USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Jakie stanowisko chcielibyście pełnić na statku Federacji?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  »» 
Autor Wiadomość
Mav
Użytkownik
#91 - Wysłana: 24 Lut 2010 17:29:18 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Adek:
Jednak to było w sezonie 4-tym i odcinek nr 26. (post tymczasowy - dla informacji Evelin )

Też go obejrze Zapowiada się ciekawie zobaczymy czy da rade
Evelin Siv
Użytkownik
#92 - Wysłana: 24 Lut 2010 17:52:47
Odpowiedz 
No to oglądamy a potem ocenimy
Adek
Użytkownik
#93 - Wysłana: 24 Lut 2010 18:42:48 - Edytowany przez: Adek
Odpowiedz 
Evelin Siv:
No to oglądamy a potem ocenimy

Szczerze polecam, naprawdę. Pozdrowionka dla fanów Voya.
Mav
Użytkownik
#94 - Wysłana: 24 Lut 2010 19:10:58 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Evelin Siv:
No to oglądamy a potem ocenimy

Adek:
Szczerze polecam, naprawdę. Pozdrowionka dla fanów Voya

eee.... jako nie fan VOY-a będe musiał popsuć nieco atmosfery no ale obejrzałem,więc ocenie

(Evelin Siv, raczej nie zdradzam nic ważnego z fabuły ale jak chcesz kompletnie nic o nim nie wiedzieć to nie czytaj )

Generalnie odcinek ogląda się dobrze, ale ma troche cech VOY przez które nie lubie ten serial np. lekkie podejście do technologi. Bez problemu instaluja super technologie której nie znają na okręt, ale wiadomo że póżniej (w następnych odcinkach) z niej nie skorzystają itd. Ogólnie odcinek dość łatwy do przewidzenia i z bardzo słabą akcją na końcu Myślałem, że coś ciekawszego wymyślą a tu pare torped i takie tam. jednak odcinek może się podobać i tak jak napisałem wcześniej dobrze się go ogląda wieć spoko niech fani VOY-A mnie nie atakują jest ok pokój
Adek
Użytkownik
#95 - Wysłana: 24 Lut 2010 20:20:56
Odpowiedz 
Mav:
jednak odcinek może się podobać i tak jak napisałem wcześniej dobrze się go ogląda wieć spoko niech fani VOY-A mnie nie atakują

Nikt nie ma zamiaru cię atakować. Akurat cię lubię i jak z mało kim fajnie się z tobą zawsze gada. Mnie się odcinek podobał ale w sumie też się bałem, czy jednak nasze bohaterki nie dostana się w łapy BORG. Ale naprawdę, tamtemu gościowi już chyba wszystko było obojętne. Co się dziwić wszystko stracił, wszystko-dom, rodzinę, całą swoją rasę i nie miał dla kogo żyć. Ale mimo to ja chyba bym się nie zdecydował na tak drastyczny krok. On tak po prostu usiadł sobie w fotelu i czekał na asymilację -brrrr. Ja narazie nie jestem tak daleko w serialu ale te odcinki z BORG pamiętam szczególnie.
Mav
Użytkownik
#96 - Wysłana: 24 Lut 2010 21:14:19 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Adek:
Nikt nie ma zamiaru cię atakować. Akurat cię lubię i jak z mało kim fajnie się z tobą zawsze gada



Adek:
On tak po prostu usiadł sobie w fotelu i czekał na asymilację -brrrr

Mógł na kolizyjny pójść, zawalczyć ale może nie chciał ginąć. Jego rasa została zasymilowana więc może liczył, ze nawiąże z nimi kontakt jako człon w kolektywie.

PS.
Worst Case Scenario 3x25 fajny odcinek.
Eviva
Użytkownik
#97 - Wysłana: 24 Lut 2010 21:28:00
Odpowiedz 
Mav:
Jego rasa została zasymilowana więc może liczył, ze nawiąże z nimi kontakt jako człon w kolektywie

Co wcale nie byłoby aż tak głupie - skoro poszczególne drony dzielą swoje myśli, miał szansę.
Q__
Moderator
#98 - Wysłana: 24 Lut 2010 21:35:42
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Co wcale nie byłoby aż tak głupie - skoro poszczególne drony dzielą swoje myśli, miał szansę.

I może nawet będą dzielić swoje sny w Unimatrix Zero...
Adek
Użytkownik
#99 - Wysłana: 24 Lut 2010 22:07:31 - Edytowany przez: Adek
Odpowiedz 
Mav:
Mógł na kolizyjny pójść, zawalczyć ale może nie chciał ginąć. Jego rasa została zasymilowana więc może liczył, ze nawiąże z nimi kontakt jako człon w kolektywie.

Tak tylko, że nie wziął jednego pod uwagę. Jako człon Borg nie miał już żadnej samoświadomości. Chodził tylko jak bezwolna kukła. Choć może fakt, że przed asymilacją dane mu było zobaczyć jeszcze nawet członków swoich rodziny. Królowa Borg mimo swoich okrucieństw czasem okazywała litość, kiedy np poprosiła ja o to 7 przy którymś spotkaniu. Została tylko mała grupka na wahadłowcu na który te kilka osób wsadziła 7 (wcześniej musiała unieszkodliwić jednego z Borgów w pomieszczeniu asymilacyjnym). Jednak królowa Borg dostrzegła ten stateczek i na prośbę 7 wypuściła tych ocalałych mając nadzieję nakłonić 7 do dalszej współpracy.
Q__:
Eviva:
Co wcale nie byłoby aż tak głupie - skoro poszczególne drony dzielą swoje myśli, miał szansę.

I może nawet będą dzielić swoje sny w Unimatrix Zero...

Myślę akurat, że o tym Unimatrix Zero wiedzieć nie mógł (bo odcinek z Unimatrix był chyba później) ale była taka nadzieją, że ich tam spotka (swoją rodzinę)w tej Unimatrix Zero. To fakt.
Eviva
Użytkownik
#100 - Wysłana: 24 Lut 2010 22:12:12
Odpowiedz 
Adek


Gdybym była na jego miejscu, i istniała najsłabsza nadzieja... to sama nie wiem, jak bym postąpiła.
Adek
Użytkownik
#101 - Wysłana: 24 Lut 2010 22:26:34
Odpowiedz 
Eviva:
Gdybym była na jego miejscu, i istniała najsłabsza nadzieja... to sama nie wiem, jak bym postąpiła.

No racja ale jak napisałem powyżej, że on nie mógł wtedy jeszcze wiedzieć o czymś takim jak Unimatrix Zero. Myślę, że po prostu chciał skończyć ze sobą przy okazji pociągnąć z sobą ekipę Voyagera, których strasznie obwiniał o śmierć swojej rasy. Kurcze, niestety to po części była prawda bo Voyager wcześniej zawarł sojusz z Borg, który przyczynił się do późniejszych zdarzeń. Tzn Borg z pomocą Voyagera pokonał rasę 8472 (nie wiem czy właściwwe cyferki ) w efekcie czego potem rasa tego osobnika została zniszczona przez Borg. Z drugiej strony Janeway też wcześniej walczyła o przeżycie swojej załogi. Który wybór był bardziej moralny, trudno ocenić. Chociaż jakby powiedział Spock: "Dobro niewielu jest mniej warte od dobra wielu". Ale jakbyśmy my wtedy byli załogą na statku to nie martwilibyśmy się późniejszymi konsekwencjami, prawdopodobnie też zawarlibyśmy sojusz z Borg w obliczu jego przeważającej siły. Z punktu widzenia bezpieczeństwa kwadrantu to jednak rasa 8472 była znacznie większym zagrożeniem od BORG gdyż po rozprawieniu się z BORG możliwe że zniszczyli by pozostałe światy kwadrantu DELTA tak jak zapowiedzieli to telepatycznie za pośrednictwem Kes. Stąd oto w ten sposób te dwie historie łączą się ze sobą. Super ciekawe odcinki, trudne moralnie wybory i postawy bohaterów. I jak tu nie darzyć sympatią Voyagera.
Eviva
Użytkownik
#102 - Wysłana: 24 Lut 2010 22:36:43 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Adek

Widzisz, nikt na Voyagerze nie był jasnowidzem, by wiedzieć, co wyniknie z tego czy innego posunięcia.b Wszyscy dokonujemy wyborów, które mają wpływ na życie nasze i innych, ale nie wiemy z góry, jaki będzie ich efekt. Czasem może być on naprawdę opłakany. Kapitan Janeway i jej załoga wybierali to, co wydawało się najlepsze w danej chwili - i mylili się czasem, tak jak i my byśmy się pomylili.

A co do darzenia - ja darzę. Co nie o wszystkich da się powiedzieć, ale cóż, nie jest top po prostu przymusowe
Q__
Moderator
#103 - Wysłana: 25 Lut 2010 08:11:13 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Adek

Adek:
w sezonie 4-tym i odcinek nr 26

Sporo rzeczy jest w tym "Hope and Fear" głupich (łatwość przerobienia Obcego statku na pseudo-federacyjny choćby), ale faktycznie zawiera coś b. wartościowego.

Dramat Arturisa jest w tym wszystkim autentyczny, i budzi współczucie. Ciekawie jest też zobaczyć jakie bywają konsekwencje federacyjnego wyboru "mniejszego zła". I tym razem nie jest to (jak czasem w DS9) dramat naciągany, a logiczna konsekwencja działań Kaśki.(Choć oczywiscie można sarkać, że z - b. zaawansowanym technicznie przecież - gatunkiem 116 Borgowi się udało, a z UFP ma same klopty.)

Odcinek "VOYagerowaty" do bólu (jak się domyślacie, dla mnie to wada), ale faktycznie dajacy do myślenia. (A przy tym dobry reprezentant wad i zalet serii.)

ps. dobry jest też drugoplanowy wątek Seven i poszukiwania przez nią własnej drogi (prawdę mówiąc na tyle dobry, że pod koniec paradoksalnie pamięta się o nim bardziej niż o tragedii Arturisa, może dlatego, że Arturis dostał tylko jeden poruszajacy monolog (świetny Ray Wise!), a Kaśka i Seven kilka wyrazistych scen dialogowych; cóż, scenarzysta Berman chyba źle rozłożył akcenty, albo też nie chciał by odcinek zdominował nastrój rozpaczy, choć temat się o to prosił); no i brawa dla osoby, której zawdzięczamy projekt wnętrz "USS Dauntless"...
Evelin Siv
Użytkownik
#104 - Wysłana: 25 Lut 2010 08:14:48
Odpowiedz 
Coż, ja jeszcze nie obejrzałam tego odcinka nie mam na razie możliwości
Q__
Moderator
#105 - Wysłana: 25 Lut 2010 08:33:59
Odpowiedz 
Evelin Siv
Użytkownik
#106 - Wysłana: 25 Lut 2010 08:44:32
Odpowiedz 
Dzięki ale bez napisów chyba mało zrozumiem ale zobaczymy
Jurgen
Moderator
#107 - Wysłana: 25 Lut 2010 10:01:38
Odpowiedz 
Q__:
I tym razem nie jest to (jak czasem w DS9) dramat naciągany

Q__
Moderator
#108 - Wysłana: 25 Lut 2010 13:29:20 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jurgen

Uzasadniłem dlaczego tak uważam. I jakich sytuacji to dotyczy.

(Z drugiej strony są też w DS9 dramaty prawdziwe i wtedy chyba poprowadzone najdramatyczniej w całym Treku. "Duet" na przykład ma najmocniejsze emocjonalnie sceny od czasu śmierci Spocka...)

ps. skoro o tym mowa... gdybyż tragedia Arturisa dostała oprawę na miarę tragedii Marritzy, ten temat na to zasługiwał...
Alek Roj
Użytkownik
#109 - Wysłana: 10 Mar 2010 00:25:01
Odpowiedz 
Nad pytaniem postawionym w tytule myślałem długo, długo, długo. I dochodzę do wniosku, że... gdybym żył w 23 lub 24 wieku, nie chciałbym służyć w GF. Wolałbym mieć mały, ale własny stateczek, którym podróżowałbym po wszechświecie wedle własnego uznania. My rifle, my pony and me. (My phaser, my starship and me.) To najlepiej pasowałoby do mojego charakteru.
Evelin Siv
Użytkownik
#110 - Wysłana: 10 Mar 2010 14:32:25
Odpowiedz 
Alek Roj
Bardzo fajny wybór mi też się to podoba, choć na pewno bym nie chciała sama podróżować.
To widzę, że jesteś indywidualistą
Alek Roj
Użytkownik
#111 - Wysłana: 10 Mar 2010 16:17:18 - Edytowany przez: Alek Roj
Odpowiedz 
Evelin Siv:
Bardzo fajny wybór mi też się to podoba, choć na pewno bym nie chciała sama podróżować.

Ależ ja bardzo chętnie zabierałbym autostopowiczki!
Evelin Siv
Użytkownik
#112 - Wysłana: 10 Mar 2010 16:53:56
Odpowiedz 
haha, to ja lepiej już zostanę na federacyjnym statku
Korrd
Użytkownik
#113 - Wysłana: 11 Mar 2010 15:57:58
Odpowiedz 
Najchętniej byłbym kapitanem jakiegoś trzeciorzędnego statku, na zadupiu kwadrantu. Wygoda i przywileje wynikające z bycia kapitanem oraz mało pracy i odpowiedzialności w związku z samym przydziałem. Rewelacja ;)
Evelin Siv
Użytkownik
#114 - Wysłana: 11 Mar 2010 18:43:32
Odpowiedz 
Korrd:
Wygoda i przywileje wynikające z bycia kapitanem oraz mało pracy i odpowiedzialności w związku z samym przydziałem

Cwaniak najlepiej wybrać korzystne i wygodne a przy tym niedużo się napracować ja jak już wspominałam chciałabym być sternikiem, na kapitana raczej bym się nie nadawała choć może po jakimś czasie i nabraniu doświadczenia
Eviva
Użytkownik
#115 - Wysłana: 11 Mar 2010 18:46:16
Odpowiedz 
Evelin Siv:
na kapitana raczej bym się nie nadawała choć może po jakimś czasie i nabraniu doświadczenia

Nikt nie zostaje kapitanem "z marszu", no, może u JJ Abramsa... Normalnie zajmuje to całkiem sporo czasu, a można też nigdy kapitanem nie zostać. Pamiętasz, jak Q ukazał Picardowi, że gdyby jako podporucznik nie przejął dowodzenia w krytycznym momencie, nie zostałby nigdy kapitanem? Kirk też nie dostał fotela na prezent gwiazdkowy.
Evelin Siv
Użytkownik
#116 - Wysłana: 11 Mar 2010 18:51:10
Odpowiedz 
Eviva:
Pamiętasz, jak Q ukazał Picardowi, że gdyby jako podporucznik nie przejął dowodzenia w krytycznym momencie, nie zostałby nigdy kapitanem? Kirk też nie dostał fotela na prezent gwiazdkowy

Tak pamiętam fajny odcinek. Ale ogólnie nie mam takiego instynktu dowództwa, tak myślę, przynajmniej nie z taką ilością podwładnych ale i tak obstaje przy wymarzonym stanowisku sternika (lub operacyjnego, bo też ciekawe)
Eviva
Użytkownik
#117 - Wysłana: 11 Mar 2010 19:08:47
Odpowiedz 
Evelin Siv

Ja chciałabym być medykiem w sekcji medycznej, na pewno nie kapitanem (kapitanową? kapitanką?). Odpowiedzialność za tyle istnień musi być czymś potwornym. Kompletnie nie dla mnie.
Evelin Siv
Użytkownik
#118 - Wysłana: 11 Mar 2010 19:42:24
Odpowiedz 
Eviva
Dokładnie, też tak uważam. dlatego wolałabym bym być podrzędnym porucznikiem, komandorem porucznikiem i nie mieć takich wielkich zobowiązań i odpowiedzialności. Choć stanowisko kapitana też ma swoje zalety
Logan
Użytkownik
#119 - Wysłana: 12 Mar 2010 10:18:06 - Edytowany przez: Logan
Odpowiedz 
Byle nie być w szeregach ochrony. Zauważyłem, że ich obecność przyciąga strzały z fazera i samo ich pojawienie się skutkuje śmiercią przynajmniej jednnego z nich
Scimitar
Użytkownik
#120 - Wysłana: 12 Mar 2010 10:36:34
Odpowiedz 
Najlepiej to chyba jest być nadzorcą szalup ratunkowych, najlepiej jeszcze niskim rangą :P
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Jakie stanowisko chcielibyście pełnić na statku Federacji?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!