USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Manewry taktyczne
 Strona:  1  2  »» 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#1 - Wysłana: 19 Wrz 2006 21:31:23
Wachalem sie w jakim watku umiescic ow temat- ale w koncu wiedza na zawarta w tym temacie nie zalicza sie raczej do technologi lecz do wiedzy o wszechswiecie ST. Podyskutujmy wiec tu o manewrach uchyleniowych i taktycznych jakie wykonuja okrety Gwiezdnej Floty oraz inne statki gwiezdne ras nie zrzeszonych w Federacje. Manewr Kirk Epsilon, wzor ataku Shinzon-Theta oraz wiele innych czym one wlasciwie sie odznaczaja? W jakich sytuacjach sie je stosuje? Ktory z owych manewrow jest najbardziej skuteczny?

Czyli jednak Galaxy umie czynic uniki?
theczarek
Użytkownik
#2 - Wysłana: 19 Wrz 2006 21:36:43
Czyżby Pan Kapitan "doszkalał się" w razie starcia
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 19 Wrz 2006 21:38:04
Picard

Ze wszystkich manewrów najbardziej lubię manewr Picarda.
gaius
Użytkownik
#4 - Wysłana: 19 Wrz 2006 21:40:55
Z manewrami to trudna sprawa, bo najprawdopodobniej jest tak, że scenarzyści rzucają manewrami od alfy do omegi w zależności od tego co im przyjdzie do głowy.
Picard
Użytkownik
#5 - Wysłana: 19 Wrz 2006 21:46:56
gaius

No nie zupelnie- w odcinku gdzie Sisko dowodzil alternatywnym Defiantem, w lustrzanym wszechswiecie pada zjego ust wytlumaczenie czy jest manewr Omega- jesli mnie pamiec nie myli. Zreszta wyniki zastosowanai owych komend widoczne byly chyba na ekranie. Ale, ktory najskuteczniejszy- Romulanie i Klingoni tez musza miec sila rzeczy wlasne wzorce atakow i unikow.

theczarek

Czyżby Pan Kapitan "doszkalał się" w razie starcia

W koncu Pheonix jest na granicy strefy neutralnej i raz juz kiedys oberwal...

Q__

wszystkich manewrów najbardziej lubię manewr Picarda

A jak- jaki dowodca, taki manewr!
reyden
Użytkownik
#6 - Wysłana: 19 Wrz 2006 21:52:59
Jedyne co znalazłem na necie na temat tego co oznaczają poszczególne manewry to to :
http://www.angelfire.com/pe/relentless9/Manuvers.h tml ( nie wiem jak z kanonicznością tego zestawienia ) oraz to na MA :
http://memory-alpha.org/en/wiki/Category:Maneuvers
Q__
Moderator
#7 - Wysłana: 19 Wrz 2006 21:54:51 - Edytowany przez: Q__
gaius

Z manewrami to trudna sprawa, bo najprawdopodobniej jest tak, że scenarzyści rzucają manewrami od alfy do omegi w zależności od tego co im przyjdzie do głowy.

Trochę tak, ale niektóre przedstawili, i wyszłyim nawet ciekawe...

Picard

Romulanie i Klingoni tez musza miec sila rzeczy wlasne wzorce atakow i unikow.

Ciekawe czy theczarek zamierzał nam zaprezentować jakieś efektowne Romulńskie ataki? Oby nie...

A jak- jaki dowodca, taki manewr!

A Łysego obaj uwielbiamy...

reyden

Widzę, że zwyczaj linkowania do MA się przyjął...
theczarek
Użytkownik
#8 - Wysłana: 19 Wrz 2006 21:56:23
Podany na MA Immelman Turn to kopia manewru lotniczego o tej samej nazwie
Picard
Użytkownik
#9 - Wysłana: 19 Wrz 2006 22:02:46
Q__

Ciekawe czy theczarek zamierzał nam zaprezentować jakieś efektowne Romulńskie ataki? Oby nie...

Wtedy ja zaczne panikowac biegajac po mostku i krzyczac: ,,Wszyscy zginiemy!"

reyden

Dzieki za te wpisy- za niedlogo sie z nimi zapoznam. Ciekawe tez jestem czy sa tam wzory odpalanai torpedw gropie i pojedynczo?
Q__
Moderator
#10 - Wysłana: 19 Wrz 2006 22:03:09
theczarek

Podany na MA Immelman Turn to kopia manewru lotniczego o tej samej nazwie

Ciekawe czy np. w walce lądowej marines również używa się starych manewrów sięgających XX w, albo i dawniejszych czasów?
Hazrall
Użytkownik
#11 - Wysłana: 19 Wrz 2006 23:20:53
Ciekawe czy np. w walce lądowej marines również używa się starych manewrów sięgających XX w, albo i dawniejszych czasów?

Dawniejsze czasy To ja wojskami Hannibala (w Rome Total War ) pięknie oskrzydliłem rzymian nie ma to jak niespodziewana konnica od flanki Pewne schematy są nieuniknione, a co do walk w kosmosie w treku brakowało mi kosmicznego X
Q__
Moderator
#12 - Wysłana: 19 Wrz 2006 23:50:23 - Edytowany przez: Q__
Hazrall

Pewne schematy są nieuniknione

Dlatego poruszam ten temat...

a co do walk w kosmosie w treku brakowało mi kosmicznego X

Kosmicznego X? (Czy chodzi o "Archiwum X"?)
Hazrall
Użytkownik
#13 - Wysłana: 20 Wrz 2006 10:32:28 - Edytowany przez: Hazrall
Kosmicznego X? (Czy chodzi o "Archiwum X"?)
Bynajmniej Chodzi, o ustawienie grupy okrętów w formacje wielkiego przestrzennego X, która dość często pojawia się w różnych SF, a jest podobno bardzo efektywna militarnie, przynajmniej według speców od taktyki. Brakowało mi takich formacji choćby w DS9, choć nie widziałem połowy scen walk (musze to nadrobić tylko narazie czasu troche brak i kaski), może się mylę ?
Dj peyo
Anonimowy
#14 - Wysłana: 20 Wrz 2006 14:16:56
Kosmicznego X? (Czy chodzi o "Archiwum X"?)

x jest fajne ale jesli chodzi o najlepsze manewry to najbardziej lubie manewry ....swoje sa najlepsza obrona w danej sytuacji. jak atakuja od dolu robimy :turlanke: na plecki i traktujemy intruza fazerkami. jak atakuje od tylu to salto i cala stop. mozliwosci jest od h... i ciut ciut a zmieniaja sie razem z sytuacja.
Dj peyo
Anonimowy
#15 - Wysłana: 20 Wrz 2006 14:17:59
a moze podyskutujemy o manewrze rikkera???(czy jakos tak) troche chyba przekombinowali z tym manewrem w rebelii??
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 20 Wrz 2006 16:53:49
Hazrall

Chodzi, o ustawienie grupy okrętów w formacje wielkiego przestrzennego X, która dość często pojawia się w różnych SF, a jest podobno bardzo efektywna militarnie,

Owszem owszem, pamiętam, że nagminnie pojawiał się ta formacja w SAAB, choć (o ile dobrze pamietam) w wykonaniu Pijaw.

Dj peyo

a moze podyskutujemy o manewrze rikkera???(czy jakos tak) troche chyba przekombinowali z tym manewrem w rebelii??

Dlaczego uwżasz, że przekombinwali?
http://memory-alpha.org/en/wiki/Riker_Maneuver
Dj peyo
Użytkownik
#17 - Wysłana: 20 Wrz 2006 19:27:45
przekombinowali ci co krecili film. troche za duzo glupoty w zachowaniu sonow. jesli ktos robi taki manewr to oczywiste jest ze najpierw sonowie przemysla sytuacje bo nikt bez powodu nie rozpyla chmury gazu
theczarek
Użytkownik
#18 - Wysłana: 21 Wrz 2006 00:25:00 - Edytowany przez: theczarek
A jak- jaki dowodca, taki manewr!

Ciekawe jak wyglądają manewry Archera i Janeway .

Hazrall

To ja wojskami Hannibala (w Rome Total War ) pięknie oskrzydliłem rzymian nie ma to jak niespodziewana konnica od flanki .

Też grywam Kartaginą .

Bynajmniej Chodzi, o ustawienie grupy okrętów w formacje wielkiego przestrzennego X, która dość często pojawia się w różnych SF, a jest podobno bardzo efektywna militarnie, przynajmniej według speców od taktyki.

Problem polega na tym że speców od taktyki kosmicznej to jeszcze nie ma - a wiele determinuje użyta technologia. X przypomina mi formację ściany z Honor Harrington.
Q__
Moderator
#19 - Wysłana: 21 Wrz 2006 01:26:04
theczarek

Problem polega na tym że speców od taktyki kosmicznej to jeszcze nie ma

Byś się zdziwił. Kupiłem swego czasu w antykwariacie poważne opracowanie (wydane przez MON) z czasów PRLu o przyszłych technikach walki w Kosmosie (i to znacznie dalej niż na orbicie Ziemi)...
Anonim
Anonimowy
#20 - Wysłana: 21 Wrz 2006 03:51:48
Hmm, jesli chodzi o formacje typu sciana, czy "X", to mam w tej kwestii pewne doswiadczenie - gralem w takiego w pelni trojwymiarowego, kosmicznego RTSa o nazwie Homeworld .

Chyba moja ulubiona (choc moze nie najczesciej uzywana) formacja jest cos jeszcze grozniejszego i zdaje sie lepszego od wspomnianego X. Ta formacja nazywa sie pazur (claw). Oparta jest ona na X, jednak takim trojwymiarowym. Wyobrazcie sobie mysliwce ustawione w pionowej, plaskiej formacji X (leca burta w burte, dokladnie nad soba, pod soba i obok siebie). A teraz, niech mysliwce na ramionach X-a troche przyspiesza na moment - tym bardziej, im bardziej sa oddalone od srodka X. Powstaje formacja przestrzenna. Gdy na nia patrzysz z przodu, czy z tylu, widzisz X. Ale z boku wyglada to bardziej jak litera C (lecaca jakby w prawo), lub otwarcie nawiasu: (. Mysliwce na skraju ramion "X"-a leca najbardziej bardziej z przodu, a mysliwce na srodku X-a najbardziej z tylu.

Typowo ofensywna formacja, przeznaczona dla statkow uderzeniowych (mysliwcow, bombowcow, ew. korwer). Potrafi niesamowicie pozerac wrogie mysliwce i mniejsze jednostki. Sila ognia koncentruje sie w srodku X-a - kto tam sie dostanie, juz stad nie wyleci. Na duzej predkosci formacja jest bardzo skuteczna, ale wymaga uzycia bardzo zwrotnych jednostek.

Co do formacji sciana (wall), to jest ona jedna z najskuteczniejszych formacji dla okretow liniowych. Mozna nia skutecznie odciac wroga od czegos (np. postawic "sciane" pomiedzy wrogiem a ochraniana baza, czy okretem), mozna za nia schowac jakis wrazliwy i bardzo drogi okret. Formacja jest swietna, bo:
1) Statku moga wykorzystac maksymalna dziobowa sile ognia - zaden zadnego nie zaslania
2) zajmuje sie stosunkowo niewielka przestrzen w porownaniu do np. tyraliery/linii, a wiec mozna bardziej skoncentrowac ogien
3) skupienie okretow zwieksza mozliwosci obrony punktowej i AAA
4) to, ze okrety leca rowna sciana (a nie np. pazurem - ktorego zreszta wielkie okrety nie sa za bardzo w stanie utrzymac) oznacza, ze cel wejdzie w zasieg glownych baterii okretow liniowych w jednym momencie i cala formacja rowniez znajdzie sie w zasiegu przeciwnika w jednym momencie (w pazurze np. okrety na skraju Xa moglyby juz strzelac, a okrety z tylu jeszcze nie). Pozwala to na uzycie pelnej sily ognia z maksymalnej odleglosci i na przyjecie pierwszej salwy przeciwnika przez wszystkie okrety (co zmniejsza prawdopodobienstwo zniszczenia jednego z nich).

Mimo ze mowie tu konkretnie o Homeworldzie, wydaje mi sie, ze taktyki te sa w miare uniwersalne dla wszystkich uniwersow. Ja np. ustawiam moja flote tak:
1) Okrety liniowe tworza sciane. W srodku sa najciezsze - ciezkie krazowniki (w tej grze nie ma nic ciezszego niz ciezki krazownik, stad uwazam tu te statki za okrety liniowe) i niszczyciele. To, ze sa w samym srodku pozwala mi skoncentrowac cala ich sile ognia na jednym celu jednoczesnie - a jest bardzo wazne, zeby jak najszybciej niszczyc wrogow po kolei, bo obniza to stopniowo sile ognia ich eskadry. Zwykle sa to ze 2-3 ciezkie krazowniki i 4 niszczyciele. Na zewnetrznych krancach ciany mam - po bokach - po niszczycielu rakietowym, ktory akurat w tej grze jest najlepsza jednostka przeciwko mysliwcom. Dosypuje jeszcze na zewnatrz troche fregat: szturmowych (dobre do niszczenia mniejszych jednostek, szybkie i zwrotne) i jonowych (ktorych chyba jak nikt inny raczej unikam - one maja jedno duze dzialo skierowane w przod, dla porownania niszczyciel ma dwa takie w wiezyczce i dwa inne). To jest glowna sciana. Za nia puszczam ze dwie pary fregat wsparcia (okretow naprawczych; moga rowniez wymieniac np. paliwo mysliwcom). Za tym wszystkim dopiero leci lotniskowiec (praktycznie nieuzbrojony, ale opancerzony), w ktorym "przechowuje" mysliwce i korwety przeciwlotnicze do czasu zniszczenia wrogich niszczycieli rakietowych. Na samym koncu puszczam kolejna pare (lub trojke) fregat wsparcia. Taka formacja zapewnia maksymalizacje sily ognia i minimalizacje szans zniszczenia pojedynczego okretu. Czasami mam jeszcze, przewaznie na poczatku z tylu, kolejna sciane, zlozona tylko z fregat szturmowych (szybkich dosyc) i ciezkich korwet - ta formacja jest duzo zwrotniejsza od wszystkich formacji liniowych, jakie moze wystawic przeciwnik i czasem uzywam jej jako dywersji lub ataku z zaskocenia. Te male okrety, gdy wyjda na tyly przeciwnika (zwykle bardzo slabo uzbrojone; nawet niszczyciel praktycznie nie ma czym strzelac do tylu), moga wyrzadzic duze szkody i nie poniesc w ogole strat wlasnych (oczywiscie 3 fregaty wsparcia im nie zaszkodza, na wszelki wypadek ). Musi byc tez bardzo frustrujace, gdy ta zwrotna i lekka formacja zniszczy komus cala eskadre poteznych fregat jonowych - poteznych tylko z przodu . Ja jednak najpierw puszczam najciezsze okrety i to na nich przewaznie przeciwnik koncentruje ogien swoich fregat jonowych, a tymczasem gdzies z boku niepostrzezenie przemyka moja druga formacja, przewaznie w ogole nie niepokojona, chyba ze mysliwcami.

Jest jeszcze np. defensywna formacja zwana Sferą (Sphere), ale ja jej nie uzywam - dla okretow liniowych nie ma wielkiego sensu, bo jest ich za malo. A uderzeniowe statki sa wtedy za bardzo zbite (jeden strzal z wrogiego dziala jonowego zniszczy pewnie kilka naraz w tej formacji).

Z Linii (Line) i Delty (Delta ) nie korzystam w warunkach bojowych. Co prawda (naj)latwiej wtedy wybrac jedna jednostke i dac jej jakis rozkaz, ale... watpie, zeby w rzeczywistosci (za te 200 lat) dowodca musial klikac mysza na obrazek okretu, zeby dac mu rozkaz . W linii to ja sobie je ustawiam dlugo przed walka, zeby juz wtedy poprzydzielac rozkazy i poustawiac grupy (w rzeczywistosci byloby to kompletnie nieprzydatne). Potem formacje 2d rozproszylyby okrety na zbyt duzej przestrzeni, uniemozliwilyby im strzelanie na boki, zmniejszyly sile ognia, jaka moze byc skierowana w jeden punkt. Poza tym w takiej formacji wrogowi latwiej skoncentrowac atak na jednym okrecie, wyizolowac go i zniszczyc.

Jest jeszcze klasyczny X. Bardzo dobra formacja - na pewno gdybym mogl wybrac jedna, ktora mialbym stosowac zawsze i wszedzie i do wszystkich statkow, bylby to X. Dobra w ofensywie, w defensywie, okrety trzymaja sie razem, ale moga swobodnie strzelac i koncentrowac ogien.

/Sh1eldeR
theczarek
Użytkownik
#21 - Wysłana: 21 Wrz 2006 10:14:24
Niezależnie od tego z jaka mamy w kosmosie formacja do czynienie pozostaje problem "zaczepienia" flanek.
Walcząc na lądze można - w sprzyjających warunkach ustawić wojsko tak by teren uniemożliwiał kub utrudniał atak z flanki.

W kosmosie każdą formację ustawioną w ścianę czy podobną formację można "zalecieć" z boku i niejako zmusić do przeformowania.

Swoją drogą czy zauważyliście że jeżeli walki kosmiczne myśłiwców będą wyglądały jak filmach czy grach komputerowych to zwarte ataki całych grup skupionych w formację nie będą maiły sesnu. Jak gram w symulatory typu Free Space to zawsze namierzam w pierwszej kolejności takie towarzystwo wzajemnej adorcji. Jak latają elegancko zgrani we - przeważnie we trzech - jak do nich strzelam mam więlszą szansę trafić któregoś niz jakby kazdy sam leciał i manewrował.
Q__
Moderator
#22 - Wysłana: 21 Wrz 2006 13:33:56
Sh1eldeR

Jak czytam dziś Twojego posta czuję się jak bym czytał fragment któregoś tomu Honor Harrington (i to nie ironia, to uznanie). Nie dziwę się, że pokochałeś tę serię...
Hazrall
Użytkownik
#23 - Wysłana: 21 Wrz 2006 14:22:05 - Edytowany przez: Hazrall
theczarek gramy(lismy) w to samo
Hehe Free Space symulator raczej "luźny" co nie przeszkadzało mi 3 krotnie przejść 1cześci i 3,5 krotnie(bo na hardzie się poddałem) 2 Strasznie mi sie Vasudanie podobali jako rasa, zwłaszcza na filmikach z ludźmi i ich konstrukcje latające A fakt myśliwce w formacji szły pierwsze do odstrzału
Sh1eldeR Homeworda strawić nie mogłem(co nie znaczy że nie wiem jak wygląda formacja pazur, dziwne bo wybierałem ją intuicyjnie, jak próbowałem do tej gry podejść 2gi raz, ale jednak wole tytuły takie jak Rome, o oczko wyżej ekonomicznie) , pewnie dlatego że jak wyszedł byłem na niego za młody =głupi
Jurgen
Moderator
#24 - Wysłana: 21 Wrz 2006 15:24:47
Niezależnie od tego z jaka mamy w kosmosie formacja do czynienie pozostaje problem "zaczepienia" flanek.
Walcząc na lądze można - w sprzyjających warunkach ustawić wojsko tak by teren uniemożliwiał kub utrudniał atak z flanki.

W kosmosie każdą formację ustawioną w ścianę czy podobną formację można "zalecieć" z boku i niejako zmusić do przeformowania.


Na pewno zdarzyć się to maże rzadziej niż przeszkody terenowe na lądzie, ale można przecież "taktycznie" wykorzystać różnego rodzaju "zjawiska" kosmiczne: pasy planetoid (pilot SAAB, zwycięstwo Sheridana nad Minbari w B5), mgławice (różne odcinki ST, np. BoBW) czy różne inne anomalie...
Anonim
Anonimowy
#25 - Wysłana: 21 Wrz 2006 15:38:29
theczarek
Hazrall
OMG, gacie we FreeSpace'y? Moje ulubione symulatory kosmiczne! Theczarek wiem o czym mowisz z tymi skrzydlami. Tak wlasnie sie najczesciej niszczylo skrzydla bombowcow, np. Nephilimow. Tylko ze one tak musialy latac, bo po wyjsciu z podprzestrzeni/wylocie z hangaru okretu macierzystego dawaly cala para w kierunku celu. Musialy wejsc w zasieg i zablokowac na nim torpedy (co trwa dla tych najwiekszych bomb pewnie dobre 10-15-20 sekund i trzeba wtedy leciec prawie prosto). Potem staraja sie jak najbardziej zblizyc, zeby odpalic torpedy z minimalnej odleglosci - i wtedy tez leca do celu po linii prostej. One chca jak najszybciej zamknac odleglosc i tyle.

Dla pilotow mysliwcow przechwytujacych to bardzo dobrze. W ogole troche smiesznie atakuje sie lekkim mysliwcem (Ulyssessem w FS1, czy Perseuszem w FS2) skrzydlo bombowcow, ktore sa od ciebie z 10x wieksze, maja 10x mocniejsze tarcze i 5x mocniejszy kadlub, a na dodatek maja pare wiezyczek defensywnych (Nephilimy chyba z 3 czy 4?). Gdyby one sie jeszcze rozproszyly i mialbys jeszcze mniej czasu na ich zniszczenie... moglaby byc lipa . A tak, wlazisz im na ogon, wzmacniasz przednie oslony, ew. wrzucasz moc z silnikow do uzbrojenia i tarcz i walisz ze wszystkiego co masz .

A i tak moim skromnym zdaniem najlepsza rada na bombowce sa rakiety dalekiego zasiegu. Tylko wtedy trzeba wziac troche ciezszy mysliwiec, zeby moc przenosic ich rozsadna ilosc, co z jednej strony obniza twoje zdolnosci do obrony chronionego okretu, bo nie masz predkosci podtrzebnej zeby przechwycic ich wystarczajaco daleko od niego. Z drugiej strony, lecac mysliwcem szturmowym szybciej je niszczysz, jak juz wejdziesz im na ogon, no i mozesz tez zaatakowac np. wrogi krazownik lub korwete (choc nie polecam atakowania czegos ciezszego ), jesli ona sie pojawi. Tak wiec w FS1 bierzesz sobie Herculesa i uzbrajasz go w rakiety Phoenix V, a w FS2 bierzesz np. wspaniala Erynie, jesli masz szanse ja leciec, i uzbrajasz sie w Trebuchety. Przestawiasz sie na salwe z dwoch wyrzutni rownoczesnie i walisz Pheonixami z 1.5 klikow, a Trebuchetami to chyba nawet z 3k mozesz rypnac. Nawet najciezszy bombowiec nie przetrzyma trafienia dwoma tymi rakietami naraz... W ten sposob nawet nie musisz do nich podlatywac. Niestety ma sie zwykle bardzo malo tych ciezkich rakiet, starzy ich pewnie na max 2 skrzydla, ale od czego jest okret wsparcia i uzupelnianie amunicji w czasie walki .

Ja tam duzo latalem tez bombowcami i mam swoja wlasna taktyke ataku. Po pierwsze, przede wszystkim trzeba leciec ZA wlasna eskorta mysliwska, zeby oni zwiazali walka wrogie maszyny. Nie zawsze jednak ta eskorta jest adekwatna, albo skuteczna, albo w ogole czasem jej nie ma. Trudno. Ja wtedy, gdy widze wrogie przechwytywacze lecace na moje skrzydlo bombowcow, zmieniam kurs - na chwile olewam glowny cel i wybieram pierwszy z brzegu mysliwiec. Ide z nim na czolowke... Tak sie sklada, ze na bombowcu montuje sobie przewaznie jakies ciezkie dzialka w rodzaju Prometheusa X, a tarcze bombowcow sa o wiele mocniejsze niz mysliwcow, wiec... jesli nie idziesz na czolowke z Eryniami, to raczej ty wyjdziesz z tego zwyciezko .

A z tymi mysliwcami lecacymi formacji to sa w ogole jaja (nie-bombowcami). Byla taka misja w FS1, kiedy ochranialo sie jakis konwoj, czy cos, i w pewnym momencie z podprzestrzeni wylatywal SD Lucifer. Oczywiscie wszyscy spieprzali i jedynym zadaniem bylo ochrona czego sie dalo w konwoju - zaraz potem mozna bylo skoczyc w podprzestrzen. Lucifer na szczescie nie zblizal sie do konwoju, ale odpalal ciagle mysliwce - wlasnie po 3-4, skrzydlami. Gdy konwoj juz dotarl do punktu skoku i odlecial, razem z moimi skrzydlowymi, ja sobie zawrocilem, usadowilem sie kilka klikow od Lycifera, w poblizu punktu skoku i niszczylem mu te mysliwce po kolei . Wsrod Freespace-maniakow to juz jest prawie taki dowcip, ze "Alpha 1 rozwali tylu, ilu bedzie potrzeba". Przez pol godziny po "zakonczeniu" misji jeszcze loilem te mysliwce (dzieki nieskonczonej ilosci dostepnych okretow wsparcia, zawsze moglem sie zrearmowac) i w ten sposob lekusienkim Ulyssessem rozwalilem w jednej misji cos okolo STU wrogich mysliwcow Polecam wam sprobowanie tego samego, jesli jeszcze tego nie robiliscie. Nie wiem czy to byla ochrona konwoju, czy pojedynczego okretu, bo cos kojarze ze tam jakis okret badawczy klasy Faustus byl. W kazdym razie mozna sobie nabic pelno killi na scoreboard. A prawda jest taka, ze jakby Shivanie zaatakowali mnie np. osmioma rozproszonymi mysliwcami klasy Dragon (w tej misji atakuja gownianymi Basiliskami), nie mialbym najmniejszych szans.

Hazrall mi sie Vasudanie tez bardzo podobali, przypominali troche Klingonow z Treka. I jeszcze ten tragizm, ze byli naszymi wrogami, a potem najlepszymi sojusznikami. Ich swiat zostal zniszczony, a oni sami gineli praktycznie masowo, bo nigdy sie nie cofali... Statki mieli bardzo, ale to bardzo fajne. W FS1 moze i mieli rzechy w stylu Anubisa (co dobrego ma ten mysliwiec?), ale juz Thoth im wyszedl, albo taki Horus - swietny i piekny mysliwiec przechwytujacy, szkoda ze bylo go tak malo. W FS2 to juz w ogole mieli maszyny. Sekhmet i Bakha to praktycznie najlepsze bombowce w grze - bardzo silne, dobrze opancerzone, a zwrotne prawie jak mysliwce szturmowe. No i Hatshepsut, najlepszy niszczyciel sprzymierzonych w grze... czolowo tylko on mogl zagrozic Shivanskim niszczycielom (choc salwa burtowa Oriona tez robila swoje ).

Ok, rozmarzylem sie. Juz mnie nie ma.

/Sh1eldeR
Anonim
Anonimowy
#26 - Wysłana: 21 Wrz 2006 15:46:30
A co do ataku z flanki... coz, nie zawsze jest on mozliwy! Brak przeszkod oznacza bowiem, ze przeciwnika widac jak na dloni - dlatego latwiej jest nie dac sie podejsc. Przykladowo, w Homeworldzie sa co prawda skoki nadprzestrzenne, ale wyslanie jakiejkolwiek rozsadnej floty na rozsadna odleglosc kosztuje po prostu krocie surowcow i nikt tego nie robi na skale taktyczna (chociaz tbh pomysl wydaje mi sie ciekawy i sprobuje go w najblizszym czasie przetestowac - jesli uda mi sie to w miare przeprowadzic, dam znac jak wyszlo). W Honor Harington tez nie stosuje sie praktycznie skokow taktycznych, a okrety zwykle widac jak na dloni z dalekiej odleglosci, wiec o zajsciu z flanki mowy raczej nie ma.

W Homeworld udaje mi sie to czasem dlatego, ze robie to pomocniczymi silami. Po pierwsze, one sa zwrotniejsze i szybsze. Po drugie, leca ZA glownymi silami. Po trzecie, nie rzucaja sie w oczy. Dwa ostatnie punkty powoduja, ze przeciwnik czesto je po prostu przeacza, lub wydaje mu sie, ze nie sa one grozne w porownaniu z glownymi silami. Specjalnie nie daje tam fregat jonowych. Jak widzisz 6 dzial jonowych prujacych twoje niszczyciele to od razu jestes zaalarmowany , a jak widzisz 6 fregat szturmowych, kazda z 4 ciezkimi dzialami i 2 wyrzutniami bomb, to je ignorujesz. A nie zdajesz sobie sprawy, ze one wszystkie namierzaja jeden z twoich niszczycieli, a ta grupka ma sile ognia taka jak eskadra bombowcow oraz eskadra ciezkich korwet LACZNIE (1 fregata = 2 korwety i 2 bombowce pod wzgl. sily gnia)...

/Sh1eldeR
Q__
Moderator
#27 - Wysłana: 21 Wrz 2006 16:58:59 - Edytowany przez: Q__
Sh1eldeR

A z tymi mysliwcami lecacymi formacji to sa w ogole jaja (nie-bombowcami). Byla taka misja w FS1, kiedy ochranialo sie jakis konwoj, czy cos, i w pewnym momencie z podprzestrzeni wylatywal SD Lucifer. Oczywiscie wszyscy spieprzali i jedynym zadaniem bylo ochrona czego sie dalo w konwoju - zaraz potem mozna bylo skoczyc w podprzestrzen. Lucifer na szczescie nie zblizal sie do konwoju, ale odpalal ciagle mysliwce - wlasnie po 3-4, skrzydlami. Gdy konwoj juz dotarl do punktu skoku i odlecial, razem z moimi skrzydlowymi, ja sobie zawrocilem, usadowilem sie kilka klikow od Lycifera, w poblizu punktu skoku i niszczylem mu te mysliwce po kolei

Znaczy się, gra niedoróbkę miała... (Albo zrobili tak celowo dla ułatwienia graczom.)
Anonim
Anonimowy
#28 - Wysłana: 21 Wrz 2006 20:28:43
Znaczy się, gra niedoróbkę miała... (Albo zrobili tak celowo dla ułatwienia graczom.)

Mi sie wydaje, ze zrobili tak celowo - to taki usmiech programistow w strone graczy . Bo jak sie tworzy misje we Freespace, trzeba precyzyjnie ustawic precyzyjnie ilosc skrzydel mysliwcow, jakie maja wyleciec. Tam to jest np. 30 skrzydel, w innych misjach jest ich ze 4x mniej, no i przestaja wylatywac, gdy warunki misji zostana spelnione. A tutaj jakby pozwalaja graczowi sie sprawdzic - to juz jest pod koniec kampanii, wiec kazdy kto dotarl do tego momentu ma juz troche umiejetnosci.

A jesli masz na mysli latanie w skrzydlach tak ogolnie, to to ma jakies swoje uzasadnienia (choc ja jestem raczej za luzna formacja i pozostawieniem miejsca na manewry). Gdy w tej grze atakuje sie duze wrogie okrety, odpalaja one wszystko co moga. A poklady startowe nie sa w stanie wystrzelic np. 80 mysliwcow naraz. Wiec wylatuja po tyle, po ile moga - po 4 naraz. Gdyby wylatywalo pojedynczo, byloby (dla nich) jeszcze gorzej. I one lataja w formacji wtedy, gdy gdzies musza doleciec, np. atakujac jakis cel. Potem sie rozbijaja - dlatego, jak ktos slusznie zauwazyl, najlepiej od razu wejsc im na ogon; zanim sie rozprosza mozna zniszczyc nawet polowe skrzydla. A kiedy sa w defensywie, np. gdy atakuje sie ich okret macierzysty, natychmiast po wylocie z hangaru rozdzielaja sie i leca na wszystkie strony.

Zauwazyc tez trzeba, ze formacje to w zasadzie jedyna opcja walki na poziomie taktycznym. O to chodzi, zeby zaatakowac formacja wieksza niz (bardzo lokalne) sily wroga. Np. 5 ich okretow dziesiecioma. Na tym sie buduje przewage, jesli nie ma sie np. wielkiej przewagi w tonazu poszczegolnych jednostek, lub uzywanej technologii. Zawsze dobrze jest rozbic sily wroga i zaatakowac ich mniejsze grupki swoja silna formacja.

Niestety, w grach komputerowych AI jest slaba i dlatego wychodzi to tak, jak wychodzi. Sa jednak prawdziwe eskadry pilotow we Freespace - jest np. nasza Polska trzysta trzecia, w ktorej "prawie bylem" (w koncu jednak przerzucilem sie na inna gre). Tam jak sie lata z ludzmi, to jest w ogole inna rozmowa. Jak sie leci w formacji bombowcow i ma sie za eskorte Trzysta Trzecią, to sie az nie chce tej formacji opuszczac. Ludzie wiedza, ze jak lece bombowcem i ktos mi wsiadzie na ogon (ja mam jednak upierdliwy zwyczaj chwilowej zmiany celu i niszczenia mysliwcow na wlasnym ogonie, oczywiscie w starciu z zywym przeciwnikiem w mysliwcu przechwytujacym jest to prawie niewykonalne, ale na AI dziala), to on sam musi zwolnic do mojej predkosci i sie ustawic idealnie za mna. Dzieje sie tak dlatego, ze mysliwce w FS maja silne, regenerujace sie oslony. Wiec krotkie, oslabiajace ataki na pelnej predkosci nie maja sensu, bo oslony zdaza sie miedzy nimi zregenerowac. No wiec wsiadaja mi na ogon i strzelaja (ja oczywiscie probuje zrobic pare unikow tym 40-metrowym bydleciem). A moja eskorta tylko na to czeka - wlatuja na ogon temu, co leci za mna (sam sobie przeciez ograniczyl manewrowosc!) i robia z niego sieczke oczywiscie szybciej, niz on ze mnie, bo moje oslony przystosowane sa do wytrzymania takiego lania, a oslony mysliwca przechwytujacego tak dosyc srednio .

Jak widac, z ludzmi wyglada to inaczej. Dlatego Multiplayer jest taki dobry .


/Sh1eldeR
Anonim
Anonimowy
#29 - Wysłana: 22 Wrz 2006 01:47:58
Rzeczy przestrzenne najlepiej jest chyba ogarnac po prostu na nie patrzac, wiec pomyslalem sobie, ze zrobie pare screenshotow, wrzuce je na publiczny serwer i dam tutaj linki. Oto kilka podstawowych formacji. Screenshoty sa z gry Homeworld, ale formacje sa oczywiscie uniwersalne. Tu zapozowala nam eskadra mysliwcow przechwytujacych klasy Blade. Formacja jest w ruchu; mysliwce zostawiaja za soba wyrazne smugi gazow wylotowych - to moze pomoc odroznic tyl od przodu i wyobrazic sobie dynamike tych formacji.

Wspominany wyzej wiele razy "X":


Zabojczy "Pazur" (Claw):

Zwroccie uwage, jak duzo miejsca maja poszczegolne mysliwce. Moga swobodnie robic uniki i oslaniac sie. Jednoczesnie formacja jako calosc koncentruje glowna sile ognia na stosunkowo malej powierzchni, co jest niewatpliwym plusem. Zobaczcie tez, jak bardzo oddalone od siebie sa 4 mysliwce znajdujace sie najbardziej z przodu. Dzieki temu, gdy Pazur zaatakuje jakis wiekszy okret, prawdopodobnie namierzy on ktorys ze skrajnych (przodujacych) mysliwcow. Zeby w niego trafic, bedzie musial obrocic sie o maksymalny mozliwy kąt, a nawet gdy juz to zrobi, nie bedzie w stanie zniszczyc naraz chocby dwoch z przednich mysliwcow.

Standardowa "Sciana" (Wall):

Rzadko widzimy statki uderzeniowe w tej formacji - zwykle lataja w niej okrety liniowe i inne wieksze jednostki. Zwroccie uwage, ze Sciana ma tylko jedna warstwe (zawsze).

Rzadki widok - lecaca "Sfera":

Sfera zwykle uzywana jest bardziej statycznie. Albo do obrony - wtedy w srodku znajduje sie broniony okret, albo do ataku - wtedy przeciwnie, w srodku znajduje sie cel.
Mimo wszystko, okrety liniowe tez czasem potrzebuja oslony mysliwskiej, a one same sie poruszaja (choc z 1/3 predkosci mysliwca). Obronna Sfera musi wiec poruszac sie razem z nimi.
Szybko lecace Sfery mozna zobaczyc praktycznie w jednym przypadku: gdy oslaniaja one skrzydlo korwet-przejmowaczy (Salvage Corvettes, nie wiem jak to na polski sie tlumaczy), czyli niewielkich statkow przechwytujacych okrety przeciwnika (cos w rodzaju boarding-shipow).

Podstawowych formacji, takich jak Linia (Broad), czy Delta (czyli zlamana linia ) zamieszczal nie bede .

/Sh1eldeR
Q__
Moderator
#30 - Wysłana: 22 Wrz 2006 12:38:53
Sh1eldeR

Podstawowych formacji, takich jak Linia (Broad), czy Delta (czyli zlamana linia ) zamieszczal nie bede .

I chyba słusznie
 Strona:  1  2  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Manewry taktyczne

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!