USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Wokół DS9
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  9  10  11  12  13  »» 
Autor Wiadomość
Queerbot
Użytkownik
#91 - Wysłana: 29 Mar 2009 18:41:26 - Edytowany przez: Queerbot
Odpowiedz 
Ale z drugiej strony Odo powiedział kiedyś (zdaje się w odcinku z założycielem, który podmienił ambasadora Krajenskiego), że jeśli zamieni się w kamień, to instrumenty badawcze pokażą, że jest kamieniem. Może więc Odo potrafił zamieniać się w działające urządzenia? Brzmi to trochę dziwacznie, ale skoro Laas potrafił zamieniać się w mgłę, czy "kosmicznego wieloryba" (http://memory-alpha.org/en/wiki/Laas) to w sumie wszystko jest możliwe.
biter
Użytkownik
#92 - Wysłana: 29 Mar 2009 20:44:36
Odpowiedz 
The_D
Z drugiej strony nigdy nie pokazano, żeby Odo zmieniał się w jakieś inne urządzenie technologiczne,

Przynajmniej raz był panelem ściennym na korytarzu DS9. Miał udawać panel z którego można opuścić pole siłowe pomiędzy sekcjami ale wydawał tylko "plum" i nie opuszczał pola. W tym wypadku niedziałanie było jednak celowe.
Q__
Moderator
#93 - Wysłana: 20 Maj 2009 02:37:00 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Zrobiłem sobie powtórkę z DS9 "Duet":
http://memory-alpha.org/en/wiki/Duet_(episode)
http://www.startrek.com/startrek/view/series/DS9/e pisode/68120.html

Rzecz b. mroczna, b. ponura, bardziej antycypująca nBSG, niż pasująca do klasycznego Treka, ale głęboka i dająca do myślenia (skojarzenia z historią XX wieku jak najbardziej uzasadnione). Jeden z najlepszych odcinków ST, i nie wiem czy nie najlepszy odcinek DS9 (pochodzący z pierwszego, ponoć nudnego, sezonu). Gdyby cały DS9 trzymał ten poziom nie powiedziałbym o nim zlego słowa.

ps. a jednak ten Berman czasami potrafił... (choć: 1. w sumie to zasluga scenarzystów, 2. prawdy ukazane przez ten odcinek są w sumie dość oczywiste dla obeznanych z historią najnowszą)
Jurgen
Moderator
#94 - Wysłana: 20 Maj 2009 09:19:52
Odpowiedz 
Q__

No. Nie zauważasz jednak, że w DS9 jest wiecej takich odcinków, zwłaszcza w poxniejszych sezonach, żeby przywołac chociażby "In the Pale Moonlight" czy "Rocks and Shoals".
Q__
Moderator
#95 - Wysłana: 20 Maj 2009 12:14:53 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jurgen

Kłopot w tym, ze tamte odcinki są typowo "wojenne", co niezbyt pasuje do przesłania ST - np. w "Rocks and Shoals" nie znaleziono dobrego, trekowego wyjścia i skończyło się masakrą J'H (na co dawny Trek by sobie nie pozwolił; gdzie się podziała opcja nastawiania fazerów na ogłuszanie? i jeszcze jedno: jeśli J'H są gotowi zginąć skoro ich Vorta tak postanowił, czy nie byliby gotowi poddać się na jego rozkaz?).

W "Duet" sprawa dotyczyła rozrachunków z przeszłości, przed nastaniem w tym regionie UFP, a osobami dramatu nie były Fedki, oto róznica. (Poza tym zobaczylismy przechodzenie Kiry od wrogości wobec Cardassian, do dostrzeżenia człowieka - i to szlachetnego - w przedstawicielu niedawnych wrogów, czyli jej ewolucję w kierunku ideałów UFP.)
The_D
Użytkownik
#96 - Wysłana: 20 Maj 2009 23:24:03
Odpowiedz 
i jeszcze jedno: jeśli J'H są gotowi zginąć skoro ich Vorta tak postanowił, czy nie byliby gotowi poddać się na jego rozkaz?

Zauważ, że ów Vorta nie wiedział, że Jem'Hadar wiedzą, że wysyła ich w pułapkę i że dobrowolnie godzą się na śmierć.

A poza tym masz rację.
Q__
Moderator
#97 - Wysłana: 20 Maj 2009 23:29:29 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
The_D

Zauważ, że ów Vorta nie wiedział, że Jem'Hadar wiedzą, że wysyła ich w pułapkę i że dobrowolnie godzą się na śmierć.

Vorta nie, Sisko tak. I mając tą wiedzę, zanim zacznie walkę (czyt. masakrę) mógł próbować pogadać z Vortą.

Tak wyszedł na zbrodniarza wojennego po prostu.
Eviva
Użytkownik
#98 - Wysłana: 21 Maj 2009 07:50:27
Odpowiedz 
Q__

I ktoś tu się jeszcze dziwi, ze nie lubię DS9?
Delta
Użytkownik
#99 - Wysłana: 21 Maj 2009 08:09:34
Odpowiedz 
Q__
Vorta nie, Sisko tak. I mając tą wiedzę, zanim zacznie walkę (czyt. masakrę) mógł próbować pogadać z Vortą.

I co by to miało przynieść?

Tak wyszedł na zbrodniarza wojennego po prostu.

Czy to nie jest zbyt przesadzona ocena? Na jakiej podstawie tak uważasz? Czyżby Sisko nie dał Jem'Hadar wyboru? A z drugiej strony: czy Jem'Hadar dali wybór Sisko? No i ostatnie pytanie (aczkolwiek chyba najważniejsze ): co byś zrobił na miejscu Sisko?

Eviva
I ktoś tu się jeszcze dziwi, ze nie lubię DS9?

Ja się dziwię, że nie lubisz. Ale to niczego nie zmienia.
Q__
Moderator
#100 - Wysłana: 21 Maj 2009 08:41:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Delta

I co by to miało przynieść?

Sprawdzić, czy jeśli Vorta każe się Jem'Hadar poddać, zrobią to?

No i ostatnie pytanie (aczkolwiek chyba najważniejsze ): co byś zrobił na miejscu Sisko?

Sprawdził w/w opcję, a jeśli nie poskutkuje nastawił (mając tak dogodną sytuację taktyczną) fazery na ogłuszanie.

(Rozumiem, że sensem odcinka było pokazanie J'H jako ofiar wojny, i swych egoistycznych władców, ale mordowanie ich w tym celu rękami Sisko, to jednak przegięcie.)

ps. Możesz zarzucic mi podwójne standardy, bo wybaczam błędy Robau, a atakuję Sisko, ale to nie tak... Robau (tak samo zresztą jak starszy Decker) nawet jeśli popełnił jakieś błędy, przypłacił je własnym życiem, cenę błędów Sisko płacili inni. (I... tak, wiem, że w te błędy Sisko został wrobiony - parę ładnych razy - przez scenarzystów, ale tym bardziej nie mam powodu by wychwalać ten, mający zresztą momenty wielkości, serial, skoro jego scenarzyści mają skłonność do stawiania swojego bohatera głównego w takim świetle.)
Delta
Użytkownik
#101 - Wysłana: 21 Maj 2009 09:32:36
Odpowiedz 
Q__
Sprawdzić, czy jeśli Vorta każe się Jem'Hadar poddać, zrobią to?

Przecież wiesz jak by się to skończyło. Jeśli nie masowym samobójstwem J'H, to sprzątnęliby Vortę, a Sisko i tak musiałby ich rozwalić.

Sprawdził w/w opcję, a jeśli nie poskutkuje nastawił (mając tak dogodną sytuację taktyczną) fazery na ogłuszanie.

A co dalej? Chyba nie było obozu dla jeńców wojennych pochodzących z Dominium. Efekt więc jest ten sam. W dodatku nie było ketracelu bez którego Jem'Hadar nie pociągną długo, za to jak każdy nałogowiec dobrze się jeszcze pomęczą.
Jest to inna forma tego samego wyjścia. To jak Kobayashi Maru.

ps. Możesz zarzucic mi podwójne standardy,

Nie zarzucam.

Robau (tak samo zresztą jak starszy Decker) nawet jeśli popełnił jakieś błędy, przypłacił je własnym życiem, cenę błędów Sisko płacili inni.

Przecież wojna z Dominium i tak by wybuchła. Sisko jest za nisko w hierarchii by w ogóle miał jakikolwiek wpływ na podejmowane przez UFP decyzje.
Eviva
Użytkownik
#102 - Wysłana: 21 Maj 2009 09:35:00
Odpowiedz 
Robau, jesli sie nie mylę, nikomu nie odebrał zycia. Przeciwnie, oddał własne po to, by dac szansę załodze.
Decker z TOSu nie miał na celu zabicia kogokolwiek - jego załoga zginęła wskutek nie błędnej decyzji nawet, a tego, że dowódca nie miał wystarczających danych do podjęcia decyzji właściwej. Przypłacił to obłędem i w konsekwencji śmiercią.
Dlatego sprzeciwiam się zestawianiu ich z Sisco, który wyraźnie miał psychopatyczne cechy.
Q__
Moderator
#103 - Wysłana: 21 Maj 2009 09:40:20 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Delta

Przecież wiesz jak by się to skończyło. Jeśli nie masowym samobójstwem J'H, to sprzątnęliby Vortę, a Sisko i tak musiałby ich rozwalić.

Nie wiem. Skoro nie sprzątneli go kiedy kazał im bezsensownie zginąć, to i tym razem nie musieli.

(Poza tym: trzeba próbować, zabijanie to zawsze ostateczność. Asimov nazwał przemoc ostatnią bronią niekompetentnych.)

Chyba nie było obozu dla jeńców wojennych pochodzących z Dominium.

Dlaczego? Gdzie ideały UFP?

W dodatku nie było ketracelu bez którego Jem'Hadar nie pociągną długo

Zsyntetyzować. Od czego potęga federacyjnej nauki? I rozdać za darmo, niech zrozumieją, że UFP ma gest, nie to co ich wladcy.

(No i domieszać coś na uspokojenie można...)
Delta
Użytkownik
#104 - Wysłana: 21 Maj 2009 10:00:52 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Q__
Skoro nie sprzątneli go kiedy kazał im bezsensownie zginąć, to i tym razem nie musieli.

Bo kazał im zginąć w walce. Pamiętasz co zawsze mówili przed walką?
Zresztą Jem'Hadar tylko go podejrzewali o to, a podejrzenie to nie pewność.

Poza tym: trzeba próbować, zabijanie to zawsze ostateczność.

I Sisko spróbował, tylko nic nie wskórał. Jak by powiedzieli Jem'Hadar: taka jest kolej rzeczy.
Przecież Sisko nie zrobił tego dlatego, że chciał i to także pokazano.

Dlaczego? Gdzie ideały UFP?

To nie o to chodzi. Do niewoli jeszcze trzeba mieć kogo brać.

Zsyntetyzować.

W jaki sposób? Przecież nie mieli jak się wydostać z tej planety. Luksusy w postaci replikatora (przy optymistycznym założeniu, że dałoby się zrobić ketracel) zostały na dnie tego zbiornika wodnego, do którego Sisko i jego załoga wpadli.

I rozdać za darmo, niech zrozumieją, że UFP ma gest, nie to co ich wladcy.

Jest to całkiem niezły pomysł. Tylko co by było gdyby jednak Jem'Hadar opowiedzieli się nadal za Dominium? Poświęcanie zasobów na dostarczanie zaopatrzenia przeciwnikowi to nie jest sposób na wygranie wojny. Jeśli już to UFP mogła pomyśleć o tym przed wojną. Zresztą próbowano wyleczyć Jem'Hadar z nałogu i się nie udało.

No i domieszać coś na uspokojenie można..

Q__
Moderator
#105 - Wysłana: 21 Maj 2009 10:27:12 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Delta

Bo kazał im zginąć w walce. Pamiętasz co zawsze mówili przed walką?

Pamiętam, ale czy Ty pamiętasz, że Trek był zawsze o szukaniu lepszego wyjścia niż siłowa konfrontacja?

(Acz nie zawsze się udawało...)

I Sisko spróbował, tylko nic nie wskórał

Za mało próbował.

Przecież Sisko nie zrobił tego dlatego, że chciał i to także pokazano.

A to czemu zapomniał o tym, że fazerem można też ogłuszać?

W jaki sposób? Przecież nie mieli jak się wydostać z tej planety.

Po wydostaniu.

Jest to całkiem niezły pomysł. Tylko co by było gdyby jednak Jem'Hadar opowiedzieli się nadal za Dominium?

A co jeniec ma do gadania? Może być po takiej stronie, po jakiej chce, a i tak tkwi w niewoli.

(Zresztą tego wątku też mi w DS9 zabrakło - prób przerzucania mostów pomiędzy UFP, a niewolnikami Dominium. Tzn. z raz może to i pokazano, ale trochę mało tego było.)
Eviva
Użytkownik
#106 - Wysłana: 21 Maj 2009 10:37:02
Odpowiedz 
Q__
A to czemu zapomniał o tym, że fazerem można też ogłuszać?

I to właśnie jest strzał w dychę. Czemu Sisco nie spróbował takiej opcji: ogłuszyć, zgarnąć jak swoich i wsadzić do jakiegoś obozu jenieckiego? Jasne, że rozwalic jest i szybciej, i ekonomiczniej (a jaka radocha przy tym) ale to tak jakoś mało trekowe.
Q__
Moderator
#107 - Wysłana: 21 Maj 2009 11:40:58 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

I to właśnie jest strzał w dychę.

Czekaj. Będzie jeszcze lepsze.

Z Jem'Hadar wolno wszystko, ale puścić Zmiennym wirusa (który może być narzędziem efektywnego, iście kirkowskiego w stylu, szantażu) nasi bohaterowie nie pozwlą.

Czyli co? Do niewolników można sobie strzelać jak do kaczków, ale z ich panami, trza się okładać konwencjonalnie, po rycersku, nie zważając na straty po obu stronach (zwłaszcza, że to niewolnicy, po stronie wroga, w walce giną).

Jest w tym jakaś potworna, iście feudalna logika (o którą zresztą oskarżano SW), ale gdzie w tym Trek?

(I czemu nikt - poza "wredną" Sekcją 31 - nie widzi, że Zmienni mogą sobie wojować do woli, bo w walce giną wszyscy - Fedki, Romulanie, Klingoni, Cardassianie, Jem'Hadar, Vorta, ale nie Założyciele, więc co im zależy?)
Eviva
Użytkownik
#108 - Wysłana: 21 Maj 2009 12:03:10
Odpowiedz 
Q__

Ciekawe, co na to powiedziałby właśnie kowboj Kirk? Może on i był kowboj, ale cechowała go prosta, nieskomplikowana moralność. Czarne to czarne, białe to białe. Kirk rezygnuje nie tylko z wykorzystania przewagi do zadania ostatecznego ciosu, rezygnuje tez z zemsty, która czasem byłaby całkiem logiczna - uważa, że czyjeś życie jest na tyle ważne, by spróbować wszystkiego, nim sięgnie się po broń. To naiwne, ale bardzo trekowe.
Q__
Moderator
#109 - Wysłana: 21 Maj 2009 12:11:41
Odpowiedz 
Eviva

To prawda, ale też wie kiedy należy skutecznie zaszantażować (jednych paskudnych tubylców zniszczeniem ich planety, istotę energetyczną w TAS zniszczeniem statku waz z nią), a z gangsterami umie gadać po gangstersku. Sisko brak tego wyczucia, to i nie dziwota, że wojnę wywołał.

(A serio to nie mam żalu do Sisko, chwilami całkiem fajny chłop zeń był, tylko do niekonsekwencji, i w efekcie durnoty, scenarzystów.)
Delta
Użytkownik
#110 - Wysłana: 21 Maj 2009 12:58:56 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Q__
Pamiętam, ale czy Ty pamiętasz, że Trek był zawsze o szukaniu lepszego wyjścia niż siłowa konfrontacja?
(Acz nie zawsze się udawało...)


Właśnie. Był też o tym, że czasami się nie da czegoś takiego znaleźć. Przykładem TOS: A Private Little War.

Za mało próbował.

Czy gdyby do nich poszedł drugi czy kolejny raz i spróbował to coś by się zmieniło?

A to czemu zapomniał o tym, że fazerem można też ogłuszać?

Ale ogłuszeni mają to do siebie, że w końcu się budzą. Sprawa więc nadal nie do rozwiązania nie licząc tego, że bez ketracelu i tak by się wykończyli.

Po wydostaniu.

A do wydostania co zastąpi ketracel?

Zresztą już Vorta mówił, że bez ketracelu Jem'Hadar sami się w końcu wybiją.

A co jeniec ma do gadania? Może być po takiej stronie, po jakiej chce, a i tak tkwi w niewoli.

Oprócz tego, że sam może popełnić samobójstwo co Jem'Hadar zresztą zdarzało się czynić z różnych powodów.

Zresztą tego wątku też mi w DS9 zabrakło - prób przerzucania mostów pomiędzy UFP, a niewolnikami Dominium.

Rzeczywiście mogli to częściej pokazać. Tyle, że wtedy byłyby dwa rozwiązania.
1. Że to się w końcu udało, czym DS9 straciłaby na dramatyzmie, znów by była nieco sztuczna utopia.
2. Że się nie udało. Wtedy mógłbyś znów powiedzieć, że Fedki powinny więcej próbować i że twórcy spaprali ST bo optymizmu nie ma.
Tak źle i tak niedobrze. Za to tak jak jest teraz jest realnie -nie z każdym da się zawsze dogadać.

Z Jem'Hadar wolno wszystko, ale puścić Zmiennym wirusa (...) nasi bohaterowie nie pozwlą.

A to skąd Ci się wzięło? Czyżby Federacja nie zabroniła dać Założycielom lek na tą chorobę? Czy to nie członkowie Federacji zarazili Zmiennych?

(który może być narzędziem efektywnego, iście kirkowskiego w stylu, szantażu)

Nie przypominam sobie ani jednego przypadku, w którym Kirk z rozmysłem zrobiłby komuś krzywdę w celu szantażu.

I czemu nikt - poza "wredną" Sekcją 31 - nie widzi, że Zmienni mogą sobie wojować do woli, bo w walce giną wszyscy - Fedki, Romulanie, Klingoni, Cardassianie, Jem'Hadar, Vorta, ale nie Założyciele, więc co im zależy?

1. Gdzie powiedziano, że nie giną Założyciele? Wiemy, że czasem się zdarzało.
2. Sekcja 31 jest oficjalne "wyjęta spod prawa" ale nie wiadomo czy tak rzeczywiście do końca jest. Za to wiadomo, że są ludzie wewnątrz Federacji, który wspierają ich działalność i kryją ich. Są więc współodpowiedzialni za to co S31 robi, w tym za zarażenie Zmiennych.
3.Federacja nie chciała dać Dominium lekarstwa, chociaż od dłuższego czasu mogła. Wniosek jest więc taki, że nie cofnęła się przed pozbyciem Zmiennych. I zresztą dobrze zrobiła bo bez lekarstwa nie wygrałaby wojny mniejszymi kosztami po obu stronach. (Na marginesie, zastosowała tu proponowane przez Ciebie rozwiązanie -szantaż. Więc o co pretensje, zrobili jak chciałeś).
4. Zmiennych nie obchodziły inne rasy, chyba że dało się je wykorzystać. Tacy są, nie widzą niczego poza ich wspólnotą. Co ma do tego Federacja? Nie jest w stanie ich do siebie przekonać.

Sisko brak tego wyczucia, to i nie dziwota, że wojnę wywołał.

Dziwne, jak dotąd wydawało mi się, że to Dominium zaatakowało Federację a nie na odwrót. I że Sisko otrzymał rozkazy z Dowództwa Floty.

Eviva
Czemu Sisco nie spróbował takiej opcji: ogłuszyć, zgarnąć jak swoich i wsadzić do jakiegoś obozu jenieckiego?

Bo Jem'Hadar nie idą do niewoli, a także dlatego, że bez ketracelu zginęliby w męczarniach prawdopodobnie jeszcze zanim przybyła pomoc. No i nie wiemy czy Fedki mogłyby wyprodukować ketracel. Nawet Dominium miało z tym kłopoty.

Jasne, że rozwalic jest i szybciej, i ekonomiczniej (a jaka radocha przy tym)

Jakoś nie zauważyłem, żeby ktoś z załogi Sisko był z tego powodu zadowolony czy miał radochę.

Kirk rezygnuje nie tylko z wykorzystania przewagi do zadania ostatecznego ciosu, rezygnuje tez z zemsty, która czasem byłaby całkiem logiczna - uważa, że czyjeś życie jest na tyle ważne, by spróbować wszystkiego, nim sięgnie się po broń.

O tak. Nawet utarło się powiedzenie: "we come in peace, shoot to kill". I nie wzięło się raczej z DS9 czy TNG.
Eviva
Użytkownik
#111 - Wysłana: 21 Maj 2009 13:03:00
Odpowiedz 
Delta
Nawet utarło się powiedzenie: "we come in peace, shoot to kill".

Nie utarlo się takie powiedzenie - to po prostu cytat z głupawej piosenki. Kirk niejeden raz miał okazje wyjścia z groźnej sytuacji za pomoca fazerów i rezygnował z tego, choć raczej nikt by mu nie udowodnił potem, że miał inne wyjście.

No i nie wiemy czy Fedki mogłyby wyprodukować ketracel

Czyli najlepiej zabić ich "z litości", tak ?
The_D
Użytkownik
#112 - Wysłana: 21 Maj 2009 13:03:53 - Edytowany przez: The_D
Odpowiedz 
Eviva
I to właśnie jest strzał w dychę. Czemu Sisco nie spróbował takiej opcji: ogłuszyć, zgarnąć jak swoich i wsadzić do jakiegoś obozu jenieckiego?

O ile pamiętam Bashir mówił, że uzależnienie od ketracelu u J'H jest na poziomie metabolicznym. Myślę, że gdyby byli nieprzytomni tak czy inaczej zginęli by z jego niedoboru, tyle tylko że nie cierpirli by jak gdyby byli przytomni. Tak czy inaczej ustawienie fazerów na ogłuszanie byłoby tylko odkładaniem nieuniknionego.
Delta
Użytkownik
#113 - Wysłana: 21 Maj 2009 13:13:30 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Eviva
Nie utarlo się takie powiedzenie - to po prostu cytat z głupawej piosenki.

Opartej na tym, co widać w każdym jednym odcinku TOS.

Równie dobrze możesz powiedzieć, że nie padła kwestia "beam me up, Scotty" ale przecież pasuje do TOS-a, nie?

Kirk niejeden raz miał okazje wyjścia z groźnej sytuacji za pomoca fazerów i rezygnował z tego

Kiedy zdarzyło się, że w ogóle nie użyto broni?

Czyli najlepiej zabić ich "z litości", tak ?

Na to nie ma łatwej odpowiedzi. A to dlatego, że co by Sisko nie zrobił, oni i tak by zginęli a on byłby współodpowiedzialny. To jedno (poza tym musiał zadbać o bezpieczeństwo swojej załogi). A druga rzecz to w przypadku wykańczania się Jem'Hadar przez brak ketracelu, fazer rzeczywiście jest bardziej litościwym wyjściem (i tu Cię odeślę do... Twojego własnego bloga gdzie raptem kilkanaście dni temu pisałaś o eutanazji ).
Eviva
Użytkownik
#114 - Wysłana: 21 Maj 2009 13:44:20 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Delta

Kiedy zdarzyło się, że w ogóle nie użyto broni?


Choćby "Braed and circuses" - Kirk wręcz zabrania użycia broni do wybawienia go ze śmiertelnej opresji, a Scotty stosuje się do tego. Dalej: "Omega glory" , sytuacja podobna. Przypominam tez, że Kirk zabrania zabicia Horty, winnej śmierci 50 górników, nie mści się na podróżnikach z Andromedy za zamordowanie jego załogantki. Chce ratować Romulan, którzy zniszczyli federayjne posterunki. Nie zabija Gorna, zrozumiawszy jego pobudki. I tak dalej, można wymieniać jeszcze długo.

Co do mojego bloga - to nie myl mnie i Roddenberry'ego. Ja jestem renegatką, on był wizjonerem. Poza tym opowiadam się jedynie za eutanazja na wyraźne życzenie zainteresowanego. To pewna różnica.
Delta
Użytkownik
#115 - Wysłana: 21 Maj 2009 14:18:30
Odpowiedz 
Eviva
Choćby "Braed and circuses" - Kirk wręcz zabrania użycia broni do wybawienia go ze śmiertelnej opresji, a Scotty stosuje się do tego.

Bo co dałoby strzelanie, skoro miejscowi i tak ich trzymali na muszce? Poza tym Kirk musiałby się nieźle tłumaczyć ze złamania przepisów. A koniec końców i tak użyto broni (chociaż były to miecze, to to także jest broń) w obronie własnej. Właściwie to powinienem się teraz zapytać jak Q__ w przypadku Sisko: nie mogli się dogadać zamiast używać przemocy?

Dalej: "Omega glory" , sytuacja podobna.

I też walki.

Przypominam tez, że Kirk zabrania zabicia Horty, winnej śmierci 50 górników, nie mści się na podróżnikach z Andromedy za zamordowanie jego załogantki. (...) I tak dalej, można wymieniać jeszcze długo.

Zemsta to co innego. Przecież Sisko też nie zabijał Jem'Hadar z zemsty, tylko z przymusu. Nawet nie ukręcił łba Dukatowi za zabicie Jadzii Dax (Worfowi też na to nie pozwolił i Worf o dziwo się dostosował, w poprzednim wypadku olał samego Picarda).

Poza tym opowiadam się jedynie za eutanazja na wyraźne życzenie zainteresowanego. To pewna różnica.

To żadna różnica (i właśnie dlatego wspomniałem o Twoim wpisie do bloga -wszystko co powiesz może być wykorzystane przeciwko Tobie ) zważywszy na okoliczności. Sisko proponował Jem'Hadar nie wykonanie polecenia Vorty i rezygnację z walki, ale oni nie chcieli o tym słyszeć. Co miał zrobić? Kirk, będąc w takich samych samej sytuacjach, choćby we wspomnianym Bread and Circuses, jakoś nie miał oporów przed obroną konieczną i nikt mu nie zarzuca złego postępowania. I to, że się nie mścił nie ma nic do rzeczy, bo Sisko także się nie robił tego z zemsty.
Eviva
Użytkownik
#116 - Wysłana: 21 Maj 2009 14:47:32
Odpowiedz 
Delta
To żadna różnica

Daj spokój! Nie różnica, czy ktoś chce umrzeć, a czy zabijają go wbrew jego woli?! (pukam się w czoło).

Bo co dałoby strzelanie, skoro miejscowi i tak ich trzymali na muszce?

Przypominam: nawet Prokonsul mówi "Starczyłaby setka ttwoich z fazerami, by spalić wszystkie nasze armie." To by to dało. A lepiej się tłumaczyć czy leżec w grobie? Fakt, kwestia upodobań.

Dalej: "Omega glory" , sytuacja podobna.
I też walki.


Ale nie zainicjowane czy nawet kontynuowane przez Kirka, a to jego się czepiasz.
Delta
Użytkownik
#117 - Wysłana: 21 Maj 2009 15:08:40
Odpowiedz 
Eviva
Daj spokój! Nie różnica, czy ktoś chce umrzeć, a czy zabijają go wbrew jego woli?!

Jak to wbrew woli? Sisko dał im wybór czy nie?

Przypominam: nawet Prokonsul mówi "Starczyłaby setka ttwoich z fazerami, by spalić wszystkie nasze armie." To by to dało. A lepiej się tłumaczyć czy leżec w grobie? Fakt, kwestia upodobań.

Tylko, że Kirk i tak by tego nie dożył. Dostałby czapę w sekundę po tym jak rozkazałby wysłać tą "setkę z fazerami".

Ale nie zainicjowane czy nawet kontynuowane przez Kirka,

A przez kogo? Kirk nie bije się m.in. w obronie własnej?

a to jego się czepiasz.

Tam zaraz czepiam. Podaję przykłady na to, że Sisko nie postępował inaczej więc nie ma się go o co czepiać skoro uważa się, że inni robiąc podobnie stosowali podobne metody.
Eviva
Użytkownik
#118 - Wysłana: 21 Maj 2009 15:34:01
Odpowiedz 
Delta
Kirk nie bije się m.in. w obronie własnej?

Owszem - ale nie on zaczął walki między Komami i Yangami, on chciał je powstrzymać. A walczy nie po to, by zabić, zauważ to wreszcie.

Jak to wbrew woli? Sisko dał im wybór czy nie?

Jak dam wybór napastnikowi: poddaj się lub giń, po czym zabiję, choć miałam sposoby, by jedynie obezwładnić, pójdę do mamra. Tak czy nie? Sisco postąpił jak jaki Attyla i nie ma co go bronić. Kirk w "A Piece of Action" tez mógł nakazać Scotty'em,u likwidację zagrazających mu Yotan, a kazał ich jedynie ogłuszyć.
Delta
Użytkownik
#119 - Wysłana: 21 Maj 2009 16:23:46 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Eviva
Owszem - ale nie on zaczął walki między Komami i Yangami, on chciał je powstrzymać.

Rozumiem, że uważasz, że to Sisko rozpoczął wojnę z Dominium?

A walczy nie po to, by zabić, zauważ to wreszcie.

I nigdy się nie zdarzyło, że musiał?

Jak dam wybór napastnikowi: poddaj się lub giń, po czym zabiję, choć miałam sposoby, by jedynie obezwładnić, pójdę do mamra. Tak czy nie?

Tak, ale to jest inna sytuacja. Po pierwsze jest wojna. Po drugie ten inny wybór jakiego Sisko miałby dokonać zakończyłby się i tak tym samym efektem, nie licząc już kompletnie tego, że dodatkowo narażał ludzi, za których Sisko odpowiadał.

Sisco postąpił jak jaki Attyla i nie ma co go bronić. Kirk w "A Piece of Action" tez mógł nakazać Scotty'em,u likwidację zagrazających mu Yotan, a kazał ich jedynie ogłuszyć.

Tylko, że Kirk mógł do nich dotrzeć. Ciekawe co by zrobił gdyby nie mógł? Hm, załatwiłby ich jak ludzi Khana? Jak Klingonów dowodzonych przez Kruge'a (zresztą samego Krurg'a też)? Jak Gary'ego Mitchella? Na nie zabicie np. Gorna Kirk mógł sobie pozwolić bo w sprawę wmieszali się obcy. Ciekawe co by było, gdyby Gorn się pozbierał? Czy nie jest możliwe, że skończyłby jak Kruge lub Mitchell?
Z Jem'Hadar nie było jak się dogadać, chociaż próbowano, bo uważali, że "taka jest kolej rzeczy". Sisko miał do wyboru zabić lub dać się zabić. Zrobił co musiał, jak wszyscy inni, w tym Kirk. A robienie z niego niemal masowego mordercy jest dużą przesadą, podobnie jak obwinianie go za sytuację na którą nie miał wpływu, bo decyzja należała do Jem'Hadar.
Q__
Moderator
#120 - Wysłana: 21 Maj 2009 17:24:27
Odpowiedz 
Delta

Rozumiem, że uważasz, że to Sisko rozpoczął wojnę z Dominium?

Jest to kanoniczne. Gdyby nie Sisko wojna by nie wybuchła, acz Fedki opuściłyby Terok Nor/Deep Space 9. Tylko machinacje Jake'a zmieniły linię czasu.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  9  10  11  12  13  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Wokół DS9

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!