USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Gry / Ekranizacje gier komputerowych :(
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  ...  10  11  12  »» 
Autor Wiadomość
Borlog
Użytkownik
#121 - Wysłana: 5 Gru 2007 17:52:13
Odpowiedz 
Q__
W WH lub WH40k mogliby pozwolić sobie na taką swobode. W końcu to swiat RPG, tu nie ma gotowych fabuł, tu są założenia i postacie...

No nie sądze - Abaddon, Kharn, Farsightt, Groshnick,Dante, Gaunt, Yarrick zapewne nie mogliby zginąć. Uber zli jak Khorne czy Deciver są niesmiertelni.

A mimo to ta pierwsza. Lyncha, ma w sobie coś... Chciałbym by ew. ekranizacja WH40k też miała "to coś"...

Tylko że była na podstawie dzieła Herberta, Warhamek mógłby powstac ewnetualnie na podstawie jakieś książki tylko jak dotąd nie mieli nic co było na miare Dune co byłoby znane poza niszą graczy.
Najlepiej nadawałby sie chyba saga o Herezji Horusa jako wytłumaczenie o co biega w tym świecie bo puszczanie widzów od razu w sprawy 40K jest bez sensu. Sagę tę jednak czytaja chyba tylko fani figurkowcy - zresztą typowym przykładem jak niszowe są produkty W40 to widac chocby po Empikach gdzie książki o mocznym millenium trzeba szukać w jakis zapomnianych kątach podczas gdy na eksponowanych miejscach króluja vampirates......

Warhammer to wszak fantasy. (Nawet WH 40.000 jest bardziej fantasy niż SF.)

To jak z fading suns - jeśli chcemy eksponowac fantasy to idziemy na jakis zacofany swiat gdzie buszuja feral Orks, chcemy cyberpunka to na Necromundę, SF to front walki z Tau, Aliens to szukamy Tyranidów. Do tego Demony a z drugiej strony BigMechy i starcia flot. Każdy znajdzie to co lubi.
A "300" widziałeś?
Fajny odstresowywacz ale pała jeśłi chodzi o uproszczenie histori. Odkąd to hopliati walczą bez pancerzy? Persami rządzi jakiś wielgachny unisex? Nosorożce (nawet Miller nie dał ich do komiksu) Dlaczego nie ma wzmianki o flocie Ateńskiej?
Jeśli w ten sam sposób mają uprościc Warhamka to dziękuję.....
Q__
Moderator
#122 - Wysłana: 5 Gru 2007 17:57:47
Odpowiedz 
Borlog

No nie sądze - Abaddon, Kharn, Farsightt, Groshnick,Dante, Gaunt, Yarrick zapewne nie mogliby zginąć. Uber zli jak Khorne czy Deciver są niesmiertelni.

Ale reszta moze już być dowolna. (Zresztą w sumie: Joker w "Batmanie" Burtona zginął...)

Warhamek mógłby powstac ewnetualnie na podstawie jakieś książki tylko jak dotąd nie mieli nic co było na miare Dune co byłoby znane poza niszą graczy.
Najlepiej nadawałby sie chyba saga o Herezji Horusa jako wytłumaczenie o co biega w tym świecie


Chodziło mi o klimat, nie o fabułę...

To jak z fading suns - jeśli chcemy eksponowac fantasy to idziemy na jakis zacofany swiat gdzie buszuja feral Orks

No, nie tylko. Sama technolgia tego swiata jest cokolwiek magiczna...

Każdy znajdzie to co lubi.

No i widzisz jakie bogactwo pomysłów genre'ów, i scenerii?

Fajny odstresowywacz ale pała jeśłi chodzi o uproszczenie histori. Odkąd to hopliati walczą bez pancerzy? Persami rządzi jakiś wielgachny unisex?

W końcu to komiks (odwołujący się do superbohaterskich tradycji), nie powieść historyczna (czy tym bardziej film popularnonaukowy)...
Borlog
Użytkownik
#123 - Wysłana: 5 Gru 2007 18:57:06
Odpowiedz 
dahaka
Ja bym się tak do końca nie zgodził. Czy twórcom strzelanek chodziło zawsze o kasę? Pewnie tak, ale chyba to na tym polega i tyczy się wszystkich gier. Przecież po co produkować coś co miałoby się nie sprzedać. Jednak chodzi mi o inne aspekty gier FPP, które świadczą o tym, że trzeba je traktować poważnie. Wszystkie najnowsze technologie produkcji gier najpierw pojawiły się w strzelankach. Sama idea widoku z oczu, efekty graficzne, silniki gier, czy nawet muzyka (choć tu niekoniecznie) czyli generalnie oprawa ma na celu przedstawić nam świat gry jak najrealniej, tak jak byśmy widzieli akcję własnymi oczami. FPP miały niebanalny wpływ na rozwój komputerów PC i należy się z tym pogodzić.

No dobrze tylko że szybko postepujący rozwój w tej kategorii sprawia że to co kiedyś było kultowe dziś jest juz tylko w pamieci nielicznych. Dziś wszyscy zachwycaja sie Call of Duty 4 , by za 2 lata o nim zapomniec i grac juz w Medal of Honor Rusia Assault a tegio zdeklasuje Crysis 2. A choćby to miało jak najlepsza grafike i dżwięk to i tak będzie tylko zabawa gdzie strzalamy z cudnych broni do Nazi, Ufoli, mutantów , którzy sa tylko dobrze zrobionym wielokatem z HD teksturami co ma ileś tam polygonów. Nie przeczę że to wszystko się fajne robi i realistycznie ale nie rozpaczałbym gdy jakis Uwe Boll, Bartkowaik nakręca film oparty o tzw fabułę gry strzelankowej i wyjdzie jakis gniot. Bo wybaczcie jakby Turoka nakręcili czy Call of Juarez to nie bedę się pieklił że jakis głupi film wyszedł. Fabuła nigdy nie była mocna srona strzelanek a chwilowy zachwyt mega grafą gry nie moze byc pretekstem do nakręcenia filmu.

Dla mnie tragicznym była szumna ekranizacja Wiedżmina gdzie wyszedł szajs co zastopował rozwój filmowania fantasy w Polsce na lata. To jest nieszczęście a nie to że "sprofanowali" Dooma czy Blood Rayne.


Q__

Ale reszta moze już być dowolna. (Zresztą w sumie: Joker w "Batmanie" Burtona zginął...)

By teraz powrócić w najnowszym. Tamci są nietykalni i broń cesarzu tego co podniesie łapę na Abaddona....

Chodziło mi o klimat, nie o fabułę...

Tylko czy chcemy by film został zjechany za wstawianie niezrozumiałej dla obcych opowiastki bez wytłumaczenia o co biega? Czy ktos zrozumie o co właściwe chodzi gdy zobaczą Orków bijacych się z Chaośnikami na jakieś lodowej planecie by zdobyc jakis tam topór?

No, nie tylko. Sama technolgia tego swiata jest cokolwiek magiczna...
A którego nie jest? Zresztą oni juz zapomnieli o technice dla nich wiele rzeczy to jakiś uswięcony rytuał w innym systemie byłby zwykłym wcisnij pan zapłon.

W końcu to komiks (odwołujący się do superbohaterskich tradycji), nie powieść historyczna (czy tym bardziej film popularnonaukowy)...

Taak tylko że wszechwiedzący Amerykanie myślą teraz że w Iranie to zyja jakieś gostki co żyją długo i mają szpetne facjaty....
Picard
Użytkownik
#124 - Wysłana: 5 Gru 2007 19:06:02
Odpowiedz 
Borlog

Call of Duty 4

Serio, wtłumaczcie mi prosze co Wy widziecie w tej serii gier? Mialem watpliwa przyjemnosc zetknac sie z pierwsza czescia tego cyklu i szczeze powiem, ze moim rozczarowania z nim zwiazanym nie bylo konca. Nie jestem najlepszy w pisaniu recenzji wiec streszce tylko po krotce co przesadza o moi braku sympatii do wyzej wspomnianego tytulu: do bolu liniowy charakter rozgrywki, realizm na pozimie Czterech pancernych i psa, brak sesownego AI- tak przeciwnikow jak i tosażyszy z druzyny-, nuda. Jedyne co mi sie w tym ,,dziele" podobalo to sceny zbirowe przywodzace na mysl epickie filmy o wojnie i byc moze muzyka, ktora jednak po entym odsluchaniu zaczyna draznic zbyt sentymentalnym brzmieniem. A co Wy myslicie o slawetnym CoD?
Q__
Moderator
#125 - Wysłana: 5 Gru 2007 19:47:56
Odpowiedz 
Borlog

Dla mnie tragicznym była szumna ekranizacja Wiedżmina gdzie wyszedł szajs co zastopował rozwój filmowania fantasy w Polsce na lata. To jest nieszczęście

Paradokalne jest przy tym, że "Wiedźmin" miał potencjał (i nie mówię tu tylko o potencjalne utworów Sapkowskiego). Tylko: reżyser nie czuł tematu, aktorzy grali od niechcenia (nie wszyscy), a F/X były fatalne...
No ale czy "Quo Vadis" Kawalerowicza był znów lepszy?

Tamci są nietykalni i broń cesarzu tego co podniesie łapę na Abaddona....

Uszanujmy swobodę twórczą ew. reżysera... Ostatecznie gracze nie muszą uważać fabuły filmu za obowiązujacą...

Tylko czy chcemy by film został zjechany za wstawianie niezrozumiałej dla obcych opowiastki bez wytłumaczenia o co biega?

Zaraz... "Blade Runner" też był zjechany na początku, a sławę zyskł po latach... Czasem lepiej zaryzykowac niż pójść w zbyt dużą komercję...

Czy ktos zrozumie o co właściwe chodzi gdy zobaczą Orków bijacych się z Chaośnikami na jakieś lodowej planecie by zdobyc jakis tam topór?

A jednak ludzi poruszyło, że jedne kurdupel zap*** przez dziwne krainy, żeby wrzucic obraczkę do wulkanu (choc brzmi równie fatalnie).

A którego nie jest?

Czy w Treku szepce sie zaklęcia? A w "Pirxie" rzuca uroki na reaktor?

Taak tylko że wszechwiedzący Amerykanie myślą teraz że w Iranie to zyja jakieś gostki co żyją długo i mają szpetne facjaty....

Jak kto nie odrózna filmu od życia to nie moja wina. Niektórzy sądzą, że "The X-files" to szczera prawda...
dahaka
Użytkownik
#126 - Wysłana: 5 Gru 2007 20:06:17
Odpowiedz 
Przeszedłem CoD więc się wypowiem. Gracz jest cały czas prowadzony za rękę. Zawsze wiadomo co trzeba zrobić a obszar działania i interakcja są bardzo zawężone. W czasach pikselowych strzelanek trzeba było się chociaż trochę nachodzić żeby rozwiązać jakąś zagadkę tudzież odnaleźć potrzebny przedmiot. W CoD nic tylko biegniemy w stronkę wskazaną przez strzałki i strzelamy do mało potrafiącego przeciwnika. Dzięki temu oraz oprawie można odczuć jakąś przyjemność z grania ale chyba też dla tego, że gra jest niesamowicie króciutka. Osobiście współczuję tym, którzy kupili oryginał i wydali kupę kasy na 3h rozrywki.
Borlog
Dziś wszyscy zachwycaja sie Call of Duty 4 , by za 2 lata o nim zapomniec i grac juz w Medal of Honor Rusia Assault a tegio zdeklasuje Crysis 2. A choćby to miało jak najlepsza grafike i dżwięk to i tak będzie tylko zabawa gdzie strzalamy z cudnych broni do Nazi, Ufoli, mutantów , którzy sa tylko dobrze zrobionym wielokatem z HD teksturami co ma ileś tam polygonów. Nie przeczę że to wszystko się fajne robi i realistycznie ale nie rozpaczałbym gdy jakis Uwe Boll, Bartkowaik nakręca film oparty o tzw fabułę gry strzelankowej i wyjdzie jakis gniot.

W kontekście sensu ekranizacji FPP to się oczywiście zgadzam. Mogę tylko dodać iż osobiście nie zachwycają mnie współczesne strzelanki i zgadzam się z poglądem, że nie posiadają one niczego poza wyglądem. Mimo to będę bronił znaczenia FPP jako wiodącego w kilku kategoriach gatunku gier.
Warto dodać, że kiedyś gry pobudzały wyobraźnię a teraz mamy wszystko "na tacy" podane.
O! Łezka się mi w oku zakręciła i Alone in the dark mi się przypomniało. Chyba film też nakręcili. Oglądał ktoś może?
Q__
Moderator
#127 - Wysłana: 5 Gru 2007 20:19:29
Odpowiedz 
dahaka

będę bronił znaczenia FPP jako wiodącego w kilku kategoriach gatunku gier.
Warto dodać, że kiedyś gry pobudzały wyobraźnię


Mało tego. Były jedyną dostępną VR.
Hazral
Użytkownik
#128 - Wysłana: 5 Gru 2007 20:53:41
Odpowiedz 
Zastanawiam się nad samą ideą ekranizacji gier. IMHO gry przy obrobienie wysiłku twórców, są o wiele lepsze bardziej wciągające, nieliniowe... słowem o dekadę do przodu w stosunku do filmu. I być może kiedyś go zastąpią, w takim samym stopniu w jakim film zastąpił książkę. A może już gry są popularniejsze od filmów (Korea najlepszym przykładem!)?
Q__
Moderator
#129 - Wysłana: 5 Gru 2007 21:25:21
Odpowiedz 
Hazral

I być może kiedyś go zastąpią, w takim samym stopniu w jakim film zastąpił książkę.

Sugerujesz, że ekranizacje gier są słabe z tych samych powdów, dla których słabe są nowelizacje filmów? (Ale weź pod uwagę, że istnieją też słabe ekranizacje wybitnych ksiązek...)
Picard
Użytkownik
#130 - Wysłana: 5 Gru 2007 22:27:47
Odpowiedz 
dahaka

Widze,ze- ku moje radsci- chodź jedna znana mi osoba zgadza sie ze mna co do cyklu CoD. Naprawde nie wiem co ludzie w tym widza...

kontekście sensu ekranizacji FPP to się oczywiście zgadzam

Duzo lepsze sa gry FPS oparte na filmach: taki Aliens vs. Predator II- tylko w dwojke dane bylo mi zagrac- wgniatal w fotel klimatem i grywalnoscia. Filmom realizowanym na podstawie gier nigdy sie to nie udalo oddac nastroju gry, tak jak gra stanowiacym warjacje na temat filmu udawalo sie oddac klimat danego obrazu, na ktorym byly wzorowane.

Hazral

być może kiedyś go zastąpią, w takim samym stopniu w jakim film zastąpił książkę

Tu sie nie zgadzam bowiem ksiazka zawsze byla czyms elitarnym- szacuje sie np.,ze w staroztynym Egipcie tylko okolo 1% ludzi potrafilo czytac!- natomiast film i gry sa to media masowe, skierowane do szerokiego grona odbiorcow. Przy czym film ma jakies walory artystyczne i niesie ze soba jakies przeslanie podczas gdy gra jest rozrywka w nierozcienczonej formie. Sadze wiec, ze tak jak film nie zastapil ksiazki- bo obie rzeczy w duzej mieze odwoluja moze nie tyle do calkowicie innych odbiorcow, co do innych potrzeb tychże konsumentów, tak i gry nie zastapia filmow gdyz o co innego w nich chodźi niz w przypadku obrazow filmowych. Mniemamze film bedzie po staremu tak samo popularny jak dawniej, a gry pojoda swoja droga, ksiazki zas w dalszym ciagu pozstana dosc niszowym medium.
Borlog
Użytkownik
#131 - Wysłana: 5 Gru 2007 23:19:37
Odpowiedz 
Picard
Serio, wtłumaczcie mi prosze co Wy widziecie w tej serii gier?

Call of Duty tak jak i pokrewne Madal of Honor to gry dla nerdów co lubią IIwś co to naogladali się Rayana, BoB itd.

Wiele scen jakby zerżnięte z filmów, przeciwnicy to nazi, napy czy makaroniare. Dotąd w szoterkach panowały klimaty mutantów, zombi, kosmitów itd. Włśnie te klimaty z II wojenki tak wpłynęły na popularność gier z seri CoD. Przyznam że żadna gra nie może się pochwalić jakims dobrym oddaniem realiów wojny bo to wciąż model sam przeciw wszystkim, twoi pseudo towarzysze to tylko tło które nawet nie zrani wrogich botów.
Niemcy maja tysiące Tygrysów, twoi kumple giną w określonych miejscach i tylko ty umiesz obsłużuć działko, karabin itd.
Jedynie Brother in Arms było jakąś ambitną próbą stworzenia dobrego tactical szotera - rozkazy dla drużyn strzeleckich i wsparcia gdzie mają iść i strzelać. Planowanie akcji i zwiad terenu. Niestety AI wciąż była daremne, gra miała pare wad technicznych a i realizm był do bani (Stug III D w 1944? Sztukasy w Normandi co to jest?)
A gra miała potencjał by zastąpic Operation Flashpoint jako czołowy tactical.
Z drugiej strony mamy te battlefieldy gdzie 64 luda gania sie po pustyniach i wali z rakietnic do jeepów.
Chciałbym żeby zrobili gre gdzie każdy gracz dowodzi takimi drużynami botów jak BiA, czołgami a do tego ktoś koordynujacy wszystkie te poczynania. Wtedy chyba bardziej by to wygladało jak bitwa z IIwś a nie deathmatch na bazooki.

Q__

Tylko: reżyser nie czuł tematu

Bo jak miał czuć klimat ktos kto tylko bazował na komiksie Polcha?

No ale czy "Quo Vadis" Kawalerowicza był znów lepszy?

Przesłanie książki i filmu chyba juz za bardzo trąci XIX wieczną bigoterią. Dzisiaj z naszym konsumpcjonizmem bardziej przypominamy Rzymian.

Uszanujmy swobodę twórczą ew. reżysera... Ostatecznie gracze nie muszą uważać fabuły filmu za obowiązujacą...

GW wpisuje w kanon gry komputerowe i książki stąd i film stałby się kanoniczny. Prędzej więc zginie jakiś pomniejszy niemilec co w filmie byłby głównym złym.

Zaraz... "Blade Runner" też był zjechany na początku, a sławę zyskł po latach... Czasem lepiej zaryzykowac niż pójść w zbyt dużą komercję...

Tak ale to inny klimat , tam nie było zażartej brutalnej walki frontowej tylko Rick Deckard co sprawdzał czy komus się nie śnią elektroniczne owce.
Mozna by zrobic to w podobnej konwencji - Inkwizytor szuka heretyków ale wtedy figurkowcy podniosa wrzask że oni chca Adeptus Astartes a nie Ordo Hereticus.....

A jednak ludzi poruszyło, że jedne kurdupel zap*** przez dziwne krainy, żeby wrzucic obraczkę do wulkanu (choc brzmi równie fatalnie).

To juz była populana od lat ksiązka mające liczne grono fanów, a warhamek jest jednak bardziej niszowy.

Film gdzie przez wiekszą część czasu się biją, tną , bombardują miażdżą wymaga jakiegos uzasadnienia po co to wszystko. Czemu kolesie z karabinkami laserowymi muszą ginąć w walce z bandą dewiantów?

Czy w Treku szepce sie zaklęcia? A w "Pirxie" rzuca uroki na reaktor?
Taki to już regres cywilizacyjny tam nastąpił że obsługi urządzeń muszą się uczyć śpiewając pieśni a czynności te zwą magią...

dahaka
Nikt tu nie neguje znaczenia FPSów wszak to twórcy tych gier wraz z producentami piecykków zawiązali spisek by zmuszać nas do modernizacji kompów....

Hazral
Gry przejmuja powoli rozrywke bo w przeciwieństwie do filmu sami mozemy nakopać, zabić ,XXX, odkryć skarb itd.
A film to często gapienie się na głupote bohaterów.....
Q__
Moderator
#132 - Wysłana: 6 Gru 2007 00:51:10 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Duzo lepsze sa gry FPS oparte na filmach: taki Aliens vs. Predator II

Heh. Najpierw był komiks, potem FPS, film na końcu.

otrafilo czytac!- natomiast film i gry sa to media masowe, skierowane do szerokiego grona odbiorcow. Przy czym film ma jakies walory artystyczne i niesie ze soba jakies przeslanie podczas gdy gra jest rozrywka w nierozcienczonej formie.

Może doczekamy się kiedyś i gier będących dziełami sztuki?

Borlog

Bo jak miał czuć klimat ktos kto tylko bazował na komiksie Polcha?

Cóż. Skoro isę nie przyłożył, nie powinien sie brać...

Przesłanie książki i filmu chyba juz za bardzo trąci XIX wieczną bigoterią. Dzisiaj z naszym konsumpcjonizmem bardziej przypominamy Rzymian.

To można było uwypuklić wątki "rzymskie", nie "chrześcijańskie"... A tu nawet, grany przez Lindę, Petroniusz bladziutko wypadł...

GW wpisuje w kanon gry komputerowe i książki stąd i film stałby się kanoniczny.

Fakt... :]]

Tak ale to inny klimat

No nie wiem... WH40k nie kończy się na Gauncie... Mamy całe mnóstwo organizacji, ras, światów...

Mozna by zrobic to w podobnej konwencji - Inkwizytor szuka heretyków ale wtedy figurkowcy podniosa wrzask że oni chca Adeptus Astartes a nie Ordo Hereticus.....

To by isę kolejny film nakreciło. Przy F/X takich jak w B5: The Lost Tales można kręcić co miesiac kolejny film ze świata futurystycznego Warmłotka...

To juz była populana od lat ksiązka mające liczne grono fanów

Mimo to dość niszowa. Dopiero filmy to zmieniły...

Film gdzie przez wiekszą część czasu się biją, tną , bombardują miażdżą wymaga jakiegos uzasadnienia po co to wszystko. Czemu kolesie z karabinkami laserowymi muszą ginąć w walce z bandą dewiantów?

Ależ oczywiscie, że scenariusz musi miec jakiś sens... Zwłaszcza scenariusz opowieści osadzonej w tak bogatym świecie...

Taki to już regres cywilizacyjny tam nastąpił że obsługi urządzeń muszą się uczyć śpiewając pieśni a czynności te zwą magią...

Ja tam wolę uważać, że w WH 40.000 panuje prawdziwa magia. To odróżnia ten świat od typowych światów ze space oper (których setki) i czyni równie niesamowitym co wizje Chiny Mieville'a....

A film to często gapienie się na głupote bohaterów.....

Podczas gdy w grze to my głupoty robimy...
Seybr
Użytkownik
#133 - Wysłana: 6 Gru 2007 07:36:34
Odpowiedz 
Podczas gdy w grze to my głupoty robimy...

Podejście dziadka .
Q__
Moderator
#134 - Wysłana: 6 Gru 2007 09:02:53
Odpowiedz 
Seybr

Podejście dziadka

A przeszedłęś grę nie popełniając błędów?
Seybr
Użytkownik
#135 - Wysłana: 6 Gru 2007 09:24:16 - Edytowany przez: Seybr
Odpowiedz 
A przeszedłęś grę nie popełniając błędów?


Źle zrozumiałem ;].

Błędy jakie znaczy się, w strategii ? Wiesz różny typ gier różne błędy.
Q__
Moderator
#136 - Wysłana: 6 Gru 2007 11:42:57 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Seybr

Wiesz różny typ gier różne błędy.

Wiem. Ale mówiliśmy o FPSach. Nie zdarzyło ci się nigdy np. wleżć pod ostrzał w ciemnym korytarzu? (Albo spaść w przepaśc grajac w platformówkę...)
Picard
Użytkownik
#137 - Wysłana: 6 Gru 2007 12:41:20
Odpowiedz 
Q__

Heh. Najpierw był komiks, potem FPS, film na końcu

najpierw byla czaszka Obcego na grodzi statku predatora w drugiej czesci jego lowow na planecie Ziemia - cala reszta twojego streszczenia historii AvP oczywiscie zgadza sie z
prawda.

Może doczekamy się kiedyś i gier będących dziełami sztuki?

Predzej doczekamy sie czegos na ksztalt trekowych holodekow- a w nich ludzie nadal oddaja sie wylacznie rozrywka.
Q__
Moderator
#138 - Wysłana: 6 Gru 2007 12:49:16
Odpowiedz 
Picard

najpierw byla czaszka Obcego na grodzi statku predatora w drugiej czesci jego lowow na planecie Ziemia - cala reszta twojego streszczenia historii AvP oczywiscie zgadza sie z
prawda.


Dziękuję za uzupełnienie. Oczywiście prawda.

Predzej doczekamy sie czegos na ksztalt trekowych holodekow- a w nich ludzie nadal oddaja sie wylacznie rozrywka.

Uznać to za optymizm, czy pesymizm... Hmm... <zamyślony>
Darklighter
Użytkownik
#139 - Wysłana: 6 Gru 2007 13:44:41 - Edytowany przez: Darklighter
Odpowiedz 
Uznać to za optymizm, czy pesymizm... Hmm... <zamyślony>

To zależy, czy miałeś przed oczami miłą zabawę, czas na naukę jak w ST, czy uzależnionych od różnych rozrywek "holoćpunów" z "Strange Days"
Q__
Moderator
#140 - Wysłana: 6 Gru 2007 14:20:31
Odpowiedz 
Darklighter

To zależy, czy miałeś przed oczami miłą zabawę, czas na naukę jak w ST, czy uzależnionych od różnych rozrywek "holoćpunów" z "Strange Days"

Chodziło mi o to, że Picard stwierdził, że prędzej doczekamy holodeków niż gier komputerowych, które można uznać za cos wiięcej niż "pustą" rozrywkę...

(Ale owszem: ta sama technologia może i uczyć, i tylko odstresowywać i uzależniać...)
Seybr
Użytkownik
#141 - Wysłana: 6 Gru 2007 14:47:21
Odpowiedz 
Chodziło mi o to, że Picard stwierdził, że prędzej doczekamy holodeków niż gier komputerowych, które można uznać za cos wiięcej niż "pustą" rozrywkę...


Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Owszem są gry, w których nie myśli się, ale strategie, fps` taktyczne czy gry przygodowe nie raz powodują przepalenie szarych komórek.

Do pustych rozrywek można zaliczyć wiele dyscyplin sportowych, filmów.
Q__
Moderator
#142 - Wysłana: 6 Gru 2007 14:51:42 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Seybr

Owszem są gry, w których nie myśli się, ale strategie, fps` taktyczne czy gry przygodowe nie raz powodują przepalenie szarych komórek.

Zgoda. Chodziło mi jednak o gry z ambicjami psychologicznymi, filozoficznymi... Dorównujące co ambitniejszym filmom czy niektóym ksiazkom. Pytanie czy powstanie czegoś takiego w dającej sie przewidzieć przyszłości jest realne?
Borlog
Użytkownik
#143 - Wysłana: 6 Gru 2007 16:27:57
Odpowiedz 
Q__
Cóż. Skoro isę nie przyłożył, nie powinien sie brać...

Mysleli że jak czytelnicy AS'a usłyszą film Wiedzmin to wszystko lykna a oni tanim kosztem zarobia miliony.

To można było uwypuklić wątki "rzymskie", nie "chrześcijańskie"... A tu nawet, grany przez Lindę, Petroniusz bladziutko wypadł...

Jeśli szli po lini Sienkiewicza w celu pokazania jakiz to antyk zły i rozpustny to nie mogli pokazac za wielu dobrych cech starozytnych. I nie pomoga "ulepszenia" postaci bo z załozenia w książce i w filmach nowy światopogląd to najwspanialsza rzecz a przeciwnicy nowej wiary nagle słowa nie potrafia wydukac by rzucic kontrargumenty.

To by isę kolejny film nakreciło. Przy F/X takich jak w B5: The Lost Tales można kręcić co miesiac kolejny film ze świata futurystycznego Warmłotka...

Taa najpierw trzeba kasy zebrac, a do tego trzeba jakiegos producenta. Większość z nich jak widzi scenariusz gdzie tylko jest gore, demony ,przemoc, rąbanka mysli tak: tylko od 18 lat czyli sie nie zwróci.

Mimo to dość niszowa. Dopiero filmy to zmieniły...
Czy rzeczywiscie dośc niszowa w porównaniu do warmłotkowej socjety? Tolkien stworzył jakby trwały kanon typowej fantasy. To na bazie jego twórczości wszyscy zaczekli tworzyć kalki jego swiata gdzie druzyna w której zawsze musiał być Krasnolud elf czy półelf, czarownik paladyn szli ratowac swiat.
Prawie zawsze pojawiały się gobliny , smoki itd. No i model że za wszystkim stoi jakis wredny drań którego trzeba usiec lub wygnac ze świata. No i bez jego dzieła nie zrodziłyby się erpegi....

Ja tam wolę uważać, że w WH 40.000 panuje prawdziwa magia. To odróżnia ten świat od typowych światów ze space oper (których setki) i czyni równie niesamowitym co wizje Chiny Mieville'a....

Każdy wyróżniać ten element który mu sie podoba, ja tam widze mnóstwo servitorów podłączonych do maszyn myslacych, oraz głąbów co odprawiają litanie gdy swięty znacznik wskaże że koles jest zdrowy i nadaje się na SM....

Podczas gdy w grze to my głupoty robimy

Zazwyczaj dzieje się to z powodu wady samej gry, bo dość często robimy cos co nie wpasowało się w scenariusz autorów i wychodzą braki ich skryptu....
Q__
Moderator
#144 - Wysłana: 6 Gru 2007 17:49:52
Odpowiedz 
Borlog

Mysleli że jak czytelnicy AS'a usłyszą film Wiedzmin to wszystko lykna a oni tanim kosztem zarobia miliony.

Identycznie myślał duet B&B w odniesieniu do Treka. Inni tandeciarze też myśla podobnie...

I nie pomoga "ulepszenia" postaci bo z załozenia w książce i w filmach nowy światopogląd to najwspanialsza rzecz a przeciwnicy nowej wiary nagle słowa nie potrafia wydukac by rzucic kontrargumenty.

Porównaj jednak "dzieło" Kawalerowicza (którego przecież stać na wiele - vide genialny "Faraon"), z serialem "Quo vadis" (z Brandauerem w roli głownej), była to co prawda bardziej SF niż serial historyczny jak kpili złośliwi (chodzi o dekoracje, kostiumy itd.), ale pod względem psychologicznym, fabularnym, oglądało sie to znakomicie. Owszem powieść Sienkiewcza jest w pewien sposób tendencyjna, ale nadal broni się jako arcydzieło (nieznacznie tylko zepsute wątkiem romansowym). U p. Kawalerowicza z tego arcydzieła zostało bardzo niewiele.

Taa najpierw trzeba kasy zebrac, a do tego trzeba jakiegos producenta.

Szkoda, że de Laurentiis zbankrutował, on lubił takie projekty...

Czy rzeczywiscie dośc niszowa w porównaniu do warmłotkowej socjety? Tolkien stworzył jakby trwały kanon typowej fantasy.

Sama jednak fantasy jest dość niszowa. (A dobrze nakręcony warhammerowy film nie musiałby wcale być adresowany do graczy w WH40k. Dawny ST, "Odyseja Kosmiczna", SW, "Blade Runner" były adresowane do wszystkich.)

Każdy wyróżniać ten element który mu sie podoba, ja tam widze mnóstwo servitorów podłączonych do maszyn myslacych, oraz głąbów co odprawiają litanie gdy swięty znacznik wskaże że koles jest zdrowy i nadaje się na SM....

Ależ technologie tez tam oczywiscie widzę, i dopiero ten magiczno-technologiczny misz-masz czyni dla mnie świat Warhammera 40.000 tak wyjątkowym... (To nie klasyczna fantasy, ale i nie klasyczna SF, to coś co teraz świetnie śie sprzedaje pod znakiem New Weird.)

Zazwyczaj dzieje się to z powodu wady samej gry

Z własnych doświadczeń wiem ze nie zawsze...
Borlog
Użytkownik
#145 - Wysłana: 6 Gru 2007 22:00:54
Odpowiedz 
Q__
Identycznie myślał duet B&B w odniesieniu do Treka. Inni tandeciarze też myśla podobnie...

Entek w porównaniu do filmu i serialu Wiedzmin nie jest taki zły ponadto B&B nie zniszczyli idei kręcenia Treka wszak Abrams się napatoczył z tym swoim prikłelem. U nas chyba za 40 lat ktoś się podejmie kręcenia przygód Geralta.

Porównaj jednak "dzieło" Kawalerowicza (którego przecież stać na wiele - vide genialny "Faraon"), z serialem "Quo vadis" (z Brandauerem w roli głownej),

Przyznam że ta fantastycznośc troszkę mnie odepchnęła od serialu, zwłaszcza sam Klaus Maria - jak widzę łysego Nerona to aż mnie zalewa mimo wszystko to Bajor mi bardziej pasował.
W pewnych kategoriach gatunkowych wymagam max realizmu.

Owszem powieść Sienkiewcza jest w pewien sposób tendencyjna, ale nadal broni się jako arcydzieło (nieznacznie tylko zepsute wątkiem romansowym).

Quo Vadis jest bardzo dobra powieścia lecz jak pisałem odbiorcy się zmienili, przesłanie chyba powoduje uśmieszki gdy popatrzymy na przeróżne współczesne zwyczaje ,przy których rozrywki Nerona to zabawa w przedszkolu. A jak się jeszcze naczytało o dalszych losach świata to wręcz irytuje to dobrotliwe przesłanie - no ale tacy byli ówcześni Europejczycy z tym swoim zapałem misjonarskim.

Szkoda, że de Laurentiis zbankrutował, on lubił takie projekty...

Zbankrutował chyba własnie dlatego

Sama jednak fantasy jest dość niszowa. (A dobrze nakręcony warhammerowy film nie musiałby wcale być adresowany do graczy w WH40k. Dawny ST, "Odyseja Kosmiczna", SW, "Blade Runner" były adresowane do wszystkich.)

Aż tak niszowa nie była bo Dungeons&Dragons nakręcili przed władca pierścieni. Zresztą dorobiło sie fantasy wrogów co nakrecili film gdzie przestrzegali przed grami rpg co to niby namawiaja do morderstw.
Co do tego adresowania - GW chyba jednak nie chciałoby antagonizowania z fanami bo film wpisany w kanon wbrew woli tych z których żyje mogłoby na dłuższą mete niedobrze sie dla nich skonczyc.
Jesli film byłby dziełem wybitnym wtedy to przelkna lecz jesli rezyser dowolnie potraktuje swiat i namiesza to stracą zyski, gdy fani beda zawiedzeni ze poswiecono ich dla jakies komercji.

Przyznam ze nakrecenie takiego filmu byłoby rzecza ciezką bo zeby dotrzec do szerszej publiki trzeba zrobic lzejsze klimaty, a to sie nie spodoba fanom figurek i zaczna bombardowac GW za to.

Ależ technologie tez tam oczywiscie widzę, i dopiero ten magiczno-technologiczny misz-masz czyni dla mnie świat Warhammera 40.000 tak wyjątkowym... (To nie klasyczna fantasy, ale i nie klasyczna SF, to coś co teraz świetnie śie sprzedaje pod znakiem New Weird.)

Na tym samym wszak bazuje FS - dla jednych teurgia dla innych cybernetyka. Dzisiejszy swiat gier lubi tworzyc mieszanki wszystkiego.

Z własnych doświadczeń wiem ze nie zawsze...

Nawet najbardziej szalone zachowanie graczy twórcy powinni przewidziec.
Q__
Moderator
#146 - Wysłana: 6 Gru 2007 22:31:02 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Borlog

Entek w porównaniu do filmu i serialu Wiedzmin nie jest taki zły

Zgoda. Problem w tym, że w serialu "Wiedźmin" widać nawet potencjał, tylko jakieś teatralne do przesady toto, absolutnie pozbawione klimatu, a i F/X nie ma tam gdzie naprawdę powinny być. (Ale części znanych mi Pań nawet sie to podobało, że niby takie romantyczne...)

mimo wszystko to Bajor mi bardziej pasował.

Bo lepiej ucharakteryzowany. No ale w sumie Bajor był jedyną zaletą polskeij ekranizacji...

Quo Vadis jest bardzo dobra powieścia lecz jak pisałem odbiorcy się zmienili, przesłanie chyba powoduje uśmieszki gdy popatrzymy na przeróżne współczesne zwyczaje ,przy których rozrywki Nerona to zabawa w przedszkolu. A jak się jeszcze naczytało o dalszych losach świata to wręcz irytuje to dobrotliwe przesłanie - no ale tacy byli ówcześni Europejczycy z tym swoim zapałem misjonarskim.

Zgoda, ale film mógł być dobry mimo to, a Kawalerowiczowi wyszło to jakieś sztywne, nijakie i bez "nerwu". Zauważ, że "Faraon" choć starszy i statyczniejszy trzyma w napięciu znacznie bardziej...

Aż tak niszowa nie była bo Dungeons&Dragons nakręcili przed władca pierścieni.

I prawdę mówiąc filmowe "D&D" (choć do arcydzieła, czy nawet przyzwoitego filmu mu daleko) oglądąło się nawet miło... Nie jestem pewien czy z tego świata dałoby sie "wydusić" wiecej... (Oba Warhammery maja znacznie większy potencjał.)

GW chyba jednak nie chciałoby antagonizowania z fanami bo film wpisany w kanon wbrew woli tych z których żyje mogłoby na dłuższą mete niedobrze sie dla nich skonczyc.

Powieści sa jakoś przez fanów witane razej z sympatią,,, A William King czy Jack Yeovil (prawdziwe nazwisko Kim Newman) mają wiernych czytelników.

Przyznam ze nakrecenie takiego filmu byłoby rzecza ciezką bo zeby dotrzec do szerszej publiki trzeba zrobic lzejsze klimaty

Otóż twierdzę, że robienie wszystkiego "pod publikę" na dłuższą metę jest strategią samobójczą. Lepiej tworzyć rzeczy wartościowe, które same się obronią, bez ukłonów w stronę masowego widza... Jak to ma sie sprzedać pytasz? A od czego marketing i reklama? (Zresztą komputerowe F/X są coraz tańcze, ostatnia odsłona B5 dowodem, że stworzenie realistycznego, a od początku do końca "sztucznego" tła przestaje być problemem.)

Na tym samym wszak bazuje FS - dla jednych teurgia dla innych cybernetyka. Dzisiejszy swiat gier lubi tworzyc mieszanki wszystkiego.

Owszem, Sporo gier chętnie to miesza, Choc akurat w FS wolę wyjasnienia scjentystyczne, a sprawy duchowe traktuję czysto instrumentalnie.

Nawet najbardziej szalone zachowanie graczy twórcy powinni przewidziec.

Mieli przewidzieć, że grając w DOOMa błąkając napatoczę się na kakodemona (ta latajaca kula)? Ależ przewidzieli i chyba o to chodziło, by sterowana przeze mnie postać wpadłą tu w tę pułapkę...
Picard
Użytkownik
#147 - Wysłana: 7 Gru 2007 14:34:16
Odpowiedz 
Seybr

Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Owszem są gry, w których nie myśli się, ale strategie, fps` taktyczne czy gry przygodowe nie raz powodują przepalenie szarych komórek

Owszem istniaja gry zmuszjace do myslenie- nikt nie slyszal o szachach? - ale mimo wszytsko nie nazwal bym ich dzielami sztuki. Sztuka dostarcza bowiem rownych doznan estetycznych, skłania do przemyslen, wzbogaca intelektualnie oraz duchowo. Nawet najmadrzejsza gra tego nie robi i watpie by kiedykowiek miła za cel spełnienie powyższych kryteriów. A to dlatego,ze gry z samej swej natury powstaja by zaspakajac inne potrzeby czlowieka iz te wyzej wymienione- powiedział bym wrecz, ze zazwyczaj gry pozwalają nam zaspokoic swoje pierwotne instynkty: niekoniecznie tyczy sie to przemocy ale chociazby checi rywalizacji.
Zastanawiajace jest swoja droga jak czesto technologia zaspakaja nasze zwierzece instynkty- przemoc i poped płciowy. Podobnież słowo ,,sex" jest najczesniej wposywanym w internetowe przegladarki hasłem- co mowi to o naszym gatunku?
Q__
Moderator
#148 - Wysłana: 7 Gru 2007 18:54:54
Odpowiedz 
Picard

Nawet najmadrzejsza gra tego nie robi i watpie by kiedykowiek miła za cel spełnienie powyższych kryteriów. A to dlatego,ze gry z samej swej natury powstaja by zaspakajac inne potrzeby czlowieka iz te wyzej wymienione- powiedział bym wrecz, ze zazwyczaj gry pozwalają nam zaspokoic swoje pierwotne instynkty: niekoniecznie tyczy sie to przemocy ale chociazby checi rywalizacji.

A może mylisz się, może kiedyś uda się stworzyć grę, która nie tracąc nic ze swej "gierczanosci" zdoła wspiąć się na wyżyny? A może przeciwnie, to mnie ponosi przesadny optymizm?

Zastanawiajace jest swoja droga jak czesto technologia zaspakaja nasze zwierzece instynkty- przemoc i poped płciowy. Podobnież słowo ,,sex" jest najczesniej wposywanym w internetowe przegladarki hasłem- co mowi to o naszym gatunku?

Żeśmy są, jak mawiał Lem, drapieżne małpy...
Picard
Użytkownik
#149 - Wysłana: 7 Gru 2007 22:44:38
Odpowiedz 
Q__

może mylisz się, może kiedyś uda się stworzyć grę, która nie tracąc nic ze swej "gierczanosci" zdoła wspiąć się na wyżyny?

Sadze, ze nie bo jak juz wczesniej pisalem gry zaspokajaja calkiem inne potrzeby ludzkiej istoty niz roznego rodzaju sztuka- w tym znaczeniu gry sa swego sposobem na znaleźienie ujscia dla zwierzecych i instynktow oraz pierwotnych emocji jakie sa czescia ludzkiej istoty. Postrzegam jej jak Ty postrzegales holograficzne programy pana Worfa- chodź osobiscie niezgadzam sie z Toba co do takiej interpretacji holo-rzeźi jakim oddawal sie nasz ulubiony Klingon, jako, iz nie tyle byl to sposb na odreagowanie co wprawianie sie w sztuce zabijania.
W tym kontekscie gry sa potrzebne w takim ksztalcie w jakim obecnie je znamy- dlatego wlasnie,ze jestesmy pod pewnymi wzgledami ,,drapieznymi malpami" i lepiej by pewne instynkty znalazly ujcie w kontrolowanym srodowisku.
Q__
Moderator
#150 - Wysłana: 7 Gru 2007 22:52:12
Odpowiedz 
Picard

Sadze, ze nie bo jak juz wczesniej pisalem gry zaspokajaja calkiem inne potrzeby ludzkiej istoty niz roznego rodzaju sztuka- w tym znaczeniu gry sa swego sposobem na znaleźienie ujscia dla zwierzecych i instynktow oraz pierwotnych emocji jakie sa czescia ludzkiej istoty.

Co do takiej oceny roli gier oczywiście zgoda... Tyle, że podobno wszystko moze być sztuką.

chodź osobiscie niezgadzam sie z Toba co do takiej interpretacji holo-rzeźi jakim oddawal sie nasz ulubiony Klingon, jako, iz nie tyle byl to sposb na odreagowanie co wprawianie sie w sztuce zabijania.

Sztuce, której w praktyce oddawł się niezwykle rzadko... Skoro juz o tym mówimy...

W tym kontekscie gry sa potrzebne w takim ksztalcie w jakim obecnie je znamy- dlatego wlasnie,ze jestesmy pod pewnymi wzgledami ,,drapieznymi malpami" i lepiej by pewne instynkty znalazly ujcie w kontrolowanym srodowisku.

No i to jest właśnie główny pożytek z VR.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  ...  10  11  12  »» 
USS Phoenix forum / Gry / Ekranizacje gier komputerowych :(

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!