USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Czy ludzkość ma przyszłość?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  »» 
Autor Wiadomość
Glassius
Użytkownik
#121 - Wysłana: 26 Sier 2011 00:13:54
Odpowiedz 
Moim zdaniem mamy w najbliższej przyszłości dwa zagrożenia przed nami. Jednym z nich jest klęska systemów politycznych, jakie obecnie dominują na planecie. Tak samo jak ZSRR, opiekuńcze państwa Zachodu zapadną się pod własnym ciężarem. Widzieliśmy co się stało w Grecji, co się stało w Londynie, a to tylko czubek góry lodowej, spowodowanej modelem państwa opiekuńczego. Drugi to trwający obecnie peak oil. Nigdy w historii nie wydobywaliśmy tyle paliw kopalnych co teraz, a wszystkie znaki wskazują, że teraz wydobycie będzie tylko spadać. Nie oznacza to raczej scen jak z Mad Maxa, ale świat i tak będzie musiał się zmienić. Przy czym, dotyczy to także uranu dla elektrowni atomowych, więc problem jest poważny

Jednak widzę nadzieję tam, kapitalizm. Wbrew pobieżnym opiniom, jest to najpotężniejsza siła zdolna pojednać ludzi na planecie, o czym przekonuje przykład zwany "ołówkiem Friedmana". Zainteresowanym odsyłam do wyszukiwarek, łatwo znaleźć.

Ktoś wspomniał o dylemacie wspólnego pastwiska, co jest błędną nazwą, bo jest to dylemat niczyjego pastwiska. W rzeczywistości ten dylemat dawno rozwiązano, poprzez grodzenie. I choć mnóstwo ludzi przy tym ucierpiało, to ilu by ucierpiało, gdyby sprawdzić poprawność tego dylematu Ta sama osoba wspomniała o dylemacie wolnego strzelca. Szukałem, ale nie znalazłem, co to jest?

Natomiast zupełnie się nie boję konfliktu nuklearnego. Wilki w stadzie często się gryzą, ale prawie nigdy nie zagryzają, bo wypracowały mechanizmy stopujące przemoc. Tak samo poroża jeleni, są po to, aby podczas walk nie robić sobie krzywdy. Każdy gatunek groźny wypracowuje metody unikania walk, tak samo jest z ludźmi. Gdyby podczas II wojny straty w ludziach były jak podczas konfliktów plemiennych, to zginęłoby miast 80 mln, 2 miliardy ludzi. Broń jądrowa sprawia, że praktycznie nie ma wojen

Poza tym chciałbym zaznaczyć, że wpływ człowieka na środowisko jest przesadzony, a wokół takich rzeczy jak DDT, efektu cieplarnianego, czy ogniw wodorowych narosło mnóstwo mitów, które panują nieprzerwanie wśród opinii społecznej.

Mimo wszystko, jesteśmy pomysłowym i przedsiębiorczym gatunkiem. Choć uważam, że fizyczną niemożliwością jest eksploracja dalekiej przestrzeni jak w space operach, ale Układ Słoneczny stoi przed nami otworem. Poza tym, mamy Internet, całkowicie wolne i niesterowalne medium, ludzie się nauczą prawd, przykrytych stertami bzdur.
Darnok
Użytkownik
#122 - Wysłana: 26 Sier 2011 01:15:56
Odpowiedz 
Glassius:
Mimo wszystko, jesteśmy pomysłowym i przedsiębiorczym gatunkiem. Choć uważam, że fizyczną niemożliwością jest eksploracja dalekiej przestrzeni jak w space operach, ale Układ Słoneczny stoi przed nami otworem. Poza tym, mamy Internet, całkowicie wolne i niesterowalne medium, ludzie się nauczą prawd, przykrytych stertami bzdur.

Ja jednak liczę chociażby na pośrednie dowody istnienia obcych cywilizacji ;)
MarcinK
Użytkownik
#123 - Wysłana: 26 Sier 2011 06:32:02
Odpowiedz 
Glassius:
Broń jądrowa sprawia, że praktycznie nie ma wojen

Hmm. Od II Wojny Światowej samo USA, uczestniczyło w wojnach w Korei, Wietnamie, Zatoce Perskiej, Iraku, Afganistanie a niedługo być może jeszcze w Iranie, o tak zapobiega wojną.
mozg_kl2
Użytkownik
#124 - Wysłana: 26 Sier 2011 07:53:00
Odpowiedz 
MarcinK:
Od II Wojny Światowej samo USA, uczestniczyło w wojnach w Korei, Wietnamie, Zatoce Perskiej, Iraku, Afganistanie a niedługo być może jeszcze w Iranie, o tak zapobiega wojną.

Dokładnie jak ktos kiedyś wyliczył, nie ma dnia od 2 wojny światowej by nie trwała na ziemi jakas wojna.
Mariusz
Użytkownik
#125 - Wysłana: 26 Sier 2011 08:32:33
Odpowiedz 
MarcinK:
Hmm. Od II Wojny Światowej samo USA, uczestniczyło w wojnach w Korei, Wietnamie, Zatoce Perskiej, Iraku, Afganistanie a niedługo być może jeszcze w Iranie, o tak zapobiega wojną.

A jednak coś w tym jest. Jak dotąd mocarstwa atomowe nie prowadziły między sobą bezpośredniej wojny na dużą skalę - najwyraźniej zdając sobie sprawę z tego że w takiej wojnie nie byłoby zwycięzcy.

Owszem, zawsze gdzieś jest wojna, tak to już jest od początku świata. Ale aktualne wojny to albo duży kontra mały (które oczywiście trwają stosunkowo krótko, i odbywają się mniej więcej zgodnie z konwencjami), albo mały kontra mały - i to właśnie te są najbardziej gwałtowne, patrz np. Bośnia albo niekończące się wojny plemienne w Afryce.
MarcinK
Użytkownik
#126 - Wysłana: 26 Sier 2011 08:49:55
Odpowiedz 
Mariusz:
Jak dotąd mocarstwa atomowe nie prowadziły między sobą bezpośredniej wojny

Ale było blisko, w latach 60-tych w czasie kryzysu kubańskiego.

Mariusz:
a. Ale aktualne wojny to albo duży kontra mały

Bardziej USA kontra bliski wschód.
mozg_kl2
Użytkownik
#127 - Wysłana: 26 Sier 2011 08:51:06
Odpowiedz 
Mariusz:
Jak dotąd mocarstwa atomowe nie prowadziły między sobą bezpośredniej wojny na dużą skalę -

Bo im się to nie opłaca z czysto finansowej strony. Chiną nie opłaca się wojna z USA jak mogą ich mieć na pasku za pomocą obligacji. Klasyczny konflikt zbrojny na masowa skale wychodzi z mody. Prosty przykład. USA bombarduje kiny w tym momencie, CHRL znika z mapy świata pociagajać za sobą cała gospadrkę USA. CHiny bombarduja USA, tracą w tym momencie gruube miliardy jak amerykanie im wiszą i sam też cieńko przędą.

Mariusz:
Ale aktualne wojny to albo duży kontra mały (które oczywiście trwają stosunkowo krótko, i odbywają się mniej więcej zgodnie z konwencjami),

Patrz wojna w wietnamie która trwała z 30 lat.
Mariusz
Użytkownik
#128 - Wysłana: 26 Sier 2011 09:19:19
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Patrz wojna w wietnamie która trwała z 30 lat.

Tej wojny nie zaliczałbym do kategorii "duży kontra mały".
W Korei, Wietnamie i Afganistanie (1979-1989) wsparcie z zewnątrz dla obydwu walczących stron było tak duże że można to już traktować jako wojny pomiędzy supermocarstwami. Ale należy tu podkreślić z całą stanowczością: wojny pośrednie, i prowadzone jednak z użyciem ograniczonych środków.
Po prostu: obie strony zimnej wojny chciały sobie powalczyć, ale - ze względu na broń atomową - nie mogły sobie pozwolić na bezpośrednią, pełnoskalową wojnę, tak więc znalazły sobie rozwiązanie zastępcze.
No cóż, Wietnamczycy mogą mieć inne zdanie, ale z mojego punktu widzenia to jednak było o wiele lepsze niż III wojna światowa.
mozg_kl2
Użytkownik
#129 - Wysłana: 26 Sier 2011 09:41:12
Odpowiedz 
Mariusz:
Tej wojny nie zaliczałbym do kategorii "duży kontra mały".

myslałem o wojnie w Wietnamie w neco szerszym aspekcie. Nie tylko patrząc pod kontem amerykańskiej internwencji w latach 60. Bo tak de facto wojna w wietnami zaczeła się w latach 40 jak nie wcześniej. Najpierw Wietnamczycy walczyli z okupacja japońska. Japonia przegrała, wiec na swoje wróciła Francja i to ona znalazła sięna celowniku. Co ciekawe z Ho Shi Minhem kontaktowali sie i po cichu wspierali go amerykanie, gdyż uważali ruchy dekolonizacyjne za coś słusznego. Po porażce Francji, jej miejsce zajeli Wietnamczycy potem Amerykanie.

Mariusz:
W Korei, Wietnamie i Afganistanie (1979-1989) wsparcie z zewnątrz dla obydwu walczących stron było tak duże że można to już traktować jako wojny pomiędzy supermocarstwami. Ale należy tu podkreślić z całą stanowczością: wojny pośrednie, i prowadzone jednak z użyciem ograniczonych środków.

Patrząc na to w ten sposób to Zimna wojna była stosunkowo bardzo goraca. Pytanie co rozumiesz przez pojęcie ograniczonych środków. W trakcie wojny w kroi rozważano użycie broni jądrowej przeciwko Chiną łącznie z otwarciem drugiego forntu z Tajwanu. O Wietnamie to nie ma co mówić bo tam użytko wszystkiego po bronia atomową.
Mariusz
Użytkownik
#130 - Wysłana: 26 Sier 2011 10:11:04
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Patrząc na to w ten sposób to Zimna wojna była stosunkowo bardzo goraca. Pytanie co rozumiesz przez pojęcie ograniczonych środków. W trakcie wojny w kroi rozważano użycie broni jądrowej przeciwko Chiną łącznie z otwarciem drugiego forntu z Tajwanu. O Wietnamie to nie ma co mówić bo tam użytko wszystkiego po bronia atomową.

Przez ograniczone środki rozumiem to że atomówek jednak nie użyto. Zimnowojenne konflikty to chyba pierwszy przypadek w historii świata kiedy to nie użyto najlepszej dostępnej broni!
A to potwierdzałoby tezę że broń atomowa skłania strony konfliktu do umiarkowania.

BTW, tak się zastanawiam jak wyglądała by druga połowa XX wieku gdyby nie było broni atomowej. Wynik II wojny byłby jaki był, czyli powojenny układ sił również, czyli zimna wojna i od czasu do czasu jakiś kryzys - kubański, berliński czy jakikolwiek, i wysoce prawdopodobne że któryś z tych kryzysów rozwinął by się w III wojnę światową. No bo czemu nie, skoro akurat dla USA i ZSRR była by to wojna raczej poza ich własnym terytorium, a w każdym razie nie grożąca im zagładą? Natomiast przez Europę znowu wte i we wte przewalały by się wszystkie możliwe wojska, a w jej geometrycznym środku - gdzie spotykałyby się najczęściej - znowu zostałaby tylko kupka gruzu...
MarcinK
Użytkownik
#131 - Wysłana: 26 Sier 2011 10:13:22
Odpowiedz 
Mariusz:
, tak się zastanawiam jak wyglądała by druga połowa XX wieku gdyby nie było broni atomowej.

Zapewne by się nie skończyła, bo Japonia poddała się dopiero po ataku jądrowym USA.
Mariusz
Użytkownik
#132 - Wysłana: 26 Sier 2011 10:24:25
Odpowiedz 
MarcinK:
Zapewne by się nie skończyła, bo Japonia poddała się dopiero po ataku jądrowym USA.

Ależ skończyła by się, i to tylko trochę później. Japonia ciągnęła już ostatkiem sił, a skoro Niemcy były już rozbite to alianci mogli wszystko rzucić przeciwko Japonii. Ileż to później było dyskusji o tym jak zbędne było użycie atomówek...
Madame Picard
Moderator
#133 - Wysłana: 26 Sier 2011 10:47:03
Odpowiedz 
Glassius:
Szukałem, ale nie znalazłem, co to jest?

Chodzi o sytuację, gdy korzysta się ze wspólnego dobra, ale nie wnosi w jego obręb nic od siebie. Po polsku mówi się o problemie wolnego strzelca albo - chyba bardziej obrazowo - pasażera na gapę. W oryginale nazywa się to free rider problem.
http://plato.stanford.edu/entries/free-rider/
mozg_kl2
Użytkownik
#134 - Wysłana: 26 Sier 2011 11:18:57 - Edytowany przez: mozg_kl2
Odpowiedz 
Mariusz:
Przez ograniczone środki rozumiem to że atomówek jednak nie użyto.

Ciezko mi się zgodzic z tezą, że organicznoe środki to wszystko poza nie użyciem broni ostatecznej jaka jest broń atmowa.

Mariusz:
Zimnowojenne konflikty to chyba pierwszy przypadek w historii świata kiedy to nie użyto najlepszej dostępnej broni!

Żeby nie szukac daleko 1 i druga wojna światowa.

Mariusz:
A to potwierdzałoby tezę że broń atomowa skłania strony konfliktu do umiarkowania.

Do umiarkowania składania ich to że nikt by takiej wojny nie wygrał.

Mariusz:
BTW, tak się zastanawiam jak wyglądała by druga połowa XX wieku gdyby nie było broni atomowej.

Pewnie byłoby bardziej niestabilnie.

Mariusz:
kryzys - kubański

Kryzys kubański to kryzys atomowy. Brak tego typu broni automatycznie wyklucza zaistnienie tego typu zdarzenia.

Mariusz:
wysoce prawdopodobne że któryś z tych kryzysów rozwinął by się w III wojnę światową.

Trochę przeceniasz USA i ZSRR. Równie dobrze, kolejna duża wojna mogłaby zaczać sie na Bliskim Wschodzie. Obok kryzysu kubanskiego najbliżej wojny na większa slake w trakcie zimnej wojny było właśnie podczas wojny 6-dniowej. Izraelskie samoloty z głowicami tylko czekały. Eliminujać bron atomową, automatycznie zaostrzamy sytuacje w tamtym rejonie. Nie musze mówić do czego to moze dorpwadzić.

Mariusz:
Ależ skończyła by się, i to tylko trochę później. Japonia ciągnęła już ostatkiem sił

Według amerykańskich planów wojnennych samo zajęcie macierzystych wysp, nie mówiac tutaj o stabilizacji i walce z niedobitkami(wkońcu niektorzy japońscy żołnierze poddawali się w latach 70), zajełoby półtorej roku. Zatem wojna skończyłaby się około 1947 roku i kosztowała życie, ponad miliona ( a według niektorych studiów nawet 10 milionów) amerykańskich żołnierzy. Dla porównania Alianci w trakcie działa na pacyfiku (w latach 37-45)stracili łącznie 4 miliony zołnierzy. Pozatym Japończycy projektowali własną bombe atomowa.
Glassius
Użytkownik
#135 - Wysłana: 27 Sier 2011 03:36:02 - Edytowany przez: Glassius
Odpowiedz 
Powszechność konfliktów zbrojnych na naszej planecie jest bezdyskusyjna, ale ich umiejscowienie i posiadane narzędzia jasno wskazują, że broń atomowa studzi zapały. Nie tylko pogodzony i syty Zachód się nie tłucze, ale także Izrael otoczony wrogami, jak również takie gorące tygle kulturowe jak Pakistan i Indie. Dopóki nad guzikami nie ciążą palce samobójców, jesteśmy bezpieczni.

mozg_kl2:
Mariusz:
Zimnowojenne konflikty to chyba pierwszy przypadek w historii świata kiedy to nie użyto najlepszej dostępnej broni!

Żeby nie szukac daleko 1 i druga wojna światowa.

A jakaż to dostępna wtedy forma uzbrojenia nie opuściła arsenałów?

mozg_kl2:
Mariusz:
kryzys - kubański

Kryzys kubański to kryzys atomowy. Brak tego typu broni automatycznie wyklucza zaistnienie tego typu zdarzenia.

Z całą pewnością kryzysów atomowych. Jednak otwiera to szerokie spektrum możliwości dla innych kryzysów, choćby związanych z budową eksterytorialnych autostrad.

Dzięki wielkie Madame Picard, dylemat wolnego strzelca aka efekt gapowicza raz jeszcze udowadnia, że socjalizm to system, w którym bohatersko walczy się z problemami nieznanymi w innych systemach
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#136 - Wysłana: 27 Sier 2011 10:29:43 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Odpowiedz 
Glassius

Broń atomowa w dzisijeszym świecie jest polisą ubezpoieczeniową, która gwarantuje nietykalnośc na arenie międzynarodowej. To jest jej cel nadrzędny. Nikt nie tknie państwa posiadającego broń nuklearnego.
MarcinK
Użytkownik
#137 - Wysłana: 27 Sier 2011 13:31:54
Odpowiedz 
Glassius:
ale także Izrael otoczony wrogami,

To jest dziwne, czemu Izrael który zbombardował jakieś miasto w Palestynie bodajże, nie poniósł za to konsekwencji?
Państwo mniejsze od mojego województwa a dostaje pomoc finansową od USA jak żaden inny, czy to nie jest podejrzane?
FederacyjneMSZ:
Nikt nie tknie państwa posiadającego broń nuklearnego.

A jednak, USA zaatakowało Irak, gdyż podobno miał broń jądrową (potem to się okazało kłamstwem ale nie oto chodzi).

Ogólnie USA, nie mają przyszłości są uzależnione od ropy jak żadne inne państwo i mimo to mało inwestują w alternatywne źródła energii, uczeni obliczyli że gdyby odciąć USA od ropy to przetrwałyby 90 dni.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#138 - Wysłana: 27 Sier 2011 14:07:04 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
A jednak, USA zaatakowało Irak, gdyż podobno miał broń jądrową (potem to się okazało kłamstwem ale nie oto chodzi).

właśnie to potwierza moją teze. Sadamowi Francuzi chcieli wybudować rektory atomowe, ale Izraelczycy sie oburzyli i zbombardowali je w latach 80-tych (dowódca tej misji zginął w katastrofie wahadlowca-dobrze mu tak)

Irak nie miał broni nuklearnej więc amerykanie mogli zrobic z nim co chcieli.

MarcinK:
Ogólnie USA, nie mają przyszłości są uzależnione od ropy jak żadne inne państwo i mimo to mało inwestują w alternatywne źródła energii

Lobby korporacji. Alternatywne źródła energii=utrata monopolu na rynku.

MarcinK:
Państwo mniejsze od mojego województwa a dostaje pomoc finansową od USA jak żaden inny, czy to nie jest podejrzane?

widocznie Twoje województwo w Kongresie ma słabe lobby
Glassius
Użytkownik
#139 - Wysłana: 27 Sier 2011 21:06:35 - Edytowany przez: Glassius
Odpowiedz 
Przesadzacie z tym uzależnieniem od energii. To prawda, że sytuacja spowoduje radykalną zmianę trybu życia. Po prostu wrócimy energetycznie do przełomu XIX/XX wieku, ale będziemy mieli dzisiejsze technologie, więc tak źle nie będzie, zwłaszcza że zmagamy się z permanentną klęską urodzaju.

I właśnie w tej ponurej przyszłości, jak ropa stanie się dość droga, rozwijanie alternatywnych źródeł energii będzie opłacalne. Dzisiaj również stawia się farmy wiatrowe itd, ale zawsze są one współfinansowe przez państwo, które jest skłonne do tego dopłacać by "chronić środowisko".
Elaan
Użytkownik
#140 - Wysłana: 27 Sier 2011 21:43:37
Odpowiedz 
Glassius:
I właśnie w tej ponurej przyszłości, jak ropa stanie się dość droga, rozwijanie alternatywnych źródeł energii będzie opłacalne.

Oto wizja energetycznej przyszłości wg. Treka - czy jest możliwa ?

Opierając cały ciężar ciała na jednej nodze, Kirk ledwo wyczuwał drgania ogromnych, starych, hydroelektrycznych turbin, które wciąż działały głęboko pod warstwami skały, gdzie wielkie strumienie zimnych wód Oceanu Atlantyckiego spadały sześćdziesiąt metrów w dół, do poziomu Morza Śródziemnego . Wiedział, że ta instalacja jest beznadziejnie nieporęczna i nieefektywna na dzisiejsze standardy, a jednak wciąż działa – oczywisty hołd dla umiejętności inżynierów z początków XXI wieku, którzy stworzyli tu źródło energii niezbędne Europie Południowej i większości Afryki Północnej, i służące już niemal dwa wieki .
Q__
Moderator
#141 - Wysłana: 31 Sier 2011 05:23:55 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Glassius

Glassius:
Jednak widzę nadzieję tam, kapitalizm. Wbrew pobieżnym opiniom, jest to najpotężniejsza siła zdolna pojednać ludzi na planecie, o czym przekonuje przykład zwany "ołówkiem Friedmana".

Zaraz... Pojadę przewrotnie... Dlaczego system ekonomiczny, który pojawił się na określonym etapie ludzkiej ewolucji kulturowej (i to początek miał całkiem niedawny, nawet w skali istnienia ludzkiej cywilizacji, że o szerszych skalach czasowych nie wspomnę), podnosisz do rangi prawie-że-absolutu? Coś co miało początek znajdzie pewnie i swój koniec...

(Pytanie dodatkowe: czy "czysty" kapitalizm kiedykolwiek istniał? Śmiem twierdzić, że nie - spętanie wolności gospodarczej - wszechmocnym w epoce wiktoriańskiej - konwenansem niewiele różni się w praktyce od ograniczenia jej prawem...* Ba, konwenans pęta skuteczniej niż prawo zazwyczaj.)

Glassius:
I właśnie w tej ponurej przyszłości, jak ropa stanie się dość droga, rozwijanie alternatywnych źródeł energii będzie opłacalne.

Znany mi osobiście dziekan wydziału chemii UW, jak pisałem:
o "kryzysie energetycznym", twierdził, że bzdura, że surowca dość się znajdzie, tylko trzeba nowe technologie pozyskiwania energii rozwijać, bo Ziemia nie tylko węgiel kamienny i ropę kryje.
http://forum.lem.pl/index.php?topic=621.msg32658#m sg32658
A wynika powyższy fakt z wiadomego wzoru Einsteina (E = mc^2, gdyby kto zapomniał) - energia jest wszędzie, tylko trzeba umieć ją wydobyć z materii...

ps. co zaś do tytułowego pytania, to aż chce się dodać, że - zgodnie z najpopularniejszą obecnie interpretacją fizyki kwantowej - mamy przed sobą całe "drzewo" przyszłości; z rozkładu statystycznego wynika , że niektóre muszą być b. zachęcające...

-------------------------------------------------- --------------------------------------
* ów wiktoriański konwenans niemal automatycznie wycinał nie dbających choćby o pozory przyzwoitości, co prawda dotyczyło to przyzwoitości w stosunku do innych ludzi interesu, nie do pracowników (acz np. Cadbury postawił na dbanie o warunki życia robotników i okazało się, że świetnie na tym zarobił, jeśli można wierzyć encyklopedii oxfordzkiej)
Glassius
Użytkownik
#142 - Wysłana: 31 Sier 2011 20:57:19 - Edytowany przez: Glassius
Odpowiedz 
Q__:
Zaraz... Pojadę przewrotnie... Dlaczego system ekonomiczny, który pojawił się na określonym etapie ludzkiej ewolucji kulturowej (i to początek miał całkiem niedawny, nawet w skali istnienia ludzkiej cywilizacji, że o szerszych skalach czasowych nie wspomnę), podnosisz do rangi prawie-że-absolutu?

Ponieważ podstawowe założenia kapitalizmu są jednymi z najwspanialszych idei. Swobodny obrót dobrami, usługami i środkami produkcji. Nie brzmi to za pięknie, ale warunki jakie muszą być spełnione by to nastąpiło, już tak. Aby cokolwiek uzyskać, nie mogę kogoś zmusić, nie wolno mi nikogo okraść. Muszę na to zapracować, albo przeprowadzić z nim dobrowolną wymianę. Ponieważ wszystkie interakcje są dobrowolne, zatem każda jaka zachodzi, przynosi zysk wszystkim stronom.

Czysty kapitalizm nie istniał nigdy, tak samo jak czysty komunizm czy socjalizm Każdy z nich w założeniach jest utopijny, ale praktyczna realizacja tego pierwszego jako jedyna zapewniła nam skok dobrobytu epoki nowożytnej.

Energia kryje się wszędzie, to prawda. Jednak my bogami nie jesteśmy, ograniczają nas prawa fizyki, tak długo, dopóki nasze osiągnięcia nie zmuszą nas do weryfikacji tego. Jak bardzo nas ograniczają pokazuje przykład ogniw wodorowych. Głupi pismacy się nimi zachwycają, chwaląc dostępność surowca, bo wszak wody mamy w bród. Jest to jednak równie sensowne, jak opiewanie zalet palenia drewna w lesie po pożarze. Wszak woda jest, praktycznie rzeczy biorąc, spalonym wodorem!

Gazy kopalne to nie są zwykłe minerały. To efekt milionów lat pracy roślin, magazynujących energię słoneczną. Ich zastąpienie jest na obecne standardy niewykonalne.
Q__
Moderator
#143 - Wysłana: 2 Wrz 2011 03:49:33 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jeszcze a'propos
Q__:
mundane SF

o której tu pisałem.

"Brasyl" McDonalda jest dobrym dowodem na to jak odjechana moze być SF pozostając jednocześnie muddane:
http://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=1 2590
(Ciekawe kiedy ukaże się u nas?)

ps. ukazało się za to "Kingdom Come" J.G. Ballarda (był taki klasyk SF), będące czarną wizją przyszłości wg tegoż pisarza (i jego literackim testamentem):
http://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=1 2543
(FederacyjneMSZ, mam obawę, że mógłbyś tą powieść zrozumiec opacznie... )
Q__
Moderator
#144 - Wysłana: 30 Lis 2011 17:02:22 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
A jednak wciąż powstają projekty na miarę tych z "Astronautów" choćby:
http://io9.com/5863422/10-mega+construction-projec ts-that-could-save-the-environment--and-the-econom y
Cóż, pomarzyć dobra rzecz...

Edit: byłem ciekaw tych Shimizu, poguglałem i - proszę! - okazuje się, że maja nawet filię w Polsce:
http://shimizu-corporation.polandtrade.pl/
Radion
Użytkownik
#145 - Wysłana: 30 Lis 2011 17:49:31 - Edytowany przez: Radion
Odpowiedz 
Ludzkość jeszcze długo pociągnie czy 1 tys. lat czy 10 tys lub więcej tego nie wiem ale wiem napewno narazie wojen między większymy graczami nie musi się spodziewać bo politycy wysyłający wojskowych na wojne nie lubią rakiet w swoim ogródku. Osobiście także mam przeczucie że za jakieś 10 lat czeka na powtórka wyscigu kosmicznego bo chinczyc teraz sa jakieś 20 lat za wszystkim w tej branży zaczną nadrabiać, a jednka kiedy chinski astronauta wyląduje na marsie to będzie policzek dla europy i USA
Elaan
Użytkownik
#146 - Wysłana: 30 Lis 2011 21:28:08
Odpowiedz 
Radion:
wiem napewno narazie wojen między większymy graczami nie musi się spodziewać bo politycy wysyłający wojskowych na wojne nie lubią rakiet w swoim ogródku.

Dobrze by było, gdybyś miał rację.
Obawiam się jednak, że nie wziąłeś pod uwagę ekonomii - a dokładniej mówiąc - pogłębiającego się w Europie kryzysu.
Gdy wyczerpią się inne możliwości utrzymania poziomu zysków, wielkie korporacje popchną polityków do wojny, bo - paradoksalnie - nic tak nie pobudza koniunktury jak masowe zniszczenia i śmierć.
Dukat
Użytkownik
#147 - Wysłana: 1 Gru 2011 14:33:48
Odpowiedz 
Elaan:
Gdy wyczerpią się inne możliwości utrzymania poziomu zysków, wielkie korporacje popchną polityków do wojny, bo - paradoksalnie - nic tak nie pobudza koniunktury jak masowe zniszczenia i śmierć.

Wojna nie pobudza koniunktury, podobnie jak nie pobudza jej masowe puszczanie fajerwerków. Wojna zwyczajnie powoduje, że wielu długów nie trzeba spłacać, a obligacje stają się bezwartościowymi papierkami. Co więcej w czasie wojny ludzie gotowi są na więcej wyrzeczeń, więcej zniosą.
Kor
Użytkownik
#148 - Wysłana: 1 Gru 2011 15:14:10 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Glassius jak zwykle w formie. Żyje w świecie idei, a nie rzeczywistości, a wystarczyłoby, żeby wyszedł z domu i przyjrzał się chociażby jak w Polsce w praktyce funkcjonuje idea kapitalizmu - przekręt na przekręcie. Rzecz jasna u nas jest bałagan, w innych państwach wygląda to czasem lepiej, ale nigdy jak w książkach, czy na papierze. Tak jak w książkach czy na papierze czy też jak Wam opowiadają na studiach tj. idealnie, wyglądać to po prostu nie może. No cóż, przykre...

No, ale nie ma co tłumaczyć. Koniec studiów, praca lub chociażby kontakt z kimś kto ma wiedzę z pierwszej ręki oraz nie boi się nią podzielić (ufa, że nie go nie sprzedasz) np. na temat tego jak funkcjonują firmy, jak idą przetargi, rozliczenia i klapki z oczu spadną

Raptem okaże się, że kapitalizm to nie piękna konkurencja jakością, czy ceną, lecz walka metodami wykorzystania innych (ot chociażby zatrudnienia, wydojenia i zwolnienia pod pretekstem), wrobienia ich, kupienia ludzi, informacji, korzystnych rozwiązań prawnych, czy decyzji; że nie kupuje się jedynie zwolnień lekarskich, ale idące w miliony kontrakty, czy ustawy... itd.

Nie mówiąc już o tym jak szybko wtedy znika wiara w mądrość, czy inteligencję ludzi - w co, będąc w wieku nastoletnim lub jeszcze na studiach, zazwyczaj się naiwnie wierzy (tak jak dziecko wierzy, że dorośli są wszechwiedzący). Świat okazuje się jednym wielkim bałaganem, niewyobrażalnym wręcz burdelem. To się nazywa - porzucenie młodzieńczych ideałów, bolesny okres... Przede wszystkim dlatego bolesny, że w tym całym burdelu jednostka jest bezsilna, rzeczywistość się toczy poza nią, między ludźmi, na styku naszych zachcianek, egoizmów, błędów czy nieuleczalnej głupoty.

Glassius - powiem tak; nie wymusisz na ludziach 10 minutowej współpracy na drodze; a wierzysz w bajki o kapitalistycznym raju. Dodam jeszcze, że za komunizmem również stały piękne i wzniosłe idee (to żaden argument).

Co do broni jądrowej. Wydaje mi się, że w dyskusji panuje jedno założenie: że ta będzie użyta przez państwa mające stabilny system władzy i praktycznie (a w każdym razie niesamobójczo) myślące władze. Otóż jest to wątpliwe założenie. Nikt nie powiedział, że przywódcą jakiegoś państwa nie może zostać osoba chora psychicznie, lub fanatyczna (pamiętacie islamskie dziewice?), że broń jądrowa nie może wpaść w niepowołane ręce itp.

Także rozumowanie, że nic nam nie grozi, bo przecież państwo X rządzone przez osobę Y nie popełni czynu samobójczego, uważam za mocno ograniczone pod względem zdolności wyobrażenia sobie możliwych scenariuszy. Co zresztą jest zadziwiające, bo tego typu scenariusza obawiano się jeszcze niedawno (a może i nadal jest to na czasie; nie śledzę informacji) w sprawie Pakistanu.


Q__:
o zaś do tytułowego pytania, to aż chce się dodać, że - zgodnie z najpopularniejszą obecnie interpretacją fizyki kwantowej - mamy przed sobą całe "drzewo" przyszłości; z rozkładu statystycznego wynika , że niektóre muszą być b. zachęcające...

Już to kiedyś chyba pisałem, ale powtórzę Nic takiego z żadnego rozkładu nie wynika.

Jak prowadzisz Stara, to możesz dojechać bezpiecznie do domu, lub się rozbić, ale nie istnieje możliwość, że dojedziesz, czy rozbijesz się jadąc 300km/h. Teraz jak to sobie wyniesiesz do wyższej abstrakcji i zaczniesz rozprawiać o samochodach w ogóle, to owszem, zachodzą takie możliwości w rozkładzie (istnieją samochody osiągające taką prędkość). Tyle tylko, że: Ty jedziesz Starem! Po prostu i zwyczajnie.

To tak jak niektórzy na tym forum biorą dwa fakty: że nastąpiła ingerencja w czas, co oznacza, że świat mógł się potoczyć inaczej; oraz fakt, że coś jest teoretycznie możliwe; i wziąwszy je traktują je za usprawiedliwienie, że twórcy zajście tej teoretycznej możliwości wprowadzili. Fałsz!

Teoretycznie, jako podmiot, człowiek, mogę zabić dowolnego innego człowieka. Ale jeśli ingerencja w czas nastąpiła 2 sekundy temu, a mój domniemany "cel" jest 100 km ode mnie, to ta ingerencja w czas niczego pod tym względem nie może zmienić! Nie mogę raptem w tej nowej linii czasowej być tym, który po tych 2 sekundach dokonał zabójstwa tego właśnie człowieka. Świat nie może się zmienić w taki sposób przy tak określonej ingerencji w linię czasu.

Innymi słowy: takie rozumowania nie uwzględniają warunków brzegowych rozwoju funkcji (wyznaczonych na podstawie punktu wyjścia). Jako takie są z istoty błędne. To, że ingerencja w czas może zmienić przebieg linii czasowej, nie oznacza, że może ją zmienić w dowolny sposób, w każdym razie nie w tym rozumieniu ingerencji w czas, jakie serwują nam twórcy sci-fi.

Przy tym ja tutaj widzę pewną zabawną kwestię. Roztrząsamy wizje przyszłości, wspaniała, czy tragiczna, wielka, czy mała itp. a nie zastanawiamy się nad jednym. My tego nie przeżyjemy! To raz. A dwa - mówimy o względnie bliskim czasie. Teraz pytanie - dlaczego się tak ograniczać? Skoro każdy przyszły czas jest dla nas po prostu przyszłym czasem, to powiedzmy sobie wprost - Ziemia zginie, ludzkość wymrze, pewnie i Wszechświat się skończy. Najlepsze podsumowanie tej debaty o nadziejach i sensach. Życie nie ma sensu!

Czy ludzkość ma przyszłość? A czy za dwie sekundy będą tu pisał? Najpewniej tak, więc ma przyszłość, jeśli mowa o skończonych okresach czasu. Z ogólnej perspektywy - najpewniej nie ma. Nawet pamięć, informacja po niej nie zostanie. Świat się wyresetuje i będzie ostateczny koniec. Nicość absolutna.

Przy tym istnieje tu pewna kwestia: cokolwiek by się nie stało, z idealnego punktu widzenia faktem będzie, że ludzkość kiedyś istniała. W dziedzinie myśli, jaźni, istnieje coś takiego jak fakt. Gdzie ten fakt będzie się mieścił? I to jest pytanie, które skłania niektórych do Platonizmu. Nie chcą oni uwierzyć w możliwość całkowitej destrukcji informacji. To są kwestie skłaniające do poszukiwania Boga, Absolutu, powstawania idei w rodzaju Platonizmu itp. A niektórym się wydaje, że idea Absolutu odpowiada Potworowi Spaghetti...

I jeszcze jedna sprawa. Interpretacja o której mówisz, to - w pewnych aspektach - nic nowego! To jedynie naukowy nawrót do stylu rozumowania typowego dla człowieka od zarania dziejów - że mamy wolną wolę, a stąd, że świat może się potoczyć na różne sposoby. Tak jednak jak w tych potocznych rozumowaniach - nie oznacza to, że nasz się dobrze potoczy; tak i tutaj - nas dotyczy jeden, konkretny przebieg (co za różnica, że możliwe są jakieś inne?).

O tym można się rozmarzyć i w ten sposób "teoretycznie" się pocieszyć, ale w praktyce absolutnie niczego to nie zmienia. Jak dane nam będzie wylądować tragedii, to w niej wylądujemy i marnym pocieszeniem, że w jakimś innym odgałęzieniu drzewa, ktoś żyje w raju.
Radion
Użytkownik
#149 - Wysłana: 4 Gru 2011 02:39:17
Odpowiedz 
Kor:
Glassius jak zwykle w formie. Żyje w świecie idei, a nie rzeczywistości, a wystarczyłoby, żeby wyszedł z domu i przyjrzał się chociażby jak w Polsce w praktyce funkcjonuje idea kapitalizmu - przekręt na przekręcie. Rzecz jasna u nas jest bałagan, w innych państwach wygląda to czasem lepiej, ale nigdy jak w książkach, czy na papierze. Tak jak w książkach czy na papierze czy też jak Wam opowiadają na studiach tj. idealnie, wyglądać to po prostu nie może. No cóż, przykre...

Witamy w anarchokapitalizmie towarzyszu KOR

Kor:
Raptem okaże się, że kapitalizm to nie piękna konkurencja jakością, czy ceną, lecz walka metodami wykorzystania innych (ot chociażby zatrudnienia, wydojenia i zwolnienia pod pretekstem), wrobienia ich, kupienia ludzi, informacji, korzystnych rozwiązań prawnych, czy decyzji; że nie kupuje się jedynie zwolnień lekarskich, ale idące w miliony kontrakty, czy ustawy... itd.

Kapitalizm to "wojna" w państwie bez żadnych zasad.


Kor:
. Otóż jest to wątpliwe założenie. Nikt nie powiedział, że przywódcą jakiegoś państwa nie może zostać osoba chora psychicznie, lub fanatyczna (pamiętacie islamskie dziewice?), że broń jądrowa nie może wpaść w niepowołane ręce itp.

Z całym szacunkiem do władzy tam dorwyją się tam tacy cynicy jak my wiec o to można być spokojnym

Kor:
Jak prowadzisz Stara, to możesz dojechać bezpiecznie do domu, lub się rozbić, ale nie istnieje możliwość, że dojedziesz, czy rozbijesz się jadąc 300km/h. Teraz jak to sobie wyniesiesz do wyższej abstrakcji i zaczniesz rozprawiać o samochodach w ogóle, to owszem, zachodzą takie możliwości w rozkładzie (istnieją samochody osiągające taką prędkość). Tyle tylko, że: Ty jedziesz Starem! Po prostu i zwyczajnie.

Możesz zawsze założyć że istnieje linia czasowa w której STAR naprawdę jedzie 300km/h

Kor:
O tym można się rozmarzyć i w ten sposób "teoretycznie" się pocieszyć, ale w praktyce absolutnie niczego to nie zmienia. Jak dane nam będzie wylądować tragedii, to w niej wylądujemy i marnym pocieszeniem, że w jakimś innym odgałęzieniu drzewa, ktoś żyje w raju.

Nie zamienia ale przynajmniej nie skreślamy jak reszta pokoleń które będą stąpać po nas po ziemi

Przepraszam moderacje za jakiekolwiek błędy ale jest koło trzeciej nad ranem a ja jestem w stanie po spożyciu głębokim.
poligon
Użytkownik
#150 - Wysłana: 15 Mar 2012 10:13:06
Odpowiedz 
Kor:
Raptem okaże się, że kapitalizm to nie piękna konkurencja jakością, czy ceną, lecz walka metodami wykorzystania innych (ot chociażby zatrudnienia, wydojenia i zwolnienia pod pretekstem), wrobienia ich, kupienia ludzi, informacji, korzystnych rozwiązań prawnych, czy decyzji; że nie kupuje się jedynie zwolnień lekarskich, ale idące w miliony kontrakty, czy ustawy... itd.

Nie ma systemów idealnych, dodatkowo wszystko ewoluuje. Wystarczy popatrzeć na XIX gdzie powstawaly trusty, kartele, zmowy cenowe dotyczyły nawet zapalek. Założenia kapitalizmu to konkurencja. Tylko że "kapitalisci" nie chcą konkurować i ponosić ryzyka, wola podzielić się mniejszym zyskiem, ale pewnym.

Niestety nikogo nie można zmusić do konkurencji. Podobnie było w socjaliźmie/komuniźmie, gdzie chciano uczynić wszystkich równymi. Przynioslo to oplakane efekty. Ludzkość jest skazana wiec na bładzenie, ale to błądzenie powoduje rozwój. Niedostyt czy raczej "nienasycenie" jak pisał Witkacy jest motorem działań człowieka.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Czy ludzkość ma przyszłość?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!