USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Ulubiona postać z ST
 Strona:  1  2  3  4  5  6  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 8 Cze 2006 15:18:46 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Skoro się już rozhulałem na forum, proponuję dyskusję, którą postać (z bohaterów głównych i ew. stale powracających drugoplanowych) lubimy i za co...

Ja sam nie umiem precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie precyzyjnie wiem jednak które postacie lubiłem bardzo, które tylko lubiłem, a które mnie wkurzały...

Zacznę od ulubionych. Na pierwszym miejscu u mnie jest Jean Luc Picard, za mądrość, "ojcowski" sposób dowodzenia, niewyczerpane pokłady dobrej woli i humanizmu, oraz... ludzkie słabostki nie pozbawiające go uroku (ganianie łazkiami ).
Zaraz po nim Spock ze swym kamiennym spokojem i pewnością, oraz bezinteresowną skłonnością do poświęceń mimo emocjonalnego chłodu (vide TMP 2). Ex equo z nim lubiłem Datę za to, że był "chodzącą encyklopedią", za urocze "nieprzystosowanie społeczne" i desperackie dążenie do człowieczeństwa. Z takimi oficerami chciałbym służyć. Zawsze lubiłem też Kirę (głównie ze walory fizyczne, wiem większość woli Dax) oraz porywczość i nieufność kontrastującą ze spokojem oficerów floty... Dax zresztą też była ok (zwłaszcza gdy zachowywała się jak Curzon).
Lubiłem też Q (jak widać z nicka ), jednak nie za osobowość, a za moc której chyba wszyscy mu zazdrościmy. Moją nieco przewrotną sympatię budził także nieporadny doktor Bashir zachowujący się (początkowo) jak niedoświadczony oficerek wprost z Akademii oraz Garak, jedyny szwarccharakter z klasą (który zresztą potem wyewoluował w postać pozytywną). Z VOYa zaś lubiłem choleryczną B'Elannę, bo w ogóle mam słabość do twardych kobiet... Oraz 7 of 9 za twardość i... zagubienie, fajna ambiwalentna postać.

(Stary Q powracający jako Q__)
James T Kirk
Użytkownik
#2 - Wysłana: 8 Cze 2006 15:49:17
Odpowiedz 
U mnie sprawa wyglada tak:
-W TOS-ie -moim ulubiencem na widok którego zawsze mam usmiech na twarzy jest Bones. Po pierwsze-za te jego teksty w stylu : I`m a doctor not a ..., po drugie: za wieczne kłótnie ze Spockiem o byle głupote, po trzecie: za minę jaka miał w odcinku ,,Shore Leave,, kiedy ujrzał Alicje z krainy czarów i po czwarte: ze jest juz z natury przeważnie zawsze wkurzony.
-W TNG , Troike-za to że była moja pierwszą ,,dziecinna miłościa,, gdyz podkochiwałem sie w niej jako 7 latek kiedy pierwszy raz zetknąłem sie ze ST. Przeszło mi juz to zaurocznie, ale to własnie ona sprawiła ze wole brunetki o długich falujacych włosach niz blondynki. Riker-za super ,,głupkowaty,, uśmiech i miny które trzaska w ,,The Evolution,, ale takze za odwagę i skłonnosc do bycia babiarzem.
-W DS9- Sisko-za madrość zyciową, połączona z odwaga która przeradza sie nieraz w brawure. Jadzie Dax-za to ze jest swoistym człowiekiem a własciwie trillem ,,renesansu,,. i elastycznosć w kazdej sytuacji połaczoną z wdziekiem . Worfa-za jego ,,plum juice,, reakcje na widok tryblita a takze wymuszone poczucie humoru.
-ENT-Potrosa -za to że jest i już, Hoshi - za swoisty urok i kobiecosć, a także Tripa-za to ze ma cos w sobie z narwanego jankesa.
-VOY-Kaśke-za to ze jest dla swej załogi bardziej jak matka a nie dowódca no i oczywiscie za jej miny Siedem-za jej naiwność w poznawaniu swiata ludzi i jak jest rozkosznie pijana w ,,Timeless,,
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 8 Cze 2006 15:54:45 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
James T Kirk

Troi owszem była śliczna... A Worf ok.
Paradoks
Użytkownik
#4 - Wysłana: 8 Cze 2006 16:00:19
Odpowiedz 
ENT-Potrosa -za to że jest i już, Hoshi - za swoisty urok i kobiecosć, a także Tripa-za to ze ma cos w sobie z narwanego jankesa.

Popieram Portos jest bardzo fajny, ma takie fajne wiszące uszy .

Bardzo Podoba mi sie też charakter Archera, ale jest troche brzydki z gemby (twarzy). Ogólnie wydaje mi się że mudnury XII-wiecznej Gwieznej Floty starsznie postarzają.
pitrock
Użytkownik
#5 - Wysłana: 8 Cze 2006 16:23:36
Odpowiedz 
Zacznę od mojego zdecydowanego faworyta, a jest nim Garak. Fantastyczna postać, absolutnie niejednoznaczna, barwna i nieodgadniona. Chyba nie ma drugiej takiej postaci w Star Treku i nieważne że to postać drugoplanowa.
Następny jest Data, nie muszę się chyba rozwodzić dlaczego. Napiszę tylko, że jego "resistance is futile" w "First Contact" było najlepszą kwestią tego filmu.
Voyager miał chyba najbarwniejszą obsadę, więc wybór faworyta byłby tu trudny.
Natomiast w Enterprise najbardziej lubię Tripa, po prostu go lubię.
Delta
Użytkownik
#6 - Wysłana: 8 Cze 2006 19:09:27
Odpowiedz 
Z TOS najbardziej lubię McCoy'a za charakterek i jak chyba większość z nas za dysputy ze Spockiem (najbardziej podobało mi się jego stwierdzenie ze ST III, gdy dowiedział się, od Kirka, o zlaniu jaźni: "Ten zielonokrwisty skurczybyk. Zemścił się za wszystkie dyskusje w których go pokonałem."). Na drugim miejscu są Scott i Spock. Scotty najlepiej wypadł w ST V. Zwłaszcza gdy stwierdził, że zna Enterprise jak własną kieszeń po czym rąbnął głową o jakąś rurę. No i gdy wyciągał kumpli z pokładowego aresztu.

TNG. Tu największą sympatią zawsze darzyłem Rikera. W sumie nie potrafię powiedzieć dlaczego: o tak, za całokształt. Co do pań to jako dzieciakowi, podobała mi się Tasha Yar i ruda dr. Crusher. Potem gust mi się nieco zmienił (z wyjątkiem ciemno-rudego koloru włosów)

DS9. Bez dwóch zdań Jadzia Dax. Z pozostałych postaci: Quark w duecie z Odo i Kira Nerys. Z drugoplanowych najlepszą postacią jest generał Martok -uosobienie honorowego Klingona.

Voyager. Kaśka (poza Archerem) jest jedynym kapitanem, który jest w czołówce moich ulubionych postaci. Lubię też Chakotay'a (i uważam, że scenarzyści wyrządzili Voyagerowi dużą szkodę, spychając tę postać do niemal drugoplanowej roli).

Ostatnim serialem jest Enterprise. Wspomniałem już o Archerze. Tripa z początku nie lubiłem, ale w miarę jak oglądałem kolejne odcinki, stał się on jedną z moich ulubionych posteci. No i T'Pol -przy czym mam chyba przez Treka wypaczony gust, bo bardziej odpowiada mi T'Pol niż grająca ją Jolene Blalock. T'Pol lubię za połączenie spokoju i opanowania (oraz urody), bez takiego całkowitego braku emocji jak np. pokazano to u Spocka w TMP, gdy przybył na pokład Enterprise.

Jest też masa postaci drugoplanowych, które pokazały się nieraz tylko w jednym odcinku lub filmie: Saavik, Shelby, Donatra, Grilka, Will Decker, Ilia, Zefram Cochrane. Generalnie w Treku jest mało postaci, których bym nie lubił. Nawet Kardasjanie potrafią wzbudzać sympatię, może za wyjątkiem Dukata. To fantastycznie stworzona postać, ale okropny charakter.
Q__
Moderator
#7 - Wysłana: 8 Cze 2006 19:19:19 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dyskusje Bonesa ze Spockiem to było TO...

Delta

Saavik pokazała się w kilku... Decker, Ilia i zwł. Cochrane świetni... Kaśka to dla mnie taki Picard w spódnicy (choć nosiła spodnie ). Dr. Crusher też była ładna, ale jej postać jakoś na mnie nie działała. (Może dlatego, że oglądając pierwsze odcinki TNG z lekka utożsamiałem się z Wesleyem).

Skoro o antybohaterach mowa jak oceniasz Królową Borg
James T Kirk
Użytkownik
#8 - Wysłana: 8 Cze 2006 19:56:09
Odpowiedz 
Co do postaci drugoplanowych niezapominajmy tez o Barclay`u i jego wyczynach w TNG i VOY-u.
Delta
Użytkownik
#9 - Wysłana: 8 Cze 2006 20:38:00
Odpowiedz 
Skoro o antybohaterach mowa jak oceniasz Królową Borg

Właściwie to nie wiem jak ją ocenić. Trudno powiedzieć, że jest to zła postać jeśli chodzi o cechy charakteru. Nie można do niej stosować kryteriów takich samych jak wobec np. Dukata. Fakt, asymilacja i niszczenie całych ras to zło, ale podyktowane "oprogramowaniem" Borg. Kto wie, może po deasymilacji byłaby taka jak 7z9 czy Picard?
Natomiast sam pomysł dodania do Star Treka Królowej Borg, wydaje mi się chybiony, bo wprowadza niepotrzebny chaos. Do czasów First Contact nie było o niej mowy, a Borg był Kolektywem połączonych umysłów, bez jakiegoś nadrzędnego nad nim i tak, moim zdaniem, powinno zostać. Nawet w VGR: Scorpion, Kaśka dogaduje się z Kolektywem a nie z Królową Borg. Borg Queen jest, w moim odczuciu, dodana na siłę. Nie podano nigdy żadnego uzasadnienia na jej istnienie w Kolektywie (poza mglistym wyjaśnieniem, że "wprowadza ład do chaosu"). Podobał mi się Dark Frontier i FC ale można to było stworzyć także i bez udziału Królowej Borg.
Jurgen
Moderator
#10 - Wysłana: 8 Cze 2006 20:59:22
Odpowiedz 
Może dlatego, że oglądając pierwsze odcinki TNG z lekka utożsamiałem się z Wesleyem

Do tego nie trzeba bbyło się przyznawać.

TOS - Spock (zawsze ceniłem Wolkan), a potem McCoy (za hasła i charakter) i Scotty (genialny akcent, ogólnie sympatyczna postać)
TNG - oj, jacy tu wszyscy byli cukierkowaci, dlatego moim typem zdecydwoanie jest Riker i... Q.
DS9 - Jadzia (bez komentarza), Bashir (psychologicznie to jedna z ciekawszych i chyba niedocenionych postaci), Garak (chyba najlepszy profil psychologiczny w całym treku, poza tym genialny cynizm i czarne poczucie humoru), Dukat (no cóż, dopóki nie ześwirował wszystkie jego występy były genialne), Ezri Dax (słodka postać, chyba lubię ją bardziej od Jadzii), Martok (prawdziwy Klingon, Worf to była jakaś podróbka). W sumie wszystkie postacie z DS9 były sympatyczne, poza Kirą, której po prostu nie znoszę.
VOY - chyba tylko Tuvok (uzasadnienie jak przy Spocku)
ENT - Portos? i chyba tyle...
Q__
Moderator
#11 - Wysłana: 8 Cze 2006 21:01:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Co do Królwej, w istocie nie wiem czy była potrzebna, jednak sam Kolektyw stanowi mojego ulubionego antybohatera, choć trudno nazwać go postacią. Dla Federacji jest oczywiście wrogiem, bo działa przemocą i nie liczy się z jednostkami, czy jednak nie odnosicie wrażenia, że obok V'gera (którego związki z Borg były zresztą namiętnie dyskutowane) stanowi on jedyną naprawdę Obcą formę egzystencji w "humanoidalnej" Galaktyce, kierując się całkiem odmienną, dla humanoidów przerażającą filozofią i kojarząc się z np. komputerem z opowiadania "Przyjaciel" Lema czy najgroźniejszym wydaniem koncepcji Osobliwości (w dziedzinie AI) wg. Vernora Vinge'a. Czy zresztą Borg przechowujący wspomnienia swoich dron, a więc dający im (za cenę zawłaszczenia) pewną formę nieśmiertelności w zbiorowym umyśle kolektywu, jest aby aż tak odległy od będącej udziałem Trilli symbiozy?? I czy taka wątpliwa nieśmiertelność nie może być dla niektórych lepsza od śmierci?
Bimberv_17
Użytkownik
#12 - Wysłana: 10 Cze 2006 20:42:22
Odpowiedz 
A ja powiem że moimi ulubieńcami są:

TOS- McCoy (sympatyczna i zabawna postać), nie lubię Uhury (za ten jej śpiew)
TNG- Riker (doświadczony, lubiany i odważny oficer), nie znoszę Deany Troy (tak po prostu
DS9- Odo ( za to że tępi Quarka ), nie cierpię Kiry (przez jej nos
VOY- nikogo nie lubię, no może tylko Neelixa
ENT- bez wątpienia doktor Phlox, oraz oni wszyscy, z wyjątkiem sztywniej T'Pol
theczarek
Użytkownik
#13 - Wysłana: 10 Cze 2006 21:02:06 - Edytowany przez: theczarek
Odpowiedz 
nie znoszę Deany Troy (tak po prostu)

Coś w tym jest każdy w startreku ma jakieś hobby. Riker Jazz i wiek dwudziesty, Picard literaturę klasyczną, Kim gra na klarnecie, a Paris ma Kapitana Protona. A Troy obżera się czekoladą...

Moje typy
TOS - własciwie lubę wszytkich (jak to powiedział kumpel ci z
TNG to profesjonaliści ale ci TOSa są sympatyczniesi). Najbardziej chyba Scottiiego za estymację czasu napraw.

TNG- Picard profesjonalista w każdym calu. Do tego naukowiec i humanista - człowiek oświecenia. Postać nietuzinkowa i wybitna.

VOY - Tuvok chyba największy profesjonalista z tej załogi. Reszty jakoś nie trawię.

ENTka i DS9 znam raczej słabo iwęc się nie wypowiadam.
Q__
Moderator
#14 - Wysłana: 10 Cze 2006 21:17:09
Odpowiedz 
theczarek

Podobnie było w SAAB, tam też były świetnie zarysowane postacie... To wyróżniało te dwa (moje ulubione) seriale z reszty, chociaż Mollari z B5 też był "z krwi i kości"...
Jo_anka
Użytkownik
#15 - Wysłana: 10 Cze 2006 23:55:13
Odpowiedz 
Prawie nie ma trekowych postaci, ktorych nie lubilabym.
Nie mam tez jakis sczegolnych faworytow...

Z grubsza moja lista moglaby wygladac tak:

TOS - Spock, McCoy i Scotty. Kirk to moja jedyna trekowa antypatia, ale o tym juz bylo w innym poscie.

TNG - Data (za b. wyrazny angielski, byl jedyna osoba jaka rozumialam - pierwszy raz TNG ogladalam nocami na Sky One, nim ten program zakodowano, b. dawne dzieje...), La Forge (w kombinacji z Data), i Picard (za to, ze jest najbardziej zlozona postacia).

DS9 - Ezri i Bahir (mam slabosc do niedostosowanych, tylko dla Ezri kontynulowalam ogladanie 7 sezonu stacji - bo rewelacje, na miare opery mydlanej, o rodzinnych powiazaniach Sisko i prorokow wrecz mnie "odrzucily" i bylam bliska zaprzestania ogladania tego Treka), pozatym dopiero tu polubilam Worfa, Chef'a O'Briana. Martok i Garak z postaci drugoplanowych to kolejni moi ulubiency.

Voyager - wszyscy (najmniej Neelix i Seven, ktorej bylo za duzo).

Entek - tez wszyscy.
Bimberv_17
Użytkownik
#16 - Wysłana: 11 Cze 2006 10:39:25
Odpowiedz 
A Troy obżera się czekoladą...

Jak ona utrzymała taką figurę..........
theczarek
Użytkownik
#17 - Wysłana: 11 Cze 2006 12:58:51
Odpowiedz 
Podobnie było w SAAB, tam też były świetnie zarysowane postacie... To wyróżniało te dwa (moje ulubione) seriale z reszty, chociaż Mollari z B5 też był "z krwi i kości"...

To nie ten topic

O Mollarim mówiliśmy gdzie indziej
Anonim
Anonimowy
#18 - Wysłana: 13 Cze 2006 00:09:35
Odpowiedz 
Dla mnie najfajniejsi są Wolkanie: Spock, Tuvok i ewentualnie Data. Lubię ten ich kamienny spokój i logiczność
Bimberv_17
Użytkownik
#19 - Wysłana: 13 Cze 2006 07:19:15
Odpowiedz 
Dla mnie najfajniejsi są Wolkanie: Spock, Tuvok i ewentualnie Data. Lubię ten ich kamienny spokój i logiczność

Tylko czasem trochę nudni prawda ?
Q__
Moderator
#20 - Wysłana: 13 Cze 2006 12:29:20
Odpowiedz 
A ja z innej beczki proponuję rozszerzenie tematu, z kim z bohaterów się utożsamialiście w czasie oglądania (o ile miało to miejsce) lub kim chcielibyście być...

Ja odpowiedzi na drugi człon tego pytatania udzieliłem w nicku - Q, ze względu na moc...
Anonim
Anonimowy
#21 - Wysłana: 13 Cze 2006 13:23:24
Odpowiedz 
Q to oczywisty wybor w pierwszej chwili, w koncu Q moga wszystko. Jednak czy tak naprawde zastanawiales sie nad tym? Jak myslisz, co cie by czynilo szczesliwym, gdybys byl Q i mogl zrobic wszystko? Same twoje zdolnosci i potega implikowalyby szczescie? Mozna sie soba zachwycac, mozna latac posrod chmur i czuc sie wolnym od wszystkich ograniczen -- mozna z tego czerpac ogromna radosc. Ale przez milion lat? Albo 100 milionow? Q sa przeciez niesmiertelni. Ja im sie wcale nie dziwie, ze w koncu moga sie nudzic i uznac swoje zycie za bezsensowne. Czy w ogole cos pozostalo im do osiagniecia? Nawet jesli, to jak bardzo odlegle jest to od ich prawdziwej natury? Ty, ja i wszyscy homo sapiens zyli kiedys w jakims buszu, czy czyms i sukcesem dla nich i wielkim wydarzeniem bylo upolowanie mamuta - zwierzecia z 20 krotnie wiekszego od nich samych. A jak to sie ma do np. przerzucania ogromnych statkow kosmicznych przez cala galaktyke? Niszczenia pstryknieciem palca ich superpoteznych (czyzby?) przeciwnikow? Albo do stwarzania nowych gwiazd? Ba - byc moze bedac Q i "widzac", ze gdzies tam jakies dwie galaktyki maja sie ze soba zderzyc, moglbys temu zapobiec jesli jedna z nich by ci sie szczegolnie podobala... Takie czyny wydaja sie, przynajmniej z naszego punktu widzenia, po prostu za duze i nie do ogarniecia, a przez to - bezsensowne. Mozliwe, ze ewolucja pomoglaby nam zaczac o tym myslec jako o czyms normalnym, jednak poki co, czujac, ze moge zrobic (niemal) wszystko, szybko bylbym tym znudzony i byc moze nie robil po prostu nic .

Myslalem juz o tym kiedys w kontekscie wladzy na Ziemi - czyli, nie ukrywajmy, pieniedzy. Zastanawialem sie ze znajomymi, ile by trzeba bylo miec szmalu, zeby moc sobie pozwolic na taki gadzet jak np. bugatti veyron, pagani zonda czy lamborghini murcielago - zaczelismy teoretyzowac, jaka bryke bysmy kupili. Doszlismy do wniosku, ze nie da sie wybrac jednej jedynej - ze przydaloby sie wiecej kasy. Ale majac taka kupe szmalu, ze stac by bylo czlowieka na kazdy samochod (albo: majac juz kazdy lepszy samochod w ogromnym garazu), juz dawno przestaloby nas to krecic i w zasadzie mielibysmy te samochody gleboko gdzies.

Wraz ze wzrostem mozliwosci, potrzebujemy nowych wyzwan i nowych bodzcow - zwykle po prostu silniejszej stymulacji. Majac nieograniczona moc, co by moglo spelniac takie zadanie? Nawet jesli sa takie rzeczy (bo moc Q nie jest tak naprawde nieograniczona), to sa one tak odlegle od tego, o czym zwyklismy marzyc od zarania dziejow, ze trudno powiedziec czy to w ogole spelniloby swoja funkcje.

Zalowalem tez kiedys, nie tak zreszta dawno, ze nie zyje np. 100 czy 200 lat pozniej - bo technologia kosmiczna jest jeszcze w powijakach, nie dolatujemy nawet na Marsa (na Ksiezyc tez za drogo...).... a tak wspaniale byloby moc odkrywac nowe swiaty, siegnac gwiazd i krazacych wokol nich planet - mozliwosci bylyby przeciez po prostu nieograniczone! To wszystko gdzies tam na nas czeka. Musimy tylko do tego dojrzec. Zadziwiajace, jak malo teraz wiemy. Moze gdzies w naszej galaktyce toczy sie jakas wojna? Moze gdzies czeka na odkrycie Sfera Dysona? Nasze horyzonty sa teraz zdecydowanie zbyt bliskie i nie mamy bladego pojecia o takich rzeczach. A Star Trek i inne seriale pokazuja, jakie one sa fascynujace.

Dlatego myslalem, ze bardzo chetnie zostalbym takim Kirkiem czy Picardem - ale w czasach sprzed DS9, nawet jeszcze przed spotkaniem z Borg. Relatywny pokoj i eksploracja. Rozwiazywanie problemow zadziwiajacych istot. Piekna sprawa.

Z drugiej strony, gdy tylko wyjrze za okno, moj zapal zostaje troche ostudzony . Pomyslcie - jakby to bylo przez np. 5 bitych lat siedziec zamknietym w mniej wiecej polkilometrowej puszce? Nie wychodzic na dwor, nie widziec prawdziwego slonca, nie moc nawet polezec na trawie i posluchac spiewu ptakow... to takie przyziemne (i - jak dla mnie - nie do odtworzenia przez holodek; uczucie, ze to tylko iluzja, nie pozwoliloby mi sie zrelaksowac). Szczerze mowiac to wcale sie nie dziwie, ze oficerowie wybieraja samych siebie na tzw. away missions - nie ma to jak wyjsc na swieze powietrze, nawet gdy jest ono nieco obce.

Trudno jest wiec - w kazdym razie mi - wybrac postac, z ktora bym sie chcial utozsamiac. Trudno nawet stwierdzic, czy w ogole chcialbym sie tak naprawde zamienic z kims ze ST, choc z drugiej strony: nikt nigdy nie mowil, ze to ma byc latwe. To wlasnie dzieki pionierom, ktorzy czesto musieli rezygnowac z wielu rzeczy normalnych dla przecietnego czlowieka - dzieki takim ludziom swiat kroczy do przodu...

/Sh1eldeR
Q__
Moderator
#22 - Wysłana: 13 Cze 2006 14:12:27 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Sh1eldeR

Piękny i bardzo mądry tekst o tym jak wąskie pole widzenia mamy siedząc na kupce skał zwaniej Ziemią. Jak wielu rzeczy możemy się tylko domyślać, a jak wielu nawet domyślać się nie umiemy... Twoje przemyślenia są dla mnie kolejnym dowodem na to, że jak ktoś powiedział "SF jest jedynym narkotykiem naprawdę rozszerzającym świadomość" .

Z drugiej strony poruszasz problem odwiecznego "coś za coś", ceny którą płacimy nawet za tak piękne rzeczy jak docieranie, tam gdzie jeszcze nikt nie dotarł, czy nawet wszechmoc. (Tzn. MY jeszcze jej nie płacimy.) Wydaje mi się, że masz rację Q są tak "zblazowani", bo mając już i wiedząc wszystko nie muszą do niczego dążyć... mimo to zazdroszczę im i wszystkim prawdziwym bytom, które w przyszłości, lub już teraz "za naszymi plecami" osiągną (osiągnęły?) taki poziom rozwoju, choć przeczuwaną przez nas prawdą ("Wizja lokalna", "Cyberiada", ST, "Aristoi" przykładami) jest, że wszechmoc rodzić będzie nudę i dekadencję...
Nie wiem jak Ty, ale wierzę, że ewolucja opisana w (książkowej) "Odysei kosmicznej" zwierzę-maszyna-etap wszechmocy jest wręcz nieunikniona. Powiem Ci tylko tyle, gdyby Q chcieli zrzec się swojej wszechmocy zrobili by to... Widać mimo wszystko lepiej być znudzonym, wszechmocnym pajacem niż nie być nim...

Co do pionierów - święta prawda, są nam potrzebni, ale względny regres (a przynajmniej zasadnicze zwolnienie)programu kosmicznego pokazuje, że gdzieś (jako Ludzkość) popełniliśmy błąd, jeśli niektórzy z nas mają pęd do ryzykownych działań, zamiast "pędu do przodu" wybierają przemoc i wzajemne, w skali kosmicznej żałośnie śmieszne, walki. Zresztą kiedy MY (nie my - fani SF), ale cała ludzkość nauczymy się myśleć w skali tak "globalnej" (a raczej uniwersalnej) jak np. Ty w ostatnim poście? I kiedy od myśli przejdziemy do wynikających z nich czynów? Chciałbym doczekać tego dnia, ale chyba nieprędko on nadejdzie...
Jurgen
Moderator
#23 - Wysłana: 13 Cze 2006 16:33:55
Odpowiedz 
Wydaje mi się, że masz rację Q są tak "zblazowani", bo mając już i wiedząc wszystko nie muszą do niczego dążyć...

Tu się nie ma co wydawać, tak jest. A przynajmniej tak twierdził Q w jednym z odcinków Voyagera...
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 14 Cze 2006 10:47:50
Odpowiedz 
Jurgen

Mój błąd (tego odcinka VOY chyba nie widziałem)
Delta
Użytkownik
#25 - Wysłana: 14 Cze 2006 17:40:04 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Życie takiego Q mogłoby być całkiem niezłe, gdyby mógł być nieśmiertelny i miałby możliwość eksploracji wszechświata, ale nie byłby wszechwiedzący. Mógłby wtedy mieć frajdę z poznawania nowych rzeczy i nie nudziłby się jak Q z VGR: Death Wish.
James T Kirk
Użytkownik
#26 - Wysłana: 14 Cze 2006 17:46:15
Odpowiedz 
i nie nudziłby się jak Q z VGR: Death Wish.

Pod warunkiem ze nie uwięziliby go w jądrze komety.
Lili
Użytkownik
#27 - Wysłana: 20 Wrz 2007 15:11:14
Odpowiedz 
Z racji tego, że na forum jestem od niedawna przeglądam stare tematy i chciałabym się podzielić sowim zdaniem na niektóre z nich

Jak na razie oglądałam ENTKA i oglądam TNG na AXN (inne seriale jeszcze przede mną) dlatego chwilowo ograniczę się tylko do nich.

Deanne Troi - lubię ją dlatego, że się z nią trochę utożsamiam, a spowodowane to jest tym, iż znajomi zawsze przychodzili do mnie ze swoimi problemami, po poradę lub pogadać na głębsze, trudniejsze tematy. Uchodziłam za swoistego doradcę
Jest to także według mnie bardzo ładna kobieta.
Po prostu ją lubię.

Jean Luca - lubię o za całokształt no i nie będę ukrywała, że jest to przystojny facet I lepiej mu z łysiną niż z włosami

Riker - jest jaki jest, ale podobał mi się wątek Riker-Troi (a ja lubię takie wątki w filmach, w których wydaje się, że one nie pasują, wtedy stają się ciekawsze)

Entek:
-Archer
-T'Pol
-Tuckera
Q__
Moderator
#28 - Wysłana: 20 Wrz 2007 15:17:32
Odpowiedz 
Lili

Jak na razie oglądałam ENTKA i oglądam TNG na AXN

Czyli to co najlepsze i to co najgorsze w ST. (Choć serio VOY jest chyba jeszcze gorszy od ENTka.)
Bashir
Moderator
#29 - Wysłana: 20 Wrz 2007 16:50:14
Odpowiedz 
Lili
nie słuchaj Q__ Voy bywa nawet fajny Jest dużo bardzo fajnych odcinków ale Ci maniacy "pure sci-fiction/ pure ST/ R. cannon" zawsze coś wymyślą
PaulAtryda
Użytkownik
#30 - Wysłana: 20 Wrz 2007 17:24:11
Odpowiedz 
To może też się wypowiem Narazie dosyć podobnie jak Lili, bo tylko obejrzałem ENT i TNG, ale za to jestem na początku DS9

ENT:

Archer - Podoba mi się jego gra aktorska, i ciekawy sposób dowodzenia ENTERPRISE'm

Trip - Ogólnie "fajna" postać, chociaż zacząłem go lubić dopiero po jakimś czasie oglądania.

T'Pol - Ładny image, a także to pierwsza moja stryczność z wolkanami

Phlox - Za jego akcent i świetne podejście do wszelkich spraw medycznych (dziwne że tutaj chyba tylko ja go lubię?)

Portosa tez lubię sympatyczny piesek.

TNG:

Data - Bo jest androidem, pozatym lubię silne postacie

Q - Jego moc i to jak ją wykożystuje, bo gdy w jednym odcinku stracił swoją moc to zrobił dosyć kiepskie wrażenie.

Picard - Charakteryzuje się profesjonalizm w swoim zawodzie, a jeśli nie to dobrze udaje

Troi - Bo jest ładna i ma ciekawą osobowość.

Ds9 (1 sezon):

Constable, Odo - Lubię go za siłę, charakter, jego sprawiedliwy sposób postępowania i nie ukrywanie swojego zdania. Chyba jak do tej pory to moja ulubiona postać w ST.

Bashir - Lubię jego entuzjazm i zachowanie

Dax - wygląd... hmm jak narazie tylko to.

Quark - Bo fajnie prowadzi ten swój barek
 Strona:  1  2  3  4  5  6  »» 
USS Phoenix forum / Świat Star Treka / Ulubiona postać z ST

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!