USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Miłość i seks w świecie ST
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#91 - Wysłana: 17 Lip 2006 16:02:43
Odpowiedz 
Jurgen

Z czego się śmiejesz to chyba dobra propozycja
Jurgen
Moderator
#92 - Wysłana: 17 Lip 2006 16:19:57
Odpowiedz 
Dobra? Ba, bardzo dobra.
Q__
Moderator
#93 - Wysłana: 17 Lip 2006 16:23:54
Odpowiedz 
Dobra? Ba, bardzo dobra.

Ano
Alek Roj
Użytkownik
#94 - Wysłana: 17 Lip 2006 19:58:33 - Edytowany przez: Alek Roj
Odpowiedz 
Jurgen
w TMP pojawiło się takie zdanie, że Deltanie zobowiązują się do zachowania celibatu. Nie jestem tylko pewien, czy dotyczyło ono wstępujących do GF (...), czy odnosiło się do wszelkich kontaktów Deltan z innymi (...) gatunkami (wtedy byłoby zapewne wymagane przez samych Deltan).

W wersji TV z 1983 r. (i tylko tam) rzecz przedstawia się tak:
Sulu pomaga pani nawigator przy komputerze, ale ponieważ pani nawigator b. mu się podoba - wszystko mu się "sypie" (zabawna scena). I wówczas jesteśmy świadkami rozmowy, o której piszesz, a brzmi ona dokładnie tak:
Ilia: I'm sworn to celibacy, Mr Sulu. That makes me as safe as any human female.
Decker: The Captain didn't mean anything personal.
Ilia: I would never take advantage of a sexually immature species. You can assure him that's true, can't you?
Decker: (bardzo dziwne spojrzenie)

"Safe" może w tym kontekście znaczyk tak "wolna od zagrożenia ze strony mężczyzn", jak i "nie stwarzająca zagrożenia". Druga kwestia Ilii pozwala optować za tym drugim znaczeniem. Spojrzenie Deckera może natomiast znaczyć dokładnie wszystko i nic. A wyrzuty, jakie por. Ilia robi mu w cztery oczy, jeszcze tę dwuznaczność pogłębiają. Kobieta nie robi takich wyrzutów mężczyźnie, z którym chodziła tylko do salonu gier elektronicznych. No chyba, że ma 12 lat. Jeśli więc scena "korzytarzowa" miała znaczyć coś innego, to została źle zagrana.
To w wersji TV. Sceny dodane w tej wersji nie pojawiły się ani w wersji kinowej (jeśli wierzyć menu na DVD), ani - to na pewno! - w wersji reżyserskiej. Może ktoś z Was wie, czy w wersji TV przywrócono je w porozumieniu z twórcami? Odwołując się do metodologii badań dzieła literackiego - to, co autor wykreślił, jest tym, czego w utworze nie chciał.

Bez tych scen wymowa dialogu na korytarzu Enterprise zdaje się być bardziej jednoznaczna. Ilia zdaje się mówić: "Nie ja ciebie, lecz ty mnie wykorzystałeś". Decker zdaje się odpowiadać: "Masz słuszność, postąpiłem źle, ale żałuję swego odejścia bez pożegnania. Drugi raz bym tak nie postąpił". A może nawet: "Żałuję, że cię opuściłem; daj mi jeszcze jedną szansę". Potem, na mostku, spojrzenie pani porucznik znad konsoli zdaje się mówić więcej, niż tylko: "Wybaczam ci".

To, co napisałem wyżej, to tylko próba analizy interpretacyjnej dzieła filmowego (jako dzieła filmowego - a więc obejmująca to i tylko to, co w samym dziele jest), dokonana przez filmoznawcę-amatora. Podkreślam: amatora.
Nic więcej. I w dodatku sam nie wiem, czy (i na ile) serio.

Analizą komentarzy zajmę się, gdy mi czas pozwoli.
Q__
Moderator
#95 - Wysłana: 17 Lip 2006 21:40:51
Odpowiedz 
Alek Roj

Trochę trudno mi pogodzić uczucie zranienia Ilii przez Deckera w świetle powszechnie znanej swobody seksualnej Deltan. Ale któż do końca zrozumie uczucia Obcych? Może Delatanie mimo traktowania seksu jako zwykłej formy kontaktu międzyludzkiego poszukują trwałych (acz nie "wiernych" w naszym rozumieniu) związków...
Alek Roj
Użytkownik
#96 - Wysłana: 17 Lip 2006 22:28:40 - Edytowany przez: Alek Roj
Odpowiedz 
Q__
Może Delatanie mimo traktowania seksu jako zwykłej formy kontaktu międzyludzkiego poszukują trwałych (acz nie "wiernych" w naszym rozumieniu) związków...

Mniej więcej taka jest moja hipoteza! (Aha, gdzie poza TMP występują Deltanie? W nieznanym mi DS9? W mało znanym mi Voyagerze?)

Podobną (pozorną) sprzeczność widać w kulturze "dzieci-kwiatów" (która - współistniejąc w czasie z TOS i stanowiąc jedno ze źródeł inspiracji w kulturze jeszcze w czasach tworzenia TMP - mogła stanowić wręcz pierwowzór rasy Deltan). Z jednej strony "wolna miłość" jako ogólny styl życia, z drugiej - widoczna zwłaszcza w tekstach zespołów mniej lub bardziej związanych z tym ruchem - tęsknota za prawdziwą Miłością przez duże M, szczęście płynące z jej odnalezienia (bądź odzyskania), smutek i cierpienie wywołane jej utratą. W praktyce często ponoć bywało tak, że owo "odnalezienie" powodowało odejście z "ruchu" obojga zainteresowanych, przy zachowaniu (przynajmniej czasowym) wszystkich pozostałych elementów hippiesowskiego stylu życia.

Przyjmijmy hipotezę, że podobne rozróżnienie (niekoniecznie identyczne - twoja hipoteza "braku wierności" wydaje się nie mniej prawdopodobna) może cechować kulturę Deltan. Bo faktem jest, że Ilia w rozmowie z Deckerem zachowuje się jak zraniona. Przyjrzyj się jej w scenie "w korytarzu" jeszcze raz. Nie odnosisz wrażenia, że jest bliska płaczu?
Q__
Moderator
#97 - Wysłana: 17 Lip 2006 23:44:33 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Alek Roj

Ależ zgadzam się z Tobą w zupełności co do faktu,m że Ilia była zraniona... Chciałem Cię tylko skłonić do wygłoszenia tej opinii systemem "kawa na ławę". Sądzę zresztą, że może Decker podszedł do niej tylko jak do obiektu seksualnego podczas gdy dla Ilii był tym "wyróźnionym" kochankiem. Byłby to zresztą przykład międzygatunkowych nieporozumień o których mówiliśmy...

http://www.memory-alpha.org/en/wiki/Deltan

Nb. Deltanie mocno przypominają mi rownie swobodnych pod względem seksu mieszkańców planety Beldene z cyklu haińskiego Ursauli K. Le Guin.
Alek Roj
Użytkownik
#98 - Wysłana: 18 Lip 2006 00:11:36 - Edytowany przez: Alek Roj
Odpowiedz 
Q__
Sądzę zresztą, że może Decker podszedł do niej tylko jak do obiektu seksualnego (...).

Myślę, że nie. Bo wówczas nie zachowywałby się wobec niej tak, jak się zachowuje. To nie jest tylko zakłopotanie. On też musiał coś czuć.
Mogło być tak, że został przeniesiony i po prostu nie pożegnał się, bo uznał, że "tak będzie lepiej". Może chciał uniknąć kłopotliwej sytuacji. Albo sam nie wiedział, dlaczego. Może za bardzo zależało mu na karierze w GF, żeby złożyć rezygnację. Możliwych powodów mogło być wiele. Zresztą - my, Ziemianie, czasem robimy głupie rzeczy, których potem żałujemy. Ale to chyba jednak nie było to, o czym mówisz.

Aha: To czego dowiedziałem sie o Deltanach tutaj, było dla mnie pewnym zaskoczeniem, bo na podstawie TMP w wersji reżyserskiej wyrobiłem sobie o nich zupełnie fałszywe wyobrażenie, całkowicie przeciwne do tego, co tu opisano. Uznałem ich mianowicie za totalnych monogamistów (odpowiednik ziemskich tantryków), Ilię zaś - i tu, w świetle naszych powyższych rozważań, mogłem mieć słuszność - za rodzaj Madame Butterfly przeniesionej w kosmos.
Q__
Moderator
#99 - Wysłana: 18 Lip 2006 00:24:53
Odpowiedz 
Alek Roj

Uznałem ich mianowicie za totalnych monogamistów

Wybacz

Specyfiką Deltan był właśnie totalny promiskuityzm polegający na trakttowaniu seksu jako jednej z najnaturalniejszych dziedzin kottaktów międzyludzkich. Mało tego, początkowo usiłowali "nawrócić" na swoje myślenie i inne gatunki.

On też musiał coś czuć.
Możliwych powodów mogło być wiele.

To prawda, niegdy patrząc z zewnatrz (a zwłaszcza na ekranie) na parę zakochanych, czy nawet ex-zakochanych nie będziemy wiedzieć na 100% co między nimi zaszło... To zawsze ich tajemnica...
Alek Roj
Użytkownik
#100 - Wysłana: 18 Lip 2006 00:35:19
Odpowiedz 
Q__
Specyfiką Deltan był właśnie totalny promiskuityzm polegający na trakttowaniu seksu jako jednej z najnaturalniejszych dziedzin kottaktów międzyludzkich. Mało tego, początkowo usiłowali "nawrócić" na swoje myślenie i inne gatunki.

To ostatnie jeszcze bardziej upodabnia ich do hippiesów. Aha, dzięki za link, który wyjaśnił mi wiele. Zawsze zastanawiałem się, czy brak włosów u Ilii jest naturalną cechą jej rasy (tak!), czy też - jak u mnichów buddyjskich - zewnętrznym wyrazem przyjętej ascezy (nie!).
Q__
Moderator
#101 - Wysłana: 18 Lip 2006 00:43:20 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Alek Roj

Zawsze zastanawiałem się, czy brak włosów u Ilii jest naturalną cechą jej rasy (tak!), czy też - jak u mnichów buddyjskich - zewnętrznym wyrazem przyjętej ascezy (nie!).


Ja też, i też znam odpowiedź...

Podobnym typem "człowieka służby" - tylko podniesionym do kwadratu - jest Picard. Nieźle go opisałeś, choć jaki był za młodu

Za młodu Picard poczynał sobie w duchu Kirka:
http://www.memory-alpha.org/en/wiki/Miranda_Vigo
Alek Roj
Użytkownik
#102 - Wysłana: 18 Lip 2006 11:45:06 - Edytowany przez: Alek Roj
Odpowiedz 
W kontekście tematyki "deltańskiej" zastanawia mnie, jak to jest z dążnością do stałego związku wśród istot rozumnych dwupłciowych? Czy jest ona naturalną, podświadomą tendencją - niezależną od zewnętrznych uwarunkowań kulturowych? Czy też jedynie efektem presji owych uwarunkowań i innych czynników?

Zdaniem wielu - zwłaszcza w latach 60 - wewnętrzna potrzeba stałej relacji nie istnieje, a naturalnym stanem istoty ludzkiej jest "deltanizm". Blokuje go rzekomo jedynie zagrożenie chorobami przenoszonymi drogą płciową oraz nacisk na pewność tożsamości ojca dziecka. Jeżeli więc na Delcie IV chorób wenerycznych nie ma, a tożsamość dziecka związana jest z matką (lub istnieje jakieś uwarunkowanie biologiczne, o którym nie wiemy), to Deltanie byliby tym, czym w podobnych warunkach byłaby każda podobna rasa.

Możliwa jest też inna hipoteza: że nawet po "zdjęciu" wszelkich zewnętrznych uwarunkowań seksualnych dążność do stalego związku - świadoma lub nie, pozostanie. Po prostu istnieje naturalna "potrzeba stałości", koniecznej dla zachowania równowagi psychicznej.
Casus Ilii i Deckera wygląda na opowiedzenie się tworców TMP po stronie tej właśnie hipotezy. Podobna wydaje się być teza zupełnie "niefantastycznego" filmu Petera Yatesa "John and Mary", nakręconego 10 lat wcześniej: dwoje ludzi chcialo się po prostu ze sobą przespać, ale niechcący okazalo się, że tak naprawdę chcą czegoś więcej.

Istnieje też opcja pośrednia. Zdaniem m.in. wspomnianego przeze mnie wyżej Roberta Rimmera (nie mającego zresztą nic wspólnego z SF) u istoty ludzkiej istnieje jednocześnie "potrzeba stalości" i "potrzeba zmiany". Wg niego zatem idealnym pogodzeniem tych 2 tendencji byłaby tzw. synergamia, praktycznie realizowana poprzez "małżeństwo grupowe" (rozumiane jako wspólnota 4-8 mężczyzn i kobiet w proporcji 1:1, funkcjonująca na zasadzie rotacji).
Q__
Moderator
#103 - Wysłana: 18 Lip 2006 12:01:11
Odpowiedz 
Alek Roj

Była też koncepcja "małzeństwa koleżeńskiego" słynnego Bertranda Russella, który głosił, że związek powinien być zbudowany na podobnie silnych, przyjacielskich podstawach co ów niedoszły Geordiego z ową inżynier, jednak małzonkowie nie powinni zbyt rygorystycznie pilnować swej wierności...

Co do potrzeby monogamii jest też możliwe rozwiązanie kompromisowe: jedni ją mają, inni nie. W "Najeździe z przeszłosci" J.P. Hogana społecznosć osadników wychowanych z zygot przez roboty w układzie Tau Ceti żyje wolna od uprzedzeń i wyzbyta wszelkich (zwykle szkodliwych) uwarunkowań, które narzuca nam ślepo przyjmowana tradycja. Żyje też w pełnej swobodzie seksualnej na cokolwiek "deltanską" modłę... Jednak po przybyciu niedobitków ludności Ziemi okazuje się, że jedynym ziemskim pomysłem (obok wyżej rozwiniętych technologii mysliwsko-militarnych), który przyjmuje się wśród osadników jest instytucja (traktowanego bodaj po "russellowsku") małżeństwa...
Alek Roj
Użytkownik
#104 - Wysłana: 18 Lip 2006 12:49:26 - Edytowany przez: Alek Roj
Odpowiedz 
Q__
Była też koncepcja "małzeństwa koleżeńskiego" słynnego Bertranda Russella, który głosił, że związek powinien być zbudowany na podobnie silnych, przyjacielskich podstawach co ów niedoszły Geordiego z ową inżynier, jednak małzonkowie nie powinni zbyt rygorystycznie pilnować swej wierności...

Russell był zresztą bodajże jednym z idoli (by nie rzec: ideologów) ruchu hippiesowskiego. Jego pomysl przypomina to, co współcześnie zwie się "związkiem otwartym". Nie wiem, co na to psychologia - jestem filologiem polskim, a nie psychologiem.

Co do potrzeby monogamii jest też możliwe rozwiązanie kompromisowe: jedni ją mają, inni nie.

Albo jedni ją widzą, a inni nie.

Wyobraźmy sobie np. "planetę tantryków". Jak wiadomo, indyjska tradycja tantryczna opiera się na przekonaniu, że poprzez jedność seksualną można i należy dążyć do jedności duchowej i - w konsekwencji - do doskonalenia właśnie duchowego. Akt seksualny jest więc praktyką religijną. Jednakże w związku monogamicznym - a wynika to z przesłanek nie tyle moralnych, co praktycznych: ponieważ nie ma 2 takich samych mężczyzn ani 2 takich samych kobiet, nie ma doskonalenia wlasnej seksualności "w ogóle", a tylko w danym związku z daną osobą (ale to się nie dzieje samo - podobno istnieje cały rozbudowany system wspólnych "ćwiczeń"). Po zmianie partnerki lub partnera wszystko trzeba więc zaczynać od początku. Promiskuityzm byłby zatem skazaniem się bylejakość tak seksualną, jak i duchową.
Oczywiście i tu bylaby możliwa opcja pośrednia: podzial na "zwykłe" kontakty seksualne i "szczególne" kontakty w ramach stałego związku (vide: twoja hipoteza na temat Deltan), będące 2 "poziomami" przeżywanej seksualności. Tyle, że - jeśli wierzyć zaawansowanym tantrykom - te pierwsze tak bardzo ustępują tym drugim, że stają się po prostu nieatrakcyjne.
Zatem na takiej "planecie tantryków" (byłby to niezły temat na historię SF) istoty dzieliłyby się na żyjące w stałych związkach i poszukujące takowych. Te pierwsze byłyby monogamiczne, te drugie - nie.
W przypadku Deltan mogę sobie wyobrazić, że rozwój ich płciowości zaszedl tak daleko, iż mogą osiągnąć stan nirwany seksualnej "na zawołanie", z kimkolwiek. W takim wypadku współżycie z istotą "mniej rozwiniętą" byłoby rzeczywiście "wykorzystaniem" jej w sensie bardzo głębokim - różnica w poziomie doznań sprowadzałaby ją bowiem do roli gumowej lalki. Jednakże optowałbym raczej za hipotezą seksualności "dwupoziomowej" - trywializujące porównanie do "podania ręki" mówi samo za siebie. "Wykorzystanie" wiązałoby się wówczas z ryzykiem obudzenia uczuć wyższych u owej "mniej rozwiniętej" istoty (dla ktorej akt płciowy mógłby okazać się czymś więcej, niż "podanie ręki"). Ale, jak się zdaje, "uczucia wyższe" nie są obce również Deltanom. Ich też można "wykorzystać" i zranić i żaden "wyższy poziom rozwoju" nic im nie pomoże. Możliwe więc nawet i to, że ich "wyższość" w omawianej dziedzinie jest li tylko złudzeniem, wynikłym z różnic w obyczajowości. Mówiąc dobitniej: swoistym szowinizmem, podobnym do wolkańskiego.
Q__
Moderator
#105 - Wysłana: 18 Lip 2006 13:06:36
Odpowiedz 
Alek Roj

Jego pomysl przypomina to, co współcześnie zwie się "związkiem otwartym".

Zgadza się...

Nie wiem, co na to psychologia

Są róźni psycholodzi i róźne opinie... To kwestia cokolwiek ideologiczna...

Jednakże optowałbym raczej za hipotezą seksualności "dwupoziomowej" - trywializujące porównanie do "podania ręki" mówi samo za siebie. "Wykorzystanie" wiązałoby się wówczas z ryzykiem obudzenia uczuć wyższych u owej "mniej rozwiniętej" istoty, dla ktorej byłoby to coś więcej, niż "podanie ręki". Ale, jak się zdaje, "uczucia wyższe" nie są obce również Deltanom. Ich również można "wykorzystać" i zranić i żaden "wyższy poziom rozwoju" nic im nie pomoże. Możliwe więc nawet i to, że ich "wyższość" w omawianej dziedzinie jest li tylko złudzeniem, wynikłym z różnic w obyczajowości.

Powtarzasz moje wnioski. Zresztą żywym dowodem historia Ilii z Deckerem...
Alek Roj
Użytkownik
#106 - Wysłana: 18 Lip 2006 13:13:59 - Edytowany przez: Alek Roj
Odpowiedz 
Q__

Są róźni psycholodzi i róźne opinie... To kwestia cokolwiek ideologiczna...
Raczej: zideologizowana. Dlatego wolałbym, żeby ktoś przeprowadził obiektywne badania ilościowe.

Powtarzasz moje wnioski
Konkluzja (o możliwym braku "wyższości" Deltan) jest już moja. A przynajmniej tak mi się zdaje.

Zresztą żywym dowodem historia Ilii z Deckerem...
I do tego nawiązuję moim "jak się zdaje".

AHA, i nie można przeoczyć jeszcze możliwości pośredniej: że u Deltan istnieje "wyższy poziom" przeżyć erotycznych, ale i "zwykły poziom" także góruje nad tym, czego doznają inne rasy.
Q__
Moderator
#107 - Wysłana: 18 Lip 2006 14:30:13
Odpowiedz 
Alek Roj

Dlatego wolałbym, żeby ktoś przeprowadził obiektywne badania ilościowe.

Zgadzam się... (A ideologia w nauce tylko szkodzi.)

AHA, i nie można przeoczyć jeszcze możliwości pośredniej: że u Deltan istnieje "wyższy poziom" przeżyć erotycznych, ale i "zwykły poziom" także góruje nad tym, czego doznają inne rasy.

To IMHO dość oczywiste, po tylu wiekach praktyki muszą (nawet pod względem czysto "technicznym") być bardziej "wyrobieni"...
Alek Roj
Użytkownik
#108 - Wysłana: 18 Lip 2006 15:37:48
Odpowiedz 
Q__
To IMHO dość oczywiste, po tylu wiekach praktyki muszą (nawet pod względem czysto "technicznym") być bardziej "wyrobieni"...

Jeśli tak, to związek Deltanki z Ziemianinem miałby posmak swoistego paradoksu: będąc bardzo blisko tak duchowo, jak i fizycznie, jednocześnie pod względem poziomu doznań mogliby być o lata świetlne od siebie.
Z drugiej strony skąd pewność, że taki taki właśnie rozziew nie występuje pomiędzy doznaniami ziemskiej kobiety i ziemskiego mężczyzny? W końcu jak na razie nie mamy możliwości "podłączenia się" pod przeżycia innej osoby i porównania ich ze swoimi. Zresztą - stąd wziął się zapewne mit o Terezjaszu... (Jego "trekową" wersją mogą być symbionty zmieniające ciała.)
Jo_anka
Użytkownik
#109 - Wysłana: 18 Lip 2006 15:46:06
Odpowiedz 
Taak...
Jadzia Dax lubila epatowac swoim 'kompleksowym' doswiadczeniem w tej materii...
Q__
Moderator
#110 - Wysłana: 18 Lip 2006 16:41:11 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Alek Roj

jak na razie nie mamy możliwości "podłączenia się" pod przeżycia innej osoby

Przypominają mi się "Dziwne dni" Kathryn Bigelow i Jamesa Camerona. Całkiem fajny film cyberpunkowy. Nierówny, ale klimat świetny...

Alek Roj
Jo_anka

Jadzia Dax lubila epatowac swoim 'kompleksowym' doswiadczeniem w tej materii...

Zresztą jeśli chodzi o trilli nie można ich chyba nazwać (w sensie psychicznym) 100% mężczyznami lub kobietami... Podobnie jak na swój sposób są śmiertelni, a na swój sposób nie..
Jo_anka
Użytkownik
#111 - Wysłana: 18 Lip 2006 16:45:00
Odpowiedz 
Trill (wezo-podobny symbiont) chyba byl bezplciowy, dwuplciowi za to byli nosiciele humanoidalni.
Q__
Moderator
#112 - Wysłana: 18 Lip 2006 17:03:22
Odpowiedz 
Jo_anka

Zgadza się ale jakiej płci była "całość"? (vide "teoria względności osobowości" w "Summie technologiae").

Zresztą "umysły złożone" to fascynujący temat: Grendele z "Heorotu", które same z siebie były głupimi zwierzętami, a inteligencję miały tylko te których mózgi miały zaburzoną równowagę chemiczna przez pewien gatunek pasożytów. Łączące się w Sfory - kolektywne umysły Szpony (jeden "człon" był tylko psopodobnym zwierzęciem) z "Ognia nad otchłanią" V. Vinge'a, zrastające się w jeden rozumny twór Jotoki (z twórczości Nivena), występujacy w kilku "wersjach" transludzie Egana... nawet symbiotyczni mesjasze Żywopłot u Oramusa...
theczarek
Użytkownik
#113 - Wysłana: 18 Lip 2006 17:05:31 - Edytowany przez: theczarek
Odpowiedz 
Przypominają mi się "Dziwne dni" Kathryn Bigelow i Jamesa Camerona. Całkiem fajny film cyberpunkowy. Nierówny, ale klimat świetny...

I świetna muzyka...

Trill (wezo-podobny symbiont) chyba byl bezplciowy, dwuplciowi za to byli nosiciele humanoidalni.

Tak i stąd zapewne zakaz wiązania się z partnerami poprzednich nosicieli. Zmiana płci trilla mogła by być zbyt ciężka do zaakceptowania dla partnera.
Swoją drogą trill z TNG po otrzymaniu nowego nosiciela chciał kontynuwać związek z Dr. Crusher i to mimo że nowy nosiciel był kobietą. Ciekawe czy ten zakaz wpojawił się dopiero potem czy może scenarzyści zrobili pierwotnie z Trilla "Alien of the week" i nie przemysleli ich kultury do końca. (Zastanawia mie też różnica wyglądu nosiciela z TNG i tych z DS9 ale to już nie na temat)
Q__
Moderator
#114 - Wysłana: 18 Lip 2006 17:17:27
Odpowiedz 
Swoją drogą trill z TNG po otrzymaniu nowego nosiciela chciał kontynuwać związek z Dr. Crusher i to mimo że nowy nosiciel był kobietą.

Podobnie Jadzii zdarzyła się namiętna noc z-ex dziewczyną Curzona... Zakazy zakazami, a życie życiem...

Zastanawia mie też różnica wyglądu nosiciela z TNG i tych z DS9 ale to już nie na temat

To były dwie różne rasy w ramach jednego gatunku (jak u nas biali i czarni), Aczkolwiek wytłumaczenie to dodano "pos factun", jak w przypadku Klingonów...
Jo_anka
Użytkownik
#115 - Wysłana: 18 Lip 2006 18:12:47
Odpowiedz 
A Ezri z Worfem... Zreszta nie wiem czy zakazy tyczylyby Ezri. Ona byla nosicielem 'ratunkowym', nie przygotowanym. W jej przypadku chodzilo raczej o to, aby dziewczyna nie zwariowala i jakos doszla do ladu z 'dziedzictwem' Daxa.
Q__
Moderator
#116 - Wysłana: 18 Lip 2006 18:23:10
Odpowiedz 
Jo_anka

A Ezri z Worfem...

Jak juz napisałem: Zakazy zakazami, a życie życiem...
Jurgen
Moderator
#117 - Wysłana: 18 Lip 2006 19:51:01
Odpowiedz 
(Aha, gdzie poza TMP występują Deltanie? W nieznanym mi DS9? W mało znanym mi Voyagerze?)

TOS nie znam dokładnie Voyagera znam lepiej i nie widziałem tam Deltan. Na 99,99(9)% () nie pojawili się w TNG i DS9.
Q__
Moderator
#118 - Wysłana: 18 Lip 2006 20:23:55
Odpowiedz 
gdzie poza TMP występują Deltanie?

Tylko w TMP, ST III i ST IV... Jest też o nich mowa w odcinku ENTka. Kolejna ciekawa, a "zaniedbana" przez twórców rasa...
Jurgen
Moderator
#119 - Wysłana: 18 Lip 2006 20:31:32
Odpowiedz 
ST III i ST IV

W którym miejscu? ST III nie znam zbyt dobrze, ale ST IV - tak. I nie przypominam sobie...
Q__
Moderator
#120 - Wysłana: 18 Lip 2006 20:37:44
Odpowiedz 
Jurgen

W ST III jest to oficer słuzący na Excelsiorze:


W ST IV jest to członek Rady Federacji:
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Miłość i seks w świecie ST

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!