USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Trekowy przyjaciel
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
Scully
Użytkownik
#61 - Wysłana: 26 Sier 2010 21:51:55
Odpowiedz 
Eviva

Ja tylko mówię, że przenigdy nie będę się zadawać z nażelowanymi lalusiami z klubów o niskim IQ (tak niskim, że wyczuwalnym w rozmowie, nie jestem jakąś fanatyczką ) Życie już mnie łączyło z takimi facetami, że znajome mdlały na ich widok, i to bynajmniej nie z wrażenia, raczej z w pełni wyrażanej dezaprobaty dla mojego delikatnie mówiąc kiepskiego gustu.
Eviva
Użytkownik
#62 - Wysłana: 26 Sier 2010 22:00:10
Odpowiedz 
Scully

To akurat dobra zasada. Lalka jest dobra, by na nią popatrzeć - i nic poza tym. Uroda jest ważna, ale jednak ważniejsze jest to, co człowiek sobą reprezentuje. I dobrze, że to rozumiesz.
Madame Picard
Moderator
#63 - Wysłana: 26 Sier 2010 22:00:17
Odpowiedz 
Scully:
"Koszt utrzymania" na stałe bardzo atrakcyjnego ze wszech miar jest po prostu nieopłacalny więc jeśli taki się trafi, samolubny gen korzysta z niego krótko.

I dlatego na partnerów wybieramy zwykle osoby o atrakcyjności (mówiąc szerzej: o statusie społecznym) porównywalnej do naszej. Osoby bardzo atrakcyjne tworzą pary z innymi osobami bardzo atrakcyjnymi, przeciętne z przeciętnymi itd. Aby zdobyć i utrzymać bardzo atrakcyjnego partnera sami musimy być bardzo atrakcyjni. (Przy czym warto pamiętać, że uroda nie jest jedynym wymiarem atrakcyjności, a "samolubny gen" jedyną determinantą naszych działań).
Scully
Użytkownik
#64 - Wysłana: 26 Sier 2010 22:05:46
Odpowiedz 
Madame Picard:
Osoby bardzo atrakcyjne tworzą pary z innymi osobami bardzo atrakcyjnymi, przeciętne z przeciętnymi itd.

Wydaje mi się, że właśnie nie zawsze jest to regułą pod względem wizualnym. Co do innych aspektów, masz rację

Madame Picard:
uroda nie jest jedynym wymiarem atrakcyjności, a "samolubny gen" jedyną determinantą naszych działań

I całe szczęście... Ludzie nareszcie zeszli z drzew i przestali poddawać się instynktom (różnym, nie tylko agresji). Bardzo mnie to cieszy i mam nadzieję, że jeśli pokonamy ten samolubny gen jego własnym produktem - wyspecjalizowanym mózgiem, mamy szanse na przyszłość a'la Star Trek
Madame Picard
Moderator
#65 - Wysłana: 26 Sier 2010 22:09:17
Odpowiedz 
Scully:
właśnie nie zawsze jest to regułą pod względem wizualnym

Bo jak napisałam powyżej, uroda jest tylko jednym z wielu wyznaczników atrakcyjności.
TSan
Użytkownik
#66 - Wysłana: 26 Sier 2010 22:11:17
Odpowiedz 
Jest różnicą między urodą a atrakcyjnoscią. Tak samo miedzy inteligencją a mądrością. Bo inteligentny dyskutuje, a mądry siedzi cicho.
Sh1eldeR
Użytkownik
#67 - Wysłana: 26 Sier 2010 22:22:18
Odpowiedz 
Scully:
Ładna kobieta może być geniuszem i posiadać wszystkie zalety świata, ale faceci i tak jedyne co zauważą, to jej urodę a jej pasje będą brać za przydługi wstęp, który trzeba przemęczyć przed upragnioną konsumpcją

Nie uważam, że to prawda. Choć zapewne niektórzy będą tak ją odbierać. Choćby z zazdrości. Jak ładna, to musi być głupia. Gdy się kogoś nie zna i widzi go po raz pierwszy, to urodzie się za bardzo zaprzeczyć nie da (nawet jeśli ktoś wygląda wyjątkowo super dobrze w danym makijażu czy stroju to to i tak dużo). Natomiast na temat walorów intelektualnych nic nie wiadomo, więc można się dowartościować i założyć, że dana osoba jest głupia. A że nic temu nie przeczy, to tym lepiej (i mniejsza o to, że po prostu jeszcze nie było okazji, by dana osoba się wykazała).

Powyższe tyczy się raczej oceny ze strony kobiet, choć może nie tylko. Faceci jednak -- zdaje mi się -- częściej po prostu mają to gdzieś. Jest ładna? To wystarczy!

Zresztą niektórzy wcale za mądrej baby nie chcą mieć. To oni chcą być w związku niby-mądrzejsi. A nawet jeśli nie, to z mądrą kobietą i tak jest kłopot. Zawsze wie lepiej, może i więcej wymaga, może częściej będzie się awanturowała o swoje... Co oczywiście może być wierutną bzdurą, bo gorzej by chyba było, gdyby awanturniczką była jakaś idiotka, do której nie trafiają żadne logiczne argumenty.

Piszesz o pasjach i konsumpcji... Ha! Konsumpcja to bardzo dobra rzecz i nie ma sensu z niej rezygnować, nawet dla pasji. Bo pasję można równie dobrze dzielić z kumplami. A konsumpcję tylko z drugą połówką, więc to jest dla facetów o niezerowych potrzebach mus ;).

Pasje natomiast uważam u kobiet za coś zbyt rzadkiego. Kiedyś pisałem o tym na forum. Z obserwacji wyszło mi, że kobiety rzadko miewają takie solidne zainteresowania czy też hobby. Faceci się mogą interesować militariami, mogą jeździć na ASG czy Paintballe. Mogą regularnie uprawiać sport, spotykać się na siłce czy piłce z kumplami (tak, dotyczy to nawet chłopaków starszych niż 20-latki), czy też być naprawdę wciągnięci w bieganie lub jazdę na rowerze. Mogą się interesować komputerami na zasadzie umiejętności technicznych. Mogą regularnie jeździć dla rozrywki na motorze. Należeć do fandomu ST, SW czy jakiegoś innego. Grać w gry (komputerowe lub nie), ale tak na serio, czy choćby układać klocki LEGO.

Takie zainteresowania mam wśród moich znajomych kolegów. Praktycznie każdy coś tam ma lub na jakimś etapie miał. Jak się kiedyś pytaliśmy koleżanek, czy one mają coś podobnego, to zwykle odpowiedź była negatywna. Bo chodzenie na zakupy to się za bardzo nie liczy, no chyba że ktoś prowadzi bloga, śledzi projektantów mody na Twitterze i należy do (niemal zawodowych) szafiarek. Ale to rzadkość, zwykle to tylko takie fiu-bździu.

I tutaj, na szczęście, wchodzą do gry wyjątki. A że wyjątki są z definicji stosunkowo nieliczne, to są tym cenniejsze.

Zapewne wielu facetów wręcz marzy o pięknej, inteligentnej kobiecie ze swoimi ciekawymi pasjami. Raz, że pasje można dzielić. I pasjami nie muszą być tylko przyjemności. Kobieta (żona) może być też partnerką choćby w interesach -- na cały etat lub na 1/10 (bo np. ona fotografuje, a on projektuje witryny internetowe i przydałyby mu się fotki produktów czy firm; albo on może być programistą, ona project-managerką). Dwa, z inteligentną osobą można prowadzić fascynujące konwersacje. Trzy, taką kobietą po prostu można się w towarzystwie pochwalić, co dla faceta jest podbudowaniem ego i -- jak sądzi -- "statusu społecznego", przynajmniej w swoim stadzie :P (niektórzy z tego powodu łączą się z kobietami, które w domu są po prostu zołzami -- ja teraz uważam to za błąd, ale znam takie przypadki).

Jest jednak kilka problemów.

Takie kobiety potrafią po prostu onieśmielić. Wszystkich facetów, ale wydaje się, że jak któryś będzie już śmielszy i nie będzie zbity z tropu tym, że startuje do laski z mega wysokiej ligi, to będzie to akurat facet... Nieodpowiedni dla niej, że się tak wyrażę. To kolejny stereotyp, ale stosunkowo często się sprawdza: do takich kobiet podchodzą jacyś niezbyt rozgarnięci maczo, ew. kolesie o przerośniętym ego, tudzież zwykli cwaniaczkowie i gnojki. Bo faceci bardziej ułożeni, inteligentni i wcale niebrzydcy -- jak na ironię -- są bardziej nieśmiali. Ile się zdarza sytuacji, że chłop boi się nawet zagadać do bardzo atrakcyjnej, inteligentnej laski, która -- co chyba oczywiste -- bardzo mu się podoba? Mnóstwo, wierzcie mi .

Oczywiście, od praktycznie wszystkiego są wyjątki. A już na pewno w tych sprawach.

Uogólniać można. Można w babskim/męskim gronie ponarzekać, że wszyscy faceci są tacy, a wszystkie baby są takie. Trzeba to jednak traktować z pewnym humorem i przymrużeniem oka.

Są faceci, którzy nie są gnojkami, nie zadzierają nosa, mają po kolei w głowie i nie wyglądają jak Mick Jagger (w sensie: nie są brzydcy :-P), a jednocześnie nie są nadmiernie skromni i potrafią zdobyć się na śmiałość, gdy trzeba. I jeszcze szukają ładnej i mądrej kobiety, bo wcale nie każdy musi takiej szukać. Ale takie osobniki występują wbrew pozorom w przyrodzie. Tylko nie liczcie na to, że jest ich mnóstwo. Bo kobiet, o których tu mówimy też tak wiele nie ma.

Tak w ogóle to ja jestem strasznie przeciwny dzieleniu ludzi na mądrych i ładnych. Jasne, nie każdy jest gwiazdorem filmowym, ale jestem zdania, że zdrowy (=mądry) duch zasługuje na zdrowe (a więc przynajmniej jakoś tam ładne) ciało. Troszkę mnie to smuci, że nieraz bardzo inteligentni, twardzi i poukładani psychicznie ludzie mają w stosunkowo młodym wieku np. problemy z wejściem na któreś piętro i w zasadzie w ogóle nie dbają o siebie. Nie ma co przesadzać -- w żadną ze stron.
Seybr
Użytkownik
#68 - Wysłana: 27 Sier 2010 09:54:44 - Edytowany przez: Seybr
Odpowiedz 
Eviva:
Zanim zaczniecie nas krytykować, Panowie, weźcie się na serio za siebie.

Masz absolutną racje, faceci w naszym kraju nie dbają o siebie. Kiedy już ma żone to całkowicie. Ja akurat staram się zachować swoją feregnaską urodę na poziomie, czyli dbam o figurę. Choć chodzę jak zarośnięty klingon, ale mojej żonie to ie przeszkadza. Wiem że Ty nie lubisz, ale są kobiety które uwielbiają zarost ;].

Ja nigdy nie wyobrażałem sobie mieć kobiety wyższej od siebie, tym bardziej blond cycatej pustej laski. Takie leciały na mnie. Na baletach miałem bajer i często udało mi się, zbyt mocno powiedziane poderwać kobietę. Głownie to były starsze kobiety od mojej osoby, te dwa cztery lata ;]. Moja żona też jest starsza. Zawsze potrafiłem dostosować się do danej osoby. Kiedyś poznałem dziewczynę i ona interesowała się kosmosem. Sama zapytała się czy mnie to nudzi. Jako pasjonat ST odpowiedziałem, że nie. Dzięki temu zyskałem super koleżankę.
Dodam jeszcze że jeden z nich jest wysoki i bardzo przystojny, głupi też nie jest. Jednak jego bajer do kobiet jest na poziomie 1/10.

W poprzedniej pracy pracowałem z blond kociaczkiem, inteligentna kobieta. Czasem dochodziło do wojny, ale praca to praca. Gdybym nie miał żony, może bym się zainteresował bardziej niż koleżanka kolega.
Kiedyś zgadała się z moją. Powiedziała, że jestem facet starej daty. Zanaczy kwiaty, komplementy, przepuszczanie przodem, otwieranie drzwi od auta czy pomieszczenia, zawsze pomocny.

Eviva:
To akurat dobra zasada. Lalka jest dobra, by na nią popatrzeć - i nic poza tym. Uroda jest ważna, ale jednak ważniejsze jest to, co człowiek sobą reprezentuje. I dobrze, że to rozumiesz.

Zgadzam się ;].

Sh1eldeR:
Pasje natomiast uważam u kobiet za coś zbyt rzadkiego. Kiedyś pisałem o tym na forum. Z obserwacji wyszło mi, że kobiety rzadko miewają takie solidne zainteresowania czy też hobby

Masz rację, dodam jeszcze przez to są strasznie upierdliwe i marudzą facetowi. Akurat moją żona ma solidne hobby ;].

Sh1eldeR:
Są faceci, którzy nie są gnojkami, nie zadzierają nosa, mają po kolei w głowie i nie wyglądają jak Mick Jagger (w sensie: nie są brzydcy :-P), a jednocześnie nie są nadmiernie skromni i potrafią zdobyć się na śmiałość, gdy trzeba.

Miałem takich dwóch kolegów. Co to nie oni, bajera oraz wszystkie panienki ich. Jesteśmy na baletach przy barze siedzi super dziewczyna. Zrobiliśmy zakład, myśleli ze jej nie poderwie. W sumie tego nei zrobiłem. Podchodzę do niej, prosto z mostu mówię o co chodzi. Opisuje ich że są tacy i tacy, ona na to że wdać to po nich. O dziwo nie spławiła mnie, zapytałem się czy czegoś się nie napije. Mieliśmy identyczny gust. Chłopaki udawali takich kozaków a bvali się podejść do niej, bo czesto była na tych baletach. Tu też zyskałem koleżankę, dzięki mnie poznała swojego męża.
TSan
Użytkownik
#69 - Wysłana: 27 Sier 2010 14:38:36
Odpowiedz 
Moje drogie panie i panowie, nie wrzucajmy wszytkich do jednego worka. Są faceci czuli, kobiety niedoskonałe. Więc proszę nie narzekać.
Scully
Użytkownik
#70 - Wysłana: 27 Sier 2010 15:50:54
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
Nie uważam, że to prawda. Choć zapewne niektórzy będą tak ją odbierać. Choćby z zazdrości.



"to zdecydowanie za mądre co do mnie mówisz, ale może byśmy wreszcie tą flachę otworzyli?"


Sh1eldeR:
Piszesz o pasjach i konsumpcji... Ha! Konsumpcja to bardzo dobra rzecz i nie ma sensu z niej rezygnować, nawet dla pasji. Bo pasję można równie dobrze dzielić z kumplami. A konsumpcję tylko z drugą połówką, więc to jest dla facetów o niezerowych potrzebach mus ;).

Niewykonalne. Nie podniecają mnie faceci, z którymi nie mam nic wspólnego. Nie wiem dlaczego, po prostu należę do takiego typu człowieka i już. Na uczelni ktoś życzliwy przyczepił mi kiedyś etykietkę 'blachara intelektualna'

Sh1eldeR:
Pasje natomiast uważam u kobiet za coś zbyt rzadkiego. Kiedyś pisałem o tym na forum.

Niestety. Typowe kobiece towarzystwo jest monotematyczne i zamknięte. Przekonałam się o tym dopiero gdy w końcu na trzecim roku studiów postanowiłam zbliżyć się do koleżanek, które znałam z zajęć. Mimo, że podchodziły do mnie nieufnie, jak do dziwadła którym byłam tak długo, w końcu zaakceptowały mnie ale jestem traktowana pobłażliwie, jako coś w rodzaju ciekawostki. Nie interesują mnie ich tematy, ale z grzeczności czasem je spotykam. Straszna strata czasu.

Sh1eldeR:
Takie kobiety potrafią po prostu onieśmielić. Wszystkich facetów, ale wydaje się, że jak któryś będzie już śmielszy i nie będzie zbity z tropu tym, że startuje do laski z mega wysokiej ligi, to będzie to akurat facet... Nieodpowiedni dla niej, że się tak wyrażę.

Cóż, nie pozostaje nic innego jak przyznać rację
Sh1eldeR
Użytkownik
#71 - Wysłana: 27 Sier 2010 20:50:22 - Edytowany przez: Sh1eldeR
Odpowiedz 
Seybr:
Miałem takich dwóch kolegów.

To, jak opisałeś tych kolegów nie pasuje do tego "modelu faceta", o którym ja tam napisałem.

Ty mówisz o takich pozerach, niby-cwaniaczkach. Niektórzy z tych kolesi faktycznie są oceniani jako atrakcyjni fizycznie. I robią z siebie nie wiadomo kogo, chwalą się podbojami seksualnymi i cholera wie czym jeszcze. A jak przychodzi co do czego, to... rzeczywistość okazuje się trochę inna niż obraz, jaki sami o sobie wykreowali.

Zresztą istnieje analogiczny typ kobiet. Oglądałeś może American Beauty? Tam właśnie ta blondyna-cheerlederka była kimś takim, mniej więcej. Choć tam nie koncentrowano się na jej walorach intelektualnych -- może dlatego, że zgodnie ze stereotypem facet-cwaniaczek-z-powodzeniem musi być błyskotliwy i dowciapny, laska taka być nie musi. Taka z niej była doświadczona nastolatka, która słynęła ze swoich "podbojów" (i nie przeczyła tym plotkom), a jak przyszło co do czego to okazało się, że jest jeszcze dziewicą ;). Analogicznych facetów jest dosyć sporo, a już w szkołach średnich było ich pełno. Przynajmniej za moich czasów, bo teraz to cholera wie, czy te ich przechwałki nie są prawdziwe...

W każdym razie: zdaję sobie sprawę z istnienia tego typu, ale nie o tym pisałem wbrew temu, co najwyraźniej Ci się wydawało. Ja mówię o chłopach, którzy są i inteligentni, i "w porządku", i atrakcyjni fizycznie. Oni z kolei też dzielą się na podgrupy. Jedni są nieśmiali, drudzy w podrywaniu są słabi tudzież zbyt nachalni (aroganccy), ale trzeci nie mają niezdrowej dawki arogancji. Ani się nie przechwalają. Mają po prostu odrobinę śmiałości, którą mogą aktywować gdy trzeba. I oni podejdą do kobiety, która ich zainteresuje. I po prostu normalnie z nią pogadają -- bo zwykle ten typ jest świadomy siłą rzeczy (dzięki swojemu rozumowi i pewnemu obyciu w związkach), że kobieta ładna MOŻE być wredna i wtedy trzeba od niej czmychać.

Powiedzieć, że takich facetów nie ma to tak jakby powiedzieć, że nie ma pięknych, mądrych i będących "w porządku" kobiet.

Tacy faceci muszą istnieć.

Wiem to z własnego doświadczenia. Konkretnie -- z mojej skromnej osoby.

Ja jestem brzydki i głupi, a natura nie lubi próżni. Więc ktoś to musi za mnie nadrabiać

Scully:
Niewykonalne. Nie podniecają mnie faceci, z którymi nie mam nic wspólnego. Nie wiem dlaczego, po prostu należę do takiego typu człowieka i już

To już Twoja sprawa i Twój wybór, świadomy czy nie.

Ja tam widzę możliwość, by z kimś świetnie mi się gadało (co stanowi podporę związku), ale ta osoba kompletnie nie podzielałaby moich dość licznych pasji. I mi to bardzo nie przeszkadza.


Scully:
Typowe kobiece towarzystwo jest monotematyczne i zamknięte [...] Nie interesują mnie ich tematy, ale z grzeczności czasem je spotykam. Straszna strata czasu.

Tu należy tylko pamiętać, że to tylko kolejny stereotyp i nic uniwersalnego. Są przecież dziewczyny z pasjami i zainteresowaniami. Na imprezach typu Treksfera kobiet bywa całkiem sporo, na forach fandomowych też. I np. na forum astronomicznym też jest dużo kobiet. Jeśli chodzi o patrzenie przez teleskop w niebo na takim bardzo amatorskim poziomie to nie wiem która płeć dominuje.

Wymieniłem akurat te pasje, bo sam się nimi interesuję, więc mam pewne rozeznanie. W innych przypadkach też się jakieś dziewczyny znajdą.

Ale ogólnie mam wrażenie takie, jak napisałem -- stereotypowe.
Eviva
Użytkownik
#72 - Wysłana: 27 Sier 2010 21:17:10
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
Ja jestem brzydki i głupi, a natura nie lubi próżni. Więc ktoś to musi za mnie nadrabiać

Mówiąc, żeś głupi, dowodzisz niekłamnie
żeś wcale nim nie jest...


Cyrano de Bergerac.

Co do Twej warstwy wizualnej, to nie widziałam, więc się nie wypowiem. Ale głupi, to Ty nie jesteś na pewno.
Sh1eldeR
Użytkownik
#73 - Wysłana: 27 Sier 2010 21:59:25
Odpowiedz 
Eviva
Hah, dzięki za pocieszenie, ale nie pisałem tego serio i chciałem uniknąć takich odpowiedzi, bo proszenie się o nie głupio wygląda z mojej strony. Po to dałem trzy emotikony żeby było w miarę jasne, że nie piszę tego na zasadzie "Oo, skrobnę, że jestem głupi -- choć może całkiem najgłupszy nie jestem -- i brzydki -- choć tego na forum nie mają jak sprawdzić -- i będę czekał na pocieszenia i pochlebstwa!". Mogę być brzydki i głupi, ale nie mam tak niskiej samooceny by czegoś takiego potrzebować . Nie przepadam za takim "attention-whore'owaniem" (to niestety oficjalne określenie tego syndromu, ździebko wulgarne, ale można wygooglać).

Co do przytoczonego przez Ciebie cytatu to jest w nim trochę prawdy. Nawet jeśli ktoś jest głupi, to już sam fakt, że potrafi to u siebie rozpoznać i nazwać dobrze o nim świadczy i stawia go wyżej od zdecydowanej większości głupców.
Adek
Użytkownik
#74 - Wysłana: 27 Sier 2010 23:05:21
Odpowiedz 
Sh1eldeR
Jestem pod wrażeniem twoich analiz psychologicznych. Chyba nawet kanna nie zrobiłaby lepszego wykładu. Z całym szacunkiem dla jej profesjonalizmu. Wszystko to prawda co piszesz. Nawet za bardzo nie wiem jakbym miał dyskutować z tymi argumentami?
Tak ogólnie nie chcąc pisać dłużyzn odniosę się tylko krótko w temacie. Próbując jakoś podsumować całą dyskusję dodam coś od siebie. Myślę, że po prostu szukamy sobie podobnych w życiu i kumpli i dziewczyn?
Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że dużo racji ma Scully. Jednak jakieś spoiwo intelektualne czy też wspólnota zainteresowań jest dość istotna przy doborze towarzystwa. Lepiej się dzieje dla obopólnych relacji, kiedy dwoje czy więcej ludzi ma o czym ze sobą rozmawiać, podzielają wspólne pasje, podejście do życia? Myślę, ze to napewno bardzo pomaga aby czuć się z kimś dobrze.
Warte podkreślenia są również argumenty Madame Picard mówiące o doborze partnera generalnie ze swojego środowiska. (choć i tu bywają zapewne wyjątki). Cały ten temat jest bardziej skomplikowany niż budowa reaktora atomowego.
Maveral
Użytkownik
#75 - Wysłana: 27 Sier 2010 23:51:10
Odpowiedz 
Widzę, że niezłą dyskusję wywołałem jednym małym zdankiem, po którym dowiedziałem się, że jestem skrajnym nacjonalistą patrzącym tylko na wygląd zewnętrzny kobiet ;) Normalnie napalony Romulanin jak się patrzy :D Wtrącając się do dyskusji muszę stwierdzić, że kobiety, tak jak faceci, na początku patrzą na wygląd i tyle. Też po coś oczy mają te nasze białogłowe Wiadomo, że pierwsze bodźce pchające nas do płci przeciwnej są zewnętrzne. Ktoś zaprzeczy? Akurat tak się składa, że od 3 lat pracuję z dziesięcioma kobietami na co dzień, to wiem co mówię A jakie między nimi gadki odchodzą o facetach, to masakra. Faceci nawet w 1/4 tak nie opowiadają ani nie obgadują tematu płci przeciwnej i odbywanych stosunków. I to podobno my jesteśmy tymi zboczonymi świniami... ale to temat na inny czas.

Jeśli chodzi o związek, to facet MUSI się trzymać jednej zasady - nie dać sobie wejść na głowę. Oprócz miłych słów, szacunku, zaufania i innych tego typu bzdetów (znów mnie za to zjadą ;)) czasem trzeba pierd***ąć prosto z mostu, że coś się nie podoba i tyle. Bez owijania w bawełnę, nawet jeżeli skończy się to awanturą. W końcu my, faceci, też się czasem nasłuchamy od partnerek Wiem, że na dłuższą metę kobiety cenią takich facetów, którzy potrafią postawić na swoim, a jeśli ktoś tego nie umie, to zostaje mu przypięta metka "ciepłej kluchy" i "pantofla". A takich kobiety nie lubią i... odrzucają.
Madame Picard
Moderator
#76 - Wysłana: 28 Sier 2010 10:33:24
Odpowiedz 
Maveral:
Jeśli chodzi o związek, to facet MUSI się trzymać jednej zasady - nie dać sobie wejść na głowę.

Myślę, że to kolejne uogólnienie i uproszczenie. Zasadniczo każdy człowiek, niezależnie od płci, powinien szanować siebie, a co za tym idzie, zachować asertywność i nie pozwolić sobą pomiatać. Warto jednak pamiętać, że ludzie dobierają się zwykle tak, że jedna strona jest bardziej dominująca, a druga bardziej uległa. I wcale nie jest tak, że to zawsze mężczyźni chcą być bardziej dominujący. To kwestia indywidualnych predyspozycji i oczekiwań. Bywają więc bardzo szczęśliwe pary o bardziej tradycyjnym układzie ról, jak i takie, w których to "kobieta nosi spodnie", pod warunkiem, że obu stronom taki układ odpowiada. Prawdziwym nieszczęściem są natomiast ludzie, zarówno mężczyźni jak i kobiety, którzy bardzo chcieliby "rządzić", a nijak się do tego nie nadają.
Maveral
Użytkownik
#77 - Wysłana: 28 Sier 2010 11:07:29
Odpowiedz 
Madame Picard:
Myślę, że to kolejne uogólnienie i uproszczenie. Zasadniczo każdy człowiek, niezależnie od płci, powinien szanować siebie, a co za tym idzie, zachować asertywność i nie pozwolić sobą pomiatać.

A jednak są ludzie, którzy dają sobą pomiatać i myślę, że jest ich całkiem sporo.
Madame Picard
Moderator
#78 - Wysłana: 28 Sier 2010 11:13:01
Odpowiedz 
Maveral

Wiem. Przypuszczam, że są to ludzie o niskim poczuciu własnej wartości i pozwalają pomiatać sobą każdemu w różnych relacjach, nie tylko w związku. I jest to w sumie smutne.
Seybr
Użytkownik
#79 - Wysłana: 28 Sier 2010 13:37:59
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
Zresztą istnieje analogiczny typ kobiet. Oglądałeś może American Beauty?

Ten klasyk nie oglądać, jasne że widziałem.

Wiecie jakich facetów nie trawię a znam takich. Kobieta powinna siedzieć przy garach oraz wychowywać dzieci i sprzątać dom. Nie trawie też kobiet, typu kura domowa. Takie kobiety są straszne, wystarczy popatrzę na swoje sąsiadki.
Q__
Moderator
#80 - Wysłana: 30 Sty 2015 18:16:49
Odpowiedz 
Odkryłem właśnie fajny topic, w którym dotąd się nie wypowiadałem (choć, jak widzę, dyskusja dawno zboczyła w intrygujący offtop).

Mój wybór to chyba Spock. Jego lojalność wobec Kirka jest można rzec - legendarna.

ps. Do jednego w offtopie się jednak odniosę:

Madame Picard

Madame Picard:
Przypuszczam, że są to ludzie o niskim poczuciu własnej wartości i pozwalają pomiatać sobą każdemu w różnych relacjach, nie tylko w związku. I jest to w sumie smutne.

Zdaje mi się, że Trekowa Utopia TM polega właśnie m.in. na tym, że federacyjni ludzie (zabrzmiało prawie jak ludzie radzieccy ) mają wysokie poczucie własnej wartości (adekwatne zresztą do tego co sobą - zazwyczaj - reprezentują) i budują społeczeństwo do tegoż poczucia adekwatne.
Elaan
Użytkownik
#81 - Wysłana: 30 Sty 2015 22:32:58
Odpowiedz 
Temat nie nowy, ale, jak widzę, ciekawy.
Trudno byłoby mi wybrać jedną osobę, z którą chciałabym się zaprzyjaźnić.
Chętnie zaprzyjaźniła bym się z por. Ilią, gdyby jednak przeżyła spotkanie z V`Gerem. W jej oczach było tyle ciepła...
I chętnie zaprzyjaźniłabym się z Chekovem, by móc porozmawiać po rosyjsku.
No i, oczywiście, z yeoman Rand, by znać wszystkie pokładowe plotki.
Q__
Moderator
#82 - Wysłana: 30 Sty 2015 23:25:19 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Elaan

Elaan:
Chętnie zaprzyjaźniła bym się z por. Ilią, gdyby jednak przeżyła spotkanie z V`Gerem. W jej oczach było tyle ciepła...

Ja chyba z samym V'Gerem. Interesownie zresztą... Ten ogrom zgromadzonej wiedzy, gdyby się nim podzielił...
Elaan
Użytkownik
#83 - Wysłana: 31 Sty 2015 13:16:47
Odpowiedz 
Q__:
Ten ogrom zgromadzonej wiedzy, gdyby się nim podzielił...

Chciałbyś się zaprzyjaźnić z Blaszanym Drwalem bez serca?
Nie mając go, skąd V`Ger miałby wiedzieć, że dzielenie się wiedzą ma większą wartość niż jej posiadanie?
Q__
Moderator
#84 - Wysłana: 31 Sty 2015 14:22:12
Odpowiedz 
Elaan

Elaan:
skąd V`Ger miałby wiedzieć, że dzielenie się wiedzą ma większą wartość niż jej posiadanie?

Skąd też miałby wiedzieć, że niedzielenie się jest lepsze? Tak właściwie nie znając emocji, ani wartości mógłby wykazać obojętność względem tego czy się dzieli, czy nie...
Madame Picard
Moderator
#85 - Wysłana: 1 Lut 2015 20:58:25
Odpowiedz 
Q__:
Mój wybór to chyba Spock.

Ja Spocka cenię, ale zaprzyjaźniać się...? Równie dobrze można by się zaprzyjaźnić z tosterem. I to zaburzonym .

Q__:
Ja chyba z samym V'Gerem.

No tak, to wiele wyjaśnia .

Ja bym najchętniej zaprzyjaźniła się z Dax albo z McCoyem. Tyle, że w obu przypadkach nie sądzę, aby oni chcieli się zaprzyjaźniać ze mną.
The_D
Użytkownik
#86 - Wysłana: 1 Lut 2015 21:52:52
Odpowiedz 
Madame Picard:
Dax

Curzonem?
Borg_na_kacu
Użytkownik
#87 - Wysłana: 2 Lut 2015 23:31:12
Odpowiedz 
Witam wszystkich forumowiczów jestem nowy i postanowiłem zamieścić tutaj swój pierwszy post. Z TOSA chętnie zaprzyjaźniłbym się ze Scottym Spockiem i Kirkiem trzy rożne osobowości z każdej można coś zaczerpnąć. Następnie TNG Picard i Data z kapitanem za jego osobowość i charyzmę z Datą za jego zamiłowanie do matematyki. DS9 Sisco i Martok za całokształt ich postaci. Co do VOYA jestem w trakcie rozmyślań...
Q__
Moderator
#88 - Wysłana: 3 Lut 2015 18:59:02 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Madame Picard

Madame Picard:
Ja Spocka cenię, ale zaprzyjaźniać się...?

Kirkowi się udało (co sam Spock potwierdził)...

Zresztą... wszystko zależy od tego czy przez przyjaźń rozumiemy bardziej fajne spędzanie razem czasu (tu znajomość ze Spockiem jakby kuleje... chociaż... czy wspólne podróże Enterprise-no-bloody... nie były fajne?* ) czy też wzajemną lojalność (tu - z całym szacunkiem do Chakotay'a i jego "Always." - nasz Wolkanin - czy tam pół-Wolkanin - stanowczo prowadzi)...

* no, dobra, opinii redshirtów nie uwzględniamy...

Borg_na_kacu

Borg_na_kacu:
Witam wszystkich forumowiczów

Witamy na pokładzie
MarcinK
Użytkownik
#89 - Wysłana: 3 Lut 2015 19:26:39
Odpowiedz 
Q__:
Kirkowi się udało (co sam Spock potwierdził)...

Miejscami wyglądało to wręcz na Bromance
http://en.wikipedia.org/wiki/Bromance
, which has its own significance with regards to the characters they play on the film, i.e. Kirk and Spock, a legendary fictional bromantic relationship itself
Widać nie tylko ja tak myślę.
Madame Picard
Moderator
#90 - Wysłana: 5 Lut 2015 22:09:05
Odpowiedz 
The_D:
Curzonem?

W sumie to wszystko jedno, to ciągle ten sam Dax... more or less .

Q__:
wszystko zależy od tego czy przez przyjaźń rozumiemy bardziej fajne spędzanie razem czasu (tu znajomość ze Spockiem jakby kuleje... chociaż... czy wspólne podróże Enterprise-no-bloody... nie były fajne?* ) czy też wzajemną lojalność

Nikt nie kwestionuje lojalności Spocka, natomiast przyjaźń wymaga jednak pewnych emocji, których Spock rozpaczliwie starał się nie ujawniać.

(Jak tak się głębiej zastanawiam, to dochodzę do wniosku, że ja jednak chyba nie lubię Spocka...)
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Trekowy przyjaciel

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!