USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Akty terroru w Star Trek
 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#1 - Wysłana: 11 Wrz 2006 15:55:52 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Jak wszyscy wiemy mamy dzis rocznice pewego waznego wydarzenia- nawet nie tyle istotnego ze wzgledu na liczbe osob jakie wowczas stracily zycie, ale na implikacje tego zdarzenia dla calego swiata. Ciekaw jak dalece psychoza strachu rozprzestrzenila by sie w Federacji w przypadku analogicznych wydarzen majacych miejsce na terytorium UFP? Czy milujace pokoj spoleczenstwo 150 swiatow czlonkowskich tej organizacji podeszlo by do kryzysu calkiem inaczej niz obecna aministracja Bialego Domu? Jak wogle postepuje sie z terrorystami na terytorium Federacji i czy istnieja specjalne komorki do ich zwalczania? Czy wogle do podobny zdarzen jak te z 11 wrzesnia 2001 moglo by dois np. na Ziemi XXIV wieku?



Daleka analogia?
Hazrall
Użytkownik
#2 - Wysłana: 11 Wrz 2006 16:07:14
Odpowiedz 
Link mi nie działa
Picard
Użytkownik
#3 - Wysłana: 11 Wrz 2006 16:08:39
Odpowiedz 
Hazrall

Juz wszystko naprawilem...
gaius
Użytkownik
#4 - Wysłana: 11 Wrz 2006 16:12:05
Odpowiedz 
typową organizacją terrorystyczną są oczywiście maquis, ale coś nie kojarzę, żeby przeprowadzali ataki na ziemi, a tak jak dzisiaj przemocą na dalekiej granicy mało kto się interesuje.

Zamachem w samo serce federacji były akcje dominium na ziemi. Jak było widać w DS9, wprowadziły one jeśli nie panikę, to na pewno bardzo nerwową rekację władz Federacji.

Prawda jest taka, że czym społeczeństwo bardziej pokojowe i odwykłe od wojny, tym łatwiej zasiać panikę relatywnie mniejszym aktem terroru
Hazrall
Użytkownik
#5 - Wysłana: 11 Wrz 2006 17:18:20 - Edytowany przez: Hazrall
Odpowiedz 
Wydawało mi sie że maquis byli raczej renegatami a ich akcje były wymierzone głównie przeciw kardachom (choć napadali na boliańskie konwoje ale raczej dla zdobycia broni niż dla wyrządzenia szkód).
Ja osobiście uważam że zagrożenie od strony młodocianych kamikadze jacy zasiadają za kierownicą jest daleko bardziej realnym niż jakiś terroryzm, przynajmniej w naszym kraju
gaius
Użytkownik
#6 - Wysłana: 11 Wrz 2006 17:38:24
Odpowiedz 
Kim by nie byli maquis, nie zmienia to faktu że mieli metody uznawane powszechnie za terrorystyczne, tj, używają przemocy do osiągania celów politycznych. I ta broń raczej też im nie była potrzebna do powieszenia w salonie nad kominkiem
Q__
Moderator
#7 - Wysłana: 11 Wrz 2006 17:56:28 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Daleka analogia?

Cóż, dalekie podobieństwo jest...

gaius

typową organizacją terrorystyczną są oczywiście maquis, ale coś nie kojarzę, żeby przeprowadzali ataki na ziemi, a tak jak dzisiaj przemocą na dalekiej granicy mało kto się interesuje.

Tak ale był to taki "terroryzm przy okazji", jak nie przymieżając prywatna walka Juranda ze spychowa z Krzyżakomi... Analogii do 11 września brak...

Prawda jest taka, że czym społeczeństwo bardziej pokojowe i odwykłe od wojny, tym łatwiej zasiać panikę relatywnie mniejszym aktem terroru

Owszem, takie społeczeństwo można wrećz jednym atakiem sparaliżować...

Hazrall

Ja osobiście uważam że zagrożenie od strony młodocianych kamikadze jacy zasiadają za kierownicą jest daleko bardziej realnym niż jakiś terroryzm, przynajmniej w naszym kraju

Obyś sie nie mylił...

gaius

ta broń raczej też im nie była potrzebna do powieszenia w salonie nad kominkiem

Raczej nie

ps. znając skłonność twórców SF do nadążania za problemami wspólczesności (czy, w wypadku panów B&B wręcz grania pod publiczkę), w nowopowstającym Treku XI należy spodziewać sie aluzji do zjawiska terrorzymu... (Podobnie jak w postaci Palpiego z PT SW wielu krytyków za oceanem doszukiwało się złośliwej aluzji do Busha.)
Seybr
Użytkownik
#8 - Wysłana: 11 Wrz 2006 20:34:31
Odpowiedz 
Jak dla mnie Bush to hitler w bilutkim uniformie.

Maquis przypomina mi bardziej seksje 9 (chodzi mi o serial Nikita). Tak sobie wyobrazam ich dzialanie. Oficjalnie ich nie ma .
Q__
Moderator
#9 - Wysłana: 11 Wrz 2006 21:00:04
Odpowiedz 
Seybr

Maquis przypomina mi bardziej seksje 9 (chodzi mi o serial Nikita). Tak sobie wyobrazam ich dzialanie. Oficjalnie ich nie ma

Coś Ci się pomyliło - maquis to zbuntowani osadnicy, a sekcja 9 z "Nikity" jeśli się już kojarzy z czymś w ST zo z Sekcją 31...
zibi
Anonimowy
#10 - Wysłana: 22 Paź 2006 13:20:41
Odpowiedz 
niedawno skonczylem ogladac ds9 i mam takie pytanie czy pozostalo cokolwiek z maquis po wojnie z dominium ??
Pah Wraith
Użytkownik
#11 - Wysłana: 22 Paź 2006 13:30:03
Odpowiedz 
In general, raczej tyle co na Voyagerze :]
zibi
Anonimowy
#12 - Wysłana: 22 Paź 2006 13:38:38
Odpowiedz 
acha wiec dzieki za oswiecenie
Christof
Użytkownik
#13 - Wysłana: 22 Paź 2006 13:44:59
Odpowiedz 
typową organizacją terrorystyczną są oczywiście maquis, ale coś nie kojarzę, żeby przeprowadzali ataki na ziemi

Najbardziej spektakularną akcją maquis było chyba porwanie Defianta. Coś takiego można chyba uznać za terroryzm.
Q__
Moderator
#14 - Wysłana: 24 Lis 2013 07:44:23 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Reaktywując topic wspomnę o TNG "The High Ground", odcinku, którego tematem jest właśnie tytułowe zjawisko:
http://en.memory-alpha.org/wiki/The_High_Ground_(e pisode)

To bodaj kluczowa scena (jak zwykle w ST - dialogowa):
http://www.youtube.com/watch?v=CHsoPPynIIc


ps. No i wyszedłem na proroka:
Q__:
znając skłonność twórców SF do nadążania za problemami wspólczesności (czy, w wypadku panów B&B wręcz grania pod publiczkę), w nowopowstającym Treku XI należy spodziewać sie aluzji do zjawiska terrorzymu...

mozg_kl2
Użytkownik
#15 - Wysłana: 24 Lis 2013 11:03:50
Odpowiedz 
Q__:
ps. No i wyszedłem na proroka:

Trek zawsze był, odbiciem rzeczywistości wiec nie jest to wielkie proroctwo. Już DS9 miało wątek terroryzmu

http://en.memory-alpha.org/wiki/Homefront_(episode )
http://en.memory-alpha.org/wiki/Duet_(episode)

itd itd
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 24 Lis 2013 14:42:10
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
wiec nie jest to wielkie proroctwo

Racja, jestem b. małym prorokiem.
mozg_kl2
Użytkownik
#17 - Wysłana: 24 Lis 2013 22:21:28
Odpowiedz 
Q__:
Racja, jestem b. małym prorokiem.

łatwo przewidywać coś co się już wydarzyło.
Elaan
Użytkownik
#18 - Wysłana: 24 Lis 2013 22:29:48 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Trek zawsze był, odbiciem rzeczywistości wiec nie jest to wielkie proroctwo. Już DS9 miało wątek terroryzmu

Wątek terroryzmu w Treku, choć jedynie wspomniany, pojawia się już w książce Vondy N. McIntyre wydanej w roku 1981.

"Wydawszy kolejny nieartykułowany krzyk, Jim Kirk usiadł na swojej koi. Przycisnął dłonie do twarzy: coś próbowało dostać się do jego oczu…
Reagując na jego ruch, światła w pomieszczeniu rozjaśniły się stopniowo; był w swojej kabinie, na swoim okręcie, był cały i zdrowy. To wszystko było niczym więcej, jak tylko nocnym koszmarem.
Położył się znowu i przetarł twarz obydwiema rękami. Był cały mokry od potu. To był najbardziej realistyczny sen, jaki miał od dłuższego czasu.
Terroryzm, który widział na samym początku swojej kariery w Gwiezdnej Flocie, nawiedzał go latami w snach właśnie takich, jak ten.
Mroczna postać pojawiła się, wycelowała w niego z pistoletu i strzeliła. Potem, jak gdyby był dwiema oddzielnymi osobami, obserwował własną śmierć i czuł jak umiera, kiedy pajęczyna powoli przenikała jego mózg. Sen zawsze kończył się, gdy srebrnoszara śmierć przesłaniała jego piwne oczy."


Możliwość, że Abrams, lub jego duet K&O zetknęli się z tą książką jest równa zeru, ale tematyka "dwunastki" jakoś do tego pasuje.
Terroryzm jest zatem obecny od samego początku istnienia GF, choć są to zapewne akty sporadyczne.
Q__
Moderator
#19 - Wysłana: 24 Lis 2013 23:04:45 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Elaan

Elaan:
Możliwość, że Abrams, lub jego duet K&O zetknęli się z tą książką jest równa zeru

Orci mógł. Deklaruje się jako stary Treker. Ponoć niebezpodstawnie.

Elaan:
ale tematyka "dwunastki" jakoś do tego pasuje.

Do cytowanego fragmentu wręcz idealnie...
Q__
Moderator
#20 - Wysłana: 5 Maj 2018 20:43:24 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Odczuwając głód naprawdę Trekowego Treka znów poszedłem za polecankami (odcinek, o którym będzie mowa, uznany został przez widownię za najlepszy w swoim sezonie, w dodatku sam Caves wyraźnie jest z niego dumy, skoro udzielając wywiadu Lane'owi mówił - wymieniając mocne punkty swojej produkcji - "we did a 9/11 conspiracy episode"), choć swoje zrobiła też chęć przypomnienia sobie jak rozpoczęła się burzliwa znajomość McCabe'a z prezydent Videnpawl stanowiąca potem kluczowy element narracji FED1, i sięgnąłem po remasterowaną wersję HF "Security Counsel" (dlaczego piszę o tym akurat tu jest chyba - w świetle powyższego cytatu - jasne).
Cóż, powiem wprost, góra urodziła mysz. Owszem, nakręcenie takiego odcinka było z pewnością aktem odwagi, a zarazem realizacją Trekowego posłannictwa oddawania głosu drugiej stronie (bo po spojrzeniu na świat oczami zwolenników nazizmu - "Patterns of Force", nieznośnych konserwatystów i ksenofobów - "First Contact", i rewizjonistów historycznych - "Living Witness", tym razem możemy go oglądać - jak sam producent serii powiedział - z perspektywy zwolenników teorii spiskowych dotyczących genezy obecnych terrorystycznych zagrożeń), owszem wątek miłosny poprowadzony jest tak, by wzbudzić sympatię do istotnej postaci epizodycznej, owszem, jest tam sporo mocnych scen (za chwilę szerzej o nich), zresztą w ogóle udaje się twórcom - co nie jest w wypadku tego sortu fanprodukcji oczywiste - zbudować klimat angażujący emocjonalnie widza, ale centralne zagadnienie wybrzmiewa dziwnie słabo na tle tego jak Problemy odcinka przedstawiane bywały w kanonicznym Treku, czy w "About a Girl" chociażby, a i fabuła jest mocno przewidywalna, dlatego nie mogę dać więcej niż 2,5, może 3=/4, choć miło było obcować z ST w jego klasycznej formule (zwł. po katowaniu się DSC i humorem z ORV)*.

* Acz to, że oceniam odsłonę HF bez stosowania taryfy ulgowej też zdaje się coś o niej mówić.

Parę zdań o fabule: Excelsior pod dowództwem Knappa przybywa udzielić pomocy jednemu ze starych światów członkowskich Federacji, który zmaga się z plagą zamachów terrorystycznych (automatycznie kojarzą się zarówno TOS, jak i The Orville, w których porządki na wchodzących w skład utopii planetach bywają mało utopijne).
Jednak - co niepokoi zwłaszcza, będącego pierwszoplanowym bohaterem tegoż epizodu, Matta McCabe'a - lokalne władze zamiast się z tego ucieszyć odmawiają współpracy. Nie z Ianem jednak takie numery, negocjując jeszcze bardziej z pozycji siły niż zazwyczaj w takich wypadkach Kirk i Sisko, a zarazem cytując stosowne paragrafy sprawniej niż Picard - Sheliakom, wymusza na miejscowej przywódczyni (Videnpawl właśnie) niechętną zgodę za przeprowadzenie niezależnego śledztwa*, śledztwo to powierza oczywiście McCabe'owi (w międzyczasie obaj odwiedzają panią prezydent, poznając przy okazji komendanta tamtejszych sił policyjnych**, i są zaszokowani - zwłaszcza Matt - skalą stosowanych procedur bezpieczeństwa - pobieranie DNA, konieczność udostępnienia przedstawicielom miejscowych sił porządkowych częstotliwości komunikatorów, wszystko to ponoć w imię walki z terroryzmem, i tak ukochanego przez tubylców świętego spokoju; wtedy też dochodzi do kolejnych zamachów).
Badanie sprawy nie idzie McCabe'owi zbyt łatwo (daje zresztą w czasie narady wyraz wynikłej z tego frustracji, słysząc od Doradcy Elbrey, że wobec tego musi po prostu zintensyfikować wysiłki) - kluczowe dowody lokalne władze zatrzymują dla siebie i utajniają, ludność sprawia wrażenie zastraszonej i zachowuje zmowę milczenia. Mimo to Mattowi udaje się zaprzyjaźnić z pułkownik miejscowych służb bezpieczeństwa, która - mimo udawania znieczulicy i powtarzania urzędowych frazesów - wydaje się szczerze przejęta losem obywateli (prowadzi poszukiwania ofiar nawet w obszarach, w jakich - według skanów - nikt nie mógł przeżyć). Otrzymuje też pomoc od Ro Nevina: wspólnie postanawiają zastosować metody białego wywiadu - zbierają oficjalne dane (np. sejsmiczne) od lokalnych instytucji naukowych, a także (jest to b. miły, zasługujący na osobną pochwałę, wątek hard SF) wysłać promy na taką odległość, by - wykorzystując limit prędkości światła i wynikłe stąd opóźnienie - dało się z nich zaobserwować zamachy w chwili, w której miały miejsce.
Zestawienie tak zdobytych informacji wskazuje - o czym obaj panowie meldują Knappowi - na to, że miejsca uderzenia - rzekomo użytych do przeprowadzenia zamachów - promów nie pokrywają z epicentrami wybuchów, co wskazuje, że gmachy rządowe wysadził ktoś od wewnątrz. Potwierdza to podejrzenia McCabe'a, że tubylcze władze pragną zastraszyć swoje społeczeństwo wymyślonym zagrożeniem, by zgodziło się na jeszcze dalej idące ograniczenia praw obywatelskich.
Matt udaje się na spotkanie ze wspomnianą pułkownik, która nie wydaje się zbyt zaszokowana, że jej przełożeni mają takie rzeczy na sumieniu. I po niedługim wahaniu decyduje się pomoc mu w rozgłoszeniu (z pomocą znajomych dziennikarzy i wolnych od inwigilacji tajnych kanałów informacyjnych) mrocznej prawdy*** (ma na to z pewnością wpływ również to, że młody oficer GF jest jej wyraźnie nieobojętny - dochodzi między nimi do pocałunku). Nie są jednak w stanie doprowadzić tych zamierzeń do końca - dziewczyna zostaje postrzelona i zostawiona na śmierć, a McCabe "porwany przez terrorystów" trafia w ręce lokalnego szefa służb porządkowych, który widząc, że został rozszyfrowany, po krótkiej próbie zachowania maskarady, ujawnia się przed McCabe'm deklarując wprost, że zamierza go zabić.
W tym momencie w kazamatach, gdzie Matt jest przetrzymywany, materializują się Ian i Shelby (która z wyraźną przyjemnością dezintegruje strzałem z fazera towarzyszących swojemu komendantowi bezpieczniaków) z uzbrojoną ochroną.
Chwilę później - w identyczny sposób - zjawia się tam (również z obstawą) Vindenpawl, która... ku zdumieniu oficerów GF aresztuje swojego podwładnego jako zbrodniarza (sprawiając przy tym wrażenie, że zastrasza go tak, by nie powiedział przypadkiem zbyt wiele). Pani prezydent chce jednak aresztować również Matta, któremu zarzuca prowadzenie nielegalnego śledztwa i tym samym pogwałcenie autonomii planetarnych władz. Po krótkim pojedynku na biurokratyczne formułki z Knappem i Elizabeth, wskazujcymi, że sama - choć niechętnie - zgodę na dochodzenie McCabe'a wyraziła i nigdy jej nie wycofała, a lokalnym oficerem flagowym GF jest... Ian i tylko on ma prawo osądzać postępowanie McCabe'a (co zresztą natychmiast czyni, uwalniając go na miejscu od wszelkich zarzutów) zgadza się go wypuścić, dodając jednak z furią by natychmiast wynosili się z jej planety.
W finalnej scenie - stanowiącej fabularną klamrę z otwarciem odcinka, w którym również trenował aikido z holograficzną mistrzynią, Matt (pokazany jako źle znoszący porażki perfekcjonista) wyżywa swoje wkurzenie, że ujawnić dało się tylko część prawdy, i wściekłość z powodu śmierci (niedoszłej) ukochanej, ćwicząc sztuki walki w holodecku. Przerywa mu Ian informując, że - choć Vindenpawl ma wielu wpływowych przyjaciół - zebrane dowody zmuszą Radę Federacji do wszczęcia b. skrupulatnego śledztwa, które ma szansę odsłonić całą prawdę****. Komodor kwituje też krótko - jakże daleko odeszliśmy od czasów TOS-u i TNG, w których Picard, a zwłaszcza Kirk, znali leki na wszystkie bolączki Wszechświata - mccabe'owe samooskarżenia: "chyba wyrosłeś z myślenia, że zdołasz wszystko przewidzieć i wszystkiemu zaradzić".
Po wyjściu dowódcy młody oficer reaktywuje program. Znów błyskawicznie przegrywa pojedynek ze złożoną z fotonów sensei. Gdy ta każe mu podnieść się i zacząć od nowa Matt śmieje się, że w końcu udzieliła mu naprawdę wartościowej rady... i pogodniejszy już staje do kolejnej walki.

* Muszę przyznać, że jego styl negocjacji, choć pewną brutalnością zdaje się odstawać od typowej Trekowej normy, b. przypadł mi do gustu i Knapp - choć nienajlepiej grany - zaczyna awansować do czołówki moich ulubionych kapitanów Gwiezdnej Floty:


** Paraduje on w mundurze wyraźnie wzorowanym na TWoKowym (a właściwie będącym jego przeróbką). Jestem dziwnie pewien, że chodziło o oszczędności, ale robi się z tego nawet miły smaczek - uniformy GF mają inspirujący wpływ na projektantów umundurowania służb planet członkowskich UFP.

*** Owszem, była mowa o tym, że wiadoma oficer czekała na raport z postępowania przeprowadzonego przez GF, ale taka forma upublicznienia go wydaje się formą wprowadzenia dramatu na siłę, tj. zmuszenia bohaterów przez scenarzystów by sami prosili się o kłopoty. Można było - jak sądzę - wrzucić wiadome dokumenty do planetarnych kanałów informacyjnych wprost ze statku (komputer pokładowy jednostek klasy Galaxy, a zwłaszcza Galaxy-X jest dość potężny, by dokonanie stosownego hackingu nie powinno nastręczać trudności.

**** Trzeba dodać, że tak się nie stanie, a Vindenpawl - po tajemniczej śmierci poprzednika - zdoła się nawet wdrapać na stołek prezydenta UFP. Jak mówiłem, HF-z-przyległościami stanowią - mimo jawnego odwoływania się do roddenberry'owskich ideałów - spadkobierców DS9 w zakresie przedstawiania Federacji w sposób mniej jednoznaczny. (Zresztą czy wspomniana ambitna dama - której wątek to ciekawy materiał do dyskusji o prądach totalitaryzacyjnych w Federacji - nie jawi się bardziej skuteczną następczynią admirała Leytona po trosze...?).
Q__
Moderator
#21 - Wysłana: 5 Maj 2018 20:45:17 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Podsumowując: wypadnie stwierdzić, że mimo swoich - zwł. technicznych, lecz i płynących z amatorskiego scenopisarstwa, niedoskonałości - omawiany epizod stanowi realizację wszystkich postulatów KAEMa - mniej cukierkowości/utopii, charyzmatyczny kapitan (teraz już komodor) o osobowości raczej żołdaka niż dyplomaty, itd. - pokazując zarazem, że ich spełnienie nie musi wcale wiązać się z wtlaczaniem ST w formułę gnającego na złamanie karku i bazującego na piętrzeniu nieprawdopodobnych zwrotów fabuły, akcyjniaka, bo znalazło się tam miejsce i na - wszczynane głównie przez McCabe'a - debaty o polityce (także in universe) - szacunek dla autonomii lokalnych władz, a podstawowe prawa człowieka (zabawne zresztą, że planeta pani prezydent robi tu zarazem za metaforę USA i gwałcących swobody swoich obywateli państw Trzeciego Świata, w których Amerykanie interweniują), funkcjonowanie systemu prawnego UFP w praktyce (przywoływana jest Czternasta Dyrektywa; znajdziecie ją w naszej bazie danych) - i na cytowanie wybitnych ziemskich pisarzy politycznych, którzy sprawą wolności/zniewolenia się zajmowali.
Przedstawiciele wytwórni mieli wgląd w scenariusze HF, szkoda, że nie wyciągnęli właściwych wniosków, bo - po dokonaniu paru poprawek - nie byłaby to najgorsza droga "unowocześniania" Treka, przynajmniej na tle tej, którą nam ostatecznie zafundowano.

ps. Więcej o w/w odcinku:
http://en.hiddenfrontier.com/index.php/Security_Co unsel
I jego centralnej postaci:
http://en.hiddenfrontier.com/index.php/Matt_McCabe _(Starfleet_Officer)
Q__
Moderator
#22 - Wysłana: 17 Sier 2018 14:12:15
Odpowiedz 
Lore reloaded o terroryzmie w Treku:
http://www.youtube.com/watch?v=r8Us4v8c_Ao
Pleiades
Użytkownik
#23 - Wysłana: 21 Sier 2018 15:05:46
Odpowiedz 
Q__:
Lore reloaded o terroryzmie w Treku:
http://www.youtube.com/watch?v=r8Us4v8c_Ao

O rany, długi bardzo ten podcast. Lubię ten kanał, więc pewnie w wolnej chwili posłucham.

Jeśli o terroryzmie w ST mowa, to jednak mi jako pierwszy przychodzi na myśl odcinek TNG "High Ground". Odnoszę wrażenie, że w dzisiejszych czasach taki odcinek nie zostałby nakręcony, ze względu na duże podobieństwo do prawdziwych aktów terroryzmu (bomba wybuchająca w tłumie, zabijająca mnóstwo niewinnych osób). Poza tym Beverly i ten jej syndrom sztokholmski ;)
No i jest ten (nie)sławny dialog Daty i Picarda:

DATA (Cont'd)
I have been reviewing the history
of armed rebellion and it appears
that terrorism is an effective
way to promote political change.

PICARD
I have never subscribed to the
theory that political power flows
from the barrel of a gun, Data...

DATA
In most instances, you would be
correct. But there are numerous
examples where it was
successful... the independence
of the Mexican State from Spain,
the Irish Unification of 2024,
the Kenzie Rebellion...

PICARD
Yes, I'm aware of them...

DATA
Then, would it be accurate to say
that terrorism is acceptable when
the options for peaceful
settlement have been foreclosed?

PICARD
Data, we cannot condone violence.

DATA
Even in response to violence?


Czytałam niedawno, że podobno za ten tekst odcinek ten został zbanowany w Irlandii i do dzisiaj jest tam na celowniku, do odstrzału
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 21 Sier 2018 15:19:32 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Pleiades

Pleiades:
ten (nie)sławny dialog Daty i Picarda:

Który b. cenię jako przykład Trekowego mierzenia się z trudnymi tematami*, bo z jednej strony moralno-emocjonalna racja zdaje się tam być po stronie Picarda, z drugiej - Data z otwartością i intelektualną bezceremonialnością androida przedstawia suche (i twarde) fakty, co daje nam pełny obraz rzeczywistości (w tym rozdźwięku między realiami a ideałem).

* Ostatnio takie rzeczy tylko w STC i ORV.

Pleiades:
Poza tym Beverly i ten jej syndrom sztokholmski ;)

I to jest przecież dobre, bo z życia wzięte. A zrazem pokazujące - ile lat przed paroma słynnymi linijkami z DS9 - co wychodzi z Człowieka Federacyjnego(TM), gdy okoliczności oskrobią go z cywilizacyjnej otoczki.
Dreamweb
Użytkownik
#25 - Wysłana: 23 Sier 2018 11:23:26
Odpowiedz 
Pleiades:
the Irish Unification of 2024,

To już niedługo...
 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Akty terroru w Star Trek

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!