USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Bajoranie (a sprawa polska i nie tylko)
 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 15 Wrz 2014 23:32:47 - Edytowany przez: Q__
W topicu o Cardassianach wywiązała się taka oto dyskusja:
ortkaj:
Polska zgodnie z licznymi sugestiami była nieopodal -na Bajo...

Queerbot:
Tego do końca nie rozumiem. Nie pokusiłbym się o porównanie Bajoran do Polaków. Co dokładnie masz na myśli? Bajoranie to bardzo rozmodlony naród - czegoś takiego nigdy w Polsce nie było, żadnych rządów teokratycznych. Tak zupełnie swoją drogą to Polacy są znani chyba raczej z czegoś zupełnie innego - obojętności religijnej, czy braku religijnego ferworu. Z jednej strony zaowocowało to tym, że do początku XX wieku (a może i do dzisiaj?) przetrwały jeszcze jakieś resztki pogańskich kultów, a z drugiej strony tą słynną polską tolerancją religijną. Ważniejsze od religii były kwestie współżycia na jednym terenie. W ogóle nie widzę analogii między Bajoranami a Polakami. Bajor to jest dla mnie jakiś Tybet albo jakaś Okinawa wyrwana Japonii.

Przyznam, że i mnie Bajoranie kojarzą się z Polakami, choć nie wiem czy umiałbym to do końca uzasadnić. W każdym razie sprawa - i gatunek - wydały mi się warte osobnej dyskusji.

Dlatego zapraszam do debaty na w/w temat, a także - może nawet przede wszystkim - o Bajoranach jako takich (zwł, że poznaliśmy sporo ciekawych - i dających przekrojowy obraz ogółu - przedstawicieli tego gatunku: Ro Laren, Kira, Kai Winn, jak ktoś zna HF i ODY - Ro Nevin, ale też Leeta, Bareil, Shakaar, Sito Jaxa, Kai Opaka, Akorem Laan, nieszczęsna Neela z "In the Hands of the Prophets" i zabójca Marritzy - Kainon, oraz mieszkańcy tej wioski z odcinka "The Storyteller") i ich - zdolnej wytworzyć piękne jachty słoneczne, ale też pogrążyć się w samobójczej stagnacji - kulturze.
Mav
Użytkownik
#2 - Wysłana: 15 Wrz 2014 23:55:30
Mi Bajoranie średnią leżą. Nic ciekawego w zasadzie nie wnieśli do Treka. Taka rasa na góra jeden epizod TNG. Ale to tylko moje zdanie. Co do podobieństwa do Polaków... Jedyne co mi przychodzi do głowy... to może Kardazjanie jako Rosjanie, a Bajor jako Polska, która się oswobodziła spod ich okupacji. Ale to takie na siłę. Sami Bajoranie totalnie nie pasują do Polaków, bo niby w czym? Religijni? Polacy są religijni głównie na papierze, a jak już ktoś biega do kościoła, to dlatego, że jest już stary i chce się przypodobać tam na górze

Nie ma konkretnych argumentów kojarzących Bajoran z Polakami, żeby chociaż alkoholu nadużywali, ale nic takiego nie ma
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 16 Wrz 2014 00:07:47 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Nic ciekawego w zasadzie nie wnieśli do Treka.

Ja bardzo przepraszam. Kira Nerys, najlepsza postać w pełnym ciekawych postaci DS9, to jest NIC?!?

Mav
Użytkownik
#4 - Wysłana: 16 Wrz 2014 01:05:40
Q__:
Ja bardzo przepraszam. Kira Nerys, najlepsza postać w pełnym ciekawych postaci DS9, to jest NIC?!?

No może przesadziłem. Ale ja tak naprawdę nie atakuję postaci Kiry, tylko Bajoran, bo prawda jest taka, że Kira spokojnie mogłaby być normalnym człowikiem bez tych kresek na nosie. Czy aż tak wiele do tej postaci wnosi to, że jest Bajoraninem? Mogła zyć na federacyjnej kolonii zabranej przez Kardazjan. Miała by powód, aby ich nie lubić. Mogła by sypnąć pare tych historyjek o swojej wiosce, o wojnie, wystarczyłoby je lekko zmodyfikować pod wersje z federacyjną kolonistką, sens by pozostał.

A tak chodzi z tymi kreskami na nosie nie wiadomo po co
ortkaj
Użytkownik
#5 - Wysłana: 16 Wrz 2014 21:57:43 - Edytowany przez: ortkaj
Queerbot:
Szerokie Tory i naprawdę niewiele tych różnic dostrzegam.

Chociażby szersze tory, tak poważnie chociażby kilkusetletnie panowanie mongolskie które zostawiło w tzw. mentalności ruskiej trwały ślad - bezwzględne podporządkowanie władzy i rozumienie siły jako głównego czynnika organizującego państwo. Nawet tzw tołstojowska, rosyjska dusza ma całkiem obcy charakter i jest przeciwstawiona osaczającemu ja zachodniemu zagrozeniu . Zresztą dużo by mówić...

Queerbot:
Nie pokusiłbym się o porównanie Bajoran do Polaków. Co dokładnie masz na myśli? Bajoranie to bardzo rozmodlony naród - czegoś takiego nigdy w Polsce nie było

Oddanie Polski w opiekę Matki Boskiej, Polska jako przedmurze chrześcijaństwa, rola Kościoła w przetrwaniu świadomości narodowej w XIX wieku ( absolutnie nie podejrzewam, ze nie znasz historii Polski ) a i teraz wbrew tym, którzy być może chcą aby było inaczej jest dużo osób wierzących w porównaniu z laickim zachodem. Nie zmieniaj proszę historii bo ona była i już się jej nie da zmienić a Twoje twierdzenia są bardzo z nią rozbieżne. Rozumiem , że masz w tym jakiś cel ale osiąganie go drogą przeinaczania faktów jest nie fair.

Queerbot:
Tak zupełnie swoją drogą to Polacy są znani chyba raczej z czegoś zupełnie innego - obojętności religijnej, czy braku religijnego ferworu. Z jednej strony zaowocowało to tym, że do początku XX wieku (a może i do dzisiaj?) przetrwały jeszcze jakieś resztki pogańskich kultów, a z drugiej strony tą słynną polską tolerancją religijną.

Nie zgadzam się z Tobą, Konfederacja Warszawska to pierwszy akt tolerancji religijnej w tak szerokim zakresie na świecie ale nie oznacza to, że Polacy byli obojętni religijnie raczej był to akt wzajemnego szacunku ludzi różnych wyznań ( ateizm czyli obojętność religijna nie miała zastosowania w tym akcie) .
Pogańskie kulty były w modzie nie tylko w Polsce, druidyzm, kulty germańskie - niech sobie będą byle by nie oddawali ofiar z ludzi.

Queerbot:
Ważniejsze od religii były kwestie współżycia na jednym terenie.

Kwestie współżycia często bywają ważniejsze od religii.
Queerbot:
W ogóle nie widzę analogii między Bajoranami a Polakami. Bajor to jest dla mnie jakiś Tybet albo jakaś Okinawa wyrwana Japonii.

Widzę mnóstwo podobieństw: wiara, mistycyzm i mesjanizm, okupacja, działalność ruchu oporu, eksperymenty na ludziach podczas okupacji, przetrwanie długiej okupacji (odpowiednik naszych rozbiorów) dzięki kulturze i religii, walki wewnętrzne zaraz po odzyskaniu "niepodległości", podstawowy sojusznik Bajo Federacja jest daleko a wróg blisko- analogie nasuwają mi się same. Zasadnicza różnica to to, że w przestrzeni Bajo znajdowało się strategicznie ważny punkt (korytarz) Polska nie ma nic takiego do zaoferowania i tu leży pies pogrzebany.
Queerbot
Użytkownik
#6 - Wysłana: 16 Wrz 2014 23:22:57
ortkaj:
Oddanie Polski w opiekę Matki Boskiej, Polska jako przedmurze chrześcijaństwa, rola Kościoła w przetrwaniu świadomości narodowej w XIX wieku ( absolutnie nie podejrzewam, ze nie znasz historii Polski ) a i teraz wbrew tym, którzy być może chcą aby było inaczej jest dużo osób wierzących w porównaniu z laickim zachodem. Nie zmieniaj proszę historii bo ona była i już się jej nie da zmienić a Twoje twierdzenia są bardzo z nią rozbieżne. Rozumiem , że masz w tym jakiś cel ale osiąganie go drogą przeinaczania faktów jest nie fair.

To jest tylko element polskości z tym powierzeniem się Matce Boskiej i tak szczerze mówiąc, nie pociągało to nigdy żadnego przesadnego religijnego ferworu. Nie mówię, że Polacy to Czesi, którzy nie wierzą. Polacy wierzą, całkiem gorąco czasem, ale religia raczej nigdy nie przesłaniała w Polsce pewnego pragmatyzmu (to dotyczyło warstw wyższych powiedzmy) a z drugiej strony wiejskie warstwy niższe nigdy nie podporządkowywały się rygorom moralnym i dogmatycznym chrześcijaństwa, przez co zachowały swoje zabobony, a religijne nakazy traktowały "po swojemu".

Ten wtręt narodowo-katolicki jak wszyscy przecież wiedzą jest pewnym romantycznym epizodem i więcej tu chodzi o patriotyzm niż o religię. Nie było wojen religijnych w Polsce i kontrreformacja nie była tak gorąca, jak to gdzie indziej bywało.

Obojętność religijna nie oznacza braku życia religijnego tylko brak szkodliwego zapału i fanatyzmu. Dzisiaj przecież mamy do czynienia dokładnie z tym samym - ludzie przestrzegają chrześcijańskich przykazań "tak-o", mniej-więcej, a "gorący" wyznawcy są jednak - może bardzo widoczną - ale moim zdaniem mniejszością. To absolutnie nie jest przeinaczanie historii. Ten brak ferworu i dogmatyzmu pozwalał właśnie w "innowiercy" dostrzec również osobę wierzącą - często zupełnie inaczej, ale jednak. Co się stało z Hugenotami w bardzo gorącej religijnie Francji - każdy wie. Gdzie się podziali wyznawcy judaizmu i islamu w Hiszpanii? W Polsce Tatarzy dostawali szlachectwo dość często a na Litwie Żydzi prawie że z automatu otrzymywali herby za konwersję (a jak nie, to nic im się nie działo), tymczasem w Hiszpanii jeszcze długo, długo po rekonkwiście potrafiono wypominać islamskich przodków.

Tymczasem u Bajoran religia przesłaniała wszystko, to był trzon życia społecznego w każdym jego wydaniu. Do tego stopnia, że nawet mając technologię WARP uwierzyli, że Bogowie mieszkają w tunelu czasoprzestrzennym, a Sisco jest ich prorokiem.

Te podobieństwa polsko-bajorańskie można moim zdaniem ukazywać wyłącznie przez pryzmat odzyskiwania niepodległości, ale to dotyczy każdego narodu wyrywającego się spod jarzma.
Maveral
Użytkownik
#7 - Wysłana: 16 Wrz 2014 23:34:07 - Edytowany przez: Maveral
ortkaj:
Widzę mnóstwo podobieństw: wiara, mistycyzm i mesjanizm, okupacja, działalność ruchu oporu, eksperymenty na ludziach podczas okupacji, przetrwanie długiej okupacji (odpowiednik naszych rozbiorów) dzięki kulturze i religii, walki wewnętrzne zaraz po odzyskaniu "niepodległości", podstawowy sojusznik Bajo Federacja jest daleko a wróg blisko- analogie nasuwają mi się same.

W pełni się zgadzam z wymienionymi podobieństwami. W tej chwili chyba nie ma tak religijnego narodu w ramach UE jak Polacy (może jeszcze Hiszpania). Z tego co widzieliśmy w Treku, to Federacja jest raczej laicka, mimo że nie uprzedzona do religii, a Bajor jest bardzo religijny. Podobieństwo do naszego położenia bardzo duże. Motywu z okupacją i wyzwoleniem chyba nawet nie trzeba przytaczać.
ortkaj:
Zasadnicza różnica to to, że w przestrzeni Bajo znajdowało się strategicznie ważny punkt (korytarz) Polska nie ma nic takiego do zaoferowania i tu leży pies pogrzebany.

Nie do końca. Nasze położenie w centrum Europy jest jednak bardzo korzystne handlowo. Wydaje mi się, że nie do końca potrafimy to jeszcze wykorzystać, ale potencjał jest bardzo duży.

Queerbot:
Nie było wojen religijnych w Polsce i kontrreformacja nie była tak gorąca, jak to gdzie indziej bywało.

Bo Polak to summa summarum taki człowiek, któremu należy dać spokój, to i on ci go da, a jak postawisz miodu dzban, to już jest Twoim kumplem
Q__
Moderator
#8 - Wysłana: 17 Wrz 2014 00:05:59 - Edytowany przez: Q__
ortkaj

ortkaj:
Zasadnicza różnica to to, że w przestrzeni Bajo znajdowało się strategicznie ważny punkt (korytarz)

Wbrew pozorom nie widzę tu atutu. Bez Korytarza w/w planeta istotna byłaby (trochę, ale bez przesady, bo w końcu peryferyjna i uboga) dla Cardassian (z powodu resentymentu imperialnego) i dla Federacji (bo UFP to takie Troskliwe Misie), a tak okolicą interesowali się wszyscy - Klingoni, Romulanie, Dominium... Z czego z tubylcami liczyły się bodaj tylko Fedki, reszta traktowała ich skrajnie przedmiotowo.
Dziwię się wręcz, że nie skończyło się to jak w TAS ze Strażnikiem Wieczności. Cytując wiadomą nowelizację Fostera:

"Dobrze wyekwipowana ekspedycja wojskowa mogłaby siłą przejąć kontrolę nad Strażnikiem, jeśli wyszłaby zwycięsko z bitwy z umocnieniami planety. To by jednak oznaczało wojnę. Dostęp strony walczącej do przeszłości przeciwnika był nie do pomyślenia. W związku z tym trzy imperia i dwie federacje międzygwiezdne współpracowały przy utrzymywaniu porządku na Planecie Czasu. Uspokajała ich świadomość, że jeśli ktokolwiek z nich odważyłby się użyć Strażnika dla własnych celów, natychmiast by się spotkał z reakcją pozostałych czterech.
Być może nie był to najbardziej cywilizowany układ, ale niewątpliwie się sprawdzał."


(Oczywiście do pomyślenia jest też sytuacja gdy każda z potęg instaluje jakąś własną stację - czy choć automatyczną instalację - w okolicach wejścia do wiadomego Wormhole'a.
No i spodziewałbym się najazdu czołowych fizyków z wszystkich światów, usiłujących rozgryźć metodę pozwalającą na tworzenie stabilnych cudów tego rodzaju.)
ortkaj
Użytkownik
#9 - Wysłana: 17 Wrz 2014 08:34:19 - Edytowany przez: ortkaj
Queerbot
Queerbot:
Obojętność religijna nie oznacza braku życia religijnego tylko brak szkodliwego zapału i fanatyzmu. Dzisiaj przecież mamy do czynienia dokładnie z tym samym - ludzie przestrzegają chrześcijańskich przykazań "tak-o", mniej-więcej, a "gorący" wyznawcy są jednak - może bardzo widoczną - ale moim zdaniem mniejszością. To absolutnie nie jest przeinaczanie historii. Ten brak ferworu i dogmatyzmu pozwalał właśnie w "innowiercy" dostrzec również osobę wierzącą - często zupełnie inaczej, ale jednak. Co się stało z Hugenotami w bardzo gorącej religijnie Francji - każdy wie. Gdzie się podziali wyznawcy judaizmu i islamu w Hiszpanii? W Polsce Tatarzy dostawali szlachectwo dość często a na Litwie Żydzi prawie że z automatu otrzymywali herby za konwersję (a jak nie, to nic im się nie działo), tymczasem w Hiszpanii jeszcze długo, długo po rekonkwiście potrafiono wypominać islamskich przodków.

To o czym piszesz to tolerancja religijna, z jej przejawami w Polsce w pełni się z Tobą zgadzam, nie rozumiem zatem dlaczego używasz słowa obojętność w stosunku do osób aktywnych religijnie. Czyżbyś chciał zapoczątkować jakąś zmianę w interpretacji słowa tolerancja? Takie postawienie sprawy powoduje zatarcie różnicy między osobami wierzącymi i tolerancyjnymi a osobami IMO naprawdę obojętnymi religijnie czyli tolerancyjnymi ateistami ( nie mówię o przypadkach ateizmu wojującego ) takie postawienie sprawy jest IMO naruszeniem semantycznym i wprowadza nowomowę, nie pozwala się także pięknie różnić się ludziom
Q__
Q__:
Z czego z tubylcami liczyły się bodaj tylko Fedki, reszta traktowała ich skrajnie przedmiotowo.

Ja uważam, że to jest zysk Bajoran...dzięki korytarzowi, tak samo w TNG 'The price" Barzanie znacząco by skorzystali gdyby tunel okazał się stabilny.
Queerbot
Użytkownik
#10 - Wysłana: 17 Wrz 2014 14:13:23
ortkaj:
To o czym piszesz to tolerancja religijna, z jej przejawami w Polsce w pełni się z Tobą zgadzam, nie rozumiem zatem dlaczego używasz słowa obojętność w stosunku do osób aktywnych religijnie.

Tego terminu "obojętność religijna" sam nie wymyśliłem. Powtarzam go za samym Piotrem Skargą a przytaczam za Januszem Tazbirem. Myślę, że to słowo jest po prostu negatywnie nacechowane, źle się kojarzy, dlatego przeciwko niemu oponujesz. W takim razie proponuję inne - łagodny charakter Polaków (i duża decentralizacja Rzeczypospolitej).

Zygmunt I występował przeciwko protestantyzmowi, publikowano ciągle królewskie zakazy wydawania pism protestanckich, nie wolno było wpuszczać Arian do Polski. Ale i tak te pisma wydawano, a starości i różni Panowie wpuszczali "heretyków" i nikomu głowa z tego powodu nie spadła. Jest to objaw - skoro nie chcesz słowa "obojętność" - łagodnego traktowania religii i różnic religijnych.
Q__
Moderator
#11 - Wysłana: 18 Wrz 2014 20:12:07 - Edytowany przez: Q__
ortkaj

ortkaj:
Ja uważam, że to jest zysk Bajoran...dzięki korytarzowi, tak samo w TNG 'The price" Barzanie znacząco by skorzystali gdyby tunel okazał się stabilny.

Zgoda, tylko do Barzan zgłosili się - poza Federacją - zachowujący od wieków pokojową neutralność Chrysalianie, nastawieni na badania naukowe Caldonianie i - zdolni do indywidualnego bandytyzmu, ale nie będący raczej zdobywcami*, podchodzący do spraw po kupiecku Ferengi.
W wypadku Bajoran sąsiadami byli Cardassianie, a wormholem interesowali się też Klingoni i Romulanie (wg. map sąsiadami nie będący, ale niezbyt w to wierzę, widząc jak często się w okolicy DS9 kręcili) - wszystko rasy zdobywców. Bajoranie mogli więc na Korytarzu skorzystać - i skorzystali - ale tylko rezygnując z części suwerenności i odnajdując się wewnątrz/pod protektoratem większego tworu astropolitycznego (co widzimy i w głównej linii czasu, i w wersji mirror).
Nie są to więc sytuacje w pełni tożsame.

* choć różne pomysły zmiany tego zawierały początkowe wizje AND... i TNG...
Queerbot
Użytkownik
#12 - Wysłana: 21 Wrz 2014 00:45:06
ALE jeżeli chodzi o samych Bajoran, to ja ich bardzo lubię, przynajmniej do pewnego momentu. Cały pomysł z nimi jako rasą religijną jest ciekawym wbiciem klina w tę naukowość i racjonalność Federacji, czyli Star Treka w ogóle.

Można było - i początkowo tak się działo - posłużyć się Bajoranami do kwestionowania pewnych ustalonych wcześniej cech Treka, zacząć prowadzić taką wewnętrzną dyskusję ze scjentyzmem, federacyjnym ateizmem itd. Oczywiście dla mnie jako materialisty taka dyskusja byłaby obojętna jeżeli chodzi o jej treść (w tym sensie, że nie uwierzyłbym w bajorańskich bogów ani w żadnych innych), ale mogłaby stanowić dla Treka rodzaj ciekawego fermentu i być wyzwaniem dla ludzi federacyjnych.

Tak się początkowo działo, przypominam odcinek z protestem religijnym pod szkołą prowadzoną przez Keiko. Później niestety Bajoranie z ich całkiem interesującą podbudową kulturową zostali wciągnięci w machinę nieistotnej w gruncie rzeczy wojny z Dominium i różne smaczki z nimi związane zostały strywializowane.

Bardzo podobałoby mi się rozwinięcie wątku tego ich "papiestwa": pobożność mieszająca się z intrygami, walką o władzę, naiwni, dobroduszni kapłani manipulowani przez intrygantów "kościelnych" itd.
Q__
Moderator
#13 - Wysłana: 21 Wrz 2014 13:02:26 - Edytowany przez: Q__
Queerbot

Queerbot:
pomysł z nimi jako rasą religijną jest ciekawym wbiciem klina w tę naukowość i racjonalność Federacji, czyli Star Treka w ogóle.

Można było - i początkowo tak się działo - posłużyć się Bajoranami do kwestionowania pewnych ustalonych wcześniej cech Treka, zacząć prowadzić taką wewnętrzną dyskusję ze scjentyzmem, federacyjnym ateizmem itd. Oczywiście dla mnie jako materialisty taka dyskusja byłaby obojętna jeżeli chodzi o jej treść (w tym sensie, że nie uwierzyłbym w bajorańskich bogów ani w żadnych innych), ale mogłaby stanowić dla Treka rodzaj ciekawego fermentu i być wyzwaniem dla ludzi federacyjnych.

Tak się początkowo działo, przypominam odcinek z protestem religijnym pod szkołą prowadzoną przez Keiko.

Tak. Gdy się oglądało miało się prawie pewność, że tak właśnie się to rozwinie, zwł. kiedy pojawił się odcinek, o którym wspominasz, a potem poszło to w takim kierunku, w jakim poszło...

(Ciekawi mnie swoją drogą czy taki zwrot ku trochę innemu ujęciu tematyki religijnej to była jeszcze taka jakby ostatnia wola Roddenberry'ego, przedefiniowanie pewnych spraw przez samego Ojca Założyciela (zważywszy, że to samo pojawia się we wczesnej AND za sprawą Rev. Bema), czy już wola epigonów (Wolfe przed AND pracował przy DS9, jak wiadomo). W każdym razie dawało to całkiem interesujące efekty.*)

* najbardziej znany przykład:
http://www.youtube.com/watch?v=aNjSVKxxHm8

Queerbot:
Bardzo podobałoby mi się rozwinięcie wątku tego ich "papiestwa": pobożność mieszająca się z intrygami, walką o władzę, naiwni, dobroduszni kapłani manipulowani przez intrygantów "kościelnych" itd.

W sumie w wiadomym epizodzie i w odcinkach o The Circle zmierzało to ku takiej tematyce i robiło apetyt na więcej, ale gdy zabrakło Pillera...
Ma to związek z tym o czym za chwilę...

Queerbot:
Później niestety Bajoranie z ich całkiem interesującą podbudową kulturową zostali wciągnięci w machinę nieistotnej w gruncie rzeczy wojny z Dominium i różne smaczki z nimi związane zostały strywializowane.

Powtórzę się zapewne, ale jest taka data graniczna, po której Trek wyraźnie zaczął się psuć, bardziej jeszcze niż po śmierci Roddenberry'ego (po której pojawiły się pierwsze oznaki regresu, ale równolegle występowały jeszcze wyraźne tendencje rozwojowe w postaci oryginalności wczesnego DS9 czy - niezłych w sumie - założeń początkowych VOY) tą - b. wyraźną w sumie - datą jest odejście Pillera z ekipy po "Basics, Part II". Co prawda Michael P. zakończył pracę przy DS9 nieco wcześniej, już po drugim sezonie, ale chyba sama jego fizyczna obecność w studiu wystarczała, by powściągać zapędy kolegów, daje się bowiem zauważyć że od trzeciego sezonu VOY i piątego sezonu DS9 - choć fajne rzeczy pojawiają się w Treku okazjonalnie nadal, także później w ENT i w pewnych wątkach/scenach u Abramsa - seria, a raczej serie, zaczynają tracić kręgosłup, kierunek, że twórcy coraz mniej wiedzą dokąd zmierzają, a także czym dotąd był Star Trek i czym jeszcze może/powinien być. Dobre odcinki, momenty, sceny, pojawiają się w Treku do końca, do dzisiaj, ale znika porządkująca koncepcja, wizja całości (a właściwie obie, miejscami komplementarne, miejscami konkurencyjne wizje - roddenberry'owska i pllerowska), Trek świeci już tylko światłem odbitym od swej dawnej wielkości. Jak napisałeś uderza to także - może nawet przede wszystkim - w Bajoran (od niesławnego "Rapture" począwszy).

(BTW. jeśli czegoś oczekuję od Orciego i/lub Petersa - choć Roddenberry'm żaden z nich nie jest - to właśnie przywrócenia Trekowi akceptowalnej idei przewodniej. Najlepiej tej oryginalnej.)
Queerbot
Użytkownik
#14 - Wysłana: 21 Wrz 2014 14:52:01
Q__:
Ciekawi mnie swoją drogą czy taki zwrot ku trochę innemu ujęciu tematyki religijnej to była jeszcze taka jakby ostatnia wola Roddenberry'ego, przedefiniowanie pewnych spraw przez samego Ojca Założyciela (zważywszy, że to samo pojawia się we wczesnej AND za sprawą Rev. Bema), czy już wola epigonów (Wolfe przed AND pracował przy DS9, jak wiadomo). W każdym razie dawało to całkiem interesujące efekty.

Myślę, że to było trochę związane z tym, że takie przyszły czasy. Wcześniej Trek mógł krzepić, że mimo zimnej wojny wszystko będzie kiedyś dobrze, że się ze sobą pogodzimy. Później mógł bazować na atmosferze optymizmu związanego z powolnym zbliżaniem się Zachodu ze Wschodem. Ale później, już we wczesnych latach 90, można było odczuć atmosferę niepewności - gdzie zmierzamy? nasi dawni wrogowie są przyjaciółmi czy wrogami? gdzie dokładnie są nowi wrogowie i zagrożenia? Takie czasu często budzą właśnie nawrót do tematów religijnych. Zresztą, sf z tego czasu często przybierało taki trochę niepokojący wymiar. Poza tym zbliżało się milenium - wiele osób może pamięta, że to naprawdę budziło u ludzi para-religijne myślenie.
ortkaj
Użytkownik
#15 - Wysłana: 21 Wrz 2014 15:31:49 - Edytowany przez: ortkaj
Queerbot:
Tego terminu "obojętność religijna" sam nie wymyśliłem. Powtarzam go za samym Piotrem Skargą

Zgadza się, tylko Piotr Skarga był delikatnie rzec ujmując gorącym zwolennikiem religii katolickiej i w jego ustach obojętność była zarzutem
wobec społeczeństwa, szlachty oznaczającym dla mnie tolerancję.

Ale Ty jesteś uparty prawie jak ja
Queerbot:
Jest to objaw - skoro nie chcesz słowa "obojętność" - łagodnego traktowania religii i różnic religijnych.

czyli tolerancji religijnej.

Queerbot:
Można było - i początkowo tak się działo - posłużyć się Bajoranami do kwestionowania pewnych ustalonych wcześniej cech Treka, zacząć prowadzić taką wewnętrzną dyskusję ze scjentyzmem, federacyjnym ateizmem

ano można było...

Queerbot:
Poza tym zbliżało się milenium - wiele osób może pamięta, że to naprawdę budziło u ludzi para-religijne myślenie.

IMO przejawiało się to modłach do komputerów i informatyków
Jeżeli chodzi para religijne myślenie raczej była to próba komercyjnego wykorzystania tej daty zresztą całkowicie błędna jeżeli chodzi o przełom 1999/2000.
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 22 Wrz 2014 10:10:33 - Edytowany przez: Q__
Queerbot
ortkaj

Queerbot:
Zresztą, sf z tego czasu często przybierało taki trochę niepokojący wymiar. Poza tym zbliżało się milenium - wiele osób może pamięta, że to naprawdę budziło u ludzi para-religijne myślenie.

Może nie w 100% religijne, ale zabobonno-milenarystyczne jak najbardziej. W SF - owszem - zahaczały o tę tematykę seriale Chrisa Cartera i ten nieszczęsny rip off The Invaders - zwał się bodaj First Wave - nakręcony pod auspicjami Coppoli. Gdzie o ile TXF broni się jeszcze wczesnymi sezonami i różnymi samodzielnymi epizodami, poruszaną tematyką (nauka, a myślenie pozanaukowe, teorie spiskowe, pytanie o poznawalność rzeczywistości, UFO, etc.) o tyle produkcje jawnie milenarystyczne z obecnej perspektywy są bodaj bardziej niestrawne niż z ówczesnej. Poniekąd igrali inteligentnie z takimi nastrojami Bigelow i Cameron kręcąc "Dziwne dni", niedoceniany film cyberpunkowy (który jadąc na fali histerii roku 2000 przeciwstawiał się jej w finale).

ortkaj:
Jeżeli chodzi para religijne myślenie raczej była to próba komercyjnego wykorzystania tej daty zresztą całkowicie błędna jeżeli chodzi o przełom 1999/2000.

Zdaje mi się, ze jedno z drugim się tam splatało - zabobony (tak jak potem około roku 2012) nakręcały rynek, komercyjne wykorzystanie nakręcało zabobonnych.

ps. Wracając jednak do bajorańskiego potencjału... Kluczowe sceny "In the Hands of the Prophets", gwoli obudzenia wspomnień:
http://www.youtube.com/watch?v=MRXKEtJsRrQ
 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Bajoranie (a sprawa polska i nie tylko)

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!