USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Czy Federcja to banda ignorantów- albo czy dążenie tam gdzie jeszcze nikt nie dotarł jest mądre?
 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#1 - Wysłana: 31 Sier 2007 21:29:57
Odpowiedz 
Takie pytanie naszło mnie po obejrzeniu odcinka ,,Star Trek: Voager" zatytułowanego ,,Random thought" gdzie załoga okrętu kapitan Jeaneway musi zmierzyć się z oskarżeniem Bellany Tores przez rase telepatów o... agresywne myśli i spowodowane przez nie przestępstwo. W finale odcinka Siedem zadaje pani kapitan pytanie czy aby postępowanie zgodnie z paradygmatami badawczymi Floty jest aby na pewno rozsadne kiedy chece sie sprowdzic okret do domu a jednoczesnie naraza sie go w kontaktach z innymi cywilizacjami. Pytanie to zasadne jest chyba nie tylko w przypadku rzeczonego Voyagera ale również i całej polityki eksploracji prowadzonej przez Federacje. Ostatecznie im wiecej Gwiezdna Flota pozanje wszechswiat tym mocnej naraza swoje statki a takze cala Federacje na niebezpieczenstwo zetkniecia sie z rasa istot badź fenomenem, ktory okaze sie byc wysoce szkodliwy. Laureat nagrody Nobla z dziedziny fizjologii i medycyny pracujący na uniwersytecie Harvarda wyraził na przykład taki pogląd na kwestie ewentualnego kontaktu obcych istot z człowiekiem: ,,Nie mogę wyobrazić sobie bardziej przerażającego koszmaru, jak nawiązanie kontaktu z cywilizacją istniejącą gdzieś w kosmosie, dysponującą tak zwaną wyższą( lub jak wolicie zaawansowaną) techniką”. Co myslicie na ten temat- czy prowadzenie ryzykowanej polityki ,,wsadzania nosa tam gdzie cie nie prosza" jest bardziej oplacalna czy bardziej groźna?
Pah Wraith
Użytkownik
#2 - Wysłana: 31 Sier 2007 23:36:18
Odpowiedz 
To chyba zależy od stylu w jakim się to robi. Patrz USA :]
Slovaak
Użytkownik
#3 - Wysłana: 1 Wrz 2007 00:07:58
Odpowiedz 
Czy jest mądre? Tak i nie. Widzieliśmy że można wiele zyskać badając wszechświat i też można wiele stracić.

A czy ignoranckie? Na pewno, przecież nie wszyscy muszą życzyć sobie spotkania z "różowymi".


,,Nie mogę wyobrazić sobie bardziej przerażającego koszmaru, jak nawiązanie kontaktu z cywilizacją istniejącą gdzieś w kosmosie, dysponującą tak zwaną wyższą( lub jak wolicie zaawansowaną) techniką”

A ja bym bardzo chciał zobaczyć jak bardzo obcy są inni.
Wookie
Użytkownik
#4 - Wysłana: 1 Wrz 2007 00:13:51
Odpowiedz 
Czyli twierdzisz, ze lepiej zyc w blogiej niesiwadomosci niz znac zagrozenie i chociaz w minimalny sposob jemu zapobiec?? jak dla mnie to to jest rzeczona w temacie ignoracja Poza tym polityka federacji moim zdaniem jest bardzo przemyslana. Po pierwsze, poznanja wlasnie ewentualne przyszle zagrozenia, w takim przypadku czym jest jeden czy tez 10 statkow, skoro dzieki temu mozna ocalic cala Federacje. po drugie eksploracja to czysty zysk - nowe technilogie, droigi handlowe, czlonkowie federacji, itp itd, tutaj tez ryzyko utraty kilku statkow w dluzszej perspektywi czasu jest oplacalne, no i na koniec podchodzdenie do kontaktu z innymi rasami na zasadzie nieingerencji w ich wewnetrzne sprawy i podleganie ich prawom jest bardzo dobrym rozwiazaniem chociazby z samego pierwzego wrazenia jaki robia przedstawiciele federacji - pokojowo nastawieni, respektujacy prawa i obyczaje innych kultur - mysle ze dobry poczatek na nawiazanie dluzszych kontaktow. Po drugie czy to nienlogiczne, ze jesli jesli przekraczamy granice dajmu na to USA, to nie podporzadkowujemy sie prawom panujacym w tym kraju ( czy tez jesgo poszczegolnych stanach)?? mysle ze to wrecz samo sie nasuwa. Oczywiscie zawsze istnieje ryzyko napotkania badz to wrogo nastawionej rasy, badz fenomenu, czy tez istoty tzw. wyzszej, ale ko nie ryzykuje ten nie ma. Watpie, aby federacja osiagnela to co osiagnela siedzeniem za przeproszeniem na tylku i czekaniem na zagrozenia i rozwoj osciennych sil w galaktyce, czy kwadrancie.

Mysle, ze caly cykl Star Treka pokazal duze korzysci plynace z takiej polityki, jak i rowniez towarzyszace temu ryzyko. Moim zadaniem jak najbardziej warto, a idee sa godne pozazdroszczeniea. Poa tym dowodem na slusznosc postepowania Federacji moze byc tez tak bardzo znienawidzony przez welu "Enterprise", gdize pokazano liczne bledy popelniane przez Ziemian podczas kontaktow z innymi rasami itp itd.
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#5 - Wysłana: 1 Wrz 2007 11:52:41
Odpowiedz 
racja: w końcu kosmosu raczej nie przemierzają krowy i owce tylko drapieżcy
PaulAtryda
Użytkownik
#6 - Wysłana: 2 Wrz 2007 01:09:06
Odpowiedz 
Nawet sam Q zazdrościł ludzią uporu do eksploracji i rozwoju. Jak najbardziej ja jestem za "wtykaniem nosa w nie swoje sprawy". Siedząc w swojej skorupce nic byśmy nie osiągneli.
Chociaż... perspektywa tego co by było jakby Borg wygrał nie była by za ciekawa.
Kto nie ryzykuje ten nie ma.
mr homn
Użytkownik
#7 - Wysłana: 2 Wrz 2007 11:11:11
Odpowiedz 
Picard
Odnosząc się do Voyagera, to załoga przynajmniej na początku chyba sama nie wierzyła że uda się jej za życia dolecieć do Ziemii czy Kwadratu Alfa (w końcu to ponoć 70.000 lat świetlnych), więc może eksploracja i poznawanie nowych kultur było tam jedną z rozrywek?? Zresztą świat jaki nam serwuje Roddenberry jest pełen kultur, humanoidów i "życia" jako takiego, więc siłą rzeczy, nawet jakby Voyager nie chciał z nikim wchodzić w bliższe relacje to i tak te "bliższe relacje" weszłyby im w drogę! Humanoidzi/przedstawiciele ras które napotkali na swej drodze opiekowały się przecież nawet pewnymi partiami statku, jak Kes, Neelix, czy Seven (która przecież była Borg)

Co do samej eksploracji, to przykłady chociażby programów kosmicznych z XX wieku pokazują, że mimo wielu wydatków, porażek, wyrzeczeń, nieprzyjemnych niespodzianek i wogóle nienajlepszych efektów końcowych, technologia jaka została przy tym wynaleziona, okiełznanie pewnych fizycznych praw przez człowieka, rozwój komputerów/telefonii/satelitów itp. itd. nie zostałaby przy tym odkryte. Ciekawe jak wyglądałaby takie prozaiczne pomieszczenie w domu jak kuchnia, gdyby Ruscy i Amerykanie nie zaczęli ścigać się w kosmosie te parę dekad temu...???

Pokojowa eksploracja w świecie ST pokazana jest też jako alternatywa dla ekploracji wojennej. Widzimy tego Borga tych Kardasjan, jak oni poszerzają swoje terytoria i ulepszają swoją technologię poprzez bitewny styl życia i to nie jest chyba najlepszy pomysł. Już wolałbym siedzieć w jakimś kolorowym federacyjnym wdzianku na jakimś federacyjnym statku niż walczyć z innymi kulturami... do tego to świetna zabawa... cały czas coś nowego!
Q__
Moderator
#8 - Wysłana: 3 Wrz 2007 03:37:11
Odpowiedz 
Picard

z rase telepatów o... agresywne myśli i spowodowane przez nie przestępstwo. W finale odcinka Siedem zadaje pani kapitan pytanie czy aby postępowanie zgodnie z paradygmatami badawczymi Floty jest aby na pewno rozsadne kiedy chece sie sprowdzic okret do domu a jednoczesnie naraza sie go w kontaktach z innymi cywilizacjami. Pytanie to zasadne jest chyba nie tylko w przypadku rzeczonego Voyagera ale również i całej polityki eksploracji prowadzonej przez Federacje. Ostatecznie im wiecej Gwiezdna Flota pozanje wszechswiat tym mocnej naraza swoje statki a takze cala Federacje na niebezpieczenstwo zetkniecia sie z rasa istot badź fenomenem, ktory okaze sie byc wysoce szkodliwy.

Wydaje się, ze pęd do stałego rozszerzana swej wiedzy, bez względu na koszta, jest nieodłączną częścią naszej natury. (Ba, Lem w "GOLEMie XIV" sugerował, że "pęd" ten jest właściwy wszelkim formom Rozumu w ogóle...)

Co myslicie na ten temat- czy prowadzenie ryzykowanej polityki ,,wsadzania nosa tam gdzie cie nie prosza" jest bardziej oplacalna czy bardziej groźna?

Choć jednocześnie ten sam Lem we "Fiasku" sugerował, że taka "ciekawość za wszelką cenę" jest na dłuższą metę b. groźna... Choć z kolei Roddenberry przedstawiał tą cechę jako najpiękniejszą z cech jakie mamy (mimo, że czasem dwała efekty wręcz tragiczne)... A skoro Wielcy nie mają jednolitego stanowiska w tak poważnej sprawie, to jak ja, mały szaraczek. mogę się wypowiadać autorytatytwnym tonem...

Slovaak

Widzieliśmy że można wiele zyskać badając wszechświat i też można wiele stracić.

I tak (chyba) jest zawsze... "Każdy kij ma dwa końce"...

A ja bym bardzo chciał zobaczyć jak bardzo obcy są inni.

Ja też... Możliwości jest wiele (od Obcych humanoidalnych fizycznei i psychicznie, w stylu Treka włąsnie, po skrajnie niezrozumiały Ocean Solaris).

Wookie

Czyli twierdzisz, ze lepiej zyc w blogiej niesiwadomosci niz znac zagrozenie i chociaz w minimalny sposob jemu zapobiec?? jak dla mnie to to jest rzeczona w temacie ignoracja Poza tym polityka federacji moim zdaniem jest bardzo przemyslana. Po pierwsze, poznanja wlasnie ewentualne przyszle zagrozenia, w takim przypadku czym jest jeden czy tez 10 statkow, skoro dzieki temu mozna ocalic cala Federacje.

IMHO masz rację... Więcej - jeśłi Federacja "zaskorupi" sie na swoim obszarze to te nieznane niebezpieczeństwa i tak do niej z czasem dotrą (chocby Borg rozszerzając swoją strefę wpływów).

4_z_Szesciopaka

racja: w końcu kosmosu raczej nie przemierzają krowy i owce tylko drapieżcy

Nie wiemy jakie są kosmiczne normy w tej dziedzinie (choć w świecie ST faktycznie "drapieżców" sporo).

PaulAtryda

Nawet sam Q zazdrościł ludzią uporu do eksploracji i rozwoju.

Bo on i jego rodacy mają już ten etap za soba, i... wiedzą, że nie mają już do tego powrotu...

mr homn

nawet jakby Voyager nie chciał z nikim wchodzić w bliższe relacje to i tak te "bliższe relacje" weszłyby im w drogę!

O właśnie...

Co do samej eksploracji, to przykłady chociażby programów kosmicznych z XX wieku pokazują, że mimo wielu wydatków, porażek, wyrzeczeń, nieprzyjemnych niespodzianek i wogóle nienajlepszych efektów końcowych, technologia jaka została przy tym wynaleziona, okiełznanie pewnych fizycznych praw przez człowieka, rozwój komputerów/telefonii/satelitów itp. itd. nie zostałaby przy tym odkryte. Ciekawe jak wyglądałaby takie prozaiczne pomieszczenie w domu jak kuchnia, gdyby Ruscy i Amerykanie nie zaczęli ścigać się w kosmosie te parę dekad temu...???

Kolejny poważny argument. (W dodatku rodem z RealLife.)
mr homn
Użytkownik
#9 - Wysłana: 3 Wrz 2007 08:34:10 - Edytowany przez: mr homn
Odpowiedz 
Q__
mały szaraczek. mogę się wypowiadać autorytatytwnym tonem...

Q__ czyżbyś był niskiego wzrostu, miał 4 łapki i futrzasty ogonek ??Nie wiemy jakie są kosmiczne normy w tej dziedzinie (choć w świecie ST faktycznie "drapieżców" sporo).

Tak jak i w świecie "natury" wogóle... na Ziemi jesteśmy tym najgroźniejszym, ale we wszechświecie możemy zapewne spotkać dla siebie godnego pod tym względem przeciwnika... i trafiłaby kosa na kamień Skoro juz przy przysłowiach ludowych... każdy kij ma 2 końce...
Q__
Moderator
#10 - Wysłana: 3 Wrz 2007 12:35:07
Odpowiedz 
mr homn

czyżbyś był niskiego wzrostu, miał 4 łapki i futrzasty ogonek

Trza było odwiedzic POLCON, byś sie przekonał naocznie

Tak jak i w świecie "natury" wogóle... na Ziemi jesteśmy tym najgroźniejszym, ale we wszechświecie możemy zapewne spotkać dla siebie godnego pod tym względem przeciwnika... i trafiłaby kosa na kamień

Chyba, ze natrafimy też na gatunek śmiertelnie niebezpiecznych w sumie... tchórzy (jak Laleczniki u Nivena), czy istotę w ogółe wymykającą się naszym definicjomom (typu lemowskiego Solaris).
Jurgen
Moderator
#11 - Wysłana: 4 Wrz 2007 11:09:06
Odpowiedz 
Z tymiu istotami "wyższymi" to jest tak, że jeżeli mają technikę odpowiednio wyższą od naszej, to i tak mogą tu przylecieć i nam klepnąć. Więc siedzenie też jest średnim rozwiązaniem...
Q__
Moderator
#12 - Wysłana: 4 Wrz 2007 11:38:20
Odpowiedz 
Jurgen

Z tymiu istotami "wyższymi" to jest tak, że jeżeli mają technikę odpowiednio wyższą od naszej, to i tak mogą tu przylecieć i nam klepnąć

Ba, przez ten czas zanim ich spotkamy mogą se technologie jeszcze bardziej rozwinąć, więc "klepnięcie" będze jeszcze boleśniejsze... (Na szczęscie w świecie ST z wiekszością Obcych daje się dogadać... Ba nawet z Borgiem czasem się to udaje...)
Jurgen
Moderator
#13 - Wysłana: 4 Wrz 2007 13:22:14
Odpowiedz 
Ba nawet z Borgiem czasem się to udaje...

Scorpion? To ja dziękuję bardzo.
Q__
Moderator
#14 - Wysłana: 4 Wrz 2007 13:35:20
Odpowiedz 
Jurgen

Scorpion? To ja dziękuję bardzo

No co? Dobry odcinek... Choc wątek Borg skopany jak to w VOY'u... (Ale i w TNG coś "w ten deseń" było...)
mr homn
Użytkownik
#15 - Wysłana: 4 Wrz 2007 13:38:20
Odpowiedz 
Q__
(Na szczęscie w świecie ST z wiekszością Obcych daje się dogadać... Ba nawet z Borgiem czasem się to udaje...)

Ciekawe jak to jest w prawdziwym świecie...? bo na razie ludzkość jawi się jak wyjący wilk na pustyni...
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 4 Wrz 2007 13:41:30
Odpowiedz 
mr homn

bo na razie ludzkość jawi się jak wyjący wilk na pustyni...

Głębokie Ci to wyszło i smutne. Wilk - bo drapieżniki z nas, wyjący bo w Kosmos sygnały puszczamy, na pustyni bo Obcych nie widać...

(Takie przygnębiasjące wizje snujesz, a to ja niby mam być pesymistą?)
 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Czy Federcja to banda ignorantów- albo czy dążenie tam gdzie jeszcze nikt nie dotarł jest mądre?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!