USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Trekowa egzobiologia
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#31 - Wysłana: 5 Lip 2005 12:55:37
pewnie ktoś im pomagał

1. Pewnie pra-Polacy... Ale ufoludków w to nie mieszajmy ! Zrezstą jeśli jakiś obiekt na starożytnym malowidle przypomina nam UFO nie oznacza to wcale , iż musi być to przedstwienie statku kosmicznego. To poprostu nasza podświadomość przesycona opowieściami o przybyszach z gwiazd - , które nie są niczym innym jak nową religią - każą nam tak myśleć. Po za tym latający spodek z kosmosu to bujda ! Nie wiem Nika czy widzaiłaś pare tygodni temu na Discovery program poświęcony historii latających talerzy. Otórz okazało się , iż były one wytworem amerykańskeigo lotnictwa i miały służyć w charakterze szybkich , niewykrywalnych zwiadowców zdolnych przedostać się niepostrzeżenie na terytorium Sowietów. Samą zaś technologie ich wytwarzania uzyskali Amerykanie od Nazistów , którzy w ostatniej fazie wojny na zlecelie Hitlera przeprowadzali prace nad ,,wundervaffe"...

I pewnie nawet z hordą Hoshi się prędko z obcymi nie dogadamy

2. Właściwie jedyny sposób skutecznego komunikowania się z kosmiatmi to bezpośrednie spotkanie , twarzą w twarz. Osobiście uważam , że cały przesławny program SETI nie ma żadnych szans na powodzenie. Jest tak dlatego , iż nawet jeśli przeszukiwanie nocnego nieba w celu natrafienia na obcy sygnał uwieńczone zostanie sukcesem - co samo w sobie jest fikcją bynaimniej nie naukową - to zrozumienie takiego sygnału będzie dla nas całkiem niemożliwe. Prawdopodobnie bowiem nawet nie będzie to wiadomość spreparowana specjalnie na potrzeby komunikacji między gwiezdnej , lecz przypadkowy program radiowy bądź telewizyjny ( o ile obcy wogóle mają uszy bądz oczy). Jak mamy zrozumieć przekaz , którego treść jest całkiem niezachaczona w naszym kręgu kulturowym i tyczy się pojęć niezrozumiałych dla ludzi ? Ciekawe swoją drogą co pomyśleli by mieszkańcy odległych gwiazd o obywatelach Błękitnej Planety gdyby zobaczyli , któryś z odcinków ,,Star Trek" ?

Przypadek Tripa, który czego nie ruszy, to się z tym rozmnoży również IMO nie jest zbyt możliwy

3. Tak , Riker też się mizdżył do wszelkich samic przeróżnych gatunków. Jak dla mnie potraktowanie kwestii reprodukcji i wogóle obcej biochemi w Treku to jeden z najsłabszych punktów serialu. Nie raz bowiem spotykaliśmy genetyczne hybrydy ras , które nie powinny w żadnym razie mieć ze sobą potomstwa : Spoc , Deana Troi , B'Lana , matka Aleksandra syna Worfa ... Podobnie jest z zakażeniami kosmicznymi zarazkami. W transporterach Gwiezdnej Floty instalowane są biofiltry w obawie przed zarazą z gwiazd. Ale w końcu nigdzie nie jest powiedziane , że wszechświat ,,Star Trek" musi rządzić się tymi samymi prawami co nasz. Zresztą może w tym względzie twórcy Treka nie mijają się z prawdą - w końcu ostatnio słyszałem , iż pewne prymitywne ziemskie mikroby mogły by wyżyć na Marsie , a to przecież całkiem inny świat.

najbardziej bezsensowne sa wg mnie motywy ze ktoś ląduje na jakiejs planecie i zaraz znajduje pożywienie

4. Tego bym się akurat w Treku nie czepiał. Na pozór Twój zarzut ma wiele wspólnego z tym o czy pisałem wcześniej. Jednak uważam , że skoro jakaś planeta , jest oznaczona jako glob klasy M to najwyraźniej pod tym pojęciem kryje się świat , na którym są białka , tłuszcze i tym podobne substancje znane z ziemskiego ,,podwórka".
Delta
Użytkownik
#32 - Wysłana: 5 Lip 2005 13:15:02 - Edytowany przez: Delta
Jednak uważam , że skoro jakaś planeta , jest oznaczona jako glob klasy M to najwyraźniej pod tym pojęciem kryje się świat , na którym są białka , tłuszcze i tym podobne substancje znane z ziemskiego ,,podwórka".

A z tego płynie wniosek, że pewne rzeczy we wszechświecie są niezmienne, co powoduje że "w każdym zakątku wszechświata 2+2=4" (copyright by Spock) jeśli więc będziemy mieć szansę na spotkanie obcych, to równie dobrze jak całkowicie odmienni od nas, mogą być oni pod pewnymi względami podobni do nas.
elbereth
Moderator
#33 - Wysłana: 5 Lip 2005 13:42:43 - Edytowany przez: elbereth
co do pkt. 2. Picarda:
nawet jesli poprzez SETI otrzymamy choćby sekunde bezsensownej dla nas radjowej dobranocki obcych to to już samo w sobie jest największym odkryciem ludzkości wszechczasów!
choćbyśmy nie umieli sie z nimi porozumieć to sam fakt że oni tam są (lub byli tysiące lat temu - wszak radio troche leci) jest czymś wielkim czymś co zmieni całe pojmowanie wszechświata.
a co do pkt 4. to akurat nie miałem na myśli tylko Treka ale w sumie co do specyfikacji i klas planet możecie mieć trochę racji :]
jednak nadal obstawałbym przy swoim że jeśli nawet powstałyby związki węglowe (bo takie z tego co wiemy dotychwczas są zdolne do łączenia się w długie łańcuchy i tworzyć skomplikowane związki) to nikt nie powiedział że muszą powstać białka cukry itp. nie wiemy czy inne związki nie odniosłyby większego "sukcesu" w prapoczątkach ewolucji przy panowaniu innych warunków..
Sparrow
Użytkownik
#34 - Wysłana: 5 Lip 2005 13:51:06
Nie raz bowiem spotykaliśmy genetyczne hybrydy ras , które nie powinny w żadnym razie mieć ze sobą potomstwa

A czy przypadkiem w ST nie mówili że całe życie wywodzi się z jednego źródła i dlatego jest podobne? Picard chyba jak poskładał razem DNA kilku ras to odczytał jakąś wiadomość od rasy która "rozsiała" życie po galaktyce.
elbereth
Moderator
#35 - Wysłana: 5 Lip 2005 13:56:36
niby racja ale to i tak ostro naciągane.
tysiace lat ewolucji tych gatunków i mogą sie bez problemu pkrzyzowac?
a juz chociazby krzyzowka konia z osłem jest bezpłodna...
Sparrow
Użytkownik
#36 - Wysłana: 5 Lip 2005 13:57:57
tysiace lat ewolucji tych gatunków i mogą sie bez problemu pkrzyzowac

Mogły zostać tak zaprojektowane.
elbereth
Moderator
#37 - Wysłana: 5 Lip 2005 14:05:58
Mogły zostać tak zaprojektowane.

bez obrazy ale to juz szczyt naciągania :]
nie znam sie na metodach inżynierii genetycznej obcych z treka ale wydaje mi się że zaprojektowanie ewolucji jest po prostu niemożliwe. tysiące mutacji znaczących lub nic nie znaczących które nosi każdy z nas i ich kombinacja daje po prostu niewyobrażalną ilość dróg jaką może pójsć ewolucja. oczywiscie nie wolno zapominać o doborze naturalnym, wpływie środowiska itp itd tak moge nawijac bez konca :P
no chyba że są na to jakies fakty kanoniczne...
Sparrow
Użytkownik
#38 - Wysłana: 5 Lip 2005 14:09:40
nie znam sie na metodach inżynierii genetycznej obcych z treka ale wydaje mi się że zaprojektowanie ewolucji jest po prostu niemożliwe

No cóż, jak ktoś potrafi stworzyć życie w całej galaktyce to chyba odpowiednie jego zaprojektowanie nie stanowi dla niego problemu
Picard
Użytkownik
#39 - Wysłana: 5 Lip 2005 14:10:20
mogą być oni pod pewnymi względami podobni do nas.

1. Kłopot w tym pod jakimi względami ? Bo nawet jeśli coś ma dwie ręce i dwie nogi nie oznacza to wcale , iż istota ta przypomina pod względem menetalnym człowieka. Czy istniało by jakieś pole wspólnych wartości , emocji i odczuć. Borg np. to rasa cybernetycznych stworzeń rekrutujących się w głównej mierze z humanoidów , jednak wszelkie porozumienie z nimi nie jest możliwe. Po prostu uznają swoją wizje widzenia wszechświata za jedyną słuszną i właściwą , a wszelkie inne filozofie odżucają jako - z ich punktu widzenia - błędne.

nawet jesli poprzez SETI otrzymamy choćby sekunde bezsensownej dla nas radjowej dobranocki obcych to to już samo w sobie jest największym odkryciem ludzkości wszechczasów!

2. Nie wiem czy Czytałeś elbereth książkę Artura Conan Doyla pt. ,,Studium w szkarłacie" ? W powieści tej opowiadającej o początkach znajomości Sherlocka Holmesa i dr Watsona jest opisana pewna ciekawa rozmowa dwójki głównych bohaterów. Oto dr Watson stara się wypytać swego nowego współlokatora na temat jego wiedzy ogólnej. Z nielichym zdziwieniem dowiaduje się , iż Holmes nie miał dotąd pojęcia o heliocentrycznym modelu wszechświata sformułowanym przez Kopernika ! Z jeszcze większym zdziwieniem poczciwy doktor stwierdza , iż sławny detektyw wcale nie chce pamiętać o tej rewelacyjnej teorii. Mówi on do poczciwego doktora coś w tym rodzaju : ,,Teraz , kiedy mi już pan o tym powiedział postaram się o tym jak najszbciej zapomnieć". Na co oburzony ignorancją towarzysza doktor powiada : ,,Ależ tu chodzi o Układ Słoneczny !" Na co Holmes : ,,Drogi Watsonie , mózg człowieka nie jest jak strych , który można zarzucać zbędnymi rupieciami..." Takie było i jest podejście większości ludzi do kosmicznych kwestii , a przecież Holmes nie zaliczał się bynajmniej do przygłupków. Jeśli coś nie ma wpływu na moje życie to jest to nieistotne - rozumują. Tylko bespośredni kontakt przedstwicieli dwuch cywilizacji pochodzącycch z różnych globów mógł by coś zmienić w dziejach ludzkości - na dobre , bądź na złe.
Nash
Użytkownik
#40 - Wysłana: 5 Lip 2005 14:16:04
>>tysiace lat ewolucji tych gatunków i mogą sie bez problemu pkrzyzowac

Dlaczego bez problemu? Napewno nie zawsze jest to mozliwe choc zapewne pary mieszane moga przechodzic jakas terapie genetyczna aby sie dopasowac. W koncu skoro mozna bylo Seske zmienic w Ziemianke i to tak aby bylo to nie do wykrycia to jaki problem w dopasowaniu dwoch osobnikow do siebie aby mogli miec potomstwo. Napewno wspolne pochodzenie wiele ulatwia choc zapewne te miliony lat ewolucji swoje tez zrobily.
elbereth
Moderator
#41 - Wysłana: 5 Lip 2005 14:18:03 - Edytowany przez: elbereth
no cóż niestety nie mogę sie zgodzic z Tobą :]
moim zdaniem jeśli otrzymamy choć najmniejszy dowód (aczkolwiek niepodważalny bo nie mówie o relacjach o spotkaniach z UFO czy twarzach na Marsie) ze gdzieś tam istnieje życie to sam ten fakt będzie musiał zmienic nasze podejscie do wielu spraw.
bo ok. moze nam sie zdarzyc ze pierwszy kontakt ludzi z obcą cywilizacją będzie własnie na drodze radia i nic a nic nie zrozumiemy z tego co oni do nas a oni ni w ząb co my do nich. jednak fakt że że oni tam są nasuwa wniosek że może jest ktoś jeszcze poza naszymi dwoma cywilizacjami, może całe mnóstwo cywilizacji, a to rodzi następne pytania i dylematy, które można mnożyć bez konca (nawet po 5 sek namysłu każdy ma na pewno kilka przykładów)
taka informacja dotknęła by każdej dziedziny życia. poczynając od polityki przez religię a na zwykłym poczuciu bezpieczeństwa skończywszy.
i nadal upieram sie przy swoim ze wystarczyłby do tego jeden malutki ale niepodważalny dowód ;] aczkolwiek jest to tylko moje zdanie i zapraszam do dalszej dyskusji :]

Dlaczego bez problemu? Napewno nie zawsze jest to mozliwe choc zapewne pary mieszane moga przechodzic jakas terapie genetyczna aby sie dopasowac.

o i to jest chyba to!
wszak juz phlox juz cos o tym nadawał.. :]
Picard
Użytkownik
#42 - Wysłana: 5 Lip 2005 14:30:57 - Edytowany przez: Picard
ale niepodważalny dowód

Wiesz z tym były by chyba problemy. Mój pradziadek - człowiek dobry , acz prosty - przez wszystkie , długie lata swego życia nie uwierzył , że ludzie naprawdę wylądowali na księżycu. A przecież widział to wydarzenie na żywo w telewizji , ale ono na zawsze pozostało dla niego szalbierstwem zainscenizowanym w studiu telewizyjnym ! Nie on jeden zresztą wierzył w podobną ,,ewentualność" , wedłóg wielu spisko-manów cała misja Apollo była wielką mistyfikacją rządu USA. Jeśli takie są obiekcie wobec misji , której przebieg mogły śledzić miliony ludzi na całym świacie , która pozostawiła po sobie na Srebrnym Globie niezatarte ślady , i która przywiozła ze sobą próbki księżycowych skał to jakie jest prawdopodobieństwo , że ludzie uwierzą w sygnał z gwiazd ? Nieweim czy widziałeś film ,,Kontakt" ? Opowiada on o pani astronom dr Ellen Arrowey , której udaje się nawiązać rzeczony kontakt wzmainkowaną metodą. W zarówno powieść jaki i film , który na jej podstawie powstał kończą się stwierdzeniem Komisji Senackiej , że przesławny komunikat był sprytnie spreparowanym oszustwem , co jednak było nieprawdą. Autentyczność wiadomości z gwiazd było by nader trudno udowodnić , ja sma pozostał bym wobec niej dość nieufny ...
elbereth
Moderator
#43 - Wysłana: 5 Lip 2005 14:40:00
ogladalem film bardzo mi sie podobał ale zakonczenie wkurzylo mnie niemiłosiernie :]
co do Twojego dziadka (nie znam go oczywiscie więc nie powinienem sie wypowiadać ale jednak spróbuje :P) to trzeba wziąć pod uwagę że jego pokolenie było na pewno pokoleniem ludzi o wiele mniej otwartych na świat i nowinki ze świata niż obecnie. no i swoją rolę odegrał też na pewno fakt że w naszym kraju USA było przedstawiane w taki własnie sposób i wróg kusił nas Coca-Colą :]
dlatego własnie mówiłem o niepodważalnym dowodzie bo wiadomo że cokolwiek odkryjemy i kogokolwiek nie spotkamy to znajdą sie jakieś ziomy które stwierdzą że to lipa.
o ile mi wiadomo dotychwczas tylko raz SETI odebrało jakis niezidentyfikowany sygnał ale to był fałszywy alarm. myśle że o ile taka informacja nie zostałaby utajniona to byłaby to nie lada sensacja.
i oczywiscie ze sam taki sygnał nie sprawiłby od razu że życie szarego Kowalskiego odwróciłoby się o 180 stopni ale (na pewno w moim przypadku by tak było) zaczelibysmy nieco inaczej patrzeć w nocne niebo...
cezary
Użytkownik
#44 - Wysłana: 5 Lip 2005 15:54:43
Popieram sposob myslenia elbereth'a - jesli zostaloby udowodnione na 100%, ze jacys obcy wyslali nam informacje, zmieniloby to zycie na Ziemii niewyobrazalnie. Ludzkosc albo pozabilajaby sie (zapewne z przyczyn religijnych) albo w koncu zaczelaby dzialac dla wspolnego dobra, by umozliwic przyszlym pokoleniom spotkanie "nieznanych".

Inna sprawa to prawdopodobienstwo - jesli przyjmiemy, ze prawdopodobienstwo pojawienia sie zycia jest skrajnie male (a jednak > 0, skoro powstalo zycie na Ziemii) i jednoczesnie przyjmiemy, ze wszechswiat jest nieskonczenie duzy (nie mowiac juz o teorii Multiwszechswiata, gdzie istnieje nieskonczenie(?) wiele wszechswiatow), wowczas z prostego rachunku liczba*nieskonczonosc = nieskonczonosc ==> zycie jest wcale nie tam rzadkie
Pah Wraith
Użytkownik
#45 - Wysłana: 6 Lip 2005 14:31:06
Piasaliście o niemożności zaprojektowania ewolucji. A mi się wydaje, że to jest nie tylko możliwe ale i wykonalne. Muszę tu przypomnieć, że tak na prawdę nie wiemy na 100% że ewolucja jest na naszej planecie prawem i dogmatem, nie mówiąc już o tym, że tzw. "brakujących ogniw" jest w historii życia całkiem sporo. Jeśli obcy zrozumieli drogę ewolucji, czy też innego procesu rozwoju gatunków, a do tego posiadają mega moc obliczeniową, to wszystko jest możliwe. Uwzględnienie tycięcy i miliojnów czynników mutagennych, jest możliwe, trzeba być tylko odpowiedno wypasionym gatunkiem.
elbereth
Moderator
#46 - Wysłana: 6 Lip 2005 14:53:44
btw bardzo mi sie podoba to jakże naukowe stwierdzenie trzeba być tylko odpowiedno wypasionym gatunkiem. :P

ale do rzeczy :]
jednym z praw ewolucji jest to że jest ona bezkierunkowa, (oczywiscie wg naszej wiedzy, moze ci obcy mają inne teorie na ewolucjonizm) a dzięki specjacji (czyli z jednego gatunku może wyewoluować kilka) zwiększa się różnorodność gatunków. jednak przetrwają tylko te najbardziej przystosowane. i teraz jeśli obcy planują naszą ewolucje to nie tylko muszą wziąc pod uwagę setki tysięcy możliwych mutacji i dróg ewolucji, dobór naturalny ale i środowisko. a tego chyba nie da sie przewidziec w 100% dokladnie jak zmieni sie klimat na przestrzeni milionów lat i że akurat ta gałąź ewolucji którą chcemy wyhodować okaże sie najlepiej przystosowana.
do tego warto dodać setki jeśli nie tysiące ślepych zaułków ewolucji, które IMO dowodzą fałszywosci planowanej ewolucji :]
plus dinozaury. jesli nasz rozwój byłby zaprogramowany to ci obcy musieli wziąć pod uwagę również zagłade dinozaurów. przypominam że to wlasnie zagłada dinozaurów (i wcześniejsze wielkie wymierania) otworzyły drogę dla rozwoju ssaków czyli i nas. kto wie czy bez zagłady gadów kiedykolwiek doszłoby do stworzenia inteligentnego gatunku..
Slovaak
Użytkownik
#47 - Wysłana: 6 Lip 2005 14:57:56
Żeby tylko takiego sygnału nie utajnili. Bo polotycy lubia różne rzeczy chować dla siebie.
Pah Wraith
Użytkownik
#48 - Wysłana: 6 Lip 2005 15:00:08
Odpowiednio dobrana terminologia jest kluczem do zrozumienia...

Na wszystkie te argumenty odpowiem jednym: moc obliczeniowa
Picard
Użytkownik
#49 - Wysłana: 6 Lip 2005 16:05:49
trzeba być tylko odpowiedno wypasionym gatunkiem

Ale nie możesz przewidzieć np. tego , że za pare milionów lat na planete , na której zasiałeś życie spadnie kometa i wszystkich Twojch podopiecznych szlak trafi ! Wtedy życie na tym globie zostanie zrestartowane , wszystkie wyższe gatunki wyginą i tylko mało zorganizowane istoty przetrwają. Może po kolejnym milionie lat zaczną one ewolułować w strone wyżej rozwiniętych gatunków , ale nie będzie to to samo życie , które tam Posjałeś.
Pah Wraith
Użytkownik
#50 - Wysłana: 6 Lip 2005 16:36:46
Dlatego teoria panspermii, bo o niej teraz rozmawiamy, zakłada zasianie życia na wielu planetach.

A co do komet, to można, można. Wyznaczanie trajektorii ciał niebieskich jest śmiesznie proste.
elbereth
Moderator
#51 - Wysłana: 6 Lip 2005 17:07:58
a zasianie tego samego zycia na wielu planetach o róznych warunkach (bo nie ma dwoch planet w 100% identycznych) jest juz wogle bez sensu bo moge sie zalozyc ze gdybysmy przeprowadzili eksperyment i wzieli 1000 planet klasy M to na kazdej z nich przebieg wydarzen bylby zupelnie inny. wystarczy popatrzec na drogi ewolucji na ziemi.
pierwszy przykład z brzegu.
rośliny zwierzęta i grzyby. wszystkie te grupy "zaczynały" (prawdopodobnie) od jednej pojedynczej prakomórki eukariotycznej (bakterie wyodrębnily się wczesniej, protista to inna historia) i proszę jak potoczyly się losy tych 3 omawianych gałęzi ewolucji? pomimo wielu pozornie podobnych cech (wszystkie 3 grupy są organizmami wielokomórkowymi, zwierzęta i rośliny (wyższe) posiadają wyspecjalizowane tkanki) są to zupelnie odmienne organizmy.
nie wiem ile mieliscie wspólnego z biologią bo ja troche :] i jestem przekonany że nawet nie wiem jak ogromna moc obliczeniowa nie jest w stanie przewidziec biegu wydarzen. powtórze to jeszcze raz :] w kazdym pokoleniu kazdego gatunku następuje tysiace mutacji. i nawet jeśli uwzględnisz dobór naturalny nic ci to nie da bo od tysięcy lat ludzie i tak stosują dobór sztuczny (tak krzyżując się między sobą jak i hodując rośliny i zwierzęta) a tego juz nie jestes w stanie przewidziec.
po prostu popatrz na to: miliard lat temu obcy zrzucaja na ziemie prazycie. i ich zajebiste komputery obliczają miliardy rozmaitych wariantów wydarzen ale nie są w stanie przewidziec ze za miliard lat pojawi sie homo sapiens który przestanie kierowac sie doborem naturalnym. a nawet jeśli to przewidzą to nie mogą wiedzieć na jakich zasadach ten dobór sztuczny będzie funkcjonował. uuuf
Slovaak
Użytkownik
#52 - Wysłana: 6 Lip 2005 18:23:51
A moim zdaniem jeśli na jakiejś innej planecie podobnej do ziemi istnieje życie a istnieje napewno (bo czemu nie) to napewno bedze przypominać to co widzimy na Ziemi.
Picard
Użytkownik
#53 - Wysłana: 6 Lip 2005 19:18:27
Twojego pradziadka

Mój świętej pamięci pradziadek rzeczywiście pochodził z dawnego pokolenia. Nie był jednak wrogiem technologii jako takiej , po prostu nie był w stanie uwierzyć w możliwość opuszczenia ziemskiego globu i wylądowania na innym.Nie był też komunist a ani ich zwolenikiem. O podróżach na księżyc on czytywał w bajkach. Podobnie jest w przypadku opowieści o obcych - jest tyle różnych historyjek o UFO i budowniczych piramid , że ludzie biorą jakiekolwiek opowieści o obcych jako bójdy. Sam w latające talerze z Marsa - czy skądś - nie wierze i tak samo pozostał bym raczej bardzo nieufny w przypadku odebrania sygnału z gwiazd. Czytałem bowiem książke ,,ojca" SETI , Franka Drake i napisane tam było , iż miały dotąd miejsce trzy potencjalne kontakty. Każdy z nich okazał się fauszywym alarmem. Jeden z takich kosmicznych sygnałów pochodził od kwazaru - w ten właśnie sposób odkryto te szybko rotujące gwiazdy - inny zaś pochodził od samolotu szpiegowskiego nadającego zakodowaną wiadomość itp. Tak więc z stwierdzeniem autentyczności było by licho. Nawet jednak jeśli zostanie ona potwierdzona , to jak sam piszesz życie szarego Kowalskiego nie odwróciłoby się o 180 stopni. Wiadomość o wątpliwym pochodzeniu , możliwe że nadana przez dawno wymarłych ufoludków niewiele chyba by go obeszła ...

teoria panspermii

Nie jestem jej wrogiem. Sądze jednak , że jeśli owa panspermia zachodziła w naszym Układzie Słonecznym i zachodzi obecnie gdzieś wsród gwiazd to ma ona bardziej spontaniczny charakter niż Sugerujesz. Myśle , iż miała i ma ona charakter spontaniczny , polega na swobodnym ruchu mikrobów przenoszonych z powierzchni jednej planety na drugą. Jak niektórzy sugerują w ten właśnie sposób mogło dotrzeć życie z Marsa na Ziemie.

A co do komet, to można, można

Pod warunkiem jednakże , iż zna się połorzenie wszystkich planetyzmali w danym układzie planetarnym. Pare lat temu miałem do czynienia z informacją , że na ,,naszym słonecznym podwórku" znane jest tylko 10% małych ciał niebieskich , reszta krąży sobie gdzieś w przestrzeni i w każdej chwili może uderzyć w Ziemie. Przeczytaj książke autorstwa Clark'a R. Chapman'a ,,Kataklizmy w historii wszechświata" a przekonasz się jak wiele było kosmicznych kolizji. Np. w wyniku kosmicznego zderzenia mogło zniknąć życie z powierzchni Marsa , a asteroid , który spadł na Ziemie 65 milionów lat temu zniszczył Dinozaury natomiast Merkury w wyniku kosmicznej kolizji jest ,,wywrócony wnętrznościami na lewą strone". Po prostu najbliższy towarzysz Słońca rozpadł się a następnie ponownie scaliły go siły grawitacji ale już w całkiem innym stanie niż poprzednio. A epoki lodowcowe , efekt cieplarniany , wojny nuklearne między przedstawicielami lokalnych istot inteligentnych ? To wszystko musli zmienić bieg ewolucji. Zresztą po co szukać przykładu daleko ? Popatrzmy na naszą , trekową ,,zagrode". W TOS załoga KIrka zostawia Khana oraz jego ludzi , na którejś z planet układu Ceti Alfa. Pare lat później ( ST II) doszło do kolapsu jednej z towarzyszek tegoż globu i orbita planety zamieszkiwanej przez Khana uległa drastycznej zmianie. Federacja już wtedy miała ,,wypasione" komputery jednak tego wydażenia nie była w stanie przewidzieć ...
elbereth
Moderator
#54 - Wysłana: 6 Lip 2005 21:49:29
A moim zdaniem jeśli na jakiejś innej planecie podobnej do ziemi istnieje życie a istnieje napewno (bo czemu nie) to napewno bedze przypominać to co widzimy na Ziemi.

jak juz napisałem szansa na znalezienie planety o 100% idealnie takich samych warunkach (i historii) jest raczej nikła.
a to wlasnie głównie srodowisko wpływa na to które rozwiązania ewolucyjne odnoszą sukces. trzeba dodać wielkie kataklizmy i wymierania które oczywiscie nie następują na wszystkich podobnych planetach w podobnym czasie :|
więc myśle ze odpowiedzialem na pytanie bo czemu nie :P

teoria panspermii

Nie jestem jej wrogiem. Sądze jednak , że jeśli owa panspermia zachodziła w naszym Układzie Słonecznym i zachodzi obecnie gdzieś wsród gwiazd


również bardziej skłaniałbym się do spontanicznosci tego zjawiska bo choć na pewno to o wiele trudniejsze to jakos nie widze obcych zasiedlających planety.. ja rozumiem ze to jest takie heroiczne i wogle ale po kiego? jakby to byla jakas wielce rozwinieta cywilizacja to czemu nie osiedlic sie na tych planetach , nie stworzyc kolonii, pozostawic ślad swojego istnienia... no chyba że to był jakis wielki eksperyment.. ale to wogle troche mi smierdzi :]
Alek Roj
Użytkownik
#55 - Wysłana: 6 Lip 2005 23:05:10
Slovaak
A moim zdaniem jeśli na jakiejś innej planecie podobnej do ziemi istnieje życie a istnieje napewno (bo czemu nie) to na pewno bedze przypominać to co widzimy na Ziemi.
"W życiu nie ma czegoś takiego, jak na pewno" (Ernest Hemingway). Gdyby życie miało w całym kosmosie wyglądać podobnie, to musiałoby istnieć wytłumaczenie tego faktu - albo jakiś "testament Arkadii" (vide: "Space:1999"), czyli wspólne źródło tego życia, albo... jakieś uniwersalne prawo przyrody, wg którego istota rozumna wszędzie wygląda tak samo. No, i jeszcze pozostaje wiara w Boga, który z jakiegoś powodu wszędzie ukształtował życie przez identyczny proces ewolucyjny... Tylko, że Bóg - z tego, co dotychczas wiemy - niczego nie robi "ot, tak sobie", lecz wszystko ujął właśnie w ramy pewnych niezmiennych reguł.
Przypuszczam jednak - i jest to bardziej prawdopodobne - że we wszechświecie istnieje wielka różnorodność form życia. Pamiętacie "Solaris" Lema? Ocean będący wielkim chemicznym mózgiem - czemu nie? Albo istoty żyjące na bardzo zimnej planecie i oparte nie na wodzie, a na azocie. Możliwości jest sporo.
Picard
Użytkownik
#56 - Wysłana: 6 Lip 2005 23:52:50 - Edytowany przez: Picard
Albo istoty żyjące na bardzo zimnej planecie i oparte nie na wodzie, a na azocie

Moją ulubioną trekową formą życia opartą na innym pierwiastku niż węgiel jest Horta z TOS.
Alek Roj
Użytkownik
#57 - Wysłana: 7 Lip 2005 08:47:17 - Edytowany przez: Alek Roj
Picard
Moją ulubioną trekową formą życia opartą na innym pierwiastku niż węgiel jest Horta z TOS.
Ale jest też opowiadanie bodaj Wiktora Kołupajewa (a może Dymitra Bilekina?) pt. "Śnieżka" - o kosmitce, która ocalała z katastrofy statku kosmicznego i której trzeba udzielić pomocy, tylko, ze nie można jej zdjąć skafandra, bo by wyparowała. Na jej planecie panuje bowiem bardzo niska temperatura, w której z kolei ziemska istota zamarzłaby.
W końcu, o ile pamiętam, rozwiązali to tak, że stworzyli jej w jednym pomieszczeniu warunki do życia,a sami wchodzili tam odpowiednio zabezpieczeni przed zimnem. Potem oczywiście zgłosili sie po nią jej "rodacy".
Picard
Użytkownik
#58 - Wysłana: 7 Lip 2005 16:21:40
Ale jest też opowiadanie bodaj Wiktora Kołupajewa (a może Dymitra Bilekina?) pt. "Śnieżka

O ile był byś tak uprzejmy prosił bym Cię o sprawdzenie autora ,,Śnieżki". Pomysł brzmi ciekawie i chętnie je przeczytam. A co do Horty to biochemia tego żyjącego głęboko pod powierzchnią gruntu stworzenia oparta jest na krzemie gdyby ktoś nie wiedział. Teoretycznie istnienie takiego obcego jest naukowo możliwe o czym słyszałem z paru źródeł. Natomiast ciekaw jestem czy pamięta ktoś nazwe gatunku , występującego w TOS , który był niezwykle biegły w sztuce międzygwiezdnej nawigacji , a który był tak odrażający , że żaden z przedstwiciel ras humanoidalnych nie mógł nań spojrzeć bez ryzyka postradania zmysłów ?
Sparrow
Użytkownik
#59 - Wysłana: 7 Lip 2005 17:33:09
Medusan - i nie byli odrażający. Są to istoty egzystujące częściowo w podprzestrzeni i składające sięz plazmy i pól magnetycznych. Każdy kto na nie spojrzy może oszaleć, dlatego przebywają w specjalnych pudełkach.
Alek Roj
Użytkownik
#60 - Wysłana: 7 Lip 2005 18:22:55 - Edytowany przez: Alek Roj
Picard
O ile był byś tak uprzejmy prosił bym Cię o sprawdzenie autora ,,Śnieżki".
Jednak się pomyliłem - cóż, czytałem to dawno. Wg informacji znalezionej w internecie, "Śnieżkę" napisał Kirył Bułyczow, a opowiadanie było w Polsce opublikowane - o ile wiem - wyłącznie w mini-antologii "Czarne Żurawie", wydanej w roku 1980 jako dziewiętnasta publikacja z kultowej serii "Stało się jutro" (chyba, że jest też w jakimś autorskim zbiorze Bułyczowa). Tytułowe opowiadanie (autor: Władimir Michajłow) również przedstawia ciekawą wizję pozaziemskiej formy życia. Powinieneś to dostać w większych bibliotekach, może też natrafisz w jakimś antykwariacie lub na aukcji internetowej.
PS: Jedną aukcję znalazłem:
http://gazeta.allegro.pl/show_item.php?item=56532367
(Sorry, że podaję tak publicznie, ale nie mogłem znaleźć twojego maila.)
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Trekowa egzobiologia

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!