USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Etyczna strona samobójstwa
 Strona:  1  2  »» 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#1 - Wysłana: 11 Kwi 2008 17:59:20
Temat ten pośrednio -gdyż nie jest on głównym wątkiem odcinka - poruszony został w epizodzie TNG Eye of the Beholder. Jak myślicie czy decyzja o odebraniu sobie życia powinna leżeć jedynie w gestii samej zainteresowanej osoby czy tez moze takiemu desperatowi powinno sie zabronić podejmować takich decyzji? Czy inni maja prawo wtrącać sie do naszego życia i krytykowac to co z nim robimy? Jak ma sie taka dramatyczna decyzja do dalszych losow rodziny i bliskich nieszczęśnika? Czy rzeczywiście można kogoś wyleczyć z mysli samobójczych czy tez jest to stan trwały - jak podejmuje sie taka terepie teraz a jak to wygląda w XXIV wieku?



Eviva
Użytkownik
#2 - Wysłana: 11 Kwi 2008 18:29:54
Mania samobójcza to rzecz ponadczasowa. I Spock na nią cierpi - tylko kamufluje to pozorami poświęcania się, za co popadnie i kiedy popadnie. zawsze jest tez bardzo zawiedziony, gdy okazuje się, że jednak przezył.
Domko
Użytkownik
#3 - Wysłana: 11 Kwi 2008 19:57:46
Najlepsze jest to pole siłowe, przez które można spokojnie przejść.
Madame Picard
Moderator
#4 - Wysłana: 18 Maj 2008 11:25:23
Picard
czy decyzja o odebraniu sobie życia powinna leżeć jedynie w gestii samej zainteresowanej osoby czy tez moze takiemu desperatowi powinno sie zabronić podejmować takich decyzji?
Ciekawe, jak technicznie miałoby wyglądać takie zabronienie...
Podobno gdzieś kiedyś (ale nie pamiętam dokładnie) próby samobójcze karane były... śmiercią. Właśnie idąc tym tokiem rozumowania: życie jednostki nie należy do niej, ale do społeczności.
Natomiast o ile przed studiami sądziłam, że samobójstwo jest indywidualną rozpaczliwą decyzją, o tyle po studiach socjologicznych wiem już, że wynika ono z niedoboru lub nadmiaru uspołecznienia. ("Samobójstwo" Durkheima - jeśli zasadniczą tezę tej klasycznej pracy przełknie się, zrozumie i zaakceptuje, to znaczy, że przeszło się test na socjologa).
Jurgen
Moderator
#5 - Wysłana: 18 Maj 2008 11:43:29
Picard
a juz myślałem, że to w związku z naszą sesją ten teamt założyłeś.

Co do meritum, to moim zdaniem temat jest podobnie trudny jak eutanazja czy aborcja. Jego rozstrzygnięcie nie zalezy bowiem od jakiejś obiektywnie istniejącej zależności, a od przyjętego systemu wartości. I tak patrząc z punktu np. religii katolickiej czy ideologii uniwersalistycznej, stawiającej potrzeby społeczeństwa przed potrzebami jednostki samobójstwo będzie oceniane negatywnie. odmiennie, tam gdzie podstawową kwestią jest wolność jednostki, ocena samobójstwa będzie mniej negatywna.
Celowo pisze jednak "mniej negatywna" zamiast "pozytywna", bo wartością, którą - w systemie nazwijmy go niesciśle liberalnym - przyrównujemy do wolności jednostki jest życie tej jednostki. I dlatego niedoszłych samobójców mimo wszystko się ratuje...
Wracając do punktu wyjścia, tj. do rozstrzygnięcia kwestii oceny samobójstwa to własnie ze względu na podstawę oceny, która jest swego rodzaju dogmatem, nie da się przeprowadzić jakiejś sensownej dyskusji. Wychodzisz bowiem od pewnego dogmatu i na tej podstawie wnioskujesz (np. w religii katolickiej życie nie zależy od człowieka, a od Boga, stąd człowiek nie może popełnić samobójstwa i samemu odebrać sobie życia). Z logicznego punktu widzenia to rozumowanie jest poprawne. Ale ktoś, kto na pierwszym miejscu postawi dobro jednostki nie zgodzi się z nim. Nie będzie jednak w stanie go zanegować (bo jest logicznie poprawne) musiałby zanegować dogmat. A dogmat z założenia jest czymś stałym i niepodważalnym. To jego "oponent" musiałby po prostu zmienić światopogląd (a co za tym idzie - i założenie).

PS Poza tym, problem samobójstwa rozpatrywac można chyba z punktu widzenia każdej dyscypliny naukowej, więc temat jest bardzo obszerny...
The_D
Użytkownik
#6 - Wysłana: 18 Maj 2008 14:36:42
Ale ktoś, kto na pierwszym miejscu postawi dobro jednostki nie zgodzi się z nim.

Postawienie na pierwszym miejscu dobra jednostki jest otwarciem długiej dyskusji, jak owo dobro zdefiniować czy też obliczyć
Q__
Moderator
#7 - Wysłana: 18 Maj 2008 14:39:22 - Edytowany przez: Q__
Domko

Najlepsze jest to pole siłowe, przez które można spokojnie przejść.

Od razu mi sie Doktor z "Edenu" skojarzył

ps. nie podejmując dyskusji o temacie (bo ostanio mam troche napiete terminy), powiem tylko, że npp. Japonia ma ostatnio b. poważny problem z samobójstwami, co sugeruje, że kulturowa akceptacja samobójstw = więcej samobójstwa...
Darnok
Użytkownik
#8 - Wysłana: 18 Maj 2008 19:30:50
Nie można na to pozwolić. Swego czasu miałem taką osobę na innym forum, gówniarz, wystarczył jeden telefon z podaniem ip. Po 12h szybka jak błyskawica policja już była u gościa, a ten się rozmyślił
Madame Picard
Moderator
#9 - Wysłana: 18 Maj 2008 20:06:37
The_D
Postawienie na pierwszym miejscu dobra jednostki jest otwarciem długiej dyskusji, jak owo dobro zdefiniować
Nie przeczę. Acz w obecnej kulturze europejskiej panuje względna zgoda co do tego, że każda dorosła jednostka sama definiuje, co jest dla niej dobre, i ma pełne prawo decydować o sobie - także wtedy kiedy wybiera samobójczą śmierć.

Q__
sugeruje, że kulturowa akceptacja samobójstw = więcej samobójstwa...
Zdecydowanie nie tak wygląda ta zależność. Kulturowa akceptacja to pojęcie zbyt szerokie; należałoby uściślić, jakiego samobójstwa i w jakich okolicznościach. Bo nie będzie chyba wielkiej przesady w twierdzeniu, że każda kultura akceptuje samobójstwo, tyle że nie każde i nie w każdych przypadkach. Przypadek, który opisujesz, jest wręcz podręcznikowym przykładem tego, co Durkheim nazwał samobójstwem egoistycznym: im mniej uspołecznienia, tym więcej samobójstwa.
The_D
Użytkownik
#10 - Wysłana: 18 Maj 2008 22:18:30
Acz w obecnej kulturze europejskiej panuje względna zgoda co do tego, że każda dorosła jednostka sama definiuje, co jest dla niej dobre, i ma pełne prawo decydować o sobie - także wtedy kiedy wybiera samobójczą śmierć.

Hę? Wydaje mi się, że gdybym teraz ogłosił publicznie, że chcę popełnić samobójstwo jestem pewien, że z miejsca znalazło by się 100 000 osób, które próbowały by mnie od tego odwieść.
Madame Picard
Moderator
#11 - Wysłana: 18 Maj 2008 22:34:36
The_D

Yyyy... Chyba źle się wyraziłam. Nie o to chodzi, że popieramy takie decyzje, ale o to, że kiedy już do nich dochodzi, to uznaje się zwykle taką decyzję za prywatną sprawę danej jednostki. Można próbować kogoś odwieść, tak, ratować go wszelkimi sposobami, ale nie uznajemy za stosowne ukarać go za to czy choćby potępić moralnie (choć to już pewnie bardziej dyskusyjne).
Seybr
Użytkownik
#12 - Wysłana: 19 Maj 2008 14:33:54
Trzeba mieć nie zła odwagę by zabić siebie, pozostawić swoje problemy. Trzeba być też jednocześnie tchórzem i nie odpowiedzialnym człowiekiem. Od kiedy powiesił się mój chrzestny mam jeden pogląd. Chcesz się zabić, twoja sprawa. Ale zrób to tak żeby nikt ciebie nie mógł z znaleźć. Dla mnie samobójstwo jest typowym objawem samolubstwa. Kiedy on się powiesił ja miałem wszystko gdzieś, fakt załamał się. Miał problemy z pracą, byliśmy razem u mojej kuzynki na weselu. Tam jeden z weselników powiedział jemu, od poniedziałku masz pracę. Niby wszystko miało być dobrze, jeszcze składał życzenia swojej córce, bo miała urodziny, 9 lat. Na drugi dzień powiesił się. Nie poszedł na poprawiny, bo się źle czuł. Kiedy dojechałem do domu dowiedziałem się iż nie żyje. Był to dobry człowiek, ale głupi.

Nie rozumiem samobójstwa jako ucieczki od problemów. Fakt w kulturze kwitnącej wiśni to jest normalne, ale czy w Europie ?

Co innego poświęcić życie dla innych, a co innego samobójstwo.
Eviva
Użytkownik
#13 - Wysłana: 19 Maj 2008 15:22:41
Seybr
Czasami człowiek nie widzi przed soba innego wyjścia. Bywają takie stany duchowe, gdy śmierć bardzo człowieka pociąga - chwila cierpienia, a potem ulga i zapomnienie. Wszystko jest za tobą, cały przeklęty świat i całe zafajdane życie, które od dawna przysparzało ci tylko bólu. Jeśli nigdy nie byłeś w takim stanie, to pozazdrościć.
Seybr
Użytkownik
#14 - Wysłana: 19 Maj 2008 15:53:17
Eviva

Jasne że byłem, ale cenie życie swoje. Jakie by nie było, ale walczyć trzeba.
kanna
Użytkownik
#15 - Wysłana: 19 Maj 2008 16:06:41 - Edytowany przez: kanna
Samobójca nie zyje w próżni społecznej - ma rodzine, znajomnych itp.
To gł. ich jego krok dotyka i dotyczy - w różny sposób. I to wobec nich samobójstwo jes najczęściej nie ok.

Mysle sobie, że samobójstwo to chwila wielkiej odwagi wynikająca jednak z tchórzostawa - obawa przed zyciem, problemami, konsekwencjami swojego postepowania.

Życie jest cenne.
Eviva
Użytkownik
#16 - Wysłana: 19 Maj 2008 18:24:25
Seybr
kanna

To prawda, życie jest cenne. Jednak czasem zbyt człowiekowi ciąży. Ja nie potępiam ani nie pochwalam - po prostu uznaję, że z samobójstwem jest jak z aborcją. To suwerenna decyzja.
kanna
Użytkownik
#17 - Wysłana: 19 Maj 2008 18:31:22 - Edytowany przez: kanna
Eviva

Aborcja jest suwerenną decyzja?
A co z ojcem dziecka/dziadkami? Czy nie znalezałoby ich zapytac o zdanie? A co z rodzina samobójcy?
Jest kobieta, której mąz strzelił sobie w twarz - przy dwuletnim dziecku. Teraz ten chłopak ma lat nascie, depresje, a kobieta nerwice. Dzeiciak mysle, że tata zginął w wypadku samochowodym.
"Suwerenna" decyzja jednego faceta włynęła na życie jego zony, dziecka, a pewnie i wnuków, których nie pozna.
Wkurza mnie to.
Eviva
Użytkownik
#18 - Wysłana: 19 Maj 2008 18:47:32 - Edytowany przez: Eviva
kanna

Powinien to zrobić na osobności. A Ty się lepiej tak nie wkurzaj, bo nie wiesz, co dzieje się w umyśle samobójcy - nie wiesz, jakie psychiczne męki znosi, nim zdecyduje się na ten krok. I wkurza mnie to, że ktoś mi mówi, że mam cierpieć tortury w imię INNYCH. Szlachetność wymuszona to nie szlachetność, a ordynarne zniewolenie. Jeśli sobie tego nie życzę, mam prawo odejść. To bodaj czy jedyne prawo, które istota ludzka rzeczywiście ma, bo wszystkich innych jej się odmawia.
A co do aborcji, to nie ojciec chodzi w ciąży, a poza tym jeśli kobieta chce usunąć, to ma jakiś powód - najczęściej ten, że kochający partner porzuca ją natychmiast po tym, jak dowiaduje się, że jest w ciąży. Bardzo rzadko się zdarza, by aborcji żądała kobieta, która ma wsparcie w swym facecie - ale nawet wtedy uważam, że ponieważ to jej brzuch, to ma prawo decydować, co się w nim dzieje. Nie na darmo się mówi, że aborcja byłaby sakramentem, gdyby to mężczyźni zachodzili w ciążę.
Jurgen
Moderator
#19 - Wysłana: 19 Maj 2008 19:17:24
Eviva
kanna

co do aborcji, to - pomijając już kwestię, że póki co regulacja prawna w tej sprawie jest i nikt jej przez jakiś czas nie ruszy, więc kwestia prawna nie istnieje - "prawo do dziecka" mają oboje rodzice, więc przyznanie tego prawa - w normalnej sytuacji* - tylko kobiecie jest (czy raczej byłoby) jakimś nieporozumieniem. Dziadków i dalszą rodzinę pomijam... A roszczenie sobie przez kobietę takiego prawa jest przejawem - jakby powiedział Spock - arogancji.

*normalna sytuacją nie jest np. gwałt czy sytuacja zagrożenia życia matki; tu przyznanie prawa decydowania o dziecku ojcu
kłóci sie z prawem matki do decydowania o własnym zyciu.

PS Nie schodźmy na aborcję, ewentualnie inny temat załózmy. Ale nie radziłbym, bo pachnie mi to kolejną "wojną forumową".
Eviva
Użytkownik
#20 - Wysłana: 19 Maj 2008 19:24:07 - Edytowany przez: Eviva
Jurgen

Nie mam zamiaru o tym dyskutować, bo to jeden z tych tematów, w których udaje się przekonac przekonanych, a przeciwników zirytować. Co to regulacji prawnej, to skoroś taki jurysta, to pewnie wiesz, że jest ona wynikiem pożałowania godnej bigoterii naszych polityków i stoi w jaskrawej sprzeczności z prawem europejskim. A ponoć jesteśmy w Unii. Zresztą to prawo uderza jedynie w kobiety niemajętne, gdyż pozostałe po prostu wyjeżdżają w tym selu do kraju bardziej cywilizowanego niż nasz, i po kłopocie. Ciekawe, że w całej Europie uznaje się prawo kobiet do decyzji, czy chcą urodzić, a u nas wszyscy są święci - cudzym kosztem.
A gdyby płód można było przeszczepić facetowi, sama byłabym za tym, by decydowali oboje rodzice. Zreszt a tak zazwyczaj właśnie jest - bo gdy mężczyzna porzuca ciężarną kobietę, bierze na swoje sumienie wszystko, co ona wtedy zrobi.

kanna

Tak między nami: ja bym ciąży nie usunęła. Jednak nikomu nie mam zamiaru wpierać swojej moralności w tym temacie ani nie będę jazgotać na kobiety, które z jakichś powodów decydują się na zabieg. Nie jestem w ich skórze.
Jurgen
Moderator
#21 - Wysłana: 19 Maj 2008 19:42:45
Zreszt a tak zazwyczaj właśnie jest - bo gdy mężczyzna porzuca ciężarną kobietę, bierze na swoje sumienie wszystko, co ona wtedy zrobi.

Nie twierdzę, że tak nie jest (wręcz przeciwnie), Natomiast "prawo do aborcji" nie jest (jeszcze) prawem Unii, bo póki co Unia takich uprawnień nie ma. Owszem, są zdaje się zalecenia Parlamentu, ale one nikogo nie wiążą. Nie było też w tym zakresie dyrektywy czy rozporządzenia...
Poza tym, nie ma jednolitości w ustawodawstwach krajów członkowskich UE (np. Irlandia i Szwecja).
Eviva
Użytkownik
#22 - Wysłana: 19 Maj 2008 19:48:06
Jurgen
Irlandia, aleś dał przykład! Co do Szwecji, nie wiem, nie słyszałam. Zresztą tam poziom życia jest taki, że wycieczka gdziekolwiek celem dokonania zabiegu nie stanowi problemu dla portfela Szwedki. U nas - wiadomo, prawo uderza głównie w kobiety biedne, bo zamożne radzą sobie doskonale.
Ale skończmy z tym, bo na ten temat można długo i namiętnie, i bez sensu też. w końcu to nie jest forum miłośników prawnych dyskusji ani też forum kościelne, bo na takie to ja za Boga bym się nie zalogowała.
Jurgen
Moderator
#23 - Wysłana: 19 Maj 2008 19:58:12
Eviva

Irlandia, aleś dał przykład!

Jest w Unii.

Ale skończmy z tym, bo na ten temat można długo i namiętnie, i bez sensu też.

Fakt.
Seybr
Użytkownik
#24 - Wysłana: 19 Maj 2008 20:00:45 - Edytowany przez: Seybr
Eviva

U nas jest typowy pogląd moherowych beretów, klechy mają zbyt wielki wpływ.

Aborcja to szeroki temat. Jeżeli kobieta chce usunąć ciąże, bo została zgwałcona, dziecko jest ułomne, zagraża jej życiu. to zrozumiem. Jednak nie jestem w stanie zrozumieć, kiedy kobieta usuwa bo ma ochotę. Jak się nie zabezpieczyła z partnerem, ma pecha. Człowiek ma rozum i seks też powinien uprawiać z głową . Skok w bok i dziecko, żeby partner się nie dowiedział. Tego to już całkowicie nie czaje, jestem w tedy skłonny coś powiedzieć. Ale zachowam do dla siebie. Facet który dowiaduje się iż zostaje ojcem i zwiewa ? Takiego to za kulki powinno się powiesić.

Aborcja, każdy ma swoje sumienie. Każdy powinien mieć prawo to tego.

Mam koleżankę która to zrobiła, teraz po latach żałuje i musi żyć z tym. Wiem co czuje bo mi mówiła.
Prawa do dziecka nie tylko ma kobieta, ale i facet. To że ona nosi , nie powoduje że ma monopol. Chciałyście równo uprawnienia to trzymajcie się tego kobiety. Facet ma gotować, prać, kobiety mogą być komandosami. Jeżeli tak jest, to facet ma prawo decydować o dziecku nie narodzonym.
kanna
Użytkownik
#25 - Wysłana: 19 Maj 2008 20:19:28
Eviva
Ty się lepiej tak nie wkurzaj, bo nie wiesz, co dzieje się w umyśle samobójcy - nie wiesz, jakie psychiczne męki znosi, nim zdecyduje się na ten krok. I wkurza mnie to, że ktoś mi mówi, że mam cierpieć tortury w imię INNYCH.

Nikt ci nie każe cierpieć tortur w imie innych.
Ja uważam, że każde zachowanie jest ok - o ile sie nie krzywdzi innych.
Więc odwrócę twoje pytanie - dlaczego ta kobieta i ten dzieciak mają cierpieć tortury - prawdopodobnie przez resze ich zycia - bo MAZ i OJCIEC podjął taka decyzję? Czy też powinni popełnic samobójstwo?
Bo maja wolną wolę?
Eviva
Użytkownik
#26 - Wysłana: 19 Maj 2008 20:26:16 - Edytowany przez: Eviva
Ma prawa, zgoda. Wtedy, gdy wypełnia obowiązki.
Uczestniczyłam kiedyś jako wolontariuszka w programie badań prenatalnych. Potem wspólnie z lekarzem prowadzącym podliczaliśmy wyniki. 70% przebadanych kobiet, u których wykryto płód z zespołem Downa, decydowało sie urodzić - i w bardzo rzadkich przypadkach nie zostawały z tą decyzją same. Nie chodzi mi o to, że każda, której się zachce, ma ot tak pójść i usunąć. Jednak jestem przeciwna zmuszaniu do rodzenia, a to właśnie dzieje się w naszym kraju.
A co do kolezanek, to ja mam taką, co NIE usunęła ciąży - i też do dziś żałuje. Tak że to akurat niczego nie dowodzi. To jak ze skokami spadochronowymi. Nie mam zamiaru tego robić, ale z zakazem takich skoków dla kobiet walczyłabym ze wszystkich sił.
A co do seksu "z głową" - typowo męska mentalność. Twierdzisz, że to, iż kobieta chodzi w ciąży, nie odbiera facetowi prawa do decydowania o dziecku, i, jak widac, uważasz też, że nie daje mu obowiązku, by to on uprawiał ten seks "z głową". Baba rodzi, niech więc baba myśli o zabezpieczeniach.
Ciekawe - gdyby z nagła kobiety zadecydowały, że wszyscy faceci mają się obowiązkowo obrzezać, wrzeszczelibyście z oburzenia, jakie MY mamy prawo decydować o WASZYM ciele...
Choć przyznaję, że gdyby w naszym kraju była większa wiedza o antykoncepcji, temat mógłby wogóle nie istnieć. Ale antykoncepcja to przecież grzech, minimalnie tylko lepszy od samej aborcji!
I błagam, kończmy ten temat, bo robi się nieciekawie!
Seybr
Użytkownik
#27 - Wysłana: 19 Maj 2008 20:59:26
Eviva
A co do seksu "z głową" - typowo męska mentalność. Twierdzisz, że to, iż kobieta chodzi w ciąży, nie odbiera facetowi prawa do decydowania o dziecku, i, jak widac, uważasz też, że nie daje mu obowiązku, by to on uprawiał ten seks "z głową".

Przeczytaj jeszcze raz mój post.

Moje słowa
Facet ma gotować, prać, kobiety mogą być komandosami. Jeżeli tak jest, to facet ma prawo decydować o dziecku nie narodzonym.

Facet ma taki sam stosunek i obowiązek co kobiety.

Baba rodzi, niech więc baba myśli o zabezpieczeniach.


Typowo kobiece myślenie, najlepiej zwalić na faceta. Widzisz ja też mogę też tak napisać. Wszystko jest przecież powiązane z partnerstwem. Jak by były tabletki dla facetów, brał bym je.

Ale antykoncepcja to przecież grzech, minimalnie tylko lepszy od samej aborcji!

Grzech, podaj mi cytat z Biblii. Grzechem jest to iż klechy piep... się po kontach, a gadają co innego. Zresztą mam gdzieś ich zakazy.
Eviva
Użytkownik
#28 - Wysłana: 19 Maj 2008 21:05:13 - Edytowany przez: Eviva
Aj, Seybr! Zgoda, ja jestem kobietą, a Ty facetem. I możemy jeszcze długo zarzucać sobie nawzajem nieodpowiedzialność bądź brakl moralności, ale po co? Jeśli rzeczywiście wierzysz w to, co napisałeś na temat praw i obowiązków, to chwała Ci - jestes jednym z "lepszych". Ty masz zresztą swoje racje, ja swoje, i dlatego mamy demokrację.
A co do prawa do aborcji, to jedymym mężczyzną, który mi w tej sprawie autentycznie zaimponował, był Andrzej Sapkowski. W książce "Chrzest ognia" jeden z bohaterów mówi:
- Oczywiście, że to decyzja kobiety. Masz nas za dzikusów, stosujących się do jakichś szamańskich tabu?
Ale też można zaargumentować, że Milva vel Maria nawet nie wiedziała, kto był ojcem jej nienarodzonego dziecka i wreszcie zdecydowała się nie usuwać ciąży...
Co zaś do grzechu, to było ironiczne stwierdzenie. Znam Biblię dość dobrze i nigdzie tam nie ma ani słowa o usuwaniu płodu, jeśli nie liczyć księgi Kabała, która do chrześcijańskiego kanonu i tak nie weszła. Jak widac, w tej sprawie też mamy canon i noncanon. Zresztą i we wspomnianej księdze powiedziano jedynie, że zbuntowany Anioł imieniem Kasdeia nauczył ludzi, jak niszczyć płód w łonie matki, bez ustosunkowywania się do samego faktu.
michstach
Użytkownik
#29 - Wysłana: 19 Maj 2008 22:04:17
A co się dzieje wtedy, kiedy nienarodzone dziecko jest już na tyle rozwinięte, że byłoby w stanie żyć niezależnie? Takie aborcje tez się zdarzają, i moim zdaniem takie dziecko nie jest już częścią kobiety, tylko osobną osobą. Ja osobiście uważam, że oboje rodzice powinni ponosić równą odpowiedzialność, a więc mieć równe prawa i obowiązki. Ucieczka mężczyzny po zajściu kobiety w ciąże powinna być surowo karana, gdyż jest to po prostu brak odpowiedzialności z jego strony, ale uważam też, że jeżeli kobieta ma kochającego męża, gotowego ją wesprzeć i nie ma większych problemów w życiu, a mimo wszystko usunie ciąże "na boku", bez wiedzy męża, również powinna być ukarana. Wydaje mi się, iż nie jest tu problemem prawo, tylko świadomość samych ludzi, którzy często nie wiedzą co robią i potem dochodzi do niechcianych ciąży. Innym problemem jest tutaj też przyrost naturalny, który we wspomnianych przez kogoś powyżej "cywilizowanych" narodach jest najczęściej ujemny. Jakby nie patrzeć, z biologicznego punktu widzenia samicą gatunku Homo Sapiens. I wiem, że ludzie są "cywilizowani" i odrzucają swoją naturę, i że pewnie wielu się taka filozofia nie podoba, ale kobiety (samice) zostały przez naturę przystosowane do rodzenia dzieci a mężczyźni (samce) do zdobywania pożywienia. I absolutnie nie zabraniam kobietom pracować w typowo męskich zawodach, ba, bawet mam wiele znajomych dziewczyn motorniczych, kierowców autobusów a nawet mechanika samochodowego, ale pomimo tego i tak powinny rodzić dzieci. Tylko oczywiście świadomie i w sprzyjająch warunkach. A teraz czekam na lincz
The_D
Użytkownik
#30 - Wysłana: 20 Maj 2008 02:37:54
Trochę mnie dziwi, że dyskusja poszła w stronę praw ojca do decydowaniu o aborcji. Zawsze wydawało mi się, że sedno problemu leży w pytaniu gdzie zaczyna się człowiek, w którym momencie mamy doczynienia ze skupiskiem komórek, a w którym mozemy mówić o żywej osobie.

Grzech, podaj mi cytat z Biblii.
Seybr

Jak to było... Idźcie i rozmnażajcie się? Kto świadomie unika rozmnażania sprzeciwia się woli Bożej.
 Strona:  1  2  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Etyczna strona samobójstwa

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!