USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Spot
 Strona:  ««  1  2  3  4  »» 
Autor Wiadomość
Domko
Użytkownik
#61 - Wysłana: 5 Lis 2008 15:26:55
No to jest nadzieja.

Ponoć po południu coś zjadł nawet, więc to jest dobry objaw. Choć nadal jest zimny i wypada mu sierść, ale póki je to zawsze jest szansa.
Domko
Użytkownik
#62 - Wysłana: 5 Lis 2008 17:19:39
Złamany kręgosłup, krwotoki wewnętrzne i zewnętrzne, niewydolność układu wydalniczego... Niestety, zakończyło się to uśpieniem kota, gdyż konał od wczoraj...
Eviva
Użytkownik
#63 - Wysłana: 5 Lis 2008 18:23:41
Domko

Współczuję Ci serdecznie, wiem, jak to jest. Najgorzej dokucza człowiekowi bezradność - chciałby coś zrobić i nie potrafi.
Przeżywałam już utratę ulubieńca, jedną wcale niedawno. To tak bardzo przykre, ze człowiek, który nigdy nie miał ulubionego zwierzaka nawet w to nie uwierzy.
biter
Użytkownik
#64 - Wysłana: 5 Lis 2008 18:32:21
Domko

Bardzo ci współczuję, i jestem z tobą całym sercem. To przykre być bezradnym w takiej sytuacji i móc tylko zakończyć cierpienia swojego pupila. Człowiek sobie potem wyrzuca że powinien go lepiej pilnować, inaczej wychować, naprawde mi przykro.
Domko
Użytkownik
#65 - Wysłana: 5 Lis 2008 18:34:43 - Edytowany przez: Domko
Eviva
biter

Dziękuję Wam...

Fakt, że przez osoby, które nie wiedzą co to znaczy, zostałem dziś kompletnie nie zrozumiany.

Najbardziej mi w tej sytuacji przykrość sprawiają dwie rzeczy - że to z powodu wypadku, a nie ze starego wieku i że męczył się przez dobę. Walczył do końca, próbował nawet jeść, ale to było już nieuniknione w momencie, gdy spadł... Jednak co do uśpienia nie było wątpliwości od momentu jak zacząć się wykrwawiać - nie chciałbym mieć na sumieniu jego męczarni...

Nie spodziewałem się, że to może nastąpić tak szybko - nawet w 100% jeszcze nie otrząsnąłem się po stracie poprzedniego...
Eviva
Użytkownik
#66 - Wysłana: 5 Lis 2008 18:41:31
Trudno podjąć taką decyzję. Bardzo trudno. Ja dwa razy jej nie podjęłam - raz z powodu nieuczciwego weterynarza, który wmawiał mi, że kot jest do uratowania, choć była to nieprawda, a drugi raz z wyboru, gdyż weterynarz, do którego mam zaufanie, zapewnił mnie, że kot umiera, ale nie cierpi. Jednak było to dla mnie okropne przeżycie. I więcej nie chcę.
Domko
Użytkownik
#67 - Wysłana: 5 Lis 2008 18:48:51 - Edytowany przez: Domko
Ja też trafiłem wpierw na nieuczciwego i niekompetentnego weterynarza. Stwierdził, że kot się wyliże i on go wyleczy - do tego powiedział, że nic sobie nie złamał i sugerował, że zacznie normalnie chodzić.
To ja - laik - podejrzewałem uszkodzenie kręgosłupa (sztywny ogon i paraliż tylnej części), krwotok (był zimniejszy ode mnie) i niewydolność układu wydalniczego (w ogóle nie korzystał z kuwety). Tacy "kompetentni" są niektórzy weterynarze.

Na szczęście znam innego, IMHO bardzo dobrego i uczciwego. To on właśnie powiedział o uśpieniu, a wcześniej zdiagnozował to wszystko, o czym napisałem... Mam do niego ogromne zaufanie - kilka razy naprawdę już pomógł. Jest też na tyle uczciwy, że w takiej sytuacji nie wziął ani grosza za badanie - choć ja bym wydał wiele, aby zwierzaka uratować...
Eviva
Użytkownik
#68 - Wysłana: 5 Lis 2008 18:58:16
To zadziwiające, ile człowiek może wydać na swego ulubieńca. Ja dopiero co wydałam 250 złotych na operację kocicy, która nawet nie jest tak naprawdę moja, tylko się przybłąkała i juz została, bo nikt jej nie chciał. Czarna jak diabeł i ma paskudny charakter, ale za to jak się zacznie o człowieka przymilnie ocierać i pomiaukiwać... No i co było robić? Wszystkie koleżanki w pracy mnie wyśmiały.
Jurgen
Moderator
#69 - Wysłana: 5 Lis 2008 19:40:03
Domko

Najbardziej mi w tej sytuacji przykrość sprawiają dwie rzeczy - że to z powodu wypadku, a nie ze starego wieku i że męczył się przez dobę.

Szczerze współczuję. Piszesz, że sprawia Ci przykrość to, że męczyłsię całą dobę. Piszesz to z perspektywy juz podjętej decyzji o uśpieniu ulubieńca. A spróbuj spojrzeć na to z perspektywy dnia wczorajszego. Miałeś nadzieję, że uda Ci się go uratować. Czy nie byłoby Ci bardziej przykro, gdybys nie podjął tej próby?

Eviva

To zadziwiające, ile człowiek może wydać na swego ulubieńca.

Mojego psa-staruszka musieliśmy uśpić, jak miał 16 lat. Jak to ze starością bywa, chorował na kilka rzeczy, więc przez mniej więcej rok byliśmy z nim u weterynarza co dwa-trzy dni. I ani ja, ani moi rodzice nie żałujemy czasu czy pieniędzy poświęconych na jego leczenie...
Eviva
Użytkownik
#70 - Wysłana: 5 Lis 2008 20:06:32
Jurgen
ani ja, ani moi rodzice nie żałujemy czasu czy pieniędzy poświęconych na jego leczenie...

I to jest właśnie to, czego sporo ludzi nie może zrozumieć. Nawet nie napisze, co oni robią w takiej sytuacji, gdy uznają zwierzaka za zbędny i kłopotliwy ciężar, bo krew się we mnie burzy na samą myśl
biter
Użytkownik
#71 - Wysłana: 5 Lis 2008 20:10:27
Eviva
popieram cię całkowicie.
Hanz
Użytkownik
#72 - Wysłana: 5 Lis 2008 20:25:17
Sam też nie żałuje ani grosza wydanego na leczenia swojego kota; choć jakaś tam specjalnie duża suma to nie była. Też osobiście ne moge zrozumieć ludzi którzy biorąc zwierze skąpią mu potem na leczenie. Swojego kota zgarnąłem z ulicy - obraz nędzy i rozpaczy, 2 tygodniowe wychudzone maleństwo bez wąsów, z przetrącanym ogonem - teraz ta bestia podrosła i wesoło podgryza rodzinę Niby kawał futra a daje tyle radosci

P.S. Wrzuce tu dwa zdjecia tego potwora



Domko
Użytkownik
#73 - Wysłana: 5 Lis 2008 20:27:06 - Edytowany przez: Domko
Jurgen
Miałeś nadzieję, że uda Ci się go uratować. Czy nie byłoby Ci bardziej przykro, gdybys nie podjął tej próby?

Wiadomo, że tak. Chodziło mi o sam fakt, że w ogóle doszło do tego, a nie musiało... I wiem, że zrobiłem, co mogłem po tym fakcie zrobić...

Eviva
I to jest właśnie to, czego sporo ludzi nie może zrozumieć. Nawet nie napisze, co oni robią w takiej sytuacji, gdy uznają zwierzaka za zbędny i kłopotliwy ciężar, bo krew się we mnie burzy na samą myśl

No, niestety. Ja sobie nie wyobrażam wyrzucić zwierzaka ot tak. Pamiętam jak nie dalej jak miesiąc temu wspomniany kot wlazł do dziury za wannę (mam takie dziadostwo przez niekompetentego fliziarza zrobione - ale to inna sprawa). Nie wiedziałem jak go wyciągnąć, a na koniec znalazł się w ciągu za wodomierzem. Odgrażałem się, że mam go dość, że go wywalę - ale jak wyszedł (cudem, bo nie wiedział jak), to oczywiście nic takiego nie zrobiłem, bo bym po prostu nie potrafił - to było tylko wkurzenie, nic więcej. Biorąc zwierzaka do siebie bierzemy za niego odpowiedzialność i dajemy mu jakieś poczucie bezpieczeństwa - niszczenie tego poprzez wyrzucenie zwierzaka to nie dość, że danie mu do zrozumienia, że jest niechciany, to jeszcze wielokrotnie doprowadzamy do jego śmierci, bo nie potrafi sobie dać rady samemu.

Wiem, że mówienie o odpowiedzialności, gdy kot mi spadł z balkonu jest niezbyt przekonujące, ale wypadki się zdarzają, a chodzi o proste zajmowanie się nim - jedzenie, zmienianie kuwety - a odwdzięczy się swoją obecnością. Po utracie poprzedniego porównywałem tego draba i mówiłem, że jest jakiś inny - ale szybko się okazało, że nie znaczy, iż gorszy i każde zwierzę może dać sporo radości...

EDIT:
Jak będę choć chwilę w domu to dam zdjęcia mojego "potwora" - choć tyle mi zostało - dobrze, że mu cykałem trochę fotek z komórki.

EDIT 2:
Hanz

Świetny - szczególnie na drugim zdjęciu.
Hanz
Użytkownik
#74 - Wysłana: 5 Lis 2008 20:37:21
Wiem, że mówienie o odpowiedzialności, gdy kot mi spadł z balkonu jest niezbyt przekonujące, ale wypadki się zdarzają, a chodzi o proste zajmowanie się nim - jedzenie, zmienianie kuwety - a odwdzięczy się swoją obecnością. Po utracie poprzedniego porównywałem tego draba i mówiłem, że jest jakiś inny - ale szybko się okazało, że nie znaczy, iż gorszy i każde zwierzę może dać sporo radości...

Dokładnie. Wypadek wcale nie swiadczy o twojej nieodpowiedzialnosci, wrecz przeciwnie, czas jaki mu potem poswieciles, ze starales sie do konca go wyleczyc, swiadczy wlasne ze czules sie za niego odpowiedzialny

Świetny - szczególnie na drugim zdjęciu.

dzieki
Jurgen
Moderator
#75 - Wysłana: 5 Lis 2008 20:51:39
Wiem, że mówienie o odpowiedzialności, gdy kot mi spadł z balkonu jest niezbyt przekonujące

Dlaczego? Jeżeli twierdzisz, że przez sam fakt wypadku jestes nieodpowiedzialny, to musiałbyś pozbawić go zupełnie swobody... Wątpię, by psu wyszło to na zdrowie, o kotach już nie wspominając...
Domko
Użytkownik
#76 - Wysłana: 5 Lis 2008 20:57:12
Nie, nie twierdzę tak. Jednak są np. zabezpieczenia balkonów, a on miał ciągoty do chodzenia np. po parapecie. Wiadomo, że mu swobody nie odbiorę...

Inna sprawa, że to nie przy mnie się to stało - ale to nie ma tu znaczenia...

Hanz
Dokładnie. Wypadek wcale nie swiadczy o twojej nieodpowiedzialnosci, wrecz przeciwnie, czas jaki mu potem poswieciles, ze starales sie do konca go wyleczyc, swiadczy wlasne ze czules sie za niego odpowiedzialny

W końcu zwierzę to nie pluszowa zabawka, którą można rzucić w kąt jak się znudzi albo zepsuje.
biter
Użytkownik
#77 - Wysłana: 5 Lis 2008 21:00:48
Wiem, że mówienie o odpowiedzialności, gdy kot mi spadł z balkonu jest niezbyt przekonujące

zabrzmi to niestosownie ale: co byś nie robił to nie zabronisz kotu łazić po dachach balkonach oknach płotach. to że spadł to nie była twoja wina.

Co do wyrzucania zwierzaków to mieszkam pod samym miastem i jak sie zaczyna sezon wakacyjny to od razu się robi zatrzęsienie "pupili" po poboczach ja mam i tak dwa psy i kota więc brać już nie mam gdzie (jednego zawiozłem babci podrzutka) ale sąsiedzi to już też mają ich troche.
W ubiegłym roku zrobiliśmy z sąsiadem akcje, sąsiad ma aparat z teleobiektywem nacykalimy ludziom zdjęć jak wyrzucaja i poszliśmy na policję, to sie dowiedzieliśmy że to musieli byśmy na gorącym uczynku ich zatrzymać, takie prawo bla bla bla. Ale że policjant był spoko człowiek to wpadł któregoś popołudnia z partnerem do sąsiada na kawe. i czekalismy... w ciągu trzech dni dorwaliśmy 8 dupków co chcieli pupili wyrzucić. zwierzaczki trafiły do schroniska pod miastem ( były młode bo to "prezenty gwiazdkowe" to wiekszość znalazła domy) jeden kocur straszy teraz na komisariacie jako pupil, z sąsiadami zrobiliśmy składkę i każdy zwierzak dostał wyprawkę do tego schroniska, micha jadło spańsko, trochę grosza dla schroniska co by miało jak żyć. A byli włściciele zzwierzaków zakończyli karierę z mandacikami w kieszeniach. ile mogliśmy przez wakacje przygranąć tyle mogliśmy i rozdać ale niestety nie ze wszystkimi się udaje. Teraz tak się przyjęło że dwa razy do roku to ksiądz zbiera składkę i kasa idzie dla schroniska. raz tuż po wakacjach i drugi przed zimą. Ak kocur mruczy u policiantów
Eviva
Użytkownik
#78 - Wysłana: 5 Lis 2008 21:11:49
biter
Ak kocur mruczy u policiantów

Przynajmniej jest im miło na komisariacie. A nie nazwali go czasem Lepper ?

Ale tak naprawdę temat wcale nie jest śmieszny. James Herriot napisał w swych pamiętnikach, że wybaczyłby komuś napad na bank, ale nie taki czyn. No i ja się z nim zgadzam, bo to świadczy o spodleniu, na które nie ma już słów. Dobrze, że sa jescze tacy ludzie jak Ty>

Zresztą moja sunia tez była z takiego przypadku, a nawet gorzej, bo ukochany właściciel próbował zarąbać ją siekierą. Gdy do mnie trafiła, była w okropnym stanie. Jednym słowem "Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham psy." jak napisał Ale Munthe.
biter
Użytkownik
#79 - Wysłana: 5 Lis 2008 21:28:20
Eviva

Jacek Kaczmarski w jednym ze swoich utworów miał taki wers: "Czemu liżesz mnie po rekach kiedy cię bije"
Eviva
Użytkownik
#80 - Wysłana: 5 Lis 2008 21:31:29
biter

"Portret z.. kimś tam w tle". Tytułu nie pamiętam, ale tekst tak.

Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze
gdy piję w towarzystwie alkoholowych zmor.
I nie liż mnie po rękach, gdy bije cię... i płacze
Jeszcze raz
Jeszcze raz
Encore.
biter
Użytkownik
#81 - Wysłana: 5 Lis 2008 21:35:48
Eviva

no właśnie o to mi chodziło. trochę przekręciłem ale byłem w miare blisko a cytat pasuje jak ulał. na mojej płycie to nosi tytuł "Encore"
Delta
Użytkownik
#82 - Wysłana: 2 Lut 2009 19:17:24
Mam nowego lokatora, którego dwa dni temu znalazłem, na spacerze z psem, leżącego na śniegu.

Eviva
Użytkownik
#83 - Wysłana: 2 Lut 2009 19:39:09
Delta

No to zbierasz u mnie plus dodatni, że go przygarnąłeś
Hanz
Użytkownik
#84 - Wysłana: 2 Lut 2009 21:33:30
Kotek bardzo ładny. Niestety widac sladu ulicy na nim. Na drugim zdjeciu na grzbiecie to jakas rana czy wina aparatu? i jak sie kotek dogaduje z psem? W koncu beda musieli przeciez roztrzygnac ktory tu rzadzi teraz
Delta
Użytkownik
#85 - Wysłana: 2 Lut 2009 23:11:47
Eviva
No to zbierasz u mnie plus dodatni, że go przygarnąłeś

"Plus dodatni" -klasyka polskiej polityki.

Hanz
Niestety widac sladu ulicy na nim. Na drugim zdjeciu na grzbiecie to jakas rana czy wina aparatu?

Aparat rzeczywiście jest byle jaki, ale to nie jest rana. On ma na grzbiecie taką "rudą plamę" sierści. A ulicę po nim widać: źle zrośnięty po złamaniu czubek ogona, wychudzenie, no i jest jeszcze nieufny.

i jak sie kotek dogaduje z psem?

Bez problemu, pies już jednego takiego kota-przybłędę kiedyś wychował -z jednej miski jadły. Ten kot na razie jeszcze jest nieufny, ale pies go już traktuje jak swego -dzisiaj odstawił fajną scenkę, podszedł do śpiącego kota, powąchał, kot się obudził i już widać było, że chce uciekać, a pies liznął go w pyszczek i zostawił w spokoju. I pomyśleć, że jeszcze dwa dni temu pies go na dworze wyczuł i zaczął zawzięcie gonić, szczekając na całe osiedle w środku nocy. Gdyby nie to, to bym go nawet po ciemku nie zauważył.
biter
Użytkownik
#86 - Wysłana: 3 Lut 2009 00:19:46
Delta
Eviva
Hanz

A moja kochana Silver pożegnała się z tym doczesnym padłem i łowi myszki w Walhali. Chyba wszystkie łzy wypłakałem.

A ten kociak fajny. Ode mnie też plus za przygarnięcie.
Eviva
Użytkownik
#87 - Wysłana: 3 Lut 2009 07:31:56
biter

Wiem, jak to jest i bardzo współczuję.
Domko
Użytkownik
#88 - Wysłana: 3 Lut 2009 11:25:54
Ja również...
biter
Użytkownik
#89 - Wysłana: 3 Lut 2009 11:26:51
Ja mam dla wszystkich posiadaczy mruczków jedną przyjacielską radę. biegiem do Veta i szczepić, sszczepić na "korona wirusy" czyli między innymi HIV Zapalenie trzustki i kilka innych. Jeśli kot się nimi zarazi i zachoruje to nie ma ratunku, oznacza to dla niego nieuniknioną śmierć a dla was męczarnie.

I nie wierzcie ulotce że szczepionka wystarcza na 3 lata, szczepcie co roku jeśli Vet tak proponuje to nie dlatego że chce was naciągnąć...

Szczepienie to tylko kilkadziesiąt złotych (jedno wyjście do baru/jedno wyjście do kina/kilka piw/kolacja w średniej restauracji...) a przyjaźń waszego zwierzaka bezcenna..
Domko
Użytkownik
#90 - Wysłana: 3 Lut 2009 11:51:01
Nie do końca się zgodzę - są 2 szkoły - jedna mówi o tym, co napisałeś, a druga, że nie należy szczepić. Argumentem drugiej jest to, że kot szczepiony za często, wbrew pozorom wcześniej zdycha, bo szczepionki te nie są bez negatywnego wpływu na jego organizm. Zresztą znam taki przypadek.

Chciałoby się więc rzec, parafrazując powyższego posta: ja mam dla wszystkich posiadaczy mruczków jedną przyjacielską radę - nie szczepić.

Pytanie tylko kto z nas ma rację - jednoznacznie pewnie trudno odpowiedzieć.

Dodam, że miałem nie szczepionego kota, który przeżył 18 lat.
 Strona:  ««  1  2  3  4  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Spot

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!