USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Co by było gdyby...
 Strona:  1  2  »» 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#1 - Wysłana: 11 Paź 2006 21:49:51
Odpowiedz 
Proponuje małą zabawe w domniemania na temat tego co moglo by sie wydarzyc gdyby znane nam z seriali i filmow ,,Star Trek" postacie znalazly sie w...sytuacji wlasciwej dla ich kolegow z tegoz serialu sluzacych jednak na calkiem innych statkach i stykacjacych sie z problemami calkiem innego rodzaju niz te, z ktorymi dotad mialy do czyniania. Weźmy jako przyklad hipotetyczna sytuacje: to nie kapitan Janeway i jej badawczo-zwiadowczemu okretowi Voyager powierzono misje scigania Maquis po obszarze Badlans- zadanie to przypadlo zas w udziale kapitanowi Sisko i zalodze bojowego USS Defiant. Jak mozna sie bylo tego spodziewac i ta jednostka miala jednak watpliwa przyjemnosc zapoznac sie z technoologia Opiekuna, ktory przeniosl okret wraz z zaloga do odleglego Kwadrantu Delta. Po domniemaniej stracie tegoz statku oraz jego dowdcy, admiralicja Gwiezdnej Floty postanowila zas powierzyc piecze nad DS9 nikomu innego jak...kapitan Janeway i sformowanej przez niej zalodze. Jak myslicie- jak oba te zespoly, ktore widzielismy zazwyczaj w skrajnie oddmiennych misjach i przyzwyczajone do calkiem oddmiennego stylu dzialania poradzily by sobie w nowej, nietypowej dla siebie sytuacji? Czy trekowa historia ulegla by znaczacym zmiana na skutek ich postepowania?

USS Defiant na orbicie jednej z planet Kwadrantu Delta?
Seybr
Użytkownik
#2 - Wysłana: 11 Paź 2006 22:15:06
Odpowiedz 
Mysle ze pani kapitan nie dala by rady. Sisko mial pewne predyspozycje, ktorych nie ma ona. Wkoncu tez byl wyslannikiem. Czy losy wojny by potoczyly sie inaczej. Mysle ze tak. Prawdopodobnie trwala by dluzej. Jak mowimy o zalodze, to pewnie by wcielo Jadzie, Juliana, Miles. Defiant nie jest tak przystosowany do eskporacji kosmosu, ale do obrony! Choc i pewnie dal by sobie rade ;].

Wojna, hmmm ciezko mi powiedziec. Sisko jak dla mnie mial jedna dobra ceche. Potrafil nie zle negocjowac. Owszem mial ograniczone pole dzialania. Kapitan Janeway...........Musze przemyslec za i przeciw ;].
Hazrall
Użytkownik
#3 - Wysłana: 11 Paź 2006 22:59:37
Odpowiedz 
Gdyby Dominium zobaczyło Kaśke to by z miejsca skapitulowali
A co do Defianta to nie dałby rady wrócić na ziemie, jest to jeden z wolniejszych statków floty, ma bardzo małe ładownie i strasznie małe 2 osobowe pokoiki, brak holodeków, załoga by po prostu powariowała :/
szwagier
Użytkownik
#4 - Wysłana: 11 Paź 2006 23:16:32
Odpowiedz 
A co do Defianta to nie dałby rady wrócić na ziemie, jest to jeden z wolniejszych statków floty, ma bardzo małe ładownie i strasznie małe 2 osobowe pokoiki, brak holodeków, załoga by po prostu powariowała :/

Ale rozwałke umie robić
Militarnie to by sobie dawał rade bo chyba w tej kwestii jest mocniejszy od Intrepida, ale chyba za długo nie może lecieć bez zawinięcia do jakiejś bazy, lub planety. Musieli by szukać planet, pomocy innych, co było zajęło dużo czasu. Ale o ile pamiętam dał sobie radę tam U.S.S. Equinox, też mały okręcik i na dodatek badawczy.
Kaśka nie pasuje do klimatu DS9
Anonim
Anonimowy
#5 - Wysłana: 12 Paź 2006 02:26:42
Odpowiedz 
Mysle, ze tak postacie, jak i ich okrety, nie dalyby sobie tak dobrze rady, gdyby je zamienic miejscami. O ile jednak kapitanowie jeszcze jakos by sobie poradzili - oboje potrafia zarowno negocjowac, jak i walczyc (Janeway walczyla z Borg) - o tyle okrety po prostu by nie wyrobily.

Niezodyfikowany Intrepid - Voyager ma duzo mniejsze mozliwosci bojowe niz Defiant. Jego duzy zasieg na niewiele by sie zdal - w DS9 misje byly krotkie, ale bardzo intensywne i wymagaly niewielkiego okretu o duzej sile ognia i wytrzymalosci pancerza. Intrepid ma fazery duzo, duzo slabsze niz Galaxy (bodajze typu VIII w porownaniu do typu X na Galaxy), ma tez naprawde niewiele torped. Zwrotnoscia i opancerzeniem tez ustepuje Defiantowi. Mysle, ze podczas wielkich bitew, np. w Dolinie Smierci, moglby po prostu nie dac rady. Intrepid to dobry, solidny okret i w walce sprawdza sie - o dziwo - calkiem niezle, ale DS9 bylo trzeba okretu sprawdzajacego sie w walce REWELACYJNIE .
Trzeba jednak przyznac, ze Kaska wraz z doswiadczona zaloga z konca sezonu mialaby i tak sporawe szanse przezycia - bylo nie bylo, Borg jest od Dominium potezniejszy (podobnie jak np. 8472). Moze tez pani kapitan znalazlaby sposob na wykorzystanie zasiegu Intrepida. Jego predkosc na pewno by sie przydala, ale jesli Voy latalby po calym kwadrancie i oddalal sie za bardzo od DS9, to pozbawiona eskorty stacja moglaby byc zagrozona.

Znacznie gorzej mialby Sisko. Nie dlatego, ze to nie jest lebski gosc, czy ze nie potrafi dac sobie rady w trudnych sytuacjach. Problem (wielki) bylby z Defiantem. Fakt, w walce bylby lepszy niz Voy (przynajmniej na poczatku - bo Voy mial pelno przerobek i nie wiadomo, czy daloby sie je zastosowac na zatloczonym Defiancie). Ale tu problemem jest zasieg i predkosc. Defiant na maksymalnej predkosci lecialby do Ziemi zapewne przynajmniej setki lat (!), co wplyneloby fatalnie na morale zalogi. Zreszta ten okret nie dosc, ze jest maly, to jeszcze pomyslano w nim o wszystkim, tylko nie o warunkach bytowych zalogi podczas dlugotrwalych misji (do ktorych nie byl przystosowany) i o prawdziwej wielozadaniowosci. Tu widac ogromne slabosci i braki Defianta w porownaniu do innych okretow ze Star Treka. Fakt, Equinox tez byl maly, ale to okret badawczy - ma o wiele wiecej miejsca dla zalogi, komfort jest na nim o wiele wyzszy, no i ma liczbe laboratoria, holodeki i Bog wie co jeszcze. Equinox to prawdziwy wielozadaniowy okret - mozna go chyba nawet nazwac niewielkim explorerem. Mimo ze Equinox, podobnie zreszta jak Voy, nie mialby w pojedynku z Defiantem najmniejszych szans, oba te okrety mialyby od Defianta znacznie wieksze szanse na przetrwanie w sytuacji, w ktorej znalazl sie Voy.
Ludzie mowia, ze Defiant jest przesadzony, zbyt potezny i ze za dobrze walczy - OK, ale jak widac, nie potrafi prawie nic innego. A pozostale okrety maja naprawde ogromne mozliwosci adaptacyjne i sa w stanie przetrwac bardzo dlugie misje, czego o Defie powiedziec sie nie da (choc trzeba odnotowac, ze USS Valiant przetrwal dosyc dlugo za linia wroga, ale on nie musial wracac przez pol galaktyki do domu).


/Sh1eldeR
Lich
Użytkownik
#6 - Wysłana: 12 Paź 2006 07:21:39
Odpowiedz 
Jak dla mnie to Sisko po 2-3 latach gniecenia się w małycj kajutach i latania z 1 planety na 2 w poszukiwaniu jedzenia zrezygnowałby po prostu i założył ludzką kolonię (albo został na tej klasy L na której byli już ludzie). Bardziej zabawne by było gdyby został kosmicznym korsarzem (Defiant świetnie się do tego nadaje), mógłby łupić okręty Kazonów z jedzenia.
Domko
Użytkownik
#7 - Wysłana: 12 Paź 2006 09:46:22 - Edytowany przez: Domko
Odpowiedz 
Trzeba też pamiętać o polityczno-religijnych aspektach takiego wypadku. W DS9: "Visitor" pokazano alternatywną linię czasową, w której Sisko zniknął. Bajoranie uznali to za znak, że nie jest im dane podnieść się z upadku i oddali stację Klingonom, z którymi wtedy była wojna.
Pewnie w przypadku podanym w tym temacie byłoby podobnie. Wysłannika nie ma, więc Bajor jest zagrożone. Federacji by podziękowano (Bajoranie ją akceptowali głównie z powodu Sisko) i zapewne Kardasjanie przybyli z ofertą pomocy (jak w pierwszym odcinku DS9). Ogólnie skończyłoby się to źle dla Bajoran, a Federacja straciłaby ważny punkt obronny w wojnie z Dominium. Gdyby Kardasjanie przejęli DS9 - a myślę, że tak by się stało - Dominium miałoby doskonały punkt do przeprowadzania ataków - do tego niedaleko korytarza z kwadrantu Gamma, czyli na posiłki mogliby liczyć.
Zaminowanie korytarza byłoby niemożliwe, więc Dominium przeprowadzałoby ciągłe ataki aż do skutku - do przejęcia kwadrantów.
Anonim
Anonimowy
#8 - Wysłana: 12 Paź 2006 11:07:36
Odpowiedz 
Jak myslicie czy pani kapitan zniszczyla by tunel. Mysle ze jest to mozliwe. Sisko bral pod uwage to, ale ze wzgledow religijnych nie zrobil tego.
Domko
Użytkownik
#9 - Wysłana: 12 Paź 2006 11:57:11
Odpowiedz 
Sisko chciał zniszczyć tunel - i to dwa razy. Względy religijne go powstrzymywały, ale nie całkowicie.
Podejrzewam, że Kaśka mniej by się wahała, jednak bałaby się, że to zepsuje kontakty z Bajoranami. Poza tym, biorąc pod uwagę to co pisałem w powyższym poście, sądzę, że nie miałaby okazji, gdyż długo nie dowodziłaby DS9.
szwagier
Użytkownik
#10 - Wysłana: 12 Paź 2006 12:26:59
Odpowiedz 
Skoro Sisko był wysłannikiem to Kaśka tym bardziej by była

Myślę, że "misja" Defianta by wyglądała w Delcie inaczej niż Voyagera, Sisko osiedliłby się gdzieś na jakimś świecie, albo szukałby sojuszników. To jest pewne i logiczne. Defiant nie ma tak dużej załogi jak Intrepid.

Wracając do Novy. Widzieliście jak Rhode Island napadł na 2 Negh'vary (nie wiem jak to się pisze). Naprawdę okręcik wielozadaniony i wszystkomający
Domko
Użytkownik
#11 - Wysłana: 12 Paź 2006 12:41:47
Odpowiedz 
Skoro Sisko był wysłannikiem to Kaśka tym bardziej by była

Nie zakładałbym się. Należy pamiętać, że matka Sisko była do pewnego stopnia Prorokiem. Wątpię, aby Kaśka miała podobne powinowactwa rodzinne.
Anonim
Anonimowy
#12 - Wysłana: 12 Paź 2006 12:45:27
Odpowiedz 
Przeciez wudazenia kaski sa w dzieja sie kiedy ona sciga tz. terrorystow. W tym czasie Sisko jes juz wyslannikiem. Tak czy siak.
Domko
Użytkownik
#13 - Wysłana: 12 Paź 2006 12:57:58 - Edytowany przez: Domko
Odpowiedz 
No więc tym bardziej Kaśki nie uznano by za Wysłannika. Bajoranie uznaliby ją za zwykłego oficera Floty i nastąpiłyby wydarzenia, które opisałem powyżej.

To nie działą tak, że każdy dowódca DS9 po Sisko jest uznawany za Wysłannika. Świadczy o tym m.in. DS9: "Visitor", co pisałem wyżej.
szwagier
Użytkownik
#14 - Wysłana: 12 Paź 2006 14:11:37
Odpowiedz 
Domko
Żartowałem

Anonim
Po polsku proszę.
Domko
Użytkownik
#15 - Wysłana: 12 Paź 2006 14:27:24
Odpowiedz 
szwagier
Tym razem nie załapałem.
Picard
Użytkownik
#16 - Wysłana: 12 Paź 2006 20:53:31
Odpowiedz 
Seybr

Dokonałeś trafnej charakterystyki obu omawianych bohaterow, i prawie calkiem sie z Toba zgadzam co do twych wniskow. Nadmienie jedynie jeszcze,ze zakladam, iz Chakotay oraz Tores ujeci zostali wczesniej przez Tuvoka i przetransportowani zostali na DS9 gdzie znajdowali sie pod baczna opieka konstabla Odo, Defiant zas udal sie w poscig za reszta zbieglych Maquis. Zas cala glowna zaloga DS9, udala sie na misje na teren Badlans, gdzie oczywiscie zaginela wraz ze statkiem. Janeway, przydzielona zas na stanowisko komendanta DS9 uznala,iz dobrze bylo by miec przy boku ludzi znajacych Maquis- czyli wspomnianych pana Ch. oraz pania T. Jak myslicie jak obie wspomniane zalogi poradzily by sobie z zamiana miejsc?

Hazrall

co do Defianta to nie dałby rady wrócić na ziemie, jest to jeden z wolniejszych statków floty, ma bardzo małe ładownie i strasznie małe 2 osobowe pokoiki, brak holodeków, załoga by po prostu powariowała

Calikiem trafne spostzerzenie- swego czasu zastanawialem sie nawet czy zobaczywszy Defianat, duza czesc obych ras napotkanych w Delcie nie nawiazaly by kontaktu z nieznanym sobie gatunkiem dysponujacym tak zaawansowanym pod wzgledem militarnym okretem. Pozostaje jeszcze kwestia zdrowia psychicznego zalogi oraz zaopatrzenia w paliwo- byc moze Defiant ma go znacznie miej niz Intrepid jako, iz nie jest on przeznaczony do odleglych podrozy.

szwagier

Militarnie to by sobie dawał rade bo chyba w tej kwestii jest mocniejszy od Intrepida

To jest rzecza bezdyskusyjna- Defiant jest znacznie lepszy w kwestii militariow: sumaryczna sila ognia, moc oslon, manewrowosc, pancerz i... urzadzenie maskujace. Podejrzewam wiec, ze podroz Defianta wygladala by odmiennie niz ta jaka przeszedl USS Voyager. Wiekszosc swej wedrowki spedzil by zapewne z aktywnym kamuflarzem co pozwolilo by mu zapewne zwyczjanie uniknac wielu graźnych sytuacji. Poza tym rasy takie jak Kazoni nie byli by dla Defianta zadnym zagrozeniem. Jednak mozliwosci padawcze Buntownika sa w istotnym stopniu ograniczone. Z drugiej strony ciekaw jestem jak postapila by Janaway, kobueta z zacieciem na stacjonarnym pzredziale? Czy wybierala by sie czesto na Bajo i do Kwadrantu Gamma- a ja zaraegowala by na nadchodzaca burze w postacii wojny z Dominium?
Jurgen
Moderator
#17 - Wysłana: 12 Paź 2006 21:36:01
Odpowiedz 
Defiant nie miał na początku urządzenia maskującego. Fedki dostały je od Romulan do uzytku w kwadrancie gamma w związku z zagrożeniem ze strony Domimium. Biorąc pod uwagę warunki początkowe zaproponowane przez Picarda, nie sądzę, by Defiant miał kamuflaż.
Picard
Użytkownik
#18 - Wysłana: 12 Paź 2006 22:07:16
Odpowiedz 
Jurgen

OK, kamuflarzu wiec nie ma. Sa za to inne zabawki, ktore czyna Defianta znacznie bardziej niebezpiecznym oponentem dla np. Kazonow niz byl nim okret kapitan Janeway. Zastanawiam sie wiec jak wygladaly by wydarzenia z epizodu VOY ,,Maneuvers" gdyby na miejscy okretu pani kapitan znajdowal sie Defiant. Czy Sisko wogle dal by sie tak latow podejsc Kazona, czy udalo by im sie uprowadzic pierwszego oficera statku Federacji? A jesli odpowiedź na te pytania jest twierdzaca to jak wygladala by akcja odbjania tegoz czlowieka z rak obcych? Militarnie defiant nei pozostawil by raczej szans Kazona- ale zawsze zastanawialo mnie w tym odcinku czemu porywacze pierwszego Janeway nie uzywali go jako zywej tarczy i pozwalali do siebie strzelac? Czy w odniesieniu do przeciwnika takiego jak Sisko postapili by inaczej? Najciekawsze jednak zdanej sie to, czy wzmianiowany kapitan w odcinku ,,Scorpion" postanowil by sie dogadac z Kloektywem Borg'a, ktory w koncu wyrzadzil mu wielka krzywde, czy tez szukal by kontaktu z przedstawicielami Gatunku 8472?
Delta
Użytkownik
#19 - Wysłana: 13 Paź 2006 00:02:27
Odpowiedz 
"Defiant" miałby kamuflaż, bo został przydzielony na DS9 przed misją Kaśki do Badlands. A wyposażony był w niego już od pierwszego odcinka, z jego udziałem.
Myślę, że do Intrepida Defiantowi brakuje sporo (poza siłą ognia) i prawdopodobnie po kilku lub kilkunastu latach wyglądałby jak "Equinox". Po prostu jest za wolny (dłuższy lot do domu) i ma zbyt wąską specjalizację, by podołać wszystkim trudom dalekosiężnej misji przez nieznany obszar. Intrepid miał większe możliwości i załogę stąd ewentualne straty łatwiej mógł nadrabiać. No i był sporo szybszy.

Co do Janeway na miejscu Sisko, to nie jestem w stanie sobie wyobrazić DS9 z nią w roli głównej. Ale skłaniam się ku scenariuszowi wydarzeń jaki pokazano w DS9: "The Visitor". Sisko miał zdecydowaną przewagę nad Janeway bo był Wysłannikiem, Defiant był okrętem stworzonym do walki jakiej prawdopodobnie nie wytrzymałby Intrepid. A poza tym to co z załogą Janeway? Przecież nie mogliby w jej skład wchodzić Maquis, czy 7 z 9. Czyli jedno z początkowych założeń Picarda bierze w łeb. Może lepiej byłoby od początku postawić Kaśkę na miejscu Sisko i odwrotnie, ale załogi DS9 i "Voyagera" pozostawić bez zmian?
Seybr
Użytkownik
#20 - Wysłana: 13 Paź 2006 00:47:38
Odpowiedz 
Intrepid to okret o masywnijeszym polu razeniu, ok zgadzam sie. Lecz sa Defiant nie jest taki slabiutki. Ta klasa okretu bardziej mi przypomina Veleciraptory niz Tyranozaura. Maly, zwrotny w stadzie grozny.
Delta
Użytkownik
#21 - Wysłana: 13 Paź 2006 01:01:19
Odpowiedz 
Seybr
Intrepid to okret o masywnijeszym polu razeniu, ok zgadzam sie. Lecz sa Defiant nie jest taki slabiutki. Ta klasa okretu bardziej mi przypomina Veleciraptory niz Tyranozaura. Maly, zwrotny w stadzie grozny.

Prawda. Tylko kłopotliwe w tej sytuacji jest uzupełnianie strat. O ile kadłub można byłoby jakoś połatać o tyle straty w ludziach są nieodwracalne. "Voyager" miał 150 osób załogi. "Defiant" ok. 50. Im większe straty, tym trudniej utrzymać okręt "na chodzie". Do domu też dłuższa droga ze względu na mniejszą prędkość. Już w pierwszym odcinku z "Defiantem" w roli głównej, Bashir narzekał na warunki w ambulatorium. Na warunki mieszkaniowe narzekali chyba wszyscy. Trudno byłoby utrzymać morale. To wszystko w miarę upływu czasu, odbiło by się poważnie na możliwościach "Defianta". Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby osiedlenie się na tej planecie, na której Janeway spotkała Amelię Earhart.
Jurgen
Moderator
#22 - Wysłana: 13 Paź 2006 09:37:11 - Edytowany przez: Jurgen
Odpowiedz 
"Defiant" miałby kamuflaż, bo został przydzielony na DS9 przed misją Kaśki do Badlands. A wyposażony był w niego już od pierwszego odcinka, z jego udziałem.

Delta, zwróć jednak uwagę, że Kaśka na DS9 dostałaby Voyagera i to na nim zamontowano by kamuflaż, a Defiant by go nie dostał, bo z jakiej racji mieliby zgodzić sie na to Romulanie. Przynajmniej ja tak rozumiem rzeczywistość, o której pisał na początku Picard. Mam wrażenie, że Tobie chodziło o prostą "zamianę" złóg i okrętów (co ja uważam akurat za nielogiczne, bo np. kamuflaż na Defie jest wynikiem zaistniałej sytuacji, bez zagrożenia ze strony Dominium Romulanie nie daliby Fedkom kamuflażu, którego zresztą mogli oni uzywać tylko w gammie, więc użyciego w Badlands byłoby złamaniem umowy z Romkami i - chyba - traktatu z Algeron???).

Co do uzupełniania strat "sprzętowych" i łatania Defianta w delcie. Przypuszczam, że Voyager - jako okręt przeznaczony do długich samotnych misji - miał replikjatory przemysłowe (zresztą Paris replikował jakieś większe elementy poszycia promu, o ile sie nie mylę). Nie sądzę, żeby coś takiego było na Defiancie...
Anonim
Anonimowy
#23 - Wysłana: 13 Paź 2006 11:05:32
Odpowiedz 
Intrepid to okret o masywnijeszym polu razeniu, ok zgadzam sie. Lecz sa Defiant nie jest taki slabiutki. Ta klasa okretu bardziej mi przypomina Veleciraptory niz Tyranozaura. Maly, zwrotny w stadzie grozny.

Masywniejszym polu razeniu? Nie do konca rozumiem znaczenie tego terminu, ale z komentarza domyslam sie, ze nie uwazasz Defianta za okret majacy (w pojedynke) o wiele wieksze mozliwosci bojowe niz Intrepid? No to powiem ci, ze chyba jestes w bledzie .

Jedyna przewaga Intrepida nad Defiantem w boju to predkosc (to sie srednio liczy w bezposrednim starciu na smierc i zycie) i ilosc/pokrycie fazerow. Voy ma wiecej fazerow i moze strzelac niemal w dowolnym kierunku - Def zas glowna sile ognia ma dostepna tylko z przodu. Ale i tak Defiant jest o wiele potezniejszy i nie mialby zadnych problemow z rozwaleniem standardowego Intrepida. Zwrotnosc Defianta eliminuje problemy z iloscia i pokryciem fazerow - Defiant zawsze bylby w stanie sie obrocic w strone Intrepida. Jego cztery pulsacyjne dziala fazerowe maja ogromna sile ognia, duzo wieksza niz fazery Voya. Z pewnoscia przeciazylyby one tarcze tego ostatniego w krotkim czasie...

Oprocz sily ognia Def ma tez znaczna przewage pancerza (to jeden z lepiej opancerzonych okretow Floty, pomimo rozmiarow) oraz ogolnie pojetej wytrzymalosci na ogien wroga.

Gdyby okrety mialy ze soba walczyc, badawczy Intrepid nie mialby szans z bojowym Defiantem - glupio by zreszta bylo, gdyby mial.

/Sh1eldeR
Delta
Użytkownik
#24 - Wysłana: 13 Paź 2006 13:00:10
Odpowiedz 
Jurgen
Delta, zwróć jednak uwagę, że Kaśka na DS9 dostałaby Voyagera i to na nim zamontowano by kamuflaż, a Defiant by go nie dostał, bo z jakiej racji mieliby zgodzić sie na to Romulanie. Przynajmniej ja tak rozumiem rzeczywistość, o której pisał na początku Picard.

Picard napisał, że założenie jest takie, że Sisko otrzymał rozkaz złapania Maquis. Ja to rozumiem tak, że zabawa zaczyna się od tego momentu (czyli od czasu w którym dzieje się akcaj VGR: "Caretaker"). A to oznacza, że wszystko co miało miejsce do tego czasu, odbyło się tak jak to znamy z fabuły DS9. Czyli Sisko jest wysłannikiem i dostał Defianta z urządzeniem maskującym nim odbyła misja w Badlands. Natomiast Ty napisałeś, że "Defiant" nie miał na początku kamuflażu. Podczas, gdy wyposażony jest w niego od samego początku (od "The Search"). Nie ma go natomiast wcale klasa Defiant. Być może na "Voyager" też zamontowano by kamuflaż, ale mówiliśmy o sytuacji "Defianta", a nie "Voyagera", stąd wzięło się moje sprostowanie.

Mam wrażenie, że Tobie chodziło o prostą "zamianę" złóg i okrętów (co ja uważam akurat za nielogiczne,

W pewnym sensie tak jest, bo przecież Kaśka musiałaby objąć dowództwo na DS9, czyli była by to zwykła "zamiana" załóg, z tą różnicą, że "Defiant" z Sisko znalazłby się na miejscu Intrepida. Nie wiem tylko, czy byłby sens przydzielać wtedy Kaśce "Voyagera". Bo to okręt badawczy i jego przydział do DS9 byłby nietrafny.
PahWraith
Anonimowy
#25 - Wysłana: 13 Paź 2006 16:52:48
Odpowiedz 
Cały ten temat jest ciekawy, ale ja dorzucę od siebie, że Defiant miałby w porównaniu do Voyagera jedną istotną przewagę. Podejrzewam, że jeden okręt klasy Defiant mógłby odeprzeć atak Kazonów na stację Caretakera, w związku z czym nie zaistniałabay potrzeba jej niszczenia. Ergo, możliwe jest, że Sisko wróciłby do Alfy już wkrótce po porwaniu...
Domko
Użytkownik
#26 - Wysłana: 13 Paź 2006 17:07:46
Odpowiedz 
Rzeczywiście, bardzo słuszna uwaga. Sądzę nawet, że tak by się stało.
Swoją drogą ciekawe kto z załogi Sisko byłby brany pod uwagę przez Opiekuna za swojego natępcę.
Delta
Użytkownik
#27 - Wysłana: 13 Paź 2006 17:30:27
Odpowiedz 
Pah Wraith
Podejrzewam, że jeden okręt klasy Defiant mógłby odeprzeć atak Kazonów na stację Caretakera, w związku z czym nie zaistniałabay potrzeba jej niszczenia. Ergo, możliwe jest, że Sisko wróciłby do Alfy już wkrótce po porwaniu...

Pewnie tak, tylko że ma to jeden słaby punkt: to Opiekun włączył system autodestrukcji. Bez jego zgody prawdopodobnie nie wyłączono by go (Tuvok przecież mógł to zrobić, ale Kaśka się nie zgodziła). Poza tym, ktoś musiałby zniszczyć stację Opiekuna po powrocie "Defianta" do Alfy. Samo pokonanie grupki Kazonów nie dawałoby gwarancji, że nikt nie wykorzysta później stacji przeciwko Ocampa.
Grzybek
Użytkownik
#28 - Wysłana: 13 Paź 2006 18:09:27
Odpowiedz 
Defiant miałby w porównaniu do Voyagera jedną istotną przewagę. Podejrzewam, że jeden okręt klasy Defiant mógłby odeprzeć atak Kazonów na stację Caretakera, w związku z czym nie zaistniałabay potrzeba jej niszczenia. Ergo, możliwe jest, że Sisko wróciłby do Alfy już wkrótce po porwaniu...

Za to Voyager ma inną istotną przewagę nad Defiantem, mianowicie Voyager był jedynym federacyjnym okrętem który był w tamtym czasie przystosowany do przebywania w przestrzeni znanej nam jako Badlans. Sam Paris w pilocie mówił, że jeszcze nie widział federacyjnego okretu zdolnego do tego a Janeway go podsumowała, że jeszcze nie widział Voyagera. Tak więc Dewiant raczej by tam nie mógł polecieć i zaginąć…
Picard
Użytkownik
#29 - Wysłana: 13 Paź 2006 20:17:56
Odpowiedz 
Delta

Picard napisał, że założenie jest takie, że Sisko otrzymał rozkaz złapania Maquis. Ja to rozumiem tak, że zabawa zaczyna się od tego momentu (czyli od czasu w którym dzieje się akcaj VGR: "Caretaker"). A to oznacza, że wszystko co miało miejsce do tego czasu, odbyło się tak jak to znamy z fabuły DS9

Dkladnie tak Delta, takie byluy moje intencje- poddac pod rozwage jak potoczyly buy sie dalsze losy bohaterow, przy zalorzeniu,ze sa oni tymi samymi ludzmi znanymi z DS9 i przezyli te same wydarzenia, co w normalnym kanonicznym uniwersum.

Defiant" miałby kamuflaż, bo został przydzielony na DS9 przed misją Kaśki do Badlands. A wyposażony był w niego już od pierwszego odcinka, z jego udziałem.

Czyli wyglada jednak, iz mialem racje i droga powrotna innego niz Voyager statku pod dowodztwem kapitana Sisko wygladala by calkiem odmiennie niz przygody zalogi Janeway. Wyobraźcie sobie mozliwosci jakie daje zastosowanie urzadzenia mskujacego- wiekszosc ras nie odkryla by wcale obecnosci okretu okretu Federacji, obcym mozna bylo bylo by sie przygladac z ukrycia a w razie klopotow zawsze mozna bylo by wlaczyc maskowanie kryjac sie przed wrogiem zaoszczedzajac cenne torpedy oraz energie zuzyty w razie starcia.

tej sytuacji jest uzupełnianie strat.
większe straty, tym trudniej utrzymać okręt "na chodzie

Najbardziej nurtuje mnie pytanie co stalo by sie gdyby- tak jak mialo to miejsce w przypadku Voyagera- podczas transportu statku do Kwadrantu Delta, gółwny oficer medyczny na Defiancie- czyli w tym przypadku sympatyczny doktor Bashir - koploł by w kalendarz? Przeciez Buntownik- jak niegdys bylo to powiedziane na tym forum nie ma raczej wlasnego holograficznego lekarza?

Sh1eldeR

przewaga Intrepida nad Defiantem w boju to predkosc

Uwazasz,ze Interepid na impulsowej szybszy jest od Defianta? Wydaje mi sie, ze rzecz ma sie odwrotnie- chodź być moze zwazywszy na rozmiary obu jednostek nie istniejaca miedzy nimi roznica w tym zarkresie nie jest znowusz tak duza. Oczywisice lepszy naped warp pozwalal Janaway podrozowac szybcjej niz mogl by to czynic Sikso, ale w sytuacji zagrozenia przez wrogich obcych predkosc warp nie ma zasadniczego zanczenia- moga oni np. odciac wszelkie drogi ucieczki, jak mialo to miejsce w przypadku ataku Hirogenow na Voagera, na ktorym przebywal przedstawiciel Gatunku 8472, na ktorego polowali lowcy. Oczywisice w przypadku szybkiejgo powrotu do domu wzmiankowany rodzaj napedu mial by pierwszorzedne znaczenie i na tym polu Intrepid i jego zaloga stoja na wygranej pozycji.

PahWraith

ja dorzucę od siebie, że Defiant miałby w porównaniu do Voyagera jedną istotną przewagę. Podejrzewam, że jeden okręt klasy Defiant mógłby odeprzeć atak Kazonów na stację Caretakera, w związku z czym nie zaistniałabay potrzeba jej niszczenia

Oczywisice zgadzam sie z konkluzja Defiant nie mial by zadnych problemow nie tylko z odparciem napadow Kazonow ale nawet z ich fizyczna anihilacja- gdyby taka zaszla koniecznosc. Jesli statek Breenow unicestwiany byly paroma salwami z dzial puslacyjnych smiem mniemac, iz juz pierwszy celny strzal z tego rodzaju broni rozbrajal by kazonskiego Predatora. No i na Defiancie bylo zamontowane wiadome urzadzenie pozwalajace mu znikac i pojawiac sie dogodnym dla siebie momencie- co dawalo by w starciu z Kazonami olbrzymia przewage, mozliwosc ataku z zaskoczenia o, ktorej Janeway nie mogla nawet marzyc. Z drugiej jednak strony: defiant nie jest statekiem badawczym, nie posjada laboratoriow, specjalistycznego sprzetu, nie ma na jego pokladzie zastepu wykfalifikowanych badaczy- w obliczu czego stacja Opiekuna mogla by stanowic dla zalogii tegoz statku nierozwiklana tajemnce. A zaloga Sisko nie mogla by stacjonowac tam przez dluzsz czas- obecnosc w poblizu stacji przyciagala by wrogow, starcia, z ktorymi wyczerpywala by energie statku czyniac jego powrot do domu calkiem niemozliwym. Defiant wiec raczej predzej niz poźniej musial by sie udac w dalsza droge- pytanie tylko czy bez torped trikobaltowych jego zaloga zdolala by unicestwic stacje Opiekuna?
Anonim
Anonimowy
#30 - Wysłana: 14 Paź 2006 20:36:02
Odpowiedz 
Uwazasz,ze Interepid na impulsowej szybszy jest od Defianta?
Mozliwe - w koncu szybkosc byla podstawowa cecha Intrepida. Mozliwe tez, ze to Def jest szybszy, ale nie ma to wiekszego znaczenia.

ale w sytuacji zagrozenia przez wrogich obcych predkosc warp nie ma zasadniczego zanczenia- moga oni np. odciac wszelkie drogi ucieczki, jak mialo to miejsce w przypadku ataku Hirogenow na Voagera
Nie zgadzam sie, ze predkosc warp nie ma zadnego znaczenia w walce i watpie, zeby jeden okret - na dodatek Defiant - byl w stanie odciac drugiemu okretowi "wszelkie drogi ucieczki" - niby jak?
Wysoka predkosc warp nie ma wielkiego znaczenia w bezposredniej, krwawej walce na smierc i zycie. W normalnej sytuacji bojowej (takiej jak we Wrath Of Khan, czy Nemesis) predkosc warp ma znaczenie. Moze nie priorytetowe, takie jak sila ognia, zwrotnosc czy moc oslon, ale i tak dosc spore. Gdyby okrety nie chcialy sie koniecznie unicestwic, znaczenie predkosci warpowej byloby jeszcze wieksze - Voyager moglby po prostu uciec przed Defiantem bez zadnego problemu (na dodatek, dzieki lepszym czujnikom explorera, moglby wykryc wroga szybciej). To by stanowilo o wyniku walki.
Ale tu mamy sytuacje, w ktorej jednak przeciwnicy chca sie unicestwic (choc moze nie za wszelka cene i nie najszybciej jak sie da). Predkosc warp ma znaczenie, poniewaz dzieki jej przewadze Voy moglby chwilowo przerwac walke w dowolnym momencie- gdyby otrzymal jakies grozne trafienie, moglby po prostu uciec i naprawic uszkodzenia (zakladajac, ze to trafienie nie spowolniloby go kilkukrotnie ). Def nie mialby takiej mozliwosci - gdyby Voy go porzadnie rabnal, nie moglby uciec i chocby na szybko zalatac gdzies poszycie czy naprawic linie zasilania.

Nadal mysle, ze Def rozwalilby Intrepida bez wiekszego problemu - jego dziala pulsacyjne i torpedy kwantowe szybko przebilyby oslony Voya w jakims miejscu. A sila ognia Voyagera nie jest tak duza, zeby Defiant nie mogl go po prostu na chama zaatakowac z ktoregos kierunku. Jednak przewaga predkosci warpowej jest taktycznym plusem Intrepida.

/Sh1eldeR
 Strona:  1  2  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Co by było gdyby...

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!