USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Ziemia w XXI (późnym), XXII i (wczesnym) XXIII wieku, rzecz o tempie odbudowy cywilizacji
 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 14 Gru 2014 19:41:15 - Edytowany przez: Q__
Sceny z "Encounter at Farpoint" i FC (nie wnikam - w tym momencie - czy jest to ta sama linia czasu, skoro Cochrane wygląda inaczej niż w TOS) pokazują nam wyniszczoną, koszmarną Ziemię po wojnie atomowej (Mid-21st century, the post-atomic horror, jak mówi Łysy). W ENT (znów, póki co, nie wnikam czy to ta sama linia czasu; zresztą ta sama co FC raczej jest, sądząc z paru istotnych elementów - ten sam Cochrane, odmrożone drony) widzimy Ziemię odbudowującą się dość nieźle, ale będącą pod wolkańskim protektoratem. W filmach z Abramsverse znów (niewątpliwie jest to jedno z odgałęzień linii czasu z ENT - admirał Archer się kłania) widzimy - po epizodzie z Kelvinem, który jednak na losy Ziemi nie mógł mieć tak ogromnego wpływu (należy więc założyć, że Earth-prime musi być b. podobna) - Ziemię wciąż jeszcze brudną, industrialną, dość ponurą, z pustkowiami, choć i wielkimi miastami, z szczurami planetarnymi (musiałem ukuć jakiś analog terminu szczur lądowy ) traktowanymi pogardliwie przez byle kadecika GF (jak nam pokazuje scena dialogu neoKirka z neoUhurą i następująca po niej bójka z kończąca się obiciem facjaty tego pierwszego). Z kolei Axanar (linia czasu alternatywna dla Abramsverse, ale wywodząca się z tego samego pnia, sądząc po Sovalu, Robau i technologiach) wspomina o kwitnących ziemskich koloniach pustoszonych przez Klingonów, kolonie takie były zresztą już w ENT. (Że w koloniach tych bywało różnie pokazuje nam choćby TOSowy wątek Kodosa.)
A potem w TNG i DS9 pokazują nam Ziemię jako raj post scarcity. W sumie już w TMP tak wygląda (choć potem w ST III widzimy na niej podejrzane knajpy jak z młodości Kirka).

Przyznam, że niezbyt sobie na tych podstawach potrafię ułożyć logiczny obraz tempa odbudowy ziemskiej cywilizacji po b. potężnym tąpnięciu. Tego jakimi torami przebiegał i na ile był równomierny. Wygląda to wszystko na b. niekonsekwentne i niedopracowane.

Unieważniona przez FC wersja, że w latach gdy Ziemia pogrążyła się w upadku główny ciężar rozwijania ludzkiej cywilizacji przejęła na siebie kolonia na Alfa Centauri i, że to w jej laboratoriach Cochrane stworzył Warp, a potem mieszkańcy AC przyszli z pomocą swoim ziemskim przodkom, pomagając im w odbudowie pozornie miała więcej sensu, ale też można się zastanawiać jakim cudem kolonia ta tak szybko miała przeskoczyć macierzystą planetę i od kiedy właściwie się miała rozwijać - pamiętajmy, mówimy o podświetlnej kolonizacji na tym etapie. (Czy w ENT rolę pomagierów z AC pełnili Wolkanie? Badania kosmiczne hamowali, czy za to w innych dziedzinach przyspieszali tempo stawania na nogi? Jaką, tj. jak dużą, rolę - czy to w wersji z AC, czy w tej post-FC - odegrała w tymże stawaniu, wzmiankowana w TAS, technologia Slaverów?)

W sumie, tak czy owak, prehistoria Treka zdaje się być - IMHO - równie naciągana, co gwałtowny przeskok technologiczny między pierwszym lotem na Tellus, a regularną, nadświetlną, wojną kosmiczną w SAAB. (Co zresztą było chyba pierwszym czynnikiem skłaniającym mnie do tego by widzieć w ST raczej metaforę Przyszłości, Do Której Warto Dążyć(TM) niż sensowną wizję przyszłego rozwoju ziemskiej cywilizacji i podważać istnienie - nawet roddenberry'owskiego - sensownego, dającego się analizować w kategoriach fikcyjnego, w miarę spójnego, świata, kanonu.)

A Wy co o tym sądzicie? Ma sens to co nam pokazano w tym zakresie? Da się toto logicznie uporządkować?
Mav
Użytkownik
#2 - Wysłana: 14 Gru 2014 23:48:34
Q__:
gwałtowny przeskok technologiczny między pierwszym lotem na Tellus, a regularną, nadświetlną, wojną kosmiczną w SAAB.

No właśnie Strasznie to było dziwne... Rakiety kolonizacyjne we współczesnym stylu, a okręty wojenne rodem z ST Ktoś się kiedyś z tego tłumaczył chociaż?

Q__:
A Wy co o tym sądzicie? Ma sens to co nam pokazano w tym zakresie? Da się toto logicznie uporządkować?

Nie da - kanon Treka to jeden wielki bajzel, niestety W TNG Scotty mówi, że pewnie Kirk całą galaktykę przeczesał, aby go odnaleźć, a potem w pierwszym kinowym filmie z załogą TNG jest świadkiem zniknięcia Kirka na Enterprise B - jak takie wesołe buraki mają miejsce, to jak można wymagać jakiegokolwiek porządku w kanonie?
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 15 Gru 2014 19:04:57
Mav

Mav:
Nie da - kanon Treka to jeden wielki bajzel, niestety

Jestem uparty - wczesno-XXIII-wieczne pustostany da się wyjaśnić atakiem Xindi, a niekonsekwencje - Temporal Cold War i wyprawą Kirka w ST IV.
Queerbot
Użytkownik
#4 - Wysłana: 17 Gru 2014 13:17:31
Q__:
Co zresztą było chyba pierwszym czynnikiem skłaniającym mnie do tego by widzieć w ST raczej metaforę Przyszłości, Do Której Warto Dążyć(TM) niż sensowną wizję przyszłego rozwoju ziemskiej cywilizacji i podważać istnienie - nawet roddenberry'owskiego - sensownego, dającego się analizować w kategoriach fikcyjnego, w miarę spójnego, świata, kanonu.

Q__, ale czy w ogóle możemy wymagać od science fiction wizjonerstwa? Człowiek siedzi w słoju swojej kultury, aktualnych sądów i przesądów, współczesnej mu technologii, kodów i tak dalej. Nie da się wychylić poza ten słynny słój. Putnam rozwija to w bardzo powierzchowny, moim zdaniem, sposób. Bo tu nie trzeba żadnej aparatury i stymulacji - nasze czasy są naszymi słojami.

Pamiętasz na pewno chyba jedno z pierwszych opowiadań "sf": "Prawdziwą historię" Lukiana. W tamtych czasach były statki napędzane wiatrem, więc i bohaterowie docierają takim właśnie statkiem na księżyc. Jakim sposobem Lukian miałby zrobić to inaczej, skoro nie dało się wtedy nawet pomyśleć czegoś innego niż po prostu statek z żaglami?

Kiedy czyta się Zajdla, Lema i tak dalej albo ogląda TOS - uderzające jest, dla mnie przynajmniej, że nikt z nich nie przewidział ery cyfrowej. Rakietami steruje się jakimiś dźwigniami, gałkami, przyciskami, które włączają jakieś mechanizmy. Nie ma tam mowy o wyświetlaczach, panelach znanych z TNG, dotykowości, ale to jest zrozumiałe, bo przecież oni nie mogli myśleć inaczej; takie były warunki technologiczne ich czasów i wszystko wtedy wskazywało na to, że tak będzie rozwijać się technika. TNG - już jest to nam bliższe, ale jak bardzo śmieszne wydają nam się dzisiaj tricordery z wyświetlaczem wielkości baterii słonecznej w kalkulatorze. Zupełnie nie przewidziano tam tego, że będziemy się rozwijać w kierunku obrazowania, że nie chcemy widzieć ciągów liczb, ale ciągi liczb zamienione w wykresy, obrazy itd. Więc pojawiają się już te wyświetlacze i panele dotykowe, bo takie wtedy już konstruowano, ale nikt wtedy, w tych latach 80-90. nie przypuszczał, że za 20-30 lat będzie można mieć smartfona z gigantycznym ekranem dotykowym.

I dzisiaj znowu - weźmy na warsztat Mass Effect. Tam się pojawiają urządzenia, które są po części hologramami. Ale to przecież jest tak naprawdę fantazja o technologii, którą my teraz rozwijamy, to nie jest żadne wizjonerstwo i nowatorstwo, tylko pływanie w naszym słoju.
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 17 Gru 2014 18:15:14 - Edytowany przez: Q__
Queerbot

Queerbot:
Q__, ale czy w ogóle możemy wymagać od science fiction wizjonerstwa? Człowiek siedzi w słoju swojej kultury, aktualnych sądów i przesądów, współczesnej mu technologii, kodów i tak dalej. Nie da się wychylić poza ten słynny słój.

Zgoda. I nie tego oczekuję. Oczekuję spójności takiej jak w przywołanych przykładach - u Zajdla, Lema czy w pokładowej (w sensie: odnoszącej się do bieżącego funkcjonowania Enterprise'a i życia jego załogi, bo to Roddenberry konsultował z fachowcami i o to dbał*) warstwie fabuł TOS i TNG, czyli jakiejś przytomnej, +/- konsekwentnej, nawet jeśli retconownej pod kątem nowych odkryć/wynalazków/przemian społecznych lub boleśnie postarzałej ramowej wizji tego-co-przed-TOSem. I tego też nie dostaję.

* czyli pomijamy, łaskawie przymykając oko, oblepione gumą humanoidy. buraki z osiągami napędu, kwestię kosztów energatycznych Warp i radosną tfu-rczość związaną z cywilizacjami/fenomenami odcinka...
Queerbot
Użytkownik
#6 - Wysłana: 19 Gru 2014 17:23:01
Q__:
Oczekuję spójności takiej jak w przywołanych przykładach

Widzisz, wydaje mi się, że to też jest tak, że ta spójność była, bo tamte czasy były na nią zorientowane. W czasach TNG, tzn w czasach, kiedy to kręcono, czuło się postęp. Ludzie byli może bardziej nastawieni na takie szczegóły techniczne, bo to jakoś bardziej się wiązało z ich pierwszymi, gigantycznymi telefonami komórkowymi, pagerami, commodore itd. Po prostu wtedy postęp technologiczny i technikalia były bardzo żywo zapalającymi ideami. A dzisiaj moim zdaniem tak nie jest. Raz, że technologia staje się już nie do objęcia, a dwa że dzisiaj z jakichś powodów jest ukierunkowanie na akcję. Takie po prostu przyszły czasy, powodów można się doszukiwać do końca życia, ale faktem jest, że tak się stało. Więc dzisiaj taka spójność wewnętrzna i spójność z naszymi odkryciami odeszła w s/f na plan dalszym, a prym wiedzie akcja, widowiskowość itd.
Q__
Moderator
#7 - Wysłana: 19 Gru 2014 18:22:23
Queerbot

Queerbot:
Takie po prostu przyszły czasy, powodów można się doszukiwać do końca życia, ale faktem jest, że tak się stało. Więc dzisiaj taka spójność wewnętrzna i spójność z naszymi odkryciami odeszła w s/f na plan dalszym, a prym wiedzie akcja, widowiskowość itd.

Dobra, ale czy w efekcie z SF nie wypłukuje się... SF?
Queerbot
Użytkownik
#8 - Wysłana: 20 Gru 2014 22:59:14
Q__:
Dobra, ale czy w efekcie z SF nie wypłukuje się... SF?

Tak. Ale to nie znaczy, ze SF nie może być wciąż dobrym kinem akcji. Mamy takie przykłady, chociażby często ostatnio wspominane na forum "Elizjum". Tylko że oprócz tego przejścia w stronę akcji następuje też często przejście w stronę słabego scenariusza.
Q__
Moderator
#9 - Wysłana: 21 Gru 2014 16:11:25
Queerbot

Queerbot:
Tak. Ale to nie znaczy, ze SF nie może być wciąż dobrym kinem akcji.

Zdecydowanie. Zważywszy na to, ze związki SF z historiami awanturniczymi/przygodowymi/sensacyjnymi/whatever sięgają czasów Verne'a, a w amerykańskiej SF dominują od Gernsbacka do dziś. Tylko, że właśnie - jak sam zauważyłeś - sens często na tym cierpi. Obecnie zdaje się cierpieć szczególnie dotkliwie, podczas gdy dawniej jakby bardziej dbano o pozory sensownej naukowości nawet w najbardziej rewolwerowych fabułach...
Q__
Moderator
#10 - Wysłana: 3 Paź 2015 22:33:30 - Edytowany przez: Q__
Taka mała refleksja, której przedmiotem jest Wojna Czteroletnia, Kodos, trudna młodość Kirka i stan Ziemi w ST XI (który - jak tu widać - nie dawał mi spokoju)...

Wiecie co? Tak sobie porównałem daty... Bitwa pod Axanarem to - wedle "PtA" - rok 2245. Narodziny Kirka - w obu liniach czasu - rok 2233. Zbrodnie Kodosa - rok 2246.

I tak sobie pomyślałem, że ta widoczna na Ziemi w roku 2255 bieda i brzydota to nie musi być wcale echo wojny z Romulanami czy - wcześniejszej - z Xindi, to mogą być świeże spustoszenia po wojnie z Klingonami. Tak samo: estymowane b. wolne tempo przybycia statków z żywnością na Tarsus IV - które stało się powodem zbrodni Kodosa - mogło wynikać z tego, że wiele statków w wielu miejscach było potrzebne (czy to z racji wojny, czy odbudowy wielu kolonii).

Co o tym sądzicie?

ps. Ciekawe - swoją drogą - czy Peters z Gerroldem i Cawley'em też to zauważyli i zrobią z tego jakiś fabularny pożytek? (Zwł., że nadciągający epizod "Origins. The Protracted Man" to +/- te same czasy co "jedenastka"...)
 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Ziemia w XXI (późnym), XXII i (wczesnym) XXIII wieku, rzecz o tempie odbudowy cywilizacji

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!