USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Star Trek jako współczesna mitologia
 Strona:  1  2  »» 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#1 - Wysłana: 2 Lis 2012 00:00:12
Odpowiedz 
Tu możemy sobie porozmawiać o tezie Kora, w myśl której pewne aspekty ST kwalifikują go jako nową mitologię, na miarę tej, którą wymyślili niegdyś Grecy i Rzymianie. Co myślicie o tej tezie? Zgadzacie się z nią czy nie? bardzo chciał bym by Kor szczegółowo i wyczerpująco ją omówił w tym wątku.
MarcinK
Użytkownik
#2 - Wysłana: 2 Lis 2012 08:45:15
Odpowiedz 
Picard:
, w myśl której pewne aspekty ST kwalifikują go jako nową mitologię,

Myślę że ST jako mitologię można potraktować owszem ale w przenośni.
Tradycyjna mitologia nawet w czasach swojego powstania traktowała o czasach przeszłych (a jeśli o przyszłości to głównie w kontekście końca świata).
Star Trek opowiada o przyszłości o tym jak potoczą się losy ludzkości, tutaj można wspomnieć o tym że (przynajmniej TOS) ST jest nowoczesną wersją starych opowieści podróżniczych jak Guliwer czy Wyprawa na tajemniczą wyspę, podobnie jak bohaterowie owych powieści, trekowe załogi przemierzały wszechświat trafiając na nowe nieznane lądy i poznając (niekoniecznie przyjaznych) tubylców.
Eviva
Użytkownik
#3 - Wysłana: 2 Lis 2012 12:41:40
Odpowiedz 
Picard

Kapitan Picard jako Jowisz Gromowładny, James T. Kirk jako Apollo... Sisko jako Hefajstos, Jonathan Archer jako....cholera, jaki bożek pasowałby do Archera?
Elaan
Użytkownik
#4 - Wysłana: 2 Lis 2012 16:34:24 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
Picard:
Co myślicie o tej tezie? Zgadzacie się z nią czy nie?

Myślę, że ta teza nie jest pozbawiona podstaw.
W ST pełno jest zarówno szlachetnych, jak i mrocznych postaci, toczących odwieczną walkę Dobra ze Złem. Lecz na tyle już poznaliśmy złożoność psychiki i natury ludzkiej, że najczęściej Trek nie serwuje nam prostych, czarno-białych podziałów [no, może "11" byłaby tu wyjątkiem ].

Bardziej jednak niż opowieścią o pseudo-bogach i bohaterach, ST jest IMVHO współczesnym odpowiednikiem platońskiej Atlantydy, współczesną Utopią.

Wszystkie utopie akceptują pewne podstawowe założenia:
a] człowiek jest zasadniczo dobry, tj. jego zaobserwowane wady są następstwem nie tyle wiecznej natury ludzkiej, ile niesprzyjających warunków życia;
b] człowiek jest istotą plastyczną i łatwo ulega zmianie;
c] nie istnieje żadna nieusuwalna sprzeczność między pomyślnością jednostki a pomyślnością społeczeństwa;
d] człowiek jest istotą rozumną i zdolną do stawania się coraz rozumniejszą, co umożliwia likwidację absurdów życia społecznego i ustanowienie w końcu pełni racjonalnego ładu;
e] należy dążyć do szczęścia na ziemi;
f] ludzie nie mogą odczuwać znużenia szczęściem;
g] możliwe jest znalezienie sprawiedliwych władców lub nauczenie sprawiedliwości wybranych do rządzenia ludzi;
h] utopia nie zagraża ludzkiej wolności, ponieważ prawdziwa wolność realizuje się właśnie w jej ramach

Te wszystkie elementy znajdziemy w Treku. Wyjątkiem jest według mnie jedno założenie, mówiące:
i] przyszłość obejmuje ograniczoną liczbę możliwości i są one całkowicie przewidywalne;

Chcąc opisać świat idealny, i skonfrontować z nim własną, niedoskonałą rzeczywistość - a tym samym wskazać swoim współczesnym kierunek ku samodoskonaleniu - Platon i More odwołali się do przeszłości.
Człowiek dzisiejszy zbyt wiele wie o przeszłości, by czerpać z niej wzorce i nadzieję, zwraca się więc w stronę przyszłości, traktując tę nową mitologię trochę jak samospełniającą się przepowiednię.
Jeśli uwierzymy, że możemy być lepsi, staniemy się lepsi.

Eviva:
Jonathan Archer jako....cholera, jaki bożek pasowałby do Archera?

Może Hermes? Lata to tu, to tam, i nie bardzo wiadomo po co?
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 2 Lis 2012 20:59:54
Odpowiedz 
Elaan

Elaan:
Może Hermes? Lata to tu, to tam, i nie bardzo wiadomo po co?

Bardzo doń pasuje, bo jako oficer GF tyle wart co ten nieszczęśnik z (T)Raumschiff Surprise - Periode 1, co to szybując w nieważkości bredził, że jest Hermesem, posłańcem bogów .
Eviva
Użytkownik
#6 - Wysłana: 2 Lis 2012 21:06:47
Odpowiedz 
Q__
Nie za ostro w stosunku do biednego Archera?
Robił co mógł i jako dowódca takiej zbieraniny sprawdzał się jakoś.;
Christof
Użytkownik
#7 - Wysłana: 2 Lis 2012 22:59:36
Odpowiedz 
No dobrze - to pozostaje nam jeszcze kapitan Kaśka Hera ?? Atena ??
Eviva
Użytkownik
#8 - Wysłana: 3 Lis 2012 07:44:11
Odpowiedz 
Christof

Raczej Atena. Była dość rozsądna i kobieca zarazem, choć w razie potrzeby nie stroniła od walki. Hera to raczej Królowa Borg - wredna małpa.
Q__
Moderator
#9 - Wysłana: 3 Lis 2012 08:20:02 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva:
Raczej Atena.

A gdzie u niej ta mądrość? Już bardziej Eris, bo fandom skłóciła (Dyskordian nie obrażając).


ps. b. brakuje mi Kora w tej dyskusji, nadał by jej inny przebieg...
mozg_kl2
Użytkownik
#10 - Wysłana: 3 Lis 2012 09:36:20
Odpowiedz 
Ja bym trochę rozszerzył temat i postawił tezę że nie tylko Star Trek jest współczesną mitologią. USA to młody kraj, który istnieje ledwie 300 lat, dlatego chwyta sie każdego wątku w swojej histori i podnosi go do rangi mitycznego. Swoistą mitologia są historie o superbohaterach. Żyją oni pomiędzy zwykłymi ludzmi, zawsze gotowi to pomocy "swoim poddanym". Żyją gdzies nas ale nie wiem dokładnie gdzie i kto nim jest.
Q__
Moderator
#11 - Wysłana: 3 Lis 2012 10:43:26 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Swoistą mitologia są historie o superbohaterach.

Znasz zapewne "Kingdom Come" z ilustracjami Alexa Rossa? Tam ten mityczny potencjał superbohaterów jest wysunięty na plan pierwszy. Szczególnie w scenach pokazujących jak po odejściu Supermana urządzili się członkowie JLA (każdy z nich włada swoją okolicą jako swoiste bóstwo opiekuńcze, Green Lantern ma nawet stosowny tron).
Trochę inaczej wygląda ujęcie tego samego tematu w "Marvels" (ilustracje również Ross) gdzie oglądamy superbohaterów okiem zdumionego (i często przerażonego) szarego człowieka.

Są to jednak mitologie pokrewne tym starym* - dotyczą ziemskich herosów (stanowiących - tak jak i ci klasyczni - raczej wyjatek od reguly niż regułę), podczas gdy np. ST wykracza w nowe kosmiczne obszary, stanowiąc nie tylko mit eksploracji, ale i mit zwycięskiego pochodu Nauki i Techniki, wreszcie mit Ludzkości, w której swoista boskość nie dotyczy tylko wybranych**, a staje się osiąglanym celem ("ukończ Akademię, a Wszechświat będzię się uginał pod twoje potrzeby" ).
W dodatku o ile dawne mity (ale i ich potomstwo w postaci - poza komiksami - także westernów, kina sztuk walki czy SW) są indywidualistyczne z natury, o tyle Trek (choć zawiera sporo wyrazistych bohaterów) ma charakter dalece bardziej kolektywistyczny.

* z których zresztą czerpią (Thor, Hercules, Amazonki jako rodaczki Wonder Woman, Aquaman i Namor - konkurencyjni władcy Atlantydy)

** zauważ, że superbohaterstwo spada na komiksowych herosów jak wyrok - raz zapisany w genach (mutacja, pozaziemskie pochodzenie, wrodzone zdolności magiczne), kiedy indziej będący niefortunnym zrządzeniem losu (wypadek dający nadludzkie moce lub kończący się niezbędną dla ratowania życia cyborgizacją czy b. nietypową terapią; śmierć najbliższych budząca psychopatologiczny głód zemsty); wreszcie, że aby zostać superbohaterem często należy urodzić się w bogatej rodzinie (wydatki na sprzęt, niezależność finansowa pozwalająca na zarywanie nocy...), sporo superherosów jest też (podobno) geniuszami (znów geny)...

ps. Nie można oczywiście zapomnieć i o greckim bogom podobnym kapitanie Huncie oraz o imionach i callsignach bohaterów (odpowiednio: starej i nowej) BSG.
MarcinK
Użytkownik
#12 - Wysłana: 3 Lis 2012 17:13:11 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Q__:
zauważ, że superbohaterstwo spada na komiksowych herosów jak wyrok

Ba nawet bardzo niemiły wyrok, bo wątpię by taki Banner był szczęśliwy z faktu że zmienia się w dzikie zielone monstrum, podobnie chyba kiedyś pisałem że Ryo (podobnie jak wielu innych Japońskich herosów) z Dairanger nie był wcale tak szczęśliwy że posiadał moc. No ale niechem ale muszem, cytując klasyk.

Współcześni herosi nie są już tak szlachetni i bez skazy jak starożytni, dobrym przykładem jest Guyver (Bohater ciemności) który by osiągnąć swój cel (zabicie swoich kosmicznych wrogów) nie oszczędzał ludzi którzy stali mu na drodze.
Q__
Moderator
#13 - Wysłana: 3 Lis 2012 17:42:58 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Współcześni herosi nie są już tak szlachetni i bez skazy jak starożytni

Kiedy ci starożytni byli tacy idealni tylko w nowożytnych, po wiktoriańsku ugrzecznionych, wersjach. Wystarczy poczytać "Iliadę" by to stwierdzić (ot choćby taki stosunek Achillesa do zwłok Hektora, by wziąć "na tapetę" sprawę i tak stosunkowo mało drastyczną - umarłemu w końcu bez różnicy).
IDIC
Użytkownik
#14 - Wysłana: 3 Lis 2012 17:55:12
Odpowiedz 
Picard:
Tu możemy sobie porozmawiać o tezie Kora, w myśl której pewne aspekty ST kwalifikują go jako nową mitologię, na miarę tej, którą wymyślili niegdyś Grecy i Rzymianie. Co myślicie o tej tezie? Zgadzacie się z nią czy nie? bardzo chciał bym by Kor szczegółowo i wyczerpująco ją omówił w tym wątku.

Q__:
b. brakuje mi Kora w tej dyskusji, nadał by jej inny przebieg...

faktycznie, bez klarownego wskazania aspektów, które mogłyby czynić zasadnym określenie ST mianem współczesnej mitologii, trudno sensownie odnieść się do postawionej tezy
mnie jak na razie nasuwają się tylko pytania
a mianowicie: czyja miałaby to być mitologia?
czy ta, postulowana przez Campbella, globalna, ogarniająca całą ludzkość?
chyba nie za bardzo, biorąc pod uwagę fakt, że ST - mimo rzesz fanów - pozostaje nadal zjawiskiem "lokalnym"
poza tym: który z wymiarów miałby funkcjonować jako ten nadajacy sens istnieniu ludzkości? chyba nie kontinuum Q??? innego "kandydata" jednakowoż w ST osobiście nie dostrzegam, biorąc pod uwagę wymóg "rozdzielności" z empiryczną rzeczywistością
MarcinK
Użytkownik
#15 - Wysłana: 3 Lis 2012 18:58:52
Odpowiedz 
Q__:
(ot choćby taki stosunek Achillesa do zwłok Hektora, by wziąć "na tapetę" sprawę i tak stosunkowo mało drastyczną - umarłemu w końcu bez różnicy).

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia np. w tradycji Katolickiej ciało po śmierci jest w swój sposób "święte" przeciwnie np. w Japonii gdzie traktowane jest raczej jako puste naczynie po duszy.
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 3 Lis 2012 19:27:00 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

Zgoda oczywiście, tym niemniej Achillesowi chodziło o ewidentne pohańbienie zwłok przeciwnika (i przy okazji dość paskudne "zagranie na nosie" Trojanom), nie o np. "wyrzucenie pustego naczynia na śmietnik" ("Quantum of Solace" się przypomina).

Zresztą Achilles, jak Achilles. Doczytaj co "za uszami" miał sam Herakles/Herkules (bo słynnych 12 prac to była bardzo uzasadniona pokuta).
MarcinK
Użytkownik
#17 - Wysłana: 3 Lis 2012 19:35:24
Odpowiedz 
Q__:
pohańbienie zwłok przeciwnika

Czyli w miewaniu Greków tego złego.

Q__:
(bo słynnych 12 prac to była bardzo uzasadniona pokuta).

W furii (nasłanej przez Herę) zabił żonę i dzieci.
Q__
Moderator
#18 - Wysłana: 3 Lis 2012 19:44:29
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Czyli w miewaniu Greków tego złego.

No właśnie to jest dwuznaczne, bo sam Hektor przedstawiany jest w "Iliadzie" b. sympatycznie, ot miał pecha stać po niewłaściwej stronie...
(Zresztą samo rozumowanie w kategoriach bezwzględnego "Dobra" i "Zła" jest - o ile wiadomo - znacznie późniejszej daty. Nietzsche zaś odrzucając je niebezpodstawnie sięgał do Antyku.)
Kor
Użytkownik
#19 - Wysłana: 4 Lis 2012 23:13:57 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Prawdę mówiąc nudzi mnie już ten temat. Tutaj nie ma o czym dyskutować. Kiedykolwiek usiłowano definiować mit w oderwaniu od aspektu religijnego, tak zawsze dochodzono do wniosków, w które ST się wpisuje znakomicie. Jakie różne cechy charakterystyczne mitu znajdowano, na przykład:

a) elementy archetypiczne tj. pewne podstawowe wzorce wyobrażeniowe, funkcjonujące w wyobraźni, w sztuce przejawiające się w pewnych motywach i figurach. ST nie tylko często odwołuje się do takich motywów, ale i eksploruje ich znaczenia np. figura ojca (kapitanowie), złego brata bliźniaka (Data i Lore), golema (Borg), źródła (jako ugruntowania metafizycznego np. Data), motyw człowieczeństwa, przekroczenia siebie, raju (świetlana przyszłość stojąca przed ludzkością), mechanizacji (jako pewnej figuracji śmierci typowej dla science fiction i uosabianej przez Borga) i tak dalej. Wymienianie tego nie ma sensu.

b) elementarne opozycje typu: dobro/zło, świadomość/nieświadomość, jednostkowość/społeczność, dusza/bezduszność

c) eksplorowanie potencjalności tkwiącej w człowieku, ujmowanie w sobie możliwości rozwojowych, dostarczanie rozumienia siebie i świata poprzez te potencjalności, także aspekt społeczny z tym związany

Powiedzmy sobie tak. Science fiction w ogóle ma tendencje do mityczności, ponieważ to dość filozoficzny gatunek (a filozofia ma u swoich podstaw wiele wspólnego z mitem) oraz gatunek, który posługuje się światami wykreaowanymi. ST natomiast jest mitologiczny w sposób szczególny. Najpewniej wynika to z samych założeń serialu, osobowości jego pomysłodawcy, oraz tych z jego następców, którzy byli godni tego miana.

Roddenberry zwyczajnie rozumiał siłę mitu i po prostu chciał stworzyć współczesny mit. ST nie miał być tylko zwyczajną rozrywką, miał coś mówić. I nie miał mówić na sposób referatu, jak to czasami bywa - zanalizujmy pewien problem. Nie chodziło o to, żeby dostarczyć jakiejś wiedzy. Chodziło o to by dostarczyć rozpoznania. Człowiek ma się w micie rozpoznać, spojrzeć na rzeczywistość przez pryzmat opowiedzianej historii, stać się jej częścią, a ona częścią jego systemu wyobrażeń. I to się udało.

Jeśli ja miałbym od siebie powiedzieć co uważam za charakterystyczne dla mitu, co u mnie wzbudza wrażenie mityczności, do jakiego odczucia byłbym to sprowadził, to musiałbym powiedzieć, że jest to odczucie uniwersalizacji. Miejsca, zdarzenia, osoby, przedmioty, czynności wyrastają nad swoje przygodne określenia, stają charakterystyczne, wyrażające coś więcej. I tak w ST (w szczególności w TNG) nawet struktura generuje taki element znaczący.

Kiedyś już tutaj pisałem:sam fakt, że znaczna część epizodów toczy się według schematu: lot, napotkanie, kryzys, przepracowanie, wzbogacenie (doświadczeń), rozstanie; sprawia, że pojedynczy epizod przestaje być jakimś umieszczonym w konkretnym czasie biegiem wypadków, a staje się metaforą doświadczenia w ogóle, uczenia się, spotkania (jako sytuacji wzbogacającej). W tym sensie Gwiezdna Wędrówka jest metaforą wędrówki przez życie. Zarówno w sensie jednostkowym, jak i - równie silnie - ogólnoludzkim (wyraża postęp w czasie).

TNG w zasadzie całe jest zbudowane w ten sposób. Myślę, że to jest główny powód dla którego część osób nie darzy tej serii szczególną sympatią. Z nieznanych mi względów nie potrafią odbierać tego poziomu sztuki. W TNG nawet zwykła bójką nie tyle jest zdarzeniem szczegółowym (w sensie historycznego przypadku), ile zdarzeniem fizycznego konfliktu w ogóle. Zdarzeniem jako wynikającym z pewnych przyczyn, mającym pewne konsekwencje, określającym jakieś wcześniejsze decyzje. Do tej bójki coś przywiodło i ma to jakiś głębszy sens. Ten aspekt uniwersalny jest w TNG bardzo ważny.

*****

Możemy się w tym temacie wykłócać do końca świata. Albo ktoś to odbiera, czuje i rozumie, albo nie. Co ja mam poradzić, że dla części osób ST to tylko ciekawe historyjki i gadżety. Osobiście, gdybym tyle jedynie w nim widział, to nie traciłbym czasu, żeby to oglądać. Mam lepsze zajęcia, niż gapienie się na facetów ze szpiczastymi uszami, jeśli są oni właśnie tym i wyłącznie tym, dowodem niskobudżetowej charakteryzacji.

mozg_kl2:
Swoistą mitologia są historie o superbohaterach. Żyją oni pomiędzy zwykłymi ludzmi, zawsze gotowi to pomocy "swoim poddanym". Żyją gdzies nas ale nie wiem dokładnie gdzie i kto nim jest.

Dokładnie. Popkultura jest pełna mitów, w szczególności amerykańska.

Sprawę można rozszerzyć jeszcze w ten sposób - chociaż proponowałbym o tym w tym wątku nie dyskutować - że jedną z bolączek współczesnej Polski jest fakt, że Polacy nie są w stanie, po doświadczeniach komunizmu, odbudować mitu polskości. Mamy też zatrzęsienie idiotów, którzy starają się o to, by nic pod tym względem się nie zmieniło. Nie rozumieją, że mit narodowy, taki czy inny, jest częścią każdego silnego państwa. Silna kultura zawsze tworzy swój mit.

Warto zauważyć, że w przypadku ST mamy coś, co wiele osób zaraz gotowe byłoby nazwać postmodernistycznym (nie wiedzieć czemu). Mianowicie mit w miecie. ST sam jest mitem, ale w obrębie tego mitu funkcjonuje mit wewnętrzny, utopijny mit Federacji.
Mav
Użytkownik
#20 - Wysłana: 5 Lis 2012 02:11:10 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Kor:
świetlana przyszłość stojąca przed ludzkością

No... Wojna z Romulnami, Klingonami, Wolf 359, setki tysięcy ofiar (a może milionów?) wojny z Dominion, Ziemia przeorana bronią Xindi (Ziemia zresztą kilkakrotnie cudem ocalała), Zgładzone całe kolonie itd. itd. itd.

Wspaniała, cukierkowa, świetlana przyszłość...
IDIC
Użytkownik
#21 - Wysłana: 5 Lis 2012 07:03:34
Odpowiedz 
Kor:
Prawdę mówiąc nudzi mnie już ten temat. Tutaj nie ma o czym dyskutować

hmm... z postu Picarda inicjującego wątek wynikało, że topik będzie poświęcony lansowaniu tezy o ST jako nowej mitologii i to mitologii "na miarę tej, którą wymyślili niegdyś Grecy i Rzymianie"
taki topik byłby naprawdę interesujący
wskazywanie na pojawiające się w ST liczne odwołania do elementów funkcjonujących w starych mitologiach (pkt-y a, b, c) jest faktycznie mało odkrywcze i wieje nudą, jako że takie odwołania można bez większego trudu znaleźć w pierwszym lepszym serialu, np. Power Rangers Samurai/Super Samurai (Netherworld jako niewidzialny dla "zwykłych ludzi" wymiar, którego istnienie determinuje losy tychże "zwykłych ludzi", walka sił zła z siłami dobra, bohater pół-boski pół-ludzki)
Kor
Użytkownik
#22 - Wysłana: 5 Lis 2012 10:39:27 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
IDIC

Oczywiście, że daje się to znaleźć w wielu dziełach. Zazwyczaj jednak szczątkowe, uwikłane w zbędne elementy , wysilone, porozrywane, płytkie. Takie coś nie jest w stanie się zuniwersalizować, a bez uniwersalności nie ma mowy o micie. Mit jest zresztą całościowy i zawiera zawsze wszystkie te jakości o jakich wspomniałem, współgrające na wielu poziomach wypowiadania.

Jak masz temat rozwoju, to jest to rozwój zarówno z dziecięctwa w dorosłość, rozwój jednostki i społeczności poprzez samokształcenie, rozwój Daty w kierunku człowieczeństwa, rozwój technologii i nauki, rozwój Federacji, wreszcie rozwój ludzkości jako gatunku, wszystko to objęte pojęciami kształcenia i postępu, ze zmityzowanym punktem wyjścia jako przekroczeniem byłego i jeszcze bardziej zmityzowanym punktem dojścia, rzuconym w bliżej nieokreśloną przyszłość, kiedy to ludzkość sięgnie Olimpu (stając się potężniejsza być może niż Q).

W tym wszystkim masz uwikłanie opozycji typu: dobro-zło (co w nas zwycięży), siły i bezładu (nie można się poddawać, należy sprostać), losu i wolności (czy w istocie to zależy tylko od nas), ograniczenia i wszechmocy (uosabianej przez Q i stanowiącej perspektywę możliwej przyszłości; nawet bogowie się nam "kłaniają", bo jesteśmy "ciekawi", mamy potencjał), litości i bezwzględności (czy każdym środkiem można dążyć do celu), duszy i bezduszności (maszyny). To wszystko wzajem współgrające (i mediujące jedne przez drugie, co też jest typowe dla mitu) np. opozycja dobro zło, jest uwikłana np. w opozycję litości i bezwzględności, duszy i maszyny, wolności i ograniczenia. Wolność musi być ograniczona posiadaniem litości, bo inaczej tracimy dusze i stajemy się maszyną, próba postawienia się w pozycji wszechmocy, póki nie jesteśmy na to gotowi, uczyni nas złymi, a ponieważ zło w istocie jest ograniczeniem, więc utracilibyśmy to, co właśnie chcemy osiągnąć, mimo więc pokusie musimy sprostać, w każdej chwili (patrz np. problem Hugh; patrz np. problem modyfikacji genetycznej, czy cyborgizacji ludzkości). I jasne jest, że wyraża to pewną wizję ludzkiej potencjalności, która - zgodnie z obietnicą jaką daje ST - wypełni się o ile pokonamy nasze słabości i wspólnym wysiłkiem kształcenia i budowania będziemy tworzyć swoją przyszłość, jeśli zapomnimy o dzielących nas różnicach w imię większej sprawy i jeśli na tej drodze, mimo postępu narzędzi technicznych, nadal będziemy potrafili pozostać ludźmi.

Tak na szybko, szczątkowe zarysowanie jednego z problemów. Cały ST jest tak zbudowany. To też kwestia struktury właśnie. Dlatego dyskusja jakiej oczekujesz nie ma sensu. Wymagałaby zbyt szerokiego omówienia ST.

Mav:
Wspaniała, cukierkowa, świetlana przyszłość...

Tak, mój drogi. Przed DS9 świetlana. Jako perspektywa.
IDIC
Użytkownik
#23 - Wysłana: 5 Lis 2012 11:01:00
Odpowiedz 
Kor:
Dyskusja jakiej oczekujesz nie ma sensu. Wymagałaby zbyt szerokiego omówienia ST.

szerokie omawianie ST byłoby faktycznie "nie na miejscu"

Lasciate ogni speranza [na ciekawą dyskusję], voi [Wy, Trekkerzy] ch'entrate [na pokład USS Phoenix]
Kor
Użytkownik
#24 - Wysłana: 5 Lis 2012 11:02:58 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
IDIC:
szerokie omawianie ST byłoby faktycznie "nie na miejscu"

Myślę, że żeby przekonująco ST pokazać w jego warstwie mitycznej, trzeba by powałkować przynajmniej z kilkadziesiąt stron podaniowych. Masz na to ochotę? Ja - przyznam - nie bardzo.

PS. doedytowałem poprzedniego posta

PPS. nie wiem jak Ty to widzisz. Przecież coś takiego z miejsca rozpadnie się w niekończącą się opowieść o szukaniu dziury w całym, mnożeniu absurdalnych kontrargumentów, które nie dotyczą sedna, lecz szczególików itp. Można by spróbować bardziej konkretnych tematów np. 'Data, a wizja człowieczeństwa w TNG' (ale i to za szeroko), albo 'Borg jako odrzucenie wolności', albo 'Dylemat nieingerencji: pierwsza dyrektywa i modyfikacje genetyczne'.

Tylko to nie ma sensu na forum. To są tematy na prace analityczne. A tych, wybacz, nie mam ochoty pisać. Zazwyczaj siedzi mi to w głowie i niby chciałbym, ale wiem co się stanie, jak spróbuję - z niczego nie będę zadowolony, wyjdzie z 50 stron nieuporządkowanych przemyśleń, o ile wcześniej nie rzucę wszystkiego w cholerę. Czasem trochę żałuję, bo o ST - jak sądzę - można naprawdę ciekawe rzeczy napisać.

W sumie ciekawe, czy gdyby tak spróbować po angielsku, to dałoby się coś na tym zarobić?
Mav
Użytkownik
#25 - Wysłana: 5 Lis 2012 15:07:48 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Kor:
Tak, mój drogi. Przed DS9 świetlana. Jako perspektywa.

Wojna z Dominion to żadna nowość. Z Romulanami obrzucali się bombami atomowi jeszcze przed TOS. Mamy Xindi (jeśli bierzemy ENT na poważnie), które chciało zniszczyć Ziemie jeszcze wcześniej. W czasach TNG mamy widmo zagłady jakim jest Borg i ciągle coś knujący Romulanie, ze swoim złowieszczym kamuflażem. Mamy też pojedyncze incydenty jak zagłada całej koloni przez Husnock-ów (TNG) itd. Różowo to za bardzo nie jest.
Kor
Użytkownik
#26 - Wysłana: 5 Lis 2012 15:12:09
Odpowiedz 
Mav

W długodystansowej i ogólnej perspektywie jest. W co nie traci się wiary. Tyle.

IDIC

Widzisz jak to wygląda?
Mav
Użytkownik
#27 - Wysłana: 5 Lis 2012 15:24:11 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Kor:
W długodystansowej i ogólnej perspektywie jest. W co nie traci się wiary. Tyle.

No jak na przestrzeni kilkuset lat, ktoś co chwilę chcę zniszczyć Ziemie i kilka razy była już na krawędzi zagłady (V'ger, wielorybia sonda, Xindi, dwa razy pojedynczy sześcian Borga itd.), to ciężko myśleć o pięknej przyszłości, czyż nie? Bardziej taki obywatel Federacji może się zastanawiać, co za paskudztwo przyleci z otchłani kosmosu w przyszłości i czy, po raz kolejny, uda się szczęśliwie ocalić Ziemie i Federacje. Ale są także już znani, stali kandydaci - Borg gdzieś tam ciągle jest, Romulanie dalej knują i będą knoć, Klingonom też coś w każdej chwili może uderzyć do głowy, Breenowie, Kardasjanie itd. Nie zgodzę się z tą świetlaną przyszłością.

Kor:
Widzisz jak to wygląda?

No wiadomo, zróbmy z Mav-a psuciciela tematu. Łobuza, który wchodzi do piaskownicy i psuje wszystkie tunele, wieże, drogi i wyrzuca rysorki, łopatki i ogólnie jest głupi i nikt go nie lubi

Jak byś nie zauważył to nie wtrącam się w tą mitologie, tylko zaatakowałem temat cukierkowego świata ST i świetlanych perspektyw, bo się z tym zwyczajnie nie zgadzam i mam na to twarde dowody. Nie wiem co się tak ludzie uparli z tą cukierkowością w ST.
Kor
Użytkownik
#28 - Wysłana: 5 Lis 2012 15:30:16 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Mav

Sam z siebie robisz łobuza. Bo nawet nie starasz się zrozumieć sensu.

Przed ludzkością stoi świetlana perspektywa rozwoju, którą zakreśla sam Q. Perspektywa sięgnięcia niemal po boskość. Natomiast, że to wymaga wysiłku, że jest obdarzone przygodnym zagrożeniem, że nawet sami ludzie mogą to zaprzepaścić, to jest oczywiste. TNG pełne jest dyskusji w tym temacie. Jednocześnie pełne jest wiary, że mimo wszystko się uda. Że w człowieku jest coś, co pozwoli mu to osiągnąć. Całe TNG jest o tym, czy jest to coś.
Q__
Moderator
#29 - Wysłana: 13 Lis 2012 02:49:51
Odpowiedz 
Kor

Miityzacja człowieczeństwa w ST w praktyce:
http://www.youtube.com/watch?v=QQnwMXWgksQ
http://www.youtube.com/watch?v=7ZYoXonws4I
Nawet tu pochwała ludzkiej drogi życia:
http://www.youtube.com/watch?v=8Ppo5YIYwTM
Q__
Moderator
#30 - Wysłana: 26 Gru 2012 09:42:18
Odpowiedz 
A'propos ST, mitologii itd.:
http://www.centauri-dreams.org/?p=10473
 Strona:  1  2  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Star Trek jako współczesna mitologia

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!