USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Jakie stanowisko chcielibyście pełnić na statku Federacji?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  »» 
Autor Wiadomość
Mav
Użytkownik
#61 - Wysłana: 22 Lut 2010 21:00:21 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Madame Picard:
A czemu się cieszysz?

Już jest odpowiedż do góry Przeczytałem chorąży i to mnie zmyliło Potem doczytałem, że Rosalinda i mnie oświeciło

Madame Picard:
W tym odcinku to moim faworytem byłby jednak Taurik .

Ten Volkanin? Troche za bardzo cwaniakował Szczególnie Geordiemu przy promie
Madame Picard
Moderator
#62 - Wysłana: 22 Lut 2010 21:13:55
Odpowiedz 
Mav:
Pomyliłem się myślałem że u was jest chorąży mężczyzna coś mi się tak ubzdurało

Ciekawe, że kobiety nie mają takich fantazji: zostanę pierwszym oficerem i poderwę przystojnego kadeta / chorążego...

Mav:
Ten Volkanin? Troche za bardzo cwaniakował Szczególnie Geordiemu przy promie

Bo był sprytny i domyślił się tego, co Geordi et Cons. chcieli ukryć . To dowodzi inteligencji, a inteligencja jest bardzo pociągająca . Poza tym był towarzyski, lubił przyjaciół i miał lekko cyniczne poczucie humoru (dużo emocji jak na Wolkanina ).
Mav
Użytkownik
#63 - Wysłana: 22 Lut 2010 21:26:38 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Madame Picard:
Ciekawe, że kobiety nie mają takich fantazji: zostanę pierwszym oficerem i poderwę przystojnego kadeta / chorążego...

Ciężki temat do wyjaśnień. Taka już kobiet inna natura Do dziewczyny po prostu pasuje odwrotnie czyli: zostanę kadetką na okręcie na którym poznam przystojnego pierwszego oficera a do faceta druga strona: zostanę pierwszym oficerem i poderwę piękną kadetke Wszystko się zgadza Role odpowiednio zestawione

Madame Picard:
To dowodzi inteligencji, a inteligencja jest bardzo pociągająca

..... Czyli muszę być bardzo pociągającym mężczyzną
Paradoks
Użytkownik
#64 - Wysłana: 22 Lut 2010 21:29:23
Odpowiedz 
Madame Picard

Madame Picard:
Ciekawe, że kobiety nie mają takich fantazji: zostanę pierwszym oficerem i poderwę przystojnego kadeta / chorążego...

Bo przecież już dawno ustaliśmy, że kobiety we Flocie wiążą się tylko z oficerami z większą ilością kółeczek na kołnierzyku. Dla kobiety-pierwszego oficera potencjalna grupa docelowa jest dość ograniczona, co w przypadku nieosiągalności kapitana zmusza do ustępstw, np. związku z Chief Medical Officerem (vide: Maurowo-Dragonowa sesja mirrorowa).
Q__
Moderator
#65 - Wysłana: 22 Lut 2010 21:31:10
Odpowiedz 
Mav

Mav:
..... Czyli muszę być bardzo pociągającym mężczyzną

I bardzo skromnym....
Madame Picard
Moderator
#66 - Wysłana: 22 Lut 2010 21:45:36
Odpowiedz 
Mav:
Do dziewczyny po prostu pasuje odwrotnie czyli: zostanę kadetką na okręcie na którym poznam przystojnego pierwszego oficera a do faceta druga strona: zostanę pierwszym oficerem i poderwę piękną kadetke Wszystko się zgadza

Ja to wiem . Pytam retorycznie .

Paradoks:
Bo przecież już dawno ustaliśmy, że kobiety we Flocie wiążą się tylko z oficerami z większą ilością kółeczek na kołnierzyku.

To dość powszechnie znane zjawisko: kobiety wybierają mężczyzn o wyższym od nich statusie społecznym (co nawiasem mówiąc oznacza, że jeśli same podwyższają sobie status społeczny, to zmniejszają swoje szanse na zamążpójście ). Zjawisko doczekało się fachowej nazwy hipergamii i wielu analiz w ramach paradygmatu socjobiologii.
Jurgen
Moderator
#67 - Wysłana: 22 Lut 2010 22:01:24
Odpowiedz 
Q__:
I bardzo skromnym....

I kto to mówi.
Q__
Moderator
#68 - Wysłana: 22 Lut 2010 22:06:41
Odpowiedz 
Jurgen

Jurgen:
I kto to mówi

Niedościgły wzorzec wszelkiej skromności i innych zalet . (No, dobra, za parę wieków doścignie mnie J.-L. Picard .)
Eviva
Użytkownik
#69 - Wysłana: 22 Lut 2010 22:09:27
Odpowiedz 
Q__:
Jurgen:
I kto to mówi

Niedościgły wzorzec wszelkiej skromności i innych zalet . (No, dobra, za parę wieków doścignie mnie J.-L. Picard .)

Jestem przecież najpiękniejszy
A na pewno najskromniejszy...
Jurgen
Moderator
#70 - Wysłana: 22 Lut 2010 22:09:56
Odpowiedz 
Q__

Adek
Użytkownik
#71 - Wysłana: 22 Lut 2010 23:41:27
Odpowiedz 
Ciekawe tematy mnie znowu ominęły widzę. ale już chyba musztarda po obiedzie. (po temacie). Poza tym chyba temacik był omawiany w "Kawiarence..." w dosyć bardziej bezpośredniej rozmowie bez owijania w bawełnę. Ja ostatnio trochę się filmiarz zrobiłem (trek-filmiarz )
Madame Picard:
To dość powszechnie znane zjawisko: kobiety wybierają mężczyzn o wyższym od nich statusie społecznym (co nawiasem mówiąc oznacza, że jeśli same podwyższają sobie status społeczny, to zmniejszają swoje szanse na zamążpójście


No, może coś w tym jest ale chyba nie jest to takie wprost proporcjonalne. Chciałem coś jeszcze powiedzieć aaale chyba już o tym było w innym temacie. Jak oglądam Voyagera to stwierdzam, że służba na tym okręcie byłaby bardzo ciekawa - tyle nowych światów i ras ale też i bardzo niebezpieczna. No i sam fakt, że nie wiadomo czy wróciło by się do domu za życia. Oni wrócili ale będąc jednym z bohaterów wcale nie byłbym tego taki pewien. Poza tym wielu z nich cudem ocalało w odcinkach kiedy nie mal na 100% powiinni zginąć. Przeważnie nie ginęłi główni bohaterowie a za tymi mniej znanymi widz nie płakał więc można ich było uśmiercać po drodze. Chociaż porucznika Careya było mi szkoda pod koniec serialu. Tyle się tłuc przez całą galaktykę, żeby na końcu zginąć. To tak samo głupio jest zginąć na początku wojny ale chyba głupiej pod sam jej koniec.
Eviva
Użytkownik
#72 - Wysłana: 23 Lut 2010 07:51:08
Odpowiedz 
Adek:
To tak samo głupio jest zginąć na początku wojny ale chyba głupiej pod sam jej koniec.

Ktoś tu "Czterech pancernych" zna conajmniej równie dobrze, jak ja ?
Evelin Siv
Użytkownik
#73 - Wysłana: 23 Lut 2010 16:15:28
Odpowiedz 
Adek:
Jak oglądam Voyagera to stwierdzam, że służba na tym okręcie byłaby bardzo ciekawa - tyle nowych światów i ras ale też i bardzo niebezpieczna

Voyager...ah...wspominam jak pierwszy raz go zobaczyłam, choć to było z kilka odcinków i nie pamiętam jakich, ale zawsze wciągało mnie właśnie to...podróże przez nieznany kwadrant, sami i musieli sobie jakoś radzić mimo różnic poglądów zdani na siebie też bym z jednej strony chciała na voyagerze służyć, choć też i na enterprise D
Adek
Użytkownik
#74 - Wysłana: 23 Lut 2010 19:42:38
Odpowiedz 
Eviva:
Adek:
To tak samo głupio jest zginąć na początku wojny ale chyba głupiej pod sam jej koniec.

Ktoś tu "Czterech pancernych" zna conajmniej równie dobrze, jak ja ?

Znaczy nie miałem konkretnie tego serialu na myśli ale znam go. Oglądało się kiedyś, jeszcze nie tak dawno.

Evelin Siv:
Voyager...ah...wspominam jak pierwszy raz go zobaczyłam, choć to było z kilka odcinków i nie pamiętam jakich, ale zawsze wciągało mnie właśnie to...podróże przez nieznany kwadrant, sami i musieli sobie jakoś radzić mimo różnic poglądów zdani na siebie

W sumie za to ich podziwiam że dali sobie radę w obcym kwadrancie ale niestety zasady federacyjne nie raz utrudniały sprawy, np w kwestii doboru sojusznika. Pamiętam nie raz sytuacje, w których cała załoga uważała, ze czasem nagięcie zasady ułatwiło a czasem uratowałoby im życie ale nieprzejednana kapitan mówiła: "NIEEEE, my mamy swoje zasady". Tak tyle, że jak kiedyś pisałem te zasady poza obszarem Federacji nie zawsze miały większy sens. Owszem próbę dotrzymania ich możnaby potraktować bardzo honorowo aaale nie zawsze było to korzystne dla ich sytuacji.
Evelin Siv
Użytkownik
#75 - Wysłana: 23 Lut 2010 20:22:08
Odpowiedz 
Cóż...żeby więcej powiedzieć o voyagerze to będę mogła jak do niego dojdę, bo na razie to tylko pamiętam kilka epizodów, a jestem na etapie TNG 6 sezon. Ale służba na voyagerze byłaby by wyzwaniem i ciekawym przeżyciem
Adek
Użytkownik
#76 - Wysłana: 23 Lut 2010 20:41:48
Odpowiedz 
Evelin Siv:
Cóż...żeby więcej powiedzieć o voyagerze to będę mogła jak do niego dojdę, bo na razie to tylko pamiętam kilka epizodów

Ja polecam ci obejrzenie Voyka. TNG też jest naprawdę świetny ale Voy chyba lepiej wypada od strony wizualnej, cóż nowsze efekty. Ale Voy też miał intrygujące postacie jak np Nilix, który zawsze droczył się z Tuvokiem Czasem Tuvok miał tak dosyć Nilixa, że mówił: "Mr Nilix niech Pan da już spokój bo normalnie sobie pierd... Sorki za słówko ale czasem niektóre sprzeczki między nimi mnie rozbrajały.
Powiem np, że oryginalny TOS jest dla mnie troszkę archaiczny i z wyglądu i z aktorstwa. No nie wiem ale mimo, że lubię wracać do staroci to jednak TOS nigdy mnie nie kręcił tak bardzo choć nie powiem swego czasu na PULSie oglądałem trochę. Nawet niektóre odcinki były ciekawe.
Myślę jednak, ze służba na Voyku to już przeprawa dla doświadczonych załogantów/oficerów. Jednak nie ma co, co by nie mówić o błędach scenariusza, rozwiązań sytuacyjnych, itp. to jednak kurcze, samotna wędrówka przez obcy zupełnie i niezbadany kwadrant to jednak nie lada wyzwanie. W którymś z odcinków komandor Chakotey powiedział, że postawiłby okręt o zakład o coś a z dwoma Katrinami Janeway tym bardziej. I chyba coś w tym jest. To samo bym powiedział o Picardzie. Nie bez znaczenia też jest fakt, ze obydwoje kapitanów wyselekcjonowało sobie załogę o nietuzinkowych umiejętnościach, może czasem kłótliwych (jak np Bellana Tores z początku czy 7 z 9 albo irytujący czasem Nilix lub "świrus" czasem Tom Paris albo bardzo regulaminowy z początku Harry Kim). Ale jednak ich wyjątkowe cechy w sumie pozwalały im wyjść z najgorszej opresji, choć czasem fakt, ze to szczęście mieli przesadzone no ale to tylko serial, weźmy na to poprawkę. Gdyby tak wyginęła połowa głównych bohaterów w połowie serialu to co by było dalej?
Q__
Moderator
#77 - Wysłana: 23 Lut 2010 21:21:11
Odpowiedz 
Adek

Adek:
Nilix

Neelix.

Adek:
Nie bez znaczenia też jest fakt, ze obydwoje kapitanów wyselekcjonowało sobie załogę o nietuzinkowych umiejętnościach

Janeway była zmuszona stosować raczej metodę "tak krawiec kraje..." niż selekcję. Fakt, że zaloga mimo to okazała się skuteczna w działaniu i zgrana nawet bardziej niż by to rozsądek podpowiadał .
Adek
Użytkownik
#78 - Wysłana: 23 Lut 2010 21:49:03
Odpowiedz 
Q__:
Janeway była zmuszona stosować raczej metodę "tak krawiec kraje..." niż selekcję.

No nie, nie do końca. Owszem kiedy na początku zginął komandor i doktor oraz główny mechanik to musiała kogoś wybrać na ich miejsce ale przecież resztę załogi wybrała jeszcze w kwadrancie ALFA, gdzie miała spory wybór. Janeway brakło jeszcze chyba psychologa pokładowego ale świetnie w tą rolę wczuli się doktor i Neelix a nawet Kes (sorki za pisownię ). Faktem jest, że potem dobyło część nowej załogi jak 7 z 9 czy potem uratowani załoganci z "Equinoxa". I faktem jest, że tych którzy ginęli po drodze kapitan nie miała kim zastąpić. Ich obowiązki musieli przejąć inni oficerowie. Picard miał o tyle komfortową sytuację, że wysłał maila do dowództwa Floty: "Przyślijcie mi tu jakiegoś inżyniera czy pilota albo lekarza" i GF kogoś tam rekomendowała a Picard sobie przejrzał CV i kogoś wybrał. Janeway nie miała tego luksusu i rzeczywiście część załogi dobierała
Q__:
metodę "tak krawiec kraje..."

Myślę jednak, że akurat trafiło na zdolnego dowódcę. Gdyby Voyagera wysłano z jakimś początkującym kapitanem to sorki ale Voyager nie dąłby rady. O ile technologicznie Voy wydawał się z początku mocny w DELCIE to jednak trzon dowódczy nie był bez znaczenia. No i sam fakt, że na obcym gruncie trzeba sobie radzić samemu. Tam jacyś sojusznicy się nie raz znaleźli ale przecież nie mogli z Voyem lecieć aż do ALFy. Znaczy mogli ale czy by chcieli? I fakt, ze co inny rejon trzeba było szukać nowych sojuszników napewno nie ułatwiał wędrówki. A chętnych na spacyfikowanie Voyka nie brakowało po drodze.
Mav
Użytkownik
#79 - Wysłana: 23 Lut 2010 22:26:31 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Adek:
Ale Voy też miał intrygujące postacie

AHM może i był sympatyczna postacią ale sam pomysł hologramu i to tak zachowującego się mi nie odpowiadał. Data jako sztuczna inteligencja wkładał tyle wysiłku w zrozumienie ludzi, analizował humor itd. Tutaj mamy program, ktory sobie żartuję i wszystko rozumie. Poprostu mógłby to być zwykły człowiek. Po co stworzyli go hologramem?
Q__
Moderator
#80 - Wysłana: 23 Lut 2010 22:35:04
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Data jako sztuczna inteligencja wkładał tyle wysiłku w zrozumienie ludzie, analizował humor itd. Tutak mamy program, tory sobie żartuję i wszystko rozumie. Poprostu mógłby to bydż zwykły człowiek. Po co stworzyli go hologramem?

To trochę nie tak. AHM ma users friendly interface, który pozwala mu b. łatwo symulować człowieka, ale to właśnie imitacja, "wydmuszka", która napełnia się człowieczeństwem w dość wolnym tempie i nie bez trudu. Doctor dobrze udaje człwieka, bo takim go napisano, ale mentalnie jest wręcz mniej ludzki niż Data.

Na co można psioczyć w VOY, na to można (czyli prawie na wszystko ), ale AHM to bardzo ciekawie pomyślana postać, godna wręcz lepszego serialu.
Mav
Użytkownik
#81 - Wysłana: 23 Lut 2010 22:50:03 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
ale AHM to bardzo ciekawie pomyślana postać

Mi nie pasuje Rozumiem, że ma ten users friendly interface, ale on za dużo przy tym myśłi. Nie wygląda to na symulacje przyjaznego doktora, tylko na myślący program obdarzony charyzmą. Odcinek Message in a bottle pokazuje jak idiotycznie i bez logiki zachowuję się ten AHM na Prometheusie. Takie podejście scenarzystów.
W TNG było wyraźnie pokazane, że Data jako myśląca maszyna jest odosobnionym zjawiskiem. Ludzie nie potrafili zbudować myślącej maszyny. Nawet był odcinek, w którym rozważano rozłożenie go na części w celu zbadania. Nagle pojawia się Voyager z myślącym, inteligentnym programem, zachowującym się jak człowiek (?) Do tego jest to tylko program awaryjny w razie gdyby główny lekarz z jakiś tam przyczyn był nie obecny. Czyli jest tylko traktowany jak pomocny gadżet. To wszystko się nie trzyma kupy
Adek
Użytkownik
#82 - Wysłana: 23 Lut 2010 23:26:33
Odpowiedz 
Mav:
Do tego jest to tylko program awaryjny w razie gdyby główny lekarz z jakiś tam przyczyn był nie obecny. Czyli jest tylko traktowany jak pomocny gadżet

Nie wiesz, że prowizorki zawsze przetrwają najdłużej i na dobre się zadomawiają. Tak jak u nas na osiedlu w latach 70-tych podczas budowy położono płyty betonowe. Miano potem w latach 90-tych na ich miejsce zrobić asfaltową dróżkę ale wiecie jak to u nas w kraju. Płyty są do dziś, tam część wymieniono, parę trawników zlikwidowano na poczet dodatkowych miejsc parkingowych bo się Mości społeczeństwo "shrabiło" i zaczęło się wozić różnymi "karocami" z komórami . Nawet ekolodzy nie krzyczeli I miejsc zaczęło brakować na osiedlu. Tak samo kapitan myślała: "A, dobra no niech ten doktorek trochę pourzęduje, może potem kogoś innego się znajdzie?" No i się znalazło aż dwóch pomocników: Tom Paris i Kes (do pewnego czasu). Ale jednak doktorka nikt nie zastąpił aż mu się w końcu kiedyś przegrzały styki od nadmiaru danych holograficznych i popadł w obłęd. Myślę, że kapitan też nie bardzo jako doświadczony i wymagający oficer Floty, też nie zgadzała się na te prowizorki ale cóż miała począć. Miała na starcie załogę jaką miała. Przecież tak naprawdę to Voyager został wyposażony początkowo w załogę z zamiarem tylko do konkretnego zadania typu "złapać złodzieja" Nikt nie brał pod uwagę, że będzie to misja baaardzo dalekiego zasięgu. No i ta eklektyczna grupa musiała jakoś odnaleźć się w nowej sytuacji. Dla Janeway jedyną opcją zwolnienia kogoś ze służby z tytułu niewystarczających kompetencji było odsunięcie ze stanowiska i co dalej...? No trzeba było tego kogoś jednak wyszkolić- każdy człowiek się liczył (nawet słabszy załogant)a droga do domu daaaleka. Normalnie taką osobę kapitan odesłałby do Floty na dalsze szkolenie ale co miała zrobić w obcym kwadrancie, powiedzieć:"Słuchaj gościu/koleżanko. Wiesz, nie bardzo się jednak nadajesz na Voyka więc wysadzimy cię na jakąś planetę klasy M, damy ci jakiś prom z WARP 6 i radź sobie. Może cię jakaś rasa przygarnie, ostatecznie napewno u Borg znajdziesz swoje zastosowanie. " Nie no takie postępowanie byłoby przesadą, żeby nie powiedzieć niegodziwością.
Evelin Siv
Użytkownik
#83 - Wysłana: 24 Lut 2010 15:17:02
Odpowiedz 
Mav:
Nagle pojawia się Voyager z myślącym, inteligentnym programem, zachowującym się jak człowiek (?) Do tego jest to tylko program awaryjny w razie gdyby główny lekarz z jakiś tam przyczyn był nie obecny. Czyli jest tylko traktowany jak pomocny gadżet. To wszystko się nie trzyma kupy

Ale chyba holograficzny doktor stał się bardziej człowieczy dopiero po jakimś czasie,a przez to, że właściwie prawie cały czas był włączony to i z ludźmi więcej przebywał. Choć i tak jego zachowanie jako programu holograficznego jest nietypowe u zaskakująca

Adek:
Może cię jakaś rasa przygarnie, ostatecznie napewno u Borg znajdziesz swoje zastosowanie

Bo u Borg każdy znajdzie swoje miejsce
Adek
Użytkownik
#84 - Wysłana: 24 Lut 2010 16:03:54
Odpowiedz 
Evelin Siv:
Adek:
Może cię jakaś rasa przygarnie, ostatecznie napewno u Borg znajdziesz swoje zastosowanie

Bo u Borg każdy znajdzie swoje miejsce

Co prawda to prawda. Tam nie ma nikogo na urlopie Ich urlop to co najwyżej regeneracja a nie wylegiwanie się na Raisie. (dla niewtajemniczonych -planeta uciech i beztroski ). Kolektyw Borga na Raisie, już to widzę. Dla Borg wolny czas to strata czasu. Lepiej np zaprogramować na nowo nanosondy pod określonego wroga albo wybudować nową sondę.
Evelin Siv
Użytkownik
#85 - Wysłana: 24 Lut 2010 16:10:17
Odpowiedz 
Ogłoszenie

Czujesz się samotny? Nie możesz znaleźć swojego miejsca na świecie?
Kolektyw Borg chętnie przyjmie cię do swojej społeczności. Szybko się zaaklimatyzujesz.




Adek
Zawsze mogliby zasymilować Risę
Madame Picard
Moderator
#86 - Wysłana: 24 Lut 2010 16:26:15
Odpowiedz 
Evelin Siv:
Czujesz się samotny? Nie możesz znaleźć swojego miejsca na świecie?
Kolektyw Borg chętnie przyjmie cię do swojej społeczności.

... i nigdy nie będziesz już sam .
Adek
Użytkownik
#87 - Wysłana: 24 Lut 2010 16:30:39
Odpowiedz 
Evelin Siv:
Zawsze mogliby zasymilować Risę

Eee, to już wtedy nie byłoby to samo miejsce co kiedyś. Asymilacja i nanosondy spwodowałyby, ze to miejsce utraciłoby swój pierwotny urok. Jakoś nie wydaje mi się, żeby Borg miał podobną wizję uciech.
A ty wiesz Evelin, że był taki jeden gość w Voyku, który chciał się poddać specjalnie asymilacji (czyt. wyrzec się swojej egzystencji) , ponieważ przez sojusz Voya z Borg jego cała planeta i rasa została zasymilowana i został tylko on sam ze swojej rasy. Postanowił się zemścić na Voyagerze i zastawić na nich pułapkę w postaci rzekomej wiadomości od Floty, która niby wysłała na drugi koniec tunelu specjalny nowy okręt dla ekipy Voya, którym załoga będzie mogła powrócić. I prawie się temu obcemu udało, bo nieomal kapitan i 7 z 9 nie zostały zasymilowane razem z nim.
Evelin Siv
Użytkownik
#88 - Wysłana: 24 Lut 2010 16:33:27
Odpowiedz 
Madame Picard:
... i nigdy nie będziesz już sam

dokłądnie

Adek
ciekawy odcinek jak możesz to powiedz, który to?
Adek
Użytkownik
#89 - Wysłana: 24 Lut 2010 16:40:57 - Edytowany przez: Adek
Odpowiedz 
Zaraz poszukam Evelin ale to troszkę potrwa bo muszę przelecieć chyba sezony od 5 do 7.
Jednak to było w sezonie 4-tym i odcinek nr 26.
Evelin Siv
Użytkownik
#90 - Wysłana: 24 Lut 2010 17:15:00
Odpowiedz 
Adek
Dzięki Adek jak będę miała możliwość to go obejrzę, bo mnie zaciekawił
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Jakie stanowisko chcielibyście pełnić na statku Federacji?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!