USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / DS9 "The Visitor" - jakim cudem zniknięcie Sisko powstrzymało wojnę z Dominium?
 Strona:  ««  1  2  3  4  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#31 - Wysłana: 11 Mar 2008 17:32:11 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Darklighter

Ale nie są utrzymane w klimacie Treka, czyt. choćby nieutopijna wizja świata i człowieka

No nie wiem... Co prawda B5 wychodzi od obrazu ludzi podobnych do współczesnych i równie wrednych Obcych, ale wszak jest to opowieść o mozolnym budowaniu utopii, pierwotnie pomyślana jako prequel do TOSu... Z kolei nSO - identycznie jak ST - przedstawia międzynarodową heroiczna załogę w jej eksploracyjnej misji. Róznica jest tylko taka, że scenarzysci dązyli tu do większego realizmu naukowego. Tak wiec, ja różnic w klimacie nie widzę...

Historia pokazuje, że można kręcić dobre odcinki/filmy także i o tym utopijnym świecie/poruszając się w wyznaczonych przez niego granicach, więc niech na tym się skupią twórcy.

Temu moge tylko przyklasnąć. Szkoda tylko, że tórcy DS9 zbyt często zapominali o tej "utopijności"...
Delta
Użytkownik
#32 - Wysłana: 11 Mar 2008 17:37:16
Odpowiedz 
Q__
Sugerujesz, że wojnę sprowokowali "nasi" w sumie?

W pewnym sensie. Nic nie dzieje się bez przyczyny. IMHO tu przyczyną było to, że Dominium obawia się "stałych" a rasy z Alfy, świadomie lub nie, dawały im powód do utwierdzania się w swoim przekonaniu. Zresztą skoro Dominium przeszkadza chaos zaraz obok ich idealnego porządku, to prędzej czy później i tak staraliby się podporządkować sobie kwadrant.

Że GF zapominąła o swoich ideałach i stąd to?

A tam, zaraz zapomniała. Nie zapomniała, przecież jednym z jej celów jest eksploracja. A Dominium nie zajmuje całego Kwadrantu Gamma tylko jego część, w którą Flota mogła nie zaglądać tak samo jak nie zagląda na terytorium RSE. Problem w tym, że resztę Gammy Dominium uważa za swoje podwórko.

(Czyzby tam nasi kadeci służyli?)

A co, chcesz ich wysłać na misję do Gammy?
Q__
Moderator
#33 - Wysłana: 11 Mar 2008 17:46:58
Odpowiedz 
Delta

MHO tu przyczyną było to, że Dominium obawia się "stałych" a rasy z Alfy, świadomie lub nie, dawały im powód do utwierdzania się w swoim przekonaniu.

A porządny Trek pownien mówić o metodach (trudnego, lecz pokojowego) przezwycieząnia tych trudności.

Zresztą skoro Dominium przeszkadza chaos zaraz obok ich idealnego porządku, to prędzej czy później i tak staraliby się podporządkować sobie kwadrant.

Dominium to nie Borg. Jak widzielismy ze Zmiennymi da się negocjować...

A co, chcesz ich wysłać na misję do Gammy?

Nie te czasy jeszcze... :]]
Darklighter
Użytkownik
#34 - Wysłana: 11 Mar 2008 18:00:35
Odpowiedz 
twórcy DS9 zbyt często zapominali o tej "utopijności"...

Bo twórcy nie pokazali nam Federacji, tylko miejsce gdzieś daleko od Ziemii, świat, który był pod okupacją przez wiele lat, stara się odbudować, otrząsnąć z koszmaru, a który później staje się strefą wojny. To nie słoneczna Kalifornia, zadbane trawniki i uśmiechnięci ludzie, tylko raczej flashback i nazwiązanie do niechlubnej przeszłości Ziemii.

przedstawia międzynarodową heroiczna załogę w jej eksploracyjnej misji. Róznica jest tylko taka, że scenarzysci dązyli tu do większego realizmu naukowego. Tak wiec, ja różnic w klimacie nie widzę...

Różnice są takie jak pomiędzy gatunkami hard s-f, a space opera adventure.
Q__
Moderator
#35 - Wysłana: 11 Mar 2008 18:19:28
Odpowiedz 
Darklighter

Bo twórcy nie pokazali nam Federacji, tylko miejsce gdzieś daleko od Ziemii, świat, który był pod okupacją przez wiele lat, stara się odbudować, otrząsnąć z koszmaru, a który później staje się strefą wojny. To nie słoneczna Kalifornia, zadbane trawniki i uśmiechnięci ludzie, tylko raczej flashback i nazwiązanie do niechlubnej przeszłości Ziemii.

Dobra. Tyle, że bohaterowie pochodzą z tej UFP. (Jeden nawet z tej słonecznej Kalifornii.) Wiec powinni wnosić światło w ten mrok. I zdajdować wyjścia z sytuacji, tam gdzie wszystkim dookołą wydawało się, że wyjscia brak...

Różnice są takie jak pomiędzy gatunkami hard s-f, a space opera adventure.

Taak? To porównaj nSO i TMP.

(A degradując Treka do czystej space opery wyrządzamy mu jednak sporą krzywdę.)
Darklighter
Użytkownik
#36 - Wysłana: 11 Mar 2008 18:51:01
Odpowiedz 
I zdajdować wyjścia z sytuacji, tam gdzie wszystkim dookołą wydawało się, że wyjscia brak...

Starają się zatem jak mogą, czasem jednak stają przed wyborem zagłada, albo mniejsze zło, ale przetrwanie. Acha, i nie są robotami tylko ludźmi, więc cały ten delikatnie mówiąc "stres sytuacyjny" może sprawić, że czasem stracą panowanie nad sobą.


Taak? To porównaj nSO i TMP.


Nie wiem co to jest nSO. A różnica pomiędzy 2001 a TMP jest taka, jak pomiędzy gazetą a bananem.

http://en.wikipedia.org/wiki/Space_opera

ST ma te cechy:

romantic, often melodramatic adventure, set mainly or entirely in space, generally involving conflict between opponents possessing powerful (and sometimes quite fanciful) technologies and abilities.
Q__
Moderator
#37 - Wysłana: 11 Mar 2008 18:58:09 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Darklighter

Acha, i nie są robotami tylko ludźmi, więc cały ten delikatnie mówiąc "stres sytuacyjny" może sprawić, że czasem stracą panowanie nad sobą.

Picardowi też się to zdarząło... Ale bohaterowie DS9 czasem nie sa w stanie tego stresu opanować... Co się dotąd w Treku zdarzało raczej rzadko... (I było potem przyczyną konfuzji bohaterów.)

Nie wiem co to jest nSO

TO:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=2205

A różnica pomiędzy 2001 a TMP jest taka, jak pomiędzy gazetą a bananem.

Taak? To dlaczego Wise świadomie wzorował się na "2001..." w opozycji do spaceoperowej stylistyki SW?

ST ma te cechy:
romantic, often melodramatic adventure,


TOS - zgoda. Ale TMP czy TNG?

conflict between opponents possessing powerful (and sometimes quite fanciful) technologies and abilities.

A te kosmiczne wojny to kiedy w Treku (poza DS9) widzimy? Czasem postrzelają, ale daleko chyba o stwierdzenia, że podstawą fabuły ST jest jakikolwiek conflict.

(BTW: Roddenberry użył okręslenia action-adventure-science-fiction, nie space opera...)
Darklighter
Użytkownik
#38 - Wysłana: 11 Mar 2008 19:16:22
Odpowiedz 
Ale TMP czy TNG?

Jak najbardziej: to boldly go where no man has gone before i heroiczne poświęcenie bohaterów (nawet kosztem życia). Ratowanie świata itp, itd.

Czasem postrzelają, ale daleko chyba o stwierdzenia, że podstawą fabuły ST jest jakikolwiek conflict.

Nie są koniecznie głównym wątkiem, ale te zagrożenia są wszędzie i dość mocno akcentowane: Klingoni, potem Romulanie, potem Dominium, Borg itp. itd. Supermoce, supertechnologia (telportacje, broń energetyczna, napędy nadświetlne itp.) - tam to chleb powszedni. Wszystko wymienione w linku.

(BTW: Roddenberry użył okręslenia action-adventure-science-fiction, nie space opera...)

Mógł użyć dowolnego, jednak zamieścił mnóstwo elementów charakterystycznych dla tego właśnie gatunku, stąd też jego miejsce w tym dziale wiki.
Q__
Moderator
#39 - Wysłana: 11 Mar 2008 19:37:22
Odpowiedz 
Darklighter

Jak najbardziej: to boldly go where no man has gone before i heroiczne poświęcenie bohaterów (nawet kosztem życia). Ratowanie świata itp, itd.

A czy to są tylko cechy space opery? U Lema tego niby nie ma?

Nie są koniecznie głównym wątkiem, ale te zagrożenia są wszędzie i dość mocno akcentowane: Klingoni, potem Romulanie, potem Dominium, Borg itp. itd.

Ale poza DS9 jest to tło fabuły. Jest wiec ST fantastyką eksploracyjna ca cokolwiek spaceoperowym tle - jak "Pierścień" Nivena, "Słoneczny Nurek" Brina czy (hehe) "Niezwyciężony" Lema... Nie space operą sensu stricte...

Supermoce, supertechnologia (telportacje, broń energetyczna, napędy nadświetlne itp.) - tam to chleb powszedni.

Przy czym twórcy staraja się to wszystko naukowo "usensownić", inna rzecz, że niestety niekoniecznie im to wychodzi...

Mógł użyć dowolnego, jednak zamieścił mnóstwo elementów charakterystycznych dla tego właśnie gatunku, stąd też jego miejsce w tym dziale wiki.

Tyle, że rasową space operą Trek stał się dopiero gdy Roddenberry zmarł. Wcześniej był na pograniczu. (BTW: zarówno Clarke jak i Lem - inna rzecz, że ten drugi negatywnie - sporo o Treku pisali. Na typową space operę szkoda by im było czasu...)
Darklighter
Użytkownik
#40 - Wysłana: 11 Mar 2008 20:01:20 - Edytowany przez: Darklighter
Odpowiedz 
Nie space operą sensu stricte...

Jest, bo:

Perhaps the most significant trait of space opera is that settings, characters, battles, powers, and themes tend to be very large-scale.

Ratowanie świata, a nawet całych federacji, to jest VERY LARGE scale. Przygody jakie przeżywają bohaterowie są "larger than life". Wojna, jeśli już się pojawi, to też mega starcia, bo nie ścierają się narody, ale imperia - dosłownie i w przenośni itd, itp.

Wcześniej był na pograniczu.

Nie i to min. dzięki supertechnologii (Lem się tego czepiał) i ciągłej walce z superistotami. TOS jest więc spokojnie zaliczany do tego gatunku.
Delta
Użytkownik
#41 - Wysłana: 11 Mar 2008 21:37:52
Odpowiedz 
Q__
Nie te czasy jeszcze...

Zawsze jakiś znudzony Q może się zjawić i pstryknąć palcami.
Picard
Użytkownik
#42 - Wysłana: 11 Mar 2008 21:38:03
Odpowiedz 
Q__

Czy Ty aby napewno oglądałęś ten odcinek?

Tak, w zeszlym roku na jakims youtubie czy innym. Nawet jesli nie pamietam go doskonale to wiem z grubsza o co chodźilo i mam taki a nie inny poglad na sprawe. Nawet jesli do inwazji Klingonow nie doszlo to jednak widac, ze zyskali tam jeszcze bardziej na znaczeniu...
Q__
Moderator
#43 - Wysłana: 11 Mar 2008 21:41:37 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Darklighter

Ratowanie świata, a nawet całych federacji, to jest VERY LARGE scale.

"Wojna i pokój" czy "Władca Pierścieni" też...

Przygody jakie przeżywają bohaterowie są "larger than life".

Zależy kiedy. Ani Kirk, ani Picard nie są jednak superbohaterami...

Wojna, jeśli już się pojawi, to też mega starcia, bo nie ścierają się narody, ale imperia - dosłownie i w przenośni itd, itp.

Gdzie? Do czasów DS9 widzimy walki pojedynczych statków...

to min. dzięki supertechnologii (Lem się tego czepiał

Lem czepiał się akurat humanoidów i naukowych nonsensów...

ciągłej walce z superistotami

Walce? Superistoty raczej poddawały załogę próbom, a ta wychodziła z oprasji dzięki zaletom ducha i intelektu... Walki tam mało było...

Delta

Zawsze jakiś znudzony Q może się zjawić i pstryknąć palcami.



Picard

Nawet jesli do inwazji Klingonow nie doszlo to jednak widac, ze zyskali tam jeszcze bardziej na znaczeniu...

Ty po prostu tych Klingonów odrobinę (z sympatii) przeceniasz. To, że jedną stację w zarząd dostali IMHO niczego nie przesądza...
Darklighter
Użytkownik
#44 - Wysłana: 11 Mar 2008 22:18:14
Odpowiedz 
Zależy kiedy. Ani Kirk, ani Picard nie są jednak superbohaterami...

Daniel Jackson czy Starbuck też nie są. Nie o pelerynę tu chodzi.

Do czasów DS9 widzimy walki pojedynczych statków...
Superistoty raczej poddawały załogę próbom

Czepiasz się o szczegóły. W zdaniu nie było powiedziane, że muszą walczyć z tymi istotami - chodzi o to, że występują powszechnie.
Analiza:
very large-scale są
settings? Są: Imperia galatyczne, federacje, Dominia zajmujące obszary tysięcy lat świetlnych. Characters? Są: Kirk = żywa legenda Fedków (między innymi), Picard - wybawiciel i spółka. Battles? Są: Wolf 359, Dominum, Borg, Voyager i spółka itd, itp. Powers? Są: Q i jego klony, Guardiany of Forever, psychotelepaci, Borg, międzywymiarowcy i Temporalni-Źli. Themes? Są oczywiście: TMP - uratujmy Ziemię - luz, TNG - uratujmy Ziemię (Borg) - luz, DS9 - zjednoczmy kwadrant Alfa we wspólnej walce przeciw zagrożeniu z Gammy - luz. Wspólne dla wszystkich serii - odbądźmy podróż w czasie, aby uratować przyszłość - luz. Poświęcimy życie, aby ratować bliskich - zawsze dramatyczna scena (głównie końcowa) - luz Itp, itd. Zniszczenie Gwiazdy Śmierci to pikuś przy ich wyczynach.

O czym my tu wogóle dyskutujemy? Sprawa jest oczywista, jak wpisy na wiki.
Q__
Moderator
#45 - Wysłana: 11 Mar 2008 22:34:24
Odpowiedz 
Darklighter

Daniel Jackson czy Starbuck też nie są. Nie o pelerynę tu chodzi.

Ale typem "superheroicznym" też w sumie nie są (i dobrze).

W zdaniu nie było powiedziane, że muszą walczyć z tymi istotami - chodzi o to, że występują powszechnie.

No nie wiem, nie wiem...

Battles? Są: Wolf 359, Dominum, Borg, Voyager i spółka itd, itp.

Ile na tak wiele odcinków?

Powers? Są: Q i jego klony, Guardiany of Forever, psychotelepaci, Borg, międzywymiarowcy i Temporalni-Źli

Moce? Raczej supertechnologie głownie...

Są oczywiście: TMP - uratujmy Ziemię - luz, TNG - uratujmy Ziemię (Borg) - luz, DS9 - zjednoczmy kwadrant Alfa we wspólnej walce przeciw zagrożeniu z Gammy - luz.

A nie: dotrzemy tam, gdzie dotąd nikt nie dotarł, rozwiążemy kolejne zagadki naukowe, stworzymy w Galaktyce lepsze społeczeństwo?
Darklighter
Użytkownik
#46 - Wysłana: 11 Mar 2008 22:46:49 - Edytowany przez: Darklighter
Odpowiedz 
Ile na tak wiele odcinków?

Czy w zdaniu było coś o częstotliwości tych bitew? No właśnie.

Moce? Raczej supertechnologie głownie...

Niektórzy mają moce psioniczne. Ale przypominając zdanie:
"possessing powerful (and sometimes quite fanciful) technologies and abilities."

dotrzemy tam, gdzie dotąd nikt nie dotarł, rozwiążemy kolejne zagadki naukowe, stworzymy w Galaktyce lepsze społeczeństwo?

To to oni sobie zakładają że zrobią, ale w praktyce wychodzi, że zajmą się ratowaniem miliardów istnień - ale dla nich to żaden problem.
Q__
Moderator
#47 - Wysłana: 11 Mar 2008 23:30:24
Odpowiedz 
Darklighter

Czy w zdaniu było coś o częstotliwości tych bitew? No właśnie.

Zaraz. W "Pustelni parmeńskiej" dostajemy opis bitwy pod Waterloo. Czy jest to powieść wojenna? We "Fiasku" mamy opis zniszczenia całej planety (w sumie bitwa), czy jest to space opera?

To to oni sobie zakładają że zrobią, ale w praktyce wychodzi, że zajmą się ratowaniem miliardów istnień - ale dla nich to żaden problem.

No to powiedzmy, że Trek niebezpiecznie często skręca w stronę space opery, ale żeby od razu nią był?
Darklighter
Użytkownik
#48 - Wysłana: 11 Mar 2008 23:35:38 - Edytowany przez: Darklighter
Odpowiedz 
Zaraz. W "Pustelni parmeńskiej" dostajemy opis bitwy pod Waterloo. Czy jest to powieść wojenna? We "Fiasku" mamy opis zniszczenia całej planety (w sumie bitwa), czy jest to space opera?

Nie przejdzie, nie ma co kombinować.

No to powiedzmy, że Trek niebezpiecznie często skręca w stronę space opery, ale żeby od razu nią był?

Tak, bo ma wszystkie jej cechy. EOT.
Q__
Moderator
#49 - Wysłana: 11 Mar 2008 23:40:50
Odpowiedz 
Darklighter

Nie przejdzie, nie ma co kombinować.

Przejdzie. Rozpatrz Treka tylko jako RC i zobacz ile w nim epickich bitew na ile odcinków.

Tak, bo ma wszystkie jej cechy.

Przy odpowiednim naciągnięciu krowa też ma wszystkie cechy konia...
Darklighter
Użytkownik
#50 - Wysłana: 11 Mar 2008 23:44:32 - Edytowany przez: Darklighter
Odpowiedz 
Rozpatrz Treka tylko jako RC i zobacz ile w nim epickich bitew na ile odcinków.

Wydaje Ci się, że jak jedno wówczas z cech wypadnie, to już poza ramki sp. opery st wyleci? Błąd. Cała reszta zostanie. Anyway - "tend to be" a nie "has to be".

Przy odpowiednim naciągnięciu krowa też ma wszystkie cechy konia...

Tu się nie naciąga - tu wystarczy podstawić.
Q__
Moderator
#51 - Wysłana: 11 Mar 2008 23:55:11
Odpowiedz 
Darklighter

Wydaje Ci się, że jak jedno wówczas z cech wypadnie, to już poza ramki sp. opery st wyleci? Błąd. Cała reszta zostanie.

A ile cech czegoś coś musi być by być tym czymś?

BTW: zacytuję krytyka nazwiskiem Wągrowski:
poczułem się jak przeniesiony wehikułem czasu do innej epoki - epoki klasycznej fantastyki naukowej./.../
Zatęskniłem za taką fantastyką - za opisami pionierskich lotów, odkrywania nowych planet. Za starymi powieściami (przy ich różnicach) Van Vogta, Clarke'a, Bradbury'ego, Weinbauma, Asimova, Lema czy (z nowszych) Aldissa, Pohla i Zajdla. Tego już się prawie nie pisze, tego się nie filmuje - fantastyka kosmiczna zaniknęła całkowicie. Bo przecież nawet powstające space-opery nie opowiadają o wyprawach do gwiazd tylko o kosmicznych wojnach w skolonizowanym Wszechświecie. Zniknęło gdzieś bohaterstwo i ryzyko, nie ma odkrywania tajemnic. Nikt nie jest już w stanie dostarczyć tego dreszczu stawiania pierwszego kroku w obcym świecie, ukoronowaniu długiego i niebezpiecznego lotu przez przestrzeń kosmiczną. Niekoniecznie musiała to być to literatura najwyższych lotów (choć na pewno najdalszych), ale zawsze w jakiś sposób pobudzała wyobraźnię, a przede wszystkim pozwalała marzyć.

http://esensja.pl/magazyn/2001/06/iso/15_02.html

I teraz pytanie, czy Trek (RC) to "opisy pionierskich lotów, odkrywania nowych planet" czy "kosmiczne wojny w skolonizowanym Wszechświecie"?
Darklighter
Użytkownik
#52 - Wysłana: 11 Mar 2008 23:57:44 - Edytowany przez: Darklighter
Odpowiedz 
I teraz pytanie, czy Trek (RC) to "opisy pionierskich lotów, odkrywania nowych planet" czy "kosmiczne wojny w skolonizowanym Wszechświecie"?

Tak, ale nadal nie zmieni to faktu, że są SO

Tak jak Stargate Emmericha, a tam megabitew nie było - tubylcy tylko na końcu na pustyni dali czadu.

To samo: Doctor Who, Farscape itp.
Q__
Moderator
#53 - Wysłana: 12 Mar 2008 00:08:54 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Darklighter

Tak, ale nadal nie zmieni to faktu, że są SO

Zaraz... Space opera to termin powstały przez analogię do "horse opery" (tandetny western) i "soap opery" (wiadomo co). Jeśli Trek jest space operą, to w takim samym stopniu w jakim "Twin Peaks" jest "mydlanką".

Tak jak Stargate Emmericha, a tam megabitew nie było - tubylcy tylko na końcu na pustyni dali czadu.

I naprawdę sądzisz, że "StarGate" jest space operą? Ciekawe...

To samo: Doctor Who, Farscape itp.

"Doctor Who" to coś pomiędzy SF, a superhero fantasy... "FarScape"? Cóż, tam są bitwy i jednoznaczny podział Dobro/Zło - to ewidentnie space operka.
Delta
Użytkownik
#54 - Wysłana: 12 Mar 2008 00:18:30
Odpowiedz 
Q__
I teraz pytanie, czy Trek (RC) to "opisy pionierskich lotów, odkrywania nowych planet" czy "kosmiczne wojny w skolonizowanym Wszechświecie"?

No niestety, patrząc z tego punktu widzenia to i RC zaczął się "psuć". TOS to były odkrycia, plus od czasu do czasu watki dotyczące potencjalnej wojny o terytoria już skolonizowane (przykładem jest choćby "Balance of Terror"). W pierwszych sezonach TNG już jednak te wątki pojawiają się równie często co wątki eksploracyjne. Podobnie w filmach kinowych powstałych za czasów Roddenberry'ego (czyli od TMP do ST VI). Tylko TMP, i tak początkowo wyrzucana z kanonu i krytykowana "piątka" mają elementy eksploracji i poznawania nieznanego. ST II, III, IV i VI to historie w obrębie znanego już i podzielonego wszechświata -wypisz wymaluj space opera. To by oznaczało, że ST cały czas ewoluował w kierunku space opery. DS9, które było jeszcze pomysłem Roddenberry'ego (chociaż do RC nie bardzo można go zaliczyć) jest już czystą space operą. Pod względem konstrukcji serial nie rożni się niczym od "Honor Harrington".

BTW: zacytuję krytyka nazwiskiem Wągrowski:

IMHO Wągrowski ma rację. Takich filmów już się nie kreci. Ciekawe czy to wina tego, że producenci obawiają się, że to się nie sprzeda, czy tego, że rzeczywiście szeroka publiczność takich filmów nie chce i woli space opery? Wydaje mi się, że znalazłoby się na rynku miejsce dla obu gatunków S-F, ale nie postawiłbym na to złotówki. Dziś dominują produkty z supermarketów (co wcale nie znaczy, że wszystkie seriale za takie uważam).
Darklighter
Użytkownik
#55 - Wysłana: 12 Mar 2008 00:23:44
Odpowiedz 
I naprawdę sądzisz, że "StarGate" jest space operą?

Ma inne cechy SO, więc jest.

"Doctor Who" to coś pomiędzy SF, a superhero fantasy...

Ma cechy SO, więc też jest.

Cóż, tam są bitwy i jednoznaczny podział Dobro/Zło

Tak ciągle jeden statek goni kilka innych. Nędza a nie epicka bitwa, ale ma inne cechy SO, więc wiadomo co.

Zaraz... Space opera to termin powstały przez analogię do "horse opery" (tandetny western) i "soap opery" (wiadomo co). Jeśli Trek jest space operą, to w takim samym stopniu w jakim "Twin Peaks" jest "mydlanką".

Trzeba było doczytać:

Eventually a fondness for the best examples of the genre led to a reevaluation of the term and a resurrection of the subgenre's traditions. (...) By this time, "space opera" was for many readers no longer a term of insult but a simple description of a particular kind of science fiction adventure story.

To podkreślone już gdzieś widziałem? Czyżby cytat GR na temat swojego dzieła? A tak.
Q__
Moderator
#56 - Wysłana: 12 Mar 2008 00:39:24 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Delta

ST II, III, IV i VI to historie w obrębie znanego już i podzielonego wszechświata -wypisz wymaluj space opera.

Zgoda. Ale pomysły pochodziły od Bennetta. Roddenberry (nie bardzo mając inne wyjście) zaakceptował je.

DS9, które było jeszcze pomysłem Roddenberry'ego (chociaż do RC nie bardzo można go zaliczyć) jest już czystą space operą. Pod względem konstrukcji serial nie rożni się niczym od "Honor Harrington"

Hmmm... hmmm.. To zależy, w ktorym sezonie. Dwa pierwsze to mieszanka fantastyki socjologicznej (w manierze LeGuin) i fantastyki eksploracyjnej a'rebours - nie my lecimy w Nieznane, a Nieznane przybywa do nas...

(I dlatego te pierwsze sezony cenię.)

Ciekawe czy to wina tego, że producenci obawiają się, że to się nie sprzeda, czy tego, że rzeczywiście szeroka publiczność takich filmów nie chce i woli space opery? Wydaje mi się, że znalazłoby się na rynku miejsce dla obu gatunków S-F/.../
Dziś dominują produkty z supermarketów


Też tak sądzę...

Darklighter

Ma inne cechy SO, więc jest.

Tylko ciekawe, że nie złyszałem by ktokolwiek zaliczał film SG do tej odmiany fantastyki...

To podkreślone już gdzieś widziałem? Czyżby cytat GR na temat swojego dzieła? A tak.

A zwróciłeś uwagę na słowa particular kind of science fiction adventure story. ?
Delta
Użytkownik
#57 - Wysłana: 12 Mar 2008 01:16:54 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Q__
Zgoda. Ale pomysły pochodziły od Bennetta. Roddenberry (nie bardzo mając inne wyjście) zaakceptował je.

Ale wchodzą one w skład RC i wydaje mi się, że są kolejnym stopniem w ewolucji do space opery. Może tak jest po prostu ze zmęczenia materiału. Gdyby powstawał jeden film o tytule ST na parę lat przerwy, to scenarzyści mieliby czas na wymyślanie odpowiedniego scenariusza. A że Treki powstawały jeden za drugim w coraz rzadszych odstępach, a potem wymagania serialu wymuszały tworzenie scenariuszy z odcinka na odcinek niemal co tydzień to i tematyka musiała się zmienić, bo nikt nie był w stanie tworzyć codziennie scenariuszy na miarę Oskara. Dryft ku space operze, nie wymagającej od twórców wymyślania historii na miarę "Odysei Kosmicznej" czy TMP, za to dającej większe możliwości napisania taśmowo dobrych scenariuszy dzięki skupianiu się na znanych postaciach, relacjach między nimi oraz wojnach, handlu i podbojach był logicznym krokiem dla wytwórni. Fanom również to odpowiadało, bo rozwijało uniwersum ST i ponownie mogli ujrzeć lubiane postacie.

Hmmm... hmmm.. To zależy, w ktorym sezonie. Dwa pierwsze to mieszanka fantastyki socjologicznej (w manierze LeGuin) i fantastyki eksploracyjnej a'rebours - nie my lecimy w Nieznane, a Nieznane przybywa do nas...

A kto powiedział, że tematem space oper muszą być tylko i wyłącznie wojny? Fakt, dwa pierwsze sezony bardziej przypominają początki TNG niż końcówkę DS9, ale elementy, z których space opera się składa są już w nich widoczne. Ile w dwóch pierwszych sezonach jest poświęcone na nowe odkrycia a ile na politykę i relacje pomiędzy poszczególnymi postaciami? Coraz trudniej też było wymyślać z tygodnia na tydzień coś nowego unikając schematyczności. Do tego spadające ratingi wymusiły zmiany w konstrukcji fabuły, czyli widzowie woleli DS9 z 4 czy 5 sezonu niż te z jego początków. I to wytwórnia im dała. Odcinki z późniejszych sezonów DS9 też są pod względem schematu do siebie podobne ale ratuje ich zmieniony klimat, dodanie żywszej akcji i rozbudowa tła głównych wydarzeń. To są już elementy klasycznej space opery. Gdyby na tym Treka zakończono na parę lat lub gdyby następny serial utrzymał ten poziom jaki miało DS9 to jeszcze byłoby dobrze. Ale ponownie dała o sobie znać schematyczność i powtórne odgrzewanie pomysłów z braku odpowiedniej ilości nowych. Dlatego Voyager zszedł na psy. Tak czy inaczej wychodzi na to, że nie da się kręcić serialu (ani filmów jednego za drugim) opartego na założeniach jakie miały tytuły wspomniane przez Wągrowskiego. Zabraknie pomysłów a nawet jeśli nie to akcja filmu będzie do bólu schematyczna co zepsuje projekt.

A zwróciłeś uwagę na słowa particular kind of science fiction adventure story.

Bo S-F adventure story S-F adventure story nie równa. Są takie jak późne sezony DS9, gdzie głównym wątkiem jest wojna, są takie jak późne TNG gdzie wątkiem jest eksploracja, są takie jak Voyager gdzie wątkiem jest powrót do domu, są takie jak B5 czy HH gdzie mamy wojnę i politykę. Ale wszystkie łączą te same pozostałe elementy. Tak jak telenowele są takie jak np. wspominana na Forum Isaura, są takie jak Dynastia i są takie jak Klan czy jakaś tam inna Plebania. Wszystkie nieco się pomiędzy sobą różnią pod względem głównego tematu ale wszystkie są "operami mydlanymi". Jakbyś wyciągnął postacie z dowolnego ST i umieścił je w dowolnej soap operze to czy gatunek tego serialu się zmieni?
Slovaak
Użytkownik
#58 - Wysłana: 12 Mar 2008 01:57:42 - Edytowany przez: Slovaak
Odpowiedz 
Moim zdaniem albo Imperium Klingonów które przejmuje DS9 jest zbyt silne w tej linii czasowej by Dominion opłacało się atakować lub czekają na ostateczne rozstrzygnięcie pomiędzy potęgami Alfy. Walczą ze sobą i nie zapowiada się na pokój, niech się zniszczą i wtedy zaatakujemy. Tak jak mówił lub powie Sisko, że tego chce Dominion - wojny wewnątrz Alfy. Ktoś może powiedzieć że bzdura, Dominion przecież zaatakowało sojusz Klingonów i Federacji. Fakt ale był to atak wymuszony.

A Sisko oczywiście doprowadził do pokoju w Alfie a później swoim minowaniem korytarza wywołał wojnę.
Darklighter
Użytkownik
#59 - Wysłana: 12 Mar 2008 08:17:47
Odpowiedz 
A zwróciłeś uwagę na słowa particular kind of science fiction adventure story. ?

Jak najbardziej: dlatego też tak łatwo było mi podstawić te "particular features" do ST (themes, opponents, technology itp. itd.)

A kto powiedział, że tematem space oper muszą być tylko i wyłącznie wojny?

Bingo. Właśnie dlatego jest wyraźnie zaznaczone (jak już pisałem): "tend to be" a nie "must be" "czy "always is".

Tylko ciekawe, że nie złyszałem by ktokolwiek zaliczał film SG do tej odmiany fantastyki...

Widocznie nie uwzględniał, bądź nie był świadom wszyskich cech SO. Ja na przykład, nie byłem zanim nie przeczytałem całego artykułu.
Q__
Moderator
#60 - Wysłana: 12 Mar 2008 10:53:16 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Delta

Może tak jest po prostu ze zmęczenia materiału. Gdyby powstawał jeden film o tytule ST na parę lat przerwy, to scenarzyści mieliby czas na wymyślanie odpowiedniego scenariusza. A że Treki powstawały jeden za drugim w coraz rzadszych odstępach, a potem wymagania serialu wymuszały tworzenie scenariuszy z odcinka na odcinek niemal co tydzień to i tematyka musiała się zmienić, bo nikt nie był w stanie tworzyć codziennie scenariuszy na miarę Oskara. Dryft ku space operze, nie wymagającej od twórców wymyślania historii na miarę "Odysei Kosmicznej" czy TMP, za to dającej większe możliwości napisania taśmowo dobrych scenariuszy dzięki skupianiu się na znanych postaciach, relacjach między nimi oraz wojnach, handlu i podbojach był logicznym krokiem dla wytwórni. Fanom również to odpowiadało, bo rozwijało uniwersum ST i ponownie mogli ujrzeć lubiane postacie.

Owszem. Wniosek stąd jednak, że Treki powinny postawać rzadzeij, za to lepszej jekości... :]]

A kto powiedział, że tematem space oper muszą być tylko i wyłącznie wojny?

Definicja, którą tak sprawnie posługuje się Darklighter .

Slovaak

Moim zdaniem albo Imperium Klingonów które przejmuje DS9 jest zbyt silne w tej linii czasowej by Dominion opłacało się atakować lub czekają na ostateczne rozstrzygnięcie pomiędzy potęgami Alfy. Walczą ze sobą i nie zapowiada się na pokój, niech się zniszczą i wtedy zaatakujemy.

Jakoś nie zauważyłem tej potęgi Klingónów, ktyórą "Klingonolubi" tak chcą wszędzie widzeić. Nie zauważyłem też by w czasach dorosłego Jake'a toczyły isę jakiekolwiek wojny. Bajor wróciła do Kardachów (na nowych, pokojowych warunkach), stacja przypadłą (w zarząd, nie na własność) Klingonom. Reszta jest bez zmian. Ja tu wojen nie widzę...

Darklighter

Bingo. Właśnie dlatego jest wyraźnie zaznaczone (jak już pisałem): "tend to be" a nie "must be" "czy "always is".

Posługując ise odpowi8ednio selektywnymi definicjami udowodnię Ci, że SW są horrorem. I co z tego?

Widocznie nie uwzględniał, bądź nie był świadom wszyskich cech SO. Ja na przykład, nie byłem zanim nie przeczytałem całego artykułu.

Widać nie zrozumiałęś do końca subtelności związanych z definicja space opery...
 Strona:  ««  1  2  3  4  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / DS9 "The Visitor" - jakim cudem zniknięcie Sisko powstrzymało wojnę z Dominium?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!