USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Dusza a transporter
 Strona:  1  2  »» 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#1 - Wysłana: 5 Mar 2008 22:02:22
Odpowiedz 
Temat po raz pierwszy - w poza serialowej rzeczywistosci - poruszony przez autora ksiazki The Physics of Star Trek , Lawrence'a M. Krauss'a. A poruszona w serialu kikukrotnie miedzy innymi w epizodach TOS The Enemy Within oraz dzisiejszym TNG Second Chances. Co myslicie na ten temat? Jak technologia tego rodzaju ma sie do kwestii swiadomosci czlowieka, czy jestesmy niepowtarzalnymi jednostkami czy tez mozna nas do woli kopiowac sprowadzajac do roli powielanego przedmiotu? Jak pojawienie sie takiej techniki wplynelo by na ludzi w prawdziwnym swiecie? Ktory z Rikerow mial wieksze prawo do swojego zycia - czy kopia jest rownoznaczna oryginalowi? Jaki jest jej prawny status? I na koniec - pytanie do drogich oan -, ktora wersja Rikera bardziej Wam sie podobala?
Data
Użytkownik
#2 - Wysłana: 5 Mar 2008 22:25:15
Odpowiedz 
Jak to było powiedziane w odc , ''Riker 2'' nie był w pełnym tego słowa znaczeniu kopia lub jak kto woli klonem oryginału. Bardziej przypominał brata bliźniaka i tak był traktowany. Od samego początku był traktowany jako pełnoprawny obywatel Federacji. Bardziej mnie zastanawia dość szybkie zaakceptowanie nowego i dość niezwykłego gościa przez członków załogi - no ale w końcu już nie jedno widzieli
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 5 Mar 2008 22:57:32
Odpowiedz 
Picard

Co myslicie na ten temat? Jak technologia tego rodzaju ma sie do kwestii swiadomosci czlowieka, czy jestesmy niepowtarzalnymi jednostkami czy tez mozna nas do woli kopiowac sprowadzajac do roli powielanego przedmiotu? Jak pojawienie sie takiej techniki wplynelo by na ludzi w prawdziwnym swiecie? K

O tym to chyba najwięcej Lem w "Dialogach" dumał...

Data

Jak to było powiedziane w odc , ''Riker 2'' nie był w pełnym tego słowa znaczeniu kopia lub jak kto woli klonem oryginału.

Hmmm.. Najlepiej w SF ukazuje temat chyba opowiadanie "Lete" W.J. Williamsa. Nawet idewntyczne "kopie" żyjące póżniej w innych środowiskach i stykające się z innymi sytuacjami, szybko stają się innymi (czasem diametralnie). choć jednak podobnymi, ludźmi...
PaulAtryda
Użytkownik
#4 - Wysłana: 6 Mar 2008 00:44:41
Odpowiedz 
Ja jestem jednak mimo wszystko za tym, że jednak nie można by było tak zreplikować człowieka.Wydaje mi się, że każdy ma swoją własną unikatową duszę, która nie może być skopiowana.

Chociaż druga moja połowa mi mówi, że przecież w sumie jesteśmy jak "trochę" bardziej skomplikowana maszyna, to dlaczego miało by to nie zadziałać?;f

Chyba że dusza też się składa z jakichś cząsteczek które można zreplikować. W końcu fizyka to fizyka;f
Darklighter
Użytkownik
#5 - Wysłana: 6 Mar 2008 08:22:23
Odpowiedz 
Co myslicie na ten temat?

Że w ST człowiek nie ma duszy - wspomnienia i doświadczenia określają kim jest i jak się będzie zachowywał. Wszystko to można "przegrać" na inny mózg niczym dane na inny komputer - co widać było w ST. Po śmierci, jak wszystko co żyje, człowiek rozpływa się w nicości.
Domko
Użytkownik
#6 - Wysłana: 6 Mar 2008 08:26:38
Odpowiedz 
Nie do końca - bo Wolkanie już ową "duszę" posiadają. Jesteśmy gorsi?
Delta
Użytkownik
#7 - Wysłana: 6 Mar 2008 08:39:41 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Domko
Jesteśmy gorsi?

Widocznie tak. Podobnie jak niektóre ziemskie religie uważają, że zwierzęta nie mają duszy i prze to są niższymi formami życia. Nic dziwnego, że Wolkanie mają nas za niższa rasę.

PaulAtryda
Chyba że dusza też się składa z jakichś cząsteczek które można zreplikować. W końcu fizyka to fizyka;f

Kiedyś na Discovery był program, z którego wynikało, że niektórzy naukowcy zajmujący się badaniem mózgu dochodzą do wniosku, że być może mózg dzieli się na mózg odpowiadający za wszystkie funkcje organizmu i umysł, który stanowiłby istotę osobowości każdego człowieka, czyli coś w rodzaju duszy. Chyba nikt jeszcze tego nie udowodnił, ale jeśli coś takiego rzeczywiście ma miejsce, to może się okazać, że bliżej nam do Wolkan niż się nam wydaje. Oni przecież potrafią przekazać katrę, czyli musi być to konkretny i wyspecjalizowany ośrodek gdzieś w mózgu, który (w ich przypadku) można "skopiować". Gdyby się okazało, że u ludzi występuję coś takiego, to połączywszy to z genetyką i klonowaniem bylibyśmy nieśmiertelni.
Darklighter
Użytkownik
#8 - Wysłana: 6 Mar 2008 08:42:00
Odpowiedz 
Nie do końca - bo Wolkanie już ową "duszę" posiadają.

Przypominam, że Spock po przelaniu rzekomej "duszy" nadal spokojnie funkcjonował, co sugeruje, że zrobił po prostu bio-backup (kopię zapasową) swoich wspomnień i doświadczeń w mózgu McCoya.

Przypomina mi to trochę scenki z komisków Danikena, tam też klonowali swoje ciała i potem bio-komputer przenosił pamięć i doświadczenia do nowego ciała.

To samo było w filmie Szósty Dzień z Arnim. Tylko bez pseudomistyczności.
Domko
Użytkownik
#9 - Wysłana: 6 Mar 2008 11:49:09
Odpowiedz 
bio-backup (kopię zapasową)

(fajnie to brzmi)

No, ale co przelał w takim razie. Może jakąś cząstkę swojej duszy. W końcu Sarek mówił o katrze.
Darklighter
Użytkownik
#10 - Wysłana: 6 Mar 2008 13:30:44
Odpowiedz 
No, ale co przelał w takim razie.

Swoje wspomnienia i doświadczenia.
Domko
Użytkownik
#11 - Wysłana: 6 Mar 2008 13:40:09
Odpowiedz 
To musiało być coś więcej, bo McCoy miał jakby połączone osobowości. No, ale dochodzimy tutaj do pytania czy wspomnienia i doświadczenia to wszystko co składa się na naszą osobowość. Nikt jeszcze nie udzielił na nie 100% pewnej odpowiedzi.
Q__
Moderator
#12 - Wysłana: 6 Mar 2008 13:40:50 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
PaulAtryda

Ja jestem jednak mimo wszystko za tym, że jednak nie można by było tak zreplikować człowieka.Wydaje mi się, że każdy ma swoją własną unikatową duszę, która nie może być skopiowana.
Chociaż druga moja połowa mi mówi, że przecież w sumie jesteśmy jak "trochę" bardziej skomplikowana maszyna, to dlaczego miało by to nie zadziałać?;f
Chyba że dusza też się składa z jakichś cząsteczek które można zreplikować. W końcu fizyka to fizyka;f


Hehe... To dopiero praktyka mozę wykazac...

Darklighter

Że w ST człowiek nie ma duszy - wspomnienia i doświadczenia określają kim jest i jak się będzie zachowywał. Wszystko to można "przegrać" na inny mózg niczym dane na inny komputer - co widać było w ST. Po śmierci, jak wszystko co żyje, człowiek rozpływa się w nicości.

Owszem. Roddenberry był wszak ateista.

Domko

Nie do końca - bo Wolkanie już ową "duszę" posiadają.

Przy czym nie jest ona postrzegana w sumie jako nic nadprzyrodzonego, i też mozę umrzeć (gdyby Spock nie odzyskał ciała).

Delta

Podobnie jak niektóre ziemskie religie uważają, że zwierzęta nie mają duszy i prze to są niższymi formami życia. Nic dziwnego, że Wolkanie mają nas za niższa rasę.

Podobne mniemanie, tylko a'rebours - ludzie sądzili tak o Obcych, mamy w "...nie wolno zabijać człowieka" Martina.

Chyba nikt jeszcze tego nie udowodnił, ale jeśli coś takiego rzeczywiście ma miejsce, to może się okazać, że bliżej nam do Wolkan niż się nam wydaje. Oni przecież potrafią przekazać katrę, czyli musi być to konkretny i wyspecjalizowany ośrodek gdzieś w mózgu

Co by wioele wyjasniało.

Darklighter

Przypominam, że Spock po przelaniu rzekomej "duszy" nadal spokojnie funkcjonował, co sugeruje, że zrobił po prostu bio-backup (kopię zapasową) swoich wspomnień i doświadczeń w mózgu McCoya.

A bo to taka dusza w wersji dla materialistów. (BTW: pogadajcie dalej, a przekonacie mnie, że katra ma sens.)

Przypomina mi to trochę scenki z komisków Danikena, tam też klonowali swoje ciała i potem bio-komputer przenosił pamięć i doświadczenia do nowego ciała.

Przy czym robili to "ci żli"...

To samo było w filmie Szósty Dzień z Arnim. Tylko bez pseudomistyczności.

Tam to było wręcz do komedii sprowadzone...

Domko

(fajnie to brzmi)

Owszem. Zresztą robienie backupów samego siebie jest ostatnio b. modne w utworach SF zwłąszcza postcyberpunkowych...

Darklighter

Swoje wspomnienia i doświadczenia.

Jeszcze, jeszcze momencik i poczuję się przekonany do katry....

Domko

To musiało być coś więcej, bo McCoy miał jakby połączone osobowości.

Bo tamte treści tez zaczynały wpływać na funkcjonowanie jego mózgu...
Domko
Użytkownik
#13 - Wysłana: 6 Mar 2008 13:43:23
Odpowiedz 
Owszem. Zresztą robienie backupów samego siebie jest ostatnio b. modne w utworach SF zwłąszcza postcyberpunkowych...

Nie o to mi chodziło - miałem na myśli raczej sformułowanie, które kojarzy mi się z backupami danych z serwera.
Q__
Moderator
#14 - Wysłana: 6 Mar 2008 13:47:48
Odpowiedz 
Domko

Nie o to mi chodziło - miałem na myśli raczej sformułowanie, które kojarzy mi się z backupami danych z serwera.

No bo stąd przecie to wyrażenie - via cyberpunk - przeszło do ogólu SF...
Darklighter
Użytkownik
#15 - Wysłana: 6 Mar 2008 14:17:19 - Edytowany przez: Darklighter
Odpowiedz 
Przy czym nie jest ona postrzegana w sumie jako nic nadprzyrodzonego, i też mozę umrzeć (gdyby Spock nie odzyskał ciała).

Coś ala degradacja neuralna. Mózg broni się przed inwazyjnymi danymi?


Jeszcze, jeszcze momencik i poczuję się przekonany do katry...


i

Tam to było wręcz do komedii sprowadzone...

OK, więc jeszcze Łowca Androidów - bardziej poważny, a także Pamięć Absolutna.
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 6 Mar 2008 14:24:26
Odpowiedz 
Darklighter

Coś ala degradacja neuralna. Mózg broni się przed inwazyjnymi danymi?

Odmiosłem podobne wrażenie...

OK, więc jeszcze Łowca Androidów - bardziej poważny, a także Pamięć Absolutna.

"Pamięć..." nie jest znów poważniejsza. Zresztąś choć "Szósty Dzień" to tandeta, na sam wątek w kółko wskrzeszanych korporacyjnych zbirów patrzyłem akurat ze śmiechem, lecz i niekłamaną przyjemnością...
PaulAtryda
Użytkownik
#17 - Wysłana: 6 Mar 2008 17:32:10
Odpowiedz 
Po części temat jest poruszony w Nemesis, gdzie cała pamięć daty została załadowana do jego klona. Jednak odniosłem wrażenie, że mimo to został uznany za zupełnie inną osobę niż Data.

Kiedyś gdzieś czytałem, że podobno w chwili śmierci człowiek waży o jakieś drobne wartości mniej, było to uzasadnione tym że dusza odchodzi wtedy od swojego ciała.
Q__
Moderator
#18 - Wysłana: 6 Mar 2008 17:38:24
Odpowiedz 
PaulAtryda

Jednak odniosłem wrażenie, że mimo to został uznany za zupełnie inną osobę niż Data.

Co jednak znacząco rózni ise od ujęcia tematu w ST III,

Kiedyś gdzieś czytałem, że podobno w chwili śmierci człowiek waży o jakieś drobne wartości mniej, było to uzasadnione tym że dusza odchodzi wtedy od swojego ciała.

Owszem, poczyniono taką obserwację i niektórzy wyciagali z niej taki wniosek. Ładnie rozwija to "Eksperyment terminalny" Sawyera...
kanna
Użytkownik
#19 - Wysłana: 7 Mar 2008 21:05:45
Odpowiedz 
PaulAtryda

w chwili śmierci człowiek waży o jakieś drobne wartości mniej

Był nawet film taki, 23 gramy sie nazywał.
Q__
Moderator
#20 - Wysłana: 7 Mar 2008 21:30:11
Odpowiedz 
kanna

Był nawet film taki, 23 gramy sie nazywał.

"21 gramów"...
kanna
Użytkownik
#21 - Wysłana: 7 Mar 2008 22:55:32
Odpowiedz 
2 gramy w tą, czy w tą...
Doctor_Who
Użytkownik
#22 - Wysłana: 8 Mar 2008 09:59:55
Odpowiedz 
Można by spekulować nad perspektywą przeniesienia naszej świadomości do układu elektronicznego (komputera). Już jednak Wielki Lem (który notabene nie wierzył w życie pozagrobowe) zwrócił uwagę na dwie podstawowe niedogodności takiej koncepcji. Przecież w chwili dokonania zapisu nie przenieślibyśmy się do cyberprzestrzeni, a jedynie powstałaby cyfrowa kopia nas samych, jak najbardziej ciągle pozostających śmiertelnymi. W dodatku kopia miałaby poczucie, że jest nami. Która z osobowości miałaby większe prawo do naszej tożsamości? Dotychczasowa, czy nowa? Sytuację mogłoby ratować zabicie oryginału podczas procedury kopiowania. A kto by się na to odważył? O tym, że nowa istota byłaby uznana za nas samych, za kontynuację naszego istnienia stanowiłoby więc tylko prawo, umowa społeczna. Jednak w niczym nie poprawiłoby to naszej sytuacji. Po prostu zgaślibyśmy, a fakt, że w tym samym momencie zaczęłaby życie nowa, względnie nieśmiertelna istota obdarzona naszą świadomością i wspomnieniami raczej nie poprawiłby naszego samopoczucia. Po drugie, kwestia pojemności nośnika takiej świadomości. Istota ludzka (jeśli za takową uznamy elektroniczny "zrzut" osobowości) ma to do siebie, że życie przebiega jej na ciągłym zdobywaniu, wymianie informacji. To stanowi podstawę istnienia ludzkiej kultury, cywilizacji. Społeczeństwo nieśmiertelnych bytów funkcjonujące setki lat potrzebowałoby stałego rozszerzania pamięci. Owszem, nadzieja w miniaturyzacji układów (nanoukłady), ale i ta musi mieć kiedyś swoje granice.
Myślę, że ciekawym pomysłem byłoby zamienianie po kolei komórek mózgu na jakieś nanoroboty - w końcu od utraty jednej komórki i zamiany na robota się świadomości nie utraci, czyż nie? Więc gdyby ten proces był stopniowy to może udało by się w ten sposób unieśmiertelnić ludzi jako takich, a nie ich kopie.
Oczywiście nie mowa tu o prawdziwej nieśmiertelności zważywszy na to, że wszechświat może nie rozszerzać w nieskończoność (w końcu naukowcy nie są jeszcze co do tego tak do końca zgodni) tylko się skurczyć i zapaść - a nie ma szans by jakakolwiek istota w nim bytująca takie coś przeżyła) tylko po prostu o wydłużeniu życia do niewyobrażalnych dziś długości. Prawdziwa nieśmiertelność była by dla jakiejkolwiek istoty ludzkiej niewyobrażalną męczarnią - człowiek do szczęścia potrzebuje zmian, musi obierać sobie nowe cele, poznawać nowych ludzi, zdobywać nowe rzeczy itp, a gdyby był nieśmiertelny to w końcu wymyślanie kolejnych celów by przekroczyło możliwości jego wyobraźni, wszystko zaczęło by go nudzić - a wtedy nie byłby już w stanie normalnie żyć (mogła by go 'uratować' co najwyżej ucieczka w obłęd). Jedyną sytuacją, w której człowiek mógłby żyć wiecznie, jest stan ciągłego zagrożenie życia (oczywiście musiałaby być wtedy 'dopuszczona' możliwość utraty życia z innych przyczyn niż naturalne) - wyższe funkcje mózgu nie mają wtedy zbyt wiele do gadania, a instynkt samozachowawczy nie uznaje propozycji typu 'znudziło mi się, poddaję się już'.
Q__
Moderator
#23 - Wysłana: 9 Mar 2008 01:30:29
Odpowiedz 
kanna

2 gramy w tą, czy w tą...

Czasem może to być decydujące (np. gdy oznacza przekroczenie śmiertelnej dawki).

Doctor_Who

Można by spekulować nad perspektywą przeniesienia naszej świadomości do układu elektronicznego (komputera). Już jednak Wielki Lem (który notabene nie wierzył w życie pozagrobowe) zwrócił uwagę na dwie podstawowe niedogodności takiej koncepcji. Przecież w chwili dokonania zapisu nie przenieślibyśmy się do cyberprzestrzeni, a jedynie powstałaby cyfrowa kopia nas samych, jak najbardziej ciągle pozostających śmiertelnymi. W dodatku kopia miałaby poczucie, że jest nami. Która z osobowości miałaby większe prawo do naszej tożsamości? Dotychczasowa, czy nowa?

Ładnie było to analizowane w komiksie "Ghost Rider 2099" i oczywiście w "Mieście Permutacji" Egana...

Myślę, że ciekawym pomysłem byłoby zamienianie po kolei komórek mózgu na jakieś nanoroboty - w końcu od utraty jednej komórki i zamiany na robota się świadomości nie utraci, czyż nie?

Roważał to Marvin Minsky w artykule "Nie będzie nas, będą roboty" w "Scientific American" i (oczywiście) Lem w "Wizji Lokalnej" (nazwał to ektokowaniem).
Doctor_Who
Użytkownik
#24 - Wysłana: 9 Mar 2008 07:56:44
Odpowiedz 
Która z osobowości miałaby większe prawo do naszej tożsamości? Dotychczasowa, czy nowa?

Ładnie było to analizowane w komiksie "Ghost Rider 2099" i oczywiście w "Mieście Permutacji" Egana...


Przydałoby się więc jakieś prawo o niepowielaniu osobowości, czy jak to się zwało w cyklu cyberpunkowym Kudriawcewa...
Q__
Moderator
#25 - Wysłana: 9 Mar 2008 13:32:42
Odpowiedz 
Doctor_Who

Przydałoby się więc jakieś prawo o niepowielaniu osobowości, czy jak to się zwało w cyklu cyberpunkowym Kudriawcewa...

Acz pamiętam też "Lete" Williamsa, czy "Diasporę" Egana, gdzie powielanie takie było wręcz podstawą porządku społecznego i wszystkie wersje były (raczej) zadowolone...
Doctor_Who
Użytkownik
#26 - Wysłana: 9 Mar 2008 13:37:11 - Edytowany przez: Doctor_Who
Odpowiedz 
Owo prawo u Kudriawcewa miało zapobiegać sytuacjom, w których człowiek podłączony do cyberu odzyskuje świadomość podczas gdy byt wirtualny ową świadomość również zachowuje. Wtedy zacząłby się proces o to która osobowość ma większe prawa, a co jeśli "cyber-dusza" wynajęłaby sobie lepszych prawników?
Polecam Kudriawcewa - to trochę jakby Gibson zaczął pisać ze słowiańską swadą i dowcipem Bułyczowa .
PaulAtryda
Użytkownik
#27 - Wysłana: 9 Mar 2008 13:46:44
Odpowiedz 
Doctor_Who
Przecież w chwili dokonania zapisu nie przenieślibyśmy się do cyberprzestrzeni, a jedynie powstałaby cyfrowa kopia nas samych, jak najbardziej ciągle pozostających śmiertelnymi. W dodatku kopia miałaby poczucie, że jest nami.

No, bardzo ciekawe spostrzeżenie. Taka osoba to wtedy tylko klon. Jedynie przejmowałby tylko wspomnienia i nie różniłby się niczym od np. Dax'a.

Czyli wychodzi na to, że wszyscy którzy dokonali teleportacji w ST to klony (i klony klonów...). Mogli to inaczej rozwiązać - np. czarnymi dziurami, albo coś w tym stylu.
Doctor_Who
Użytkownik
#28 - Wysłana: 9 Mar 2008 14:17:11 - Edytowany przez: Doctor_Who
Odpowiedz 
PaulAtryda

Czyli wychodzi na to, że wszyscy którzy dokonali teleportacji w ST to klony

Tutaj akurat rozmowa odeszła od transportera w stronę zapewnienia nieśmiertelności przez kopie - czy to cyfrowe, czy to klony. Trochę OT, ale skoro Q__ kiedyś twierdził, że powinni wykorzystywać transporter do wskrzeszania... Ciekawe jakby to się miało odbywać. Rozumiem że poprzez wrzucenie delikwenta (denata?) do transportera i odtworzenie go zgodnie z wcześniej zaprogramowanym wzorcem. Taką Tashę czy biednego redshirta ze zwiadu mogliby od biedy jeszcze tą metodą ożywić. Ale jako lekarstwo na śmierć ze starości czy chorób? Myślę, że jasnym jest że o naszym "jestestwie" decyduje nie tylko struktura DNA, ale też wspomnienia i doświadczenia. One składają sie na to, kim jesteśmy.

Należałoby wtedy przeprogramować transporter tak by "naprawiał" tylko wybrane partie organizmu, a te odpowiedzialne za ww elementy zostawił w spokoju? Czyli taki "wybiórczy" teleporter jak z (niezbyt udanego) sequela filmu "Mucha".

Wyobraźmy sobie alternatywny rozwój wypadków, że Wesley ginie ratując Picarda w Final Mission. Ściągają na statek jego zwłoki i odtwarzają wg wcześniejszego wzorca. Byłby to Wesley "sprzed wyruszenia" na Lambda Paz. Ale jednocześnie Wesley podczas przygody na Lambda Paz nauczył się czegoś. Czy to byłaby ta sama osoba? Oczywiście można powiedzieć, że to tak jakby Wesley podczas "wypadku" (śmierci) doznał amnezji. Ale to chyba nie to samo?
Q__
Moderator
#29 - Wysłana: 9 Mar 2008 14:59:53
Odpowiedz 
Doctor_Who

Owo prawo u Kudriawcewa miało zapobiegać sytuacjom, w których człowiek podłączony do cyberu odzyskuje świadomość podczas gdy byt wirtualny ową świadomość również zachowuje.

A to co innego (zresztą pamiętam identyczną sytuację w komiksie "Storm" Lawrence'a (ale tego nie rozwinęli).

PaulAtryda

Czyli wychodzi na to, że wszyscy którzy dokonali teleportacji w ST to klony (i klony klonów...).

Nie do końca bo niby przesyłają energię z której składał się oryginalny osobnik... (Mimo wszystko "Myśleć jak dinozaury" się przypomina.

Doctor_Who

Należałoby wtedy przeprogramować transporter tak by "naprawiał" tylko wybrane partie organizmu, a te odpowiedzialne za ww elementy zostawił w spokoju?

A czy to by nie było wykonalne przy technologii ST?

Wyobraźmy sobie alternatywny rozwój wypadków, że Wesley ginie ratując Picarda w Final Mission. Ściągają na statek jego zwłoki i odtwarzają wg wcześniejszego wzorca. Byłby to Wesley "sprzed wyruszenia" na Lambda Paz. Ale jednocześnie Wesley podczas przygody na Lambda Paz nauczył się czegoś. Czy to byłaby ta sama osoba? Oczywiście można powiedzieć, że to tak jakby Wesley podczas "wypadku" (śmierci) doznał amnezji. Ale to chyba nie to samo?

Ale czy lepsze to czy śmierć?

(Blisko tematyki właściwej dla Egana, Morgana i... Łukianienki jesteśmy...)
Doctor_Who
Użytkownik
#30 - Wysłana: 9 Mar 2008 15:06:39
Odpowiedz 
Q__

niby przesyłają energię z której składał się oryginalny osobnik

Właściwie to wszyscy składamy się z atomów, które kiedyś były częścią gwiazd... ale czy nimi jesteśmy?

(Założenie że tożsamość materiału miałaby być gwarantem tożsamości osobnika z nich odtworzonego obalił już Lem w przywoływanych przez Ciebie dialogach...)

czy to by nie było wykonalne przy technologii ST?

To czemu nie stosowane?
 Strona:  1  2  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Dusza a transporter

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!