USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Marynarka
 Strona:  1  2  »» 
Autor Wiadomość
Dreamweb
Użytkownik
#1 - Wysłana: 17 Kwi 2005 23:37:30 - Edytowany przez: Dreamweb
Odpowiedz 
Ciekaw jestem co o tym sądzicie. W XXII wieku Reed mówi że wywodzi się z rodziny marynarzy i jego ojciec ma pretensje że on też nie został marynarzem. W XXIV wieku Paris mówi że (dziwny zbieg okoliczności ) chciał wstąpić do akademii marynarki ale ojciec chciał by był w Gwiezdnej Flocie...
Jak sądzicie - jaką rolę w tych czasach mogą spełniać stare dobre statki pływające?
Slovaak
Użytkownik
#2 - Wysłana: 18 Kwi 2005 00:09:26
Odpowiedz 
Sądzę że rolę podobną do armi lądowej, wsparcie i obrona od strony morza. A tak wogule to też wolał bym by mój syn poszedł do GW ;)
John Belushi
Użytkownik
#3 - Wysłana: 18 Kwi 2005 07:12:49 - Edytowany przez: John Belushi
Odpowiedz 
przy takich możliwościach transportu powietrznego
jakie ma GF rola transportu morskiego
raczej nie wchodzi w rachubę

(szczególnie jeśli pamiętamy o teleportacji)
Dreamweb
Użytkownik
#4 - Wysłana: 18 Kwi 2005 08:44:07
Odpowiedz 
Chciałbym uściślić - w odcinku VOY "Thirty Days" Tom Paris mówi, że chciał dołączyć do "Federation Naval Patrol". Więc jadnak patrol. Rola transportu faktycznie odpada - ja sobie wyobrażam że cała np. Ziemia pokryta jest terminalami transportowymi (teleporterami) więc szybko można potrzebne materiały przenosić z miejsca na miejsce.
elbereth
Moderator
#5 - Wysłana: 18 Kwi 2005 15:21:05
Odpowiedz 
a nie myslicie ze np. marines w dzisiejszym swiecie to żolnierze piechoty morskiej a w "obcym" to po prostu oddziały zolniezy nie majace nic wspolnego z morzem czy wodą.. moze w treku jest analogiczine tzn po prostu nazwa zostala?
Dreamweb
Użytkownik
#6 - Wysłana: 18 Kwi 2005 15:27:52
Odpowiedz 
W tym wypadku chodzi o marynarkę. Paris mówi to opisując swoje zamiłowanie do wody i statków pływających. Mowi też że uwielbiał książki "20000 Leagues Under The Sea", "Moby Dicka" itp. Tak samo w Enterprise "Minefield" Reed opowiada o dziadku (chyba) który ratował ludzi na tonącym statku. O pomyłce nie może być mowy.
Enabram
Użytkownik
#7 - Wysłana: 18 Kwi 2005 18:04:09
Odpowiedz 
Może chodzi właśnie o marynarkę podwodną? Coś w stylu SeaQuest... eksploracja dna oceanu i takie tam....
John Belushi
Użytkownik
#8 - Wysłana: 19 Kwi 2005 17:07:52
Odpowiedz 
a nie myslicie ze np. marines w dzisiejszym swiecie to żolnierze piechoty morskiej a w "obcym" to po prostu oddziały zolniezy nie majace nic wspolnego z morzem czy wodą.. moze w treku jest analogiczine tzn po prostu nazwa zostala?

wiele rzeczy GF odziedziczyła po marynarce
w końcu sama nazwa "flota", "okręt", "statek" czasem to jest też "krążownik", stopnie z marynarki ("komandor" występuję chyba wyłącznie w marynarce).
Dreamweb
Użytkownik
#9 - Wysłana: 19 Kwi 2005 19:35:32 - Edytowany przez: Dreamweb
Odpowiedz 
Ja po zastanowieniu się rolę marynarki w XXIV w widzę tak: Jakiś statek Federacji (np. Enterprise Picarda, nieważne D czy E) odkrywa nową planetę, niezamieszkałą, stwierdzają że jest warta zbadania, więc dają znać do "centrali" i po jakimś czasie przylatuje transportowy okręt gwiezdny i "zrzuca" do tamtejszego oceanu statek morski, który oczywiście może również pływać pod wodą. Następnie statek ten pływa i bada ocean - budowę dna, przebieg rowów i grzbietów oceanicznych, ewentualną florę i faunę itd.
W tym czasie oczywiście inne jednostki w podobny sposób badają tereny lądowe.
Delta
Użytkownik
#10 - Wysłana: 19 Kwi 2005 20:21:35 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Wydaje mi się że tego typu skany z powodzeniem można wykonać z orbity (chociaż może korzysta się i z obu metod). A organizacje typu marynarka mają rolę zbliżoną do roli kawalerii konnej w dzisiejszej armii -jest to bardziej tradycja niż jednostka służąca do walki.
Dreamweb
Użytkownik
#11 - Wysłana: 19 Kwi 2005 20:56:41
Odpowiedz 
Też myślałem o powiedzmy "honorowej" roli marynarki.

A co do tych skanów to może z bliska można je wykonać dokładniej, znaleźć więcej szczegółów itd. A przede wszystkim pobrać próbki - nieraz mówiono że transportery pod zbyt dużym nadkładem skał nie działają (stąd trzeba było robić np. wiercenia fazerami żeby się do czegoś dostać, nie można było od razu tego teleportować na pokład), więc można się spodziewać że podobnie jest na dużych głębokościach w oceanie.
Dobrym przykładem jest omawiany odcinek "Thirty Days" - Voyager nie mógł odkryć tej podwodnej konstrukcji, zrobił to dopiero nurkujący Delta Flyer.
The_D
Użytkownik
#12 - Wysłana: 19 Kwi 2005 23:13:43
Odpowiedz 
Ogólnie, jeżeli scenariusz tego wymaga, zawsze znajdą się jakieś zakłócenia z pobliskiej mgławicy, nietypowy skład atmosfery, czy też dziwne minerały w podłożu, byle by tylko nie działały skanery/trnsportery ;)
Dreamweb
Użytkownik
#13 - Wysłana: 19 Kwi 2005 23:33:51
Odpowiedz 
To fakt. Ale niemożność transportu czegokolwiek głęboko spod ziemi wydaje się być regułą - po prostu wiązka nie przenika przez tak gruby nadkład skał, nie potrzeba dodatkowych czynników.
Picard
Użytkownik
#14 - Wysłana: 27 Mar 2006 14:28:19 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Swoją drogą mocno zastanawiam się jakie zastosowanie ma marynarka na planetach Ferderacji w XXIV wieku? O ile istnienie armii lądowej- chodź moim zdaniem nie występuje ona na tak znaczną skale jak w dzisiejszych czasach- ma jakiś sęs o tyle istnienie floty okrętów na i pod wodnych na cywilizowanych planetach UFP kompletnie się z nim mija. Wszak nawet dziś rola floty jest już dość zmarginalizowana w prównaniu do zadań spełnianych przez współczesne lotnictwo. Handel morski jak i podróze trans oceaniczne nie będą miały miejsca w tak dalekiej przyszłości. Istnieją wtedy wszak już znacznie skuteczniejsze i bardziej wydajne metody podróżowania i wymiany handlowej między kontynentami niż wysyłanie z portu do portu wielkich trans atlantyków. Wystarczy jedna chwila i transportery prześlą na inny kontynent dowolną liczbe podróżnych bądź też towarów. Promy też podróżują znacznie szybciej i bezpiecznej niż jakiekolwiek statki oceaniczne czy morskie. Flota wojenna też zupełnie nie znajduje zastosowania- bo czemu miała by ona służyć: wojnie z innymi narodami, które i tak wchodzą w skład wspólnej Federacji, czy też polowanią na piratów, kórzy i tak nie mają co rabować gdyż morskie szlaki handlowe w tych realiach nie istniają... Widze tylko jedno zastosowanie floty morskiej w dobie podróży międzygwiezdnych: badania oraz zagospodorowanie dna morskiego. A co Wy o tym myślicie?
Jurgen
Moderator
#15 - Wysłana: 27 Mar 2006 17:04:25
Odpowiedz 
Picard
piszesz o świecie ST czy o rzeczywistym świecie w czasie podrózy międzygwiezdnych? Bo odniosłem wrażenie, że o tym pierwszym.
Zauważ, że odkrycie sposobu podróżowania szybciej od światła nie oznacza, że będziemy mieli transportery, sztuczną grawitację/antygrawitację czy inne podobne trekowe wynalazki, a to one warunkują to, o czym piszesz.
Zresztą niektóre z rzeczy pokazane w treku mogą być w ogóle niemożliwe (np. transporter). I co wtedy?
Ale zgadzam się z Tobą, że w przypadku rozwoju podobnego do tego z Treka floty morskie stracą na znaczeniu.
Seth
Użytkownik
#16 - Wysłana: 27 Mar 2006 20:49:01
Odpowiedz 
Wszak nawet dziś rola floty jest już dość zmarginalizowana w prównaniu do zadań spełnianych przez współczesne lotnictwo.

to zbyt daleko posunięty wniosek , transport morski jest w tej chwili najtańszy , owszem w pierwszych latach po upadku ZSRR wiele flot zachodnich znacząco zmniejszyło swoje stany posiadania jednak wynikało to raczej nie tyle z powodu "zmarginalizowania" jej roli , co raczej z powodu upadku potencjalnego przeciwnika.W chwili obecnej wiele flot ponownie rozbudowuje swoją flotę , wprowadza nowe okręty - na horyzoncie zaś pojawia się widmo nowej rywalizacji , tym razem między flotą USA i flotą Chin.
Natomiast jeżeli chodzi o eksplorację dna morskiego , to zgadzam się z Tobą w 100% , to przyszłość nie tylko w świecie ST ale również w naszym
waterhouse
Moderator
#17 - Wysłana: 27 Mar 2006 20:51:13
Odpowiedz 
Wszak nawet dziś rola floty jest już dość zmarginalizowana w prównaniu do zadań spełnianych przez współczesne lotnictwo.

Udowodnij to
Anonim
Anonimowy
#18 - Wysłana: 27 Mar 2006 21:21:22
Odpowiedz 
Nie nazwalbym tej roli marginalna. Przypomnij sobie chocby Pustynna Burze i okrety nawodne walace Tomahawkami do celow naziemnych :]. Albo popatrz jak czesto (w duzych konfliktach) uzywane sa lotniskowce - najpotezniejsze maszyny wojenne, jakie kiedykolwiek zbudowal czlowiek. Lotniskowce maja wlasne zaawansowane systemy obronne (takie jak rakiety woda-powietrze Sea Sparrow lub systemy Phalanx), jednak w warunkach wojennych potrzebuja sporej eskorty ze strony floty.

Oddzielna sprawa to okrety podwodne - te, ktore sa wyposazone w rakietowe pociski balistyczne (SSBN) stanowia podstawe uderzenia strategicznego, niegdys glownie drugiego (bo zakladano szybkie zniszczenie naziemnych wyrzutni), choc teraz znacznie czesciej rowniez pierwszego.

Warto tez wspomniec o zaopatrzeniu - transport droga morska jest powszechny, szczegolnie w dluzszych konfliktach (choc naturalnie teraz mamy tez np. Herculesy, ktorych nie bylo w WWII). Ponownie, frachtowcom przydalaby sie eskorta.

Wspolczesne okrety nawodne dzieki wspomnianym systemom obronnym nie sa takim latwym kąskiem dla lotnictwa.

/Sh1eldeR
Picard
Użytkownik
#19 - Wysłana: 27 Mar 2006 21:55:03
Odpowiedz 
Moi drodzy, temat traktuje o rzeczywistości ST wieć w sposób oczywsity ja również pisze na temat wspomnianego uniwersum. w tamtych realiach istnienie podóży międzygwiezdnych równa się posjadaniu przez Federacje transporterów, wiązek holowniczych iwszytkich tych gadżetów dobrze znanych z uniwersum ,,Gwiezdnej Wędrówki". w obliczu takiego wyrafinowania technicznego ni widze zastosowania dla tradycyjnych statków wodnych w realiach trekowego XXIV wieku. zresztą nawet wykluczajac transporter wszelkie towary jak też osoby można było by przewozić drogą lotniczą co zważawszy na prędkość osiąganą przez jednostki Federacji jest znacznie wydajniejszym i bezpieczniejszym rozwiązaniem. Co zaś się tyczy marginalizacji znaczenia floty w dzisiejszym świecie: statki kursujące pomiedzy kontynentami co prawda nadal istnieją ale dominującą dziś metodą tak dalekiej podróży jest wyprawa samolotem pasażerskim. Jeśli zaś chodzi o okręty wojenne to nalezy zwrócić uwagę, iż największą role w dzisiejszych operacjach morskich odgrywają lotniskowce będące jednostkami przenoszącymi samoloty właśnie.
waterhouse
Moderator
#20 - Wysłana: 27 Mar 2006 21:58:11
Odpowiedz 
Co zaś się tyczy marginalizacji znaczenia floty w dzisiejszym świecie: statki kursujące pomiedzy kontynentami co prawda nadal istnieją ale dominującą dziś metodą tak dalekiej podróży jest wyprawa samolotem pasażerskim.

A spróbuj samolotami przewozić towary takie jak ropa naftowa na większą skalę

, iż największą role w dzisiejszych operacjach morskich odgrywają lotniskowce będące jednostkami przenoszącymi samoloty właśnie.


czy to sugestia że lotniskowce nie należą do floty?

Prowadzenie działań militarnych było i jest niemożlwie bez marynarki wojennej - zarówno na płaszczyźnie wsparcia wojsk, jak i - przede wszystki - logistycznej.
Jurgen
Moderator
#21 - Wysłana: 27 Mar 2006 22:43:05
Odpowiedz 
Moi drodzy, temat traktuje o rzeczywistości ST wieć w sposób oczywsity ja również pisze na temat wspomnianego uniwersum.
Widze tylko jedno zastosowanie floty morskiej w dobie podróży międzygwiezdnych: badania oraz zagospodorowanie dna morskiego.

Nie wiem, czy to drugie zdanie jest takie oczywiste

A co do wykluczenia transportera - podniesienie w górę każdej masy jest niezwykle kosztowne, więc transport lotniczy jest drogi. Pod tym względem w dającej się przewidzieć przyszłości nic się nie zmieni.

Co do zastosowania militarnego floty, to Shielder wspomniał już o boomerach, a więc jednej z najpotężniejszych obecnie broni tzw. triady nuklearnej.
Nawet przyjmując, że nie chcemy zupełnie zniszczyć przeciwnika (albo całego życia na Ziemii) - czyli wszystkie toczone obecnie wojny - to okręty są jednostkami, które mogą przenieść największą liczbę środków rażenia na dowolną odległość. O ile sam jestem fanem lotnictwa, to muszę stwierdzić, że samoloty mogą zrobić coś podobnego jedynie dzięki lotniskowcom. I zazwyczaj są wtedy samolotami floty (piszę zazwyczaj, bo wyjątkiem była wojna o Falklandy, gdy na lotniskowcach stacjonowały Harriery RAF-u).
Anonim
Anonimowy
#22 - Wysłana: 28 Mar 2006 01:35:01
Odpowiedz 
Picard ja wiem o co ci chodzi, flota morska w ST to ciekawy temat i zgadzam sie z twoimi pogladami (ze nawodne okrety bojowe utracily w ST racje bytu). Moja odpowiedz tyczyla sie tego fragmentu komentarza:

Wszak nawet dziś rola floty jest już dość zmarginalizowana w prównaniu do zadań spełnianych przez współczesne lotnictwo.

Chcialem po prostu powiedziec, ze flota morska nadal ma duze znaczenie i podsunac kilka wazniejszych jej zastosowan na wspolczesnym polu bitwy. Bo wg mnie niektorym moze sie wydawac, ze dzisiaj niemal kazdy okret moze zostac zniszczony przez samolocik wyposazony w ze dwie rakiety powietrze-woda. Ze pancerze i systemy obronne okretow sa nieadekwatne do rozwoju techniki - bo nawet jeden samolot moze zadac wystarczajaco potezny cios, by zniszczyc pancernik (a roznica w ich rozmiarze/koszcie jest oczywista i porazajaca). A tak naprawde - nic bardziej mylnego. Oprocz pancerza, ktory nadal jest calkiem skuteczny przeciwko wielu lekkim samolotowym rakietom, okrety maja systemy obrony aktywnej. Skuteczne rakiety woda-powietrze montowane sa na bardzo wielu klasach jednostek, rowniez tych stosunkowo niewielkich i z pewnoscia samolot nie moze z niewielkiej odleglosci strzelac do okretu jak do kaczki. A jak juz wystrzeli? Phalanxy zostaly zaprojektowane z mysla o przechwyceniu kazdego szybko poruszajacego sie celu, a rakiety przeciwokretowe sa zwykle stosunkowo powolne (lataja nawet z predkoscia poddzwiekowa). Poza tym niewielka ruchliwosc okretu i jego rozmiary i tak czynia go latwym do namierzenia, wiec mozliwe jest ciagle aktywne naprowadzanie uzbrojenia (samoloty staraja sie tego unikac, bo musialyby leciec caly czas niemal zupelnie prosto w kierunku okretu), co przy radarze o mozliwosci pokrycia 360 stopni daje naprawde dobry system naprowadzania .

Zreszta z cala pewnoscia lotniskowce to krolowe wspolczesnego pola walki - ogromne, swietnie wyposazone ruchome bazy, ktore mozna bezproblemowo przeniesc w poblize terytorium wroga. I nie jest latwo sie ich pozbyc - rakietami balistycznymi sie nie da, bo sa ruchome (a zwykle lotniska mozna latwo w ten sposob zniszczyc), pozostaja jeszcze rakiety manewrujace. Nie wiem czy wiecie, ale ZSRR, nie majac praktycznie lotniskowcow jako takich (ich pionowzloty startuja czesto po prostu z krazownikow), "wynalazlo" zupelnie nowy typ okretu podwodnego, przeznaczonego do niszczenia lotniskowcowych grup uderzeniowych. Mam na mysli nosiciele pociskow manewrujacych, np. klasy CHARLIE, ECHO lub nowsze klasy OSCAR (I lub II) - ta ostatnia klasa jest wszystkim pobieznie chociaz znana, bo Kursk do niej nalezal (R.I.P.). Te okrety sa szybkie i maja na wyposazeniu ogromne pociski rakietowe dalekiego zasiegu (dziesiatek kilometrow, nawet ponad 100!) , z ktorych kazdy najpewniej zniszczylby lotniskowiec, gdyby trafil. Oprocz tego sa to stosunkowo szybkie jednostki, bo lotniskowiec ma predkosc maksymalna rzedu 30 wezlow, czyli naprawde duzo jak dla okretow podwodnych. Amerykanie odpowiedzieli na ten ruski wynalazek konstruujac klase LOS ANGELES, specjalnie przeznaczona do niszczenia... tych podwodnych niszczycieli lotniskowcow . Sa to okrety szybkie (ponad 30w.), a wiec spokojnie dotrzymuja kroku "konwojowi", a na dodatek bardzo, bardzo ciche i trudne do wykrycia.

Ten maly (? ) offtop pokazuje jak wielka wage oba mocartstwa przywiazywaly do lotniskowcow - ich zniszczenia lub obrony. Oczywiscie mozna mowic, ze sila lotniskowca jest jego lotnictwo i bedzie to jak najbardziej sluszne, ale trzeba tez powiedziec, ze sila takiej jednostki powietrznej jest jej lotniskowiec - ruchoma baza, bez ktorej nie byliby w ogole w stanie dzialac tak blisko frontu.

Abstrahujac od lotniskowcow, okrety nawodne sa ruchomymi wyrzutniami rakiet manewrujacych (np. slynnych Tomahawkow) - moga je odpalac bedac kilkaset kilometrow od brzegu, a tym samym od zagrozenia, i niszczyc dowolne cele naziemne bez narazania samych siebie. Dla lotnictwa moze to byc czasem bardzo trudne zadanie. "Bezpiecznych" samolotow stealth nie zawsze mozna uzyc, bo... zaden z nich, ani F-117, ani tym bardziej B2, nie moze startowac z lotniskowca .

/Sh1eldeR
Tuki Anvareth
Anonimowy
#23 - Wysłana: 28 Mar 2006 03:23:48
Odpowiedz 
Nic dodac nic ujac. Marynarka wojenna czy handlowa jeszcze dluugo nie zostanie zmarginalizowana - jakby nie bylo 3/4 naszej planety pokrywa woda.

Patrzac na US Navy mozna mysle pokusic sie o stwierdzenie, ze marynarka jest podstawa amerykanskich sil zbrojnych.

W ST takze nie marginalizowalbym marynarki. Moze nie ma juz marynarki wojennej - bo ta przeniosla sie w kosmos. Ale nadal pozostaje marynarka handlowa. I nie stoi to w sprzecznosci z istnieniem transporterow.

Przy takim stopniu zaawansowania techniki, wielce prawdopodobnym jest, ze moza i oceany takze zostaly skolonizowane, a o ile dobrze kojarze transportery maja ograniczenia. W jakis sposob jednak do podwodnych kolonii - czy to mieszkalnych czy badawczych zaopatrzenie dowozic trzeba. Nie wszystko da sie zreplikowac.

Na nowo-odkrytych planetach marynarka moze pelnic z powodzeniem role badawcza (cos a'la wspomniany SeaQuest). W koncu skan z orbity to nie wszystko. Skan nie pokaze dokladnych obrazow form zycia, nie pokaze fauny i flory, procesow i zachowan w naturalnym srodowisku - w niektorych wypadkach nie da sie poprostu zastapic obserwacji wizualnej.
Garak
Użytkownik
#24 - Wysłana: 28 Mar 2006 09:44:29
Odpowiedz 
maja na wyposazeniu ogromne pociski rakietowe dalekiego zasiegu (dziesiatek kilometrow, nawet ponad 100!

A nawet ponad 500 (rakieta Granit z OSCARA). By wykrywać dla nich cele Rosjanie skonstruowali m. in. satelitarny system rozpoznania radarowego oceanów (RORSAT).
Jeśli chodzi o Tomahawki gwoli ciekawostki dodałbym, iż Amerykanie przebudowują cztery najstarsze boomery do nowych zadań. Taka jednostka może przenosić 154 Tomahawki i 66 żołnierzy jednostek specjalnych. To się nazywa "dyplomacja Tomahawków"
W pełni zgadzam się z tym co na temat roli MW we współczesnych konfliktach napisał Sh1eldeR. Niedocenianie jej roli byłoby poważnym błędem. Dodałbym, iż mają mnóstwo roboty także w czasie pokoju - piractwo rozwija się niezwykle dynamicznie, a nie zapominajmy, iż transport morski to wciąż ponad 96% światowych przewozów towarowych

Wracając do tematu , uważam iż w świecie ST rola jednostek pływających nie skończyła się. Absolutnie nie mogę się np. zgodzić z wysuwanymi tu tezami, iż wszystkie badania można przeprowadzić przez skan z orbity. Gdyby tak było, to nie widzielibyśmy nigdy grup wypadowych na powierzchni planety
Dreamweb
Użytkownik
#25 - Wysłana: 28 Mar 2006 14:41:36
Odpowiedz 
Absolutnie nie mogę się np. zgodzić z wysuwanymi tu tezami, iż wszystkie badania można przeprowadzić przez skan z orbity. Gdyby tak było, to nie widzielibyśmy nigdy grup wypadowych na powierzchni planety

Dowodem także wspomniany przeze mnie odcinek "Thirty Days" - musieli zanurkować, żeby zbadać co jest pod wodą. Generalnie wydaje mi się, że marynarka w XXIV wieku składa się prawie w 100% z okrętów podwodnych, przeznaczonych do badania tego czego znad powierzchni wody zbadać nie można.
Picard
Użytkownik
#26 - Wysłana: 28 Mar 2006 14:45:34
Odpowiedz 
Garak

iż wszystkie badania można przeprowadzić przez skan z orbity. Gdyby tak było, to nie widzielibyśmy nigdy grup wypadowych na powierzchni planety

Oczywiście,że flota badawcza przeznaczona także do zagospodarowania dna morskiego pewnie wciąż jest w ST w użtku! Swoją drogą ciekawy był by odcinek, w którym załoga okrętu Federacji musi sorzystać z podowdnych batyskafów by zbadać planete w rodzaju Io czy star warsowego Kamino...Pisałem zresztą o tym już wcześniej. Ale istnienie morskiej floty handlowej i wojennej w XXIV wieku kompletnie traci sesn.

waterhouse

A spróbuj samolotami przewozić towary takie jak ropa naftowa na większą skalę

To w XXIV wieku handluje się ropą? Zresztą nawet jeśli towary tego typu w tamtych realiach miał by zostać przewiezione w dużej ilości to taki transport promami był by zdecydowanie szybszy i wydajniejszy i bespieczniejszy niż wysyłanie pojedyńczego staku z portu A do portu B. Jest jeszcze oczywiście transporter...

Tuki Anvareth

cos a'la wspomniany SeaQuest

Czy Wy piszecie o serialu z panem kapitanem a'la pogromaca rekina ze ,,Szczęk"? Yen film to absurd: nie wiem jak okręt podwody o takich rozmiarach mógł by w ogóle pływać pływać, a nawet jeśli było by to możliwe to jego manewrowość była by katastrofalnie mała a co za tym idzie jego podatność ewentualne trafienia była by wielka. Nie wspominając jużo tym, iżrzeczony okręt strzelał laserami, pod wodą...
Seth
Użytkownik
#27 - Wysłana: 28 Mar 2006 16:51:33
Odpowiedz 
Ale istnienie morskiej floty handlowej i wojennej w XXIV wieku kompletnie traci sesn

Tak żywą reakcję wywołała Twoja uwaga Picard o marginalizacji roli floty w czasach teraźniejszych.
Na temat roli floty w XXIVw trudno dyskutować skoro nie został on zbyt mocno poruszony w filmach (chyba że się mylę , nie wiem nic na temat istnienia w ST koloni podmorskich , chociaż ich istnienie wydaje mi się sensowne, w końcu badanie wszechświata powinno zaczynać się od własnego podwórka.

To w XXIV wieku handluje się ropą?

No właśnie w tym momencie mówiliśmy o dzisiejszych czasach

kapitanem a'la pogromaca rekina ze ,,Szczęk"? Yen film to absurd: nie wiem jak okręt podwody o takich rozmiarach mógł by w ogóle pływać pływać, a nawet jeśli było by to możliwe to jego manewrowość była by katastrofalnie mała a co za tym idzie jego podatność ewentualne trafienia była by wielka. Nie wspominając jużo tym, iżrzeczony okręt strzelał laserami, pod wodą...

A co rozmiary mają tu do rzeczy??? Jeżeli chodzi o laser ... no cóż każdy film ma prawo do buraków , ST również je ma , więc nie krytykuj
Jeżeli chodzi o manewrowość t wydaje się że we współczesnej wojnie morskej (i nie tylko) ten parametr traci znaczenie na korzyść coraz bardziej rozbudowanych systemów walki elektronicznej oraz samoobrony. Oczywiście fajnie jeżeli okręt jest szybki i zwrotny , ale zamiast rozbudowywać siłownie do przesadnych rozmiarów lepiej wpakować tam trochę więcej elektroniki.
Zresztą w Star Treku zawsze miałem wątpliwości jeżeli chodziło o uniki przed trafieniem wiązką fazera, bardziej przemawia do mnie koncepcja rozbudowanej walki elektronicznej gdzie obaj przeciwnicy oszukują systemy celownicze przeciwnika niż uniki przed strzałami poruszającymi się z prędkością światła gdy większość walk toczyła się w odległościach paruset-kilku tysięcy kilometrów

Tuki
wielce prawdopodobnym jest, ze moza i oceany takze zostaly skolonizowane, a o ile dobrze kojarze transportery maja ograniczenia. W jakis sposob jednak do podwodnych kolonii - czy to mieszkalnych czy badawczych zaopatrzenie dowozic trzeba. Nie wszystko da sie zreplikowac.

zgadzam się w 100%
Jurgen
Moderator
#28 - Wysłana: 28 Mar 2006 17:47:42
Odpowiedz 
cos a'la wspomniany SeaQuest

Czy Wy piszecie o serialu z panem kapitanem a'la pogromaca rekina ze ,,Szczęk"? Yen film to absurd: nie wiem jak okręt podwody o takich rozmiarach mógł by w ogóle pływać pływać, a nawet jeśli było by to możliwe to jego manewrowość była by katastrofalnie mała a co za tym idzie jego podatność ewentualne trafienia była by wielka. Nie wspominając jużo tym, iżrzeczony okręt strzelał laserami, pod wodą...


Picard, rozróżniaj sezony tego vserialu. Pierwszy był naprewdę dobry i przemyślany (poza tą wielkością, fakt), drugi (następne?) to tylko fantastyka. I do tego kiepska.

Co do okrętów.
O okrętach podwodnych już pisałem. SSBN (nosiciele rakiet balistycznych) są obecnie podstawą triady nuklearnej (a nie rakiety balistyczne wystrzeliwane z lądu czy samoloty przenoszące ładunki nuklearne). Zaś lotniskowce (muszę się przy tym zgodzić ze wszystkim, co napisał Shielder) są obecnie najlepszymi "dytplomatami".
Pah Wraith
Użytkownik
#29 - Wysłana: 28 Mar 2006 20:07:17
Odpowiedz 
Oprócz kwestii badań dna morskiego, jak również fauny i flory (!) większych zbiorników wodnych, mowa oczywiście być może też o rejsach wycieczkowych i o charakterze rekreacyjnym - Scotty chociażby wspominał, że kupił jacht w ST VI. Choć to oczywoiście nie tytułowa "marynarka".

Do badań oceanograficznych nadaje się prom kosmiczny, którego podwodną działalność widzieć można było (podobno) w TAS.
Anonim
Anonimowy
#30 - Wysłana: 28 Mar 2006 20:15:26
Odpowiedz 
Picard, oh Picard...

Sea Quest to byl bardzo fajny serial (OK, przyznam sie: najechales na jeden z moich ulubionych seriali ) i rowniez sprawy techniczne byly tam naprawde niezle przedstawione. Sam okret to bylo cudo techniki, na dodatek bardzo sprawne. Faktycznie, nie byl najzwrotniejszy, ale za to nalezal do najszybszych (cos okolo 200 wezlow? niesamowite!) i mogacych schodzic na najwieksze glebokosci (grube tysiace metrow). Manewrowosc nadrabial na rozne sposoby, np. poprzez tzw. wąsy - zespol niewielkich sond "latajacych" dookola okretu i badajacych przestrzen wokol niego, zwiekszajacych zasieg czujnikow etc. Mial tez na pokladzie caly zestaw niewielkich pojazdow podwodnych (od bojowych scigacze po calkiem spore lodzie-promy czy transportowce).

Domyslam sie, ze za mala manewrowosc sugeruja ci rozmiary okretu, tak? Coz, i z tym nie jest az tak najgorzej.

Wspolczesne lotniskowce maja wymiary zblizone do Sea Questa - dlugosc okolo 300 metrow, wypornosc niemal 100 000 ton. Sa olbrzymie, ale jednak nie sa nieruchawe - maja predkosc maksymalna do 30 wezlow (!). Fakt, ze zwrotnoscia jest nie najlepiej ze wzgledu na bezwladnosc - ogromna mase okretu. Przez to do zatrzymania lotniskowca potrzeba wielu kilometrow. Jednak pod woda sprawa wyglada troche inaczej! Opor wody (oczywiscie duzo wiekszy od oporu powietrza) niejako przeciwdziala bezwladnosci.

Zreszta wspolczesne najwieksze okrety podwodne, rosyjskie TYPHOONy, maja wypornosc podwodna 24 000 ton, a wiec tylko 4x mniejsza niz lotniskowce. Wydaje mi sie jak najbardziej realne, zeby za jakies 100 lat mozliwe bylo zbudowanie okretow czterokrotnie wiekszych. Juz teraz przeciez TYPHOOny maja ponad 170 metrow dlugosci!

A co do tego, "jak okret tych rozmiarow moglby w ogoly plywac", to po chwili zastanowienia sam wydumasz, ze to mozliwe - tankowce sa wieksze od lotniskowcow (największe maja prawie pol kilometra dlugosc i... pol miliona ton wypornosci ) i jakas daja rade _utrzymac_sie_na_wodzie. Plywanie pod woda nie zalezy od rozmiaru okretu.

Czy Sea Quest strzelal z laserow? Hmm, ja sobie nie przypominam - przynajmniej w pierwszych sezonach uzywali torped jako srodkow ofensywnych i kontrtorped (very smart) do obrony. Zreszta laser zielono-niebieski jest w stanie spenetrowac wode na duzym dystansie, byly plany uzywania go do komunikacji z zanurzonymi okretami podwodnymi. Choc oczywiscie glupio by bylo, jakby tak wypalic laserem w oddalony o kilometr okret i na dlugosci tego kilometra ten slup wody po prostu by wyparowal


/Sh1eldeR
 Strona:  1  2  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Marynarka

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!