USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / łańcuch dowodzenia
 Strona:  ««  1  2 
Autor Wiadomość
Madame Picard
Moderator
#31 - Wysłana: 10 Kwi 2009 18:41:02
Odpowiedz 
Kochani, mam taką zagadkę. Wyobraźmy sobie taką sytuację: jest sobie na statku oficer w stopniu komandora pełniący jakąś mniej ważną funkcję i nie będący ani drugim ani trzecim ani żadnym wysoko postawionym oficerem; i jest drugi oficer w stopniu porucznika. Kto komu ma prawo wydać rozkaz i w jakiej sytuacji?
Jurgen
Moderator
#32 - Wysłana: 10 Kwi 2009 19:09:29
Odpowiedz 
Madame Picard

Takie cos chyba nie powinno sie zdarzyć.
Alucard87
Użytkownik
#33 - Wysłana: 10 Kwi 2009 19:13:58
Odpowiedz 
no ale powiedzmy, że ten komandor jest jedynym ocalałym rozbitkiem z jakiegoś innego okrętu?
Paradoks
Użytkownik
#34 - Wysłana: 10 Kwi 2009 19:20:02
Odpowiedz 
Jurgen

Takie cos chyba nie powinno sie zdarzyć.

Prawie tak samo było z Datą i Crusher/Troi na Enterprise. Wtedy mimo wysokich rang Troi i Crusher były na końcu łańcucha i obejmowały dowodzenie tylko, gdy pozostali starsi oficerowie się wyczerpali.

Generalnie możliwe też, że Crusher niejako dobrowolnie oddawała mostek Dacie, wiedząc, że ten lepiej się nim zaopiekuję i pozwalała sobą zarządzać dla dobra statku, w każdej chwili mogąc to dowodzenie mu odebrać.

Natomiast, jeśli komandor pochodzi z innego okrętu, to IMHO powinien jedynie doradzać kapitanowi, pozostawiając łańcuch dowodzenia w stanie nienaruszonym, według kanonu bywało różnie. Była o tym dyskusja przy okazji omawiania emisji The Doomsday Machine na Pulsie.
Delta
Użytkownik
#35 - Wysłana: 10 Kwi 2009 19:35:06
Odpowiedz 
Madame Picard
est sobie na statku oficer w stopniu komandora pełniący jakąś mniej ważną funkcję i nie będący ani drugim ani trzecim ani żadnym wysoko postawionym oficerem; i jest drugi oficer w stopniu porucznika. Kto komu ma prawo wydać rozkaz i w jakiej sytuacji?

W tym wypadku decyduje łańcuch dowodzenia a nie ranga.
Jurgen
Moderator
#36 - Wysłana: 10 Kwi 2009 19:39:22
Odpowiedz 
Paradoks

No dokładnie. I Delta cytował regulamin USN albo RN co do tej kwestii.
Madame Picard
Moderator
#37 - Wysłana: 10 Kwi 2009 20:02:16
Odpowiedz 
Sytuacja jest niestandardowa, ale przypuśćmy, że może się zdarzyć. Nawiasem mówiąc ma miejsce w naszym fanfiku. A pytanie przyszło mi do głowy przy okazji naszej sesji. Kapitan ma powołać nowego pierwszego oficera, załóżmy, że kierując się jakimś swoim kaprysem wybiera Jurgena albo Karpiela. I czy wtedy Pierwszy ma prawo wydać rozkaz R'Cerowi czy Spockowi, którzy mają stopień komandora?
Jak rozumiem z tego, co powiedział Delta - tak?
Delta
Użytkownik
#38 - Wysłana: 10 Kwi 2009 22:17:47 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Madame Picard
Sytuacja jest niestandardowa, ale przypuśćmy, że może się zdarzyć.

I nawet w ST się zdarza. Pamiętasz TNG: Pegasus? Pressman, jako admirał, był starszy stopniem od Picarda, ale to Picard dowodził "Enterprise". Pressman zaś tylko całością misji. Czyli wszelakie decyzje dotyczące "Ent-D" i jego załogi nadal były w gestii Picarda. Gdyby Pressman był na "Enterprise" jedynie gościem, albo jak admirał Satie prowadził misję nie dającą mu jakiejkolwiek władzy nad Picardem, to Picard nawet w ogóle nie musiałby brać pod uwagę jego zdania przy podejmowaniu decyzji. Miałby zupełnie wolną rękę, bo łańcuch dowodzenia powyżej Picarda to dowództwo danego sektora, do którego okręt jest przydzielony (jeśli jest przydzielony) a wyżej odpowiednio wyznaczony oficer w Dowództwie Floty w San Francisco.

A pytanie przyszło mi do głowy przy okazji naszej sesji. Kapitan ma powołać nowego pierwszego oficera, załóżmy, że kierując się jakimś swoim kaprysem wybiera Jurgena albo Karpiela. I czy wtedy Pierwszy ma prawo wydać rozkaz R'Cerowi czy Spockowi, którzy mają stopień komandora?

Sesji nie obserwuję, więc nie bardzo jestem w temacie. Natomiast liczy się wtedy kolejność w łańcuchu dowodzenia. Skoro kapitan wybrał Pierwszego, to Pierwszy ma pełne kompetencje bez względu na posiadany stopień. Może więc rozkazywać nawet jeśli odbiorca rozkazu ma od niego wyższą rangę.
Madame Picard
Moderator
#39 - Wysłana: 10 Kwi 2009 22:42:14
Odpowiedz 
Merci beaucoup, Delta, niech Ci Bozia w dzieciach wynagrodzi .
kanna
Użytkownik
#40 - Wysłana: 10 Kwi 2009 22:55:02
Odpowiedz 
Madame Picard
niech Ci Bozia w dzieciach wynagrodzi

czemu chłopaka straszysz?

Poza tym przypominam, że to ja jestem mu dozgonnie wdzięczna, wiec prosze sie nie przepychac
Delta
Użytkownik
#41 - Wysłana: 10 Kwi 2009 23:43:10
Odpowiedz 
Madame Picard
Merci beaucoup, Delta, niech Ci Bozia w dzieciach wynagrodzi

Dzięki. Miło jest być przydatnym.

kanna
czemu chłopaka straszysz?

Tam zaraz straszysz. Straszyć to chyba można trafieniem na złą teściową.

Poza tym przypominam, że to ja jestem mu dozgonnie wdzięczna, wiec prosze sie nie przepychac

Q__
Moderator
#42 - Wysłana: 3 Lut 2010 15:30:35 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jeszcze a'propos:
biter:
Takie to paskudne i złośliwe.

Jak widać nie wszystkie Klingonki są takie znów paskudne:
Hicek
Użytkownik
#43 - Wysłana: 3 Lut 2010 20:40:25
Odpowiedz 
Mnie zastanawia sytuacja z Jadzia Dax. W 6 sezonie przez pewnie czas jest Ona dowódcą Defiant. Jednak dalej chodzi w mundurze sekcji naukowej. W momencie gdy pełniła taka funkcję na DS9 to była to sytuacja zrozumiała. Jednak w tym momencie DS9 była pod kontrolą Dominium. Kolejną wątpliwość co do tego problemu nazywa mi odcinek TNG Chain of command, w którym Data zastępuje Rikera na stanowisku 1 oficera, co powoduje również zmianę mundury na ten z sekcji dowodzenia.
Q__
Moderator
#44 - Wysłana: 25 Lis 2012 16:23:24 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
A ja muszę - niechętnie - pochwalić ENTka... Otóż Roddenberry przyzwyczaił nas do charyzmatycznych, nawet b. charyzmatycznych, dowódców (Kirk, Picard), to samo przejęły produkcje niekanoniczne (Sinclair, Sheridan, Gideon, Hunt, Adama), tego też próbowały produkcje kanoniczne (Sisko i Janeway mają prznajmniej momenty charyzmy)...
Tymczasem w ENT Archer charyzmy jest wyzbyty, a po jego - i, co ważne, Tuckera - uwięzeniu w "Vox Sola" łańcuch dowodzenia poniekąd się załamuje. Teoretycznie dowodzi T'Pol, faktycznie decyzje zdają się zapadać w trójkącie T'Pol, Reed, Phlox, drogą konsensusu, acz owszem, głos Wolkanki najbardziej się liczy. W pierwszej chwili chciałem to wyśmiewać, w drugiej jednak uznałem, że:
1. jest to logiczne w pokazanej w ENT sytuacji astropolitycznej,
2. (to wpływ oglądania Virtuality, gdzie dowódca, acz stanowił ciekawą postać, też nie błyszczał charyzmą, a kluczowa decyzja zapadła w drodze - fakt, zmanipulowanego psychologicznie, głosowania) ów brak charyzmy i komitetologia są w jakimś sensie nowocześniejsze niż rządy samca - czy samicy - alfa (i w sumie zgodniejsze z socjalizującą ideologią Treka, acz mniej atrakcyjne fabularnie).

(Inna rzecz, że i w "Vox Sola" był element jedynowładztwa, w końcu pozostawiony bez nadzoru Travis robił na mostku, co chciał.. I nawet charyzmą błysnął*)

* jeszcze inna rzecz, że to też da się położyć na karb decentralizacji decyzji...
 Strona:  ««  1  2 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / łańcuch dowodzenia

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!