USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Pomoc koncepcyjna
 Strona:  1  2  3  »» 
Autor Wiadomość
theczarek
Użytkownik
#1 - Wysłana: 11 Cze 2006 14:34:21 - Edytowany przez: theczarek
Robię przygodę do ST RPG (dokładniej rzecz biorąc konwertuję Strider Incident FASY).

Bohaterowie mają być członkami personelu stacji kosmicznej, a dla dobra fabuły dobrze by było gdyby znalazł się wśród nich oficer o specjalności Pilot/Nawigator (czsy TOS).

Pytanie: Jak usankcjonować obecność oficera o tej specjalnosci w personelu stacji stacji.

Oyginalnie bohaterowie są z załogi USS Lexinton który przybywa na tę stację więć nie ma problemu.

Czekam na pomysły.
Jurgen
Moderator
#2 - Wysłana: 11 Cze 2006 14:37:13
Na stacji są zwykle jakieś promy (w ST) czy promy i myśliwce (np. B5). W sumie mógłby się nimi zająć.
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 11 Cze 2006 14:53:47
Mógłby też być zresztą świetnym pilotem zesłanym tam tochę z karę (takim Pariso-podobnym)
theczarek
Użytkownik
#4 - Wysłana: 11 Cze 2006 15:30:31 - Edytowany przez: theczarek
HMM trzeba by chyba połączyć oba pomysły.
Oficer to trochę za wysoko na pilota promów na stacji. Do takiej roboty wystarczyłby jakiś podoficer. Chyba żeby z niego zrobić administaratora hangaru albo coś takiego.

Obawiam się tylko, że z tej stacji to się Syberia zrobi bo w podobny sposób (zesłanie) wyjaśniam jak na stacji znalazł sie za-ca dowódcy o sporych zdolnościach taktycznych. Dałem mu wadę duma i stwierdziłem że miał ostre spięcie z gościem z działu kadr floty.
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 11 Cze 2006 15:57:42
theczarek

Może by w ogóle z tej stacji taką "Syberię" zrobić, miejsce zesłana dla zdolnych ale, niepokornych, niedostosowanych społecznie i nieprzewidywalnych oficerów Floty (coś jak ten oddział ze Swyleyem i Driscollem w "Najeździe z przyszłości" acz tam to była grupa komandosów, nie personel stacji, lub załoga z "Szerzej niż imperia i wolniej.." LeGuin, tam znów sami z zaburzeniami psychicznymi). Zresztą na forum ST, a reszta SF wspomniałeś o książce Fostera ze świata ST... Padło w niej zdanie, że kosmonauta to (z samej istoty swego zawodu) "zrównoważony szaleniec", więc może pojść tym tropem...
theczarek
Użytkownik
#6 - Wysłana: 11 Cze 2006 16:49:48 - Edytowany przez: theczarek
Nie za bardzo chcę zdradzać o czym dokładnie jest scenariusz bo przygotowuję go na konwent jako pokazówkę.

Chodzi mi o pokazanie gry w Settingu zbliżonym nieco do DS9 tj. stacji kosmicznej. Tyle, że zdecydowałem się na stację należącą całkowicie do floty a nie cywilną instalację zarządzaną przez flotę.

Ze względu na pokazowy charakter przygody chcę oddać atmosferę całkiem typowej stacji gwiezdnej. Zakładam, że większość ludzi którzy się zjawią to RPG-owcy którzy nie znają Star Trek i trzeba ich będzie oswoić ze światem.

Oczywiście zapraszam również wszystkich forumowiczów .

A pomysł ze stacją - syberią no niezła idea na całą serię.
theczarek
Użytkownik
#7 - Wysłana: 15 Cze 2006 14:38:51
Ok.

A teraz z innej beczki.
Jaką rasę sugerowalibyście jako mediatora w pertraktacjach po wojnie z dominium.

Przydała by się jakaś neutralna, najlepiej humanoidalan rasa której przedstawiciek przewodniczyłby rozmowom.

Potrzebene do LARPa. Więcej tu w dziele program. (choć nadal nie wiele )
Q__
Moderator
#8 - Wysłana: 15 Cze 2006 14:49:52 - Edytowany przez: Q__
rozumiem, że rasa nie zaangażowana w konfilkt (nie z Federacji)?? Bo jeśli ktoś z Fedziów to dla mnie Wolkanie - są logiczni i nerwy ich nie poniosą lub Betazoidzi (ich zdolności telepatyczne mogą się przydać...)

Spoza Federacji mogą być np. Angosjanie, pokojopwi i łagodni mimo burzliwej przeszłości, ale... potencjalnie stronniczy, bo zainteresowani przystąpieniem do Federacji...

Ale jak dla mnie najiekawszym pomysłem byli by Ferengi w roli negocjatorów - jak oni potrafią się targować... No i w ten sposób mogliby poprawić sobie reputację (może pomysł, że wielkousi jakimś cwanym podstępem "wyłudzili" rolę negocjatorów, bo to poprawiłoby ich reputację i pozycję na galaktycznej arenie, a to dla nich świetny biznes)?

Jako powód pozytywnej przemiany Ferengi można by podać np. spóźnione przyswojenie przez nich ziemskiej teorii ekonomicznej Johna Nasha (tak, tego z "Pięknego umysłu") wedle której najlepszą strategią nie jest bezwzględna rywalizacja, a łagodniejsza, połączona z kierowaniem się interesem ogółu... Powiedzmy, że Ferengi zrozumieli że ta teoria jest prawdziwa, więc kierowanie się nią daje sznsę na większe zyski... zatem należy być nieco mniej bezwzględnym w interesach (a pokój w Galaktyce to interes ogółu).
theczarek
Użytkownik
#9 - Wysłana: 15 Cze 2006 15:00:19
Właśnie o niezaangazowaną w konflikt chodzi.
Każda z zainteresowanych stron przysyła jednego przedstawiciela.
Neutralny przeodniczący to najlepszy sposób na uniknięcie zatargów typ "a dla czego nie Romulanin" skoro wojnę wygrał sojusz a nie sama Federacja.
Oprócz samych uczestników konfliktu swoich reprezentantów mogłyby przysłać też inne rasy. Jak napisałem na mojej stronie
Przedstawiciele głównych sił Kwadrantu spotykają się na konferencji by stanowić o przyszłości tej części galaktyki.

Dotyczy to np. reformowanych Ferengich którzy mieli sporo do powiedzenia na temat ekonomii. I środki by coś wytargować w postaci pożyczek dla osłabionych wojną mocarstw.
Q__
Moderator
#10 - Wysłana: 15 Cze 2006 15:04:32 - Edytowany przez: Q__
co sądzisz o moim poście powyżej (modyfikowałem go, gdy Ty odpisywałeś).

Oczywiście "reformowani" czy nie Ferengi będą też myśleć co tu dla siebie przy okazji załatwić
theczarek
Użytkownik
#11 - Wysłana: 15 Cze 2006 15:14:14 - Edytowany przez: theczarek
Jest niezły. Tylko z tego co czytałem w podreczniku w czasach DS9 Rom wprowadził wiele reform w Ferengii Alliance (Jak to właściwie było w polskim tłumaczeniu?). Choćby zmiana w zasadach zaboru.

Ale jak napisałem wcześniej przewidziałem dla Ferengich rolę jednego uczestników konferencji. To oczywiście jeszcze można zmienić ale wolałbym zostawić jak jest.

Chodzi mi właśnie o to by rasa która będzie arbitrem była w mairę neutralna.
Q__
Moderator
#12 - Wysłana: 15 Cze 2006 15:16:26 - Edytowany przez: Q__
Może Rom poznał teorię Nasha?

Argelianie też mogą być... a Halkani chyba nawet jeszcze lepsi...

Jest tylko jeden kłopot, każdy zna na pamięć wszystkie ważniejsze gatunki, a szukając negocjatorów "z zewnątrz" musimy przerzucić spis ras i "odgrzewać" te mało znane
theczarek
Użytkownik
#13 - Wysłana: 15 Cze 2006 15:21:04 - Edytowany przez: theczarek
Argelianie też mogą być...

Masz może jakiś link do nich na Memory alpha bo mie mogę znaleźć a jakoś sobie nie przypominam.

To że mało znane nie żutuje i tak częsć uczestników może słabo znać ST.

EDYCJA: Ok znalazłem - nie za dużo tego.
Ale przyszedł mi do głowy inny pomysł - Bajoranie. Nie są członkiem Federacji i zależało by im na utrzymaniu stabilnego pokoju miedzy mocarstwami (konflikt Dominium - Federacja stawia ich na linii ognia.)

Co prawda są sojusznikiem Federacji ale ich religijna doktryna i duchowość oraz wyżej wspomiane położenie czynili z nich dobrych kandydatów na mediatorów.
Przewodniczący mógłby złożyć przysięgię przed prorokami że będzie bezstronny.
Q__
Moderator
#14 - Wysłana: 15 Cze 2006 15:28:49
Zresztą jest jeden kłopot: Federacja miłuje pokój i takie tam, ale czy inne kosmiczne mocarstwa (np. wojowniczy Klingoni) pozwolą by jakaś słaba cywilizacja zyskiwała pozycję prowadząc negocjacje? Inne cywilizacje nie są tak idealistyczne, a powierzenie słabszej rasie takiej roli to automatyczne wzmanianie jej...

Można więc też pomyśleć o powierzeniu roli negocjatora Q - są wszechmocni (ale czy będą zainteresowani taką sprawą, choćby z nudów?).

Można pomyśleć o Kolektywie Borg, są tak idealnie wrodzy dla wszystkich innych, że będą niewątpliwie "bezstronni... A przykłady z VOYa dowodzą, że i z Borg można się na chwilę (rzecz jasna) dogadać...

A z "klasyczniejszych" rozwiązań - zapomnieliśmy obaj o El-Aurianach.
Q__
Moderator
#15 - Wysłana: 15 Cze 2006 15:31:57
theczarek
Użytkownik
#16 - Wysłana: 15 Cze 2006 15:35:35 - Edytowany przez: theczarek
A z "klasyczniejszych" rozwiązań - zapomnieliśmy obaj o El-Aurianach.


Orzeszku włoski. Tak gienialnie proste - miodzio.

Ale napisz też ,proszę, co sądzisz Bajoranach z updatu mojego posta
Q__
Moderator
#17 - Wysłana: 15 Cze 2006 15:42:16
Bajoranie to ciekawy pomysł... Tylko co na to Kardasjanie, czy nie będą obawiać się ich zemsty...

mógłby złożyć przysięgię przed prorokami że będzie bezstronny.

Bajoranin złaży ją w dobrej wierze, ale czy zadowoli ona inne gatunkli, które wedzą, że Prorocy w żaden sposób nie są "nadprzyrodzeni"? No i czy sami ich wezwanie nie wkurzy przedstawicieli Dominium (na ich miejscu bym się zezłościł)...
Q__
Moderator
#18 - Wysłana: 15 Cze 2006 15:45:35
Ja bym jednak stawiał na Q (takim negocjatorom nikt nie podskoczy), albo na Borg (sama obecność dron, będzie przypominać uczestnikom negocjacji o wspólnym wrogu - uważam to za genialny straszak).
theczarek
Użytkownik
#19 - Wysłana: 15 Cze 2006 15:47:53
Dominiu jest jakby niepatrzeć w tym koflikcie stroną przegraną więc muszą okazać trochę pokory. Z tego co czytałem w fanowskim podręczniku pt. Fires of Armagedon wojna z Dominium skończyła się atakiem na Cardassię w czasie którego Odo teleportował się na planetę i przetłumaczył wreszcie przedstawcielce Dominiu że Federacja naprawdę nie mniała wobec nich złych zamiarów.

Skoro ta wojna wybuchła przez nich i ją przegrali to jeśli nie chcą jej kontynuować powinni wykazać nieco dobrej woli.
Q__
Moderator
#20 - Wysłana: 15 Cze 2006 15:51:20 - Edytowany przez: Q__
Dobrze, ale czy upokarzanie wroga: tu Kardasjan - Bajoranami, tam Dominium - Prorokami to metody działania Federacji?
To raczej wypadkowa zasad Klingońskich i Romulańskich...

No i co z tym tekściekiem o przysiędze: Bajoranin złaży ją w dobrej wierze, ale czy zadowoli ona inne gatunkli, które wedzą, że Prorocy w żaden sposób nie są "nadprzyrodzeni"?

Nadal nie wiem co sądzisz o moich pomysłach z Q i Borg?
theczarek
Użytkownik
#21 - Wysłana: 15 Cze 2006 15:52:23 - Edytowany przez: theczarek
Jeśli chodzi o Q to moim zdaniem jest trochę niestabilny - nie wiadomo co by zrobił jakby mu się znudziło. Jeśli wogóle by mu się chcialo tym zajmować.

No i nie jest to dobra postać na LARPa

Borg z kolei sprzymierzył sie z Voyem dal konkretnych korzyści. Raczej zależałoby mu na tym by mocarstwa kwadrantu alfa się ze sobą biły - uczyniłoby to misję asymilacji całej galaktyki prostszą.

Co do upakarzania to ja bym dyskutował. Gdyby Fed chcieli upokarzać przegranych mogliby jako zwycięscy poprostu odyktować warunki pokoju. (szukanie w miarę neutralnych arbitrów to raczej gest doberj woli) szczególnie, że sojusznicy federacji - Klingoni i Romulanie wolą jak powiedziałeś twarde podejście.
Q__
Moderator
#22 - Wysłana: 15 Cze 2006 15:54:41
Borg - trafiony, zatopiony...

Q - to nie musi byc "ten" Q, w Continuum jest ich sporo, a co do LARPa - uczestnicy negocjacji mogą być tak zainteresowani nieprowokowaniem Q, że nie będzie on musiał używać swych mocy, sama obecność wystarczy...
Q__
Moderator
#23 - Wysłana: 15 Cze 2006 15:58:19
Zresztą (i to jak najbardziej w zgodzie z ideałami ST) Q mogą znaleźć lek na nudę w delikatnym (od czasu do czasu) pomaganiu młodszym cywilizacjom
theczarek
Użytkownik
#24 - Wysłana: 15 Cze 2006 16:04:25 - Edytowany przez: theczarek
Oprócz tego Q jest raczej wszystko wiedzący więc musiałby wiedzieć owszystkich zakulisowych rozgrywkach jakie będą się toczyły.

Może trochę o strukturze jaką wymyśliliśmy z kumplem:

LARP podzielony jest na kilka "sesji" toczonych w ciągu konwentu z ustalonym harmonogramem rozmów. W miedzyczasie gracze - poza braniem udziału w innych punktach programu konwentowego mogą toczyć rozmowy zakulisowe.
Q wiedziałby o wszystkim (a przynajmniej powinien)

Poza tym gracz wcielający się w rolę Q mogłby się poczuć oszukany grając Q bez jego mocy.
Q__
Moderator
#25 - Wysłana: 15 Cze 2006 16:09:38 - Edytowany przez: Q__
mogłby się poczuć oszukany

Albo b. szlachetny, gdyby wiedział, że "nie używa mocy" bo jest tak łaskawy dla tamtych "robaczków" (no i wszechwiedza mu to skompensuje). Zresztą jako jedyny nie musiał by się bać w wyniku zamachu lub sabotażu na konferencji, czy to nie atut??

Powiedzmy też, że używałby mocy właśnie w takiej ostateczności, w razie zamachu, mógłby "deus-ex-machina" mu zapobiec, niejako będąc gwarantem, że negocjacje będą musiały się toczyc ze skutku.

Zresztą gdy któraś strona chciałaby zerwać rokowania, Q mógłby użyć mocy i nie wypuścić jej przedstawicieli). Ideały Federacji zachowane, pokój wynegocjowany, a brudną robotę odwailił Q...

(Zresztą Q postrzegam raczej jako BN, nie postać)
theczarek
Użytkownik
#26 - Wysłana: 15 Cze 2006 16:29:11 - Edytowany przez: theczarek
Z BN na LARPAch to trochę ciężko. Ktoś musi ich odgrywać - zwykle larpowi MG-owie.

Ponownie nie chcę robić SPOILERÓW więc ujmijmy to tak:
Ludzie którzy pamiętają mojego LARPA GS-owego z poprzedniej edycji Avangardy wiedzą, że potrafię być bardzo przewrotny (a tematyka obu jest podobna) Nie chce wprowadzać tak potężnej rasy jak Q ze względu na właśnie kilka przewrotnych pomysłów które w przypadku Q stałyby się nieco naciągane...).
Q__
Moderator
#27 - Wysłana: 15 Cze 2006 16:41:59
To zmienia postać rzeczy . Proponuję jednak El-Aurian...

Mimo wszystko taka sprawa, jak pokój w całej Galaktyce musi spowodować choćby zjawienie się zaciekawionego Q
theczarek
Użytkownik
#28 - Wysłana: 15 Cze 2006 17:25:21 - Edytowany przez: theczarek
Q__

Po zastanowieniu jest sporo prawdy w tym co napisałeś. Przemyślę wykorzystanie postaci Q jako np. alterego MG. Mógłby to być np. Q incognito.
Q__
Moderator
#29 - Wysłana: 15 Cze 2006 17:26:54 - Edytowany przez: Q__
Udający El-Aurianina? (Pytam serio)

Choć z drugiej strony, Q nie-incognito, a nie używający mocy... to by było niecodzienne - gest dobrej woli Q, dowód, że poważniej traktują inne rasy np. widząc postęp kulturowy jaki one czynią (dążenie do pokoju itd.)

Zacytuję mały tekścik o Q: wiadomo, że w przeszłości odwiedzali wielokrotnie Ziemię i inne światy Federacji w sekrecie, obserwując rasy i zmieniając wielokrotnie bieg historii. Wniosek stąd, że są oni "dobrzy" i interesują się młodszymi rasami. Nie powinniśmy patrzeć na całość Continuum przez pryzmat wyczynów najbardziej znanego Q (tego z TNG), jest on przecież, co było podkreślane, swoistą "czarną owcą" swego gatunku...

A wracając do Twojego wcześniejszego posta: Bajoranie i Prorocy nie są "w miarę bezstronni", jasno pokazali, po której stronie walczą...
theczarek
Użytkownik
#30 - Wysłana: 15 Cze 2006 20:14:06 - Edytowany przez: theczarek
Raczej nie, incognito udawałby kogoś z obsługi stacji i dyskretnie wszystko obserwował itp..

Inny pomysł:
Powiedzmy Q pojawia się na koniec każdego ze spotkań i w swój ironiczny sposób komentuje postępy w rozmowach. Takie zbiorowe sumienie, przewodnik itp.

Delegata Bajoran postanowiłem umieścić jako uczestnika konferencji - z powodów wymienionych. Korytarz należy do nich itp.
 Strona:  1  2  3  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Pomoc koncepcyjna

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!