USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Opowiadania
 Strona:  ««  1  2  3  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#31 - Wysłana: 17 Mar 2008 21:19:24
Odpowiedz 
karaktak

Dziękuję za to, że nie jestem. (chociaż jestem)

To teraz na opowiadanie czekam...

Pytanie natury merytorycznej: czy opowiadania mają w swej treści dotyczyć ST czy też mogą wykraczać po za ramy do sf i fantazy

Na te spoza ST był kiedyś inny topic. Sam ise tam "produkowałem"...
karaktak
Użytkownik
#32 - Wysłana: 17 Mar 2008 21:22:45
Odpowiedz 
Q__

Na te spoza ST był kiedyś inny topic. Sam ise tam "produkowałem"...

No to jak mogą czy nie mogą bo muszę uruchomić odpowiedni program w mozgu.
Q__
Moderator
#33 - Wysłana: 17 Mar 2008 21:27:36
Odpowiedz 
karaktak

No to jak mogą czy nie mogą bo muszę uruchomić odpowiedni program w mozgu.

A o czym opowiadanie? (Bo jak ine ze świata ST to mamy temat "własny świat SF).
karaktak
Użytkownik
#34 - Wysłana: 17 Mar 2008 21:33:22
Odpowiedz 
Q__
A o czym opowiadanie? (Bo jak ine ze świata ST to mamy temat "własny świat SF).
Jak chcesz to będzie ST. Podobno mam niezłą wyobraźnię
Q__
Moderator
#35 - Wysłana: 17 Mar 2008 21:52:27
Odpowiedz 
karaktak

Jak chcesz to będzie ST. Podobno mam niezłą wyobraźnię

Ty już się tyle nie odgrażaj. Ty pisz.
Pitmistrz
Użytkownik
#36 - Wysłana: 17 Mar 2008 21:54:31
Odpowiedz 
Q__

Ty już się tyle nie odgrażaj. Ty pisz.

Zgadzam się ja się już raz odgrażałem i mam 5 Początków na opowiadanie a żadnego nie dokończyłem bo mi się wątek urywał.
Q__
Moderator
#37 - Wysłana: 17 Mar 2008 22:01:18
Odpowiedz 
Pitmistrz

Zgadzam się ja się już raz odgrażałem i mam 5 Początków na opowiadanie a żadnego nie dokończyłem bo mi się wątek urywał.

To dsj te kawałki...
Pitmistrz
Użytkownik
#38 - Wysłana: 17 Mar 2008 22:10:22
Odpowiedz 
Poszukam na dyskach sieciowych i postaram się jutro wrzucić.
Delta
Użytkownik
#39 - Wysłana: 18 Mar 2008 03:06:30
Odpowiedz 
Pitmistrz
Zgadzam się ja się już raz odgrażałem i mam 5 Początków na opowiadanie a żadnego nie dokończyłem bo mi się wątek urywał.

Też mam takie jedno leżące odłogiem od czasów premiery Nemesis w kinie. Nawet mam pomysł na całą fabułę, tylko umiejętności brak. Ale za to wczoraj natknąłem się w sieci na to:
http://www.cannell.com/page.php?id=6&k=877a8d40b0b b5057d6ed54d8574c7c04&t=1

Może się komuś przyda.
karaktak
Użytkownik
#40 - Wysłana: 18 Mar 2008 07:28:27
Odpowiedz 
Q__
Ty już się tyle nie odgrażaj. Ty pisz.
Piszę.
Pitmistrz
Zgadzam się ja się już raz odgrażałem i mam 5 Początków na opowiadanie a żadnego nie dokończyłem bo mi się wątek urywał.
Mnie się wątki nie urywają, bo cały czas tworzę następny rozdział... Polecam metodę na bezsenne noce.
Q__
Moderator
#41 - Wysłana: 18 Mar 2008 10:25:24
Odpowiedz 
Delta

Ale za to wczoraj natknąłem się w sieci na to

Ciekawe...

Pitmistrz
karaktak

Nadal czekamy
Picard
Użytkownik
#42 - Wysłana: 18 Mar 2008 13:14:42
Odpowiedz 
Gdy oddział po wodzą Klingona dotarł na miejsce Anika monitorująca zachowanie tajemniczego zjawiska zauważyła nagła zmianę w zachowaniu celu.
- Obiekt emituje silny puls polaronowy! – orzekła spoglądając na odczyty – Wygląda na to, że nas skanuje…
Nim skończyła mówić jaskrawo zielony promień emitujący z sąsiedztwa reaktora rozświetlił całe pomieszczenie oślepiając wszystkich, którzy się w nim znajdowali. W tym jaskrawym blasku specjalne obwody optyczne wszczepione w siatkówkę oczu Geordiego zanotowały coś ciekawego, coś co musiało przykuć uwagę głównego mechanika. Nim jednak zdał sobie w pełni sprawę z natury obserwowanego zjawiska, nie wspominając już o podzieleniu się tymi rewelacjami z grupą dowodzoną przez Worfa, jasne światło znikło. Podobnie jak obiekt, który go emitował. Oficerowie spoglądali zdezorientowanym wzrokiem po sobie i po otoczeniu zadając sobie w myślach jedno pytanie, a Geordi LaForge wiedział już, że musi przekazać na mostek złe wieści:
- Sir, Worf, Kira Narys, Miles O’Brien i Anika Hansen wszyscy oni znikneli. Cokolwiek to było zabrało ich ze statku…
Anika obudziła się nagle, w słabo oświetlonym pomieszczeniu. Światło to, pochodzące z niewidocznego dla niej źródła rozpraszane było przez kłęby pary sączące się z podłogi. Na dodatek jej wzrok był zamglony jak gdyby przesłaniała go lekka mgiełka powstała raczej w jej głowie niż fizycznie obecna w pokoju, w którym się znajdowała. W swojej głowie słyszała też obcy głos, który z cała pewnością nie dochodził do jej uszu a obecny był jedynie w jej umyśle. Nie mogła rozpoznać słów wypowiedzianych w nieznanym jej dialekcie ale metoda za sprawą, której słowa te zagościły w jej mózgu zdawała jej się dziwnie znajoma. Spróbowała objąć głowę dłońmi i w nadziej, że powstrzyma to natarczywy szept przed wdzieraniem się do jej świadomości jednak uświadomiła sobie, że nie może ruszyć żadną z kończyn. Jej bezwładne ciało leżało na stole umiejscowionym na samym środku pomieszczenia, najwyraźniej oplecione niewidoczną warstwą bariery energetycznej krępującej jej ruchy. I mimo, że stuł ten był inny niż te, które znała ze swojej koszmarnej przeszłości – sprawiał wrażenie tworu organicznego, niemal żywej istoty – to Anika dobrze widziała co czeka ją za chwile. Nie była więc zaskoczona gdy za siebie usłyszała znajomy metaliczny chrzęst a w jej ciało wtargnęły metalowe rurki pompując do jej organizmu miniaturowe mechanizmy mające zmienić jej organizm w perfekcyjną - na poły biologiczną, na poły mechaniczną - konstrukcję. Gdy poczuła jak metalowe mikroby rozpoczynają dokonywanie swego dzieła, boleśnie zniekształcając jej ciało na podobieństwo maszyny krzyknęła głośno i bezsilnie a głos w jej głowie wydał radosny dźwięk.
Worf ocknął się niemal natychmiast po tym jak obca siła zabrała go z Enterprise i cisnęła na nieznany obcy ląd na, którym właśnie się znajdował. Klingon powstał z ziemi – wilgotnej i porośniętej nieznaną mu odmianą mchu – i rozejrzał się bacznie po otoczeniu. Okolica spowita była gęstym woalem mgły jednak zdołał przez niego dostrzec pnie grubych drzew – czy tez tworów bardzo im podobnych – znajdujących się nieopodal. Gdy wzrok Worfa przyzwyczaił się do mglistego otoczenia dostrzegł w kłębowisku pary nieruchome ciała swych towarzyszy. Gdy się nad nimi pochylił Kira Narys i Miles O’Brien nie dawali znaku życia jednak po pewnym czasie udało mu się ich ocucić. Pierwsza doszła do siebie Kira. Usiadła ostrożnie rozglądając się uważnie po otoczeniu:
- Gdzie jesteśmy? – zdawała sobie sprawę jak głupio zabrzmiało to pytanie jednak nie mogła powstrzymać się przed aby go nie zadać – Co, z resztą drużyny, wszyscy cali? Próbował się pan skontaktować ze statkiem?
- Nie wiem gdzie jesteśmy, z całego zespołu dostrzegłem jedynie panią i O’Briena i nie zdążyłem jeszcze spróbować połączyć się z okrętem. – odparł Worf – O ile on jeszcze istnieje…
Kira teraz sprawę z tego, że ich statek podzielić mógł równie dobrze los poprzednich dwóch jednostek, których zagładę widział przebywając na mostku Enterprise. Obok niej dochodzący do siebie Miles O’Brien dotknął przenośnego komunikatora, który zwyczajem oficerów Floty zawieszony miał na piersi:
- Enterprise tu O’Brien, Enterprise zgłoś się! – przez chwile wsłuchiwał się w odpowiadającą na jego wezwanie cisze następnie wstał na chwiejących się nogach opierając się o pobliskie drzewo i popatrzył zmieszany na dwójkę swoich towarzyszy. Jednocześnie jego umysł zaczął gorączkowo analizować sytuacje, w której się znaleźli gromadząc dane i szukając właściwej drogi postępowania w tych nietypowych okolicznościach. Jego rozmyślania przerwało nagłe poruszenie w pobliskim gąszczu listowia, spowitym przez gęstą mgłę. Cała trójka porwanych oficerów wstała na równe nogi chwytając za ręczną broń zwisającą dotąd bezużytecznie u ich pasów. Przez pewien czas w napięciu celowali w źródło hałasu by po chwili w opuścić broń nie tyle z uczuciem ulgi co bezbrzeżnego zaskoczenia: z mgły wychynęła Anika Hansen z ciałem zniekształconym metalowymi naroślami bujnie wykwitającymi spod jej skóry.
Pitmistrz
Użytkownik
#43 - Wysłana: 18 Mar 2008 14:25:19
Odpowiedz 
tylko tyle udało mi się znaleźć z tego co pamiętam było tego znacznie więcej ale nie mogę nigdzie znaleźć ale powiem wam że przeczytanie tego kawałeczka natchnęło mnie nową weną i chyba będę kontynuował pisanie.

Niewielki okręt przemierzał pole asteroid najwyraźniej czegoś szukając aby po chwili zniknąć w pustce kosmosu. Na całe to zajście patrzył uważnie dowódca Romulańskiego drapieżnego ptaka aby po chwili powiedzieć – Wszystkie jednostki zdjąć maskowanie i ostrzelać miejsce zniknięcia celu.
Już po chwili ukazały się 4 potężne okręty i huragan zielonej energii poleciał w kierunku pustki aby przez nią przelecieć i rozbić o asteroidy.
Nagle na twarzy Romulańskiego dowódcy zagościło zdziwienie a potem strach ostatnią rzeczą jaką zobaczył przed śmiercią był niebieski promień który pojawił się z nikąd i po kolei zanihilował wszystkie 4 okręty po czym rozpłynął się.

Całe to zajście było obserwowane z pokładu nie wielkiego Falcona który po skończonej obserwacji zawrócił i udał w tylko sobie znanym kierunku.
Doctor_Who
Użytkownik
#44 - Wysłana: 18 Mar 2008 14:27:58
Odpowiedz 
Ciekawie się te wasze opowiadania czyta jedno po drugim, gdy każdy pisze swoją historię... Zupełnie jakbym był Archerem w tunelu czasu u tego gościa od służby temporalnej i widział przelatujące obok siebie zupełnie różne obrazy...
Q__
Moderator
#45 - Wysłana: 18 Mar 2008 14:38:55
Odpowiedz 
Pitmistrz

To może rozwiń?

Doctor_Who

Zupełnie jakbym był Archerem w tunelu czasu u tego gościa od służby temporalnej i widział przelatujące obok siebie zupełnie różne obrazy...

Mi ise raczej z wiadomym Guardianem skojarzyło...
Doctor_Who
Użytkownik
#46 - Wysłana: 18 Mar 2008 14:40:26
Odpowiedz 
Q__

Mi ise raczej z wiadomym Guardianem skojarzyło...

Tym od "Yesteryear"? To może lepiej nie wchodzić, bo jak wyjdę to sie okaże, że mnie nie ma .
Q__
Moderator
#47 - Wysłana: 18 Mar 2008 14:52:20
Odpowiedz 
Doctor_Who

Tym od "Yesteryear"?

Jasne.

To może lepiej nie wchodzić, bo jak wyjdę to sie okaże, że mnie nie ma

Kto mówi o wchodzeniu? Patrzeć też można....
karaktak
Użytkownik
#48 - Wysłana: 19 Mar 2008 10:03:01
Odpowiedz 
Q__
Piszę, ale mam dopiero 3 strony i jest to ok 5%. Cierpliwości. Postaram się jutro puścić część. Będzie wtedy w odcinkach. Jeżeli Was wogóle zainteresuje.
Dreamweb
Użytkownik
#49 - Wysłana: 19 Mar 2008 11:11:39 - Edytowany przez: Dreamweb
Odpowiedz 
Hehe, ja kiedyś wieki temu próbowałem napisać opowiadanie powiązane z filmem "First Contact" i nawet dziejące się chwilami w tym samym czasie. Odnosiło się ono do FC mniej więcej tak jak dwójka "Back to the Future" do jedynki - bohaterowie cofali się po raz kolejny do 2063 aby naprawić szkody wyrządzone podczas 1-go kontaktu tym razem przez Romulan (którzy w "cloaku" obserwowali całą historię z Borg widzianą w filmie i równolegle wcielali w życie swój własny plan). Bohaterowie muszą powstrzymać Romulan a przy okazji unikać spotkania samych siebie widzianych w filmie i ingerencji w wydarzenia w filmie przedstawione... Niestety ten niezły moim zdaniem pomysł porzuciłem z braku czasu i natłoku zajęć, ale może kiedyś...
Q__
Moderator
#50 - Wysłana: 19 Mar 2008 16:13:52
Odpowiedz 
Dreamweb

Odnosiło się ono do FC mniej więcej tak jak dwójka "Back to the Future"

Bo oba te filmy śa w sumie podobne.. Przy czym w "Powrocie..." ten naujowy infantylizm (i przymróżenie oka) nie razi bo jest to zamierzone, a z FC jest gorzej...
Pitmistrz
Użytkownik
#51 - Wysłana: 19 Mar 2008 16:20:02
Odpowiedz 
Takie opowiadanie byloby całkiem fajne ale ja się do takich rzeczy nie kwalifikuje ponieważ mechanika temporalna jest moją najsłabszą stroną.
Q__
Moderator
#52 - Wysłana: 19 Mar 2008 16:59:23
Odpowiedz 
Dobra, ja bym chciał mniej komentarzy i zapowiedzi, a więcej tekstów
Picard
Użytkownik
#53 - Wysłana: 19 Mar 2008 23:05:32
Odpowiedz 
W tym samym mniej więcej czasie Geordi LaForge przeglądał na mostku Enterprise przeglądał zapisy dotyczące niedawnego uprowadzenia Worfa i jego grupy.
- Nie odkryliśmy tego od razu Sir, ale najwyraźniej obcy korzystali z międzywymiarowego transportera aby przebić się przez nasze tarcze. – orzekł mechanik przyglądając się zgromadzonym zapisom – Z podobną sygnaturą transportu miałem do czynienia podczas misji na planecie Rutia gdzie urządzenie to było używane przez miejscowych terrorystów.
- Ten wynalazek wywoływał szkodliwe skutki uboczne. – zmartwiony Riker pochylił się nad wertowanymi przez Geordiego odczytami – Czy naszym ludziom cokolwiek grozi?
- Degradacja komórek wywołana działaniem tego sprzętu dawała się odczuć dopiero po długotrwałym jego użytkowaniu więc nie sądzę by naszym coś zagrażało. – LaForge zamyślił się po czym dodał – Przynajmniej nie ze strony samego transportera. Niepokojące jest to, że wciąż nie jestem w stanie wytropić źródła sygnału i znaleźć miejsca gdzie zabrano naszych ludzi.
- Panie Data, coś nowego na skanerach? – kapitan Picard odwrócił na chwile swoją uwagę od dyskusji toczącej się pomiędzy jego pierwszym oficerem i głównym mechanikiem aby ponownie sprawdzić czy andoriod znalazł jakieś nowe poszlaki.
- Niestety Sir, przeczesuje cała pobliską przestrzeń jednak jak dotąd nie natrafiłem na żadne, dalsze ślady obcych. – odparł komandor porucznik.
- To co mnie zastanawia Sir, - wtrącił się Riker – to to czemu nie zniszczyli naszego statku tak jak poprzednich?
- I czemu zabrali tylko kilkoro z nas skoro mogli porwac cała załogę? – Picard dokończył przemyślenia swego zastępcy- Tak, myślałem nad tym Pierwszy i wydaje się, że nie mogliśmy znaleźć się tu przypadkiem. Tak jak nie przypadkiem zostały tu sprowadzone statki dwóch odmiennych ras z dwóch różnych części galaktyki. Myślę, że obcy celowo zwabili nas w to miejsce. Nie wiem jeszcze czemu, a poznanie ich motywacji może okazać się tu kluczowe.
Skończywszy wywód kapitan w zamyśleniu spoglądał na pusty ekran Enterprise, by po chwili wydać kolejne polecenie androidowi zasiadającemu na stanowisku OPS:
- Panie Data, proszę zebrać i przeanalizować wszelkie możliwe dane tyczące się rasy Hirogenów i Łowców! Doradca Troi pomoże panu w analizie porównawczej obu kultur. Wyniki waszych badań przedstawicie nam zebraniu w Sali widokowej o piętnastej.
Potwierdziwszy otrzymanie rozkazu pan Data wraz z doradcą opuścili zajmowane przez siebie miejsca i udali się na tył mostka by skorzystać z umiejscowionych tam konsoli naukowych. Picard był pewien, iż wiedza jednego z tych oficerów i intuicja drugiego z cała pewnością pomoże im natrafić na właściwy trop prowadzący do rozwiązania zagadki niedawnych zdarzeń. Kapitan nie był jednak pewien czy odpowiedź na tą tajemnice mu się spodoba…
Anika – blada i dygocząca - stała w szarym świetle przenikającym przez konary wysokiego drzewa i tonącym w oparach mgły ścielących się u jej stóp. Jej towarzysze próbowali udzielić jej pomocy zmuszając ją by usiadła koło pnia drzewa. Ona jednak nie skorzystała z ich propozycji, zmuszając swój umysł do otrząśnięcia się z pierwszego szoku i rozpoczęcia poszukiwania wyjaśnienia osobliwej sytuacji w jakiej się znalazła. O’Brien podszedł do niej z trikorderem, który cudownym sposobem został zabrany z całym pakietem naprawczym jaki Miles taszczył do maszynowni, a który do niedawna spoczywał spokojnie pod drzewem w gęstych oparach mgły. Szef O’Brien włączył urządzenie i przekonał się, iż dział ono bez zarzutu. Przekonał się też, że odczyty jakie za jego pośrednictwem otrzymał był wielce zaskakujące. Postarał się spokojnie podzielić się swoimi spostrzeżeniami z panią Hansen, która wciąż stałą w tym samym miejscu uważnie przyglądając się swoim kończyną oszpeconym mechanicznymi naroślami:
- Jak się pani czuje? Szczerze współczuje, że panią to spotkało, i uważam, że powinna pani usiąść dla własnego dobra, dać sobie chwilę by dojść do siebie…
- Nie jestem uszkodzona… - odparła Anika a wszyscy zebrani zaczeli zastanawiać się czy to nietypowe oświadczenie jest dziełem implantów czy też jest jedynie przejawem ,,niezwykle ciepłej” osobowości Hansen. – Proszę mi teraz powiedzieć co wykazał skan?
- Cóż… - O’Brien zawahał się chwile zastanawiając się czy może spokojnie ufać własnym oczom – Odczyty są wyjątkowo nietypowe. Implanty jakie pani wszczepiono, wyglądają jak dzieło Borg, zachowują się bardzo podobnie jak typowe wynalazki tej rasy ale… ich struktura na podstawowym jest całkiem różna od tworów mechanicznych! Te rzeczy są zbudowane z materii organicznej, imitującej złożone mechanizmy. Pod wieloma względami jest to dokładna ich imitacja, wszak jednak niedoskonała.
- Chwila! – przerwała mu Narys – Chce pan powiedzieć, że to co ona ma na sobie żyje?
- W pewnym sensie na pewno! – odparł O’Brien – Ale nie jestem lekarzem, mogę powiedzieć jedynie tyle, iż jak na maszyny te rzeczy wykazują cholernie dużo życia! Trikoder proces podobny do podziału komórek…
- Cisza! – zasyczał nagle Worf naprężając swoje ciało i unosząc do góry dłoń by uciszyć kompanów – Słyszałem coś w konarach drzew. Coś jest nad nami…
Picard
Użytkownik
#54 - Wysłana: 21 Mar 2008 00:45:39
Odpowiedz 
W chwili, w której wypowiedział te słowa Kira poczuła, że coś kapie na jej ubranie. Mimo, że pogrążona była w cieniu rzucanym przez drzewo zdołała dostrzec, że substancja ta jest ciemna, niemal czarna. Dotknęła jej i poczuła pod palcami lepką ciecz wtapiającą się w tkaninę jej odzienia. Jeszcze nim podniosła zbrudzone płynem palce do nosa i poczuła w nozdrzach metaliczny zapach, wiedziała z czym ma do czynienia:
- Krew… - wycedziła i jak na komendę wraz z resztą zespołu zadarła głowę w górę, na konary drzew jednocześnie kierują w tamtą stronę lufę swojego fazera. Z wyższych partii listowia wystawały zwłoki – a raczej żałosne szczątki – załogi obu obcych jednostek, na które wcześniej natknął się Enterprise. Wysiały głowami w duł, pozbawione wierzchniego odzienia jak także skóry. Ciała zawieszone były za nogi, na czymś co na pierwszy rzut oka wyglądało jak wyjątkowo silny żeniec – równie cienki co wytrzymały. Nim ktokolwiek zdołał go powstrzymać pan Worf, schował broń za pas i rozpoczął energicznie wspinać się po drzewie w stronę obcych szczątków. Z oddali ciała przedstawicieli dwóch różnych ras na skutek zastosowanych na nich brutalnych praktykach były niemal nie do odróżnienia, jednak z bliska Klingon rozpoznał szczegóły anatomiczne pozwalające odróżnić Łowców od Hirogenów. Worf nie przejmował się zbytnio widokiem okaleczonych ciał – Klingońska tradycja nauczyła go bowiem, iż śmiertelne szczątki każdej istoty nie są niczym więcej jak jedynie pustą skorupom. Miast więc rozważać tragiczny los pomordowanych postarał się przeciąć wąską wiązką fazera, powrozy utrzymujące ciała nad ziemią. Ku jego zdziwieniu okazało się jednak, iż broń nie działa. Gdy poinformował o tym towarzyszy oni również postarali się wystrzelić ze swoich fazerów – żaden z nich nie wyemitował żadnego rodzaju promienia. Zirytowany tym faktem Worf dokonał ostatnich – z konieczności – pobieżnych oględzin ciał zabitych obcych by następnie zejść błyskawicznie na ziemie.
- Nie rozumie – wycedził O’Brien, z odrazą odwracający się od przerażającego widoku zawisłego wysoko nad nimi – Sprzęt naukowy działa. Czemu z bronią nie jest tak samo? Jeśli ktoś chciał by nas pozbawić wszelkiej obrony mógł równie łatwo unieszkodliwić nasze fazery co resztę sprzętu…
- Mógł też nas zabić, jeszcze nim opuściliśmy statek – odrzekł Worf wytężając wszystkie zmysły by wyłowić każdy szelest, zapach i widok z otaczającej ich mgły – Nie, tu nie chodzi o zadanie nam nagłej śmierci . Dla naszego przeciwnika, bądź przeciwników jesteśmy warci więcej żywi niż martwi… Przynajmniej na razie!
- Im to powiedź! – rzuciła Kira, wskazując na górne partie drzew.
- Możliwe, że tylko my ocaleliśmy z całego statku – wtrąciła się Anika, na której widok zwłok zdawał się robić jeszcze mniejsze wrażenie niż własny, tragiczny los – Reszta załogi mogła podzielić los obcych . Powinniśmy więc poszukać kryjówki, przejrzeć zapasy i opracować plan działania…
- Nie wiem jak wy postępowaliście w swoim Kolektywie – przerwał jej wyraźnie zirytowany Miles – Ale porzucenie, nieco kłuci się ze standardowymi regułami poszukiwawczymi Gwiezdnej Floty panienko! Jeśli jest chodź cień szansy, że znajdziemy nawet niewielką część załogi to zamierzam z niej skorzystać!
- Taki sposób działania jest nieefektywny – odparła Hansen z lodowatym spokojem – Nie mamy żądnych dowodów, że ktokolwiek przeżył. Goniąc za pańską nadzieją marnujemy, siły i szanse przetrwania.
- A wysłuchując tych nonsensów tracimy cenny czas!- Kira nie mogła już dłużej wytrzymać i wybuchła gniewem tak dobrze jej znanym w obliczu podobnych zdarzeń – Wygląda na to, że jako dowódca stacji kosmicznej mam spośród nas najwyższą szarże w związku z czym przejmuje dowodzenie.
Nikt nie zaprotestował, nikt się tez w tej chwili nie odezwał do czasu aż go o to nie poprosiła.
- Panie Worf, wie pan jakiej broni użyli nasi przeciwnicy na obcych? – spytała Klingona, który mimo pozornego spokoju aż rwał się do działania.
- Rany jakie im zadano, pochodzą od broni białej nieznanego typu – uwaga ta zrobiła na wszystkich wielkie wrażenie, jednak nikt nie wyraził się na temat tych rewelacji.
- Panie O’Brien! – Narys nastepnie zwróciła się do szefa – Proszę zebrać cały dostępny sprzęt i podać mi trikoder.
Polecenie to zostało błyskawicznie wykonane a Bajoranka włączyła urządzenie skanujące i omiotła nim cała okolice. Następnie wyłączyła trikoder i zatknęła sobie za pas.
- Odczyty wskazują ,ze pół kilometra na południe stąd jest jakieś wzniesienie, udamy się tam – stwierdziła- Jeśli skądś będzie nam łatwiej nawiązać kontakt z naszymi, obejrzeć całą okolice i łatwiej się ufortyfikować to właśnie tam. Wyruszamy natychmiast. Idziemy kolumną, wszyscy w zasięgu wzroku.
Zarówno wtedy gdy ustalali plan działania jak i wtedy gdy wcielali go w życie spoglądały na nich oczy tak samo bystre co obce i wrogie…
karaktak
Użytkownik
#55 - Wysłana: 21 Mar 2008 07:58:23
Odpowiedz 
Q__
Nie będzie komentarzy. Idą święta. Mam śniadanie na 20 osób. Mało czasu na pisanie. Mam 50% tematu. Teraz muszę to rozwinąć. Staram się jak mogę. To co teraz puszczę to tylko wstęp. Wieczorem postaram się puścic więcej.


Ciszę na mostku przerywał tylko szum przesuwanych drzwi. Senna atmosfera udzielała się wszytkim z wyjątkiem Daty. Komandor Riker z głową wspartą na ręce wpatrywał się w ekran błądząc myślami daleko od miejsca, w którym się znajdował.
-Komandorze – odezwał się Worf. – Mamy przekaz z Naczelnego Dowództwa. Admirał Nacheyew na linii.
-Kapitan na mostek – Riker szybko pozbył się sennego wyrazu twrzy.
Drzwi od gabinetu kapitana otworzyły i Jean-Luck Picard pojawił się na mostku.
-Tak, Pierwszy?
-Przekaz z Naczelnego Dowództwa. Admirał Nacheyew.
-Na ekran.
Na ekranie pokazała się twarz drobnej blondynki.
-Witam Kapitanie.
-Pani Admirał.
Kapitanie ma pan nowe zadanie. Czy zapoznał się pan z raportami na temat masowych, tajemniczych zaginięć przedstawicieli rożnych ras, głównie człekokształtnych wkładzie Oasis oraz w układach przyległych? Wśród zaginionych są również ludzie z naszych kolonii.
Kapitan skinął głową na znak potwierdzenia.
-Tak otrzymaliśmy je dwa dni temu. Czy mamy się udać do układu aby zbadać tę sprawę?
-Nie. Sprawa przybrała dość nieoczekiwany obrót. Nieznani porywacze ujawnili się i zapowiedzieli, że są gotowi do negocjacji. Niestety rozmawiać będą tylko z Cayenne T. Connor.
Wyraz zdumienia odbił się na twarzy kapitana.
-Podali powód?
-Nie. Resztę informacji prześlę kodowanym kanałem. Pańskie zadanie to odnaleźć Connor i namówić ją do współpracy.
-Czy znane jest miejsce jej pobytu?
-Wieziecie środki medyczne na Argon. Podobno tam mieszka. Jeżeli nie to może uda się wam dowiedzieć gdzie teraz jest. Sprawa jest dość pilna. To wszystko. Czekam na raport.
Na ekranie na moment pojawiło się godło Federacji a po chwili ustąpiło miejsca czerni kosmosu.
-Sir – odezwał się Data. – Czy przypadkiem nie otrzymaliśmy raportu o śmierci Connor?
-Tak Data. Wiadać rozmijał się z prawdą, albo ktoś chciał byśmy uwierzyli, że nie żyje.
- Czy w takim razie – Data drążył temat – nie będzie to szukanie... igły w stogu
siana?
Kapitan spojrzał w zamyśleniu na Data.
-Myślę, że Dowództwo sprawdziło pogłoski kierując nas na Argon.
Picard odwrócił się w stronę Rikera.
-Nie wszyscy będą zadowoleni z jej powrotu. Argon. Warp sześć. Za dwie godziny odprawa.
karaktak
Użytkownik
#56 - Wysłana: 21 Mar 2008 08:39:13
Odpowiedz 
Q__
cdn
Kapitan wszedł do swojego gabinetu. Usiadł za biurkiem. Na moment się zamyślił.
Spojrzał na ekran komputera. Sięgnął ręką do konsoli. Nacisnął kilka przycisków. Na ekranie pojawił się przekaz z Dowództwa.
Przez kilka minut wodził oczami po ekranie. Kiedy skończył czytać oparł się wygodnie w fotelu. Nie był zadowolony z przydzielonej mu misji, ale jak zawsze wypełni ją jak będzie potrafił najlepiej.
Brzęczyk u drzwi odezwał się.
-Wejść.
Do gabinetu wszedł Riker.
-Nie przeszkadzam?
-Nie. Wejdź Pierwszy.
Riker podszedł do biurka, pochylił się i oparł na nim swoje ręce. Spojrzał kapitanowi w oczy.
-Będą problemy?
-Obawiam się, że tak Pierwszy. Wielu członków załogi miało kogoś z rodziny na stacji 17. Nikogo nie satysfakcjonował wyrok. Większość danych z wypadku jest utajniona.
-Czy jej obecność jest rzeczywiście niezbędna?
-Za atakami stoi dawny generał Romulan, Corval.
-On był podczas negocjacji w Strefie.
-Był i wtedy doszło do incydentu z Cayenne.
-Wiadomo o co poszło?
-Nie. Cayenne nie chciała nic powiedzieć. Wtedy byłem zmuszony odsunąć ją od negocjacji. Zapis o tym wydarzeniu znalazł się w raporcie. Krótko potem poprosiła o przeniesienie. Będzie ciężko przekonać ją do współpracy. Liczę na twoją pomoc i Deanny.
Komandor skinął głową i skierował się do wyjścia.
-Will, niech Data zbierze jak najwięcej aktualnych informacji o mieszkańcach Argon. Kto nowy się osiedlił, kto wyjechał. Zapoznamy się z tym na odprawie.
karaktak
Użytkownik
#57 - Wysłana: 21 Mar 2008 09:07:52
Odpowiedz 
Q__
cdn
-Corval przyznał się do ataków na planetach układu Oasis. Podczas negocjacji dał się poznać jako przeciwnik wszelkich układów pokojowych z Federacją. Zrezygnował ze służby i opuścił Romulusa. Nie chce podać powodów ataków i nie chce z nikim rozmawiać. Negocjacje będzie prowadzić tylko za pośrednictwem Connor. Mamy dziesięć dni na odnalezienie jej i przekonanie do współpracy. Panie Data co udało się panu ustalić?
-W ciągu ostatnich dwóch lat na Argon opuściło stu czterdziestu trzech ludzi a osiedliło się trzystu siedemdziesięciu dwóch nowych kolonistów, głównie osoby starsze.
Brak danych o Connor.
-Czy mogła osiedlić się tam pod zmienionym nazwiskiem?
-To możliwe, sir, jednak dane dotyczące wieku zaprzeczają temu.
-Jakieś pomysły?
-Może ktoś pomógł jej dostać się na planetę omijając procedury rejestracji.- Doktor Crusher podsunęła pomysł – Ze względu na surowe przepisy medyczne byłoby to bardzo utrudnione, ale nie niemożliwe.
-Czy może to pani sprawdzić?
-Sprawdzę zapisy medyczne o udzielaniu pomocy osobom w wieku Cayenne. Może coś znajdę.
-Panie Data proszę pomóc doktor Crusher. Doradco proszę zapoznać się z materiałami dotyczącymi przeszłości Connor. Wszelkie sugestie jak namówić ją do współpracy będą mile widziane.
-Czy rozważa pan siłowe rozwiązanie problemu? – Worf wtrącił się do rozmowy.
-Mamy za mało danych na temat obecnego statusu Connor. Jednak użycie siły nie przyniesie rezultatu w czekających nas negocjacjach z Corvalem. Jeśli to wszystkie pytania? – Kapitan spojrzał po zebranych. – Możecie się rozejść.
Q__
Moderator
#58 - Wysłana: 21 Mar 2008 10:34:42
Odpowiedz 
karaktak

W końcu

(Aha: w jeden post wchodzą większe kawałki tekstu,)
karaktak
Użytkownik
#59 - Wysłana: 21 Mar 2008 20:27:51
Odpowiedz 
W końcu
Q__
Przecież obiecałam. Może być?
(Aha: w jeden post wchodzą większe kawałki tekstu,)
Wiem ale piszę w przerwach między gotowaniem. Nie mam trekowych urządzeń do gotowania, sama muszę to robić. Postaram się jak najszybciej coś puścić. Jeżeli jesteście zainteresowani.
kanna
Użytkownik
#60 - Wysłana: 21 Mar 2008 20:42:16
Odpowiedz 
Picard

Podoba mi się. Nie dość, że akcja ciekawa, to masz jeszcze lekkie pióro.
 Strona:  ««  1  2  3  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Opowiadania

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!