USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Seksmisja czyli Kopernik też była kobietą
 Strona:  1  2  3  »» 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#1 - Wysłana: 21 Cze 2008 16:20:40
Odpowiedz 
Jako, iż na nowo puszczany jest w AXN SF moj ulubiony TNG, a forum świeci pustkami jesli chodzi o nowe posty tyczące sie Star Trek'a postanowiłem zalozyc kilka tematow traktujących o problematyce poruszanej przez odcinki wspomnianego Nastepnego Pokolenia. Oto pierwszy z nich: TNG Angel One i kwestia równouprawnienia mężczyzn i kobiet. Czy rzeczywiście równouprawnienie obu płci jest nieuchronna konsekwencja rozwoju społeczeństwa tak jak sugeruje wspomniany odcinek, czy tez jednak jedna płeć zawsze będzie dominowała nad drugą? Czy jedynymi rozsądnymi systemami sa patriarchat badź matriarchat-, i ktory z tych dwóch systemów bardziej Wam odpowiada? A moze wierzycie jednak w równo uprawnienie w związku z czym ciekaw jestem jak oceniacie jego wdrażanie w realnym swiecie i jaki jest dla Was ideal rownouprawnienia, jakie warunki musiały by byc spełnione abyście mogli powiedźieć, że panuje równouprawnienie? Czy płeć brzydka dogada się kiedyś z płcią piekną?
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#2 - Wysłana: 21 Cze 2008 16:47:34 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Odpowiedz 
A co rozumiesz pod poojęciem RÓWNOUPRAWNIENIE??

druga sprawa, najważniejszym czynnikiem wpływającym kto jaka role pełni jest KULTURA,

Patriarchat cz matriarchat, czyli spłycanie róznic między płciami do aspektu władzy, bardzo popularne na początku XXIw.

Najwazniejsza rzecza jest nie stawianie takiego aspektu jak płeć , jako czynnika detrminującego nasze życie.

Ktoś mądry powiedział że Obie płcie bez siebie żyć nie mogą, więc żadne sztuczne RÓNOUPRAWNIENIA nie rozwiąża tej sprawy
Eviva
Użytkownik
#3 - Wysłana: 21 Cze 2008 18:34:06
Odpowiedz 
Zważywszy na to, że i kapitan Kirk i Spock należą do "drugiej płci", deklaruję, że to prawda - przynajmniej jesli chodzi o mnie.
Madame Picard
Moderator
#4 - Wysłana: 21 Cze 2008 21:36:01 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
Picard

Czy rzeczywiście równouprawnienie obu płci jest nieuchronna konsekwencja rozwoju społeczeństwa
Nie. Nie ma czegoś takiego, jak nieuchronny rozwój społeczeństwa ani jego nieuchronne konsekwencje.
Równość płci idzie jednak w parze z inną tendencją obecną we współczesnym społeczeństwie: z emancypacją jednostek. Im bardziej będziemy przyjmować, że jesteśmy autonomicznymi jednostkami, im bardziej nasza życiowa biografia będzie stawała się efektem naszych decyzji i wyborów, a nie automatycznego przyjmowania wzorów społecznych, tym mniejsze znaczenie będą miały przepisy ról płciowych i inne wzory narzucające nam, jak powinni zachowywać się mężczyźni, a jak kobiety.

moze wierzycie jednak w równo uprawnienie w związku z czym ciekaw jestem jak oceniacie jego wdrażanie w realnym swiecie
Ja nie muszę wierzyć, ja to na co dzień wdrażam w życie .
Jeśli traktuje się drugą osobę podmiotowo, bez uprzedzeń i jako partnera w związku (a nie osobę z założenia dominującą / podporządkowaną), to "równouprawnienie" w związku staje się naturalną koleją rzeczy.

jakie warunki musiały by byc spełnione abyście mogli powiedźieć, że panuje równouprawnienie?
Kiedy w dowolnej interakcji druga strona nie zakłada, że kobiety (w szczególności ja ) / mężczyźni mają określone cechy psychiczne albo że powinni zachowywać się w określony sposób z tego powodu, ze są kobietami mężczyznami.
Slovaak
Użytkownik
#5 - Wysłana: 21 Cze 2008 22:51:06
Odpowiedz 
Heh, równouprawnienia u mnie jest to śmiechu warte

Mężczyzna z racji tego że jest mężczyzną ma swoje specjalne zajęcia np. trzepanie dywanów, noszenie węgla w zimie ale kobieta żadnych swoich kobiecych zadań nie ma takich jak sprzątanie czy gotowanie.

Jeśli ja np. wytrzepię dywany to jest to mój obowiązek i czyn ten nie "liczy się" nigdzie, jeśli moja siostra posprząta (oczywiście nie u mnie w pokoju!) (co zresztą zdarza jej się rzadziej niż zaćmienie słońca na niebie) to nie jest to jej obowiązek ale jej dobra wola że coś takiego robi i za to są przywileje. :]

Oglądaliście "dzień świra"?
Jo_anka
Użytkownik
#6 - Wysłana: 22 Cze 2008 00:10:18 - Edytowany przez: Jo_anka
Odpowiedz 
Mężczyzna z racji tego że jest mężczyzną ma swoje specjalne zajęcia np. trzepanie dywanów

Slovaak

Będę o tym pamiętała przy okazji kolejnego trzepania dywanów...

Pozdrawiam,

Superwoman z przymusu...
Queerbot
Użytkownik
#7 - Wysłana: 22 Cze 2008 00:43:40
Odpowiedz 
Mam nadzieję, że postępująca degeneracja chromosomu Y spowoduje kiedyś zniknięcie mężczyzn w naszym rozumieniu i w konsekwencji rozwiąże ten problem. Może w ten właśnie sposób natura sprzyja jakoś równouprawnieniu.

Co do równouprawnienia w naszym świecie, to o wiele ważniejsze od trzepania dywanów jest równouprawnienie w kwestiach oświaty, dostępu do pracy, polityki itd. Ten odcinek TNG miał pewnie pokazać mężczyznom, jak ważny jest bagatelizowany przez nich problem szklanych sufitów.
Madame Picard
Moderator
#8 - Wysłana: 22 Cze 2008 09:40:51
Odpowiedz 
Queerbot

Mam nadzieję, że postępująca degeneracja chromosomu Y spowoduje kiedyś zniknięcie mężczyzn w naszym rozumieniu
A ja mam nadzieję, że tego nie dożyję .
Queerbot
Użytkownik
#9 - Wysłana: 22 Cze 2008 13:14:13
Odpowiedz 
Madame Picard

A ja mam nadzieję, że tego nie dożyję

Nikt z nas tego nie dożyje
Queerbot
Użytkownik
#10 - Wysłana: 22 Cze 2008 14:05:42
Odpowiedz 
W HOMOtreku zdaje się 4 z Sześciopaka poruszył temat prostytutki, która ufundowała swojemu polis mury obronne. To bardzo ciekawa historia i idealnie pasuje do rozmów o równouprawnieniu. W klasycznej Grecji kobiety w sumie nie miały żadnych praw, żadnego majątku, żadnego głosu, nie mogły wychodzić z domów i prowadziły nieszczęśliwe życie. Ta prostytutka, o której mowa nie była taką zwyczajną prostytutką, tylko heterą, to znaczy niezwykle luksusową kobietą, której płaciło się nie tylko za seks, ale też ucztowanie, rozmowy o filozofii itd. W tej kulturze luksusowa prostytutka była nie tylko jedyną godną do przebywania z mężczyznami kobietą, ale też w przeciwieństwie do wszystkich innych kobiet, jedyną, która mogła posiadać swój majątek. I te najbogatsze posiadały naprawdę wielkie fortuny. I właśnie Fryne miała rzekomo ofiarować pieniądze na odbudowę Teb, zniszczonych przez Aleksandra Wielkiego, pod warunkiem, że mieszkańcy ufundują jej inskrypcję: „Co zburzył Aleksander, to odbudowała hetera Fryne”. Nie wiadomo, czy jest to prawda, z pewnością te opowieści skądś się brały.

I moja konkluzja - niestety równouprawnienie kobiet zaczynało się w historii od prostytucji. W odcinku TNG, o którym mowa mężczyźni wyglądają właśnie jak ludzie do seksualnego użytku.
Eviva
Użytkownik
#11 - Wysłana: 22 Cze 2008 14:26:33 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Cytat:
I czemu się wielkie królestwa wynoszą?
K**wy je zakładają, k***wy tez je znoszą..


Siedemnastowieczna fraszka, autora nie pamiętam.
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#12 - Wysłana: 22 Cze 2008 15:24:39
Odpowiedz 
Zdaje się, że jest problem w tym, że równosć swoją drogą , a nie zauważamu inności- bo coby nie mówić u człowieka jest dymorfizm płciowy silnie zaznaczony - i nie mówię tu tylko o ogólnych zarysach sylwetki.

Jeśli zakładamy, że kobieta=człowiek i meżczyzna=człowiek to może prowadzić to nieco paranodalnego wniosku :

1.Bociany mają długą szyję
2.Żyrafy mają długą szyję
ergo
3. Bociany są żyrafami.

Równość nie oznacza identyczności. Jesteśmy inni. A że innosć w wielu społeczeństwa chodzi za jedno z gorszością w tym problem.

Wspomnę tylko przecacny cytat Stephensona Neala:

Każdy ma prawo do realizacji swoich jebanych dążeń

Są kobiety, których [j***] dążeniem jest udowadnianie samcom, że jest lepsza od nich w tym co robi i są takie, któych [j***] dążeniem jest wychowywanie dzieci. Są i takie, które próbują robić z tego kombinację norweską oraz mnóstwo postaw pośrednich.

Kłopotem są tylko postawy skrajne (feministyczne babochłopy kontra bigoteryjne macice-inkubatory), które zamist zająć się tym czym p Stephenson przykazał próbują uszczęśliwiać drugą stronę na siłę.

Postawa skrajna w czyimkolwoiek imieniu jest najbardziej destruktywną częścia ludzkiego charakteru, jest najbardziej niszczycielską ze wszystkich cech duchowych

Graham [Nie Ma Powieści Bez Fizjologicznie Rozpisanego Aktu Seksualnego Do Konia!!!] Masterton.
Queerbot
Użytkownik
#13 - Wysłana: 22 Cze 2008 15:43:35
Odpowiedz 
Ale przecież feministki-babochłopy właśnie o tym mówią. Żeby mieć szanse realizować się tak, jak się chce.
Bashir
Moderator
#14 - Wysłana: 22 Cze 2008 15:47:26
Odpowiedz 
To może zamiast mówić niech się realizują
Madame Picard
Moderator
#15 - Wysłana: 22 Cze 2008 16:06:24
Odpowiedz 
4_z_Szesciopaka

Jeśli zakładamy, że kobieta=człowiek i meżczyzna=człowiek to może prowadzić to nieco paranodalnego wniosku :

1.Bociany mają długą szyję
2.Żyrafy mają długą szyję
ergo
3. Bociany są żyrafami.

Dziwna jakaś ta Twoja logika.
To nie jest tak, że zbiór "kobieta" / zbiór "mężczyzna" jest równoznaczny ze zbiorem "ludzie", tylko że te dwa zbiory należą do tego jednego dużego zbioru. I nic z tego nie wynika poza tym, że kobiety i mężczyźni należą do zbioru ludzi (a bociany i żyrafy należą do zbioru zwierząt o długich szyjach).
Natomiast to, co zaprezentowałeś w przykładzie o bocianach i żyrafach, jest przykładem wnioskowania transdukcyjnego (od szczegółu do szczegółu), które charakteryzuje (o ile dobrze pamiętam teorie Piageta) dla dzieci poniżej 10 roku życia.

A równość ma chyba oznaczać 1. równość wobec prawa (zarówno jeśli chodzi o jego literę jak i praktykę), 2. równość w odniesieniu do norm nieformalnych.
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#16 - Wysłana: 22 Cze 2008 17:48:03
Odpowiedz 
Madame Picard
które charakteryzuje (o ile dobrze pamiętam teorie Piageta) dla dzieci poniżej 10 roku życia.

dzięki. Zawsze czułem sie młodo choć nie aż tak.

A równość ma chyba oznaczać 1. równość wobec prawa (zarówno jeśli chodzi o jego literę jak i praktykę)

teoretyczna (formalna) równość według prawa raczej istnieje. W praktyce jest z tym różnie bo zaleznie od sytuacji/przypadku .
faworyzuje się bądź samce lub też samice.

równość w odniesieniu do norm nieformalnych.

Cóż ja z tym mam kłopot bo o ile zdarzyć się może, że dam facetowi (nieformalnie)
po pysku to kobiety w tym tej materii bezwzględnie dyskryminuję.

I nic z tego nie wynika poza tym, że kobiety i mężczyźni należą do zbioru ludzi

O tym tylko chciałem wspomnieć.

Queerbot


Ale przecież feministki-babochłopy właśnie o tym mówią. Żeby mieć szanse realizować się tak, jak się chce.

Przy czym feministkom (nie wszystkim, ale dosyć głośnej części) we łbie się nie mieści, że można się realizować poprzez wychowanie dzieci- bigotkom zaś zupełnie na odwrót.
Queerbot
Użytkownik
#17 - Wysłana: 22 Cze 2008 18:20:13
Odpowiedz 
Przy czym feministkom (nie wszystkim, ale dosyć głośnej części) we łbie się nie mieści, że można się realizować poprzez wychowanie dzieci

Nie znasz się a piszesz o takich rzeczach. Chyba masz takie wyobrażenie o feministkach, bo z rzeczywistością to mało ma to wspólnego.
Madame Picard
Moderator
#18 - Wysłana: 22 Cze 2008 21:17:39
Odpowiedz 
4_z_Szesciopaka

Cóż ja z tym mam kłopot bo o ile zdarzyć się może, że dam facetowi (nieformalnie)
po pysku to kobiety w tym tej materii bezwzględnie dyskryminuję.

Pomijając już to, że w ogóle nikomu nie powinno się dawać po pysku , to nieformalna norma oszczędzania kobiet wynika z ogólniejszej normy, że nie bije się słabszych, a kobiety na ogół są od mężczyzn słabsze fizycznie; więc jest to nie tyle dyskryminacja ile ochrona słabszego.

feministkom (nie wszystkim, ale dosyć głośnej części) we łbie się nie mieści, że można się realizować poprzez wychowanie dzieci
Nie wiem, o jakich feministkach mówisz. Te, które ja kojarzą walczą raczej o to, żeby droga życiowa kobiety była jej świadomym wyborem, a nie realizacją odgórnie narzuconej normy.
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#19 - Wysłana: 23 Cze 2008 15:54:08 - Edytowany przez: 4_z_Szesciopaka
Odpowiedz 
Madame Picard
Nie wiem, o jakich feministkach mówisz.

O takich które znam. Mniej lub więcej.

Te, które ja kojarzą walczą raczej o to, żeby droga życiowa kobiety była jej świadomym wyborem, a nie realizacją odgórnie narzuconej normy.

No takie bez wątpinia też są. Z tym, że nie kojarzę.
Karo
Użytkownik
#20 - Wysłana: 23 Cze 2008 16:24:10
Odpowiedz 
kobiety będą coraz bardziej niezależne od mężczyzn bo po prostu wiele rzeczy których nie mogły same zrobić kiedyś teraz zostało rozwiązanych przez maszyny i inne udogodnienia. Czyli ta zaleta jaką jest większa siła fizyczna robi się coraz mniej ważna jak nie trzeba z maczugą na mamuta polować bo mięsko się w sklepie kupuje .

Inną sprawą jest fakt istnienia "szklanych sufitów" i ciągłego udowadniania że ja naprawdę wiem gdzie jest ten przycisk "power" w moim kompie ( to oczywiście przesada ale jakoś tak ciągle muszę udowadniać swoje kompetencje może nie kolegom z zespołu ale ludziom z zewnątrz).
Kwestia kariery: wiele kobiet wybiera więcej czasu w domu z dziećmi - mniej pracy, mniejsze pieniądze, mniejsza szansa na awans i ok. dopóki to ona tak wybiera a nie jest to jej narzucone przez tzw"ogół".

Co do podziału obowiązków domowych to np jak kiedyś na wsi mężczyzna był cały dzień na polu, po tym musiał jeszcze zająć się koniem no wiecie napoić i jakie tam inne czynności się przy zwierzęciu wykonuje to ja rozumiem że jak wrócił to mu żona podawała obiad pod nos , a teraz oboje wracają z pracy najczęściej siedzącej po 8h więc z jakiej to okazji kobieta ma mieć dodatkowy etat w domu.

Co do feministek to ja też raczej kojarzę te co to walczą o prawo wyboru: czyli kobieta świadomie decydująca się na rolę żony domowej może być świetnym przykładem feministki
Dragon
Użytkownik
#21 - Wysłana: 23 Cze 2008 16:27:19
Odpowiedz 
A ja mam pytanie czy musi istnieć albo żona domowa, albo feministka gnojąca facetów?
Karo
Użytkownik
#22 - Wysłana: 23 Cze 2008 16:35:16
Odpowiedz 
Dragon

A ja mam pytanie czy musi istnieć albo żona domowa, albo feministka gnojąca facetów?

tu ktoś pisał o iluś tam wersjach pośrednich więc to chyba nie jest tak że to trzeba być albo albo. Chodziło mi o to że nie trzeba "gnoić facetów" żeby być feministką a można się realizować w tej najbardziej stereotypowej roli kobiety (czyli matka gromadki dzieci dbająca o dom) pod warunkiem że jest to jej świadomy wybór a nie coś z góry narzucone bo tak zawsze było i "kto to widział żeby baba w domu rządziła, ma znać swoje miejsce bla, bla, bla"
Dragon
Użytkownik
#23 - Wysłana: 23 Cze 2008 16:39:06
Odpowiedz 
Ha, u mnie jest zawsze inaczej i nic nie pasuje do przedstawionego szablonu. U mnie jakoś moja matka wychowała mnie i siostrę ale nie przeszkadzało jej to osiągnąć wysokiego zawodowego stanowiska.
Karo
Użytkownik
#24 - Wysłana: 23 Cze 2008 16:56:55
Odpowiedz 
Dragon

U mnie jakoś moja matka wychowała mnie i siostrę ale nie przeszkadzało jej to osiągnąć wysokiego zawodowego stanowiska.

Gratulacje dla mamy . Ale o istnieniu szklanych sufitów świadczy fakt ilu jest mężczyzn na najwyższych stanowiskach, we władzach różnych instytucji itp a ile kobiet ( jakoś w szkole czy na studiach nie zauważyłam tak drastycznej różnicy w inteligencji między kobietami a mężczyznami jak wynikałoby to z tej statystyki.

Moi rodzice są akurat bardzo partnerskim małżeństwem przez co wiele osób mnie traktuje jak wojującą feministkę, szczególnie w sytuacji kiedy jest pięciu chłopa i ja i pada propozycja zmycia naczyń i wszyscy oczekują czegoś takiego ode mnie ( zdarzyła mi się taka sytuacja ale to było takie nieco konserwatywno katolickie towarzystwo)
Dragon
Użytkownik
#25 - Wysłana: 23 Cze 2008 17:09:35
Odpowiedz 
No cóż, ale moja mama też należy do jak to się mówi konserwatywne katolickie towarzystwo. Wyznane też zasadę że nie wszyscy są do wszystkiego a inny nie znaczy gorszy. Kobieta nie musi robić tego wszystkiego co facet i na odwrót, bo np facet jest w wielu rzeczach gorszy.
Karo
Użytkownik
#26 - Wysłana: 23 Cze 2008 17:15:24
Odpowiedz 
oczywiście że inny nie znaczy gorszy czyli jak mamy małżeństwo gdzie to kobieta kobieta pracuje a mężczyzna idzie na tzw urlop tacierzyński to jest ok chociaż jest to rozwiązanie rzadkie i bardzo egzotyczne.

Dragon
Wyznane też zasadę że nie wszyscy są do wszystkiego a inny nie znaczy gorszy. Kobieta nie musi robić tego wszystkiego co facet i na odwrót, bo np facet jest w wielu rzeczach gorszy.

a ja osobiście nie lubię uogólnień że facet w tym jest gorszy a w tym jest lepszy to jest kwestia czysto indywidualna i owszem statystyczni może to i ma jakieś uzasadnienie ale jak facet nie interesuje się samochodami a woli szydełkować to przecież mu wolno chociaż statystyki mówią co innego
Seth
Użytkownik
#27 - Wysłana: 14 Sier 2008 22:06:42
Odpowiedz 
Kobiety nienawidzą mężczyzn i gardzą nimi

We współczesnej kulturze kwitnie mizoandria, czyli pogarda dla mężczyzn

Jest oczywiste, że obecnie mężczyznom żyje się ciężej niż kobietom, tylko nie wolno im się skarżyć, jak to czynią kobiety. Czym bowiem jest feminizm, jak nie jednym wielkim lamentem nad rzekomo strasznym losem kobiet? - pyta Martin van Creveld, izraelski historyk. Van Creveld opublikował niedawno książkę "Płeć uprzywilejowana", w której twierdzi, że również w poprzednich stuleciach kobietom żyło się łatwiej niż mężczyznom. Cieszyły się względnym bezpieczeństwem w czasach, gdy było ono deficytowe, nie ryzykowały życia na wojnach i rzadziej głodowały. "W dawnych czasach same kobiety nie chciały równouprawnienia w pracy, bo zarobkowanie nie było uważane za żaden przywilej - stwierdził van Creveld w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika "Focus".
Paradoksalnie, dyskryminacja mężczyzn wychodzi na jaw, jeśli się wsłuchać w argumenty feministek. To, co przez wieki było uznawane za naturalny podział ról między kobietami i mężczyznami, feministki traktują jak przedmiot przetargu. Albo nie godzą się na wypełnianie tych obowiązków wcale, albo wykonują je w zamian za wymierne korzyści. Efekt jest taki, że mężczyźni coraz częściej zastanawiają się, jaki sens ma zakładanie rodziny i ciężka praca pod dyktando żon i partnerek, a często na ich potrzeby. Arnold Toynbee, znany brytyjski historyk, już pod koniec lat 60. zauważył, że od czasów Heleny trojańskiej kobiety tak potrafią manipulować mężczyznami, aby byli orężem w rozwiązywaniu inicjowanych przez nie konfliktów. "To kobiety najbardziej korzystały z łupów wojennych zdobywanych przez mężczyzn, dlatego na rękę było im wysyłanie mężów, ojców i braci na wojny. Im więcej tych łupów zgromadziły, tym bardziej mężczyźni musieli ich potem bronić" - pisał Toynbee.

Mężczyzna do pracy
Jeszcze nie ucichła awantura wywołana przez publikację książki Martina van Crevelda, a na rynku pojawiło się niemal identyczne w tonie dzieło niemieckiego publicysty Arne Hoffmanna "Czy kobiety są lepszymi ludźmi?". Hoffmann skrzętnie zgromadził dowody uprzywilejowania kobiet we współczesnym świecie. Wcześniej o dyskryminacji mężczyzn pisał socjolog Warren Farrell, autor m.in. "Mitu męskiej siły".
- Wzrastające uprzywilejowanie kobiet to proces zachodzący niemal we wszystkich zamożnych społeczeństwach. Mężczyźni muszą pracować coraz więcej, podczas gdy kobiety tylko wtedy, gdy mają na to ochotę. Efekt jest taki, że coraz więcej kobiet tworzy swoistą nową klasę próżniaczą. Najwyższy czas przywrócić równowagę w społeczeństwie, bo stracą na tym i kobiety, i mężczyźni - twierdzi Farrell.
Wszystkim tym, którzy uważają, że van Creveld, Hoffmann czy Farrell prezentują feminizm ? rebours, ten ostatni proponuje spojrzenie na świat z męskiego punktu widzenia. To mężczyźni wolniej niż dziewczynki dojrzewają, więc trudniej się przystosowują do przypisanych im ról społecznych. Nic dziwnego, że aż 90 proc. nastolatków nadużywających alkoholu i biorących narkotyki to właśnie chłopcy.
Dorośli mężczyźni mają już tylko gorzej. Ponieważ ciężej pracują i mają mniej czasu na dbanie o własne zdrowie (kobiety chodzą do lekarza dwa razy częściej niż mężczyźni), trzykrotnie częściej zapadają na choroby serca i układu krążenia, prawie dwukrotnie częściej padają ofiarami raka płuc. W krajach rozwiniętych panie żyją przeciętnie o 6-7 lat dłużej niż mężczyźni (w Polsce - o osiem lat dłużej). Jeszcze w 1920 r. ta różnica wynosiła rok na korzyść kobiet. - Już widzę krzyk, jaki by się podniósł, gdyby ktoś publicznie ogłosił dofinansowanie z publicznych pieniędzy programów przedłużenia życia mężczyzn do wieku osiąganego przez kobiety. A przecież bez żadnych protestów przechodzą programy terapii hormonalnej dla kobiet po menopauzie czy programy zwalczania raka piersi - mówi Warren Farrell. Dane amerykańskiego Narodowego Instytutu Zdrowia wskazują, że na typowo kobiece choroby przeznacza się średnio dwukrotnie więcej środków publicznych niż na zwalczanie schorzeń będących męską domeną.
Mężczyźni umierają wcześniej niż kobiety, ale na emeryturę przechodzą pięć lat później niż one (w Europie jedynie w Niemczech przeforsowano zrównanie płci w tym względzie). Kobiety skarżą się, że są wynagradzane gorzej niż mężczyźni (w USA zarabiają o 24 proc. mniej, w Polsce - o ponad 30 proc.), jednak z danych Departamentu Pracy USA wynika, że powodem jest głównie to, iż mężczyźni pracują ciężej. W USA mężczyźni spędzają w pracy przeciętnie 22 godziny miesięcznie więcej niż kobiety. To pracownicy płci męskiej w 90 proc. biorą nadgodziny. To mężczyźni wykonują 87 proc. prac w szkodliwych warunkach, to oni w 93 proc. padają ofiarami wypadków w pracy.
Przepracowanym mężczyznom coraz trudniej też sprostać erotycznym pragnieniom kobiet. Na lęki na tle seksualnym cierpi 30 proc. Polaków (o jedną czwartą więcej niż Polek). - Nigdy wcześniej przez gabinety psychologów nie przewijało się tylu sfrustrowanych mężczyzn - twierdzi
dr Zbigniew Izdebski, seksuolog.

Punkty za kobiecość
Feministki domagają się coraz większego udziału kobiet we władzy. W Niemczech nawet prawicowa CDU zdecydowała się na przyjęcie zasady, że połowa miejsc w parlamencie zdobytych przez tę partię powinna przypadać kobietom. Tymczasem panie stanowią jedną trzecią członków tego ugrupowania, więc 50 proc. miejsc w Bundestagu oznacza ich polityczną nadreprezentację. Wobec kobiet stosuje się system kwotowy przeniesiony z USA. Tam jednak kwoty były pomysłem na przełamanie upośledzenia w życiu publicznym czarnych Amerykanów, których z powodów rasowych nie dopuszczano do wielu stanowisk. Przeniesienie systemu kwotowego do firm czy parlamentów jest wyrazem tchórzostwa wobec feministek. - Kobiety są niedoreprezentowane także wśród kanalarzy, ale dziwnym trafem w tej profesji nikt się kwot nie domaga - kpi Arne Hoffmann.
Feministki żądają coraz szerszego dostępu kobiet do armii i ich postulaty są realizowane: w armii USA już co siódmy żołnierz jest kobietą. Nie zmienia to jednak faktu, że na froncie kobiety nadal wykonują drugorzędne zadania. Martin van Creveld, który jest nie tylko historykiem, ale i ekspertem w sprawach wojskowości, zauważa, że podczas II wojny światowej w ZSRR utworzono specjalną jednostkę kobiecą, lecz zanim dotarła ona na front, pięć szóstych żołnierek zdezerterowało. W Izraelu podczas wojny Jom Kippur kobiety w męskich oddziałach walczyły ramię w ramię z mężczyznami, ale ich obecność na froncie tylko prowokowała Arabów do desperackich działań. Uważali oni bowiem za hańbę poddanie się kobietom. Ponadto mężczyźni walczący razem z kobietami przede wszystkim starali się je ochraniać, zamiast skupić się na atakowaniu wroga.

Mężczyzna = przestępca
W sądach wszystkich cywilizowanych krajów kobiety są karane łagodniej niż mężczyźni popełniający te same przestępstwa. W Wielkiej Brytanii uniewinnionych zostało 23 proc. kobiet oskarżanych o zabójstwo, podczas gdy wśród mężczyzn ten odsetek nie przekroczył 4 proc. - Kobiety zawsze przedstawia się jako ofiary systemu represji zbudowanego przez mężczyzn - mówi Arne Hoffmann.
Badania dowodzą, że dzieci wychowane przez samotnych ojców lepiej sobie radzą w późniejszym życiu niż dzieci samotnych matek (w Polsce takie badania przeprowadziła prof. Maria Jarosz, socjolog z PAN). Jednak to właśnie matki są uważane za predestynowane do roli opiekuna potomstwa. W sprawach o przyznanie opieki nad dzieckiem po rozwodzie panowie przegrywają na całym świecie. W Wielkiej Brytanii w 91 proc. spraw dziecko zostaje przy matce, w Polsce ten odsetek wynosi 97 proc.
- Nawet w policji, gdzie przecież dominują mężczyźni, pokutuje przekonanie, że wina zawsze leży po stronie mężczyzny - mówi Krzysztof Łapaj, przewodniczący Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca.
Sprawcy przemocy domowej również nie są wyłącznie płci męskiej: z badań Polskiej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych wynika, że ofiarami przemocy ze strony partnerów pada 12 proc. kobiet, ale jednocześnie 9 proc. mężczyzn to ofiary przemocy ze strony pań. W Wielkiej Brytanii mężczyźni są o 30 proc. częściej ofiarami domowej przemocy niż kobiety, zaś w Nowej Zelandii - o 50 proc. częściej.
- Billboardy z wizerunkiem kobiety z podbitym okiem i podpisem "... bo zupa była za słona" czy plakaty Centrum Praw Kobiet z mężczyzną za kratami i hasłem "Przemoc wobec kobiety jest przestępstwem" uczulają opinię publiczną na problem przemocy w rodzinie, ale jednocześnie zrównują pojęcia mężczyzna i przestępca, co jest oczywistym nadużyciem - twierdzi Robert Kucharski, jeden z twórców portalu W Stronę Ojca.
Paul Nathanson i Katherine Young, amerykańscy socjologowie, w książce "Spreading Misandry: The Teaching of Contempt for Men in Popular Culture" ("Rozkwit mizoandrii: lekcja pogardy wobec mężczyzn w kulturze popularnej") wyliczają liczne antymęskie reklamy i filmy, w których mężczyzna jest patologicznym mordercą albo po prostu pożałowania godnym fajtłapą. Young i Nathanson twierdzą, że w popkulturze lat 90. kilkakrotnie wzrosła liczba antymęskich stereotypów.

Zemsta kobiet
Reakcją na zjawisko mizoandrii są ruchy i stowarzyszenia w obronie męskiej czci, które nie chcą jednak powielać bojowej retoryki feministek. - Na początku trzeba trochę przejaskrawić problemy dyskryminacji mężczyzn, żeby do kobiet dotarło, że rzekoma męska dominacja w świecie to powielany bezrozumnie przesąd - mówi Warren Farrell. O tym, jakie wpływy mają kobiety, przekonał się Arne Hoffmann. Z maszynopisem swojej książki "Czy kobiety są lepszymi ludźmi?" odwiedził aż 80 wydawców, zanim znalazł odważnego, który zdecydował się na publikację. Z kolei Warren Farrell po wydaniu "Mitu męskiej siły" został okrzyknięty reakcjonistą, a jego artykuły były odrzucane, chociaż wcześniej był jednym z ulubionych autorów. Skoro mężczyźni są tak uprzywilejowani, jakim sposobem tak łatwo dają się dyskryminowac ??

ten teks powyżej to artykuł zaciągnięty z netu - moim zdaniem ....interesujący
Q__
Moderator
#28 - Wysłana: 16 Sier 2008 16:21:15
Odpowiedz 
Dość ciekawie analizuje problem M. Crichton w powieści "Disclosure".
http://www.dukaj.pl/czytelnia/publicystyka/Kobiety IMy
Acz - jako facet - pewnie nie był w 100% obiektywny. (Inna rzecz, że kobieta też by w 100% obiektywna nie była.)
Eviva
Użytkownik
#29 - Wysłana: 16 Sier 2008 18:59:03 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Czyli że mamy juz, jak w "lustrzanym" odcinku "Czerwonego Karła", ruch maskulinistyczny.
Inna rzecz, że niektóre kobiety zachowuja się rzeczywi ście jak żeńskie odpowiedniki Listera i Rimmera. Nie jest to najlepsze dla wizerunku kobiety jako kobiety, bo zamiast wznieść się po0nad samców, którymi pogardzają, zniżają się do ich poziomu.
No cóż, panowie, wojna płci trwa.
A mnie się przypomniało takie piekne powiedzonko:

Kiedy mężczyzna zarzuca kobiecie, że jest nielogiczna?
Kiedy ona się z nim nie zgadza.
Q__
Moderator
#30 - Wysłana: 16 Sier 2008 19:08:16
Odpowiedz 
Eviva

No cóż, panowie, wojna płci trwa.

Przy czym najfajniejsze są zawieszenia broni.
 Strona:  1  2  3  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Seksmisja czyli Kopernik też była kobietą

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!