USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Gry / ST: Nova -sesja, cz. II
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  101  102  103  104  105  »» 
Autor Wiadomość
Jurgen
Moderator
#91 - Wysłana: 3 Paź 2009 22:16:38
Odpowiedz 
Eviva

Odo znowu pokręcił głową
- Nigdy nie zrozumiem stałych - zrzędził, jak to zwykle on - Przecież jak kapitan czy admirał zarządza kwarantannę, to po coś to robi. Więc jak węszycie czy szukacie odpowiedzi, to torpedujecie jego plany...

Madame Picard

Jurgen przyniósł jej kawę z replikatora, sam przyniósł sobie sok z cytryny i usiadł naprzeciw niej, czytając.
- Niewiele udało nam się ustalić - powiedział jakby do siebie - Wygląda na to, ze ludzie z SS będa musieli radzić sobie sami...
Paradoks
Użytkownik
#92 - Wysłana: 3 Paź 2009 22:56:32
Odpowiedz 
Jurgen
kanna

- Jeśli rzeczywiście brakuje panu jednego dobrego uczynku do dziennej normy, pańscy ludzie mogą pomóc w tych pracach - oznajmił ofiarnie Chase - Tak, przesyłaliśmy je dość prowizorycznie, za pomocą transportera promu osobowego klasy 9. Nie wykryliśmy jednak żądnych przekłamań na poziomie molekularnym transportowanych próbek. Zresztą, chwileczkę... - przycisnął swój komunikator.
=/\= Chorąży Russel, na jakim etapie są przygotowania wszystkich próbek do przekazania Starfleet Inteligence?

[MG: Bo wszystko z tymi eszami w porządku jest, tak? Znaczy, nie ma żadnych przekłamań, jak to Chase bełkotowo ujął? ]
Madame Picard
Moderator
#93 - Wysłana: 3 Paź 2009 22:56:56
Odpowiedz 
Jurgen

- A czego tu szukają ludzie z SS?! - Rosalinda aż podskoczyła, ale natychmiast się opanowała. Po chwili zaczęła mówić wolno i spokojnie:
- Bajorańskie frachtowce giną w dziwnych okolicznościach, atakują nas Kardasjanie, ratujemy rozbitków z Maquis... Ja rozumiem, to typowe przygraniczne incydenty po wojnie. Ale ten niby wypadek kapitana... I... - zawahała się. - Przepraszam, że to mówię, ale ja nie wierzę w żadną epidemię. Byłam niedawno w ambulatorium i jak na epidemię to dość tam pusto - zakończyła ironicznie.
- Jurgen, co tu się dzieje? - spytała i spojrzała Pierwszemu w oczy. - Proszę, powiedz mi.
Bashir
Użytkownik
#94 - Wysłana: 3 Paź 2009 23:21:40
Odpowiedz 
La Roche z wściekłości uderzył pięścią w blat swojego biurka. Jeżeli tak dalej pójdzie to cała przykrywka się posypie. Miał tylko nadzieje, że szpieg nie będzie się kręcił koło ambulatorium. Wrócił do łóżka i próbował zasnąć.
Jurgen
Moderator
#95 - Wysłana: 3 Paź 2009 23:29:47
Odpowiedz 
Paradoks

=/\=Sir, czekają tu ludzie z SI - zameldował Russel - W zasadzie skończyliśy, pozostały pojedyncze fragmenty Hideki.

[Odczyty eszów pokrywają się ze skanami sprzed transportu]

Madame Picard

- A kto powiedział, że jest epidemia? - zapytał Jurgen. Nabrał powietrza i powiedział:
- Na razie mamy potencjalne zagrożenie epidemią, wiesz: najpierw Shrass, potem Shran, teraz doktor Sylar i stąd kwarantanna. Nas nie trzeba chronić, bo już byliśmy narażeni na wirusa, w końcu oddychamy tym samym powietrzem. Chronić trzeba stację.
Popatrzył w bok, na terminal komputera, choć kade miejsce było tak samo dobre...
- Fatalne w znajomościach z personelem GF jest to, że trzeba umieć oddielić obowiązki służbow od życia prywatnego...
Popatrzył Rosalindzie w oczy.
- Na razie nie mogę ci powiedzieć nic więcej - powiedział cicho - Ale kapitan wie, co robi. W zasadzie - uśmiechnął się do dziewczyny ciepło.
Paradoks
Użytkownik
#96 - Wysłana: 4 Paź 2009 00:31:22
Odpowiedz 
Jurgen
kanna


=/\= Dobrze, w takim razie proszę proszę przygotować je wszystkie do transportu i nadzorować go aż do czasu, aż wszystkie opuszczą pokład. W razie problemów proszę wezwać dodatkowych ludzi. Później jest pan wolny - polecił Russelowi i przeniósł wzrok na Taramae'a - Coś jeszcze?
Eviva
Użytkownik
#97 - Wysłana: 4 Paź 2009 07:12:30 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Jurgen

- Czas, gdy spełniało się rozkazy na ślepo, Ziemianie mają dawno za sobą - pouczyl Odo Francuz - Wtedy wielu zbrodniarzy wojennych tłumaczyło się przed sądem, mówiąc: "Ja tylko wypełniałem rozkazy." Ukrocono to wprowadzając zasadę, ze rozkazów nie wykonuje się bezmyślnie. Zdaje się, że kapiotan o tym zapomniał.
Madame Picard
Moderator
#98 - Wysłana: 4 Paź 2009 09:35:12
Odpowiedz 
Jurgen

Rosalinda milczała przez chwilę, wreszcie powiedziała spokojnie, z niepodobną do niej pewnością siebie:
- Wiesz, kiedy atakowali nas Kardasjanie, patrzyłam na ciebie i podziwiałam cię. Twój spokój, opanowanie, pewność siebie... Od tamtej pory ufam ci i wierzę, że to, co robisz, jest dobre, nawet jeśli nie możesz mi wszystkiego powiedzieć. Ale... - zawahała się na moment - czy to samo możesz powiedzieć o reszcie załogi? A przecież to właśnie zaufanie sprawia, że zbiór jednostek staje się zgranym zespołem. A teraz na statku jest tak, że ludzie są zdezorientowani, przestraszeni, niepewni... Nie ufają ani sobie nawzajem ani wam, dowódcom...
Przerwała na chwilę i dodała:
- Wiem, że jestem ostatnią osobą, która miałaby prawo do pouczania ciebie czy kapitana. Tyle, że... wasze stanowiska dają wam władzę, ale na szacunek czy zaufanie trzeba sobie dopiero zapracować. Jestem członkiem tej załogi i tak samo leży mi na sercu jej dobro, więc to powiem, nawet jeśli potraktujesz to jako niesubordynację: nie traktujcie załogi jak stada baranów, któremu można wmówić wszystko i kazać wszystko... Jesteśmy myślącymi istotami, nie przedmiotem, którym można dowolnie manipulować...
Alucard87
Użytkownik
#99 - Wysłana: 4 Paź 2009 09:57:27
Odpowiedz 
Jurgen
- Ludzi da się załatwić. I... dziękuję, pani porucznik, ale sam też chętnie pomogę. Z okrętu i tak wyjść na razie nie możemy. Wasi ludzie potrzebują się jeszcze przygotować, czy wzywać od razu moich?
Jurgen
Moderator
#100 - Wysłana: 4 Paź 2009 10:43:17
Odpowiedz 
Paradoks

=/\=Tak jest - odpowiedział Russel i rozłączył się.
Taramae pokręcił głową.
- Nie komandorze - i po sekundzie dodał - Może jeszcze jedno: niech pan też odpocznie. Wygląda pan, jakby pan przez cały lot pracował. I nie mówię tego tylko dla pana dobra. My musimy przejrzeć wszystko co zebraliście i jakoś ustalić, co się dzieje. Do tego będziemy potrzebowali pana pomocy.

Eviva

- Nie wiem, co tu zaszło i szczerze mówiąc nie jest to moja sprawa - odpowiedział chłodno Odo -Ale chyba nie oczekuje pan, że dowódca będzie sie tłumaczył z każdej decyzji?

Madame Picard

- Dziękuję - powiedział Jurgen po chwili - Masz rację, ale jest tu pewien problem. Kapitan dowodzi tą jednostką dopiero drugi dzień i od razu został rzucony na głęboką wodę. Kiedy miał zapracować sobie na zaufanie? W tym momencie powaga jego stopnia, stanowiska i powaga Dowództwa, które przydzieliło mu to stanowisko powinny być podstawą zaufania i posłuszeństwa.

Alucard87

- Ekipa ze stacji jeszcze nie zna tych okrętów - O'Brien rozejrzał się po maszynowni - Ale nie nauczą się, dopóki nie zobaczą tego na żywo. Zaczynajmy.
Eviva
Użytkownik
#101 - Wysłana: 4 Paź 2009 10:44:13 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Arana przystanęla i rozejrzala sie po swej kwaterze. Po sprzątaniu wyglądala jeszcze gorzej, niż przed.

- Stary Augiasz miał stajnię, zababraną nadzwyczajnie - powiedziała z niesmakiem - Czemu ja nigdy nie umiem utrzymać porządku wokół siebie?

Przypomniala sobie Ro Hana. Co prawda kapitan zabronił jej kontaktowania się z zalogą, ale to jedno mogła chyba zrobić.

=/\= Han, slyszysz mnie? - powiedziała do komunikatora - Wracaj na służbę. Mogą cię potrzebować.

Jurgen


- Z kazdej nie. Ale z takiej, która krzywdzi dr McCoy, będzie się tłumaczył, moja w tym glowa. - odparł Thierry ostro. Nie było wątpliwości, ze mówi poważnie
Alucard87
Użytkownik
#102 - Wysłana: 4 Paź 2009 10:46:44
Odpowiedz 
- Dobra.

=/\= Kowalski, tu Thiz. Wasze wolne zostało właśnie gwałtownie skrócone. Prędziutko zbieraj resztę ludzi i śmigaj do maszynowni.
Paradoks
Użytkownik
#103 - Wysłana: 4 Paź 2009 11:44:37
Odpowiedz 
Jurgen
kanna


- To bardzo miłe z pana strony - odparł Chase siląc się na entuzjastyczny uśmiech, który zakrył po chwili kubkiem.
kanna
Użytkownik
#104 - Wysłana: 4 Paź 2009 12:31:38
Odpowiedz 
Paradoks

Ta'nar podeszła do Chase'a

- Zdecydowanie odpoczynek panu pomoże
- powiedziała i dodała cicho - Ale nie rozwiąże pana problemów. Zgodzi się pan w końcu ze mną porozmawiac?
Paradoks
Użytkownik
#105 - Wysłana: 4 Paź 2009 15:16:52
Odpowiedz 
kanna
Jurgen

- To rozwiąże moje problemy? Trzeci tom "Miłości pośród gwiazd" wydają dopiero za dwa tygodnie, w niczym pani tu nie pomoże - mruknął Chase i czym prędzej podszedł do chorążego Stradlatera, by koniecznie skonsultować z nim kolejną niecierpiącą zwłoki kwestię związaną z końcowym porządkowaniem zebranych danych.

[MG: To coś właściwie Chase'owi zostało do roboty, oprócz czekania na koniec symulacji i prób poszukiwania tego szpiega?]
kanna
Użytkownik
#106 - Wysłana: 4 Paź 2009 15:44:25
Odpowiedz 
Paradoks
Jurgen

Ta'nar westchneła i popatrzyła na Chase'a z niepokojem.
- Przykrywa Pan zmeczenie i napięcie błazenada - stwierdziła, nie dbając o sciszanie głosu - ale jest pan na skraju załamania.
Paradoks
Użytkownik
#107 - Wysłana: 4 Paź 2009 15:52:47 - Edytowany przez: Paradoks
Odpowiedz 
kanna
Jurgen


- Przypominam, że jestem uzbrojony - powiedział Chase, wskazując wzrokiem na intensywnie parujący kubek. Podniósł go wyżej, jak zabłąkany w lesie wędrowiec, próbujący spłoszyć przygasającą pochodnią watahę wilków. - Potrafię o siebie zadbać, pani porucznik. A teraz, przeszkadza mi pani w pracy.
kanna
Użytkownik
#108 - Wysłana: 4 Paź 2009 16:09:02
Odpowiedz 
Paradoks

- Czy pan na prawdę nie rozumie, Kevinie? - Ta'nar podeszła blizej - Tu nie chodzi tylko o Pana! Chodzi o ludzi, którzy panu podlegaja, którymi Pan dowodzi. Nie da pan się rady kontrolowac i za chwile zacznie pan popełniac błędy. Oni za nie zaplacą. Rozumiem, że ma pan w nosie siebie i swoje bezpieczeństwo, ale prosze pomyslec o swoich podwładnych! Chce ich pan miec na sumieniu? - spojrzała Chase'owi w oczy - Odpuść. idź odpoczać.
Paradoks
Użytkownik
#109 - Wysłana: 4 Paź 2009 18:03:09
Odpowiedz 
Jurgen
kanna

[kanna: Ale Chase ma ręku herbatę (czy tam kawę, wsio rawno)! Ta'nar cierpi przecież na paniczne lęki związane z wszystkim, co może się wylać, powinna z krzykiem rzucić się do ucieczki. ]

Chase milczał. Ku własnemu zdziwieniu stwierdził, że niewiele obchodzi go to, co pomyślą sobie o nim jego podwładni, ani do co dalej czeka go z Ta'nar. Spokojnie dokończył tłumaczyć Stradlaterowi, czego od niego oczekuje i dopiero po chwili odpowiedział Andoriance.
- Dziękuje za troskę. Jeśli ma pani jakieś merytoryczne zastrzeżenia co do którejkolwiek z moich dotychczasowych decyzji, chętnie je poznam. W innym przypadku bezpodstawnie dezorganizuje pani pracę w mojej sekcji i podważa mój autorytet. To chyba trochę niezgodne z regulacjami Floty, prawda? - odpowiedził lekceważąco Ta'nar i zwrócił się do wszystkich zebranych w laboratorium:
- Mamusia i tatuś trochę się kłócą, ale to nie oznacza, że przestali was kochać. A teraz biegnijcie do łóżek, jutro pooglądamy sobie wyniki symulacji i uporządkujemy wszystkie zebrane dane, z odczytami z Badlands i parametrami astrometrycznymi Kolonii włącznie. Chorąży Stradlater, pan zgra swoje zadanie domowe na PADD i dokończy je u siebie. To wszystko, rozejść się. Wszyscy - dodał, wycelowywując zimne spojrzenie w stronę Ta'nar.
Madame Picard
Moderator
#110 - Wysłana: 4 Paź 2009 18:11:41
Odpowiedz 
Jurgen

- Właśnie o to chodzi, że nie było kiedy. Zaufania nie zdobywa się w jeden dzień. Inaczej traktuje się dowódcę, z którym - jak to mówimy na Ziemi - zjadło się beczkę soli, a inaczej dowódcę, którego znamy od dwóch dni. Nie mówię, że nie jesteśmy wam winni posłuszeństwa, bo jesteśmy. Ale wszystko inne zdobywa się powoli. A jak? Nie wiem, nie jestem kapitanem - uśmiechnęła się delikatnie - i długo jeszcze nie będę. Nikt nie mówi, że to łatwa fucha... Ani bycie kapitanem ani pierwszym oficerem - znów spojrzała Jurgenowi w oczy.
kanna
Użytkownik
#111 - Wysłana: 4 Paź 2009 18:11:53
Odpowiedz 
<
Paradoks:
Ta'nar cierpi przecież na paniczne lęki związane z wszystkim, co może się wylać,

od kiedy?? >

- Swietnie, wszyscy sie rozjedą, będziemy mogli spokojnie porozmawiac. Np. o osobach, których NIE udało sie panu ochronić...
Paradoks
Użytkownik
#112 - Wysłana: 4 Paź 2009 18:53:45
Odpowiedz 
kanna

[Tu. Dodałem tylko szczyptę dramatyzmu. ]
Jurgen
Moderator
#113 - Wysłana: 4 Paź 2009 20:26:19 - Edytowany przez: Jurgen
Odpowiedz 
Alucard87

=/\=Tak jest - odpowiedział Kowalski i po chwili ludzie zaczęli zbierać się w maszynowni. Jak ostatni przywlókł się Martinez, ale jego mina wyrażała wszystko oprócz entuzjazmu.

Kanna
Paradoks


Kom. Taramae z rosnącym niesmakiem obserwował scenę między Ta'nar i Chase'm. W końcu powiedział:
- Niech państwo załatwią to może między sobą, a my bierzemy się do pracy.
Tymczasem ekipa Chase'a zabrał się na zasłużony odpoczynek.

Madame Picard

Jurgen upił trochę soku i skrzywił się.
- Kwaśne... - zaraz jednak się uśmiechnął, odwzajemnił jej spojrzenie i zapytał - W którym momencie kapitan, ja bądź kom, Chase potraktował załogę w ogóle czy kogokolwiek konkretnie jak "stado baranów"?
Po ułamku sekundy uśmiechnął się szerzej i dodał:
- OK, Chase'a wykreślmy z tego pytania.

Eviva

[Przypominam, że nadal kontrolujesz obsadę ambulatorium]

- Hm... - mruknął Odo - Na razie, to pan będzie się tłumaczył.

Federacyjne MSZ

Do pomieszczenia, w którym znajdowały się cele weszło dwóch ludzi, przynosząc ze sobą stolik i lampkę (a jakże). Po chwili wrócili, niosąc z sobą krzesła.
Paradoks
Użytkownik
#114 - Wysłana: 4 Paź 2009 20:36:54
Odpowiedz 
Jurgen

[To ten Taramae jeszcze nie wylazł?! Przecie inaczej Ta'nar by chyba poczekała i nie podchodziła do Chase'a, jak stała tam od pół godziny, nie? Po co on tam jeszcze siedzi? ]
Jurgen
Moderator
#115 - Wysłana: 4 Paź 2009 20:39:35
Odpowiedz 
Paradoks

Paradoks:
To ten Taramae jeszcze nie wylazł?

Nie. Nie zdążył.

Paradoks:
Przecie inaczej Ta'nar by chyba poczekała i nie podchodziła do Chase'a, jak stała tam od pół godziny, nie?

Nie wiem, o to musisz zapytać Kannę.
Madame Picard
Moderator
#116 - Wysłana: 4 Paź 2009 20:51:29
Odpowiedz 
Jurgen

- Jurgen, nie łap mnie za słówka - Rosalinda speszyła się i przycisnęła do siebie padd, jakby się chciała nim zasłonić. Odsunęła się trochę i skuliła. Jej głos pozostał jednak pewny. - Nie mówię, że tak nas traktujecie, tylko że... Jak mówiłam, ludzie nie wiedzą, co się dzieje, są zdezorientowani i niepewni. Wyczuwają, że coś ukrywacie. Wiem, że nie musicie nam się z niczego tłumaczyć, ale ten nastrój nieokreślonego zagrożenia sprawia, że czujemy się manipulowani. Ale mówię ci to prywatnie, to nie jest oficjalna skarga. I nie mówię ci tego, żeby coś wam zarzucać, tylko po to, żebyście mieli być może ważną informację zwrotną od kogoś z załogi.
Alucard87
Użytkownik
#117 - Wysłana: 4 Paź 2009 21:00:49
Odpowiedz 
Jurgen
- No, świetnie. Pamiętacie, co kto ma robić? To do roboty. Gdyby coś się działo, natychmiast komunikować. Martinez, co jest grane? Mnie te naprawy też nie w smak, uwierz.
Jurgen
Moderator
#118 - Wysłana: 4 Paź 2009 21:25:44
Odpowiedz 
Madame Picard

- Nie traktuję tego jako oficjalnej rozmowy, bo musiałbym założyć marynarkę, a po rozmowie spisać dokłądny raport do dziennika - Jurgen uśmiechnął się znowu - I nie chcę łapać Cię za słówka. Po prostu chciałbym konkretny przykład takiej sytuacji, a następnie zapytałbym, jak - Twoim zdaniem - powinien postąpić kapitan. Ta sytuacja z kwarantanną odpada, bo na razie jest to utajnione... - dodał.

Alucard87

- Nic, szefie - Martinez machnął ręką - Już biorę się do roboty.
Madame Picard
Moderator
#119 - Wysłana: 4 Paź 2009 21:39:33
Odpowiedz 
Jurgen

- Och, po pierwsze, jak sam zauważyłeś, nie mam dostępu do wszystkich informacji, które posiada kapitan. A po drugie, gdybym była taka mądra, to sama bym była kapitanem - zaśmiała się cicho.
Po chwili zmrużyła oczy i spojrzała powłóczyście na Pierwszego:
- I... nie zakładaj marynarki. Podoba mi się tak jak jesteś... - powiedziała cicho.
Jurgen
Moderator
#120 - Wysłana: 4 Paź 2009 22:11:32
Odpowiedz 
Madame Picard

- Podejrzeam, ze gdyby kapitan zobaczył mnie w takim stanie na mostku, to by mnie z niego pogonił... - uśmiechnął się szlemowsko i znienacka zapytał - Przejdziemy się?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  101  102  103  104  105  »» 
USS Phoenix forum / Gry / ST: Nova -sesja, cz. II

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!