USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Klingoni i ich kultura
 Strona:  ««  1  2  3  »» 
Autor Wiadomość
Mav
Użytkownik
#31 - Wysłana: 29 Wrz 2015 14:07:21 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Możesz na tej podstawie oceniać jak będzie wyglądać ew. - daj Borg - siedmioletni serial?

Jeśli powstanie ten serial to wytrzyma góra jeden sezon

Q__:
(Zwł., że portret Klingonów np. budowany był dekadami - od TMP do schyłku DS9 w sumie, a jeszcze i w VOY z ENT coś się trafiało...)

No i tak tacy budowani latami Klingoni są mniej ciekawi niż pierwsza lepsza Obca rasa w ME.

Q__:
Czytałeś jak rozbudowany ma być obraz społeczeństwa oriońskiego? Może to wciąż za mało, ale z pewnością więcej niż kiedykolwiek dotąd... "Lolani" wysiada..

Nie czytałem, ale podejrzewam, że jest to rozbudowa w kiczowatym stylu Treka, a nie coś na kształt tego, co znamy z ME.

Q__:
e są już dziś ludzie gotowi np. współżyć z nierozumnym (tzn. rozumnym na b. niskim, zbliżonym do kilkulatka poziomie) psem, czy takąż owcą

No fajnie, że porównałeś to do kopulacji z psem czy kozą, bo tylko do tego się to nadaje. Kopulacja między rasowa to niesmaczny żart SF.

Q__:
Z mieszańcami sprawa jest, owszem, dość naciągana, ale... czy mi się zdaje, czy pochwaliłeś właśnie kreację humanoida?

Spocka? Jasne, do lat 60 to on pasuje.
Eviva
Użytkownik
#32 - Wysłana: 29 Wrz 2015 14:57:57
Odpowiedz 
Musicie postrzegać międzyrasową miłość jak katalog zboczeń? Kiedyś twierdzono, że biała kobieta, chcąca współżyć z Murzynem, to jakby parzyła się z psem (ciekawe, że działało to w jedną tylko stronę i nie dotyczyło to plantatorów, na potęgę wykorzystujących niewolnice)
Mav
Użytkownik
#33 - Wysłana: 29 Wrz 2015 15:14:11 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Eviva:
Musicie postrzegać międzyrasową miłość jak katalog zboczeń? Kiedyś twierdzono, że biała kobieta, chcąca współżyć z Murzynem, to jakby parzyła się z psem

Serio? Porównanie bezsensowne. Tu nie chodzi o uprzedzenia rasowe, a o biologiczną kompatybilność i psychologie. Nie wiadomo czy moglibyśmy oddychać tym samym powietrzem, co kosmici, dogadać się z nimi, a tu o jakimś seksie i dzieciach mowa. Seks z kosmitami jest tak idiotyczny i patologiczny jak seks z kozą czy małpą. Zoofilia jest dobrym porównaniem na tle psychologicznym. Bowiem zdrowa psychicznie kobieta czy mężczyzna szukają pewnych wzorców urody, których nie znajdą wśród zwierząt czy mutantów (czyli kosmitów w stylu ST, którzy są ludźmi z dziwnymi naroślami itd.). Tylko osoby z zaburzaniami psychicznymi są zdolne do kopulowania ze zwierzętami. To zwykła patologia. Jeśli więc mówimy o seksie z kosmitami, to mamy bzdurę na tle biologicznej kompatybilności, oraz wkraczamy w temat poważnych zaburzeń psychicznych na tle seksualnym.
Eviva
Użytkownik
#34 - Wysłana: 29 Wrz 2015 15:42:01
Odpowiedz 
Mav

A zatem - idąc tropem Twego rozumowania - jestem zboczona, bo Wolkanie i Andorianie pociągają mnie fizycznie?
Mav
Użytkownik
#35 - Wysłana: 29 Wrz 2015 16:08:42 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Eviva:
A zatem - idąc tropem Twego rozumowania - jestem zboczona, bo Wolkanie i Andorianie pociągają mnie fizycznie?

Poczekaj, to ciekawy temat. Mózg chce zdrowych genów. Dlatego szuka np. symetrii w ludzkiej twarzy. Najprzystojniejszych aktorów czy aktorki charakteryzuje własnie taka symetria, która dla naszego mózgu oznacza zdrowsze geny. Jak ktoś jest przygarbiony, ma brzydką skórę, nieświeży oddech, psujące się zęby itd., to jest mniej atrakcyjny seksualnie, bo mózg identyfikuje go jako osobnika chorego z gorszymi genami. Zdrowa sylwetka, umięśniona, wysportowana to z kolei pozytywna reklama genów takiej osoby i dlatego są tak atrakcyjni. Pies, czy koza są dla mózgu czymś tak zupełnie innym, że kompletnie nie identyfikuje ich seksualnie, dlatego zdrowego człowieka zwierzęta seksualnie nie podniecają. Natomiast Obcy w treku mają cechy ludzkie, ale wszelkie ich dziwne narośla na twarzy, czółka itd., będą identyfikowane przez nasz mózg jako choroby, mutacje, odmienność, a więc taki osobnik będzie odpychający seksualnie, bo potomstwo może być chore.

I trzeba oddać biologii, że ten mechanizm działa i nie jest pozbawiony sensu. Natura dąży w ten sposób do mieszania najlepszych genów. Mutacje związane z trekowymi Obcymi muszą być odpychające seksualnie i stoi za tym logika. Wszyscy się chyba bowiem zgodzimy z tym, że kompatybilność seksualna ludzi z kosmitami, o dzieciach już nie wspominającą jest mało prawdopodobna, prawda?

Co do Wolkan, to ich uszy są na tyle małym detalem, że nie ma to wpływu na ocenę genową. Kobiety często mają wręcz brzydsze uszy niż te Wolkańskię Twój pociąg fizyczny do nich wynika raczej z tego, że grają ich charyzmatyczni i przystojni aktorzy/aktorki, do tego za Volkanami stoi wysoka inteligencja, która także jest pożądana przez nasz mózg w ocenie partnera (inteligentne potomstwo).

Z Andorianami jest już problem. Serio, pociągają Cię? hmmm... Osobiście wydaję mi się, że dzieje się to przez filtr filmowy, idealizujesz ich seksualnie w pewien sposób spychając podświadomość seksualną. Jednak jestem przekonany, że gdyby do Twojego pokoju wszedł prawdziwy Andorianin, kosmita, to spadłaby kurtyna serialowej otoczki, otoczki fikcji. Podszedłby do Ciebie realny kosmita, chwycił, poczułabyś jego bliskość... Ruszające się czułka zaczęłyby dotykać Twoją twarz... Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zacząłby być dla Ciebie strasznie odpychający.
Eviva
Użytkownik
#36 - Wysłana: 29 Wrz 2015 16:12:43
Odpowiedz 
Mav:
Podszedłby do Ciebie realny kosmita, chwycił, poczułabyś jego bliskość... Ruszające się czułka zaczęłyby dotykać Twoją twarz... Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zacząłby być dla Ciebie strasznie odpychający.

Czy ja wiem? Nie masz pojęcia do jakiej perwersji może się posunąć kobieca psychika Ale fakt, w końcu mam świadomość, ze niebieski facet z czułkami na ekranie to tak naprawdę człowiek.
I jeszcze niewykluczone, że Andorianin ziemską kobietę uznałby za odpychającą, kaleką bladą glistę.
Mav
Użytkownik
#37 - Wysłana: 29 Wrz 2015 17:18:39 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Eviva:
Czy ja wiem? Nie masz pojęcia do jakiej perwersji może się posunąć kobieca psychika

Wiem, że kobiety są bardziej seksualnie skomplikowane wbrew pozorom Choćby fakt, że ponad połowa ma skłonności biseksualne. Facet jest prosty pod tym względem. Najdzie go ochota na seks, zrobi to i ma spokój na jakiś czas. Obejrzy mecz, pogada o samochodach itd. A kobiety cały czas wiercą seriale, filmy i książki oparte na relacjach damsko-męskich, romanse, zdrady, to chleb powszedni kobiecej tematyki. Facet idzie do łóżka z kobietą bo mu się podoba i sprawia mu to przyjemność, kobieta może mieć mnóstwo innych powodów takich jak zemsta, zazdrość, manipulacja itd. Może być obojętna na zaloty jakiegoś faceta, ale gdy on nagle pojawi się w towarzystwie sex bomby to staje się atrakcyjniejszy seksualnie itd., itd. Kobieta skomplikowaną jest

Eviva:
I jeszcze niewykluczone, że Andorianin ziemską kobietę uznałby za odpychającą, kaleką bladą glistę.

Ugly pink skin human women
Q__
Moderator
#38 - Wysłana: 30 Wrz 2015 00:18:17 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
No i tak tacy budowani latami Klingoni są mniej ciekawi niż pierwsza lepsza Obca rasa w ME.

Dość, jednak, ciekawi byś ich chwalił...

Mav:
Nie czytałem

No właśnie... Wejdź na parę podstron więcej...

Mav:
No fajnie, że porównałeś to do kopulacji z psem czy kozą, bo tylko do tego się to nadaje. Kopulacja między rasowa to niesmaczny żart SF.

Trochę nadinterpretujesz. Mam po prostu na myśli, że już sam pociąg fizyczny potrafi iść dziwnymi drogami... I bywało to zjawisko dość masowe:

"Na podstawie nowożytnych badań, prowadzonych w Europie i Ameryce od XVII wieku, można przyjąć, że stosunków ze zwierzętami dopuszczała się ponad połowa członków tradycyjnych społeczności."
http://ciekawostkihistoryczne.pl/2014/06/08/seks-z e-zwierzetami-przemilczany-problem-sredniowiecza-1 8/

Więc w wypadku obecności Obcych w społeczeństwie znów by się masowe - najpewniej - stało. Z tym, że w wypadku Obcych do dewiacji rzecz liczyć miałoby sens tylko wtedy, gdyby podnietą była sama Obcość, a nic innego by nie miało znaczenia (ot, ktoś by chciał symetriadę Oceanu Solaris pokrywać). Tam gdzie mowa o dwojgu równorzędnych partnerów, których łączy więź emocjonalna (a tak bywa w Treku) wedle obecnych definicji o dewiacjach być mowy nie może...

Eviva

Eviva:
Musicie postrzegać międzyrasową miłość jak katalog zboczeń?

Ja nie postrzegam... Ten wątek w/w "Syriusza" był dla mnie raczej... hmm... wzruszający...
(Bo, właśnie, dochodził aspekt psychointelektualny...)

Mav

Mav:
Bowiem zdrowa psychicznie kobieta czy mężczyzna szukają pewnych wzorców urody

A to jest ciekawe pytanie czy fizyczność jest w tym wszystkim najistotniejsza... Dla Cochrane'a w TOS "Metamorphosis" czy Beverly z TNG "The Host" okazała się nieprzekraczalną granicą, ale nie jest tam wcale jednoznacznie powiedziane, że ich wybór był jedynie słuszny. Ba, Beverly jakby... wstydzi się swojej decyzji*. Uroda to także uroda psychiki, intelektu... Nie patrz tak wąsko...

* Zacytujmy:

CRUSHER: Perhaps it is a human failing, but we are not accustomed to these kinds of changes. I can't keep up. How long will you have this host? What would the next one be? I can't live with that kind of uncertainty. Perhaps, someday, our ability to love won't be so limited.
KAREEL: I understand.
CRUSHER: Odan, I do love you. Please remember that.


Swoją drogą możliwości deformacji ciała jak sądzę już dziś pozwoliłyby, od biedy, fundnąć sobie implant klingońskiego czoła np. I co, uważałbyś każdego faceta, który zainteresowałby się kobietą, która to sobie wszczepiła za dewianta?

Mav:
Tu nie chodzi o uprzedzenia rasowe, a o biologiczną kompatybilność i psychologie.

Przy czym tak, tu chodzi o psychologię.... Powtórzę się poniekąd: Trekowi Obcy są zasadniczo kontaktowi (w sumie i z Hortą pogadasz), dlatego - IMO - nie ma tam mowy o dewiacji (w wypadku w/w Syriusza też nie było, z tych samych przyczyn).
Gdyby zamiast tego był Obcy niekontaktowy, z którym myśli nie wymienisz, to - jak najbardziej - widziałbym w tym coś niesmacznego... (Vide to co napisałem o symetriadzie.)

Mav:
Wiem, że kobiety są bardziej seksualnie skomplikowane wbrew pozorom

Zdaje mi się, że trochę mitologizujesz kobiety (nie, żebym im skomplikowania śmiał odmawiać). Wbrew pozorom nie ma nic lepszego niż trwający choć kilka lat udany związek by zrozumieć, że nie są to niehumanoidalni Obcy.
Eviva
Użytkownik
#39 - Wysłana: 30 Wrz 2015 11:23:00 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Q__
Mav

Myślę, że popełniamy tu zasadniczy błąd - oceniamy naszych dalekich potomków z naszego punktu widzenia. Śmiem uważać, że jakiś nasz praprapradziadek na widok telewizora dostałby ataku padaczki ze strachu, a gdyby mu zrobiono zdjęcie, toby tydzień krzyżem leżał przekonany, że diabelskie moce go dopadły. Coś, z czym jesteśmy obeznani jeśli nie od dziecka, to ładny kawał czasu, wydaje się nam normalne. Z Obcymi też by tak było.
Mav
Użytkownik
#40 - Wysłana: 30 Wrz 2015 13:58:35 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Dość, jednak, ciekawi byś ich chwalił...

No najlepsza i najczęściej występująca rasa humanoidów w ST, więc i sentyment tu działa. Romulanie już moim zdaniem gorzej wypadli. Fajne było to ich szpiegowanie i ciągłe kombinowanie, fałsz, gównie w TNG, ale jako rasa wypadli już zdecydowanie bardziej nijako.

Q__:
"Na podstawie nowożytnych badań, prowadzonych w Europie i Ameryce od XVII wieku, można przyjąć, że stosunków ze zwierzętami dopuszczała się ponad połowa członków tradycyjnych społeczności."

No właśnie temat sprowadza się do zoofilii, czyli widać koło czego stoi temat kopulacji z kosmitami

Q__:
Tam gdzie mowa o dwojgu równorzędnych partnerów, których łączy więź emocjonalna (a tak bywa w Treku) wedle obecnych definicji o dewiacjach być mowy nie może...

Dobra, niech Ci będzie, ale pamiętaj, że mówimy tu o 100% kompatybilnych fizycznie z ludźmi Obcych, zdolnych spłodzić dziecko, co jest idiotyzmem. To po pierwsze. Po drugie, żaden, dosłownie żaden wątek międzygatunkowy w ST nic ciekawego nie wnosi, pisałem już o tym:

Dax - Wotf, Odo - Kira, T'Pol - Trip, Riker - Troi, Uhura - Spock, Picard - Anij, mdłe, płaskie jak stół, najnudniejsze wątki miłosne w historii telewizji i kina. W dodatku najgłupsze.

Eviva:
Z Obcymi też by tak było

Wszystko zależy od tego, kim są tak naprawdę Obcy. Dopóki ich nie spokamy, to pozostanie to tylko w domysłach. Ja osobiście jednak wątpię w takich, jak w Treku, dlatego wolę nie dodawać oliwy do ognia kiczowatych Obcych wprowadzając wątki miłośne, z potomstwem w tle, bo to tylko tworzy jeszcze większy kosmiczny cyrk.
Q__
Moderator
#41 - Wysłana: 30 Wrz 2015 14:28:12 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Myślę, że popełniamy tu zasadniczy błąd - oceniamy naszych dalekich potomków z naszego punktu widzenia.

Ja nie (przynajmniej się staram), nie wiem jak Mav... Staram się raczej pokazać płynność norm w czasie... (O czym i słowa Beverly mówią...)

Mav

Mav:
Romulanie już moim zdaniem gorzej wypadli.

Zgoda. Niektórzy zresztą twierdzą, że rozwój koncepcji Klingonów dokonał się kosztem zubożenia Romulan (Klingoni wchłonęli pewne ich cechy).

Mav:
No właśnie temat sprowadza się do zoofilii, czyli widać koło czego stoi temat kopulacji z kosmitami

Niezupełnie. Analogia w pewnym zakresie nie oznacza tożsamości. (A przy okazji sam widzisz jak płynna bywa faktyczna - niekoniecznie głoszona - norma seksualna.)

Mav:
ale pamiętaj, że mówimy tu o 100% kompatybilnych fizycznie z ludźmi Obcych, zdolnych spłodzić dziecko, co jest idiotyzmem

Jest, ale w tym znów momencie odpada sugerowany przez Ciebie wątek wynaturzenia takich relacji (kompatybilność jest, możliwy cel prokreacyjny - jest)... No, chyba, że uznamy też za owoce wynaturzenia Dumasa i Puszkina...

Mav:
żaden, dosłownie żaden wątek międzygatunkowy w ST nic ciekawego nie wnosi

Pomijasz wątek Bashir - Dax, IMHO masz powód zresztą, bo do tezy nie pasuje.

(Aha: wątku Kira - Odo nie trawię, ale wniósł elementy wartościowe, np. ten moment gdy Odo uświadamia sobie, że z Kirą nigdy nie będzie mu tak jak z innym Zmiennym, ale wybiera ją, w imię miłości silniejszej niż fizyczne/biologiczne bariery...)

Mav:
Ja osobiście jednak wątpię w takich, jak w Treku

Ja też. Sądzę jednak, że jeśli nawet uznamy w/w wątki miłosne za problem, to nie są problemem głównym, a raczej logiczną pochodną przyjętego założenia (dlatego u Le Guin też się trafiały)...
Eviva
Użytkownik
#42 - Wysłana: 30 Wrz 2015 18:35:03
Odpowiedz 
Mav:
Dax - Wotf, Odo - Kira, T'Pol - Trip, Riker - Troi, Uhura - Spock, Picard - Anij, mdłe, płaskie jak stół, najnudniejsze wątki miłosne w historii telewizji i kina. W dodatku najgłupsze.

Ale za to romanse kapitana Kirka jakie są efektowne! Niezależnie od tego, z kim konkretnie romansował.

Q__:
Ja nie (przynajmniej się staram),

Wiadomo wszystkim, że Q istnieje poza czasem i widzi wszystko naraz....
Mav
Użytkownik
#43 - Wysłana: 30 Wrz 2015 18:43:12
Odpowiedz 
Q__:
Jest, ale w tym znów momencie odpada sugerowany przez Ciebie wątek wynaturzenia takich relacji (kompatybilność jest, możliwy cel prokreacyjny - jest)... No, chyba, że uznamy też za owoce wynaturzenia Dumasa i Puszkina...

Dobra, wiadomo, że in universe to ja sam bym taką T'pol chętnie do kajuty zaprosił, bo przecież to seksowna kobitka jest. Klingonki i inne przeróbki w tym stylu to oczywiście nie, ale może kogoś taka śmierdząca, wulgarna Klingonka by zainteresowała. Zmierzam jednak do tego, że dla mnie Obcy w Treku są jednak tacy ludzcy w gruncie rzeczy przez ograniczenia budżetowe i FX. I zamiast starać się to niwelować jak tylko można, to zaczęto z tego ograniczenia robić jakąś podstawę do słabych międzygatunkowych romansów. Trek tu pokazuje ten swój wewnętrzny brak konsekwencji. Z jednej strony odczłowiecza się Klingonów, a z drugiej potem serwuje się matkę syna Worfa jako złagodzoną pół ziemiankę... Jaki w tym sens?


Q__:
Pomijasz wątek Bashir - Dax, IMHO masz powód zresztą, bo do tezy nie pasuje

Nie znam akurat tego wątku, ale szczerze powiedziawszy wątpię, żeby mnie coś w nim zainteresowało

Q__:
(Aha: wątku Kira - Odo nie trawię, ale wniósł elementy wartościowe, np. ten moment gdy Odo uświadamia sobie, że z Kirą nigdy nie będzie mu tak jak z innym Zmiennym, ale wybiera ją, w imię miłości silniejszej niż fizyczne/biologiczne bariery...)

Tylko, że to jest banał, banał, którym porządne SF nie powinno się zajmować, bo o wiele lepiej, a przede wszystkim dogłębniej i sposób o wiele bardziej wartościowy robią to filmy obyczajowe, melodramaty, romantyczne. Np. "Benny & Joon", "The Notebook", czy "The Reader". Wątki miłosne w Treku, jakiego tematu by się nie uczepiły nie dorównują w żaden sposób filmom tego typu co wyżej. Takie filmy są pod każdym względem lepsze.
Q__
Moderator
#44 - Wysłana: 30 Wrz 2015 20:11:38
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Niezależnie od tego, z kim konkretnie romansował.

Twierdzil, że wszystkie były humanoidalne, chyba...

Eviva:
Wiadomo wszystkim, że Q istnieje poza czasem i widzi wszystko naraz....



Mav

Mav:
I zamiast starać się to niwelować jak tylko można, to zaczęto z tego ograniczenia robić jakąś podstawę do słabych międzygatunkowych romansów. Trek tu pokazuje ten swój wewnętrzny brak konsekwencji. Z jednej strony odczłowiecza się Klingonów, a z drugiej potem serwuje się matkę syna Worfa jako złagodzoną pół ziemiankę... Jaki w tym sens?

Dlaczego brak? Po prostu wymyślono sobie - jak u Le Guin - etap pośredni pomiędzy Obcością prawdziwą, a obcością w ramach ziemskiego człowieczeństwa... Da się o redukować do lateksu na czole, a można (gadaliśmy o tym) rozgrywać ciekawiej...

Mav:
Nie znam akurat tego wątku, ale szczerze powiedziawszy wątpię, żeby mnie coś w nim zainteresowało

Dla mnie był interesujący, choć Ciebie pewnie odrzuci niedookreśloność płciowa Dax(a) w tym wszystkim...

Mav:
Tylko, że to jest banał, banał, którym porządne SF nie powinno się zajmować, bo o wiele lepiej, a przede wszystkim dogłębniej i sposób o wiele bardziej wartościowy robią to filmy obyczajowe, melodramaty, romantyczne.

SF ma tu jednak wykładniczo wyższy poziom trudności w budowaniu związku w takim wypadku (np. mają się ku sobie kobieta i superinteligentny, stworzony przez jej ojca, pies - wiadomo sam fakt, że przeciętny człowiek zobaczy w tym zoofilię to pierwsza przeszkoda, odmienność wyglądu - druga; albo kosmiczny dyplomata płci męskiej zakochuje się w tubylcu-hermafrodycie i dziwnie się z tym czuje, tubylec też swoiście to odbiera; albo wampir zakochuje się w kobiecie, na którą usiłował patrzeć jak na bydło rzeźne; albo ludzki dyplomata darzy dużą sympatią swoją Obcą ochroniarz, której gatunek zna wyłącznie uczucia hierarchicznej stadnej lojalności - jak na tej różnicy więź budować? itd.), co też pozwala - nieznane realistycznym romansom - nowe tematy poruszać...
Mav
Użytkownik
#45 - Wysłana: 2 Paź 2015 16:40:56
Odpowiedz 
Q__:
co też pozwala - nieznane realistycznym romansom - nowe tematy poruszać...

No właśnie z tym się nie zgodzę. To są nowe tematy tylko z pozoru. Tak naprawdę te wszystkie głupoty typu zakochanie się w inteligentnym psie, hermafrodycie, czy wampir i bydło rzeźne, tak naprawdę sprowadzają się do poruszenia kwestii dobrze znanym realistycznym filmom. Chodzi bowiem o akceptacje społeczne, pokonywanie fizycznych barier, o walkę z uprzedzeniem itd. Wszystko to poruszają filmy realistyczne i robią to bez głupiego opakowania przez co są wartościowe i można się od nich czegoś nauczyć w sposób przejrzysty bez odpychających i nic tak naprawdę nie wnoszących do sensu historii udziwnień.

Udziwnienia w takich historiach oprócz tego, ze nic nie wnoszą oprócz dziwactwa, to często (a może zawsze i przede wszystkim) obniżają jakość samej historii, bo służą do pójścia na łatwiznę. Wszelkie bowiem braki autora, czy to z wiedzy na temat ludzkiej psychologii, czy to faktów historycznych w których ma miejsce akcja itd., są właśnie maskowane tymi udziwnieniami. W konsekwencji wychodzą bezsensownie udziwnione i pozbawione większej głębi historie, które nawet nie mogą się mierzyć ze swoimi przeciętnymi odpowiednikami w filmach realistycznych.
Elaan
Użytkownik
#46 - Wysłana: 2 Paź 2015 17:48:43 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
Mav:
Chodzi bowiem o akceptacje społeczne, pokonywanie fizycznych barier, o walkę z uprzedzeniem itd. Wszystko to poruszają filmy realistyczne i robią to bez głupiego opakowania przez co są wartościowe i można się od nich czegoś nauczyć w sposób przejrzysty bez odpychających i nic tak naprawdę nie wnoszących do sensu historii udziwnień.

Podczytuję sobie tę dyskusję i pewnie lepiej by było, gdybym na tym poprzestała, ale nie zdzierżyłam.
Mav, świadomie czy nie, zdaje się tu artykułować jakieś własne uprzedzenia, jako jedynie słuszną wizję ST i filmów z nurtu S-F w ogóle.
Mam wrażenie, iż jego zdaniem Obcy powinni być tak obcy i odmienni, że sama myśl o jakichkolwiek związkach emocjonalnych, a tym bardziej mających na celu prokreację z tymiż Obcymi, powinna w każdym przedstawicielu/przedstawicielce gatunku "homo sapiens" budzić natychmiastową i niezwalczoną odrazę.
IMVHO, to ksenofobiczne podejście stanowi całkowite zaprzeczenie tego, co w Treku pragnął widzieć i propagować Roddenberry.
Poza tym, na wszystkie sześciany Borga, cóż to za niedorzeczność, że filmy, które Mav określa mianem realistycznych, mają mieć monopol na poruszanie ważnych kwestii społeczno-kulturowych? Co to za koncepcja?
Owszem, takie filmy są ważne, ale do wielu wartościowe przesłanie najcelniej dociera podane nie wprost na łopacie.
Nie zapominaj, Mav, że istota ludzka od dzieciństwa uczona jest poznawania wartości poprzez baśnie, przypowieści i alegorie.
Dlaczego chcesz byśmy utracili tę umiejętność i przyjemność korzystania z niej?
Eviva
Użytkownik
#47 - Wysłana: 2 Paź 2015 18:11:11
Odpowiedz 
Elaan:
Dlaczego chcesz byśmy utracili tę umiejętność i przyjemność korzystania z niej?

Mav nie wyrósł jeszcze z dziecka i dlatego wstydzi się bajek
Mav
Użytkownik
#48 - Wysłana: 2 Paź 2015 18:12:53 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Elaan:
własne uprzedzenia,

Elaan:
to ksenofobiczne podejście

Jestem rozczarowany... Gdzie wzmianki o homofobii, rasizmie, seksizmie? Tylko uprzedzenie i ksenofobia? Jesteś zbyt delikatna

Elaan:
Mam wrażenie, iż jego zdaniem Obcy powinni być tak obcy i odmienni, że sama myśl o jakichkolwiek związkach emocjonalnych, a tym bardziej mających na celu prokreację z tymiż Obcymi, powinna w każdym przedstawicielu/przedstawicielce gatunku "homo sapiens" budzić natychmiastową i niezwalczoną odrazę.

Dokładnie tak. Powinni być odmienni biologicznie i psychologicznie, bo zdrowy rozsądek (nie uprzedzenia, fobie itd.) poparty naukowymi argumentami raczej wyklucza możliwość posiadania przez kosmitów organów płciowych kompatybilnych z ludzkimi, o spłodzeniu mieszanego dziecka nie wspominając.

Elaan:
Poza tym, na wszystkie sześciany Borga, cóż to za niedorzeczność, że filmy, które Mav określa mianem realistycznych, mają mieć monopol na poruszanie ważnych kwestii społeczno-kulturowych? Co to za koncepcja?

Nie twierdzę, że mają mieć monopol, tylko że zdecydowanie lepiej diagnozują poruszany przez siebie problem natury seksualano-emocjonalnej niż udziwnione w tym kierunku SF.

Elaan:
Nie zapominaj, Mav, że istota ludzka od dzieciństwa uczona jest poznawania wartości poprzez baśnie, przypowieści i alegorie.
Dlaczego chcesz byśmy utracili tę umiejętność i przyjemność korzystania z niej?

Abstrahując od tego, że nigdy nie lubiłem baśni i tego typu historii, to ja przecież skupiłem się tu akurat na wątkach miłosnych, związkach i problemach z tym związanych. Uważam, że z tym SF radzi sobie najgorzej. Że nie jest do tego predysponowane.

Ale to MOJE ZDANIE, które staram się podpierać solidną argumentacją, więc nie wiem skąd się wziął oburzony styl Twojej wypowiedzi?
Elaan
Użytkownik
#49 - Wysłana: 2 Paź 2015 20:20:59
Odpowiedz 
Eviva:
Mav nie wyrósł jeszcze z dziecka i dlatego wstydzi się bajek

A szkoda, prawda?

https://www.youtube.com/watch?v=LnPDsUxLubU#t=75

Choć to bajka nieprawdziwa,
Sens ukryty w bajce bywa.

Jan Brzechwa

Mav:
Jestem rozczarowany...

Ja również, Mav, ja również.
Inaczej nie czułabym potrzeby odniesienia się do tych Twoich wynurzeń.

Mav:
Powinni być odmienni biologicznie i psychologicznie, bo zdrowy rozsądek /.../poparty naukowymi argumentami raczej wyklucza możliwość posiadania przez kosmitów organów płciowych kompatybilnych z ludzkimi

Szukam, szukam, ale jakoś w Twoich postach nie mogę tych argumentów znaleźć...

Mav:
zdecydowanie lepiej diagnozują poruszany przez siebie problem natury seksualano-emocjonalnej

Teza dyskusyjna i nie do udowodnienia.
Każdy widz to odrębna osoba, która może preferować inne formy przekazu tej samej treści - do jednego lepiej przemówi dramat, do innego kino "realizmu magicznego", do jeszcze innego komedia lub western.
Nie zastanowiło Cię, że już od czasów TOS, Star Trek czerpał z różnych nurtów filmowych?

Mav:
Abstrahując od tego, że nigdy nie lubiłem baśni i tego typu historii

No proszę, co za ironia losu.
Wypowiadasz się przecież na forum poświęconemu jednej z najwspanialszych baśni XX wieku - baśni o Przyszłości Ludzkości.
Zatem Eviva ma rację - pora dorosnąć i przyznać się, że lubisz słodycze.

Mav:
skąd się wziął oburzony styl Twojej wypowiedzi?

Szukasz w niej tego, czego nie ma.
Eviva
Użytkownik
#50 - Wysłana: 2 Paź 2015 20:48:44
Odpowiedz 
Elaan:
A szkoda, prawda?

Ano szkoda, bo co warte byłoby nasze życie bez bajkowej otoczki... W końcu i cały Star Trek jest jedną wielką bajką.
Mav
Użytkownik
#51 - Wysłana: 2 Paź 2015 21:05:35 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Elaan:
Szukam, szukam, ale jakoś w Twoich postach nie mogę tych argumentów znaleźć...

Bo nie będę za każdym razem odnosił się do tak oczywistych banałów. Wystarczy pooglądać programy typu "Cosmos: A Spacetime Odyssey", czy "Alien Planet" i przeczytać stosy artykułów najwybitniejszych naukowych umysłów tego świata.

Elaan:
Wypowiadasz się przecież na forum poświęconemu jednej z najwspanialszych baśni XX wieku - baśni o Przyszłości Ludzkości.

Eviva:
Ano szkoda, bo co warte byłoby nasze życie bez bajkowej otoczki... W końcu i cały Star Trek jest jedną wielką bajką.

Przykro mi, że tak się mylicie drogie Panie Gdyby Trek był w sowich oryginalnych założeniach zwykłą bajką, to G.R. nie zadawał by sobie tyle trudu konsultując się z NASA, aby stworzyć najbardziej realistyczny sposób podróży z prędkością szybszą niż światło, czyli WARP. Nie powstałby także dotykowy zaawansowany interfejs komputerowy w postaci LCARS z TNG, itd. Trek nie byłby inspiracją dla naukowców, gdyby z założenia był zwykła bajką o kiczowatych kosmitach. Klingoni nie nie zyskaliby także odczłowieczających ich elementów w postaci znanego później czoła, gdyby w założeniach Trek nie celował w innych Obcych niż takich, którzy powstali tylko i wyłącznie przez ograniczenia budżetowe i ówczesny poziom FX.
Elaan
Użytkownik
#52 - Wysłana: 2 Paź 2015 21:42:30
Odpowiedz 
Mav:
Wystarczy pooglądać programy typu "Cosmos: A Spacetime Odyssey", czy "Alien Planet" i przeczytać stosy artykułów najwybitniejszych naukowych umysłów tego świata.

Czyli innymi słowy, ja Mav, przedstawiam wam jedynie słuszną tezę, a wy ją sobie udowodnijcie? To ci dopiero argument.

Mav:
Gdyby Trek był w sowich oryginalnych założeniach zwykłą bajką

No właśnie... Gdyby.
Tylko że Trek nigdy nie był zwykłą bajką.
Był - i jest - bajką niezwykłą, zrodzoną z wyobraźni i marzeń swego Twórcy.
Bajką niosącą tak wiele różnorodnych wartościowych treści, że są one w stanie nie tylko wpływać na nasze poglądy społeczne, polityczne, kulturowe, ale także inspirować naukowców, architektów, kreatorów przedmiotów zmieniających nasze codzienne życie.

Mav:
Przykro mi, że tak się mylicie drogie Panie

My się nie mylimy, ale Ty wciąż masz wybór.
Jak powiedziałby Spock, możesz się z nami zgodzić, lub pozostawać w błędzie.
Mav
Użytkownik
#53 - Wysłana: 2 Paź 2015 21:57:46
Odpowiedz 
Elaan:
Czyli innymi słowy, ja Mav, przedstawiam wam jedynie słuszną tezę, a wy ją sobie udowodnijcie? To ci dopiero argument.

Ja nie każę Wam nic udowadniać, zdanie najwybitniejszych umysłów świata jest w tym temacie znane, wystarczy po nie sięgnąć.

Elaan:
Był - i jest - bajką niezwykłą, zrodzoną z wyobraźni i marzeń swego Twórcy.
Bajką niosącą tak wiele różnorodnych wartościowych treści, że są one w stanie nie tylko wpływać na nasze poglądy społeczne, polityczne, kulturowe, ale także inspirować naukowców, architektów, kreatorów przedmiotów zmieniających nasze codzienne życie.

Był, bo obecny Trek, ten po śmierci G.R., to tylko zwykłe popłuczyny, które właśnie skupiły się na wątkach obyczajowych i miłosnych.

Elaan:
My się nie mylimy, ale Ty wciąż masz wybór.

Ja się nie mylę, bo dla mnie współczesny Trek w postaci fanprodukcji typu Axanar, REN, czy pomysłów na nowy serial jak Uncharted, to bezwartościowy chłam. Ostatni wartościowy Trek będący czymś ważnym to TNG. Który, podkreślam, w pierwszych sezonach za życia G.R. skupiał się na historiach stricte SF, a nie obyczajowych bzdurach.
Eviva
Użytkownik
#54 - Wysłana: 3 Paź 2015 12:48:04
Odpowiedz 
Mav:
nie obyczajowych bzdurach.

Całe nasze życie to w sumie obyczajowe bzdury, chyba że akurat mamy wojnę czy inną katastrofę. A nawet i wtedy obyczajowość gra największą rolę.
Q__
Moderator
#55 - Wysłana: 3 Paź 2015 14:22:12 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
tak naprawdę sprowadzają się do poruszenia kwestii dobrze znanym realistycznym filmom. Chodzi bowiem o akceptacje społeczne, pokonywanie fizycznych barier, o walkę z uprzedzeniem itd.

No nie do końca właśnie... W taśmowo płodzonych romansidłach o wampirach zapewne tak jest (i często rzecz jest sprowadzona do banału, w dodatku). W "Syriuszu" już np. niekoniecznie, bo pojawiały się niuanse nieznane prozie realistycznej (przynajmniej dziś, bo przy postępach genetyki...)...

Jego, Syriusza, sytuacja była, zresztą, ogólnie o tyle skomplikowana, że zwykłe suki pociągały go fizycznie, ale były dlań nieatrakcyjne intelektualnie, że tak powiem, podczas gdy Plaxy - córka profesora, który go stworzył - była mu siostrą w Rozumie, ale fizycznie mało powabów dlań miała (czyli: seks czy z nimi, czy z nią, był dlań formą zoofilii, że tak powiem i wcale mu z tym dobrze nie było... proza realistyczna postaci w sytuacji tak tragicznej, jako się rzekło, nie przedstawi)... B. spłaszczam, zresztą, bo Stapledon to jeszcze ta generacja SF, gdzie fantastyka naukowa bywała również wartościowa od strony czysto literackiej, a porządną literaturę każde streszczenie tylko krzywdzi...

ps. A co do baśni... Każda SF jest w jakimś sensie baśnią (sam Lem to przyznawał), bo przecież nie detalicznym opisem realnej przyszłości/rzeczywistości alternatywnej, bywa też mitem, gdy jasne, heroiczne, perspektywy rysuje, acz różni się też od mitów/baśni klasycznych, bo na ścisłej wiedzy bazuje i stara się prognozować/analizować rzeczywistość w sposób naukopodobny, że tak powiem...
Czyli w tym sporze obie Strony mają kawałek racji.
Mav
Użytkownik
#56 - Wysłana: 3 Paź 2015 14:33:40
Odpowiedz 
Eviva:
Całe nasze życie to w sumie obyczajowe bzdury, chyba że akurat mamy wojnę czy inną katastrofę. A nawet i wtedy obyczajowość gra największą rolę.

No i całe zatrzęsienie filmów skupia się na wątkach obyczajowych/miłosnych. I dlatego nie lubię, gdy SF skupia się na tego typu historiach, czyli czy Franek pokocha Anię, czy Zbyszek będzie miał dziecko z Krystyną i czy Marian pokona depresję i odnajdzie szczęście w życiu.

Dla mnie (podkreślą dla mnie, żeby nie było znowu oburzenia) SF to zawsze było miejsce na coś ponad to. Miejsce na opowiadanie bardziej złożonych historii, z większym rozmachem, gdzie wątki obyczajowe są tylko tłem dla głównej historii, której powstanie uzależnione jest głównie od rozwoju technologii ukazanej w danym filmie.

Świetnym przykładem są tu choćby "Zakazana planeta", "Odyseja", "Solaris", czy "Blade Runner". Oraz także akcyjniaki typu "Predator", czy "Aliens"

W żadnym z tych filmów nigdy wątki obyczajowe, a tym bardziej romantyczne, nie grały głównej roli ani nawet drugo, czy trzecioplanowej.
Elaan
Użytkownik
#57 - Wysłana: 3 Paź 2015 18:08:05 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
Mav:
W żadnym z tych filmów nigdy wątki obyczajowe, a tym bardziej romantyczne, nie grały głównej roli ani nawet drugo, czy trzecioplanowej.

Nie zgodziłabym się z tym stwierdzeniem.
W "Zakazanej planecie" wątek romansu kapitana i Altary nie jest pierwszoplanowy, to prawda, ale to on właśnie jest swego rodzaju katalizatorem wydarzeń, które wyjaśniają zagadkę śmierci kolonistów i upadku całej cywilizacji.
W "Solaris" sprawy obyczajowe i romantyczne są widoczne jak na dłoni - to one, ukryte w ludzkiej świadomości, stanowią emocjonalny "słaby punkt" poprzez który Ocean wdziera się w ludzki umysł.
W "Blade Runnerze" z kolei, to poprzez uczucie do Rachel, Deckard uczy się traktowania Replikantów jak pełnoprawne myślące, czujące istoty.

Filmy typu "Predator", czy "Obcy" to zupełnie inna kategoria - tam "głównym daniem" ma być tylko nieustający strach, krew i fruwające po ekranie flaki.
Złożonych historii jest tam tyle, co kot napłakał.

A jeśli szukasz w ST obcej formy życia, z którą naprawdę trudno znaleźć płaszczyznę porozumienia, i do tego skrajnie różną w swej fizycznej emanacji od humanoidów, to - miast sarkać na Axanar, NV, czy inne fanprodukcje - sięgnij może w inne rejony trekowej twórczości?

"Siedział nieruchomo i nasłuchiwał, wiedząc, że to będzie jego koniec.
Przywędrował tutaj, dekady i lata świetlne od Ziemi tylko po to, aby zostać pożarty żywcem przez wiązkę mchu. Roześmiał się w ciemnościach, chcąc jedynie usłyszeć swój własny głos w tej strasznej ciszy, lecz śmiech okazał się jeszcze trudniejszy do zniesienia. Zamilkł ponownie, wsłuchując się w miękki szept zielonej masy, w miarę jak przeżerała sobie drogę ku niemu przez powłokę, której wieki postępu technicznego nie potrafiły uczynić odporną na dostosowujące się kwasy obcej formy życia.
Nie zobaczy własnego końca. Będzie słyszał masę przedostającą się przez pancerz, i będzie czuł kiedy jego ciało zostanie przez nią pochłonięte. Umrze natychmiast, czy też będzie tkwić w masie przez jakiś czas, powoli trawiony, być może badany?
Cortesa zaskoczył nagle jego własny, mimowolny wrzask przerażenia. Wyrwał się z jego gardła i wzrastał do najwyższego tonu, aż wreszcie ucichł w ciemności. Przyłapał się na tym, że wsłuchuje się weń, jak gdyby był to głos kogoś innego – innej ludzkiej istoty, która została złamana i stała się więcej niż jedną integralną osobowością. Jego drugie „ja” buntowało się przeciwko żelaznej dyscyplinie narzuconej przez tego pierwszego, który dowodził i prowadził statek kosmiczny poprzez mrok i nie stchórzył.
Dobrze, - mówił ten, który w nim krzyczał – tamten Leander może być sobie tak stoickim, jak tylko chce, ale ja nie zamierzam siedzieć cicho…
Jednak po kilku chwilach krzykacz zamilkł, a Cortes miał wrażenie, jakby część niego umarła. Nie odebrał tego jako aktu łaski.
/.../
Leander Cortes siedział w ciemnościach, wsłuchując się w ciszy w bicie własnego serca i przyciskając dłonią fazer do piersi. Teraz miał pewność, że umrze w chwili, gdy tylko usłyszy lub poczuje złowrogą biomasę wewnątrz pancerza. Jakimś cudem zielona materia wciąż nie zdołała się przezeń przedostać. Lecz tam, na zewnątrz, nie ustawał ów wymowny szept, który rosnąc oznajmi mu, że osłona została zjedzona. Ochronna skorupa zniknie pierwsza, na długo przed resztą wehikułu. Syk zielonej maty nagle stanie się głośniejszy, a potem masa wtoczy się do środka i zadusi go.
Na co ja czekam? - zapytał sam siebie. Rezultat był nieunikniony. Czy Enterprise mógł wydźwignąć go z tego niebezpieczeństwa, uchronić od śmierci? Nie było nikogo, kto odpowiedziałby mu na to pytanie. Mógł tylko wyobrażać sobie, co Enterprise był w stanie zrobić, opierając się na tym, czego dowiedział się na temat możliwości statku. Albo wykopaliby go jakoś za pomocą fazerów, albo spróbowaliby oswobodzić go, teleportując stąd.
Ale czy to wykonalne poprzez te wszystkie warstwy skał, błota i biomasy?
Być może, pomyślał posępnie, ta zielona masa była nieprzenikalna dla wiązki transportera statku gwiezdnego. Być może to coś potrafiło szybko naprawić wszelkie uszkodzenia wyrządzone przez fazery, czyniąc ratunek niemożliwym.
Do Cortesa dotarło, że naturalnym biegiem rzeczy umarłby wieki temu, na dawnej Ziemi. To tam powinny być teraz jego kości, spoczywając na drugim krańcu galaktyki, w ziemskiej glebie, zamiast czekać, aż zostaną rozpuszczone przez bezkształtnego, obcego wroga, który nie pojmował, że on jest samodzielną, myślącą istotą."


Pamela Sargent & George Zebrowski "Across the Universe"
Mav
Użytkownik
#58 - Wysłana: 3 Paź 2015 18:25:42
Odpowiedz 
Elaan:
Nie zgodziłabym się z tym stwierdzeniem.
W "Zakazanej planecie" wątek romansu kapitana i Altary nie jest pierwszoplanowy, to prawda, ale to on właśnie jest swego rodzaju katalizatorem wydarzeń, które wyjaśniają zagadkę śmierci kolonistów i upadku całej cywilizacji.
W "Solaris" sprawy obyczajowe i romantyczne są widoczne jak na dłoni - to one, ukryte w ludzkiej świadomości, stanowią emocjonalny "słaby punkt" poprzez który Ocean wdziera się w ludzki umysł.
W "Blade Runnerze" z kolei, to poprzez uczucie do Rachel, Deckard uczy się traktowania Replikantów jak pełnoprawne myślące, czujące istoty.

No właśnie wątki tego typu w tych filmach stanowią jeden z ELEMENTÓW większej układanki i wyciągnięte z tej układanki samodzielnie nie stanowiłyby nic wartościowego. I o tym własnie m.in. cały czas piszę. Wszelkie romanse w ST, czy to Worf-Dax, Riker-Troi, czy Picard-Anij itd. nic nie wnoszą do głównej fabuły, są tylko mało sensownym zapychaczem, elementem na poziomie wątków tego typu z seriali takich jak "M jak miłość". A najgorsze są filmy czy odcinki seriali SF, w których główną osią fabularną są właśnie takie sztampowe romanse/obyczajowość, a elementy SF są tam doklejone bez ładu i składu i bez wartości, byle tylko udawać science fiction, stwarzać pozory.
Elaan
Użytkownik
#59 - Wysłana: 3 Paź 2015 19:42:24
Odpowiedz 
Mav:
No właśnie wątki tego typu w tych filmach stanowią jeden z ELEMENTÓW większej układanki i wyciągnięte z tej układanki samodzielnie nie stanowiłyby nic wartościowego.

Oj, Mav, znowu mnie rozczarowujesz.
A to, że bez tych elementów, którymi tak gardzisz, owa filmowa układanka się wali, pomijasz, bo to ci nie pasuje do założonej tezy?

Mav:
Wszelkie romanse w ST, czy to Worf-Dax, Riker-Troi, czy Picard-Anij itd. nic nie wnoszą do głównej fabuły

Czasami wnoszą, czasami nie, ale są ważne, gdyż dotykają sfery emocjonalnej bohaterów, pozwalają im stać się postaciami trójwymiarowymi, a nie płaskimi, komiksowymi figurkami.
Q__
Moderator
#60 - Wysłana: 3 Paź 2015 21:01:52 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Elaan

Elaan:
Filmy typu "Predator", czy "Obcy" to zupełnie inna kategoria - tam "głównym daniem" ma być tylko nieustający strach, krew i fruwające po ekranie flaki.
Złożonych historii jest tam tyle, co kot napłakał.

"Obcy" (dwójka, bo o niej była mowa) to jednak również hemingwayowskie studium ludzkiej niezłomności i swoista apoteoza macierzyństwa. "Predator" z kolei stawia pytanie o to czy możliwa jest cywilizacja zarazem wyrafinowana technologicznie i świadomie barbarzyńska (a przy tym prezentuje dość ciekawy gatunek).
Może te sensy znikły Ci pod fruwającymi flakami, ale tam są.

Mav

Mav:
Wszelkie romanse w ST, czy to Worf-Dax, Riker-Troi, czy Picard-Anij itd. nic nie wnoszą do głównej fabuły, są tylko mało sensownym zapychaczem

Dowcip polega na tym, że część romansów z ST mogła sporo wnieść - np. w miłosnym trójkącie Worf-Dax-Bashir można było analizować dość ciekawe smaczki - Julianowi odpowiada wielowiekowość gromadzenia wiedzy przez Dax(a) i wynikła stąd perspektywa, jako geniusz miał w końcu godną partnerkę/godnego partnera, ale znów dla Dax(a) był - z racji młodości i związanej z tym emocjonalności - raczej humorystyczną kandydaturą. Z kolei Worf był pociągający dla obecnego w Jadzii rozsmakowanego w klingońskości echa Curzona, ale choć korzystał z tego wolał - hipokrycko - widzieć w swojej żonie +/- zwykłą humanoidalną kobietę i na zmianę nosiciela zareagował jak Beverly...
Riker-Troi to znów definiujący rzut oka na Federacyjną, dość luźną, etykę seksualną...
A Picard-Anij (nowelizacja ładniej to rozwija) to zderzenie wciąż młodej (choć Ru'afo widzi ją starą) ekspansywnej cywilizacji technicznej z zadowoloną ze status quo kulturą kontemplacyjną...

Inna sprawa, że można było to wszystko lepiej i głębiej pokazać, nie unikając kontrowersji... (A już najwięcej można było wycisnąć z - karkołomnego, skądinąd, jako koncept - romansu Kira-Odo, tylko chyba nie umieli...)
 Strona:  ««  1  2  3  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Klingoni i ich kultura

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!