USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Demobil - Czyli kup sobie Galaxy
 
Autor Wiadomość
Scimitar
Użytkownik
#1 - Wysłana: 15 Kwi 2008 21:21:02
Odpowiedz 
He he, od dość dawna zastanawiałem się czy wszystkie przestarzałe federacyjne okręty wycofane ze służby (poza obiektami muzealnymi) są przerabiane na żyletki, bądź trafiają na złom, czy może funkcjonuje coś takiego jak demobil i można sobie zakupić takiego przestarzałego grata i przerobić np. na transportowiec, albo jakiś innego typu okręt...
Jurgen
Moderator
#2 - Wysłana: 15 Kwi 2008 21:28:23
Odpowiedz 
He he, od dość dawna zastanawiałem się czy wszystkie przestarzałe federacyjne okręty wycofane ze służby (poza obiektami muzealnymi) są przerabiane na żyletki, bądź trafiają na złom, czy może funkcjonuje coś takiego jak demobil i można sobie zakupić takiego przestarzałego grata i przerobić np. na transportowiec, albo jakiś innego typu okręt...

Część (np. te, z którymi nie zabawiał się Borg czy Dominium) na pewno trafiała na cmentarzysko - coś takiego pokazano w TNG.
Delta
Użytkownik
#3 - Wysłana: 15 Kwi 2008 21:32:59
Odpowiedz 
Scimitar

Takie okręty są chyba traktowane podobnie jak dzisiejszy sprzęt wojskowy. Można kupić sobie całą flotę statków handlowych, ale nikt nie sprzeda w pełni sprawnego i uzbrojonego starego lotniskowca. Ale w sumie to jakiś konkretnych kanonicznych danych brak.
Scimitar
Użytkownik
#4 - Wysłana: 15 Kwi 2008 21:38:00
Odpowiedz 
To może sprecyzuje - miałem na myśli funkcjonujący okręt, ale pozbawiony sprzętu niebezpiecznego dla drugiego bliźniego... Np. stara Miranda bez systemów obronnych (zakładam, że nikt przy zdrowych zmysłach nie wypuszczał by się poza terytorium Federacji), ale z działającymi osłonami, napędem WARP itp. podstawowym sprzętem...
Jurgen
Moderator
#5 - Wysłana: 15 Kwi 2008 21:38:45
Odpowiedz 
coś takiego pokazano w TNG.

O ile dobrze pamiętam, to był odcinek Unification:

http://memory-alpha.org/en/wiki/Unification - konkretnie Act Three.
Delta
Użytkownik
#6 - Wysłana: 15 Kwi 2008 21:50:38
Odpowiedz 
Scimitar
To może sprecyzuje - miałem na myśli funkcjonujący okręt, ale pozbawiony sprzętu niebezpiecznego dla drugiego bliźniego... Np. stara Miranda bez systemów obronnych (zakładam, że nikt przy zdrowych zmysłach nie wypuszczał by się poza terytorium Federacji), ale z działającymi osłonami, napędem WARP itp. podstawowym sprzętem...

No i właśnie na tym polega problem. Po pierwsze wybebeszona Miranda to już nie to samo (różnica jest taka jak pomiędzy latającym MiG-21 i takim, który można sobie było kupić i postawić w ogródku). Po drugie mając pozostałe systemy sprawne można bez trudu dozbroić sobie okręt praktycznie w dowolna konfigurację uzbrojenia -to tylko kwestia kosztów. Przecież cywilne statki w uniwersum ST zdarzają się być uzbrojone -przykładem okręt tego Ferengi, ze wspomnianego TNG: Unification, który kradł z federacyjnego złomowiska. Nawet było powiedziane, że jego uzbrojenie dorównywało Galaxy (chociaż nie mam pojęcia jakim cudem, ale to kanon). Poza tym jest jeszcze kwestia dostępności technologii -trzeba by było nie tylko zdemontować uzbrojenie, ale praktycznie zostawić sam kadłub (i jeszcze dokładnie go przejrzeć czy czasem niektóre materiały z których został zbudowany nie są technologią, która nie powinna wpaść w inne ręce).
Scimitar
Użytkownik
#7 - Wysłana: 15 Kwi 2008 22:02:21 - Edytowany przez: Scimitar
Odpowiedz 
E, bez przesady, przecież Mirandy to już przynajmniej kilkudziesięcio letnie rupiecie, zastanawia mnie czy na pewno demontowano, by aż tyle że zostałby tylko kadłub. Podejrzewam, że większość okrętów używanych przez transport cywilny jest w dużej mierze nowocześniejsza; ale zawsze możliwość (w miarę) szybkiego nabycia okrętu zdolnego do lotu, (zamiast czekanie, aż zostanie wybudowany nowy) jest dość kusząca.

Po drugie mając pozostałe systemy sprawne można bez trudu dozbroić sobie okręt praktycznie w dowolna konfigurację uzbrojenia -to tylko kwestia kosztów.

Hmm... Nie jestem pewien, czy gabarytowo niektóre rzeczy pomieściły by się na starszych okrętach.

Przecież cywilne statki w uniwersum ST zdarzają się być uzbrojone

Tego akurat nie wiem. Mam wciąż spore zaległości w TNG i TOSie.

przykładem okręt tego Ferengi, ze wspomnianego TNG: Unification, który kradł z federacyjnego złomowiska. Nawet było powiedziane, że jego uzbrojenie dorównywało Galaxy (chociaż nie mam pojęcia jakim cudem, ale to kanon).

O ile dobrze pamiętam u Ferengi nie było czegoś tkiego jak statek cywilny czy wojenny.
Delta
Użytkownik
#8 - Wysłana: 15 Kwi 2008 22:15:45 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Scimitar
E, bez przesady, przecież Mirandy to już przynajmniej kilkudziesięcio letnie rupiecie

Ale nadal wykorzystywane rupiecie (fakt, że po reficie) -musi być jakiś tego powód. Gdyby nie dorównywały nowszym konstrukcjom sąsiednich potęg, nie byłyby używane. Poza tym czy jest sens kupować rupiecia z którego wszystko wyciągnięto (bo nie tylko uzbrojenie się liczy, liczą się też systemy komputerowe, podtrzymanie życia, napęd itp)?

Podejrzewam, że większość okrętów używanych przez transport cywilny jest w dużej mierze nowocześniejsza

Nie jest. Raz, że technologicznie Fedki zawsze były zaawansowane bardziej niż sąsiedzi, dwa, że te wszystkie refity po coś przecież były. "Saratoga" która latał Sisko ma tyle wspólnego z "Reliantem" co MiG 21 ze współczesnymi MiG-ami (producenta i skrzydła).

ale zawsze możliwość (w miarę) szybkiego nabycia okrętu zdolnego do lotu, (zamiast czekanie, aż zostanie wybudowany nowy) jest dość kusząca.

Pod warunkiem, że jest on w sprzedaży, że jest sprawny i że bardziej opłaca się go kupić. Przecież ktoś te cywilne statki produkuje, wcale więc nie jest powiedziane, że czeka się długo w kolejce.

Edycja:
Scimitar
Hmm... Nie jestem pewien, czy gabarytowo niektóre rzeczy pomieściły by się na starszych okrętach.

Może nie da się tam umieścić wszystkiego, ale na pewno da się sporo. Wszystko zależy od specyfikacji okrętu. Ilości załogi, przewożonego pozostałego sprzętu i ładunku oraz energii potrzebnej do innych celów niż uzbrojenie. Skoro ten statek Ferengi miał uzbrojenie dorównujące klasie Galaxy... Z jednej strony to przesada ze strony scenarzystów, z drugiej taki Galaxy zużywa masę miejsca i energii na systemy nie związane z bronią. Gdyby zamiast nich go dozbroić to powstałby nam okręt będący konkurentem dla battleshipów Dominium.

O ile dobrze pamiętam u Ferengi nie było czegoś tkiego jak statek cywilny czy wojenny.

W kanonie nie powiedziano jak przebiega podział na militarne i niemilitarne jednostki, ale albo on istnieje, albo okręty, takie jak klasa D'Kora, są prywatnymi okrętami obsadzonymi przez Ferengich, które być może są wynajmowane przez Sojusz Ferengi jako najemnicy. Dla Ferengich wojna to dobry interes. Poza tym ich federacyjne prawo nie obowiązuje.
Scimitar
Użytkownik
#9 - Wysłana: 15 Kwi 2008 22:53:33
Odpowiedz 
Ale nadal wykorzystywane rupiecie (fakt, że po reficie) -musi być jakiś tego powód. Gdyby nie dorównywały nowszym konstrukcjom sąsiednich potęg, nie byłyby używane. Poza tym czy jest sens kupować rupiecia z którego wszystko wyciągnięto (bo nie tylko uzbrojenie się liczy, liczą się też systemy komputerowe, podtrzymanie życia, napęd itp)?

Tylko po kiego grzyba wyciągać system podtrzymywania życia i napęd, nie błysnę w tym momencie wiedzą kanoniczną, ale jeśli dobrze pamiętam to taka przykładowa Miranda nawet po refitach taka szybka już nie była. Poza tym cóż takiego może być niezwykłego w systemach podtrzymywania życia żeby je demontować? Rozumiem, że dane z komputerów zostaną na pewno usunięte, ale sam system?
To po co było to złomowisko w Unification, żeby sobie podpieprzyć to czego nie da się kupić. Bo jakoś nie wieżę że Ferengi zarobiliby cokolwiek na złomie którym nie można nawet sprawnie nawigować.

Podejrzewam, że większość okrętów używanych przez transport cywilny jest w dużej mierze nowocześniejsza

Nie jest.


A masz jakiś dowód na to.

Przecież ktoś te cywilne statki produkuje, wcale więc nie jest powiedziane, że czeka się długo w kolejce.

No, ale załóżmy że interesuje cię transport na długi dystans, to lepiej jest czekać aż wybudują w doku sporych rozmiarów kolubrynę (a jeśli dobrze pamiętam to okres budowy okrętu był mierzony w latach), czy nabyć starszy okręt z demobilu, powymieniać trochę rupieci w nim, może nawet szczelić jakieś upgready i wio.

Edycja:
Scimitar
Hmm... Nie jestem pewien, czy gabarytowo niektóre rzeczy pomieściły by się na starszych okrętach.

[i]Może nie da się tam umieścić wszystkiego, ale na pewno da się sporo. Wszystko zależy od specyfikacji okrętu. Ilości załogi, przewożonego pozostałego sprzętu i ładunku oraz energii potrzebnej do innych celów niż uzbrojenie. Skoro ten statek Ferengi miał uzbrojenie dorównujące klasie Galaxy... Z jednej strony to przesada ze strony scenarzystów, z drugiej taki Galaxy zużywa masę miejsca i energii na systemy nie związane z bronią. Gdyby zamiast nich go dozbroić to powstałby nam okręt będący konkurentem dla battleshipów Dominium.


uuu, oto to już tutaj była kiedyś spora dyskusja

Dla Ferengich wojna to dobry interes. Poza tym ich federacyjne prawo nie obowiązuje.

Dlatego wolałbym na razie pozostać na gruncie Federacyjnym.
Delta
Użytkownik
#10 - Wysłana: 15 Kwi 2008 23:47:32 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Scimitar
Tylko po kiego grzyba wyciągać system podtrzymywania życia i napęd (...) Poza tym cóż takiego może być niezwykłego w systemach podtrzymywania życia żeby je demontować?

Bo te systemy mogą być wydajniejsze, oszczędniejsze w poborze energii, od produktów konkurencji (np. Romulan), a ta większa wydajność to kwestia zaawansowanej technologii (coś jak różnica pomiędzy radzieckim kolorowym telewizorem Rubin -waga jakieś 60 kg, 6 kanałów, po roku kolorów praktycznie brak, a japońskim Sanyo z tego samego okresu -waga 21 kg, ponad 30 kanałów, 10 lat gwarancji na kineskop a już 19 lat na bezawaryjnym chodzie i obraz jak za czasów gdy był nowy).

Edycja:
Przykład:
TNG: Yesterday's Enterprise. Yar wspomina o tym, ze "Enterprise-D" ma przewagę nad klasą Ambassador (Ent-C) bo potrafi szybciej rozproszyć ciepło. W efekcie znosi silniejszy ostrzał niż jego poprzednik. Może dłużej i skuteczniej walczyć .

Nie jest to system ofensywny, a zaledwie jeden z wielu w jakie musi być wyposażony okręt, ale jaka przewaga techniczna.

Rozumiem, że dane z komputerów zostaną na pewno usunięte, ale sam system?

Sam system także. Np. Intrepid ma pakiety żelowe, dzięki tej technologii system komputerowy działa znacznie sprawniej niż ten, który był używany wcześniej. To duża przewaga techniczna i nie wystarczy tylko wykasowanie danych.

To po co było to złomowisko w Unification, żeby sobie podpieprzyć to czego nie da się kupić.

IMHO było dokładnie właśnie po to. Scenarzyści po raz kolejny ułatwili sobie robotę. Pomijając już fakt, że takie złomowiska to marnotrawstwo surowców wtórnych (a recykling Fedki przecież powszechnie stosują), to niestrzeżenie takiego obiektu jest równie beztroskie jak to, że w TOS Kirk dał Khanowi dostęp do komputera Enterprise zawierającego wszystkie dane na temat klasy Constitution.

Bo jakoś nie wieżę że Ferengi zarobiliby cokolwiek na złomie którym nie można nawet sprawnie nawigować.

A jednak zarobili -sprzedali ten złom Romulanom. A nawigować nim nie musieli, wystarczy, że wzięli na hol. Zresztą, jak na cywilizację dbająca o to by jej technologia nie wpadła w niepowołane ręce, Fedki są bardzo beztroscy. Przykładem Picard, który zostawił "Stargazera". Dopiero ST Voyager staje na wysokości zadania, bo Kaśka za każdym razem gdy wydaje jej się, ze sytuacja tego wymaga, zamierza zniszczyć okręt właśnie po to by nikt nie otrzymał technologii.

A masz jakiś dowód na to.

Pomijając fakt, że to logiczny wniosek, bo inaczej Federacja nie byłaby taką potęgą, gdyby byle cywilna jednostka zagrażała okrętom Floty (a sprzęt Floty daje radę Klingonom, Kardasjanom, Romulanom, a nawet Borg). Jest kilka wzmianek pokazujących wyższość techniki używanej przez Flotę w porównaniu z cywilami. Np. frachtowiec Kasidy Yates używał transportera Mk V wycofanego kilkadziesiąt lat przed akcją odcinka DS9: Family Business, gdzie o nim wspomniano. Sisko zaoferował jej pomoc w postaci transportera posiadanego przez DS9, bo był on bardziej zaawansowany i mógł przetransportować ładunek niestabilnej biomaterii.

No, ale załóżmy że interesuje cię transport na długi dystans, to lepiej jest czekać aż wybudują w doku sporych rozmiarów kolubrynę (a jeśli dobrze pamiętam to okres budowy okrętu był mierzony w latach), czy nabyć starszy okręt z demobilu, powymieniać trochę rupieci w nim, może nawet szczelić jakieś upgready i wio.

Ale nigdzie nie powiedziano, że UFP sprzedaje okręty z demobilu. Tak jak dzisiaj armatorzy czekają na nowy frachtowiec budowany w stoczni kilkanaście lub więcej miesięcy, albo kupują używany. Ale żaden z nich nie kupuje wojskowego krążownika. Poza tym nowy frachtowiec najprawdopodobniej byłby tańszy lub byłby w zbliżonej cenie do wycofanego ze służby okrętu, który nie nadawałby się bez dodatkowych i kosztownych przeróbek do takich celów jak np. fracht. Do lotu na dłuższe dystanse okręty Floty również się nie nadają, bo także potrzebują remontów i przeglądów i jak wszystko inne mają określony zasięg. A do lotów "lokalnych" np. z Ziemi na Ferenginar to i wahadłowiec wystarczy. No i jest też kwestia zbyt łatwego uczynienia z takiego zdemobilizowanego okrętu (gdyby tak jak piszesz usunięto tylko np. uzbrojenie) broni, a to już stanowiłoby zagrożenie bo pomimo tego, że okręt jest stary to odpowiednio uzbrojony nadal jest potęgą zdolną niszczyć całe planety. Stary Winchester nie równa się do nowej broni ale nadal z niego można skutecznie zabijać.
Scimitar
Użytkownik
#11 - Wysłana: 16 Kwi 2008 00:51:24
Odpowiedz 
Bo te systemy mogą być wydajniejsze, oszczędniejsze w poborze energii, od produktów konkurencji (np. Romulan), a ta większa wydajność to kwestia zaawansowanej technologii (coś jak różnica pomiędzy radzieckim kolorowym telewizorem Rubin -waga jakieś 60 kg, 6 kanałów, po roku kolorów praktycznie brak, a japońskim Sanyo z tego samego okresu -waga 21 kg, ponad 30 kanałów, 10 lat gwarancji na kineskop a już 19 lat na bezawaryjnym chodzie i obraz jak za czasów gdy był nowy).

Dobra spoko, ale jakoś nie wydaje mi się, że by np. Romulanie mieli gorsze systemy podtrzymywania życia na Deridexach niż Fedki na Mirandach, może co najwyżej inne.

Sam system także. Np. Intrepid ma pakiety żelowe, dzięki tej technologii system komputerowy działa znacznie sprawniej niż ten, który był używany wcześniej. To duża przewaga techniczna i nie wystarczy tylko wykasowanie danych.

Ok, ale jedno pytanie mówimy o okrętach wyłączonych ze służby, a póki co to dopiero solidnie przestarzałe konstrukcje tak kończą, więc o żelpakach mowy raczej nie ma, co najwyżej chipy izolinearne. Z resztą demontaż systemu komputerowego w całym okręcie byłby po prostu nie opłacalny i bezsensowny - lepiej było by już rozebrać taki okręt na części.

A jednak zarobili -sprzedali ten złom Romulanom. A nawigować nim nie musieli, wystarczy, że wzięli na hol. Zresztą, jak na cywilizację dbająca o to by jej technologia nie wpadła w niepowołane ręce, Fedki są bardzo beztroscy. Przykładem Picard, który zostawił "Stargazera". Dopiero ST Voyager staje na wysokości zadania, bo Kaśka za każdym razem gdy wydaje jej się, ze sytuacja tego wymaga, zamierza zniszczyć okręt właśnie po to by nikt nie otrzymał technologii.

Ok rozumiem, wywiad technologiczny, tyle że Romulanom ten okręt nie był potrzebny do walki na pierwszej lini.
Swoją drogą jeśli był to stary złom to i tak pewnie nic specjalnie nowego nie dowiedzieli się o systemach stosowanych w ówczesnych czasach (mam na myśli okres czasu w którym doszło do incydentu).
A z tym Stargazerem, to był burak.

A masz jakiś dowód na to.

Pomijając fakt, że to logiczny wniosek, bo inaczej Federacja nie byłaby taką potęgą, gdyby byle cywilna jednostka zagrażała okrętom Floty (a sprzęt Floty daje radę Klingonom, Kardasjanom, Romulanom, a nawet Borg).


Pod Wolf 359 tak różowo nie było, a mówię o okrętach z tamtych lat

Jest kilka wzmianek pokazujących wyższość techniki używanej przez Flotę w porównaniu z cywilami. Np. frachtowiec Kasidy Yates używał transportera Mk V wycofanego kilkadziesiąt lat przed akcją odcinka DS9: Family Business, gdzie o nim wspomniano. Sisko zaoferował jej pomoc w postaci transportera posiadanego przez DS9, bo był on bardziej zaawansowany i mógł przetransportować ładunek niestabilnej biomaterii.

Czy okręt typu Oberth dałby radę chociażby klingońskiemu BOPowi? Nie sądzę.
Zresztą wątpię aby Federacja sprzedawała jednostki mogące sprawiać potencjalne zagrożenie, takowe pewnie szły by do rozbiórki.
Poza tym zawsze sprawdza się jeszcze drugą stronę przed przeprowadzeniem transakcji...

Ale nigdzie nie powiedziano, że UFP sprzedaje okręty z demobilu.

Z tąd moje pytanie, a raczej hipoteza na początku tematu.

Tak jak dzisiaj armatorzy czekają na nowy frachtowiec budowany w stoczni kilkanaście lub więcej miesięcy, albo kupują używany. Ale żaden z nich nie kupuje wojskowego krążownika. Poza tym nowy frachtowiec najprawdopodobniej byłby tańszy lub byłby w zbliżonej cenie do wycofanego ze służby okrętu, który nie nadawałby się bez dodatkowych i kosztownych przeróbek do takich celów jak np. fracht.

Jeśli dobrze pamiętam, to podstawowym zadaniem okrętów typu Miranda, Nebula, Saladin, Freedom czy Oberth był transport, więc przerobienie tekowego na cywilny transportowiec to chyba nie jest aż taki duży wysiłek finansowy...
Poza tym morze to trochę inne środowisko niż przestrzeń kosmiczna, no i nie słyszałem aby marynarka jakiegokolwiek kraju sprzedawała krążowniki w prywatne ręce.

Do lotu na dłuższe dystanse okręty Floty również się nie nadają, bo także potrzebują remontów i przeglądów i jak wszystko inne mają określony zasięg.

A współczesne linie lotnicze nie prowadzą stałego serwisu samolotów zarówno pasażerskich jak i transportowych?

A do lotów "lokalnych" np. z Ziemi na Ferenginar to i wahadłowiec wystarczy.

No le do wahadłowca nie upchasz specjalnie dużo ładunku, lub pasażerów, a jak pamiętam to transportery nie mają zasięgu międzyplanetarnego (nie licząc tych należących do Dominium).

No i jest też kwestia zbyt łatwego uczynienia z takiego zdemobilizowanego okrętu (gdyby tak jak piszesz usunięto tylko np. uzbrojenie) broni, a to już stanowiłoby zagrożenie bo pomimo tego, że okręt jest stary to odpowiednio uzbrojony nadal jest potęgą zdolną niszczyć całe planety. Stary Winchester nie równa się do nowej broni ale nadal z niego można skutecznie zabijać.

Taaak już to widzę, trzeba by zamontować w takim razie najnowszy (lub przynajmniej nowszy) rdzeń WARP (pomijając już nawet problem z zadaptowaniem wyposażenia okrętu pod takie coś), potem wymienić systemy komputerowe na nowsze (bo wydaje mi się, że nowoczesne uzbrojenie nie było by pełni kompatybilne i wydajne w połączeniu ze starym systemem obsługi), aby na koniec zamontować uzbrojenie... Dla mnie to bezsens, lepiej by było zdobyć plany budowy nowoczesnego okrętu i zorganizować jakąś montownie w zapomnianym nawet przez Q fragmencie przestrzeni kosmicznej.

Swoją drogą ze Satrego Winchestera nie zrobisz ani dobrej snajperki, ani karabinu maszynowego.
myszatorek
Użytkownik
#12 - Wysłana: 16 Kwi 2008 10:19:50
Odpowiedz 
Ja mysle ze czesc statkow wycofanych ze sluzby byla tez uzywana jako cele cwiczebne dla innych, tak jak sie to tez dzieje wspolczesnie. Ewentualnie mogly tez byc uzywane przez naukowcow jako statki do badan nad nowymi rodzajami napedow i oprogramowania.
Delta
Użytkownik
#13 - Wysłana: 16 Kwi 2008 11:56:59 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Scimitar
Dobra spoko, ale jakoś nie wydaje mi się, że by np. Romulanie mieli gorsze systemy podtrzymywania życia na Deridexach niż Fedki na Mirandach, może co najwyżej inne.

I owszem -inne. Dokładnych danych niestety brak by móc to ocenić. Poza tym dotyczy to wielu ras nie tylko Romulan.

Ok, ale jedno pytanie mówimy o okrętach wyłączonych ze służby, a póki co to dopiero solidnie przestarzałe konstrukcje tak kończą,

Tak, tyle, że prędzej czy później skończy tak i Intrepid. Przy czym między wejściem do służby Galaxy a Intrepidem jest mniej niż 10 lat. Technika szybko robi się przestarzała, a tymczasem jest dowód na to, że np. Romulanie przynajmniej w części dziedzin nie nadążają za Federacją. TNG: The Next Phase -"Enterprise-D" odbiera wezwanie pomocy od romulańskiego okrętu. Pomaga w jego naprawie. Poniżej wymiana zdań pomiędzy Worfem a Rikerem:

"Worf: Romulanie chcą nowy komputer. Nie możemy udzielić im dostępu do technologi Federacji. To ryzyko nie do zaakceptowania.
Riker: A co z komputerami sprzed 30-40 lat, które i tak już znają?
Worf: To im wystarczy.
Riker: Sprawdź czy coś takiego jest na Enterprise. I upewnij się, czy twoje obiekcje są uzasadnione zanim zainstalujemy go."

Technologia sprzed 30-40 lat została wynaleziona jeszcze wcześniej. W porównaniu z techniką jaką dysponuje Intrepid to musi być naprawdę antyczny sprzęt, a jednak najwyraźniej Romulanie nie zdołali się jeszcze nawet zbliżyć do takich technicznych rozwiązań. Intrepid pójdzie na złom powiedzmy za 20 lat. Jeśli wpadnie w romulańskie ręce, o ile przyspieszy rozwój ich techniki? A trzeba dodać, że są rasy nawet mniej zaawansowane technicznie niż oni.
Zresztą, dowodem na zacofanie romulańskiej techniki jest Nemesis. Nowej klasy warbirdy nie powalczyły sobie zbytnio w porównaniu ze znaną od kilku lat konstrukcją jaką jest Sovereign.

Z resztą demontaż systemu komputerowego w całym okręcie byłby po prostu nie opłacalny i bezsensowny - lepiej było by już rozebrać taki okręt na części.

Otóż to. I właśnie to powoduje, że nikt go nie kupi. Poza tym nie tylko systemy komputerowe mogą być nowszą technologią od znanej w okolicy.

Ok rozumiem, wywiad technologiczny, tyle że Romulanom ten okręt nie był potrzebny do walki na pierwszej lini.

Akurat te były im potrzebne do inwazji na Wolkan, ale to inny temat.

Swoją drogą jeśli był to stary złom to i tak pewnie nic specjalnie nowego nie dowiedzieli się o systemach stosowanych w ówczesnych czasach (mam na myśli okres czasu w którym doszło do incydentu).

Możliwe, choć z drugiej strony komputery Fedki wciskały im sprzed czterech dekad. Jak zwykle, za mało kanonicznych danych by coś więcej można było na temat złomu, który ukradli powiedzieć.

Pod Wolf 359 tak różowo nie było, a mówię o okrętach z tamtych lat

Owszem, ale tu winę ponosi fakt, że Federacja od czasów kontaktu Picarda z Borg w J-25 nie zbudowała nowych systemów obronnych ani nie wynalazła nowej broni. W efekcie wszystko czym walił w nią "Enterprise-D" zostało przez Borg poznane, a niczego nowszego nie było. A wyobraź sobie co zrobiłaby wataha 40 okrętów ostrzeliwująca sześcian Borg naraz w sytuacji gdy nie zdążył się zaadoptować (tak jak "Ent-D" robił to w Q-Who). Wtedy i Mirandy dorzuciłyby parę torped do wygranej.

Czy okręt typu Oberth dałby radę chociażby klingońskiemu BOPowi? Nie sądzę.

To zależy od tego ile lat miałby ten BoP w porównaniu z Oberthem, ale generalnie rzeczywiście muszę się z tym twierdzeniem zgodzić. Z tym, że Oberth to okręt badawczy, słabo uzbrojony. Wydajność reaktora warp dostarczającego mocy może być jednak wystarczająca, by zamiast laboratoriów czy sensorów, zainstalować dodatkowe uzbrojenie. Zresztą, o samym reaktorze w tej klasie też niewiele wiadomo. Prawdopodobnie jest mniej wydajny niż większych okrętów, a klasa w sumie też miała iść do odstawki. Ale gdyby wcisnąć w niego reaktor z Defianta...

Poza tym zawsze sprawdza się jeszcze drugą stronę przed przeprowadzeniem transakcji...

A jak druga strona odsprzeda lub da sobie wykraść tę technologię komuś bardziej zacofanemu? Nie wiem czy takie ryzyko jest do zaakceptowania.

Jeśli dobrze pamiętam, to podstawowym zadaniem okrętów typu Miranda, Nebula, Saladin, Freedom czy Oberth był transport, więc przerobienie tekowego na cywilny transportowiec to chyba nie jest aż taki duży wysiłek finansowy...

No nie tylko transport, także misje naukowe, patrole itp. A wysiłek jest o tyle, że transportowiec to w zasadzie jedna wielka ładownia. Bo tu liczy się ilość przewiezionego ładunku. W "wojskowych" okrętach masz podział na małe w porównaniu z takimi ładowniami pomieszczenia. Przebudowa musiałaby zrobić z tych pomieszczeń kilka dużych. Nie wiadomo czy konstrukcja kadłuba by wytrzymała. Poza tym frachtowce powinny być większe niż Oberth czy Miranda.A skoro tak, to nawet jeśli przebudowa Mirandy byłaby konstrukcyjnie możliwa, i tak mogłaby ona zabierać mniej ładunku.

no i nie słyszałem aby marynarka jakiegokolwiek kraju sprzedawała krążowniki w prywatne ręce.

No właśnie. A wydawałoby się, że przecież to tylko kwestia kosztów. Mam kaprys, stać mnie na to, sprzedajcie mi sprawny niszczyciel. Nikt o zdrowych zmysłach tego nie zrobi. Raz, chroniąc własne rozwiązania techniczne (przykład zatopionego "Kurska" i brak zgody na jego wydobycie przez inne państwo niż Rosja), przy czym na Ziemi ta technologia nie odstaje tak bardzo od tej posiadanej przez sąsiadów, jak mogłaby odstawać w ST (np. pomiędzy Fedkami i Kardasjanami). Dwa, że nim by został unieszkodliwiony mógłby zmieść nie jedno osiedle.

A współczesne linie lotnicze nie prowadzą stałego serwisu samolotów zarówno pasażerskich jak i transportowych?

Prowadzą, ale nie w tym rzecz. Sprzęt wojskowy jest droższy w utrzymaniu. Trzeba go utrzymywać w dobrym stanie technicznym. Ten przymus nie różni się od tego jaki jest w przypadku cywilnych statków. Nie ma więc korzyści z tego, że dysponujemy Mirandą a nie frachtowcem. No chyba, że jakiś hobbysta nie zwraca uwagi na to, bo nie zarabia na tym statku.

No le do wahadłowca nie upchasz specjalnie dużo ładunku, lub pasażerów

Ale do frachtowca już najprawdopodobniej tak.

Taaak już to widzę, trzeba by zamontować w takim razie najnowszy (...)

A po co najnowszy sprzęt? To taki z np. Constitution refit nie wystarczy by komuś zrobić kuku? TMP -jedna torpeda niszczy asteroidę. Co zrobiłyby 4 wyrzutnie, z zapasem torped, z planetą?

Dla mnie to bezsens, lepiej by było zdobyć plany budowy nowoczesnego okrętu i zorganizować jakąś montownie w zapomnianym nawet przez Q fragmencie przestrzeni kosmicznej.

I dlatego (IMHO) okręty trafiające na złom są już tak dokładnie wybebeszone, że przywrócenie ich do stanu "na chodzie" się nie opłaca. To jak z remontem starego domu -często dużo bardziej się opłaca postawić nowy.

Swoją drogą ze Satrego Winchestera nie zrobisz ani dobrej snajperki, ani karabinu maszynowego.

Bo nie zostały do tego celu zaprojektowane (tak jak kadłub Mirandy do celów frachtu w porównaniu z frachtowcem). Ale zabić się z takiej broni jak Winchester nadal da.

myszatorek
Ja mysle ze czesc statkow wycofanych ze sluzby byla tez uzywana jako cele cwiczebne dla innych, tak jak sie to tez dzieje wspolczesnie.

Nawet coś takiego pokazano -TNG: Peak Performance. A stary, zrefitowany "Enterprise" robił za coś, co Weber nazywa "kojcem zasmarkańców" (ST II).

Ewentualnie mogly tez byc uzywane przez naukowcow jako statki do badan nad nowymi rodzajami napedow i oprogramowania.

To IMHO też ma sens, tyle, że prawdopodobnie dowodów w kanonie na to brak.
myszatorek
Użytkownik
#14 - Wysłana: 16 Kwi 2008 12:09:49
Odpowiedz 
Czyli i tak pozostanie nam gdybanie co by z nimi zrobiono. Czy przerobiono na zyletkie, czy uzyto jako celow cwiczebnych czy jeszcze do czegos innego. Swoja droga moze za kilka kilkanascie lat w ktoryms serialu albo filmie startrek zobaczymy jak Galaxy albo Itrepida niszcza jako cel cwiczebny
Delta
Użytkownik
#15 - Wysłana: 16 Kwi 2008 12:23:12
Odpowiedz 
myszatorek
Swoja droga moze za kilka kilkanascie lat w ktoryms serialu albo filmie startrek zobaczymy jak Galaxy albo Itrepida niszcza jako cel cwiczebny

Przykry widok. Podobnie jak zniszczenie np. "Equinoxa", "Defianta" czy "Enterprise" NCC-1701.
myszatorek
Użytkownik
#16 - Wysłana: 16 Kwi 2008 13:02:01
Odpowiedz 
Niestety smutne ale w czasie walk pod Wolf 359 i w sektorze 001 wiele statkow zostalo zniszczonych
Q__
Moderator
#17 - Wysłana: 8 Cze 2014 19:01:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Delta:
Fedki są bardzo beztroscy. Przykładem Picard, który zostawił "Stargazera".

Nie wszystkim fanom się taka dezynwoltura podobała. TU mamy fan-animację pokazującą powrót do służby odrestaurowanego NCC-2893:
http://www.youtube.com/watch?v=dmyE7gtZyUU

Delta:
Poza tym frachtowce powinny być większe niż Oberth czy Miranda.

Swoją drogą zobaczmy jak wyglądały federacyjne frachtowce ery TOS, według - wspomaganej już wtedy Fontaną - ekipy NV:

https://www.facebook.com/startrekphase2/posts/1015 2605170890934

Podejmuje się ktoś zrobić na podstawie tego ujęcia* zrobić analizę tej jednostki?

* i drugiego, które pozwoliłem sobie skopiować z ekranu:


Dla mnie bowiem jest to konstrukcja dość zagadkowa - gigantyczne kontenery z przodu (ciekawe czy odczepialne, jak było w SAAB?), coś a'la wielkie wrota hangaru z tyłu (bo to co na ekranie bliżej widza, to chyba jest tył?), b. nietypowe gondole - o ile to gondole w ogóle są, bo śmiem wątpić (a na nich jakby... stateczniki, choć konstrukcja nie wygląda na stworzoną do lotów w atmosferze). Z krótkiego zdania jakie pada na temat tejże jednostki można sądzić, że jest ona napędzana reaktorem M/AM... chyba ("Tracking hydrogen-antihydrogen reaction signatures, Captain. There's no doubt they're venting antimatter" - melduje Sulu, dodać trzeba, ze wtedy dryfowali). Any suggestions?
Q__
Moderator
#18 - Wysłana: 11 Cze 2014 02:05:47
Odpowiedz 
Ale wtopa... Nie poznałem, że ten powyżej to jest przedstawiciel ponadstuletniej Y-Class:





http://en.memory-alpha.org/wiki/Y_class
http://memory-beta.wikia.com/wiki/Y_class_(freight er)
Do której należał słynny ECS Fortunate:
http://en.memory-alpha.org/wiki/ECS_Fortunate


Mści się oglądanie ENTka jednym okiem...

Inna sprawa, że nadal chętnie bym "posłuchał" Waszych analiz tej klasy, bo dane kanoniczne są b. ubogie:

"Crew complement: ~24
Cargo capacity: 20 kilotons
Speed: Warp 1.8
Armament: Plasma cannon (low yield)"


Znamienne jest tylko, że jest to klasa używająca napędu Warp, w co powątpiewałem. Pytanie jednak ile lat zajął lot w Warp1. 8 z Ziemi (czy nawet Alpha Centauri, dajmy na to) do romulańskiej Neutral Zone*, gdzie statek ów spotkał swój koniec?
No, ale to ciąg dalszy TOS, a w TOS nie takie cuda - w zakresie pokonywania odległości - były możliwe...

* Jak wynika z mapy z TOS "Balance of Terror" Romulusa dzieli od Strefy neutralnej 3.621 ly:
http://www.stdimension.org/int/Cartography/Distanc eList.htm
Zakładając, że TA MAPA pokazując, że od Ziemi do tejże Strefy jest ok 3.5 raza tyle:
http://www.startrekmap.com/ufpmain.html
Byłby to w sumie dystans łatwo pokonywalny. Tylko jeśli tak... Strasznie mała ta UFP...
Dathon
Użytkownik
#19 - Wysłana: 11 Cze 2014 19:28:04 - Edytowany przez: Dathon
Odpowiedz 
Admin, chcesz Pan statka z NV? Masz Constitutiony-podróby Alersy. Z Enemy Starfleet.



To analizujta.
Q__
Moderator
#20 - Wysłana: 11 Cze 2014 19:58:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dathon

Dathon:
To analizujta.

Dobry pomysł w zasadzie. Cóż o nich wiemy w sumie? Na pewno, ze posiadały tylko część technologii oryginału, przez co były łatwiejsze w budowie, ale i słabsze. Przypomina się popularna u nas swego czasu hipoteza* o budowanych masowo, na szybko tzw. Battle Galaxy, które ponoć oglądaliśmy w bitwach z DS9... One miały powstawać podobnie "wybebeszone"...

* fakt faktem dobrze umocowana, bo wzięta z Manuala DS9:

In an effort to get more ships into service, many of the existing Galaxy-class spaceframes were outfitted with additional weapons and minimal crew accommodations to decrease their construction time, leaving the yards with nearly 65 percent of their internal volume empty. (DS9 reference: Star Trek: Deep Space Nine Technical Manual)
http://memory-beta.wikia.com/wiki/Galaxy_class
 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Demobil - Czyli kup sobie Galaxy

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!