USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Śmierć w Star Treku
 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#1 - Wysłana: 31 Paź 2012 22:05:06
Jak podchodzono do tego tematu w Treku? Jak do tego zagadnienia podchodziły różne kultury prezentowane w serialu? Z poglądami, której z tych kultur się zgadzacie? Czy uważacie, że scenarzyści ST godnie przedstawili to trudne zagadnienie, czy też nie podoba Wam się sposób w jaki było ono przedstawianie? Jak podchodzicie do kwestii zmartwychwstań niektórych postaci, na czele ze Spockiem - mnie osobiście takie wątki nieco drażniły. Jakie odcinki ST o tej tematyce byście polecili? W końcu zachęcam też by potraktować ten temat jako trybut dla ludzi tworzących uniwersum ST, ludzi którzy odeszli:
http://blogs.evtrib.com/nerdvana/files/2008/12/majelgene2big.jpg
http://www.teako170.com/kelley.jpg
http://ftpcontent.worldnow.com/klas/images/top8/startrek/doohan.jpg
http://blog.howfastareyou.net/wp-content/uploads/2009/01/young-ricardo-mantalban.jpg
http://www.filmbuffonline.com/FBOLNewsreel/wordpress/wp-content/uploads/2010/09/MichaelPiller.jpg
http://www.filmreference.com/images/sjff_04_img1493.jpg
MarcinK
Użytkownik
#2 - Wysłana: 31 Paź 2012 22:11:45
Jeśli chodzi o śmierć w ST to rzadko kiedy był w jej obliczu okazywany jakiś dramatyzm, co prawda śmierć Spocka itp.
Gdy w czasie akcji zginęło wielu załogantów nie pokazywano w serialu jak ci którzy przeżyli oddawali jakiś hołd ku ich pamięci. Na obecnym polu bitwy jest tak że po zakończeniu starcia ci którzy przeżyli oddają hołd pamięci swoich kolegów którzy zginęli, bez znaczenia czy byli to szeregowi czy kapitan.
Elaan
Użytkownik
#3 - Wysłana: 31 Paź 2012 22:29:41 - Edytowany przez: Elaan
Picard:
Jak podchodzono do tego tematu w Treku?

Czy jakakolwiek śmierć jest piękna? – McCoy zastanawiał się. – Czy śmierć zadana fazerem jest w jakimkolwiek stopniu mniej oczywista? To jest śmierć, wszystko jedno, czy błysk zakończy twoją egzystencję, czy powoli rozpłyniesz się w uniwersalnej entropii, pomimo wszelkich zasobów nowoczesnej medycyny.
/.../
McCoy poszedł do swojego biura i nalał kolejnego drinka. Łzy ciekły mu po twarzy, osunął się na krzesło i siedział, trzymając swoją szklankę, jak gdyby jej chłód mógł dać mu jakąkolwiek pociechę w ślepej, krzyczącej rozpaczy.
/.../
Tym co znienacka spadło na McCoy`a była świadomość faktu, że śmierć nie jest stanem nienaturalnym; można ją opóźnić, ale nigdy odwołać; nie mogli wrócić, jak dzieci opowiadające baśń, i naprawić rzeczy tak, aby wszystko było w porządku, a wszyscy żyli długo i szczęśliwie.


The Entropy Effect
Picard
Użytkownik
#4 - Wysłana: 31 Paź 2012 23:14:17
MarcinK:
Jeśli chodzi o śmierć w ST to rzadko kiedy był w jej obliczu okazywany jakiś dramatyzm, co prawda śmierć Spocka itp.

Tu bym się zgodził i to zawsze - poza estetyką i niektórymi dziwnymi pomysłami - mi się nie najbardziej nie podobało w TOS, te postacie hurtowo ginących redshirtów. Ale musisz zauważyć, że podejście do tego tematu w TNG jest już znacznie lepsze - np. podwójna śmierć Tashy Yar. To nie była ważna osoba w serialu i załoga nie znała jej zbyt długo, jednak nawet po latach ją wspominała i jej odejście stało się przyczynkiem do pewnej ogólnoludzkiej refleksji:
DATA
Sir, the purpose of this gathering
has eluded me.

PICARD
Oh? How so?

DATA
My thoughts are not for Tasha,
but for myself. I keep thinking
how empty it will feel without
her presence. I missed the point.

PICARD
No, you didn't, Data. You got
it.


Takie refleksje są znacznie ważniejsze niż pusty melodramatyzm.
I to, że za drugim razem, ta osoba nie chciała zginąć pustą śmiercią, chciała aby jej śmierć coś znaczyła. To był bardzo dobrze przedstawiony wątek. Wogóle przy temacie śmierci nie sposób nie poruszyć sławnego testu Kobayashi maru. How we deal with death is at least as important as how we deal with life...

MarcinK:
Gdy w czasie akcji zginęło wielu załogantów nie pokazywano w serialu jak ci którzy przeżyli oddawali jakiś hołd ku ich pamięci. Na obecnym polu bitwy jest tak że po zakończeniu starcia ci którzy przeżyli oddają hołd pamięci swoich kolegów którzy zginęli, bez znaczenia czy byli to szeregowi czy kapitan

Zasłyszana anegdota. Poza tym śmierć na polu walki rzadko jest tak piękna i heroiczna jak przedstawiają ją w filmach. Przypomina mi się tu Szeregowiec Ryan gdzie tytułowy bohater zastanawiał się czy jego życie było warte żyć wszystkich tych ludzi, którzy go ocielili? Właśnie ile warte jest życie jednego człowieka? Taka właśnie ogólnoludzka refleksja jest ważniejsza niż patos czy melodramatyczne sceny, które zazwyczaj pokazane są w charakterze taniego wyciskacza łez. A takie podejście do tematu często ośmiesza i zubaża poruszaną tematykę, która sama w sobie jest przecież bardzo poważna.

Elaan

To z powieści, którą tłumaczysz tu na forum? Możesz przypomnieć, w którym to wątku umieszczasz tą książkę?
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 1 Lis 2012 00:03:48 - Edytowany przez: Q__
Picard

Sposób ujmowania motywu śmierci to dla mnie jeden zesłabszych punktów ST. Rozumiem, że pokazując (ukłony, Kor ) mit zwycieskiej Ludzkości niezbyt wypada ową (dobrowolnie zresztą już akceptowaną, bo technologia pozwalałaby roić o nieśmiertelności) śmiercią epatować, tym niemniej jest coś niestosownego w tych hurtowo ginących redshirtach, nad którymi przechodzi się do porządku dziennego.
Zdarzają się jednak w ST śmierci dobrze pokazane. Nie tylko śmierć Tashy (na swój sposób realistyczna, bo śmierć na służbie zwykle jest właśnie głupia i przypadkowa), nie tylko robiąca wielkie wrażenie (choć może nieco zbyt melodramatyczna) śmierć Spocka (popsuta, niestety, wiadomym zmartwychwstaniem), ale i cicha śmierć na posterunku dowódcy stacji kosmicznej z TMP, bohaterska, gwałtowna śmierć kapitana Robau, desperacko-heroiczna śmierć starszego Deckera (też unieważniona, tym razem, przez ekipę NV), czy - skoro poza kanon wykraczamy - śmierć alternatywnego Chekova w NV "To Serve all my Days".
Bardzo ładnie o wartości życia - w kontekście śmierci - mówi znów NV "World Enough and Time", natomiast kanonczny "The Naked Time" zadaje - ustami Joe Tormolena - pytanie o sensowność poświęcania życia przez załogi GF, pytanie bez łatwej odpowiedzi. Z kolei DS9 "The Emissary" analizuje, w jednym ze swych wątków, reakcje na śmierć najbliższej osoby; w te same okolice prowadzi nas wątek siostrzeńca Scotty'ego w "szóstce". TOS "Balance of Terror" każe nam znów ulitować się nad śmiercią przeciwnika (coś o czym zapomnieli twórcy takiego INS).
Jednak za wzorcowe ujęcie tematu śmierci w ST uważam śmierć młodego Tomlinsona w w/w "Balance...". Mamy tam wszystko co trzeba: podkreślony przypadkowy charakter owej śmierci, ale i bohaterstwo poległego, redshirta, do którego zdążamy się przywiązać, wreszcie kapitana zadumanego nad losem zabitego podwładnego. Nieco słabiej, ale również dramatycznie jest w "Lower Decks".

Niestety, są to jaskółki nie czyniące wiosny. ST jest w tym temacie lata świetlne za takim np. S:1999, gdzie nawet śmierci najbardziej trzeciorzędnych fabularnie pilotów czy zwiadowców są zwykle należycie zaakcentowane.
Picard
Użytkownik
#6 - Wysłana: 1 Lis 2012 01:05:39
Q__:
e Tormolena - pytanie o sensowność poświęcania życia przez załogi GF, pytanie bez łatwej odpowiedzi. Z kolei DS9 "The Emissary" analizuje, w jednym ze swych wątków, reakcje na śmierć najbliższej osoby; w te same okolice prowadzi nas wątek siostrzeńca Scotty'ego w "szóstce"

ów siostrzeniec zginął w Gniewie Khana. Szóstka była o tym jak to Kirk nie mógł Klingonom wybaczyć śmierci swojego syna. jak na ironie córka klingonskiego kanclerza, Azetbur również traci tam ojca. ładnie tam pokazano jak rodzi się nienawiść prowadząca do wojny - jedna strona zabije mi kogoś bliskiego to ja zabije komuś z drugiej strony kogoś bliskiego i tak nakręca się spirala nienawiści.

Q__:
Nieco słabiej, ale również dramatycznie jest w "Lower Decks".

Czemu słabiej? dziewczyna chciała odkupić własne winy co kosztowało ją życie... To właśnie taki przypadek pochylenia się nad dolą redshirta. A swoją drogą przypomina mi się tu, że chorąży Sonya Gomez, która nie mogła zapomnieć o śmierci 18 członków zalogi podczas incydentu z Borgiem. Riker był też męczony wizjami załoganta, którego życie poświęcił - owe wizje została na niego zesłane w epizodzie TNG Violations No a odcinek TNG Thine Own Self pokazuje nam to, że częścią doli dowódcy jest to, że zawsze musi się liczyć z tym, że będzie musiał wysłać kogoś świadomie na śmierć...

Q__:
(choć może nieco zbyt melodramatyczna) śmierć Spocka

W tym przypadku dramatyzm mi nie przeszkadza bo został on zastosowany aby podkreślić sens tej śmierci - Spock umarł jak żył, w imię logiki, potwierdzając to o czym mówił Kirk: How we deal with death is at least as important as how we deal with life... Scenariusz bez wyjścia i jak Ty byś postąpił? - takie pytanie zadaje nam ten film. Jak mówię dramatyzm jest jak najbardziej OK, kiedy jest on środkiem do celu a nie celem samym w sobie. Kiedy jest to cel sam w sobie dostajemy pusty wyciskacz łez a'la Titanic gdzie ,,wielka miłość" ludzi co się dopiero poznali, a już strasznie się miłują, dobiega kresu w tragicznych okolicznościach. Liczą się właśnie filozoficzne implikacje, a nie same, puste emocje, to drugie jest tylko dla podkreślenia tego pierwszego.
Q__
Moderator
#7 - Wysłana: 1 Lis 2012 01:15:24
Picard

Picard:
ów siostrzeniec zginął w Gniewie Khana

Racja.

Picard:
jak na ironie córka klingonskiego kanclerza, Azetbur również traci tam ojca. ładnie tam pokazano jak rodzi się nienawiść prowadząca do wojny - jedna strona zabije mi kogoś bliskiego to ja zabije komuś z drugiej strony kogoś bliskiego i tak nakręca się spirala nienawiści.

Jednak sama śmierć Gorkona też jest ładna. I to nie tylko jako pretekst do mówienia o Azetbur i jej dylematach, ale - tym bardziej - sama w sobie. Jest to śmierć politycznego wizjonera oddającego życie za swe ideały


Picard:
Czemu słabiej?

Jak by to powiedzieć... "Lower Decks" jest chyba lepszym odcinkiem od "Balance of Terror", oddaje też w końcu sprawiedliwość redshirtom, ale sam wątek śmierci bohaterki nie jest tak - z braku lepszego słowa - kompletny, jak wątek Tomlinsona, który zajmując ledwie parę minut zapada jednak w pamięć na lata.
Picard
Użytkownik
#8 - Wysłana: 1 Lis 2012 01:22:17
Q__:
Jednak sama śmierć Gorkona też jest ładna. I to nie tylko jako pretekst do mówienia o Azetbur i jej dylematach, ale - tym bardziej - sama w sobie. Jest to śmierć politycznego wizjonera oddającego życie za swe ideały

Dokładnie tam. Zresztą analogie pomiędzy Gorkonem a Gorbaczowem są oczywiste, przy czym ten ostatni - całe szczęście - poniósł jedynie śmierć polityczną. Cóż, nie można zostac prorokiem we własnym kraju... Znamniene jest też to, że Azetbur przynajmniej pełniła obowiązki kanclerza, a w czasach TNG kobiety mają zakaz zasiadania w radzie Imperium Klingonów. Można spekulować, że reformatorskie rządy Azetbur też nie były popularne wśród Klingonów, stąd ta śmierć feminizmu na Quo'nos.

Q__:
Jak by to powiedzieć... "Lower Decks" jest chyba lepszym odcinkiem od "Balance of Terror", oddaje też w końcu sprawiedliwość redshirtom, ale sam wątek śmierci bohaterki nie jest tak - z braku lepszego słowa - kompletny, jak wątek Tomlinsona, który zajmując ledwie parę minut zapada jednak w pamięć na lata.

OK, muszę jeszcze raz obejrzeć Balance of Terror bo możesz mieć racje.
Q__
Moderator
#9 - Wysłana: 1 Lis 2012 01:24:44 - Edytowany przez: Q__
Picard

Picard:
Znamniene jest też to, że Azetbur przynajmniej pełniła obowiązki kanclerza, a w czasach TNG kobiety mają zakaz zasiadania w radzie Imperium Klingonów. Można spekulować, że reformatorskie rządy Azetbur też nie były popularne wśród Klingonów, stąd ta śmierć feminizmu na Quo'nos.

Albo też jest to pochodna znanej antypatii Roddenberry-Meyer.

(Choć jak się bardzo chce można zaraz przywołać analogie z Hatszepsut czy legendarną papieżem Joanną...)

ps. Skoro już zatrzymaliśmy się przy "szóstce" to wypadnie zauważyć, że z całego Treka to ona bodaj najbardziej jest o śmierci - przemijanie, starzenie się, przekazywanie pałeczki następnym pokoleniom... Jak widać można sugestywnie mówić o śmierci bez pokazywania umierania.
Elaan
Użytkownik
#10 - Wysłana: 1 Lis 2012 13:33:12
Picard:
To z powieści, którą tłumaczysz tu na forum? Możesz przypomnieć, w którym to wątku umieszczasz tą książkę?

Tak, to z tej książki.
Zresztą, śmierć lub jej perspektywa, jest tam stale obecna.
Kładzie się cieniem na wszystkich postaciach, w ten, czy inny sposób.
Wiesz, że jedną z pierwszych rzeczy, którą musi zrobić nowy załogant jest zostawienie testamentu?
To takie oczywiste, ale czy ktoś z nas się nad tym zastanawiał? Czy taki wątek pojawił się w jakiejś dyskusji lub sesji?

A przekład znajdziesz tutaj. Miłego czytania.

http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=8&topic=3451
Mav
Użytkownik
#11 - Wysłana: 1 Lis 2012 17:45:34 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Rozumiem, że pokazując (ukłony, Kor ) mit zwycieskiej Ludzkości

Q, a dla mnie nadal SF to nie jest Mitologia i nie godzę się, żeby robić ze mnie jakiegoś niedouka. Ale żeby nie zaśmiecać tematu: http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=6&topic=3447&page=9#msg259130


Temat śmierci w treku - jej ukazanie i świadomość jej istnienia - jest jego poważną wadą. Słynne Redshirty mówią wszystko na ten temat. Nie ma dramatu jak młody kadet czy nikomu nieznany załogant, wyparuję. Pomijając śmierć biednych statystów, brakuje tam samej grozy, świadomości wynikającej z obcowania ze śmiercią i to wielokrotnie. Wystarczy podać przykład serialu SAAB, gdzie widmo śmierci, klęski przygniata załogę i - co za tym idzie - także widza. Oczywiście to był serial typowo militarny, więc ciężko, żeby trek, aż tak się nad tym skupiał. Ale nie może być tak lekko z tym tematem jak to ma tam miejsce.
ortkaj
Użytkownik
#12 - Wysłana: 1 Lis 2012 18:33:54
Picard
Fajny temat . Przy okazji czy nie warto ogłosić konkursu na to abyśmy wzorem AXN (ile razy umierał doktor Jackson z SG1) zgadywali ile razy umierał każdy z dowódców (bądź innych głównych bohaterów)?

ST pod względem stosunku do śmierci jest pokręcona jak korkociąg po ataku artretyzmu. Z jednej strony celebracja pojedynczych przypadków oraz próba jej pokazania przez pryzmat różnych kultur (chociażby Klingońska kultura śmierci) a z drugiej strony przejście do porządku dziennego nad eksterminacją całych ras (Havoc) czy masowym ginięciem red shirtów (bo Flocie nie chciało się konstruować robotów zwiadowczych).
Można powiedzieć ST jest odzwierciedleniem naszego medialnego (nie mówię o i nie chcę rozwijać wątków indywidualnych doświadczeń) postrzegania śmierci. Głośno jest o śmierciach sławnych a cichutko o śmierci na masową skale w Afryce.
Picard
Użytkownik
#13 - Wysłana: 1 Lis 2012 23:44:00
Elaan:
Tak, to z tej książki.

Dziękuje za pewne przyda się z nią zapoznam.

ortkaj:
Można powiedzieć ST jest odzwierciedleniem naszego medialnego (nie mówię o i nie chcę rozwijać wątków indywidualnych doświadczeń) postrzegania śmierci. Głośno jest o śmierciach sławnych a cichutko o śmierci na masową skale w Afryce.

Wiesz co... coś w tej twoje refleksji nad śmiercią jest i jest owa refleksja prawdziwa nie tylko względem ST. Widać i wobec kostuchy nie wszyscy ludzie są jednak równi...

ortkaj:
Przy okazji czy nie warto ogłosić konkursu na to abyśmy wzorem AXN (ile razy umierał doktor Jackson z SG1) zgadywali ile razy umierał każdy z dowódców (bądź innych głównych bohaterów)?

Jeden z powodów, dla których przestałem oglądać Stargate - ten serial stawał się farsą. Jeśli jeden bohaterów ginie i powraca do życia jak bumerang, to jak mam się przejmować losem tej postaci, jak mam traktować to uniwersum poważnie? W ST wcale tak źle nie było, tylko zmartwychwstanie dość nieszczęśliwe, w przypadku rzadkiej bo rzadkiej a jednak epizodycznie występującej śmierci pomniejszych postaci autorzy radzili sobie już lepiej. Wowczas ta śmierć jest przyczynkom do głębszych rozważań - np. ku mojemu zdziwieniu całkiem dobrze poradzili sobie z tą kwestią autorzy VOY, w odcinku gdzie Neelix umarł i powrócił do życia tylko po to... by przeżyć kryzys wiary bo okazało się, że po drugiej stronie nic nie ma.

ortkaj:
oraz próba jej pokazania przez pryzmat różnych kultur (chociażby Klingońska kultura śmierci)

Nie tyle jest to kult śmierci co celebracja życia, a to ostatnie w mniemaniu Klingonów nie jest wiele warte gdy nie można go w pełni przeżyć. A wierzenia Klingonów w materii śmierci są rzeczywiście dość ciekawe - samo ciało nic dla nich nie znaczy i nie ma u nich tak jak u nas celebracji szczątków i miejsca pochówku zmarłego. Czy pamięta ktoś wierzenia i zwyczaje pogrzebowe innych ras?

Mav:
Słynne Redshirty mówią wszystko na ten temat.

Nie wiem czemu wszyscy na tych redshirtów się uwzięli, to było w latach 60! Od tego czasu stosunek do śmierci w ST się zmienił, pogłębił, stał się dojrzalszy, możliwe jest pochylenie się nad losem jednostki czego przykładem wspominana już nieszczęsna chorąży Sito...

Mav:
a dla mnie nadal SF to nie jest Mitologia

Po części ma naturę mitologiczną. W związku z tym, że się z tym nie zgadzasz już wiem jaki będzie mój kolejny temat. A Ty mówisz, że nie ma o czym rozmawiać.

Q__:
ps. Skoro już zatrzymaliśmy się przy "szóstce" to wypadnie zauważyć, że z całego Treka to ona bodaj najbardziej jest o śmierci - przemijanie, starzenie się, przekazywanie pałeczki następnym pokoleniom... Jak widać można sugestywnie mówić o śmierci bez pokazywania umierania.

Bardzo ciekawa refleksja, z którą się zgadzam.
Mav
Użytkownik
#14 - Wysłana: 3 Lis 2012 18:39:48 - Edytowany przez: Mav
Picard:
Po części ma naturę mitologiczną. W związku z tym, że się z tym nie zgadzasz już wiem jaki będzie mój kolejny temat.

Przestań ze mną walczyć

Picard:
Nie wiem czemu wszyscy na tych redshirtów się uwzięli, to było w latach 60!

No niby tak, ale jednak nie można o tym zapomnieć:

http://www.youtube.com/watch?v=M3cL1Aofy90

(1:11 - najbardziej sugestywne moim zdaniem )
Picard
Użytkownik
#15 - Wysłana: 5 Lis 2012 16:44:43
Mav:
Przestań ze mną walczyć

Kiedy to ożywia forum i wszystkich forumowiczów raduje.

Mav:
No niby tak, ale jednak nie można o tym zapomnieć

Ktoś kto nie oglądał tego serialu na pewno nie zapomni bo nie będzie go pamiętał. Ale z tego nonszalanckiego podejścia do ludzkiego życia rzeczywiście można uczynić zarzut pod adresem TOS. Inna sprawa, że w innych serialach motyw śmierci był lepiej przedstawiony. Może znajdą się chętni do dokonania porównania stosunku do śmierci w różnych obcych kulturach?
Mav
Użytkownik
#16 - Wysłana: 5 Lis 2012 16:51:02 - Edytowany przez: Mav
Picard:
Ktoś kto nie oglądał tego serialu na pewno nie zapomni bo nie będzie go pamiętał

Albo już głupieje, albo coś żeś ostro pokręcił

Picard:
Kiedy to ożywia forum i wszystkich forumowiczów raduje.

To zostaw energię na Into Darkness, to się dopiero forum będzie radować
Picard
Użytkownik
#17 - Wysłana: 5 Lis 2012 17:37:37 - Edytowany przez: Picard
Mav:
To zostaw energię na Into Darkness, to się dopiero forum będzie radować

Nie bądź złośliwy. Nie zobaczę tego filmu nawet jeśli byś mi za to zapłacił.

Mav:
Albo już głupieje, albo coś żeś ostro pokręcił

Oj, chodzi o to, że serial ten jest stary i mało kto go oglądał, więc większość widzów ST nawet nie wie co to śmierć redshirta. Bo jak może wiedzieć jak nie oglądał?
Q__
Moderator
#18 - Wysłana: 5 Lis 2012 17:54:33
Picard

Picard:
Nie zobaczę tego filmu nawet jeśli byś mi za to zapłacił.

I słusznie, bo a nuż by się okazał całkiem dobry...

Picard:
Oj, chodzi o to, że serial ten jest stary i mało kto go oglądał, więc większość widzów ST nawet nie wie co to śmierć redshirta.

Nie jest to prawdą. Na Zachodzie jest to ikona (nie tylko)popkultury, w dodatku żywa w postaci kontynuacji jaką jest NV/P2, a i u nas pojawia się pokolenie, dla którego TNG w TVP (czy nawet DS9 na Polsacie i VOY na Canal+) to legenda zamierzchłej przeszłości, a pierwszy kontakt z Trekiem stanowi jeśli nie "jedenastka", to TOS na Pulsie.
Picard
Użytkownik
#19 - Wysłana: 5 Lis 2012 18:56:46
Q__:
I słusznie, bo a nuż by się okazał całkiem dobry...

Nie sądzę, ale jak się okaże to cóż moja strata. Nie macie się co o mnie martwić jakoś nawet ową stratę przeżyję.

Q__:
Nie jest to prawdą. Na Zachodzie jest to ikona (nie tylko)popkultury, w dodatku żywa w postaci kontynuacji jaką jest NV/P2, a i u nas pojawia się pokolenie, dla którego TNG w TVP (czy nawet DS9 na Polsacie i VOY na Canal+) to legenda zamierzchłej przeszłości, a pierwszy kontakt z Trekiem stanowi jeśli nie "jedenastka", to TOS na Pulsie.

serio? Ilu fanów nawróciło się przez tego TOS puszczanego niegdyś na Pulsie?
Eviva
Użytkownik
#20 - Wysłana: 5 Lis 2012 19:09:45
Picard:
Ilu fanów nawróciło się przez tego TOS puszczanego niegdyś na Pulsie?

Co najmniej jeden. Mianowicie JA.
Picard
Użytkownik
#21 - Wysłana: 5 Lis 2012 19:17:51
Eviva:
Co najmniej jeden. Mianowicie JA.

To Ty tak niedawno zainteresowałaś się ST? A swoją drogą, możemy wracać do głównego tematu dyskusji?
Eviva
Użytkownik
#22 - Wysłana: 5 Lis 2012 19:22:32
Picard:
To Ty tak niedawno zainteresowałaś się ST?

Może nei całkiem, ale dopiero TOS z PULSa mnie na dobre wciągnął.

Picard:
A swoją drogą, możemy wracać do głównego tematu dyskusji?

Nie ja z niego zboczyłam.
Q__
Moderator
#23 - Wysłana: 12 Lis 2012 23:22:40
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 25 Sier 2013 20:30:16
Q__:
jest coś niestosownego w tych hurtowo ginących redshirtach

Zatem powspominajmy ich jeszcze raz:
http://gameplay.pl/news.asp?ID=71235
Q__
Moderator
#25 - Wysłana: 30 Mar 2014 12:04:50 - Edytowany przez: Q__
Q__
Moderator
#26 - Wysłana: 12 Sier 2015 09:42:23
Dla porównania - śmierci Szturmowców (co prawda klonów) z SW:
http://www.youtube.com/watch?v=sF04jbj6J1c
http://www.youtube.com/watch?v=mLF5qhzHVxU
A i fani jakoś większą uwagę do tych zgonów przywiązują (jak widać):
http://www.youtube.com/watch?v=jW7HVB0qugI
Q__
Moderator
#27 - Wysłana: 22 Paź 2015 17:01:54
Autor bloga SKoST pyta nas o najbardziej znamienną fabularnie śmierć w ST:
http://trekclivos79.blogspot.com/2015/10/30-days-o f-trek-day-twenty-two.html

Dla mnie jest to nieustająco śmierć Marritzy, bo stanowi zarazem (wraz z wcześniejszymi zdarzeniami) naukę dla Kiry, moment, który czyni z niej - mentalnie, bo jeszcze nie de facto - oficera GF, jak i dowód, że istnieją tragedie na które nawet najlepsza wola nic nie poradzi (bo nawet gdyby wtedy na stacji były lepsze, mniej zaburaczone środki bezpieczeństwa i o ataku nożownika by nie było mowy, to historia Marritzy nadal by była tragiczna... dla niego śmierć była spokojem w sumie i miała wydźwięk tak symboliczny, jak tego chciał...)...
Q__
Moderator
#28 - Wysłana: 31 Sier 2018 18:45:29
Filozof Timothy Harvie o śmierci w ST:
http://www.startrek.com/article/loss-and-living-li fe
(Kontekstualnie rzecz jest trochę zabawna, biorąc pod uwagę, że wszystkie uśmiercone postacie wróciły/wrócą w tej czy innej formie.)
 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Śmierć w Star Treku

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!