalty. This program is used to create a Borg Queen from any female Borg, commanding the technology within her to alter and adapt to the Protocol's specifications."
http://en.wikipedia.org/wiki/Borg_(Star_Trek)#Borg _Queen

Inna sprawa, że było to znacznie za późno, by uratować ekranowy wizerunek Borga. W istocie zredukowanego w "Endgame", ale w sumie już i w "Scorpionie" - bo Borg, który się boi do tego stopnia, że oczekuje pomocy od Kaśki nie zasługuje na inne miano, niż w/w popierdółka - do rządu autoparodii.

Aczkolwiek... zastanawiam się czy mogło się to skończyć inaczej... By zachować TNGowską borgowatość Borg musiałby pojawiać się na zasadzie trochę podobnej do krążowników klasy Tohoku w "Firefly" - tzn. robić za zagrożenie, z którym bohaterowie zasadniczo wiedzą, że nie mają szans, ale po finale "TBoBW" wiedzieli wszak, że mają...* (Choć niby można było się upierać, ze od tamtej klęski Borg Sześciany przebudował i/lub, że szanse pokonania Sześcianów są wprawdzie niezerowe, ale na tyle niskie, ze bohaterowie boją się ryzykować bez potrzeby...**)

* i w sumie nie było wyjścia, bo Borg niepokonany fundnąłby dumnej Federacyjnej ludzkości "powtórkę" losu przodków z Dwunastu Kolonii (i to w najszczęśliwszym dla niej przypadku)... a wtedy Wizję Roddenberry'ego(TM) demony próżni by wzięły...

** przez potrzebę rozumiem sytuacje tak ostateczne jak ratowanie Ziemi/Federacji/Galaktyki...
pitrock
Użytkownik
#13 - Wysłana: 18 Maj 2015 10:07:17
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Najlepszy zły w ST to Borg ale zanim stracił zęby w INS i VOY. Jak kiedyś pisałem, błędem była deborgizacja Picarda. Ten wątek, mógłby wnieść sporo do dalszych serii TNG. Parafrazując Wąskiego, późny Borg to popierdółka a nie Borg. Gatunek nawet spoko, ale znowu dobry pomysł wykonanie trekowy czyli postawione na głowie.

Q__:
Inna sprawa, że było to znacznie za późno, by uratować ekranowy wizerunek Borga. W istocie zredukowanego w "Endgame", ale w sumie już i w "Scorpionie" - bo Borg, który się boi do tego stopnia, że oczekuje pomocy od Kaśki nie zasługuje na inne miano, niż w/w popierdółka - do rządu autoparodii.

Proszę wybaczcie mi jeżeli spłycę Waszą dyskusję na temat Borga. Musicie wiedzieć, że zgadzam się z postawionymi przez Was argumentami, ale... no właśnie czas na moje parę groszy w tym temacie...
Osobiście nie jestem zwolennikiem wizerunku Federacji i GF powalonej na kolana przez jakiegokolwiek adwersarza. Federacja niesie szlachetne przesłanie pokojowego odkrywania, a nie podbijania, zatem dobrze byłoby ją widzieć jako triumfującą nad wrogiem, takim czy innym, Borgiem, Dominium, Klingonami, Romulanami itp.
Poza tym w momencie jak Federacja daje sobie radę powiedzmy z Borgiem, to należy to przyjąć, tak że po raz kolejny dali radę, odnieśli straty, łatwo im to nie przyszło, ale jednak mieli dobre zaplecze techniczne i naukowe, by podołać zadaniu.
Należy pamiętać, że Borg w dalszym ciągu jest śmiertelnym zagrożeniem (We are the Borg, We will adapt...), zatem niedocenianie go, nawet po tym jak dostał niezłe manto, jest trochę ryzykowne.
Q__
Moderator
#14 - Wysłana: 18 Maj 2015 14:09:10 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
pitrock

pitrock:
gadzam się z postawionymi przez Was argumentami, ale...

Rekapitulując: zgadzasz się naszymi zastrzeżeniami co do stylu w jakim zostało to pokazane, ale akceptujesz samą ideę zwycięstw UFP?

pitrock:
zatem dobrze byłoby ją widzieć jako triumfującą nad wrogiem, takim czy innym, Borgiem, Dominium, Klingonami, Romulanami itp.

A - zapytam offtopicznie - wątek Dominion War uważasz za uzasadniony, czy nazbyt jednak sugerujący słabość Federacji?

pitrock:
Należy pamiętać, że Borg w dalszym ciągu jest śmiertelnym zagrożeniem

Kiedy z "Endgame" jest ten kłopot, że niektórzy tamtejsze wydarzenia interpretowali jako zagładę Kolektywu. (Prywatnie nie zgadzam się z taką interpretacją, pamiętając o tym, że w AND coś na kształt Borga nadal istnieje, a i w linii czasu STO Kolektyw wciąż stanowi zagrożenie*, ale patrząc na samą prawdę ekranu nie da się - IMHO - być pewnym czy Borg przetrwał konfrontację z Kaśką...)

* http://sto.gamepedia.com/Borg
mozg_kl2
Użytkownik
#15 - Wysłana: 18 Maj 2015 17:15:00
Odpowiedz 
Q__:
W FC. (W INS stracił zęby tak bardzo, że go aż wcale nie było.)

Karton na głowę i idę szczoteczka czyścic kolektory warpa.

Q__:
Ale nie odbierz tego mojego czepialstwa zbyt osobiście. Zwł, że rzuciłeś myśl, którą uważam za godną osobnego topicu, szerszego przedyskutowania:

Nie odbieram. Wybitnie pomieszałem wątki. Co w głowie to nie na klawiaturze. Z Wąskim to był cytat o debeściakach.
https://www.youtube.com/watch?v=36rBVV3vK_8

Q__:
Kiedy tak zasadniczo psucie tym razem przyszło z zewnątrz... Borg Queen, od której się zaczęło (potem poszło to w humanizację Kolektywu itd. jak wiemy), wprowadził Jonathan Dolgen, ówczesny szef Paramountu, a B&B bronili się przed tym jego pomysłem rękami i nogami (co akurat wypada im docenić).

Pamiętam jak oglądałem materiały do VOYa i tak padło pytanie dlaczego dodali 7z9, na co producent tylko nie wiem który, stwierdził że fajnie byłoby mieć drona w załodze i to laskę. Znowu brak pomysłu, tylko tak o.
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 18 Maj 2015 17:23:46
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
producent tylko nie wiem który

Brannon Braga, jak sądzę.

ps. Drobiazg a'propos - jedna z pierwszych reakcji medialnych na wprowadzenie Seven:
http://www.highbeam.com/doc/1P2-22940092.html
pitrock
Użytkownik
#17 - Wysłana: 19 Maj 2015 10:36:57
Odpowiedz 
Q__:
Rekapitulując: zgadzasz się naszymi zastrzeżeniami co do stylu w jakim zostało to pokazane, ale akceptujesz samą ideę zwycięstw UFP?

Akceptuję ją tak jak akceptuję zwycięstwo „Dutcha” z Predatorem, ludzi z najeźdźcami z Marsa (Wojna Światów) czy Deckarda z Replikantem. Pomijając sztampowe stwierdzenie, że dobro zawsze zwycięża, to jednak w każdym przypadku zadziałała inna siła i element przypadku

Q__:
A - zapytam offtopicznie - wątek Dominion War uważasz za uzasadniony, czy nazbyt jednak sugerujący słabość Federacji?

Widocznie twórcy uznali, że konflikt jest konieczny, żeby nadać serii mocy, dramatyzmu i dreszczyku emocji. Słabość Federacji w ówczesnym czasie jest wg mnie naturalną konsekwencją: najpierw rośnie w siłę, a potem obrasta mchem. Pomimo lokalnych konfliktów jakie zaistniały na przestrzeni lat, konflikt z Dominium stał się konfliktem totalnym, a na coś takiego Federacja nie była gotowa.

Q__:
Kiedy z "Endgame" jest ten kłopot, że niektórzy tamtejsze wydarzenia interpretowali jako zagładę Kolektywu.

Tak wiem, że Borg oberwał wówczas solidnie, ale zagłada kolektywu to dość odważna teza. Trzeba pamiętać, że to Borg, który w mojej opinii poradził sobie z tą chwilową jak mniemam niedogodnością. Zapewne miał swoje protokoły bezpieczeństwa, kopie zapasowe, programy antywirusowe, odtrutki, tynkturę itp. Podobnie jak Federacji nie chciałbym widzieć pokonanej i na kolanach, tak samo Borg nie mieści mi się w głowie jako totalnie zgładzony, a co najwyżej sponiewierany.
Q__
Moderator
#18 - Wysłana: 19 Maj 2015 17:32:49 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
pitrock

pitrock:
Tak wiem, że Borg oberwał wówczas solidnie, ale zagłada kolektywu to dość odważna teza. Trzeba pamiętać, że to Borg, który w mojej opinii poradził sobie z tą chwilową jak mniemam niedogodnością. Zapewne miał swoje protokoły bezpieczeństwa, kopie zapasowe, programy antywirusowe, odtrutki, tynkturę itp.

Cóż... Sięgnę poza kanon, ale wciąż w ramach wizji Roddenberry'ego... W AND "The Sum of Its Parts" Consensus of Parts (czyli Borg przerobiony ze względu na kwestię praw autorskich) przechodzi - za sprawą Hunta & co - apokaliptyczną wojnę domową, czyniącą na oko wrażenie jeszcze bardziej wyniszczającej niż wydarzenia z "Endgame", a jednak - jak potem pokazuje "Coda" - trwa i będzie trwać.

pitrock:
Podobnie jak Federacji nie chciałbym widzieć pokonanej i na kolanach, tak samo Borg nie mieści mi się w głowie jako totalnie zgładzony, a co najwyżej sponiewierany.

Pocieszę Cię zatem... W Best Possible Future z w/w "Cody" AND Borg (albo jego odmieniona forma) jest - obok odbudowanej Federacji - jednym z tych tworów, których istnienie jest niezbędne dla optymalnego rozwoju Wszechświata.
Q__
Moderator
#19 - Wysłana: 1 Cze 2015 09:08:56
Odpowiedz 
Q__:
w komiksie postanowili pchnąć go przeciwko Kirkowi

Recenzja tegoż komiksu:
http://trekcore.com/blog/2015/05/trek-comics-revie w-new-visions-6/
Q__
Moderator
#20 - Wysłana: 19 Lip 2015 22:13:20
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#21 - Wysłana: 6 Paź 2015 14:39:43
Odpowiedz 
Autor bloga SKoST pyta nas o to, który villain najlepszy (sam typując Dukata):
http://trekclivos79.blogspot.com/2015/10/30-days-o f-trek-day-six.html
Q__
Moderator
#22 - Wysłana: 12 Lis 2015 23:43:41
Odpowiedz 
Trekspertise o gulu Dukacie:
http://www.youtube.com/watch?v=wHS2CCXVmeU
Q__
Moderator
#23 - Wysłana: 8 Lut 2016 01:58:53 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Ekipa TrekYards typuje najciekawszych Trekowych antagonistów:
http://www.youtube.com/watch?v=Z0XwJt9Q9Vs

Jak zwykle mamy Top 5 razy dwa:

1. Q
2. Khan
3. gul Dukat
4. general Chang
5. Lore

Honorable mention: Moriarty


1. general Chang
2. Khan
3. Locutus of Borg
4. Q
5. The Clown ("The Thaw")

Honorable mention: Lore


Cóż... Miło sobie przypomnieć jak ciekawe postacie zaludniały kiedyś świat ST...
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 29 Lut 2016 13:33:45 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Proponuję przyjrzeć się bliżej antagonistom z Horizona. Admirał Verak, Daekon - czyli retconowany Future Guy, który jest +/- tym, czym Nero powinien był być...



Nie są może jakoś imponująco zagrani, a czasu ekranowego mają mniej więcej tyle co w/w Chang, ale - choćby już dlatego, że są logicznie pomyślani, mają przekonujące motywacje - stanowią naprawdę mocny dodatek do Trekowej Rogues Gallery. Zwł. Daekon którego występ w HOR b. ładnie zazębia się z ENTkowym kanonem (rozwiązując jedną z największych zagadek tegoż).

(Inna rzecz, że jedno trochę rozczarowuje - zobaczyć tajemniczego antagonistę, który przez kilka sezonów wniósł tyle zamieszania w życie archerowej gromadki, a i historią Galaktyki ostro zamieszał... i stwierdzić, że jest to wąsaty drab w b. biednych - choć gatunkowo kanonicznych - ciuchach. To nie jest fajne. Postać dobrze wymyślona, ale za bardzo staje się odarta z klasy i za szybko odarta z tajemnicy w tym wypadku. Dukat, Annorax, Q, Khan mieli klasę, i to wielką. Tu tego zabrakło. Chyba zły dobór aktora i - bardzo zły - kostiumu.)
Q__
Moderator
#25 - Wysłana: 24 Sier 2016 01:48:58 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Stanowczo nie nazwałbym go villainem najciekawszym, ani nawet szczególnie ciekawym (choć nie wypada aż tak nędznie jak Nero czy Shinzon), ale uważam, że warto mu się przyjrzeć, bo jak blady na planie fabularnym (i bezsensowny na SFowym) by nie był, na planie symbolicznym, konceptualnym, Krall pomyślany jest całkiem interesująco - i nawet konsekwentnie...
Otóż warto sobie uświadomić, że Krall jest... upiorem, którego konsekwentna upiorność przejawia się doprawdy wielopłaszczyznowo... Nie dość, że jego ideologia to rozmaite upiory przeszłości,* to jeszcze trwa na wampiryczny sposób karmiąc się życiem innych i tym samym bytując poza swoją epoką, czając się w ukryciu, jako anachroniczny relikt okrutniejszej przeszłości (automatycznie kojarzy się Dracula i to co pisali kiedyś w "NF" o symbolicznym znaczeniu wampirów), a ponadto jest bladym widmem samego siebie, które nie pamięta jak się nazywa, nie ma w nim prawie nic z dawnego Edisona poza upiorną - jak się już rzekło - ideologią... Niczym z Saurona w Trzeciej Erze została zeń czysta nienawiść i żal...
I koniec końców zostaje wyegzorcyzmowany w - dosłowną i w symboliczną - próżnię, w niebyt, przez Kirka i jego zgodnie współdziałającą załogę... A rozmywa się przy tym jak klasyczna mara...

* Jakoś odlegle kojarzy się jeden z segmentów B5: TLT - "Voices in the Dark: Over Here", acz tam nie metaforyczne upiory straszyły, a tyleż dosłowne, co symboliczne, przeszłości demony...

(BTW. warto odnotować, że ten upiorny trend trwa w ST od jakiegoś czasu - techno-zombie w postaci Borga, również swego rodzaju technologiczni nieumarli jakimi byli Son'a, bieda-gotycki Shinzon i jego nosferatyczni Remanie... Teraz tylko czekać jakiegoś kosmicznego Antychrysta*.)

* Najlepiej Mieczysława, bo poloniców w Treku nigdy za wiele .
Q__
Moderator
#26 - Wysłana: 25 Sty 2017 11:33:58
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#27 - Wysłana: 13 Lut 2017 11:00:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kolejny poczet villainów Trekowych, tym razem według "TIME'a":

10 Q
9 Duras Sisters
8 Nomad
7 Dr. Soran
6 Professor James Moriarty
5 Lore
4 Gul Dukat
3 The Borg
2 General Chang
1 Khan Noonien Singh

http://time.com/4477514/best-star-trek-villains-ev er/
Q__
Moderator
#28 - Wysłana: 24 Kwi 2017 15:17:22 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
I kolejny ranking...

10. M-113 salt creature
9. Dominion/Female shapeshifter/Weyoun
8. Seska
7. Neural parasites
6. The Crew of USS Equinox/Rudolph Ransom
5. Klingons/Kruge/Chang
4. Borg/Locutus of Borg
3. Khan
2. Lore
1. Gul Dukat

http://www.youtube.com/watch?v=Sxv2xFEL9iM
Q__
Moderator
#29 - Wysłana: 14 Paź 2017 13:10:55
Odpowiedz 
ST.com przytacza opinie fanów w temacie :
http://www.startrek.com/article/treks-creepiest-vi llains
Pleiades
Użytkownik
#30 - Wysłana: 18 Paź 2017 23:42:24
Odpowiedz 
Q__:
I kolejny ranking...

10. M-113 salt creature
9. Dominion/Female shapeshifter/Weyoun
8. Seska
7. Neural parasites
6. The Crew of USS Equinox/Rudolph Ransom
5. Klingons/Kruge/Chang
4. Borg/Locutus of Borg
3. Khan
2. Lore
1. Gul Dukat

Dziwna ta lista, ale rozumiem, że robiona przez jednego człowieka. Zgadzam się co do Seski i Ramsona. Gul Dukat? - za mało o nim wiem, aby oceniać. Lore? - ee, zostawcie go w spokoju. Khan? - tak tak, badass jakich mało Locutus? - cóż, nie zatracił wystarczająco człowieczeństwa. Klingoni? -

Inne listy bardziej podpadają pod mój gust, ale mój osobisty wybór wyglądałby tak:
Z TNG: 1.Borg (+Borg Queen), 2.Q (jednak...), 3.Ta smoliście czarna plastikowa torba na śmieci zwana Armusem 4.Gigantyczny Płatek Śniegu™ (AKA: Crystalline Entity) jako symbol siły natury trudnej do powstrzymania.
Z VOYa: 1.Borg (+Borg Queen), 2. Ransom 3.Annorax 4.Seska (+Kazoni). Piąte szczególne miejsce przyznaję gatunkowi 8472, którzy robili za złych, póki się nie okazało, że tylko się z ludźmi nie rozumieją (a nawet ich boją!) i wystarczy trochę pogadać.
 Strona:  1  2  3  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Najciekawszy villain (antagonista)

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!