USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Armia "Lądowa"
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
waterhouse
Moderator
#61 - Wysłana: 6 Kwi 2005 23:28:33
przykro mi, że posłuże się takim przykładem, ale ładnie to było widać w SW "mroczne Widmo"

Dyskusja o wojnie lądowej z prawdziwego zdarzenia jest w tamtym wszechświecie o tyle łatwiejsza, że takową w nim pokazano. W ST, ze względów budżetowych nic takiego nie zobaczyliśmy...ale dzięki temu można budować wspaniałe konstrukcje teoretyczne
cezary
Użytkownik
#62 - Wysłana: 7 Kwi 2005 10:05:16
Jesli wezmiemy pod uwage, ze fabryki pojazdow znajduja sie na planecie, to wszystko spoko, faktycznie odpada problem transportu i kilka tysiecy zolnierzy faktycznie moze sobie siedziec i czekac na wypadek ataku wroga

tylko w razie ataku z kosmosu (fajne slowo, kosmos) fabryka zostaje od razu zniszczona, jak rowniez znaczne zgrupowania jednostek naziemnych (magazyny, poligony).

I jeszcze jedna sprawa - przejecie calej planety tylko jednostkami naziemnymi jest tragicznie ciezka sprawa - omijajac ilosc takich jednostek potrzebnych (wielkosc planety) nie mozna zapominac o tworzeniu sie partyzantki.

Istnieje jest sprawa transportow - osoby, ktore nie posiadaja urzadzen to tlumienia moga byc w kazdej chwili transportowane na przyklad do wiezienia chwilowo zbudowanego w jakims odludnym miejscu na planecie
Slovaak
Użytkownik
#63 - Wysłana: 7 Kwi 2005 10:25:39
Masz racje ale po co obstawiac cała planete. Czołgi mogą bronic bazy, zwiększyc jej siłe ognia a jesli wróg bedzie chciał zrobic desant na drugiej półkuli to wysle sie mysliwce czy okrety.

fabryka zostaje od razu zniszczona, jak rowniez znaczne zgrupowania jednostek naziemnych

Przecierz te obiekty tez maja osłony, słabsze ale jest ich wiecej wiec nie zostana zniszczone bo baterie fazerowe zaczna ostrzał i zniszcza napastników.
Picard
Anonimowy
#64 - Wysłana: 7 Kwi 2005 11:31:09
przykro mi, że posłuże się takim przykładem, ale ładnie to było widać w SW "mroczne Widmo"

Jak dla mnie wielkie bitwy lądowe to jedno z największych kuriozów świata ,,Gwiezdnych Wojen" . Bo po co prowadzić wielką kampanie naziemną z użyciem setki tysięcy żołnierzy ( w tym obowiązkowo oczywiście herosów w kimonach ze świecącym mieczykami ) podczas gdy dysponuje się technologią zdolną do zniszczenia dosłownie całej planety z orbity ( patrz Gwiazda Śmierci ) . Po za tym Napisaliście , że jeśli ktoś chce zawładnąć dowolnym światem w uniwersum ST musi przeprowadzić desant . Ja sądze , iż nie jest on niezbędny ( przynajmnej nie na wielką skalę ) . Kiedy wróg zdaje sobie sprawę , że na jego orbicie stacjonuje nie jeden ale cała armada okrętów musi wiedzieć , iż nie dysponując podobną flotą nie jest się w stanie oprzeć ataką nieprzyjaciela a naraża się tylko na wielkie straty ...
Pah Wraith
Użytkownik
#65 - Wysłana: 7 Kwi 2005 12:51:58 - Edytowany przez: Pah Wraith
>działa naziemne musiały by być wyposażone w dużo słabsze osłony niż statki stąd duże prawdopodobieństwo , iż zostały by zniszczone za pierwszym starzałem jednostki ,,orbitalnej" .


DLACZEGO???!!!

Przecież jedno źródło energii o podobnej wydajnosci jak rdzeń warp, nawet sam rdzeń zainstalowany na planecie dawałby mega potężne osłony. Po pierwsze: energia idzie tylko na tarcze, a nie na naped, podtrzymywanie życia, itp., po drugie, na sporej planecie można zainstalować większe i bezpieczniejsze zbiorniki z antymaterią, jako źródło energii. Po trzecie, po zainstalowaniu we wnętrzu osłon rozpraszaczy wiązki transportera, taka pozycja byłaby nie do zdobycia, przynajmniej do wyczerpania energii, którą zużywanoby wyłącznie na wspomniane rozpraszacze i replikatory.

Żyć, nie umierać...
waterhouse
Moderator
#66 - Wysłana: 7 Kwi 2005 14:27:20
. Bo po co prowadzić wielką kampanie naziemną z użyciem setki tysięcy żołnierzy ( w tym obowiązkowo oczywiście herosów w kimonach ze świecącym mieczykami ) podczas gdy dysponuje się technologią zdolną do zniszczenia dosłownie całej planety z orbity ( patrz Gwiazda Śmierci )

Oczywiście każdy mógł zbudować DS. I oczywiście zawsze chodzi tylko o zniszczenie planety (nigdy o jej podbicie i późniejsze wykorzystenie potencjału gospodarczego i demograficznego).

iż nie dysponując podobną flotą nie jest się w stanie oprzeć ataką nieprzyjaciela a naraża się tylko na wielkie straty ...

To jest racjonalne rozumowanie. Nie zawsze spotykane (patrz Klingoni)
John Belushi
Użytkownik
#67 - Wysłana: 7 Kwi 2005 21:44:51
kolejny wątek który szybko się rozrasta

wracając do mojej wcześniejszej wypowiedzi i odpowiedzi...
dalej mówię że odcięcie jednostek na powierzchni planety powoduje nie zdolnośc tamtych jednostek do prowadzenia walki itp.

bardzo dobrym przykładem są replikatory i resekwensery protein... produkowane przez nie towary czy żywność potrzebuję energi oraz surowców. jeśli nie będą uzupełniane posiadanie sprzętu nic nie da. jeśli mówimy o wydajnych maszynach to pewnie potrzebują antymaterii a tą nie tak łatwo zdobyć jeśli cała planeta zostaje pozbawiona dostaw paliwa i surowców.

podobnie morale Klingonów, zgadzam się że to bardzo zdyscyplinowana armia, jednak pozbawiona dowodzenia może przypominać pospolite ruszenie / kamikadze i nie stanowi wclae jakiejś nie pokonanej siły.
Slovaak
Użytkownik
#68 - Wysłana: 7 Kwi 2005 23:47:41
kamikadze i nie stanowi wclae jakiejś nie pokonanej siły.

Moze i nie ale za to jaki strach i chaos tworzyli gdy jakis spadał z nieba prosto na ciebie.

A odizolowanie wojsk ladowych od dostaw surowców z kosmosu chyba na wiele by sie nie zdało, planeta to jak naj bardziej samowystarczalna jednostka.
cezary
Użytkownik
#69 - Wysłana: 8 Kwi 2005 00:51:13
DLACZEGO???!!!
fabryka otoczona niewiadomo-jakimi oslonami siedzi i czeka zeby ja ostrzelac.
juz omijajac, ze salwa z torped fotonowych zawsze cos zdziala, to przeciez nic nie przeszkadza by sciagnac jakas turbo-giga torpede ktora zniszczy pare kilometrow obszaru dookola i tym samym, chcac nie chcac, oslony i sama fabryke (you cannot brake the laws of physics).
A ta, jezeli nie bedzie w stanie dosiegnac okretu na orbicie, doslownie czeka na zestrzelenie.

Inna sprawa, ze najlepsza obrona jest atak, natomiast przejscie do obrony i zamkniecie sie w najlepiej nawet strzezonej fortyfikacji automatycznie powoduje przegranie bitwy (brak mobilnosci, wrog robi co chce)

no chyba ze mowimy o Gwiezdnych Wojnach... ale to chyba nie to forum?
Slovaak
Użytkownik
#70 - Wysłana: 8 Kwi 2005 20:21:23
Bez przesady turbo-giga torpeda (jesli takowa istnieje) mozna zniszczyc wszystko wiec nie działa to na niczyj minus.

Zgadzam sie ze najlepsza obrona jest atak ale cieżko by baza np. zaopatrzeniowa blisko lini frątu atakowała. Na planecie tez można zamoątowac takie źródło energi jak reaktor worp i całą energie skierowac do osłon lub bateri obronnych.
Christof
Anonimowy
#71 - Wysłana: 9 Kwi 2005 00:07:25
A odizolowanie wojsk ladowych od dostaw surowców z kosmosu chyba na wiele by sie nie zdało, planeta to jak naj bardziej samowystarczalna jednostka.

Zależy, jaka to planeta.
TeMPOraL
Użytkownik
#72 - Wysłana: 9 Kwi 2005 23:36:32
Eee.. ja to skomentuje tak:
Po pierwsze - turbo giga torpedy. Torpeda fotonowa przenosi 1.5 kg. materii i 1.5 kg antymaterii, co równa się 270 000 TJ i według kanonu jest w stanie zniszczyć życie na małym kontynencie.

Po drugie - o jednostkach naziemnych. Moim zdaniem jednostki naziemne są bardzo potrzebne w XXIV wieku. Może opiszę przykładową walkę. Składa się ona z walczących na orbicie okrętów oraz desantowanych sił lądowych. Przede wszystkim walczące okręty będą starały się pozostać poza orbitą, by uniknąć ostrzału z planety. Zwróćmy uwagę na to, iż na orbicie nie będzie 600 okrętów, tylko raczej 1, 2. Te, które przeżyją walkę prowadzą ostrzał altyleryjny powierzchni w jak najdalszej odległości, by nie oberwać z dział lądowych [o ile pamiętam, był jakiś odcinek na VOYu gdzie tłukli do V-Gera z dział planetarnych]. Na powierzchni natomiast walka składałaby się przede wszystkim z szybkiego przerzucania sił lądowych w promach przystosowanych do lotów atmosferycznych. Wśród wojsk desantowych mielibyśmy żołnierzy, ciężkie uzbrojenie [rozkładane działa phaserowe, itp.] oraz najprawdopodobniej czołgi. Moim zdaniem te czołgi powinny działać na bazie Hovercraftów, tj. unosić się trochę nad powierzchnią - zapewniłoby to odpowiednią mobilność. Takie czołgi posiadałyby wyrzutnie potężnych pocisków, które posłużyłyby do przełamywania osłon otaczających budynki i zgrupowania wojsk. Szybkie przerzuty żołnierzy pozwoliłyby na usprawnione zajmowanie instalacji wroga, między innymi nad systemami obrony planetarnej. Jako obrona walczącego wojska napewno sprawdziłyby się przenośne generatory osłon oraz wyrzutnie pocisków STA [Surface-To-Air], przeznaczone do zestrzeliwywania wrogiego lotnictwa.

Ogólnie bitwa przebiegałaby całkowicie na planecie, dając w rezultacie przejęcie kontroli nad światem przy jego minimalnym zniszczeniu. Całość nie trwałaby długo i nie wymagałaby angażowania więcej niż kilku okrętów, podczas gdy reszta floty zajmuje się czymś zupełnie innym. Tak ja to sobie wyobrażam.

Oczywiście - można powiedzieć, że wojska lądowe zostaną zaraz zmiecione z orbity - ale to jest tak samo, jak z bronią jądrową. Użyć można, ale oprócz zniszczenia armi przeciwnika sprawisz, że planeta stanie się kompletnie bezużyteczna.

A co do ostrałów z orbity, IMO jest to pierwsza faza ataku desantowego - uszkodzenie obrony przeciwlotniczej i osłon planetarnych na tyle, by desant mógł wylądować na w miarę dogodnym terenie.

Pozdrawiam.
cezary
Użytkownik
#73 - Wysłana: 10 Kwi 2005 01:37:11
otoz to, popieram TeMPOraLa, wojska ladowe OK, ale w malej ilosci, dobrze wyszkolone i majace cele do wykonania, no i majace support w postaci okretu zdolnego zniszczy dowolna instalacje przeciwnika w dowolnym czasie.
John Belushi
Użytkownik
#74 - Wysłana: 10 Kwi 2005 09:02:58
czy teraz wszyscy jesteśmy zgodni??
waterhouse
Moderator
#75 - Wysłana: 10 Kwi 2005 14:40:20
Po pierwsze - turbo giga torpedy. Torpeda fotonowa przenosi 1.5 kg. materii i 1.5 kg antymaterii, co równa się 270 000 TJ i według kanonu jest w stanie zniszczyć życie na małym kontynencie.

Jeśli jest "załadowana" w 100 % to owszem. W innym przypadku możliwy jest nieco bardziej precyzyjny ostrzał.
Jean Luc
Użytkownik
#76 - Wysłana: 11 Kwi 2005 00:41:07
Ale sie dyskusja zrobila przez te kilka chwil gdy nie patrzylem
Pozwole sobie jeszcze wtracic moje "antyladowe" trzy grosze. Planetarna armia obronna moze latwo liczyc kilkanascie tysiecy. Natomiast dostarczenie porownywalnej liczby zolnierzy i uzbrojenia... Co tam Intrepid, wybebeszamy okret klasy Galaxy i ladujemy wojsko, sprzet, czolgi, altylerie itd. itp. Jesli wejdzie tam tego 200 to to jest bardzo duzo. Wiec trzeba by kilkadziesiat takich transportowcow aby pierwsza fala inwazji nie zostala zadeptana zaraz po wyladowaniu (bo pomysl by najperw stawiac na atakowanej planecie fabryke czolgow miedzy bajki wloze, to sie sprawdza tylko w grach RTS).
Rownoczesnie zakladamy ze bitwe kosmiczna przetrwaly tylko 2 czy 3 okrety wojenne? To nie lepiej, zamiast tych 50 transportowcow, zbudowac dodatkowe 30 pelnowartosciowe okrety?
waterhouse
Moderator
#77 - Wysłana: 11 Kwi 2005 01:28:41
Natomiast dostarczenie porownywalnej liczby zolnierzy i uzbrojenia...

Defiant ochraniał raz (Waltz) konwój w którym było przewożonych 30 tys żołnierzy. Nie pamiętam rozmiarów tego konwoju, ale był ochraniany przez dwa okręty, co oznacza zapewne że nie liczył 50 statków...

Skoro inwazja "zwykła" jest dla Ciebie zbyt trudna do przeprowadzenia, to jak Wg Ciebie można zdobyć planetę bez udziału żołnierzy?
Scimitar
Użytkownik
#78 - Wysłana: 11 Kwi 2005 10:17:03
fabryke czolgow miedzy bajki wloze

Nie mówilem tutaj o budowaniu takiego obiektu na każdej zdobytej planecie, tylko poruwnywałem koszty budowy jednostek naziemnych, oraz okrętów zarówno lekkich jak i ciężkich; że już nie wspomnę o ilości materiałow zurzytych na budowę instalacji na orbicie, oraz kosztach.

Poza tym jak najbardziej zgadzam sie z TeMPOraLem, co do wykorzystania armii lądowej

ladujemy wojsko, sprzet, czolgi, altylerie itd. itp. Jesli wejdzie tam tego 200 to to jest bardzo duzo.

Zwarzywszy, że okręt klasy Galaxy ma długości około 642 metrów (z tego przypuszczalnie ponad 1/3 przypada na spodek), szerokości 467 metrów a wysokości około 137 metrów (z tego przypuszczam, że około 20 do 30 metrów ma spodek), zakładając że przeciętny pojazd wojskowy ma wymiary 5 na 3 metry, to przy "wybebeszeniu" samego spodka do wewnątrz udało by się zapakować tego przynajmniej 2000,a podejrzewam, że mogła by wejść jeszcze piechota. Co do kwestii ochrony, zważając na to, że ruszamy tylko spodek to siła ognia tak przebudowanego okrętu klasy Galaxy nadal była by duża i właściwie do ochrony wystarczyłaby jakaś zwrotna jednostka jak np. Defiant. W tym przypadku możliwy bylby tez ostrzał przez tak zmodyfikowanego Galaxy z orbity, a i podczas bitwy w kosmosie pełniłyby role okrętów wsparcia (po wyładowaniu desantu oczywiście)

nie mozna zapominac o tworzeniu sie partyzantki.

o ile dobrze pamietam, to tworzenie się partyzantki to rzecz naturalna nawet w tym uniwersum jak choćby bajorański ruch oporu, czy też Maquis
Slovaak
Użytkownik
#79 - Wysłana: 11 Kwi 2005 12:11:36
Wątpie gdybys my mu tak wszystko powyjmowali to nie bylo by miejsca na uzbrojenie, systemy celownicze itp. od transportowania sa transportowce. A oprócz samych czołgów trzeba wziąść załoge własna i dla czołgów, wyposarzenie itp.
Jean Luc
Użytkownik
#80 - Wysłana: 11 Kwi 2005 16:52:38
Defiant ochranial transport zolnierzy, piechoty a nie jakejs dywizji pancernej. Dlatego tak duzo weszlo. A w wybebeszonym okrecie nie mozna zostawic samej skorupy. Pozbedziesz sie labolatoriow, holodekow, luksusowych kabin, wiekszosci sensorow i przynajmniej czesci uzbrojenia pokladowego. Musza zostac silniki Warp i impulsowe, reaktor, deflektory nawigacyjne i w jakims stopniu tarcze. I trzeba rozbudowac transportery zeby to wszystko wysadzic na planete. Albo zolnierze beda siedziec w prozniowych kombinezonach albo trzeba zostawic podtrzymywanie zycia. 200 jednostek (w tej liczbie czolgi, transportery piechoty, wahadlowce, pojazdy dowodzenia, dziala etc) to bardzo dobry wynik, moim zdaniem mocno przesadzony.
I po udanym wysadzeniu kilku takich desantow mogâ one zostac zniszczone przez 2 czy 3 okrety strzelajace z orbity. Okret, ktory napotka przwazajace sily moze uciec. Pancerna dywizja musi wzywac transportowce i mozolnie sie na nie ladowac pod ostrzalem.
Slovaak
Użytkownik
#81 - Wysłana: 11 Kwi 2005 17:38:41
I po udanym wysadzeniu kilku takich desantow mogâ one zostac zniszczone przez 2 czy 3 okrety strzelajace z orbity

Dlaczego? Ktos już pisał ale cóż. Obrona przeciw lotnicza może być wyposarzona w baterie o takiej samej mocy jak okręty, silniejsze osłony poniewarz na planecie mozna zainstalowac reaktor worp a cała energia moze isc do systemów taktycznych.
Wojska lądowe tez ewolułują a nie same okręty. Jeden czołg nie da rady okrętowi ale 30 czołgów.

Obejżcie sobie DS9 "Once More Unto The Breach"
Jean Luc
Użytkownik
#82 - Wysłana: 11 Kwi 2005 17:54:38
Tam strzelalo stacjonarne dzialo (czy co to bylo) zainstalowane w bazie. Jakos nie wierze w czolgi z rdzeniem Warp. Juz pisalem, stale umocnienia moga przepedzic okrety, trzeba by strzelac z daleka lub wysylac oddzialy specjalne by je zniszczyc. Ale nie czolgi! Obrona, ktora przepedzi/zniszczy okrety nie dopusci tez do desantu. A jesli cos, jakims cudem, wyladuje to znajdzie sie pod ostrzalem floty obroncow.
waterhouse
Moderator
#83 - Wysłana: 11 Kwi 2005 18:40:32
Jakos nie wierze w czolgi z rdzeniem Warp. Juz pisalem, stale umocnienia moga przepedzic okrety, trzeba by strzelac z daleka lub wysylac oddzialy specjalne by je zniszczyc. .

A mobilna wyrzutnia topred? Do tego nie trzeba rdzenia warp.

Obrona, ktora przepedzi/zniszczy okrety nie dopusci tez do desantu. A jesli cos, jakims cudem, wyladuje to znajdzie sie pod ostrzalem floty obroncow.

To są arbitralne i skrajne sytuacje. W "rzeczywistości" nigdy nic nie można powiedzieć na 100%. Pierwsze założenie - być może obrona stacjonarna przeznaczona do atakowania okrętów nie jest w stanie przechywycić okrętów desantowych lub nie jest tego w stanie zrobić jednocześnie.

Załóżmy że okręty wyelminowały obronę naziemną i wysadziły desant. Co dalej, zakładając że nie będzie całkowitego parasola wsparcia artylerii okrętowej czego powodem może być np. działalność przeciwnika? Zdobywanie planety tylko siłami piechoty?

Desanty tylko piechoty moga skończyć się tak jak w Kawalerii Kosmosu (filmie)...
Slovaak
Użytkownik
#84 - Wysłana: 11 Kwi 2005 18:56:17
Tam strzelalo stacjonarne dzialo

To miałem na mysli pisząc obrona przeciwlotnicza.


Ale nie czolgi!

Jeszcze raz pytam dlaczego, bateria fazerowa o mocy porównywalnej z baterią okrętu (średnie, lub małe, nie koniecznie panerniki) do tego mozna ich postawic do obrony np. 30 co juz daje wieksza siła ognia niz excelsior (przy kosztach znacznie mniejszych), poruszają się, wyeliminowanie jednego nie wpyłwa na wartos bojową pozostałych (okręt można uszkodzic i cały nie ma juz zadnej wartosci). I jeszcze cały teren otoczyc polem siłowym.
Jean Luc
Użytkownik
#85 - Wysłana: 11 Kwi 2005 22:59:12
Moze sumaryczna enegia fazerow np. 60 czolgow bedzie rowna mocy fazera malego okretu. Ale te moce sie nie zsumuja. Moze sumaryczna energia 60 kbks-ow bedzie rowna energii bazuki. Ale kikadziesiat karabinkow strzelajacych rownoczesnienie nie przebije pancerza czolgu.
Slovaak
Użytkownik
#86 - Wysłana: 11 Kwi 2005 23:32:31
Co do pancerza czołgu się zgodze. Ale skąd wiesz że działa czołgów muszą być słabsze? Biorąc pod uwagę przeszłość armaty czołgowe dorównowywały kalibrem armatom niszczycieli a dział altyleri polowej miały kaliber większy niź pancerniki.
Przypominam że w czołgach, altyleri i na okrętach mątowano ten sam typ dział- armaty tylko z oczywistych względów były to różne kalibry czołg przecież by nie pomiescił nawet jednego pocisku kal. 460mm. Ale na treku nie strzelamy pociskami.
Jean Luc
Użytkownik
#87 - Wysłana: 12 Kwi 2005 00:06:24
Dobrze. Wiec mamy w naszej trekowej dywizji pancernej odpowiedniki dzial kolejowych, takie Grube Berty z polowymi rdzeniami warp. Dobrze mowie?
Chyba nie bedziemy zakladac ze nasza altyleria nigdy nie zostanie trafiona, nie zniszcza nam ani jednego dziala? Bo kilkakrotnie widzielismy co sie dzieje gdy rdzen warp wybucha. A armata nie ma go gdzie odrzucic. Pierwsza rozbita armata zmiecie caly nasz cyrk, kula ognia wypelni caly horyzont.
waterhouse
Moderator
#88 - Wysłana: 12 Kwi 2005 00:30:48 - Edytowany przez: waterhouse
Grube Berty z polowymi rdzeniami warp.

Czy rdzeń warp to w świecie treka JEDYNE źródło energii? Z całą pewnością nie, więc ewentualne mobilne baterie fazerowe mogą być zasilane czymś innym.
Jean Luc
Użytkownik
#89 - Wysłana: 12 Kwi 2005 00:35:29 - Edytowany przez: Jean Luc
Np. czarnymi dziurami, na modłę Romulan? Tylko że z tym widze jeszcze wiecej problemow. A musi byc to zródlo energii o mocy porownywalnej z okrętem.
The_D
Użytkownik
#90 - Wysłana: 12 Kwi 2005 00:41:04
To ja jeszcze podważę argument, że pojazdy na ziemne mają przewagę wynikającą z tego, że całą moc reaktora może iść do systemów taktycznych. Jeżeli okręt nie leci akurat w warp moc z reaktora mażna przekierować do dowolnego systemu. Np. w Deja Q, gdy mocują się ze spadającym księżycem przekierowują moc do wiązki ściągającej. W oewnym momencie Geordie stwierdza, że zużywają tyle energii jak gdyby lecieli warp 9 z hakiem. No dobra, a co z podtrzymywaniem życia? Nie róbmy sensacji, energia zużywana przez te systemy to tylko ułamek mocy reaktora, odłączony spodek, na którym nie ma rdzenia bez problemów sobie z tym radzi.

Załóżmy że okręty wyelminowały obronę naziemną i wysadziły desant. Co dalej, zakładając że nie będzie całkowitego parasola wsparcia artylerii okrętowej czego powodem może być np. działalność przeciwnika? Zdobywanie planety tylko siłami piechoty?
Pierwszą fazą każdej bitwy będzie zawsze uzyskanie przewagi "w powietrzu", czyli wyeliminowanie floty wroga i/lub obrony orbitalnej, bez tego nie ma co mówić o desancie. Jeżeli już mamy czyste niebo możemy zająć się niszczeniem obrony naziemnej i odziałów wroga znajdujących się na otwartych przestrzeniach, oczywiście wszystko a pomocą okrętów. Ostatnią fazą będzie walka w miastach i zabudowaniach, a tutaj superopancerzone pojazdy z niewiadomojakimi działami są z oczywistych względów niepraktyczne.

Desanty tylko piechoty moga skończyć się tak jak w Kawalerii Kosmosu (filmie)...
Przykład zupełnie nietrafiony. Gdyby ludzie w ST* dysponowali technologią z ST* z pewnością nie wachali by się, jak to ktoś określił, przeorać całej planety torpedami, bez wysadzania żadnego desantu.

[spoiler alert]

Co z resztą stało się w książkowej wersji.
[/spoiler alert]
-------------------------------------------------
(*) ST - Star trek, tudzież Starship Troopers
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Armia "Lądowa"

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!