USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Harry Kim - dlaczego wzorowi nie awansują?
 Strona:  ««  1  2 
Autor Wiadomość
Elaan
Użytkownik
#31 - Wysłana: 14 Lip 2014 20:52:53
Odpowiedz 
Q__:
Kaśka nie awansowała z miejsca - choćby do tymczasowych rang - Tuvoka i Kima właśnie, choćby po to by umocnić ich - a tą drogą i swój - autorytet wobec załogi, złożonej w dużej mierze z elementu niepewnego

A może zrobiła to właśnie dlatego, aby istniejących de facto dwu grup załogantów [nasi i Maquis] nie antagonizować, faworyzując - choćby pozornie - przedstawicieli jednej z nich?

Q__:
trzymała na wysokich stanowiskach posiadaczy niskich stopni

No tutaj, to chyba rzeczywiście chodzi o "buraki" wspomnianej pary B&B.
Q__
Moderator
#32 - Wysłana: 14 Lip 2014 21:04:08
Odpowiedz 
Elaan

Elaan:
No tutaj, to chyba rzeczywiście chodzi o "buraki" wspomnianej pary B&B.

No, jak tak to i wieczny chorąży Harry się tu kwalifikuje...

(Choć pomysł, że tzw. nocną wachtą dowodzi chorąży i złożona jest ogólnie z niskich stopniem obrodził już pięknie vignettes Exetera i Farraguta, obiema z Night Shift w tytule oraz "Center Seat" NV i "You've Got The Conn" STC. Czyli i ze złego może w Treku wyniknąć czasem dobro)
Korrd
Użytkownik
#33 - Wysłana: 15 Lip 2014 11:43:22
Odpowiedz 
Myślę, że mocno przekombinowaliście

Awansów na Voyagerze zasadniczo nie było, bo po co one komu ? Rangi zostały rozdane na początku serialu i utrzymywały się prawie niezmienione do jego końca (co jest dość uczciwe, ponieważ zostały one rozdane na podstawie umowy Janeway-Chacotay i wszelkie zmiany w tym zakresie musiały należeć do wyjątku). Zresztą, prawdziwe znaczenie mają tylko stanowiska, które się pełni, a to z kolei w 100% zależało od kapitan, która - w związku z odległością jaka ich dzieli od GF - miała władzę praktycznie nieograniczoną, bo żadnego admirała w zasięgu komunikacji nie było.
Na podnoszenie rang przyszedł czas dopiero po powrocie na Ziemię i robiła to już GF (chociaż najpewniej w oparciu o opinię i dzienniki pani kapitan), bo dopiero tam te rangi miały jakiekolwiek znaczenie.
Wyjątki od tej zasady nieawansowania były tylko dwa.
Po pierwsze - Tuvok, ale mogło to mieć związek z jego długoletnią służbą (jeszcze od czasów Kirka), a procedura awansowania go do stopnia porucznika-komandora mogła już być w toku już wcześniej i Janeway ją po prostu "przyklepała". Zresztą na Voyagerze był wolny "etat" komandorski, pamiętajmy, że oryginalnie było dwóch komandorów na pokładzie (pierwszy oficer i doktor), ale obaj zginęli. Jednego zastąpił Chacotay, a drugiego Tuvok - i może tylko o to chodziło ? (zresztą głupio, żeby drugi oficer na takim statku miał rangę zaledwie porucznika).
Po drugie, Paris, ale tu mieliśmy do czynienia nie tyle z awansem, co z przywróceniem rangi.

Po co w tych okolicznościach Janeway miałaby awansować Kima ? I tak w każdej chwili mogła go posadzić na dowolnym stanowisku, dać mu dowolną funkcję i nikt nie mógłby jej tego zabronić. Awansowanie go byłoby ponadto niebezpieczne z punktu widzenia wzajemnych relacji w mieszanej załodze ("oho, on awansował, bo jest z Gwiezdnej Floty, ja jestem z Maquis, więc choćbym stanął na głowie, nie podskoczę powyżej chorążego").

I tak, twórcy serialu mieli świadomość, że w normalnych okoliczność Kim już dawno by awansował, wyrazili to zresztą jego ustami chyba w odcinku "Nightingale", gdzie powiedział, że gdyby byli w Kwadrancie Alfa, to już dawno by był porucznikiem, albo nawet porucznikiem-komandorem. "A więc to o awans ci chodzi?" - spytała Janeway, czemu Kim stanowczo zaprzeczył.

Nieawansowanie Kima nie jest więc burakiem, po prostu na Voyagerze się (co do zasady) nie awansowało, przynajmniej dopóki znajdował się w Kwadrancie Delta, co pośrednio wynika też ze wszystkich odcinków, które dzieją się w alternatywnej rzeczywistości lub w przyszłości, po powrocie Voyagera do Kwadrantu Alfa.
Q__
Moderator
#34 - Wysłana: 15 Lip 2014 13:04:31
Odpowiedz 
Korrd

Brałem pod uwagę wszystko to, co piszesz (i masz tego dowód w tym topicu).

Tylko to prowadzi do sytuacji, w której provisional lieutenant junior grade Torres rozkazywała pełnym porucznikom, a ensign Kim prawdopodobnie robił to samo jako operacyjny. Dotyczy to też zresztą Parisa, który był podporucznikiem, a - jako trzeci oficer - również załodze pełnej pełnych poruczników rozkazywał.

* MA twierdzi:

"Though Paris has never explicitly been named third officer in canon, in VOY: "Unimatrix Zero", Paris comments that, with Janeway and Tuvok away and Chakotay in command, he (Paris) is now Chakotay's first officer. It can be inferred from the above dialogue that he was the third officer. Additionally, in "Initiations", with Janeway, Chakotay, and Tuvok off the ship, Paris stated to a Kazon vessel that he was in command. Further evidence was seen in the episode "Before and After" when he appeared to be second officer behind Chakotay and Tuvok in an alternate future Kes was experiencing. "
http://en.memory-alpha.org/wiki/Third_officer

W takich realiach wolałbym już widzieć również naciągane awanse Maquis (dla zachowania parytetów), niż sytuację, w której senior staff składa się z dwu podporuczników i chorążego...
(Gdyby załoga składała się z samych enlisted i kadetów to bym to rozumiał.)

ps. Zauważmy przy tym, że i Maquis zostali dość dziwnie potraktowani - B'Elanna, która była w ścisłym kierownictwie komórki Maquis Chakotay'a, studiowała w StarFleet Academy i była inżynieryjnym geniuszem, otrzymała stopień podporucznika, jako się rzekło, zupełnie jak drugoplanowy Ayala:
http://en.memory-alpha.org/wiki/Ayala
Korrd
Użytkownik
#35 - Wysłana: 15 Lip 2014 15:32:51
Odpowiedz 
Q__:
Tylko to prowadzi do sytuacji, w której provisional lieutenant junior grade Torres rozkazywała pełnym porucznikom, a ensign Kim prawdopodobnie robił to samo jako operacyjny. Dotyczy to też zresztą Parisa, który był podporucznikiem, a - jako trzeci oficer - również załodze pełnej pełnych poruczników rozkazywał.

Tak, to miałem na myśli pisząc, ze Janeway posiadała niemal absolutną władzę przy powierzaniu oficerom stanowisk, a ich rangi na Voyagerze nie miały większego znaczenia.

Q__:
W takich realiach wolałbym już widzieć również naciągane awanse Maquis (dla zachowania parytetów), niż sytuację, w której senior staff składa się z dwu podporuczników i chorążego...

Ale w czym problem? Uważasz to za głupie czy tylko Ci się nie podoba ?
Senior staff składa się z tych, których Janeway chciała tam widzieć, tych, których darzyła największym zaufaniem i w związku z tym powierzyła im kluczowe stanowiska, a nie z tych, którzy dostali trochę wyższe rangi (czy to jeszcze z nadania GF - jak np. Carey, czy to już na mocy umowy Janeway-Chacotay - jak np. Ayala). Moim zdaniem awansowanie oficerów na wyższe rangi było na Voyagerze zbędne. Po pierwsze, i tak nie zmieniłoby istotnie sytuacji na statku żadnego z nich, po drugie, w późniejszych sezonach doszłoby do sytuacji jak na Enterprise-A - na pokładzie byliby sami komandorzy. Stąd uważam, że polityka "zamrożenia" awansów do czasu powrotu do domu była najlepszym możliwym rozwiązaniem.
Q__
Moderator
#36 - Wysłana: 15 Lip 2014 17:30:59 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Korrd

Korrd:
Ale w czym problem? Uważasz to za głupie czy tylko Ci się nie podoba ?

Tak, uważam za głupie, ale i nie podoba mi się, tym bardziej, że Kaśka przy każdej okazji podkreśla swoje przywiązanie do ideałów - i regulaminów - GF, a Maquis, wbrew obawom, błyskawicznie się zasymilowali (przypuszczam, że zadziałał tu autorytet Chakotay'a wpatrzonego w nową szefową).

Chorąży/podporucznik dowodzący wyższymi stopniem w ramach czegoś innego niż szkolenie (pod które da się podciągnąć sytuację z "Pen Pals"), to wariant, który umiem sobie wyobrazić w sytuacji gdy ów niski rangą dysponuje wymaganą specjalistyczną wiedzą (albo starsi stopniem pękli psychicznie z jakiegoś powodu), ale nie w sytuacji wieloletniej rutyny (nawet w tak nietypowym położeniu).

Można było przecież ponadawać komu trzeba provisional ranks (już TNG znał taką instytucję jak acting ensign końcu), nawet bez szczególnego kłopotania się tym (bo w domu GF zawsze może ich nie uznać*, a po drodze się sprawdzą). Bez tego miało miejsce plątanie łańcucha dowodzenia w przedziwne esy-floresy.
Tym bardziej, że wystarczyło zrobić z Toma, B'Elanny i Harry'ego pełnych - tymczasowych - poruczników. Wtedy ich starszeństwo nad innymi porucznikami - z racji pełnionych funkcji - byłoby, że tak powiem, naturalne.

* inna sprawa, że - według powieści (a co za tym idzie i MB) - gładko je uznała...

Dotykamy tu zresztą jeszcze kwestii kapitańskiej autonomii. Wczesne TNG (w tym pewne linie dialogowe z "Conspiracy" czy przypadek Wesa) sugerują, że była b. duża. Czyżby przez tych kilka lat tak się to zmieniło, że nawet mającej kirkowato-pirackie cechy Kaśce wiązało to ręce?
(Abramsowski Pike, zauwazmy przy okazji, miał prawo dawania awansów niczym moliere'owski lekarz lewatyw - jadąc jednym z powiedzonek Boy'a - zrobił z neo-Kirka porucznika jednym zdaniem, jak twierdzi MA, powołując się na prawdę ekranu*.)

*

sugerując przy tym jednak, że był to awans czasowy...
Q__
Moderator
#37 - Wysłana: 27 Lis 2014 11:46:10
Odpowiedz 
Ciekawe wyjaśnienie braku awansów Harry'ego pochodzące z dyskusji o bohaterach VOY, którą ledwo co linkowałem:
http://www.trekbbs.com/showpost.php?p=5206132&post count=36
Picard
Użytkownik
#38 - Wysłana: 29 Lis 2014 22:54:50
Odpowiedz 
Bo to postać, która jest tak płaska i bezpłciowa, że nawet scenarzyści nie wiedzieli co z nim zrobić. Poor, dumb Harry.
Q__
Moderator
#39 - Wysłana: 29 Lis 2014 23:53:38 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Poor, dumb Harry.

Se uważaj. Najbardziej TNGowska w stylu i kompetentna postać VOY (chyba jedyny z czołówki mający nienaganny przebieg służby), dowódca jednej z wacht, uzdolniony inżynier (kto budował Delta Flyer'a?), odkrywca wormhole'a, który prawdopodobnie otrzyma(ł) jego imię, facet dość zdolny by otrzymać Cochrane Medal of Excellence, a do tego niezły sportowiec (w Akademii kapitan drużyny Velocity i trzykrotny mistrz Parrises squares), ponadto uzdolniony muzycznie...
To jest dumb? Mnie by tam w kompleksy wpędził...
Q__
Moderator
#40 - Wysłana: 17 Lut 2015 14:03:47 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Recenzja nowego eBooka o dalszych losach załogi TNG (autorem jest John Jackson Miller lepiej znany dotąd fanom SW):
http://trekcore.com/blog/2015/03/review-tng-takedo wn/

Dlaczego wrzucam tutaj? Bo Riker już admirał, Ezri - kapitan (w sumie nie dziwota z tymi wieloletnimi doświadczeniami Dax/a), a Łysy wciąż pozostaje kapitanem.
Queerbot
Użytkownik
#41 - Wysłana: 17 Lut 2015 14:44:05
Odpowiedz 
Q__:
Bo Riker już admirał

Niby za jakie zasługi? Hm... za ślub z Troi? Dla mnie Riker zawsze pozostanie największym nieudacznikiem GF.

Q__:
Ezri - kapitan



Q__:
a Łysy wciąż pozostaje kapitanem

To akurat luksus, na który Picard może sobie pozwolić. Cezar też nie został cezarem, a trząsł całym Rzymem ;)
Q__
Moderator
#42 - Wysłana: 17 Lut 2015 20:26:54
Odpowiedz 
Queerbot

Queerbot:
Niby za jakie zasługi?

Pisali tam, że był protégée Picarda. Zatem może mu załatwił? (Był topic o nepotyzmie w GF .)

Queerbot:
To akurat luksus, na który Picard może sobie pozwolić. Cezar też nie został cezarem, a trząsł całym Rzymem ;)

Fakt. Dukat też pozostał prostym gulem.
Q__
Moderator
#43 - Wysłana: 1 Maj 2015 12:26:02
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#44 - Wysłana: 6 Wrz 2016 18:22:45 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Garrett Wang udziela wywiadu ekipie TrekYard, tłumaczy, że Harry powinien powrócić jako kapitan:
http://www.youtube.com/watch?v=PZZHB4kUrI0

W sumie... nie mieliśmy jeszcze kapitana-Azjaty w centrum serii....
Elaan
Użytkownik
#45 - Wysłana: 6 Wrz 2016 21:19:19 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
Q__:
W sumie... nie mieliśmy jeszcze kapitana-Azjaty w centrum serii....

Kapitana dochrapał się przecież w końcu Hikaru Sulu.
Ale faktycznie, nie stał się chyba centralną postacią żadnej ekranowej opowieści.
Natomiast, jeśli porównać Harry`ego Kima z jego kumplem, Tomem Parisem, to ten pierwszy nie wydaje się być dobrym materiałem na kapitana.
Prędzej na kogoś, kto zakończy karierę w stopniu komandora dowodzącego niedużą bazą gwiezdną - szanowanego, lubianego, ale bez polotu.
Q__
Moderator
#46 - Wysłana: 6 Wrz 2016 21:54:58 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Elaan

Elaan:
Natomiast, jeśli porównać Harry`ego Kima z jego kumplem, Tomem Parisem, to ten pierwszy nie wydaje się być dobrym materiałem na kapitana.
Prędzej na kogoś, kto zakończy karierę w stopniu komandora dowodzącego niedużą bazą gwiezdną - szanowanego, lubianego, ale bez polotu.

A ja znów zupełnie nie widzę kapitańskich kwalifikacji u Toma (pomijając sytuację jakiejś megaklęski, jakiejś Dominion War do sześcianu, gdzie statki replikuje się tysiącami, a dowództwo daje każdemu, kto ma jakiekolwiek doświadczenie). Bycie kapitanem wymaga wszak odpowiedzialności.*
A Harry? Przecież z "Endgame" wiemy, że kapitanem został...

* Przy czym nie mówię, że Tom nie jest sympatyczny i, że nie wyrobił się w tym zakresie (zważywszy na to jaki był za młodu), ale sądzę, że do aż takiej odpowiedzialności nie dorośnie chyba nigdy, niezależnie od swoich innych zalet... (Choć niby STO pokazało, co pokazało...)
Q__
Moderator
#47 - Wysłana: 3 Maj 2019 22:10:57
Odpowiedz 
 Strona:  ««  1  2 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Harry Kim - dlaczego wzorowi nie awansują?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!