USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Armia "Lądowa"
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
Slovaak
Użytkownik
#31 - Wysłana: 3 Kwi 2005 00:17:39
batalion czołgów te nie jeden nie dwa tylko dziesiatki pojazdów, a co mu da ze sie porusza skoro wiaska fazerów leci z predkoscia bliska predkosci swiatła? Mamy wiec kilkadziesiat dział rozmieszczonych po znacznym obszarze przeciwko jednemu punktowi na orbicie.

A co do wachadłowca to ile musiał by miec tych torped 50?
Czołgi tez pewnie maj jakies systemy przeciwlotnicze, a jesli same w sobie nie to sa jakies inne jednostki wyspecjalizowane do ochrony powietrznej czołgów i altyleri.
waterhouse
Moderator
#32 - Wysłana: 3 Kwi 2005 00:24:45 - Edytowany przez: waterhouse
nie mowiac nawet ze wszelka ciezka altyleria bylaby pierwsza w kolejnosci do wyeliminowania.

Co nie oznacza że nie mogłaby się odgryźć - wchodzenie na orbitę planety wyposażonej w sieć naziemnych (i orbitalnych też) urządzeń defesnywnych - mowa też o tarczach, tak jak w niedawnym odcinku Entka, gdzie ośrodek naziemny wytrzymał kilka salw okrętów z orbity, to poważne zagrożanie dla każdego okrętu.


A co do wahadlowca, to po zlokalizowaniu pancernego oddzialu rozstrzelalby go torpedami zza horyzontu.Albo tanczylby wokolo i rozwalal jeden za drugim (skoro Defiant mogl odsuwac sie z drogi fazerom to promy tez moga).


To zakłada brak broni przeciwlotniczej - czy to pojazdów wyrzutni naziemnych, czy też latających.
Jean Luc
Użytkownik
#33 - Wysłana: 3 Kwi 2005 00:46:59
Ad. Slovaak
A co do wahadllowca to ile musial by miec tych torped 50?
Pisalem o wahadlowcu zdejmujacym druzyne, czyli 5 czolgow max.

Zdaje sie ze te dziala mialy byc specjalizowane do walki naziemnej, stad przewaga czolgow, a tu nagle maja zasieg orbitalny?
W Defianta tez lecialy fazery z predkoscia swiatla a jednak robil uniki (bo sensory byly nadswietlne).

Ad. Waterhouse
Siec stałych, naziemnych urzadzen obronnych to zupelnie inna sprawa; myślałem ze chodzi o czolgi i altylerię polową, czyli przywiezione na pokladach okrętów.
waterhouse
Moderator
#34 - Wysłana: 3 Kwi 2005 00:56:33 - Edytowany przez: waterhouse
Siec stałych, naziemnych urzadzen obronnych to zupelnie inna sprawa; myślałem ze chodzi o czolgi i altylerię polową, czyli przywiezione na pokladach okrętów.

Czyli zakładamy walkę na planecie pozbawionej infrastruktury, nawet najbardziej podstawowej i przy pełnej przewadze orbitalnej strony atakującej?

Na takiej podstawie nie można dedukować przydatności tego czy innego rodzaju uzbrojenia.

Poza tym nie widzę przeszkód aby na przewieźć mobilną broń antyokrętową - w postaci np. wyrzutni torped.
Slovaak
Użytkownik
#35 - Wysłana: 3 Kwi 2005 00:57:58
Pisałes o całym batalionie. A to ze czołgi beda miały obrone lotnicza i zasieg orbitalny (wogule jaki orbitalny to tylko 30km jak na fazer to chyba nie duzo) jest logiczne nie wysyła sie przecierz okretu uzbrojonego w same fazery bez osłon.
Jean Luc
Użytkownik
#36 - Wysłana: 3 Kwi 2005 01:26:40
Slovaak:
Pisalem o batalionie rozbitym przez okret, nie przez wahadlowiec. 30 km to malo dla fazera okretowego, na karabinek bym nie liczyl przy tej odleglosci. Fazer czolgowy (zakladajac ze cos takiego istnieje) to cos posredniego. Nie liczyl bym ze przebije oslony okretu.

Waterhouse:
Stacjonarny fazer, wielkosci powiedzmy drapacza chmur, przepedzi okret. Nijak ma sie to do przydatnosci/nieprzydatnosci czolgow.
Rozwazmy planete niczyja, na ktora obie strony wysadzily desant. Nie jest istotne czyje czolgi, armaty, kawaleria, grenadierzy i inne rycerstwo zwyciezy. Bitwa rozstrzygnie sie w kosmosie. Flota zwyciezcy zmiecie sily naziemnie wroga.


Dobranoc.
Slovaak
Użytkownik
#37 - Wysłana: 3 Kwi 2005 01:35:23
Moze rzeczywiscie sie nie zrozumielismy. Jeden czołg mozie i nie przebije osłon ale kto wysłał by jeden czołg przeciwko krazownikowi?
waterhouse
Moderator
#38 - Wysłana: 3 Kwi 2005 01:55:15 - Edytowany przez: waterhouse
Bitwa rozstrzygnie sie w kosmosie. Flota zwyciezcy zmiecie sily naziemnie wroga.

W ciągu historii wojskowości ciągle toczył się wyścig na innowacje. Powstały czołgi - szybko pojwiły się panzerfausty. Są SCUDY - istnieją też antyrakiety. Założenie że pojawił się ultymatywny rodzaj broni - okręt na orbicie jest nielogiczne w tym świetle. Walka orbitalna to przeniesienie wojny w kolejny "wymiar". Ale podobnie jak zaawansowanie sił powietrznych nie Ziemi nie uczyniło czołgów bezużytecznymi - co pokazuje ostatnia wojna w Iraku, tak też w XXIV wieku wojna stricte lądowa i pojazdy lądowe muszą mieć spore znaczenie.

Ciągle nie doceniasz tak prozaicznych spraw, jak kamuflaż (np. holograficzny), zagłuszanie czujników etc. Zniszczenie całej armi lądowej przeciwnika może wcale nie być tak łatwe i oczywiste jak autorytarnie zakładasz. Patrząc na odporność wahadłowców w Star Treku, można tylko przepuszczać na temat odporności pojazdów lądowych.

Nijak ma sie to do przydatnosci/nieprzydatnosci czolgow.
Rozwazmy planete niczyja, na ktora obie strony wysadzily desant. Nie jest istotne czyje czolgi, armaty, kawaleria, grenadierzy i inne rycerstwo zwyciezy.


A jeśli bitwa w kosmosie nie zostanie rozstrzygnięta? Co powiesz o sytuacji z "Nor The Battle to The Strong"?
Jean Luc
Użytkownik
#39 - Wysłana: 3 Kwi 2005 13:04:43
Moze rzeczywiscie sie nie zrozumielismy. Jeden czołg mozie i nie przebije osłon ale kto wysłał by jeden czołg przeciwko krazownikowi?
A co za różnica czy strzela w pancerz jedna wiatrówka czy 500?
Jedzie sobie batalion czołgów, nic na powierzchni nie jest w stanie go zatrzymać; ktoś podaje współrzędne dna orbitę i kilkadziesiąt głowic fotonowych przerabia kilka km kwadratowych na pulpę. Przecież gdzieś bylo powiedziane że jeden okręt może to zrobić z całą planetą, jeśli ma czas.


Założenie że pojawił się ultymatywny rodzaj broni - okręt na orbicie jest nielogiczne. Ale podobnie jak zaawansowanie sił powietrznych nie Ziemi nie uczyniło czołgów bezużytecznymi - co pokazuje ostatnia wojna w Iraku, tak też w XXIV wieku wojna stricte lądowa i pojazdy lądowe muszą mieć spore znaczenie.

Karabin z lufą gwintowaną przegonił z pól bitewnych rycerstwo, mimo że broń palna nie jest na pewno ultymatywna.
Współczesne sily pancerne nie miałyby szans przeciwko morskim krążownikom, szczęśliwie dla pancerniaków, te stanowią zagrożenie tylko w strefie przybrzeżnej.
Lotnictwo nie jest aż tak potężniejsze, chociaż właśnie w Iraku, w czasie Pustynnej Burzy, były przypadki gdy na widok AH64 Apahe cały oddział czołgistów wyskakiwał ze swych pojazdów i dawał długą w pustynię.
waterhouse
Moderator
#40 - Wysłana: 3 Kwi 2005 13:58:15
Karabin z lufą gwintowaną przegonił z pól bitewnych rycerstwo, mimo że broń palna nie jest na pewno ultymatywna.

Tak - zamiast rycerstwa pojawiło sie coś innego.

Współczesne sily pancerne nie miałyby szans przeciwko morskim krążownikom, szczęśliwie dla pancerniaków, te stanowią zagrożenie tylko w strefie przybrzeżnej.

hmm.... przed operacją "Goodwood" (Normandia 44) Montgomery też święcie wierzył w potęgę ostrzału z morza i powietrza, tymczasme mimo zastosowanie tych środków na ogromną skalę niemieckie czołgi w znakomitej większości przetrwały.


kilkadziesiąt głowic fotonowych przerabia kilka km kwadratowych na pulpę

Ten sposób podbijania spowodowałby szybko brak planety do zamieszkania po sukcesie inwazjii.
Slovaak
Użytkownik
#41 - Wysłana: 3 Kwi 2005 15:37:55
Wszystko co zwiaze z druga wojan swiatowa (brak skutecznosci itp.) mozna przypisac słabej celnosci.

Ale jednak niszczyciele z drugiej wojny nie mialy by szans z czołgami. CZołgi sa mniejsze wiec trudniej jej zauwarzy a co za tym idzie trafic, działo niszczyciela miało kaliber do 130mm wiec bez problemu zniszczyło by czołg, armaty czołgowe miały kaliber do 100mm i kadłub niszczyciela tez by przeblło. Oczywisce nie mozna porównywac w ten sposób 1czołg=1okret.

a co do lotnictwa to nie jest takie silne ale moze walczyc w stolicy wroga juz pierwszego dnia i jest bardzo precyzyjne. Armia np musi pokonac wszystkich po drodze, a lotnictwo moze atakowac tyły osłabiajac cała armia. Dal porównania pancernik ma zacznie wieksza siłe ognia niz eskadra mysliwców. ale kogo łatwiej trafic?
waterhouse
Moderator
#42 - Wysłana: 3 Kwi 2005 15:58:22
a co do lotnictwa to nie jest takie silne ale moze walczyc w stolicy wroga juz pierwszego dnia i jest bardzo precyzyjne. Armia np musi pokonac wszystkich po drodze, a lotnictwo moze atakowac tyły osłabiajac cała armia.

A czy lotnictwo może zajmować teren? Oczywiście nie, więc każda wojna konwencjonalna musi się rozstrzygnąć na powierzchni.
Slovaak
Użytkownik
#43 - Wysłana: 3 Kwi 2005 16:04:58
Dokładnie, wojska lodowe zabezpieczaja teren ale jak gdyby kogos zastraszyc wysłaniem lotnictwa.
waterhouse
Moderator
#44 - Wysłana: 3 Kwi 2005 16:08:42
Dokładnie, wojska lodowe zabezpieczaja teren ale jak gdyby kogos zastraszyc wysłaniem lotnictwa.


I dlatego w ST armia lądowa wciąż musi odgrywać pewną rolę
Scimitar
Użytkownik
#45 - Wysłana: 4 Kwi 2005 11:11:33
Ale gdyby artyleria była produkowana w dużych ilosciach,
(a zważywszy na niższe koszty produkcji było by to prawdopodobne) to wątpie czy starczylo by miejsca do manewrowania w polu ostzrału nawet na orbicie; a patrząc się na tendencje rozwojowe współczesnej artylerii, to podejrzewam, że zasięg takiej bronii w wieku XXIV byłby wystarczający, aby odstraszyć ewentualnych amatorów "oszczeliwania zza horyzontu", a ewentualne uchylanie się moglo by być zniwelowane np. wiązką ściągajacą (jak w pierwszym "pierwszym kontakcie")
Pah Wraith
Użytkownik
#46 - Wysłana: 4 Kwi 2005 11:22:41
Bartek, a kto się przywita? To przecież Twój pierwszy post tutaj.
Jean Luc
Użytkownik
#47 - Wysłana: 4 Kwi 2005 23:29:21
Wydawalo mi sie ze ta altyleria miala sluzyc do walki naziemnej, "oszczeliwanie" okretow to tak tylko przy okazji. Mysle ze mozna by stworzyc jakies armaty antyokretowe ale nie bylyby zbyt skuteczne przeciw celom naziemnym. Jednoski do walki naziemnej, jednostki do walki anytkosmicznej, do walki antywahadlowcowej, jakies przenosne emitery wiazek holowniczych, generatory oslon, oslona poietrzna... W sumie ile? Tysiac jednostek? Wiecej? Jak toto szybko przetransportowac na planete? I po co? To bedzie wielki, nieruchawy oddzial, bardziej kosztowny i wymagajacy wiekszej obslugi niz najwieksze okrety. Nawet nie w polowie tak samowystarczalny. I mimo wszystko znacznie latwiejszy do zniszczenia.
Slovaak
Użytkownik
#48 - Wysłana: 4 Kwi 2005 23:38:11
Wiesz ile ludzi potrzeba na okręt średniej wielkoosci, ile surowców, nie wiem ile to kosztuje w XXIV wieku ale dzis budowa i utrzymanie okrętu należy do najkosztowniejszych przedsięwzieć. W dodatku okręt kosmiczny stale trzeba "pilnowac". A jednostki naziemne zaparkuja w bunkrze i beda czekac nie czerpiąc zadnych zasobów.

Wydawalo mi sie ze ta altyleria miala sluzyc do walki naziemnej, "oszczeliwanie" okretow to tak tylko przy okazji

W sumie tak ale skoro zaatakowałes nasza altyleria okretem to ci odpowiedzielismy.
waterhouse
Moderator
#49 - Wysłana: 4 Kwi 2005 23:41:15
Jednoski do walki naziemnej, jednostki do walki anytkosmicznej, do walki antywahadlowcowej, jakies przenosne emitery wiazek holowniczych, generatory oslon, oslona poietrzna... W sumie ile? Tysiac jednostek? Wiecej? Jak toto szybko przetransportowac na planete? I po co?

Większość jednostek może mieć budowę modularną, na tym samym "podwoziu" można instalować wiele różnych typów uzbrojenia. Poza tym najlepszą jednostką do zwalaczania wahadłowców będą inne wahadłowce czy też pojady suborbitalne. Sądzę wiec, że jest kilka podstawowych typów jednostek naziemnych, dostosowywanych do potrzeb.
Podstawową cechą wszystkich tych pojazdów będzie b.duża mobilność - przy tej technlogii nie jest to wcale takie trudne.
Co do produkacji/transportu - są przecież replikatory przemysłowe....
(...)bardziej kosztowny i wymagajacy wiekszej obslugi niz najwieksze okrety. Nawet nie w polowie tak samowystarczalny. I mimo wszystko znacznie latwiejszy do zniszczenia.

Większość z tych oddziałów będzie wymagała minimalnej obsługi - zawsze można zamontować AI.

Co do przydatności okrętów - one nie będą zdobywać ani utrzymywać terenów - okręty służą do walki z innymi okrętami.
Jean Luc
Użytkownik
#50 - Wysłana: 4 Kwi 2005 23:46:34
Trekowe okrety nie wymagaja pilnowania, caly czas na siebie zarabiaja. Wojna czy pokoj, zawsze sa przydatne.

skoro zaatakowales nasza altyleria okretem to ci odpowiedzielismy
To ja przepraszam
Slovaak
Użytkownik
#51 - Wysłana: 4 Kwi 2005 23:49:16
Wybaczam
cezary
Użytkownik
#52 - Wysłana: 5 Kwi 2005 00:44:51
wtrace swoje 12 groszy:
jednostki naziemne w swiecie treka nie maja sensu bytu, chyba ze w ograniczonym zakresie jako sily policyjne
powody:
wahadlowce, okrety i inne latajcidla moga zniesc obrone przeciwnika bez problemu
zmiana sposobu walki - 500 lat temu bral jeden z drugim kumpli, wsiadali na kon i hejze mosci panowie, w dzisiejszych czasach, jak widac po ostatnich wojnach w Iraku i Afganistanie, wielka role odgrywaja pociski wystrzeliwywane z samolotow czy innych bombowcow, rola armii naziemnej sprowadza sie tylko do czyszczenia pozostalosci i chirurgicznych atakow na pozostalosci wroga (zreszta bylaby jeszcze mniej potrzebna, gdyby wojskowi nie brali cywilow jako tarcze).

oczywiscie nie przecze, ze taka armia istnieje (hmm... bedzie istniec... jeez) w XXIV wieku, ale jej rola bedzie ograniczona wlasnie do dzialan w miastach czy cos. I tym samym watpie w sensownosc istnienia czolgow i innej artylerii naziemnej, gdy to samo mozna (bedzie) zrobic z orbity i do tego lepiej.
waterhouse
Moderator
#53 - Wysłana: 5 Kwi 2005 01:26:30 - Edytowany przez: waterhouse
widac po ostatnich wojnach w Iraku i Afganistanie, wielka role odgrywaja pociski wystrzeliwywane z samolotow czy innych bombowcow, rola armii naziemnej sprowadza sie tylko do czyszczenia pozostalosci i chirurgicznych atakow na pozostalosci wroga

Taaakk...armia USA robiła to zwłaszcza podczas Drugiej Wojny w Zatoce.

Wojnę konwencjonalną (teraz i w XXIV w.) można wygrać tylko i wyłącznie na lądzie. Tylko armia może dokonać inwazji planetarnej. Flota tego nie zrobi. Zniszczenie sił naziemnych (powiedzmy - 1 mln żołnierzy) wroga rozmiesczonych na planecie wielkości Ziemi, przy takich możliwościach zagłuszająco-kamuflażowych to zadanie dla kilkuset okrętów na co najmniej kilka tygodni, co przy wojnie prowadzonej na skalę kwadrantu jest gigantycznym marnotrawstwem.

Watpię aby 30,000 tys. żołnierzy przewożonych w konwoju ochranianym przez USS Defiant w "Waltz" służyło do akcji policyjnych.

Torres w "Elogium" wspomina o klingońskich "ground attack vehicles"...
John Belushi
Użytkownik
#54 - Wysłana: 5 Kwi 2005 06:08:57
oglądałem ostatnio program na Discovery o śmigłowcach.
co prawda o tych z końca XX początku XXI wieku
ale zagadnienie myślę podobne:

porównanie armi UW z NATO pokazywało że ten pierwszy ma ogromną przewagę w czołgach (chodziło przede wszystkim o ilość ale też niektóre parametry). co zorbiło NATO żeby tą przewagę wyrównać?? nie zaczęli masowo budować kolejnych typów czołgów tylko... stworzyli Apacha.

z tego porównania wyszło że Apach do konwencjonalnych czołgów ma przewagę 12:1. myślę że przy porównaniu wahadłowców z czołgami w XXIV w. było by podobnie.

Zniszczenie sił naziemnych (powiedzmy - 1 mln żołnierzy) wroga rozmiesczonych na planecie wielkości Ziemi, przy takich możliwościach zagłuszająco-kamuflażowych to zadanie dla kilkuset okrętów na co najmniej kilka tygodni, co przy wojnie prowadzonej na skalę kwadrantu jest gigantycznym marnotrawstwem.

niekoniecznie. zniszczenie jednostek dowódczych, odcięcie od źródła zapasów, pozbawienie łączności itp. powoduje że takie rozproszone siły nie mają większego znaczenia (opuszczają stragiczne stanowiska bojowe, pozostają bezsilne, tracą morale itp.)
waterhouse
Moderator
#55 - Wysłana: 5 Kwi 2005 08:52:19
z tego porównania wyszło że Apach do konwencjonalnych czołgów ma przewagę 12:1. myślę że przy porównaniu wahadłowców z czołgami w XXIV w. było by podobnie.


I właśnie dlatego Rosjanie dysponują (dysponowali) najlepszymi zestawami AAA na świecie. Dziwne to liczbowe porównanie...

niekoniecznie. zniszczenie jednostek dowódczych, odcięcie od źródła zapasów, pozbawienie łączności itp. powoduje że takie rozproszone siły nie mają większego znaczenia (opuszczają stragiczne stanowiska bojowe, pozostają bezsilne, tracą morale itp.)

Zapasy w dobie replikatorów etc są sprawą drugorzędną. A w czasie kiedy flota siedzi na orbicie,pracowicie wyłuskując każdą jednostkę bojową, wróg zajmuje kilka niebronionych układów. Flota musi zwinąć "oblężenie" a sytuajca wraca do stanu poprzedniego. Morale? A jeśli na dole są Klingoni?
Slovaak
Użytkownik
#56 - Wysłana: 5 Kwi 2005 09:29:35
Dlaczego armia lądowa nie miałą by szans? Piszecie tak jakby tylko okręty uległy ewolucji. Czołgi i baterie altyleri tez pewnie maja działa o takiej sile jak okręty (bylo tak w drugiej wojnie) dalej napewno maja osłony, albo poruszaja sie tylko w jakim polu które chroni np. cały batalion. Czyli wyobraźmy sobie taki excelsior-28 bateri przeciw niemu 50 o podobnej sile. Excelsior nie moze ty 28 skierowac w jedna strone.

fajna ta dyskusja moze ja ktos odnajdzie za 300 lat?;)
Picard
Anonimowy
#57 - Wysłana: 5 Kwi 2005 17:26:41
Dla mnie istnienie wielkich sił lądowych w czasach gdy możliwe jest zniszczenie całego świata z orbity planety ( patrz działania gatunku 8472 w walce z Borgiem ) jest olbrzymim marnotrawstwem środków . Załoga jednego okrętu GF to w najlepszym razie coś około tysiąca dusz , jednocześnie statek ten ma siłę ognia - i co jeszcze ważniejsze mobilność - dającą mu potężny potencjał militarny . Natomiast Armia Lądowa licząca sobie na pewno ponad milion wojaków ( siłą rzeczy ograniczona do powierzchni świata , na którym stacjonuje ) była by starsznie mało skuteczna na skale galaktyczną . Nie wyobrażam sobie przeżucania tak wielkich sił lądowych z jednego ogarniętego wojną świata na drógi , tym bardziej , że jak mi się wydaje również okręty GF mają dowolną możliwość niszczenia celów naziemnych z orbity świata nad , którymi stacjonują . Jednocześnie naziemna altyleria miała by raczej olbrzymie trudności aby się ,,odwdzięczyć" atakującym ze statku za obstrzał ich pozycji . Po pierwsze : działa naziemne musiały by być wyposażone w dużo słabsze osłony niż statki stąd duże prawdopodobieństwo , iż zostały by zniszczone za pierwszym starzałem jednostki ,,orbitalnej" . Po drugie: w próżni ( gdzie operują jednostki GF i inne ) nie ma tarcia co pozwala na szybkie manewry nawet pozornie ociężałym okrętą i uniknięcie ewentualnej riposty pochodzącej od naziemnej altylerii . Natomiast działa cechowała by niska mobilność co ostatecznie pozbawiło by je szans w starciu z okrętami . To , że nie ma w świecie ST wielkich oddziałów zbrojnych wcale nie oznacza , iż nie prowadzi się tam walk na planetach . W pamięci utkfił mi fragment jednego odcinka ,,Voyagera" , w którym to Janeway opowiadała Siedem o wielodniowej wymianie ognia z grópką Kardasjan podczas wojny Federacji z tymi ostatnimi . Dowodzi to , że walki na planetach są toczone ale są to raczej potyczki niż regularne bitwy ...
Slovaak
Użytkownik
#58 - Wysłana: 5 Kwi 2005 20:08:44
Armia wcale nie musi sie składac z miliona żołnierzy chyba że mówimy juz o całej armi. Dywizja to kilka tysiecy żołnierzy, kilkaset czołgów czy bateri altyleri. Osłony czołgów pewnie sa słabsze niz okretu wiec jeden strzał ich zniszczy ale czołgów jest wiecej chocby dlatego ze są tańsze. Okręty mogą je zniszczyc ale kto ma wieksze szanse okręt np. excelsior z 28 bateriami (nie moze strzelac wszystkimi w to samo miejsce) czy dywizjon altyleri wyposażony w baterie o tej samej mocy co wiecej rozmieszczony po znacznym obszarze np. 1km*. altyleria bedzie mogła skupic ogień w jednym punkcie a okret kazdego po kolei namierzać. I nie wystarczy w sam srodek grupy wpakowac kilka torped.

Mówiono że okret moze znizczyc powieszchnie całej palnety i tylko mówiono. Baze na TrelkaV atakuja 3 B'Rel, nawet jej nie zniszczyły. Cardassia Prime jest bombardowana przez CALĄ flote Jem'Hadar i Breen jendak wiekszosc ludnosci przetrwała.
waterhouse
Moderator
#59 - Wysłana: 5 Kwi 2005 21:24:38
Dla mnie istnienie wielkich sił lądowych w czasach gdy możliwe jest zniszczenie całego świata z orbity planety ( patrz działania gatunku 8472 w walce z Borgiem ) jest olbrzymim marnotrawstwem środków .

Jeśli chce się zrobić coś więcej niż tylko przerobić planętę na lawę, to desant jest konieczny (patrz I bitwa o Chin'toka).

Natomiast Armia Lądowa licząca sobie na pewno ponad milion wojaków ( siłą rzeczy ograniczona do powierzchni świata , na którym stacjonuje ) była by starsznie mało skuteczna na skale galaktyczną . Nie wyobrażam sobie przeżucania tak wielkich sił lądowych z jednego ogarniętego wojną świata na drógi , tym bardziej , że jak mi się wydaje również okręty GF mają dowolną możliwość niszczenia celów naziemnych z orbity świata nad , którymi stacjonują .

Takie liczby padały w czasie wojny z Dominum (dotyczące liczebności sił kardasjańskich utraconych w danym momencie).
Co do przerzucanie...od tego są konwoje i specjalistyczne okręty. Chociaż wiemy że Galaxy jest w stanie przewieźć kilka tysięcy ludzi w razie "emergency".


że jak mi się wydaje również okręty GF mają dowolną możliwość niszczenia celów naziemnych z orbity świata nad , którymi stacjonują

Celów cywilnych - na pewno. Celów militarnych - wątpię. Przy takim potencjale prowadzenia wojny elektronicznej, namierzanie wcale nie musiałby by być tak prostą sprawą.

Po drugie: w próżni ( gdzie operują jednostki GF i inne ) nie ma tarcia co pozwala na szybkie manewry nawet pozornie ociężałym okrętą i uniknięcie ewentualnej riposty pochodzącej od naziemnej altylerii

Ilu torped jednocześnie może jednocześnie "uniknąć" okręt klasy Galaxy?

Natomiast działa cechowała by niska mobilność co ostatecznie pozbawiło by je szans w starciu z okrętami

A skąd ten wniosek?
Scimitar
Użytkownik
#60 - Wysłana: 6 Kwi 2005 10:33:44 - Edytowany przez: Scimitar
Dlaczego armia lądowa nie miałą by szans? Piszecie tak jakby tylko okręty uległy ewolucji. Czołgi i baterie altyleri tez pewnie maja działa o takiej sile jak okręty

Może, ale ewolucja uzbrojenia naziemnego mogła tez pójść w kierunku stworzenia jednostek mniejszych i mobilniejszych, może i z mniejszą siłą ognia, ale za to łatwiejszych w produkcji i szybko reagujących na działania wroga i tak jak pisał Waterhouse mogą być to różne typy uzbrojenia na tym samym module - już od II wojny światowej stosowane rozwiązanie. Siła ognia tez nie musiała by byc zbyt wysoka, bo jak było to widać w "pierwszym kontakcie" precyzyjne skupienie ognia to nie problem, a wątpię czy osłony i pancerz okretu, czy też jakiejś fortyfikacji wytrzymały by jednoczesny atak powiedzmy kilkuset jednostek.

porównanie armi UW z NATO pokazywało że ten pierwszy ma ogromną przewagę w czołgach (chodziło przede wszystkim o ilość ale też niektóre parametry). co zorbiło NATO żeby tą przewagę wyrównać?? nie zaczęli masowo budować kolejnych typów czołgów tylko... stworzyli Apacha.

USA poza wyprodukowaniem Apachy stworzyła tez czołgi Abrams, a te o ile się orientuje wytrzymają uderzenie przynajmniej jednego pocisku Hellfire z Apacha, lub jakichkolwiek odpowiedników z całego świata - patrz pancerz reaktywny, poza tym są już pancerze o 70% skuteczniejsze wytrzymujące po pare trafień.

Jest jeszcze kwestia budowy zakładu produkującego tego typu jednostki:
1. byłby on na planecie - nie wymagał by systemu podtrzymywania życia
2. dostęp do surowów - odpada kwestia transportu na orbitę
3. łatwiejszy do zamaskowania - nie jest problemem wydrążenie odpowiednio głęboko dziury i ulokowanie w niej zakładu - jakoś nie widziałem instalacji z urządzeniem maskujacym
4. bylby mniejszy od portu kosmicznego - jednostki były by zdecydowanie mniejsze od okrętów toteż nie potrzebne by było odpowiednie miejsce na ich montaż.
5. i łatwiejszy do obronienia

była by starsznie mało skuteczna na skale galaktyczną . Nie wyobrażam sobie przeżucania tak wielkich sił lądowych z jednego ogarniętego wojną świata na drógi , tym bardziej , że jak mi się wydaje również okręty GF mają dowolną możliwość niszczenia celów naziemnych z orbity świata nad , którymi stacjonują

"spulchnianie świata" z orbity raczej nie wpływa pozytywnie na jego zdolności do póżniejszego zasiedlenia.

Poza tym siły naziemne były by używane tylko tak jak to było wcześniej wspomniane przy jakiś większych konfliktach, gdzie flota ochraniała by je z orbity. Przebudowanie (to jest demontaż niepotrzebnego sprzętu i przeznaczenie przestrzenii na transport wojska) kilku statków rozmiarów np. klasy Intrepid rozwiązało by problem transportu (przykro mi, że posłuże się takim przykładem, ale ładnie to było widać w SW "mroczne Widmo")

Przy okazji mogły by być to w durzej mierze automatyczne pojazdy sterowane z poza terenu działań militarnych np. w stopniu 1 osoby na 10 pojazdów.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Armia "Lądowa"

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!