USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / VOY Equinox - czy chęć przetrwania może uzasadnić amoralne postępowanie?
 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#1 - Wysłana: 20 Maj 2013 23:55:06
Mowa oczywiście o tym odcinku. Czy cel uświęca środki? Czy działania kapitana Ransom można uzasadnić z moralnego punktu widzenia zważywszy na położenie, w którym się znalazł? Co jest ważniejsze, zasady czy przetrwanie? Jak Wy sami postąpilibyście w takiej sytuacji, czy poświęcilibyście własne zasady moralne aby przetrwać za wszelką cenę, czy też zaryzykowalibyście własną zgubę w imię pozostanie dobrym człowiekiem?
Q__
Moderator
#2 - Wysłana: 21 Maj 2013 03:27:58 - Edytowany przez: Q__
Picard

Picard:
Czy działania kapitana Ransom można uzasadnić z moralnego punktu widzenia zważywszy na położenie, w którym się znalazł? Co jest ważniejsze, zasady czy przetrwanie? Jak Wy sami postąpilibyście w takiej sytuacji, czy poświęcilibyście własne zasady moralne aby przetrwać za wszelką cenę, czy też zaryzykowalibyście własną zgubę w imię pozostanie dobrym człowiekiem?

Problem nie jest taki łatwy. Sytuacja kapitana Ransoma została ustawiona dość sztucznie, skrajnie, by wyostrzyć problem (co jest zresztą świętym prawem scenarzystów), w życiu często przekroczenie granic moralnych w potrzebie tzw. wyższej konieczności jest zwykle albo mniej drastyczne, albo następuje etapami, na zasadzie powolnego przyzwyczajania się do przekraczania kolejnych granic (o czym pisał Kor w kontekście Maquis m.in.)*.

* warto zauważyć, ze takie przekraczanie wiąże się często z wojną, stąd w Treku najwięcej mówi o nim DS9, ale i tak znacznie częściej eksploruje ów wątek SW - znakomity "Shatterpoint" (z przedmową Lucasa, więc nie powiesz tak łatwo, że to "tylko EU"), o którym gadam przy każdej okazji. komiksowa bitwa o Jabiim, wątki Anakina/Vadera czy powieściowego Jacena Solo... b. dużo też o tym w nBSG

Nie umiem też powiedzieć jak bym postąpił w pewnych sytuacjach, nie będąc w nich, bo łatwo jest teoretyzować gdy wokół cisza i spokój. (Ironicznym memento powraca mi tu wątek Picarda - tak, samego Łysego - któremu znacznie łatwiej było być niezłomnym w "The First Duty", gdzie wygłaszał teoretyczne kazania niż w "Chain of Command", gdzie praktyka go dopadła*.)

* nie lubię tego wątku, uważam go za popsucie Twojego imiennika, ale pamiętam o nim, choć mam wrażenie, że w/w rozbieżność wyszła Moore'owi mimo woli...

ps. Warto też wspomnieć, że ideową opozycją i dopełnieniem "Equinoxa" jest "The Void".
Kor
Użytkownik
#3 - Wysłana: 23 Maj 2013 00:43:31 - Edytowany przez: Kor
Świat nie kieruje się naszą moralnością. Jako taki tworzy sytuacje w których nie ma czystego wyjścia, mamy moralny paradoks. Takie sytuacje wymuszają na nas złamanie jakichś zasad: sedno w tym, by wybrać lepiej, bo idealnie się nie da.

Istnieje przecież motyw w sztuce, motyw osób w ten sposób potępionych. Ktoś godzi się wziąć na siebie odpowiedzialność za czyn, który w myśl moralności czyni go przeklętym, ale który zarazem jest niezbędny, by odeprzeć większe zło. Bierze to na siebie, bo inaczej zbrukałby ludzką moralność. Więc jest to figura tragiczna.

Co do zasady jednak cel nie uświęca środków. Już z całą pewnością w sytuacji tak przerysowanej, jak "palenie" innych istot w celu zapewnienia sobie i swojej rodzinie życiowego komfortu, który zostaje zagrożony perspektywą ostatecznej rozłąki (rzeczą przykrą, nawet tragiczną, ale czy usprawiedliwiającą czynienie jeszcze większego zła innym?).

Chociaż teraz sobie przypominam, że ta załoga borykała się z zagrożeniami, które stawiały pod znakiem zapytania ich własne przetrwanie. Fakt jednak pozostaje faktem - i tutaj wielki dylemat nie istnieje (w teorii, kto wie jak by się postąpiło będąc w takich warunkach). Uzurpowanie sobie własnej wyższości nad innymi, prowadzi tylko do walki i chaosu, prawa pięści. Ponadto zabija w nas to, kim byliśmy.

Tylko w sytuacjach skrajnie wyjątkowych można naruszenie tej zasady jakoś zrozumieć, ale człowiek - przynajmniej jakkolwiek moralny człowiek, mający w sobie jakieś uczuciowe dobro - nie wychodzi z tego ten sam. To jest to właśnie przyglądanie się złu, które z czasem zaczyna patrzeć w ciebie. Skoro zrobiłeś jeden krok, dlaczego nie zrobić następnego? Zabiłeś niewinnego człowieka by wrócić do rodziny, aż tu nagle zamajaczy ci myśl - twoje własne dziecko jest właśnie niewinnym człowiekiem. Je też byś zabił? Oczywiście nie, ale sam fakt, że możesz się uwikłać w takie skojarzenia poprzez partycypację w złu, zabija powoli duszę.

Uczynić człowieka złym, paradoksalnie, może sam wyrzut sumienia, jako wewnętrzna udręka i dysonans poznawczy. Szczególnie osobę słabą. W pierwszy sposób - poprzez błędne koło chaotycznych zachowań powodowanych niemożnością pogodzenia się ze sobą, które rodzi kolejne niegodne zachowania, a te znowu stają się wyrzutem (tak działa też alkoholizm w warstwie psychologicznej). W drugi - poprzez strach przed samym sobą, zniszczenie niewinności, narastającą chorobliwość wyobraźni, skojarzeń. W trzeci - człowiek nie mogąc wyrzucić z pamięci tego co zrobił, ale widząc, że to go osłabia i niszczy, podejmuje świadomy wysiłek by przeformułować swoje myślenie i włączyć niemoralne w akceptowalne (oczywiście te różne ścieżki zazwyczaj się wzajem plączą).

Zauważ, że w aspekcie społecznym i w tej mierze, że uświadamiamy sobie moralność za w pewnej mierze modyfikowalną bez szkody dla porządku społecznego [dyskusja się toczy o to - gdzie leży granica], na czymś zbieżnym do trzeciej formy polega właściwy sens walki o tolerancję. Chodzi o to, by pewne zachowania czy postawy włączyć w normę, żeby nie stawały się przyczyną wyrzutu sumienia, a w związku z tym cierpienia (a czasem też - na tej drodze - upadku; patrz np. resentyment, nienawiść, zgorzkniałość itd.) zainteresowanych osób.

Problem jest taki, że ten kij ma dwa końce. Jak to się mówi: dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. I dlatego, że czasem dobre chęci zastępują działanie i dlatego, że dobre chęci nie muszą temu wystarczać, by działanie niosło dobro. Właśnie dlatego tak wartościowe wydaje mi się stawianie ostrożnej ewolucji, nad wszelkie rewolucje.
Q__
Moderator
#4 - Wysłana: 24 Wrz 2016 00:02:11 - Edytowany przez: Q__
Jeszcze a propos zbrodni kapitana Ransoma i jego załogi... Ledwo co zwróciłem uwagę na brak wygód na Voyagerze. Ale to jeszcze nic na tle Equinoxa... Pamiętacie słowa Bena Sisko: "it's easy to be a saint in paradise"? Otóż Ransom i jego banda stanowczo w raju nie żyli. Intrepid - mimo swoich ograniczeń był jeszcze normalnym statkiem, Defiant natomiast - Manual DS9 się kłania - był mobile defensive platform, która miała operować w stałej łączności ze stacją (że nie zawsze tak było... - to efekt wojny i nadzwyczajnych okoliczności), klasa Nova zaś to poboczny efekt Defiant Class Development Project. Znaczy: załoga Ransoma mogła mieć mniej wygód jeszcze niż kapitan Archer i jego towarzysze, a byli to ludzie/istoty/Fedki przywykli do luksusów XXIV wieku (nie twardzi archerowi pionierzy). Nic dziwnego, że aby wrócić do Federacyjnego raju zdolni byli do zbrodni... Tu nie tylko o przetrwanie chodziło, o utracony komfort życia także.

Inna sprawa, że to źle świadczy nie tylko o formacie tych ludzi, o fatalnym rozmiękczeniu ich charakterów. O użyteczności klasy Nova także. Patrząc na upadek załogi należałoby uznać, że to konstrukcja jeszcze bardziej feralna niż niesławny type 9 vel class 2 shuttle. W zasadzie powinno się używać tej konstrukcji tylko do krótkich lotów w przestrzeni wewnątrzfederacyjnej. A w wypadku konieczności odstąpienia od tej zasady obsadzać ostro wyselekcjonowanymi załogantami. Jako statek badawczy niezbyt się toto udało*.

* Może i jako fast torpedo attack ship czy też pathfinder vessel zdałoby toto egzamin, ale jako science and scout vessel, intended for planetary research and analysis (nawet jeśli short-term research and analysis) - niekoniecznie. Tymczasem widzimy Novy i w przyszlościowych wątkach "Endgame", i w XXVI wieku, pod Procyonem V. Zmienili im zastosowanie? Przerobili? Jedno i drugie? Bo jak inaczej Kim na tym 4 lata wytrzymał?

ps. Ciekawe jest jak Novę definiuje niekanoniczny, ale ceniony, LUG-owy, RPGowy, The Ship Recognition Manual:

"The Nova is a planetary and scientific survey vessel designed primarily for short-range missions. Equipped with Starfleet's most advanced scientific systems, including dedicated biological and astronomical laboratories, it can preform virtually all sort of scientific experiment or procedure known to the Federation. It's particularly useful for planetary and cosmic surveys within Federation space and as an onsite specialist craft for Starflert-directed research. However, it has limited propulsion, weapons, and crew support systems, making it unsuitable for long-term missions away from starbases or larger support craft."

A przy tym - wedle tego samego źródła - Nova stanowić ma:

"supplement to, or extension of, the Galaxy-class Explorer line"

Co brzmi jak kiepski żart.

Latające platformy obronne, latające laboratoria, zamiast?/obok? normalnych statków... W dziwnym kierunku zaczyna skręcać ta GF...
Korrd
Użytkownik
#5 - Wysłana: 25 Wrz 2016 23:33:17
Q__:
Latające platformy obronne, latające laboratoria, zamiast?/obok? normalnych statków... W dziwnym kierunku zaczyna skręcać ta GF...

Może to oszczędności wymuszone wojną z Dominium ? Zapewne dużo potencjału szło na uzbrojenie. Zaczęto produkować klasy Sovereign i dozbrajać starsze jednostki, natomiast misje badawcze - z których Flota raczej nie chciała rezygnować - musiały być obsługiwane przez coraz skromniejsze jednostki stworzone tak na dobrą sprawę tylko do takich zadań, tzn. mające wszystko co potrzebne do przeprowadzenie badań, ale okrojone ze wszystkiego innego.
Q__
Moderator
#6 - Wysłana: 26 Wrz 2016 00:02:29 - Edytowany przez: Q__
Korrd

Korrd:
Może to oszczędności wymuszone wojną z Dominium ?

Wiesz co jest zabawne? Jak tak sobie nad tym dumałem po napisaniu poprzedniego posta to gdzieś tam w tyle głowy mi brzmiało "Borg i Dominium".
Ja w tym chyba nawet widzę gwałtowną zmianę filozofii UFP i Floty, oznakę pewnego (solidnego) przestrachu w obliczu tych zagrożeń. Bo taki np. Galaxy ma imponować, dominować, budzić podziw i przestrach, kusić (do przyjęcia ideałów Federacji) i przytłaczać. To jest - jak Grzybki, czy teraz Yorktown z Beyond - taki Trekowy odpowiednik Doktryny Tarkina poniekąd.
Tymczasem Defiant ("śmiertelnie kąsająca osa"... przynajmniej w intencji, bo jak mu poszło w bitwie o Sektor 001 wiemy) i Nova mają zrobić swoje (odeprzeć atak, przeprowadzi badania) niejako po cichu i kosztem narażenia jak najmniejszej liczebnie załogi.
A przy tym Galaxy ma być dobry na wszystko - badać, walczyć i dyplomację robić. Nowe jednostki zdają się być ściśle wyspecjalizowane*.
Tylko czy nie przegięli z tym trochę, skoro w efekcie uzyskaliśmy statki niejako uwiązane do stacji i zależne od ich logistycznego wsparcia?**

(Choć, nie powiem, jest parę odcinków, gdzie przydałaby się Bashirowi czy Dax dobrze wyposażona Nova.)

* Acz może tylko zdają, skoro Nova zaczynała jako torpedowiec, została latającym laboratorium, a skończyła jako explorer Rhode Island i jednostki (torpedowce? kółko się zamyka?) walczące pod Procyonem?

** Tu oficjalnie zwracam honor twórcom Dark Armady. Śmieszył mnie kapitan Talek pilnujący tyłka kapitana Richardsona, teraz widzę, że ma to głęboki kanoniczny?/fanoniczny? sens. Szkoda tylko, że Hiert i spółka nie podkreślili laboratoryjnej roli Batavii w sumie wcale (zero odcinków z sytuacją wyjściową w stylu tej z "Armageddon Game").
Q__
Moderator
#7 - Wysłana: 5 Gru 2017 18:05:55
Podcast o VOY "Equinox" (jeden z jego wątków to szukanie analogii Ransom-Lorca):
http://synthaholics.com/episode-144-equinox/
Q__
Moderator
#8 - Wysłana: 17 Sier 2018 14:06:09 - Edytowany przez: Q__
Lore reloaded o moralności kapitana Ransoma:
http://www.youtube.com/watch?v=nQSlfH_jVKo
 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / VOY Equinox - czy chęć przetrwania może uzasadnić amoralne postępowanie?

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!