USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / W jaki spsoób oficerowie GF płacą u Quarka?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
Autor Wiadomość
Eviva
Użytkownik
#151 - Wysłana: 17 Sty 2012 17:27:19 - Edytowany przez: Eviva
Elaan:
Seybr:
Płacąc w knajpie nie muszę wyciągać papierowych zwitków, ale mogę zapłacić plastikowym osielcem

Który zawsze można ukraść, podrobić [ przy trekowej technologii to pestka ].

Może w czasach Federacyjnych takie ustrojstwa działają jedynie w rękach, które posiadają odpowiedni kod genetyczny? Jak lance Straży w AND? Zresztą może, jak u Bradbury'ego, chodzi o sekwencję aminokwasów w pocie, podobno jest to rzecz równie unikalna jak odcisk palca.
Queerbot
Użytkownik
#152 - Wysłana: 17 Sty 2012 17:29:58
Mimo wszystko jest sławny odcinek TNG, w którym Picard wyjaśnia, że pieniędzy w Federacji nie ma (przynajmniej w obrocie wewnętrznym). Szczególnie na Ziemi, która często określana jest rajem można spodziewać się pełnej realizacji ideałów. Więc chyba wychodzi na to, że po prostu nie płacą, a on ma restaurację, bo to kocha.
Elaan
Użytkownik
#153 - Wysłana: 17 Sty 2012 19:07:05
Queerbot

Jest też scena w FC, kiedy Lily pyta Picarda ile kosztowało wybudowanie Enterprise. Picard odpowiada, że ludzie nie pracują już, by się bogacić, ale dla wspólnego pożytku i samorealizacji.
Nie mówi jednak, że pieniądze nie istnieją. Niejako pomija tę kwestię milczeniem.
Eviva
Użytkownik
#154 - Wysłana: 17 Sty 2012 19:16:03
Elaan

Ale jest też taki odcinek TNG, gdy załoga Picarda ratuje kilku zamrożeńców z XX wieku i Picard jest zmuszony wyjaśnić jednemu z nich, że może zapomniec o forsie, która miał w banku, bo żadnej forsy już nie ma. Tak jakoś to szło.
Seybr
Użytkownik
#155 - Wysłana: 17 Sty 2012 20:29:03
Elaan:
Który zawsze można ukraść, podrobić [ przy trekowej technologii to pestka ].

Jaka technologia takie i też zabezpieczenia ;].

Queerbot:
Więc chyba wychodzi na to, że po prostu nie płacą, a on ma restaurację, bo to kocha.

Taki raj na ziemi, każdy robi to co chce. Wykonuje zawód z pasji a nie przymusu.

Brak waluty to fikcja, mysi być. Chyba że Federacja wróciła to wymiany towar za towar co nie wierzę.
Już pisałem o tym waluta może istnieć w postaci złota, latinium czy coś koło tego. Inne światy po za Fedkami mogą wymagać zapłaty w postaci jakiejś waluty.
Na Trilu z tego co wiem istnieje system walutowy.
Toudi
Użytkownik
#156 - Wysłana: 17 Sty 2012 23:15:00
Seybr:
Brak waluty to fikcja, mysi być.

Ale waluta jakiej używamy na Ziemi sama w sobie jest umowna. I działa, tylko dlatego, że wszyscy dookoła się godzą na takie jej funkcjonowanie. Przecież z obcymi nie będziemy handlować dolarami, złotówkami też raczej nie. Zresztą nawet gdyby nagle na Ziemi pojawili się kosmici to nie przyjmiemy od nich ani latinum, bo nie mamy dla niego zastosowania i jest dla nas bez wartości, ani dolarów, bo 'dodrukowanie" ich przez obcych nie będzie się niczym różnić od falsyfikatów i tak samo może zdestabilizować rynek...
Seybr
Użytkownik
#157 - Wysłana: 17 Sty 2012 23:40:43
Toudi

No ok, ale na pewnym handel może odbywać się na zasadzie towar za towar. Jak sobie wyobrażasz Federacje która handluje w Klingonami. Jakiś tak klingon ma winnice i chce sprzedać wino człowiekowi. Ten co może jemu zaoferować jak nie latinium, ewentualnie walutę federacji ?
Toudi
Użytkownik
#158 - Wysłana: 17 Sty 2012 23:59:53
Możliwości są trzy:
- handel towar za towar
- handel za miejscową walutę i wymiana jej na towar na miejscu handlu
- umowa między rasami i jakiś system rozliczania między nimi

Prawdę powiedziawszy, cały handel międzygwiezdny wydaje mi się tak skomplikowaną rzeczą, że dziw iż ktoś się za to w ogóle zabrał, mnie głowa boli od samego myślenia o tym. Ale pewno gdybym to ja miał nad tym kombinować, to wybrał być opcję z Bitwy o Ziemię L. Ron Hubbarda i stworzył rasę bankierów, którzy zajmowali się wymianą waluty...
Q__
Moderator
#159 - Wysłana: 18 Sty 2012 01:37:38
Toudi

Toudi:
i stworzył rasę bankierów, którzy zajmowali się wymianą waluty...

Ferengi, znając ich, chętnie by wystąpili w tej roli.
Jurgen
Moderator
#160 - Wysłana: 18 Sty 2012 08:15:46
Q__

Biorąc pod uwagę, że duża część wymiany odbywa się w latinum, być może tak właśnie już się stało.
Queerbot
Użytkownik
#161 - Wysłana: 19 Sty 2012 02:42:19 - Edytowany przez: Queerbot
Posiadanie okrętu klasy galaxy na własność... Dziś też nikt z nas nie może mieć na własność lotniskowca, nie do tego sprowadza się sprawa wolności naszej i obywateli Federacji.

W sumie nawet się cieszę, że nieposiadanie pieniędzy, a mimo to funkcjonowanie jako wybitnie wolna jednostka nie zostało szerzej w Treku omówione. Nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić życia bez waluty lub własności (wyjść poza nasze naczynie), wszelkie takie próby są obezwładniające i komiczne. To trochę tak, jakby człowiek sprzed ery przemysłowej próbował sobie wyobrazić świat przyszłości ~"...środkiem transportu uczyniono drewniane konie napędzane gotującą się w ich brzuchach wodą, której opary poruszały skomplikowane systemy kół zębatych... listy z Paryża do Wiednia w przeciągu zaledwie dziewięciu dni przesyłała sieć lin rozpostarta pomiędzy miastami...".

Jest to w każdym razie piękna idea.

Natomiast co do posiadania na własność okrętu klasy galaxy i tego, jakoby miał by to być warunek wolności... To byłby raczej objaw zachłanności i otyłości konsumpcyjnej charakterystycznych dla naszych czasów, a nie XXIV wieku.
Dukat
Użytkownik
#162 - Wysłana: 19 Sty 2012 07:43:54
Queerbot:
Natomiast co do posiadania na własność okrętu klasy galaxy i tego, jakoby miał by to być warunek wolności.

To nie warunek wolności. To o "wycieczkowcu" jest argumentum ad absurdum i dowodzi tego, że ani w UFP, ani u innych ras na podobnym poziomie nie ma nieskończonego źródła wręcz darmowej energii i dowolnej ilości dóbr materialnych. Pomimo wielu możliwości nadal są ograniczenia, replikator nic nie rozwiązuje, zresztą sam może być problemem. W VOY uprawy prowadzone na statku pozwalają oszczędzać energię, co świadczy o tym, ze replikowanie zupki czy kawy i za każdym razem "stwarzanie" sobie nowego talerza i kubka jest marnotrawstwem i rozrzutnością.

Queerbot:
Nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić życia bez waluty lub własności (wyjść poza nasze naczynie), wszelkie takie próby są obezwładniające i komiczne.

Pomimo uciekania od tematu Trek jednak trochę tego pokazuje i istotnie jest to komiczne.
Queerbot
Użytkownik
#163 - Wysłana: 19 Sty 2012 14:44:37
Jest komiczne, bo Trek jest w tym niekonsekwentny, a system pozbawiony pieniądza trudny do wyobrażenia. Z tego, co mówi Picard w "Neutral Zone" (swoją drogą ciekawe, że odcinek jest tak przełomowy i ważny dla tylu spraw - gospodarka Federacji, Romulanie, koniec TNG) wynika chyba, że ludzie swój rozwój przenieśli z powierzchni i spoza swoich ciał (akumulacja dóbr, bogactwo itp) do wnętrza ciał, co rozumiem w bardzo prosty sposób jako stawanie się wciąż lepszym człowiekiem, a co za tym udzie budowanie coraz lepszego społeczeństwa opartego na wartościach humanistycznych. Wydaje mi się, że to, że nie da się wyreplikować sobie dowolnej rzeczy nie stanowi problemu, bo tamtejsi ludzie nie mają takich rozdętych potrzeb, ich wartość mierzona jest nimi, a nie rzeczami, które ich otaczają.
Dukat
Użytkownik
#164 - Wysłana: 19 Sty 2012 15:00:34
Queerbot:
Z tego, co mówi Picard w "Neutral Zone" (...) wynika chyba, że ludzie swój rozwój przenieśli z powierzchni i spoza swoich ciał (...) do wnętrza ciał, co rozumiem w bardzo prosty sposób jako stawanie się wciąż lepszym człowiekiem, a co za tym udzie budowanie coraz lepszego społeczeństwa opartego na wartościach humanistycznych. Wydaje mi się, że to, że nie da się wyreplikować sobie dowolnej rzeczy nie stanowi problemu, bo tamtejsi ludzie nie mają takich rozdętych potrzeb, ich wartość mierzona jest nimi, a nie rzeczami, które ich otaczają.

...i wszyscy stali się pustelnikami z jednej strony trek jest zbyt niekonsekwentny by przyjąć to w ten sposób, a z drugiej, czy ta "pustelnia" jest dobrowolna, czy tez przymusowa, jak życie w Szuflandii ...bo może ktoś nie chce pleść grzyw...
Queerbot
Użytkownik
#165 - Wysłana: 19 Sty 2012 16:22:20
Nie sądzę, żeby stali się pustelnikami - nie pokazuje tego też Trek.
Zarzucili po prostu wiele obyczajów konsumowania, także bezmyślnego, jak chociażby to:

http://pej.cz/Crash-Test-Nokia-Lumia-800-WIDEO-a17 80
Elaan
Użytkownik
#166 - Wysłana: 19 Sty 2012 17:25:28 - Edytowany przez: Elaan
Queerbot

Myślę, że masz rację. Taki sposób myślenia, sposób na życie, już się pojawia.

http://www.ekopasja.pl/reklama-filmy/minimalizm/


Może w trekowej przyszłości nie będzie to aż tak radykalne podejście, zresztą zapewne wiele przedmiotów stanie się wielofunkcyjnych, więc ich ilość samorzutnie ulegnie redukcji. Ale zmierzamy w tym właśnie kierunku.
Kor
Użytkownik
#167 - Wysłana: 19 Sty 2012 17:48:38 - Edytowany przez: Kor
Queerbot

System wyzbyty pieniądza nie jest trudny do wyobrażenia, tylko jest niemożliwy. Pieniądz to fikcja poświadczeń. Powstała dlatego, że istnieją łańcuchy takich poświadczeń. Takie łańcuchy muszą też istnieć w UFP. Musi więc istnieć jakaś forma pieniądza, choćby nie wiem gdzie i jak głęboko się ją ukrywało.

Absurd braku pieniądza bardzo dobrze się obnaża w DS9, w barze Quarka. Jakoś trzeba wydzielić czas w holokabinach, jakoś trzeba uregulować stosunki z Quarkiem, jakoś trzeba rezerwować stoliki...

I choćbyś użył niesamowicie giętkiej retoryki fakt pozostaje faktem, że poświadczenie rezerwacji już jest pieniądzem tj. znakiem symbolicznym przekładalnym na pewne dobra i możliwym do wymiany. Jak chcesz to widzieć czarno na białym, sięgasz do VOYa i przypominasz sobie np. epizod w którym Doktor i B'Elanna handlują czasem w holokabinie (epizod w którym Paris brał udział w wyścigu), lub dowolny w którym handlowano udziałami replikacji.

W taki momentach obnaża się parę faktów - że równy dostęp do dóbr z konieczności jest fikcją, że człowiek jest zwierzęciem symbolicznym (posługującym się naturalnie symbolami) i że naturalnie prowadzi wymianę handlową.
Queerbot
Użytkownik
#168 - Wysłana: 19 Sty 2012 18:06:57
Elaan:
Może w trekowej przyszłości nie będzie to aż tak radykalne podejście, zresztą zapewne wiele przedmiotów stanie się wielofunkcyjnych, więc ich ilość samorzutnie ulegnie redukcji. Ale zmierzamy w tym właśnie kierunku.

Może zmierzamy, chociaż wydaje mi się, że konsumeryzm raczej się pogłębia, czego dowodem są chociażby te crash testy najnowszych telefonów, tabletów, zresztą mam wrażenie, że urządzenia mają coraz krótszą przydatność (przykład banalny, ale mam w domu od 20paru lat mikser, który w ogóle się nie psuje i wiele urządzeń agd, które psują się po paru latach).

Kor:
i że naturalnie prowadzi wymianę handlową.

Człowiek naturalnie rodzi się, spożywa, wydala, rośnie, umiera. Wszystko inne to spekulacja, a DS9 i handlowanie czasem w holodeku nie jest dla mnie żadnym dowodem na naturalność wymiany handlowej, ani nie obnaża ludzkiej natury jako jakiegoś zwierzęcia walutowego - raczej obnaża niekonsekwencję i brak pomysłów twórców (szczególnie duetu BB).
Kor
Użytkownik
#169 - Wysłana: 19 Sty 2012 18:22:22 - Edytowany przez: Kor
Queerbot

Chcesz powiedzieć, że jak mam rezerwację w holokabinie, na której mi specjalnie nie zależy, za to zależy mi na tym, żeby X coś zrobił, a X-owi na tej rezerwacji, to wymiana nie jest czymś naturalnym?

Zejdź na ziemię Wzniosłe - nie potrafimy sobie wyobrazić przyszłości, nigdzie nie jest powiedziane itp. to puste określenia, które mają uwalniać od faktów i obserwacji świata.

Brak wymiany w takiej sytuacji byłby całkowitym absurdem i marnotrawstwem środków. I to nie jest przypuszczenie, to jest fakt. Oczywiście w tym wypadku mogłoby być tak, że X zrobiłby to z czystej uprzejmości, a ja bym mu rezerwację oddał z tej samej przyczyny, mimo wszystko, zaszłaby tu wymiana (uprzejmości). Uprzejmość zobowiązuje.

Człowiek z natury jest zdolny do logicznego myślenia (nie tylko z natury zdycha). Ta zdolność, plus z natury rzeczy nierówny podział dóbr (różnego rodzaju) i masz handel. Handel jest więc równie naturalny jak zdolność logicznego myślenia. Pieniądz jest po prostu symbolicznym przedłużeniem handlu, znakiem orientacyjnym, wagą, miarą.

To ostatnie może Ci doskonale uświadomić wątek z TNG zatytułowany poker. Otóż w tę grę nie da się sensownie grać o ile nie ustali się wag, nie ustali się miary nastawień. Otóż pieniądz w swojej podstawowej funkcji jest miarą potrzeb. Użyty w pokerze, może być np. miarą ryzyka, w innych wypadkach jest np. miarą długu itp.

Pieniądz umożliwia nam powszechny transfer zobowiązań dostarczając ich uniwersalnej miary, zapewnia orientację w systemie zależności. Sam z siebie nie rodzi żadnego nadużycia. Po prostu dostarcza precyzyjnych narzędzi także tym, którzy chcieliby nadużywać.
Dukat
Użytkownik
#170 - Wysłana: 19 Sty 2012 19:07:11
Queerbot:
Zarzucili po prostu wiele obyczajów konsumowania, także bezmyślnego

Jak wspomniałem już gdzieś, replikowanie za każdym razem nowego talerza czy kubka to totalne marnotrawstwo nie spotykane nawet dziś, niezależnie od kosztów mniej lub bardziej profesjonalnych "crash testów".

Elaan:
Może w trekowej przyszłości nie będzie to aż tak radykalne podejście, zresztą zapewne wiele przedmiotów stanie się wielofunkcyjnych, więc ich ilość samorzutnie ulegnie redukcji.

Każdy odcinek z użyciem replikatora i holokabiny pokazuje totalną rozrzutność. Wasze tłumaczenia mają gliniane podstawy.

Kor:
Absurd braku pieniądza bardzo dobrze się obnaża w DS9, w barze Quarka. Jakoś trzeba wydzielić czas w holokabinach, jakoś trzeba uregulować stosunki z Quarkiem, jakoś trzeba rezerwować stoliki...

Stacja nie należy do Federacji, stąd pełno na niej prywatnych statków handlowych

Queerbot:
Może zmierzamy, chociaż wydaje mi się, że konsumeryzm raczej się pogłębia, czego dowodem są chociażby te crash testy najnowszych telefonów, tabletów, zresztą mam wrażenie, że urządzenia mają coraz krótszą przydatność (przykład banalny, ale mam w domu od 20paru lat mikser, który w ogóle się nie psuje i wiele urządzeń agd, które psują się po paru latach).

Taki osobny temat założyłem kiedyś: http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=6&topic=3312&page=0
Wygląda na to, że niektórzy zaczynają wyrastać z "jednorazówek".
Queerbot
Użytkownik
#171 - Wysłana: 19 Sty 2012 20:00:01
Dukat:
Każdy odcinek z użyciem replikatora i holokabiny pokazuje totalną rozrzutność. Wasze tłumaczenia mają gliniane podstawy

No tak, tylko że te replikatory zdaje się działają też w drugą stronę i te resztki, talerze znowu rozkładają na coś, co potem jest znowu składane. Więc powiedzmy, że same talerze nie produkują strat.

Dukat:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=6&topic=3312&page=0

Ta zaplanowana awaryjność albo płatne dodatki i usprawnienia są wspaniałym sposobem na biznes i zmorą świata. Star Trek znowu wydaje się tu przodować, bo wszystkie urządzenia są ze sobą kompatybilne, nie trzeba 89743908 ładowarek, kabli z różnymi wejściami, wszystko jest ustandaryzowane - co może niektórym kojarzyć się z totalitaryzmem, mi kojarzy się ze spokojem i dużą swobodą oraz czymś, co można nazwać odpierdoleniem życia (tzn brakiem tych wszystkich pierdół jak milion rodzajów tego samego produktu, trylion ładowarek itd oraz myślenia o tych pierdołach, dzięki czemu można zająć się sprawami ważnymi). PS tak, tęsknię za czasami, kiedy był tylko jeden płyn do mycia naczyń.
Elaan
Użytkownik
#172 - Wysłana: 19 Sty 2012 20:05:38
Queerbot

O ile dobrze pamiętam, to Unia Europejska planowała wprowadzenie jednego wzoru ładowarki, tak aby pasował do każdego typu telefonu komórkowego.
Ale zdaje się, że producenci komórek ukręcili tej sprawie łeb.
Dukat
Użytkownik
#173 - Wysłana: 19 Sty 2012 20:08:19
Queerbot:
No tak, tylko że te replikatory zdaje się działają też w drugą stronę i te resztki, talerze znowu rozkładają na coś, co potem jest znowu składane. Więc powiedzmy, że same talerze nie produkują strat.

Rozkładanie i składanie to zużycie energii. W VOY oszczędzali na tym, w alternatywnej wojnie z Klingonami załoga Picarda żarła jakieś papki z prepaków, a nie używała replikatorów. Przyciśnięci federalni jednak pokazują, że nie mają fontanny nieskończoności, a ich życie codzienne jest zwyczajnie rozrzutne.

Queerbot:
Ta zaplanowana awaryjność albo płatne dodatki i usprawnienia są wspaniałym sposobem na biznes i zmorą świata. Star Trek znowu wydaje się tu przodować, bo wszystkie urządzenia są ze sobą kompatybilne

Tak! Są nawet kompatybilne ze sprzętem całkowicie obcych cywilizacji, spotykanych po raz pierwszy

Queerbot:
tzn brakiem tych wszystkich pierdół jak milion rodzajów tego samego produktu, trylion ładowarek itd oraz myślenia o tych pierdołach, dzięki czemu można zająć się sprawami ważnymi

Między innymi dlatego mój każdy kolejny telefon to Nokia i byłem mocno wściekły jak i oni zmienili wtyczki ładowarek.
Kor
Użytkownik
#174 - Wysłana: 19 Sty 2012 20:33:38 - Edytowany przez: Kor
Dukat:
Tak! Są nawet kompatybilne ze sprzętem całkowicie obcych cywilizacji, spotykanych po raz pierwszy

Oczywiście, że są. Tak samo istnieje uniwersalny translator, który byłby może ideą całkiem ciekawą, gdyby nie fakt, że z wyrażeń:

una ("ja")
una ata sak (mam psa)
una ata rem (mam kota)


nie tylko wyciąga, że "ata" to czasownik dzierżawczy, lecz również, że "kaulalim" to musi być "odkurzacz" w bierniku liczby pojedynczej (broń Boże w mianowniku)

Queerbot:
No tak, tylko że te replikatory zdaje się działają też w drugą stronę i te resztki, talerze znowu rozkładają na coś, co potem jest znowu składane. Więc powiedzmy, że same talerze nie produkują strat.

No proszę. A mnie zawsze uczono, że niemożliwość istnienia perpetum mobile jest wpisana w same podstawy fizyki.

Ale czegóż my nie widzieliśmy w science fiction. Wciąż czekam, aż ktoś mi w końcu powie skąd wzięła się w SG1: 1969 kartka, którą dał drużynie generał Hammond
Dukat
Użytkownik
#175 - Wysłana: 19 Sty 2012 20:52:45 - Edytowany przez: Dukat
Kor:
Oczywiście, że są. Tak samo istnieje uniwersalny translator

Ciekawe jak translator radzi sobie ze specyficznym komplementem "cute ass" i wręcz identycznie brzmiącym określeniem w języku polskim, które komplementem nie jest
Kor
Użytkownik
#176 - Wysłana: 19 Sty 2012 20:55:04 - Edytowany przez: Kor
Dukat:
Ciekawe jak translator radzi sobie ze specyficznym komplementem "cute ass" i wręcz identycznie brzmiącym określeniem w języku polskim, które komplementem nie jest

Tak, o tym też chciałem napisać, ale to byłoby zbyt dużo pytań w jednym poście (nie chciałem wyjść na ignoranta)

Skąd translator bierze kontekst? Czyżby bazował jedynie na metodach porównawczych? W dodatku w warstwie brzmieniowej?

Oczywiście nie mówię, że z samej warstwy brzmieniowej nie da się dojść z czasem do struktury, ani że kontekst wypowiedzi jest konieczny do łamania językowego kodu, jednak działając w ten sposób translator staje się jeszcze bardziej magiczny.

Np. wyrażenie "your ass is cute" jest niemożliwe przy "cute-ass" (w polskim rozumieniu). "Cute-ass" jest formą nierozkładalną. W jęz. polskim można powiedzieć nieco niepoprawnie "twój wujek jest cute-ass", co odpowiadałoby powyższemu wyrażeniu angielskiemu ("cute-ass" odpowiadałoby więc samemu "cute"). Przy tym "cute-assa" można mieć, a "cute" już nie. Co sugeruje, że "cute" to przymiotnik, a drugie to rzeczownik. I prędzej czy później dojdzie się w ten sposób do różnic w funkcji gramatycznej tych wyrażeń. Badając częstotliwości użyć i konteksty językowe w jakich pojawia się dana forma, zakładając pewne znaczenia i sprawdzając sensowność tak rozumianych wypowiedzi, odkrywając funkcje gramatyczne itd. w końcu można znaczenia ustalić. Problem w tym, że rozszyfrowanie na tej podstawie języka wymaga znajomości ogromu użyć tego języka.

Przy tym pewnych granic nie można przeskoczyć. Nawet jak znamy przyimek "od" i rzeczownik "kurz" to wcale nie musimy wiedzieć, jak się nazywa maszyna, którą trzymamy w szafie, bo może to nie być "odkurzacz", lecz "konsument paprochów". W jęz. polskim np. jakiś paprożer czy prochojad po skróceniu od paprochożera lub paprochojada. Niewiele pomaga jeśli wykryliśmy już część prawidłowości procesów słowotwórczych w danym języku, bo te rzadko są ścisłe i rzadko zakładają tylko jedną możliwość. Nie mówiąc już o tym, że rzadko sprawa jest na tyle prosta, że dane słówko jest złożeniem jakichś znaczeń, często jest niemal całkowicie przypadkowe.

Ogólnie jednak idea jest ciekawa, gdyby to dobrze pokazać, mielibyśmy okazję śledzić na ekranie fascynujące procesy związane z językiem i rozumieniem. Translator jednak nie wyszedł.

Niniejszym otwieram więc konkurs na forumowego uniwersalnego translatora. Jak jeszcze mógłby się nazywać odkurzacz w jęz. polskim? Jeśli ktoś dodatkowo wyjaśni mi kto wymyślił słowo "taboret" i co wtedy brał, to będę dozgonnie wdzięczny
Q__
Moderator
#177 - Wysłana: 21 Sty 2012 07:35:44 - Edytowany przez: Q__
Dukat

Dukat:
To o "wycieczkowcu" jest argumentum ad absurdum i dowodzi tego, że ani w UFP, ani u innych ras na podobnym poziomie nie ma nieskończonego źródła wręcz darmowej energii i dowolnej ilości dóbr materialnych. Pomimo wielu możliwości nadal są ograniczenia, replikator nic nie rozwiązuje, zresztą sam może być problemem.

Tylko widzisz... Mamy tu podstawowego buraka: koszty energetyczne każdego lotu w Warp są (jak wynika z aktualnych wyliczeń) na tyle potworne, że skoro zakładamy istnienie cywilizacji, którą stać na nagminne i rutynowe warpowanie to zaspokojenie tańszych energetycznie potrzeb nie powinno stanowić dla niej klopotu.
Rozumiem, że gdyby UFP wzięla się za roboty astroinżynieryjne mogłyby się pojawić klopoty z niedoborami, ale nie widzimy, by się brała...

Dukat:
W VOY uprawy prowadzone na statku pozwalają oszczędzać energię, co świadczy o tym, ze replikowanie zupki czy kawy i za każdym razem "stwarzanie" sobie nowego talerza i kubka jest marnotrawstwem i rozrzutnością.

Bazowanie na VOY to dość ryzykowny pomysł. Pamiętaj, że mówimy o serialu, w którym ludzie mutują w płazy, a zza horyzontu zdarzeń można się wyrwać i to z trzaskiem. Serialu, w którym, w dodatku odchodzą jeszcze większe deflektorowe cuda niż w TNG.
W VOY mamy tylko dwa zbiory elementów fabuły:
- zbiór zapożyczeń (głównie z TNG, czasem z DS9),
- zbiór absurdów i buraków.
Sporo w/w elementów jest zresztą częścią wspólną obu.

Kor

Kor:
Skąd translator bierze kontekst? Czyżby bazował jedynie na metodach porównawczych? W dodatku w warstwie brzmieniowej?

Z TOS (oraz z fosterowych nowelizacji TAS) wynika raczej, że UT posługuje się technologiczną "telepatią", szukając informacji bezpośrednio w mózgu (lub jego odpowiedniku) Obcych.
Eviva
Użytkownik
#178 - Wysłana: 21 Sty 2012 09:17:49
Q__:
Z TOS (oraz z fosterowych nowelizacji TAS) wynika raczej, że UT posługuje się technologiczną "telepatią", szukając informacji bezpośrednio w mózgu (lub jego odpowiedniku) Obcych.

To jedyne rozwiązanie, które miałoby ręce i nogi. W dodatku jest mniej "zaburaczone" niż by się wydawało - określona konfiguracja fal mózgowych może odpowiadać danemu pojęciu, to już dziś wiadomo. Na tej podstawie usiłuje się skonstruowac aparat do czytania myśli. Stąd już tylko krok do tlanslatora.
Chociaz i tak pod tym względem najciekawszą teorię przedstawiono w "Farscape" - zaszczepianie już noworodkom kolonii bakteryjnych, które spełniają w podwzgórzu (bodajże) rolę takich tłumaczy.
Dukat
Użytkownik
#179 - Wysłana: 21 Sty 2012 10:06:23
Q__:
Tylko widzisz... Mamy tu podstawowego buraka: koszty energetyczne każdego lotu w Warp są (jak wynika z aktualnych wyliczeń) na tyle potworne, że skoro zakładamy istnienie cywilizacji, którą stać na nagminne i rutynowe warpowanie to zaspokojenie tańszych energetycznie potrzeb nie powinno stanowić dla niej klopotu.

Współczesne wyliczenia są tu bez znaczenia. Kto wie jakie właściwości maja te wszystkie technobełkotowe substancje używane na statkach? Może akurat pozawalają zmniejszyć energetyczne koszty warp o miliardy razy? Nie wiemy, bo to technobełkot. Za to widzimy wyraźnie, że produkcja dóbr i podstawowa swoboda, prawo do przemieszczania się, są limitowane.

Q__:
Bazowanie na VOY to dość ryzykowny pomysł.

Prawda, to wyjątkowo obfite pole buraczane.
Eviva
Użytkownik
#180 - Wysłana: 21 Sty 2012 11:03:55
Dukat:
Prawda, to wyjątkowo obfite pole buraczane.

Na barszcz z oceanu by starczyło. Ale ża ja lubię barszczyk, jak każdy dobry komunista, to mi to nie przeszkadza
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / W jaki spsoób oficerowie GF płacą u Quarka?

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!