| Autor |
Wiadomość |
Eviva
Użytkownik
|
Jurgen
- Zabierzcie go i przekażcie pod opiekę specjaliście od oparzeń - przykazała Arana - Ja zostaję.
Tak naprawdę wolałaby dopilnować rannego, ale rozkazy były inne. Zresztą w tutejszym szpitalu byli chyba jacyś lekarze?
|
Q__
Moderator
|
Jurgen[1. Czy "Wszyscy rzucili się na ziemię." dotyczy i grupy Ta'nar? 2. Chase wie co zobaczył, a co zobaczył Zipok, bo rozglądał się i rozglądał...  ]
|
kanna
Użytkownik
|
Q__ (tylko grupa Thiza sie rzucała, IMHO)
|
Jurgen
Moderator
|
Eviva: Czy "Wszyscy rzucili się na ziemię." dotyczy i grupy Ta'nar? Nie. Eviva: co zobaczył Zipok, bo rozglądał się i rozglądał... Moment, jak sobie wyrównam czas dla grup...
|
Q__
Moderator
|
Jurgen[Od kiedy robię za Evivę?  ]
|
Alucard87
Użytkownik
|
Jurgen =/\=Masakrują nas tu! Żądam wsparcia!
|
Maura
Użytkownik
|
Jurgen Eviva [Ile właściwie mamy osób w grupie? Ta nie-do-końca-wiadoma utrudnia rachunki.] Salan chwyciła za nosze gotowa wykonać rozkaz. Spojrzała przelotnie na kogoś, kto też te nosze trzymał.
|
Madame Picard
Moderator
|
Alucard87
Rosalinda leżała bezradnie na ziemi. Nie wiedziała, co ma robić: zostać tak, próbować pomóc rannym, czy jednak starać się dotrzeć powoli do następnej bazy. Huk wystrzałów, krzyki, błyski całkiem ją dezorientowały i czuła się kompletnie ogłupiała. - Co robić, sir? - szepnęła rozpaczliwie nie będąc pewna, czy Thiz ją w ogóle usłyszy.
|
Jurgen
Moderator
|
#2889 - Wysłana: 27 Lip 2010 21:08:35 - Edytowany przez: Jurgen Odpowiedz
Madame PicardAlucard87- Sir! - jeden z marines złapał Thiza za ramię - Musimy dostać się do bazy, bo nas tu wystrzelają!Ogólnie zapanował chaos. Częśc ludzi Thiza czekała na ziemi (jak Rosalinda), część starała się czołgać czy biec do przodu (jak np. Martinez czy prowadzący Kyrie Fredegard) =/\=Poruczniku, marines będą was osłaniać - głos Jurgena był spokojny - Niech pan prowadzi ludzi do bazy.Ukierunkowany ostrzał marines najwyraźniej przyniósł oczekiwane rezultaty, bo ogień Kardassian zmalał. Thiz nie usłyszał Rosalindy. Maura Eviva[1. Czekamy jeszcze na akcję grupy Thiza. 2. W grupie było jakieś dziesięć osób, ale wszyscy poza Araną i Salan (przy okazji: Salan idąc z Araną działała samowolnie:talk  zostali w okopach i walą do Kardachów. W budynku z rannymi jest tylko Arana, Salan i sanitariusz. 3. Aran ma jeszcze dwójkę rannych.]
|
Eviva
Użytkownik
|
Jurgen [Salan i sanitariusz odnoszą rannego, Arana zostaje przy lekko rannych]
|
Alucard87
Użytkownik
|
Jurgen Madame Picard - Wszyscy na ziemię i za mną! - Thiz krzyknął. Przesunął się bliżej Rosalindy i złapał ją za ramię - Ruszajmy.
|
Madame Picard
Moderator
|
Alucard87
Szarpnięcie Thiza oprzytomniło Rosalindę. Dziewczyna posłusznie i szybko ruszyła za dowódcą.
|
Jurgen
Moderator
|
#2893 - Wysłana: 28 Lip 2010 16:25:22 - Edytowany przez: Jurgen Odpowiedz
Wszyscy Alucard87 Madame Picard
Grupie Thiza udało się dotrzeć do trzeciej bazy. =/\=Sir, grupa por. Thiza jest u nas. - zameldowała Shar'tell Jurgenowi.
Paradoks RaulC Eviva Maura
[Zakładam, że Salan i sanitariusz, a także marines niosący Pietrowa i Sanderson udali się do szpitala.]
Q Ta'nar
"Baza" to tak naprawdę miejsce, które marines uznali za dające minimum ochrony (krzaki, kamienie czy rzeźba terenu). gdy tylko marines przestali strzelać, rozpoczął się ognień Kardassian. Nie da się wstać czy wychylić zza osłony.
|
kanna
Użytkownik
|
#2894 - Wysłana: 28 Lip 2010 17:13:23 - Edytowany przez: kanna Odpowiedz
Q__ Jurgen
Ta'nar zakleła po andoriańsku. - Na dół! - krzykneła - wszyscy na ziemię! Nie podnosić głów.
Nacisneła komunikator =/\= Komandorze, nie mamy możliwości się ruszyć. Przyparli nas do ziemi - zameldowała
|
Eviva
Użytkownik
|
Arana została sama razem z dwoma lekko rannymi kolonistami, którzy siedzieli na ziemi z minami zbitych psów. Póki co, to był jej oddział - cholera...
- ghuy'cha, mu'qaD ves ! - zaklęła i opanowała się, zobaczywszy zdziwione, a nawet z lekka przerażone spojrzenia kolonistów - Przepraszam. Jak sie panowie czujecie? Macie jakąś broń?
|
Paradoks
Użytkownik
|
Jurgen
[Czy Chase może już wykonać jakąś akcję? Doszedł do grupki Sylara i tych lorenzettowców? Co widzi przed sobą? Jakiegoś nudzącego się kolonistę, który zaprowadziłby go do gubernatora?]
|
Q__
Moderator
|
Jurgenkanna"Caeli" padł na ziemię. Starał się jednak z tej niewygodnej pozycji rozgladać dalej. Doczołgał się do Ta'nar i spytał: -Mogę zawsze krzyknoc po cardassiańsku coś w stylu "Kasta Obsydianowa, natychmiast wstrzymać ogień". Nie wiem czy usłyszą, ale jeśłi, zawsze może dać nam to element przewagi.Adrenalina ożywiła go na tyle, że miał ochotę poklepać ją przyjacielsko po plecach, lub nieco niżej  , jednak się powstrzymał.
|
kanna
Użytkownik
|
Q__
- Tak, jeszcze nie wszyscy wiedzą o Twojej roli... - mrukneła Ta'nar, a potem gestem naklazała Caeliemu milczenie. Czekała na odpowiedź Steiera.
|
Q__
Moderator
|
kanna
"Caeli" odnotował w myśli, że Ta'nar znów mówi mu na "ty", odpowiedział jednak: -Wielka demaskacja, myślisz, że nikt w GF nie może mówić po cardassiańsku?
|
Madame Picard
Moderator
|
Jurgen Alucard87
Rosalinda oddychała ciężko. Rozejrzała się bezradnie wokół siebie, oddział przedstawiał sobą obraz nędzy i rozpaczy. Nie wiedziała, komu pomóc najpierw. [W jakim stanie są ranni? Ktoś potrzebuje pomocy, jakiej mogłaby udzielić Rosalinda? Mamy jakąś apteczkę, można prowizorycznie opatrzeć rannych?]
|
Jurgen
Moderator
|
Eviva[Tych gostków ywnięsli z okopów, bo oberwali. Nie nadają się do walki, a do opatrzenia. Broni w każdym razie nie mają.] Paradoks[Tak, już gramy. Chase jest już za zasiekami kolonii. Nie wiem, co robi Sylar i jego grupka, ale Lorenzetto i jego ludzie (razem z grupą Winterspoona) schowali się za zasiekami i czekają na kolejny rozkaz do otworzenia ognia. Na razie nie ma nudzących się, bo póki co strzelają Kardi  . W każdym razie Chase powinien teraz dostac się do gubernatora, a wczesniej może zarządzić jakoś ludźmi, zwłaszcza grupą Sylara, bo grupę Winterspoona Jurgen chce mieć do końca "w okopach"] Madame Picard Alucard[Rona, Brott i Jackson są ranni, niosą ich marines i Thiz, Jackson jest nieprzytomny. Kyrie jest ranna, Salinger też, ale tego ostatniego trudno zbadać, bo Martinez nie da nikomu podejść. Możemy przyjąć, że Rosalinda ma jakiś podręczny zestaw medyczny, skoro pisałaś, że ma przeszkolenie medyczne]
|
Eviva
Użytkownik
|
Jurgen [Arana już ich opatrzyła i była o tym mowa. no ale broni nie mają, wiadomość przydatna]
|
kanna
Użytkownik
|
[Jurgen, Ta'nar meldowała Steierowi]
|
Eviva
Użytkownik
|
- Więc nic nie macie? Ja mam fazer i to wszystko... w razie czego chowajcie się za mnie i nie wchodźcie mi na linię ognia. - pouczyła Arana rannych i ostroźnie wyjrzała, by zlustrować przedpole. [MG, coś?]
|
Madame Picard
Moderator
|
Jurgen Alucard87
Rosalinda podeszła do Fredegarda i Kyrie, po prostu dlatego, że byli najbliżej. Rannych potrzebujących pomocy było dla niej zbyt wielu. Miała nadzieję, że inni pomogą jakoś pozostałym. Byle przetrwać jeszcze ten ostatni kawałek... - Mocno oberwałaś? - spytała. - Pokaż, może da się z tym coś na razie zrobić.
|
Jurgen
Moderator
|
Eviva KannaCzytać sesję  . Arana nie ma się czego obawiać. Przecież budynek stoi w kolonii, a od farmy z Kardassianami oddzialają ją zasieki kolonii i ludzie Lorenzetto i Winterspoona. Z kolei Ta'nar chyba nie załapała planu Jurgena. Zakładał on, że w przerwach między ogniem marines kardi mogą strzelać do woli, a nasi wtedy mają leżeć płasko na ziemi. Biec dalej będą, jak Jurgen każe marines ich osłaniać. Kanna Q=/\=Dobrze, niech Kardassianie się wystrzelają, póki mogą - odpowiedział Jurgen - Proszę zostać na miejscu i czekać na rozkazy.Alucard Madame PicardKyire skrzywiła się. - Nie za mocno - odpowiedziała. [Kyrie nie stało się nic strasznego, głównie drobne rany i oparzenia. Wszystko to Rosalinda może prowizorycznie opatrzyć na miejscu] W międzyczasie Shar'tell zeszła ze swojego stanowiska i podczołgała się ze swoim sanitariuszem do Thiza. Jurgen wywołał Thiza. =/\=Poruczniku, jak wasza sytuacja?
|
Madame Picard
Moderator
|
Jurgen Alucard87
Na szczęście obrażenia Kyrie nie wyglądały bardzo poważnie. Rosalinda sięgnęła do plecaka. Miała przy sobie małą apteczkę, ale były tam tylko najbardziej podstawowe materiały. Wyciągnęła podręczny dermoregenerator, dobry raczej do leczenia skaleczeń przy manikiurze niż do poważnych ran, ale cóż, lepsze to niż nic. Szybko i starannie opatrzyła obrażenia Kyrie. - Na razie wystarczy, ale dobrze by było, żeby w kolonii obejrzał to jeszcze jakiś lekarz - uśmiechnęła się do niej i przyjaźnie poklepała po ramieniu. - Trzymaj się. Damy radę.
|
Eviva
Użytkownik
|
Jurgen
[Ty nie wal głową w ścianę, tylko wymyśl coś dla Arany, bo co ona ma robić? siedzieć na tyłku?]
|
kanna
Użytkownik
|
#2909 - Wysłana: 29 Lip 2010 21:33:12 - Edytowany przez: kanna Odpowiedz
Jurgen
=/\= Tak jest - odpowiedziała Andorianka - Ta'nar out. Uniosła się nieco, żeby zorientować się, czy nikt nie wychyla się zbytnio zza prowizorycznych osłon, a potem ułozyła wygodniej na ziemi. Zapowiadała się długa noc....
|
Paradoks
Użytkownik
|
#2910 - Wysłana: 29 Lip 2010 21:52:29 - Edytowany przez: Paradoks Odpowiedz
Jurgen
Chase starając się nie dać po sobie znać przemęczenia, oparł się plecami o ścianę jakiegoś budynku kolonistów, nie widział czego dokładnie, było zbyt ciemno. Omiótł wzrokiem swoją grupę, raczej z pokpiwaniem niż troską o nich, i odezwał się: — Chorąży Sinkonen, pan pójdzie ze mną. Reszta — wskazał wzrokiem na wszystkich poza marines z La Rochem — oddać się pod rozkazy dr. Sylara. Pewnie... - przerwa na oddech - pewnie będzie potrzebował pomocy przy rannych. Jeśli nie, może Winterspoon i Lorenzetto. Jeśli zauważycie coś, o czym sądzicie, że powinniście zameldować, wtedy - wskazał na komunikator. Zazwyczaj takie pokładane nadziei w samodzielność podwładnych źle się kończyło (już zaczął spodziewać się gorączkowych raportów o czarnym kocie przeskującym z jednego dachu na drugi), ale teraz nie miał ochoty na żadne konkretniejsze instrukcje.
Wyprostował się, machnął ręką na marines i Sinkonena, i ruszył w głąb kolonii z jej planem na podręcznym paddzie w dłoni. Nie wspominał nic o wyjęciu knebla z ust La Roche'a.
[MG: jest tam jakiś ratusz czy coś? Gdzie zwykł gubernator urzędować? I mógłbyś jeszcze przypomnieć: jak on miał na nazwisko?]
|