USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Star Trek a sprawa polska :)
 Strona:  1  2  »» 
Autor Wiadomość
Jedzoslaw
Użytkownik
#1 - Wysłana: 1 Wrz 2010 00:11:38
Proponuję zadać niecodzienne pytanie: jak wyobrażamy sobie Polskę w uniwersum Star Trek. Encyklopedia Memory Alfa pisze o Polsce następująco:

"Poland is a former nation-state located on the European continent on Earth.

Famed astronomer Nicolaus Copernicus of the 16th century was of mixed Polish-German origin. (VOY: "Future's End")

In the 20th century Poland was a member of the Allies in World War II, fighting against Germany. In a holodeck simulation of this war on the USS Voyager, the German character played by the Hirogen Karr therefore had served under Schmidt in Poland and under Rommel in North Africa before being assigned to Sainte Claire in France. (VOY: "The Killing Game")

By the 24th century, the Lunar city of New Berlin annually hosted the Mazurka Festival, which is a celebration of folk dance and music originating in Poland. (DS9: "The Maquis, Part I") "

Wynika z tego, że jesteśmy byłym państwem narodowym. Ta smutna przepowiednia, sporządzona przez nieświadomego zapewne autora dowodzi, że tylko najsilniejsze kraje zdołały w XXIV wieku zachować swoją odrębność (choć oczywiście, Ziemią i tak rządził rząd światowy), jak np. Francja czy Niemcy. Autor tego artykułu widocznie nie docenił naszego charakteru narodowego Dlatego zadaję pytanie, uznając za oczywiste istnienie za 300 lat naszego niezależnego bytu państwowego: jak wyobrażacie sobie Polskę z naszymi wadami, ale i zaletami w rzeczywistości Star Trek'a? Oczywiście, zmiany mentalne będą dotyczyły i nas, ale w takim samym stopniu, jak i inne nacje, niemniej jednak zachowamy pewnie naszą tradycję, tak jak np. ojciec Jean-Luc Picarda wciąż uprawiał winorośl, podobnie jak jego przodkowie (oznacza to, iż narodowe specjalności czy tradycje wciąż się mają dobrze). Zachęcam Was do dyskusji, także z pewnym przymrużeniem oka

Dodajmy, że w polskim fanserialu "Star Trek: Horizon" pojawić się ma także niejaki porucznik Jan Krakowski ;)
Eviva
Użytkownik
#2 - Wysłana: 1 Wrz 2010 09:27:08
Jedzoslaw:
Proponuję zadać niecodzienne pytanie: jak wyobrażamy sobie Polskę w uniwersum Star Trek.

Zapraszam zatem na mój fanfik "STAR TREK: W imieniu Rzeczypospolitej."
Dać link? Czy może lepiej założyć temat i publikować tutaj?
Jedzoslaw
Użytkownik
#3 - Wysłana: 1 Wrz 2010 10:56:09
Właśnie przeglądam Twoją stronę wraz z fanfikami, wydaje mi się, że wszystkie powinny być publikowane na forum, bo są dobre. Natomiast w tym temacie dobrze będzie podać tego linka
Madame Picard
Moderator
#4 - Wysłana: 1 Wrz 2010 10:58:41 - Edytowany przez: Madame Picard
Jedzoslaw:
tylko najsilniejsze kraje zdołały w XXIV wieku zachować swoją odrębność (choć oczywiście, Ziemią i tak rządził rząd światowy),

Czym innym jest państwo jako organizacja polityczna, czym innym naród jako pewna wspólnota kulturowa. W świecie ST odrębnych państw nie ma, Ziemia jest zjednoczona i rządzi nią rząd światowy. Pewne elementy kultury i tradycji narodowych mogły natomiast przetrwać, ludzie mogą je kultywować i się z nimi utożsamiać.

Jedzoslaw:
Wynika z tego, że jesteśmy byłym państwem narodowym. Ta smutna przepowiednia

Ja wiem, czy smutna?

Imagine there's no countries,
It isn't hard to do,
Nothing to kill or die for,
No religion too,
Imagine all the people
living life in peace...


Jedzoslaw
Użytkownik
#5 - Wysłana: 1 Wrz 2010 11:23:52 - Edytowany przez: Jedzoslaw
Jeśli jedni mają własną odrębność, a drudzy nie to jest to smutne Nie oczekuję państwowości, bo w tamtych czasach rząd jest tylko jeden, jednakże okazuje się, że na tej zjednoczonej planecie istnieją kraje o jakimś tam stopniu odrębności. Wiadomo, że istnieje Francja Picarda, zaś Chekov wspomina czasem o Rosji. Z pewnością też Rząd Światowy nie sprawuje pełnej nad nimi kontroli. Jego zadaniem jest koordynacja działań i dyplomacja wobec innych planet. Sprawy lokalne musiały pozostać w gestii rządów krajowych. Owszem, przede wszystkim są narody wraz z ich dorobkiem kulturowym i tradycją, ale mają one też swe terytoria, kraje. Wiem, że nie ma państw w rozumieniu dzisiejszym, ale na pewno jakaś forma samorządu musi istnieć: tak, jak nasza UE, z tą różnicą, że kraje członkowskie mają ten sam status co stany USA. Trudno, żeby lokalne sprawy danego kraju rozwiązywane były na szczeblu światowym. W takim rozumieniu dawne kraje wciąż istnieją, natomiast ich polityka nie może stać w sprzeczności z polityką innych krajów czy Federacji. Granice między krajami są symboliczne, tak jak dziś w UE, ale jednak istnieją. Naturalnym jest zatem oczekiwanie, że i Polska takim krajem będzie
Eviva
Użytkownik
#6 - Wysłana: 1 Wrz 2010 11:44:27
Jedzoslaw

www.hermasz.blog.onet.pl

Może jednak rzeczywiście lepiej będzie, jak zacznę go publikować na forum, od początku, bo ten onet to po pewnym czasie "zajada" wcześniejsze publikacje, a i układ jest trochę utrudniający poznanie całości. Zacznę wieczorem.
Dzięki za zachętę, książę Jedzosławie
Paradoks
Użytkownik
#7 - Wysłana: 1 Wrz 2010 11:48:20
Jedzoslaw:
Ta smutna przepowiednia, sporządzona przez nieświadomego zapewne autora dowodzi

Ale tam nie ma być żadnych przepowiedni, MA z założenia opiera się tylko na faktach kanonicznych, czasem wspartych jakimiś pozaekranowymi materiałami (wyszczególnione kursywą) i stąd taki suchy styl. Tu nie ma miejsce na odautorskie spekulacje futurologiczne i nie ma co się ich doszukiwać.

Jedzoslaw:
Dodajmy, że w polskim fanserialu "Star Trek: Horizon" pojawić się ma także niejaki porucznik Jan Krakowski ;)

Obiecano nam dużo więcej polskich smaczków.

Madame Picard:
Imagine there's no countries,



Zjednoczenie świata pod wspólnymi rządami nie musi się wiązać z utratą dziedzictwa kulturowego. Pewne zwyczaje oczywiście będą musiały odejść w niepamięć, ale to raczej kwestia postępu cywilizacyjnego i upływu czasu niż braku precyzyjnego pocięcia świata na kawałki: tu się Polska zaczyna, a tam się kończy.
Jedzoslaw
Użytkownik
#8 - Wysłana: 1 Wrz 2010 12:05:32
Paradoks:
Ale tam nie ma być żadnych przepowiedni, MA z założenia opiera się tylko na faktach kanonicznych, czasem wspartych jakimiś pozaekranowymi materiałami (wyszczególnione kursywą) i stąd taki suchy styl. Tu nie ma miejsce na odautorskie spekulacje futurologiczne i nie ma co się ich doszukiwać.

Oczywiście, są to filmowe fakty kanoniczne, choć nie wiem, skąd przypuszczenie autorów, że dany kraj jest już "byłym", skoro nic o jego statusie w serialu nigdy nie powiedziano. Wydaje się, że kraje, o których faktycznym istnieniu w uniwersum Star Trek jest mowa (Francja, Rosja) uznano za istniejące, zaś te, o których jest tylko wzmianka uznano automatycznie za "byłe". Ta nierówność traktowania może nieco dziwić. Nie kieruje mną żadne, typowo "polskie" wzburzenie tylko zwykła ciekawość. Jeśli mówi się o jakichś organizmach państwowych (czy też samorządowych) to naturalnym jest oczekiwanie, że Europa nie dzieli się tylko na Francję, Niemcy i Rosję

Paradoks:
Zjednoczenie świata pod wspólnymi rządami nie musi się wiązać z utratą dziedzictwa kulturowego. Pewne zwyczaje oczywiście będą musiały odejść w niepamięć, ale to raczej kwestia postępu cywilizacyjnego i upływu czasu niż braku precyzyjnego pocięcia świata na kawałki: tu się Polska zaczyna, a tam się kończy.

Prawda, przez ostatnie lata choćby Europa staje się coraz bardziej jednolita, jeśli idzie o mentalność i zwyczaje, ale narodowy charakter się i tak kultywuje.

Eviva, widzę że rozpoznajesz pochodzenie mojego nicka
Jurgen
Moderator
#9 - Wysłana: 1 Wrz 2010 12:55:10
Jedzoslaw:
Wiadomo, że istnieje Francja Picarda, zaś Chekov wspomina czasem o Rosji. Z pewnością też Rząd Światowy nie sprawuje pełnej nad nimi kontroli.

Skąd "wiadomo" i skąd "z pewnością". Akurat Chekov wspomina o Rosji (a najcześciej o wynalazkach Rosjan), wiemy, że Worf wychował sę w Rosji. Wiemy też, że rodzina Picardów mieszka (mieszkała, bo ich posiadłość splonęła) we Francji, ale równie dobrze okreslenia te mogły być użyte w sensie krainy geograficznej lub historycznej, a niekoniecznie państwa w naszym rozumieniu. Zresztą, okreslenie "rząd światowy" raczej wyklucza istnienie tworu w rodzaju naszej Unii Europejskiej czy konfederacji niepodległych państw. Dopuszcza natomiast funkcjonowanie "dawnych krajów" na zasadzie stanów/landów (czyli byłby rządem federacji tych tworów) lub też na zasdzie jednostek samorządowych.

Na stwierdzenie, że jakikolwiek kraj/państwo funkcjonuje w XXIII czy XXIV wieku brak nam chyba dowodów...

PS Gdy Chekov mówi o Rosji, odnosi się często do histori, przeszłości swiecie treka, a więc "było", a niekoniecznie "jest".
Madame Picard
Moderator
#10 - Wysłana: 1 Wrz 2010 13:05:53
Paradoks:
Pewne zwyczaje oczywiście będą musiały odejść w niepamięć

Myślę, żr to dość niefortunne sformułowanie, bo brzmi tak, jakby ktoś na siłę chciał te zwyczaje wyrugować, a chyba nie to miałeś na myśli . Ja bym powiedziała, że po prostu odejdą, tak jak wiele wcześniejszych zwyczajów, które zaginęły w pomroce dziejów.

Jedzoslaw:
nie wiem, skąd przypuszczenie autorów, że dany kraj jest już "byłym"

W tekście padło określenie nation-state, czyli państwo narodowe, a wszystkie państwa narodowe w świecie ST są byłe, Francja i Rosja także. Taki twór w świecie ST już nie istnieje. Nie znaczy to, że nie istnieją pewne regiony (kraje, jeśli wolisz), może nawet z pewną administracyjną autonomią i własnym samorządem, ale przede wszystkim z pewną kulturową odrębnością. Takie regiony istnieją przecież nawet obecnie, w świecie podzielonym na państwa narodowe. Mówimy: byłam w Katalonii, szkocki zwyczaj, śląska tradycja, mimo że Katalonia, Szkocja i Śląsk nie istnieją jako państwa narodowe. Tak samo w świecie ST można mówić pewnie o Francji, Anglii czy Rosji. O Polsce pewnie również; tylko że ST w ogóle nie mówi zbyt wiele o Polsce . Podobnie jak o wielu innych "byłych państwach narodowych". ST się po prostu nimi nie zajmuje.
Jedzoslaw
Użytkownik
#11 - Wysłana: 1 Wrz 2010 13:45:51 - Edytowany przez: Jedzoslaw
Jurgen:
ale równie dobrze okreslenia te mogły być użyte w sensie krainy geograficznej lub historycznej, a niekoniecznie państwa w naszym rozumieniu. Zresztą, okreslenie "rząd światowy" raczej wyklucza istnienie tworu w rodzaju naszej Unii Europejskiej czy konfederacji niepodległych państw. Dopuszcza natomiast funkcjonowanie "dawnych krajów" na zasadzie stanów/landów (czyli byłby rządem federacji tych tworów) lub też na zasdzie jednostek samorządowych.

To mam na myśli, dawne kraje istnieją w taki sam sposób jak dzisiejsze landy niemieckie, ale jeśli mówimy o rządzie światowym to jest niemożliwością, by rząd światowy zajmował się wszystkimi sprawami krajów globu. Praktyka pokazuje, że samorządy terytorialne są niezbędne. Nawet niemieckie landy mają swoje parlamenty i rządy. Dlatego w sprawach lokalnych Rząd musiałby oddać część swoich kompetencji w ręce lokalnych władz. Centralnie zarządzający Rząd Światowy byłby tworem nie do końca demokratycznym, bo nie mógłby reprezentować wszystkich mieszkańców globu, ani rozwiązywać ich problemów. Tak, jak nie wyobrażamy sobie, by decyzja o budowie drogi między dwiema wioskami w Kieleckiem zachodziła w Brukseli tak nie wyobrażam sobie, by Rząd Światowy zajmował się na przykład problemami jakiegoś miasta w Indiach. Uważam zatem za oczywiste, że lokalne sprawy są nadal rozstrzygane w dawnych państwach, zaś Rząd Światowy zajmuje się tylko sprawami o randze globalnej, takimi jak obronność i dyplomacja oraz globalny system finansów (lub innego systemu dystrybucji dóbr), mający na celu utrzymanie Gwiezdnej Floty oraz instytucji rządowych.
Picard
Użytkownik
#12 - Wysłana: 1 Wrz 2010 14:58:10
Jedzoslaw

Twój ostatni wpis wydaje mi się bardzo wnikliwy i trafny - jeśli kiedyś Rząd światowy rzeczywiście powstanie mam nadzieje, że będzie on funkcjonował właśnie tak jak go opisałeś. Osobiście wolę wiele państw współpracujących ze sobą pod wspólnym sztandarem - nawet jeśli oznacza to częściowe ograniczenie suwerenności poszczególnych organizmów państwowych - niż globalną władze jednego, albo dwóch konkurujących ze sobą supermocarstw ( niezależnie czy były by to USA, Chiny czy jakikolwiek inny kraj). Wole też współprace wielu narodów, niż rządy globalnych korporacji - taką wizję też nie raz oglądaliśmy w utworach spod znaku SF - nie podlegających żadnemu prawu i żadnym ograniczeniom. Oczywiście nie wiemy jak do końca przedstawiają się sprawy w życiu politycznym Federacji, ale pewne przesłanki każą myśleć, że twoja teoria nie jest daleka od prawdy.
Paradoks
Użytkownik
#13 - Wysłana: 1 Wrz 2010 15:25:25
Jedzoslaw:
Oczywiście, są to filmowe fakty kanoniczne, choć nie wiem, skąd przypuszczenie autorów, że dany kraj jest już "byłym", skoro nic o jego statusie w serialu nigdy nie powiedziano

To "former nation-state" można chyba wyprowadzić z tego, że powiedziano gdzieś, że państwa w dzisiejszym sensie tego słowa przestały istnieć. To zresztą jeden z przypadków, gdzie przywiązanie do kanonu musi ustąpić miejsca zdrowemu rozsądkowi, w tym przypadku artykuł miał się rozpoczynać poprawną definicją w formie "A to B o cechach C i D". Tak samo w żadnym odcinku nie padło stwierdzenie, że Hawking jest brytyjskim fizykiem, a mimo to taka informacja pojawia się w artykule - kanoniczne jest tylko to, że holoreprezentacja kogoś, kogo Data nazywał Hawkingiem, powiedziała kiedyś taki a taki żarcik. Każde odniesienie kanonu do real world wymaga przyjęcia jakichś założeń, popartych tylko zdrowym rozsądkiem.

Madame Picard:
Myślę, żr to dość niefortunne sformułowanie, bo brzmi tak, jakby ktoś na siłę chciał te zwyczaje wyrugować, a chyba nie to miałeś na myśli . Ja bym powiedziała, że po prostu odejdą, tak jak wiele wcześniejszych zwyczajów, które zaginęły w pomroce dziejów.

Hmm, nie jest dla mnie takie oczywiste, że mówienie o "odejściu czegoś w niepamięć" wymusza istnienie jakiegoś podmiotu, który dąży do uśmiercenia i wymazania z pamięci tego czegoś, ale tak - mam na myśli to, o czym mówisz. Przy czym zwyczaje nie zamierają tak same z siebie, tak jak nie mogę się same kultywować; istnieją, dopóki są kultywowane przez kogoś. W takim sensie to właśnie my je kształtujemy. Ale to kształtowanie czy zamieranie nie jest intencjonalne, nie jest świadomą decyzją członków społeczeństwa. Nawet jeśli ktoś sobie powie "nie będę traktował chleba z nabożną czcią, to wieśniackie", to jego wolna wola jest tu zdeterminowana przyjętą aksjologią (co jest wieśniackie, a co nie), którą z kolei kształtuje społeczeństwo.
Jedzoslaw
Użytkownik
#14 - Wysłana: 1 Wrz 2010 15:49:00 - Edytowany przez: Jedzoslaw
Dlatego wyobrażam sobie Rząd Światowy jako lepszą wersję ONZ: opartą na dobrej woli jej członków i respektującą interesy wszystkich, a nie jako grupę trzymaną siłą razem. Gdzie wszystkim ludziom będzie przyświecał fakt, że jako rasa nie są sami w kosmosie i muszą trzymać się razem, więc konflikty będą rozwiązywane tylko i wyłącznie w sposób dyplomatyczny. Zresztą, nie ma możliwości by zjednoczenie nie było dobrowolne i by Rząd siłą zmuszał kraje do życia w jednym organizmie. Zjednoczenie Ziemi musiało w całości odbyć się dobrowolnie, bo tam gdzie zaczyna się przymus tam zaczyna się i łańcuch przemocy. ONZ ma tę słabość, że najsilniejszym się zawsze "upiecze", a ponadto i tak najwięcej ma do powiedzenia największy płatnik składek, jakim są USA. Rząd Światowy musiałby zatem być w pełni uznawany przez wszystkich, a jego decyzje musiałyby być w pełni przez wszystkich respektowane. Tylko w ten sposób można byłoby osiągnąć trwały pokój i próbować budować dobrobyt (mówię: próbować, bo nie od razu zasypana byłaby przepaść między bogatymi a biednymi). No i sama przemoc- nie do końca byśmy jej uniknęli. Obok krajów z liderami o dobrych intencjach istnieje szereg reżimów (np. Iran, Korea Pn.,) czy też państw upadłych (typu Afganistan,Somalia). Po zjednoczeniu krajów demokratycznych trzeba byłoby jakoś skłonić też i dyktatorów do wprowadzenia pokoju i względnej demokracji. Większość z nich pewnie by się dołączyła, zachęcona korzyściami lub naciskiem społecznym, zaś tam, gdzie nie ma państwa i prawa należałoby stworzyć mandaty międzynarodowe i siłą skłonić walczących tam watażków do rozejmu. Bez tego nie ma mowy o pełnym zjednoczeniu i pokoju, zaś walka z przestępczością czy partyzantką na Ziemi na pewno nigdy się nie skończyła (na Wolkanie pewnie też nie). Wojna atomowa pewnie skłoniłaby ludzi do opamiętania się, ale i spowodowałaby spore zepsucie etyczne, które wcale nie pomogłoby w budowaniu świata opartego na humanizmie.
Co do zwyczajów to na pewno przetrwają. Właśnie kultywowanie dawnych zwyczajów jest sposobem na przetrwanie traumy. Dla ludzi, którzy przeżyli III Wojnę Światową byłoby to sposobem na to, by powrócić do normalności. Ucieczka w pewne rytuały byłaby więc rzeczą naturalną i pozwoliłaby tym rytuałom nie zginąć. Na pewno też kulturowy dorobek oraz tradycyjne obyczaje byłyby potem wspierane przez instytucje rządowe.
Jurgen
Moderator
#15 - Wysłana: 1 Wrz 2010 16:33:11
Jedzoslaw

Generalnie tak, z jednym tylko zastrzeżeniem: zazwyczaj rząd jest czymś wtórnym wobec federacji i wobec landów/stanów. Wobec czego, to one zrzekają się części swojej niepodległości i części swoich uprawnień na rzecz federacji, która wykonuje swoją funkcję m. in. poprzez rząd. Tak więc to nie rząd oddaje część swoich uprawnień, a dostaje jakieś uprawnienia.
Madame Picard
Moderator
#16 - Wysłana: 1 Wrz 2010 17:50:27
Jedzoslaw:
próbować budować dobrobyt (mówię: próbować, bo nie od razu zasypana byłaby przepaść między bogatymi a biednymi)

W świecie ST nie ma czegoś takiego jak niedobory czegokolwiek, istnieje wręcz nadwyżka zasobów i energii, więc każdy ma tyle wszystkiego, ile chce. Znika tym samym powód wielu konfliktów i społecznych niepokojów.
Eviva
Użytkownik
#17 - Wysłana: 1 Wrz 2010 18:01:17
Jedzoslaw:
Eviva, widzę że rozpoznajesz pochodzenie mojego nicka

No jasne, wychowałam się na tych komiksach!
Jedzoslaw
Użytkownik
#18 - Wysłana: 1 Wrz 2010 18:44:59
Madame Picard:
W świecie ST nie ma czegoś takiego jak niedobory czegokolwiek, istnieje wręcz nadwyżka zasobów i energii, więc każdy ma tyle wszystkiego, ile chce. Znika tym samym powód wielu konfliktów i społecznych niepokojów.

Oczywiście, bez biedy nie ma niepokojów społecznych, ale zanim stan dobrobytu został osiągnięty potrzeba było odpowiednio długiego czasu. Na początku należało wesprzeć dotychczasowe obszary biedy (Afryka, Azja, Ameryka Pd.) i odbudować je, co mogło jednak nastąpić dopiero po przyłączeniu się danych krajów do Zjednoczonej Ziemi. Trwało to wszystko na pewno kilkadziesiąt lat i dopiero po tym wszystkim mógł zapanować dobrobyt i pokój.
Jedzoslaw
Użytkownik
#19 - Wysłana: 1 Wrz 2010 18:50:08 - Edytowany przez: Jedzoslaw
"Generalnie tak, z jednym tylko zastrzeżeniem: zazwyczaj rząd jest czymś wtórnym wobec federacji i wobec landów/stanów. Wobec czego, to one zrzekają się części swojej niepodległości i części swoich uprawnień na rzecz federacji, która wykonuje swoją funkcję m. in. poprzez rząd. Tak więc to nie rząd oddaje część swoich uprawnień, a dostaje jakieś uprawnienia."

Rząd Ziemi zrzeka się części uprawnień na rzecz Federacji Planet, ale z kolei na rzecz tego rządu, (będącego znowuż rządem federacyjnym ponad rządami krajów) zrzekają się pełnej suwerenności rządy krajów ziemskich. Mamy zatem taką piramidkę zależności, na podobnej zasadzie, co polskie gminy, powiaty i województwa, należące ponadto do jednego państwa.
Jurgen
Moderator
#20 - Wysłana: 1 Wrz 2010 19:40:59
Jedzoslaw:
Mamy zatem taką piramidkę zależności, na podobnej zasadzie, co polskie gminy, powiaty i województwa, należące ponadto do jednego państwa.

Nie. Podział terytorialny a państwo federacyjne to zupełnie inne rzeczy, ale chyba odchodzimy od tematu...
Jedzoslaw
Użytkownik
#21 - Wysłana: 2 Wrz 2010 10:48:47
Jurgen:
Nie. Podział terytorialny a państwo federacyjne to zupełnie inne rzeczy, ale chyba odchodzimy od tematu...

Nie zrozumieliśmy się Wspomniałem o strukturze podziału terytorialnego dlatego, by wykazać podobieństwo strukturalne, polegające na tym, że każda kolejna instancja oddaje część kompetencji instancji wyższej. Wiem, przykład nietrafiony
W każdym razie, tak jak piszesz: Rząd Ziemi otrzymuje jakieś uprawnienia od Federacji, podobnie jak rządy terytoriów otrzymują jakieś uprawnienia od Rządu Ziemi.
Jurgen
Moderator
#22 - Wysłana: 2 Wrz 2010 11:35:02
Jedzoslaw

No właśnie jest odwrotnie:
- stany/landy zrzekają się na rzecz federacji/kraju,
- państwa/kraje - na rzecz państwa swiatowego/planetarnego,
- planety - na rzecz FederacjiZjednoczonych Planet.
Jedzoslaw
Użytkownik
#23 - Wysłana: 2 Wrz 2010 16:14:16 - Edytowany przez: Jedzoslaw
W każdym razie, jakaś forma odrębności państwowej wciąż istnieje, jednakże jest to forma przede wszystkim kulturowa, w małym stopniu polityczna
The_D
Użytkownik
#24 - Wysłana: 2 Wrz 2010 18:57:37
Jurgen

Ale w przypadku podziału administracyjnego, który jest zazwyczaj wtórny względem państwa (przynajmniej w obecnej Polsce) to organy nadrzędne oddają część władzy samorządom.
Jurgen
Moderator
#25 - Wysłana: 2 Wrz 2010 19:24:47
The_D

Tak, ale ja wyraźnie rozrózniłbym podział administracyjny od krajów związkowych w federacji.
Jedzoslaw
Użytkownik
#26 - Wysłana: 7 Wrz 2010 22:36:31 - Edytowany przez: Jedzoslaw
Jeszcze jedna rzecz: kiedy nastąpiło lub następować zaczęło jednoczenie planety? Zaraz po III Wojnie Światowej ale przed Pierwszym Kontaktem czy też dopiero po Pierwszym Kontakcie? Czy ludzkość "opamiętała się" po tej wojnie czy też dopiero po dobitnym uświadomieniu sobie, iż nie są sami w kosmosie?
Jurgen
Moderator
#27 - Wysłana: 7 Wrz 2010 22:49:43
Jedzoslaw

Jednoczenie musiało nastąpić przed wojną, skoro ludzie zjednoczyli się w toczące walki bloki. Ale poważnie, to ludność - choć to w kanonie chyba nie było wprost powiedziane, a raczej wynikało z kontekstu lub było zasugerowane - zjednoczyła się właśnie w wyniku kontaktu z Wolkanami.
RaulC
Użytkownik
#28 - Wysłana: 8 Wrz 2010 00:11:38
Moim zdaniem trzeba wziąć pod uwagę jeszcze jedną sprawę. I tak cud wielki, że Polska wogóle się pojawiła w kanonie treka. W końcu to film z USA. A co przeciętny Usianiec wie o Polsce? Że tu po ulicach chodzą białe niedźwiedzie, a latem jest -10 st./C niczym na Grenlandi albo coś. Amerykanie mają manię wielkości. Czemu w kanonie cała Ziemia mówi po angielsku a nie na przykład po chińsku, albo po francusku?
My i tak się im nie damy zunifikować i wsadzić w jakieś ramki. Jak mamy sobie pogdybać to sądzę, że Polska w 24 wieku będzie istnieć jak istniała i bardziej możliwe jest "ustawianie" przetargu na budowę "Hermasza" niż stworzenie Rządu Światowego w takim kształcie jak pokazany w Treku.
The_D
Użytkownik
#29 - Wysłana: 8 Wrz 2010 11:13:02
RaulC:
W końcu to film z USA. A co przeciętny Usianiec wie o Polsce?

To zależy. Orson Scott Card na niedawnym potkaniu w Warszawie mówił, że w latach 80 sporo mówiło się o Polsce, protestach, stanie wojennym itd. Przynajmniej wśród ludzi, który polityką zagraniczną się w ogóle interesowali.
RaulC
Użytkownik
#30 - Wysłana: 8 Wrz 2010 22:23:45
The_D:
Przynajmniej wśród ludzi, który polityką zagraniczną się w ogóle interesowali.

Ja mówię o przeciętnym, a nie inteligentnym i jako tako obytym ze światem. Ja mówię o takich Johnach Doe z Alaski czy pasącego krowy na farmie 500 km od najbliższego miasta. Poza tym w latach 80-tych działo się w Polsce wiele i to takich rzeczy, które zapoczątkowały zmiany, które nastąpiły po 89 roku. A jaką mamy wdzięczność z ich strony? Że naszych zawracają na lotnisku mimo ważnej wizy.
 Strona:  1  2  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Star Trek a sprawa polska :)

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!