USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Wokół DS9
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  ...  11  12  13  »» 
Autor Wiadomość
Delta
Użytkownik
#121 - Wysłana: 21 Maj 2009 17:54:30
Odpowiedz 
Q__
Jest to kanoniczne. Gdyby nie Sisko wojna by nie wybuchła, acz Fedki opuściłyby Terok Nor/Deep Space 9. Tylko machinacje Jake'a zmieniły linię czasu.

Znów "The Visitor"?
Wojna nie wybuchła bo UFP wycofała się z Bajor. Sisko niczego nie skopał. To Bajoranie zrobili z niego swojego Wysłannika i po jego śmierci pogorszyli swoje stosunki z Federacją. Jak Sisko może być obwiniany za coś, na co nie miał żadnego wpływu?
Q__
Moderator
#122 - Wysłana: 21 Maj 2009 18:06:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Delta

Wojna nie wybuchła bo UFP wycofała się z Bajor. Sisko niczego nie skopał. To Bajoranie zrobili z niego swojego Wysłannika i po jego śmierci pogorszyli swoje stosunki z Federacją.

Dziwne, przecież pozostało to samo Dominium, ci sami Cardassianie, ci sami Klingoni, ci sami Romulanie i ta sama UFP, a wojna nie wybuchła. Nie powiesz chyba, że wybuch wojny powstrzymało antyfederacyjne nastawienie Bajoran, bo Bajoranie w XXIV wieku na potęgę mogącą decydować o międzygwiezdnej "geopolityce" nie wyglądają.

Twardy fakt jest taki: nie było Sisko - nie było wojny.
Eviva
Użytkownik
#123 - Wysłana: 21 Maj 2009 18:11:31
Odpowiedz 
Q__
Delta

Ze względu na dobro swego zdrowia psychicznego i uzasadnione obawy przed banem Eviva wycofuje się z tej dyskusji.
Delta
Użytkownik
#124 - Wysłana: 21 Maj 2009 18:16:32 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Q__
Dziwne, przecież pozostało to samo Dominium, ci sami Cardassianie, ci sami Klingoni, ci sami Romulanie i ta sama UFP, a wojna nie wybuchła. Nie powiesz chyba, że wybuch wojny powstrzymało antyfederacyjne nastawienie Bajoran, bo Bajoranie w XXIV wieku na potęgę mogącą decydować o międzygwiezdnej "geopolityce" nie wyglądają.

Ale Klingoni chyba mają coś do powiedzenia? A to oni i Kardasjanie zajęli DS9 i zablokowali dostęp do Korytarza. Romulanie pewnie siedzieli jak zwykle w cieniu, szczęśliwi, że mają Dominium z głowy i mogą się sobą zajmować. A bez dostępu do Korytarza, Fedki nie robiły wypadów do Gammy, co nie drażniło Dominium, bo pierwotna umowa była taka, że każdy ma pozostać po swojej stromie wormhole'a. I to mogło spowodować, że wojna nie wybuchła. Jedyną rolą Sisko jest to, że był Wysłannikiem. I tyle. Nie zrobił nic co doprowadziłoby (lub nie) do wojny. Po prostu wraz z jego śmiercią Bajoranie wypięli się na Federację. Ile w tym jego winy. Przecież nic nie mógł poradzić na to że postrzegali go jako Wysłannika. Mógł sobie gadać jak do ściany, że nie jest jakimś świętym i tak nie docierało to do nich.

Eviva
Ze względu na dobro swego zdrowia psychicznego i uzasadnione obawy przed banem Eviva wycofuje się z tej dyskusji.

Czemu zaraz sądzisz, że skończy się banem?
Q__
Moderator
#125 - Wysłana: 21 Maj 2009 18:38:54
Odpowiedz 
Delta

Ale Klingoni chyba mają coś do powiedzenia? A to oni i Kardasjanie zajęli DS9 i zablokowali dostęp do Korytarza.

Ale przecież to wredne militarystyczne imperia, niewiele mniej paskudne od Dominium, więc na logikę wojna powinna wybuchnąć tym prędzej (a UFP albo włączyć się do niej na swoich warunkach, albo stać z boku i w końcu udzielając pomocy niedobitkom wyniszczonych walką imperiów spokojnie wchłonąć je z czasem).

Zresztą to dziwne: obecność imperialistycznych Cardassian i Klingonów nie spowodowała wojny, a obecność Sisko - tak. Był gorszym awanturnikiem niż oni, czy jak?
Eviva
Użytkownik
#126 - Wysłana: 21 Maj 2009 18:42:35 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Delta
Czemu zaraz sądzisz, że skończy się banem?

Bo to, co mi sie ciśnie na klawiature, nie mieści się w słowniku ludzi kulturalnych, a Q_ specjalnie mnie kiedyś prosił, żebym w takiej sytuacji po prostu sobie odpuściła.
Delta
Użytkownik
#127 - Wysłana: 21 Maj 2009 18:59:00 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Q__
Ale przecież to wredne militarystyczne imperia, niewiele mniej paskudne od Dominium, więc na logikę wojna powinna wybuchnąć tym prędzej

A czemu te wredne militarystyczne imperia przez tyle dziesięcioleci, będąc miedza w miedzę, żyły we względnym pokoju ze sobą? A tu proszę, Klingoni, którzy w normalnej linii czasowej zaatakowali Kardasjan, w alternatywnej szybko zawarli z nimi sojusz i żyli w pokoju. Do tego Kardasjanie stali się tym samym sojusznikami niedawno okupowanego Bajor. Widocznie to federacyjna obecność była powodem do niestabilności regionu, a nie te agresywne imperia. A kto ustanowił obecność UFP w sektorze Bajor i wysłał tam Sisko? Przecież to nie była jego decyzja.

Był gorszym awanturnikiem niż oni, czy jak?

IMHO to częściowo wina Fedków, bo się pchali do Gammy. Wtrącili się też w wojnę kardasjańsko-klingońską, kombinowali z Romulanami przeciwko Dominium (kamuflaż). Ale czy na tym stanowisku byłby Sisko, czy ktoś inny Federacja i tak robiłaby to samo.

Eviva
Bo to, co mi sie ciśnie na klawiature, nie mieści się w słowniku ludzi kulturalnych

No i w czym Ci znów zawiniłem?
Eviva
Użytkownik
#128 - Wysłana: 21 Maj 2009 19:06:02
Odpowiedz 
Delta
No i w czym Ci znów zawiniłem?

Chłopie, Ty mnie nie podpuszczaj, bo wiesz dobrze, jaki ze mnie nerwus. Na trek.pl jak się wdałam w obronę Shatnera, tak teraz mam tam prawie samych wrogów - co ja poradzę, że niczego nie robie połowicznie?
Domko
Użytkownik
#129 - Wysłana: 22 Maj 2009 09:10:20
Odpowiedz 
Q__
Twardy fakt jest taki: nie było Sisko - nie było wojny.

Ja chyba też przychylę się do tej opinii. Wiadomo, że decyzje podejmowało dowództwo, ale słuchali opinii Sisko w dużej mierze, ponieważ był ważną osobą w tym rejonie kosmosu - obejmował strategiczną placówkę.

Zresztą nawet Vreenak powiedział, że chciał poznać Sisko, czyli osobę, która wywołała wojnę z Dominium.
Q__
Moderator
#130 - Wysłana: 22 Maj 2009 16:25:52
Odpowiedz 
Przy czym tak naprawdę nie ma co winić Sisko, w końcu to tylko postać (tak jak nie uważa się Picarda i Rikera za głupców mimo tego co wyprawiali w GEN), natomiast taki przebieg fabuły wystawia jednoznaczną ocenę Bermanowi i jego scenarzystom.
Delta
Użytkownik
#131 - Wysłana: 22 Maj 2009 17:35:37 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Domko
Zresztą nawet Vreenak powiedział, że chciał poznać Sisko, czyli osobę, która wywołała wojnę z Dominium.

"So you're the commander of Deep Space 9. And the Emissary to the Prophets. Decorated combat officer, widower, father, mentor... and oh yes, the man who started the war with the Dominion."

IMHO to jest niejednoznaczne określenie. Czy to czasem nie brzmi raczej jak stwierdzenie, że od DS9 dowodzonego przez Sisko zaczęła się wojna, a nie tak, że to Sisko był jej przyczyną? Równie dobrze można powiedzieć, że II RP była winna II wojnie światowej bo nie oddała Gdańska i korytarza.

Q__
natomiast taki przebieg fabuły wystawia jednoznaczną ocenę Bermanowi i jego scenarzystom.

Jeszcze niedawno ich chwaliłeś.
Q__
Moderator
#132 - Wysłana: 22 Maj 2009 18:08:05 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Delta

Równie dobrze można powiedzieć, że II RP była winna II wojnie światowej bo nie oddała Gdańska i korytarza.

Zaraz, w tym wypadku kto się do kogo pchał? (Co zresztą sprzeczne jest z polityką UFP w poprzednich seriach, gdzie szanowano prawo innych cywilizacji do świętego spokoju.)

Jeszcze niedawno ich chwaliłeś.

Znakomite odcinki (typu "Duet") wierne zresztą jeszcze początkowej roddenberry'owskiej wizji DS9 nie skladają się na obraz serialu jako całości. W DS9 - jako w pierwszym z Treków - pokuszono się o wprowadzenie silnie zarysowanej continuity, i z punktu widzenia tej continuity wychodzą rzeczy żenujące. W TOS czy TNG jeden durny (czy nawet po prostu zaburaczony) odcinek nie wpływał aż tak na poziom całej serii. Twórcy DS9 zapowiedzieli: "będziemy konsekwentnie rozwijać fabułę", co im - jak widać - nie wyszło. Na całej linii. (A, że pierwsze sezony są dość dobre, a i w dalszych trafia się parę świetnych odcinków np. "Far Beyond..." to w tym wypadku niestety jaskółki nie czynące wiosny.)
Delta
Użytkownik
#133 - Wysłana: 22 Maj 2009 18:26:06
Odpowiedz 
Q__
Zaraz, w tym wypadku kto się do kogo pchał?

No przecież Dominium mieszało całym Kwadrantem Alfa i zażyczyło sobie DS9 a Kardasjanom obiecało rządzić kwadrantem. Fedki pchały się do Gammy, ale to jeszcze nie wszystko. Dominium postrzegało wszystkich "Stałych" za zagożenie, a nie tylko Federację. Przecież kupa czasu minęła nim się Zmienni za UFP zabrali. Zdążyli międzyczasie dokopać Romulanom, Klingonom i Kardasjanom, chociaż oni do Kwadrantu Gamma zaglądali rzadziej.

Znakomite odcinki (typu "Duet") wierne zresztą jeszcze początkowej roddenberry'owskiej wizji DS9 nie skladają się na obraz serialu jako całości

Chyba wszystkie razem się składają na całość DS9 (chociaż nie wszystkie są na podobnym poziomie co DS9: Duet). A Bermana można przynajmniej docenić za to, że tego nie spaprał.
Zresztą przecież DS9 tworzyli też ludzie tacy jak Piller i chwalony na Forum za nBSG Ron Moore. Aż tak źle ich oceniasz?

Twórcy DS9 zapowiedzieli: "będziemy konsekwentnie rozwijać fabułę", co im - jak widać - nie wyszło.

A nie rozwijali fabuły? Ze wszystkich ST DS9 jest pod tym względem najlepsze. W końcu porzucono schemat: przybywamy na planetę, w 20 minut rozwiązujemy problem, z którym nikt się nie uporał nieraz od tysiącleci i beztrosko lecimy dalej, niemal całkowicie zapominając o tym, co było odcinek wcześniej.

to w tym wypadku niestety jaskółki nie czynące wiosny.

Chyba w żadnym ze ST, nawet w TNG, nie było tylu świetnych odcinków co w DS9. Rzadko zdarzały się rzeczywiście słabe.
Eviva
Użytkownik
#134 - Wysłana: 22 Maj 2009 18:51:20
Odpowiedz 
Delta
Chyba w żadnym ze ST, nawet w TNG, nie było tylu świetnych odcinków co w DS9. Rzadko zdarzały się rzeczywiście słabe.

Błeee... To się nazywa odwracać kota ogonem.
Q__
Moderator
#135 - Wysłana: 22 Maj 2009 19:15:02
Odpowiedz 
Delta

Przecież kupa czasu minęła nim się Zmienni za UFP zabrali. Zdążyli międzyczasie dokopać Romulanom, Klingonom i Kardasjanom, chociaż oni do Kwadrantu Gamma zaglądali rzadziej.

Dobra, ale nadal nie udzieliłeś odpowiedzi czemu w tej linii czasu do tego doszło, a w pierwotnej nie.

Zresztą przecież DS9 tworzyli też ludzie tacy jak Piller i chwalony na Forum za nBSG Ron Moore. Aż tak źle ich oceniasz?

Cząstkowe efekty ich pracy bywały świetne. Serial jako całość rozczarował mnie potężnie.

A nie rozwijali fabuły?

Rozwijali. Przy czym jednak to rozwinięcie nie zawsze miało "ręce i nogi" (a raczej miało je dość rzadko) poza wyliczonymi już niekonsekwencjami można dodać tu (niezbyt trekowe) zrobienie z Sisko "mesjasza" i dodanie mu (godnych opery mydlanej) powiązań rodzinnych z Wormhole Aliens czy sprowadzenie - koniec końców - b. złożonej postaci Dukata do rzędu komiksowego szwarccharaktera.

W końcu porzucono schemat: przybywamy na planetę, w 20 minut rozwiązujemy problem, z którym nikt się nie uporał nieraz od tysiącleci i beztrosko lecimy dalej

Czyli zastąpiono typowy dla SF schemat intelektualnej-zagadki-do-rozwiązania, schematem sensacyjno-militarnym.

Chyba w żadnym ze ST, nawet w TNG, nie było tylu świetnych odcinków co w DS9. Rzadko zdarzały się rzeczywiście słabe.

Z czego jednak conajmniej część znacząco odstawała od tzw. ducha Treka, poza tym - wbrew zapowiedziom twórców - nijak nie składały się na konsekwentną, logiczną, całość.
Delta
Użytkownik
#136 - Wysłana: 22 Maj 2009 19:53:14
Odpowiedz 
Q__
Dobra, ale nadal nie udzieliłeś odpowiedzi czemu w tej linii czasu do tego doszło, a w pierwotnej nie.

Bo nie wiem, tylko zgadywać mogę.
Raczej jest wątpliwe, żeby Dominium wywołało wojnę bo im Sisko przeszkadzał. Jak im przeszkadzał, to mieli dość środków i okazji na to, by go po prostu sprzątnąć. Wniosek z tego, że to Federacja i jej dostęp do Bajor, a dzięki temu dostęp do Korytarza był powodem. Ponadto nie wiemy dokładnie jak ułożyły się relacje pomiędzy poszczególnymi potęgami po śmierci Sisko. Nie wiemy też na jakiej podstawie Dominium dogadało się z Klingonami i Kardasjanami. A może było tak, że stało za ich rządami? W końcu w linii czasu, w której Sisko przeżył Kardasjanie dogadali się z Dominium. Mogli się dogadać i w tej. A co do Klingonów, czy nikt nie pamięta o Zmiennym, który podszył się pod Martoka? Nie ma Sisko, nie ma wydarzeń, które doprowadziły do jego dekonspiracji. A Martok w sumie w każdej chwili miał szanse na objęcie stołka po Gowronie. Jeśli tak było, to po co Dominium ma atakować Federację, skoro ma święty spokój w swoim Kwadrancie, bufor pomiędzy sobą a Federacją złożony z Klingonów, Kardasjan i Bajoran oraz neutralnych i wrogo nastawionych do Federacji Romulan?

Cząstkowe efekty ich pracy bywały świetne.

O całym ST (podobnie jak o innych filmach i serialach) można tak powiedzieć, w końcu to nie ósmy cud świata. Nic nie jest idealne.

Serial jako całość rozczarował mnie potężnie.

I to mi ciężko zrozumieć. DS9 jest potężnym rozczarowaniem a ST XI nie jest?

poza wyliczonymi już niekonsekwencjami można dodać tu (niezbyt trekowe) zrobienie z Sisko "mesjasza"

Przecież to nie Federacja z niego taką postać zrobiła tylko bajorańskie wierzenia. Czy ST nie uczył poszanowania innych kultur i ich wierzeń? Czy w żadnym ST nie było nic na temat wierzeń różnych ras (choćby Klingonów)?

i dodanie mu (godnych opery mydlanej) powiązań rodzinnych z Wormhole Aliens

Ale w sumie dało to "ręce i nogi" fabule -przynajmniej wiadomo było dlaczego Sisko miał takie życie jakie miał. I to jest IMHO dużo lepsze i oryginalniejsze rozwiązanie niż często wykorzystywane (choćby w ostatnim kinowym ST) przeznaczenie.

czy sprowadzenie - koniec końców - b. złożonej postaci Dukata do rzędu komiksowego szwarccharaktera.

Czemu do komiksowego? Dukat w gruncie rzeczy zawsze był taki sam, tylko czasami udawał kogoś innego dla swoich korzyści. Był po prostu fałszywy prawie tak jak Kai Winn bo chyba tylko ona była od niego gorsza.

Czyli zastąpiono typowy dla SF schemat intelektualnej-zagadki-do-rozwiązania, schematem sensacyjno-militarnym.

Za to jest to bardziej realistyczne. Dla jednych wada, dla innych zaleta. A przy tym nie zapomniano o pokazywaniu ideałów Federacji. I w końcu przestano pokazywać to, że ich stosowanie nic nie kosztuje.

Z czego jednak conajmniej część znacząco odstawała od tzw. ducha Treka,

Bo nie były taką cukierkową utopią z cyklu: jacy to my (Federacja) jesteśmy wspaniali?

poza tym - wbrew zapowiedziom twórców - nijak nie składały się na konsekwentną, logiczną, całość.

Różne rzeczy zarzucano DS9 ale chyba pierwszy raz zarzucono tej serii brak logiki. Gdzie występuje ten brak składania się na spójną całość?
Queerbot
Użytkownik
#137 - Wysłana: 22 Maj 2009 20:46:41
Odpowiedz 
Czemu do komiksowego? Dukat w gruncie rzeczy zawsze był taki sam, tylko czasami udawał kogoś innego dla swoich korzyści. Był po prostu fałszywy prawie tak jak Kai Winn bo chyba tylko ona była od niego gorsza.


Potęga DS9 polega według mnie właśnie na tym, że żaden, absolutnie żaden bohater tego serialu nie jest czarno-biały. Zarówno Kai Winn jak i Dukat, ale przecież także Garak czy pocieszny Quark mają chwile, kiedy wykazują się nadzwyczajną dobrocią i takie, kiedy pokazują pazury. Takie skomplikowanie bohaterów nie występuje w żadnym innym treku i pod tym względem DS9 bije je według mnie wszystkie na głowę.
Eviva
Użytkownik
#138 - Wysłana: 22 Maj 2009 21:13:35
Odpowiedz 
Queerbot

Dla mnie to nie potęga, tylko słabość tego serialu. W pewnym momencie człowiek może stracić rozeznanie, kto jest wrogiem.
Delta
Użytkownik
#139 - Wysłana: 23 Maj 2009 05:50:38
Odpowiedz 
Queerbot
Potęga DS9 polega według mnie właśnie na tym, że żaden, absolutnie żaden bohater tego serialu nie jest czarno-biały.

O to to.

Eviva
W pewnym momencie człowiek może stracić rozeznanie, kto jest wrogiem.

I dokładnie tak ma być. Żadnej kawy na ławę, podziału na złych i dobrych i robienia z wszystkich Fedków świętych. Zresztą m.in. dlatego np. podoba mi się FC i TNG: Family za to jak scenarzyści przedstawili Picarda, oraz ST VI za Kirka, którego dopadają konsekwencje wydarzeń ze ST II i III.
Problem -> decyzja -> konsekwencje, a nie jak do tej pory, gdzie o konsekwencjach zapominano zostawiając dane miejsce i beztrosko lecąc sobie dalej.
Eviva
Użytkownik
#140 - Wysłana: 23 Maj 2009 07:24:17
Odpowiedz 
Delta
I dokładnie tak ma być.

No to ja tracę na dzieńdobry motywację, by serial oglądać. Lubię wiedzieć, na czym stoję, przynajmniej w telewizji.

nie jak do tej pory, gdzie o konsekwencjach zapominano

Nieprawda. Tylko że dalszymi działaniami zajmowały się inne służby niż Enterptrise, którego załoga miała rozwiązać konkretny problem i przejść do następnego.
Delta
Użytkownik
#141 - Wysłana: 23 Maj 2009 08:23:26
Odpowiedz 
Eviva
Nieprawda. Tylko że dalszymi działaniami zajmowały się inne służby niż Enterptrise, którego załoga miała rozwiązać konkretny problem i przejść do następnego.

Tylko że tego nie pokazano. Po wizycie genialnej i nieskazitelnej załogi do tematu na ogół nie wracano, jakby w ogóle nie istniał. Do rzadkości należą takie odcinki jak właśnie TNG: Family, gdzie Picard musi się uporać z konsekwencjami. Trochę inaczej pod tym względem jest w DS9, dlatego Q__ może np. obwiniać Sisko o wojnę z Dominium. Picarda i Kirka nie ma o co obwiniać, bo w poprzedzających DS9 seriach, zawsze wszyscy na końcu stanowili jedną szczęśliwą Federację. Dopiero kinowe filmy to zmieniły.
Eviva
Użytkownik
#142 - Wysłana: 23 Maj 2009 08:31:10
Odpowiedz 
Delta
Tylko że tego nie pokazano.

Bo nie taka była formuła serialu, by pokazywać wszystko, łącznie z wizytami kapitana w wychodku.

Trochę inaczej pod tym względem jest w DS9, dlatego Q__ może np. obwiniać Sisko o wojnę z Dominium.

I po co to było?
Delta
Użytkownik
#143 - Wysłana: 23 Maj 2009 08:34:57 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Eviva
Bo nie taka była formuła serialu, by pokazywać wszystko, łącznie z wizytami kapitana w wychodku.

Po pierwsze, to nic nie stało na przeszkodzie, co udowadniają kinowe filmy z Kirkiem i pokazanie jak Picard uporał się z "syndromem Borg". A po drugie, to, że DS9 to pokazuje nie oznacza, że jest gorsze od poprzedników.

I po co to było?

Co po co było (bo nie wiem o co Ci chodzi)?
Eviva
Użytkownik
#144 - Wysłana: 23 Maj 2009 09:15:35
Odpowiedz 
Delta
Co po co było (bo nie wiem o co Ci chodzi)?

Star Trek opierał sie A) na słowie "Trek" czyli podróży, B) na optymiźmie i wierze w człowieka. DS9 zniweczył to wszystko i po mojemu mniej zasługuje na miano Treka niż ENT.
Delta
Użytkownik
#145 - Wysłana: 23 Maj 2009 09:42:37
Odpowiedz 
Eviva
Star Trek opierał sie A) na słowie "Trek" czyli podróży,

Przecież nie wszyscy w Federacji żyją na walizkach. DS9 właśnie pokazuje coś takiego. Ponadto podróże też się zdarzały (np. do Kwadrantu Gamma -to jak by na to nie spojrzeć element eksploracji).
No i jeszcze jedna rzecz: gdyby DS9 opierało się tylko i wyłącznie na tym samym schemacie co TOS i TNG, to zaraz pojawiłyby się zarzuty takie jakie mają miejsce pod adresem Voyagera -że to popłuczyny po poprzednikach. Już nie wspominając, że we wcześniejszych (przed DS9) Trekach nie tylko eksplorację pokazywano.

B) na optymiźmie i wierze w człowieka.

A tego nie ma w DS9? Różnica jest jedynie taka, że w przypadku DS9 bardziej niż we wcześniejszych ST pokazana jest cena, którą się płaci za utrzymanie tego optymistycznego świata i ideałów Federacji. W końcu jest naturalniej. Sekcja 31 jest takim przykładem ceny za którą Federacja może istnieć. Podobnie wojna z Dominium, a jeszcze bardziej wojna z Klingonami będąca wynikiem potępienia przez Federację inwazji na Unię Kardasjańską.
Eviva
Użytkownik
#146 - Wysłana: 23 Maj 2009 09:47:39
Odpowiedz 
Delta

Ale nie można nakręcić komedii, na której ludzie płaczą i dalej zwać ją komedia. Dlatego właśnie mówię, że z DS9 żaden Trek, choć może być serialem SF na Treku opartym.
Delta
Użytkownik
#147 - Wysłana: 23 Maj 2009 11:12:09
Odpowiedz 
Eviva
Ale nie można nakręcić komedii, na której ludzie płaczą i dalej zwać ją komedia.

Można. Gdy płaczą ze śmiechu.

Poza tym jest np. MASH, który jest po części serialem komediowym a po części przedstawia sytuacje dalekie od śmiechu. I czy jest zły?

Przypadek gatunku, o którym mówisz jest ściśle zaszufladkowany -komedia ma bawić. Tylko, że ST taki nie jest, nie da się go określić w ramach jednego "klasycznego" gatunku filmowego.
Arek
Użytkownik
#148 - Wysłana: 25 Maj 2009 07:48:29
Odpowiedz 
Eviva
Delta
Ja ostatnio sobie oglądam DS9, i mam co do niego mieszane uczucia.

Z jednej strony to nie jest trek którego ja pokochałem. To nie jest radosna wizja przyszłości, jaką widzimy w TOS i TNG.

Z drugiej strony jako cały serial bardzo mi się podoba. To pokazanie polityki i innego oblicza Gwiezdnej Floty i reszty jest bardzo fajne. O wątku wojny nic jeszcze nie mogę powiedzieć, bo jestem dopiero w połowie 4 sezonu.

I teraz nie jestem w stanie go ocenić. Bo mimo że serial jest rewelacyjny, to tak jakoś do mojej definicji treka nie pasuje. I coś czuje że po prostu będę musiał zmodyfikować tą definicję. Bo mimo że nie jest to moja definicja ST, to jednak czuję że jest to Star Trek, w przeciwieństwie do np. Nemezis
Eviva
Użytkownik
#149 - Wysłana: 25 Maj 2009 14:17:25
Odpowiedz 
Delta
MASH, który jest po części serialem komediowym a po części przedstawia sytuacje dalekie od śmiechu. I czy jest zły?

Od momentu odejścia Franka - po prostu fatalny.
Q__
Moderator
#150 - Wysłana: 25 Cze 2009 11:00:54 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Delta

Świadomie odpiszę Ci w sprawie DS9 tu, by nie podgrzewać dyskusji około-ST XI.

Mówiliśmy o ewentualnym szantażu wobec Zmiennych. Warto chyba w tym momencie odwołać się do (przywołanego przez waterhouse'a w innym topicu) odcinka "In the Pale Moonlight". Jak wiemy - dla wyższego celu - Sisko staje się tam, jak sam stwierdza, wspołsprawcą morderstwa. (Reklamowane to bywa jako zasadnicze novum w ST, a przecież jest logiczną kontynuacją tego co widywaliśmy w "The City on the Edge of Forever" - gdzie dla ważniejszego celu dopuszcza się do smierci niewinnej, szlachetnej kobiety - i "The Enterprise Incident" - gdzie Spock cynicznie manipuluje uczuciami Romulan Commander). Otóż widzimy teraz jasno, że dla wyższego dobra poświęca się czasem życie niewinnych ludzi i/lub postępuje w sposób podły. Skoro więc można zabić dla realizacji utopii UFP (i nawet Sisko o tym wie), to szantaż z pewnością jest wyjściem znacznie mniej drastycznym.

Jeśli Sisko zaakceptował zabicie niewinnego, acz krótkowzrocznego, romulańskiego polityka (a na jego śmierci się nie skończyło, bo logicznym efektem tej decyzji była śmierć wielu romulańskich żołnierzy w walce z Dominium), tym bardziej nie powinien mieć wątpliwości co do zaszantażowania Założycieli. (Cały czas sugerujesz, że byłby z tego holokust. Przykro mi, nie uwierzę w to. Przy zastosowaniu szybciej działającego wirusa, gdyby Zmienni zobaczyli jednego, dwóch umierających rodaków i przedstawiciela UFP z kamienną twarzą stawiającego ultimatum, naprawdę nie wierzę, by do jakichkolwiek holokaustów planetarnych doszło. Zbyt silny byłby strach, i zbyt mało czasu na przeciwdziałanie. Za cenę życia jednego-dwu Zmiennych pokój byłby ocalony, i nie trzeba by w tym celu toczyć pociagajacych za sobą milionowe straty w ludziach wojen, ani zabijać romulańskich oficjeli.)

Owa zasada tolerowania koniecznych strat, czyni także śmiesznym dylemat z INS, zwłaszcza, że nikt tam Ba'ku zabijać nie planował. (A kiedy zobaczymy, że całe DS9 - i "In the Pale..." i resztę, a w dodatku INS, kręcila ta sama ekipa, sprawa staje się jeszcze śmieszniejsza, bo wychodzi na to, że zasady Federacji zmieniają się wedle chciejstwa scenarzystów. Dlatego mając szacunek dla niektórych odcinków DS9, nie umiem mieć szacunku dla ekipy Bermana)

ps. jak się popatrzy co przedstawiciele szlachetnej UFP (Spock i Sisko) robili wrednym Romulanom, można zrozumieć wkurzenie Nera .
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  ...  11  12  13  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Wokół DS9

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!