USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Gry / Aliens - jaka powinna być gra o obcych?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  »» 
Autor Wiadomość
MarcinK
Użytkownik
#121 - Wysłana: 14 Lip 2014 06:41:59
Odpowiedz 
Q__:
Jest, w każdym razie, dość logiczny. Wiedza o istnieniu takich istot mogłaby bardzo popsuć kolonizacyjny biznes. Pchać się w bezludne nieznane? Czemu nie. Ale pchać się w nieznane, w którym czai się takie coś?

Tylko że w grach AvP o których mówimy wyraźnie widać że ludzie wiedzą czym te istoty są, gdyby tak nie było to w kampanii xenomorpha uznali by twarzołapa za rodzime robactwo jakiego masa szlajała się po bazie i naukowcy nie panikowali by na jego widok a marines nie próbowali by go zabić.
Mieli tam również opracowaną technologię niejako do kontroli obcych np. specjalna mgła która "usypiała" jaja i dlatego otwierały się dopiero w bezpośrednim kontakcie (w Aliens widzimy za to jak wyczuwają Ripley i małą na odległość). Wyraźnie było widać że Marines byli przygotowani na ewentualne starcie (w przeciwieństwie do tych z filmu) wspomniane walkery i działa automatyczne (które miejscami były zamontowane na stałe pod sufitem jakby były standardowym elementem systemu ochronnego) dodać jeszcze napakowane androidy dzierżące podobny arsenał.
Q__
Moderator
#122 - Wysłana: 14 Lip 2014 12:56:12 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Tylko że w grach AvP o których mówimy wyraźnie widać że ludzie wiedzą czym te istoty są

Zwróć uwagę, że to mogą być osobne etapy historii tego świata... Póki dało się ukryć - ukrywano (co zresztą pokazane jest wprost w dwu pierwszych filmach). Otwarte wejście kolejnego, tym razem bez dwóch zdań rozumnego gatunku - Yautja, mogło doprowadzić do przewartościowań starego podejścia. (Dajmy na to - "rodacy" Machiko z Ryushi, zanim wyginęli, rozesłali na cały Kosmos informacje o tym co się dzieje, albo zrobiła to i ona sama korzystając z korporacyjnych możliwości, na tyle skutecznie, że rzecz ukryć się nie dała. Albo... ktoś ważny - najpewniej z Chigusy* - uznał, po prostu, że to już jest coś na kształt regularnej wojny i ukryć prawdy i tak się nie da...)

* http://avp.wikia.com/wiki/Chigusa

ps. Machiko, tymczasem, coraz bardziej nam komiksowacieje...





A zaczynało się tak normalnie:
mozg_kl2
Użytkownik
#123 - Wysłana: 14 Lip 2014 20:12:37
Odpowiedz 
MarcinK:
A czy ten podręcznik jest bardziej kanoniczny nić gry AvP i Aliens?

Q już pisał, że universum Aliena ma problem z jasnym zdefiniowaniem co jest kanonem a co nie. NP manuale o marines to kanon.

MarcinK:
Tylko że w grach AvP o których mówimy wyraźnie widać że ludzie wiedzą czym te istoty są, gdyby tak nie było to w kampanii xenomorpha uznali by twarzołapa za rodzime robactwo jakiego masa szlajała się po bazie i naukowcy nie panikowali by na jego widok a marines nie próbowali by go zabić.

Troszeczkę sobie przeczysz. W grach na ogół o istnieniu obcych wiedzą naukowcy wtajemniczeni w eksperymenty ze strony korporacji, oraz mięso armatnie czy żołnierze czy najemnicy. Nie ma tutaj informacji potwierdzających, że takową wiedzę posiadają zwykli obywatele. Myk jest taki, że wg podręcznika xenomorf jest czymś na wzór yeti czy ufo. Ktostam coś słyszał mówił, dowodów nie ma.
Mav
Użytkownik
#124 - Wysłana: 15 Lip 2014 10:39:17 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Cytując podręcznik Alien RPG "Śmiertelność w oddziale, który totalnie nie jest przygotowany na starcie z alienami wynosi około 80-100%. Jeśli oddział jest przygotowany na starcie z ksenomorfami, to śmiertelność prawdopodobnie i tak wyniesie powyżej 50%"

Śmiertelność w oddziale przygotowanym na walkę z alienami ponad 50%... niezłe jaja Ja będę się upierał przy filmie Camerona, jako dowód na słabość ksenomorfów. Wystarczy sobie obejrzeć ten 9 minutowy filmik przedstawiający wszystkie sceny z alienami: http://www.youtube.com/watch?v=Jp7SNoYOQmY Obcy tam padają jak muchy, a to tylko paru nieprzygotowanych marines i kobieta cywil. O dwóch automatycznych działkach stacjonarnych robiących miazgę z alienów już pisałem, ale warto zwrócić uwagę na Vasquez, która w ciasnym kanale przytrzymuje sobie jednego nogą i go kasuję kilkoma strzałami z pistoletu w głowę. Ripley, która sama pod koniec filmu rozprawia się z kilkoma sztukami. No i sam fakt, że marines na początku weszli w samo gniazdo ksenomorfów kompletnie nieprzygotowani i z zabranymi magazynkami, wpadając w totalną pułapkę, a i tak większość uciekła i przy okazji podziurawila kilkanaście sztuk.

Uzbrojony w szpony zwierzak nie ma szans z wyposażonym w różnorodną broń palną i pojazdy oraz wysoką inteligencję odziałem marines. Oczywiście ktoś może zginąć, ale nie ponad 50%
Q__
Moderator
#125 - Wysłana: 15 Lip 2014 12:27:25 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Śmiertelność w oddziale przygotowanym na walkę z alienami ponad 50%... niezłe jaja Ja będę się upierał przy filmie Camerona, jako dowód na słabość ksenomorfów.

Dobra. Bierzesz sprawę na rozum, analizując prawdę ekranu i pod tym względem nawet i masz rację. Tylko, że powtórzę: w ten sposób rozsadzasz konwencję. Konwencja bowiem to horror i właśnie małe szanse na wyjście z życiem (podczas gdy Ty myślisz w kategoriach tryumfalistycznej SF).
Czyli... ilu by nie było marines i jak uzbrojonych MG musi, podręcznik go do tego wzywa zacytowanymi zdaniami o śmiertelności, tak ustawić warunki, by się to kończyło jak mówi statystyka - dajmy na to spowodować awarię sprzętu, czy ustawić taki teren akcji, by dawał przewagę xenomorphom, albo namnożyć tylu Obcych by mieli przewagę nawet w obliczu batalionu czołgów/mechów/whatever. (Oczywiście musi to wszystko wyjaśnić tak, by wydawało się prawdopodobne.)
SF jest racjonalistyczna i w teorii probabilistyczna, w praktyce sprzyjająca zwykle swym bohaterom. Horror - jak napisał ktoś (Krzysztof Sokołowski?) analizując "Lśnienie" Kubricka i losy Jacka Torrance'a - jest "astrologiczny": istnieje Fatum i czasem spada ci na łeb... i nic nie poradzisz. To Fatum należy brać pod uwagę szacując szanse.

(Inna sprawa, że Fatum owo protagonistów horrorów zwykle oszczędza.)
MarcinK
Użytkownik
#126 - Wysłana: 15 Lip 2014 13:45:12 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Q__:
Czyli... ilu by nie było marines i jak uzbrojonych MG musi, podręcznik go do tego wzywa zacytowanymi zdaniami o śmiertelności, tak ustawić warunki, by się to kończyło jak mówi statystyka - dajmy na to spowodować awarię sprzętu, czy ustawić taki teren akcji, by dawał przewagę xenomorphom, albo namnożyć tylu Obcych by mieli przewagę nawet w obliczu batalionu czołgów/mechów/whatever. (Oczywiście musi to wszystko wyjaśnić tak, by wydawało się prawdopodobne.)

Wychodzi na to co stwierdziliśmy wcześniej, a konkretnie:
Mav:
To pokazuje, że scenariusz każdej części musi zawsze im dawać duże fory, żeby mogły zaszaleć

Czyli nadal Xeno są słabi.
Q__
Moderator
#127 - Wysłana: 15 Lip 2014 14:30:14 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Czyli nadal Xeno są słabi.

A to zależy... Jakie dasz szanse xeno w walce wręcz z nieuzbrojonym człowiekiem, na terenie uniemożliwiającym sztuczki typu wywalenia ze śluzy i budowanie pułapek w dżungli a'la major Schaeffer?

Zauważ, że "silni" marines i Yautja muszą sobie kompensować sprzętem (i taktyką)... (Ich przewaga to know how - i zabawki - przedstawiciela cywilizacji technicznej.) Jeden taki słabeusz jakoś się z załogą Nostromo prawie uporał. Odejmij nawet wziętego na starcie z zaskoczenia Kane'a - nadal wychodzi 5:1.
MarcinK
Użytkownik
#128 - Wysłana: 15 Lip 2014 15:02:35 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Q__:
Zauważ, że "silni" marines i Yautja muszą sobie kompensować sprzętem (i taktyką)... (Ich przewaga to know how - i zabawki - przedstawiciela cywilizacji technicznej.) Jeden taki słabeusz jakoś się z załogą Nostromo prawie uporał. Odejmij nawet wziętego na starcie z zaskoczenia Kane'a - nadal wychodzi 5:1

Zależy jak definiować siłę. Pod względem fizycznym obcy przewyższa człowieka (chociaż trzeba zauważyć że w sytuacjach ekstremalnych ludzie są zdolni do niemożliwego np. matki podnoszą samochody by wyciągnąć dzieci) a może nawet predatora, jednak nadal pozostaje zwierzęciem. Inteligencja jest największą siłą zarówno człowieka jak i Yautja (ciekawe kto tą nazwę wymyślił) i nie chodzi tu tylko o spryt i umiejętność budowania pułapek ale również o owoce tej inteligencji jak karabiny, działka naramienne, kamuflarz, mechy etc.

W takim rozważaniu:
Q__:
Jakie dasz szanse xeno w walce wręcz z nieuzbrojonym człowiekiem, na terenie uniemożliwiającym sztuczki typu wywalenia ze śluzy i budowanie pułapek w dżungli a'la major Schaeffer?

Człowiek ma małe szanse nawet w starciu z psem.
Mav
Użytkownik
#129 - Wysłana: 15 Lip 2014 17:51:11 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
A to zależy... Jakie dasz szanse xeno w walce wręcz z nieuzbrojonym człowiekiem, na terenie uniemożliwiającym sztuczki typu wywalenia ze śluzy i budowanie pułapek w dżungli a'la major Schaeffer?

Q__:
Zauważ, że "silni" marines i Yautja muszą sobie kompensować sprzętem (i taktyką)... (Ich przewaga to know how - i zabawki - przedstawiciela cywilizacji technicznej.)

Ale w tym momencie ocieramy się o absurd, bo tak jak MarcinK napisał - człowiek nawet z psem nie ma za dużych szans, nie mówiąc już o niedźwiedziu, anakondzie, waranie z komodo itd. Także kseno w tym momencie niczym wielkim nie zaskakują. To nieuczciwe odbierać ludziom ich narzędzia, bo naszą bronią jest inteligencja, która pozwoliła nam te narzędzia stworzyć. Psucie nam karabinów, zrzucanie jakichś nieszczęść po to, aby kseny miały lepiej ma sens z punku widzenia atrakcyjności scenariusza, ale nie można używać tego jako argumentu na wyższość siły uderzeniowej ksenomorfów.

Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że kseny nie mają szans z człowiekiem. Ludzie mają statki kosmiczne i taki oddział marines może sobie podlecieć do zaatakowanej koloni i na spokojnie zrobić rozpoznanie wysyłając ludzi w pojazdach lądowych i latających, którym obcy nic nie mogą zrobić. Do tego marines mają plany takiej kolonii, co tylko ułatwia planowanie całej akcji. Ksenomorfy nie mają w takim starciu szans. Nie mają inicjatywy, przewagi, stają się zwierzyną, a nie myśliwym.

Q__:
Jeden taki słabeusz jakoś się z załogą Nostromo prawie uporał. Odejmij nawet wziętego na starcie z zaskoczenia Kane'a - nadal wychodzi 5:1.

Prawie się uporał z siedmioosobową załogą frachtowca... No to w sumie dużo mówi o sile ksenomorfów
Q__
Moderator
#130 - Wysłana: 15 Lip 2014 18:00:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
ciekawe kto tą nazwę wymyślił

Prawdopodobnie Steve Perry (ten sam, który napisał słynne SW "Cienie Imperium"), bo po raz pierwszy pojawiła się w jego powieści:
"The term Yautja was first used in the novel Aliens vs. Predator: Prey"
http://avp.wikia.com/wiki/Yautja_(Predator)#Name
http://avp.wikia.com/wiki/Aliens_vs._Predator:_Pre y

MarcinK:
Człowiek ma małe szanse nawet w starciu z psem.

A - jak skądinąd wiemy - pies (wściekły... i prawdopodobnie... opętany) potrafi świetnie sprawdzić się w horrorze:

http://en.wikipedia.org/wiki/Cujo
Więc wszystko zależy od konwencji/narracji.

ps. Skoro mówiliśmy o Yautja... Przeżyjmy to jeszcze raz :


Mav

Mav:
Ludzie mają statki kosmiczne i taki oddział marines może sobie podlecieć do zaatakowanej koloni i na spokojnie zrobić rozpoznanie wysyłając ludzi w pojazdach lądowych i latających, którym obcy nic nie mogą zrobić. Do tego marines mają plany takiej kolonii, co tylko ułatwia planowanie całej akcji.

A teraz... Stacja kosmiczna, na której - z przyczyn oczywistych - nie można używać broni palnej, a i z ranieniem xeno- trzeba b. uważać (kwas!), z wyłączoną sztuczną grawitacją i powietrzem niezdatnym do oddychania dla ludzi* (skafandra nie zdejmiesz). Kto teraz dokona jatki?

* bo to stacja Yautja była, bo nastąpiło jakieś zanieczyszczenie, whatever...

Mav:
Prawie się uporał z siedmioosobową załogą frachtowca... No to w sumie dużo mówi o sile ksenomorfów

Jeden świeżo wykluty gładko załatwił sześciu i o włos przegrał z siódmą. Masz rację - nierówna walka. Tylko w inną stronę, niż twierdzisz...
MarcinK
Użytkownik
#131 - Wysłana: 15 Lip 2014 18:06:31 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Q__:
ps. Skoro mówiliśmy o Yautja... Przeżyjmy to jeszcze raz :

W tej wersji miał go grać Van Damme a w walce miał używać czegoś na kształt karate.

Q__:
Stacja kosmiczna, na której nie można używać broni palnej, a i z ranieniem xeno- trzeba b. uważać (kwas!), z wyłączoną sztuczną grawitacją i powietrzem niezdatnym do oddychania dla ludzi* (skafandra nie zdejmiesz). Kto teraz dokona jatki?

Siedzę w skafandrze a na stacji jest trujące powietrze, czyli nic mi się nie stanie jeśli moje kule rozszczelnią stację (i tak trzeba było by się pozbyć trującego powietrza a jeśli to stacja Predatorów to co mi szkodzi?). Problem byłby z latającymi bąblami krwi obcych. Ksenomorfy z racji że są zwierzętami były chyba nieźle skołowane brakiem ciążenia.
Tak właściwie czym one oddychają? Wszystkie spotkania z nimi miały miejsca w środowisku tlenowym (nie liczę jaj), a poza tym gdybym rozszczelnił stację?
Mav
Użytkownik
#132 - Wysłana: 15 Lip 2014 19:10:04
Odpowiedz 
Q__:
Jeden świeżo wykluty gładko załatwił sześciu i o włos przegrał z siódmą. Masz rację - nierówna walka. Tylko w inną stronę, niż twierdzisz...

Bądźmy poważni... czy to wielki wyczyn pokonać cywilną, siedmioosobową załogę frachtowca, która nie ma pojęcia z czym ma do czynienia? Dobry komandos z nożem by ich jeden po drugim zlikwidował.

Q__:
A teraz... Stacja kosmiczna, na której - z przyczyn oczywistych - nie można używać broni palnej, a i z ranieniem xeno- trzeba b. uważać (kwas!), z wyłączoną sztuczną grawitacją i powietrzem niezdatnym do oddychania dla ludzi* (skafandra nie zdejmiesz). Kto teraz dokona jatki?

Tak jak MarcinK zauważył, nie wiadomo czy bez tlenu kseny by w ogóle przeżyły
MarcinK
Użytkownik
#133 - Wysłana: 15 Lip 2014 19:34:31
Odpowiedz 
Q__ skoro twierdzisz że Kseny są niebezpieczne to co powiesz o stworach które się nimi żywią?


Mav:
Tak jak MarcinK zauważył, nie wiadomo czy bez tlenu kseny by w ogóle przeżyły

W komiksie Aliens: Anioły Apokalipsy było powiedziane że Xenomorphy rozpoznają swoich po feromonach (nawet udało się je otrzymać syntetycznie dlatego ludzie byli bezpieczni) które muszą się w czymś rozchodzić więc na pewno ksenomorfy ewoluowały w świecie posiadającym jakąś atmosferę. Gdyby rozszczelnić stację wyssane zostały by również feromony więc Kseny straciły by w jakimś stopniu orientację.
mozg_kl2
Użytkownik
#134 - Wysłana: 15 Lip 2014 20:29:32
Odpowiedz 
Mav:
Śmiertelność w oddziale przygotowanym na walkę z alienami ponad 50%... niezłe jaja

Też tak myślałem ale czy na pewno? Aliens oddział Colonial Marines, a więc best of the best pada jeden po drugim. Na 11 osobowy oddział przeżył spotkanie z Xeno jeden żołnierz. W grach śmiertelność żołnierzy jest podobna. AVP2 na LV1201 przybywa mały kontyngent wojskowy, który ma zabezpieczyć teren przed przybyciem batalionu. Przeżywa też niewielu. Niektóre drużyny idą w całości w rozsypkę. Potwierdza się zdanie, z Aliens że żołnierze to mięcho armatnie. W moim odczuciu te statystyki nie są tak bardzo oderwanie od rzeczywistości.

Inna sprawa, to o czym piszesz. Cameon w Aliens zrobił z obcych bezmózgie zombie. Niby odcinają prąd, ale atakuje chmarą niczym sołdaty armii czerwonej.

MarcinK:
Czyli nadal Xeno są słabi.

To jak z Picardem, zawsze wychodzi cało z opresji a ginie tylko redshirt.

Mav:
Tak jak MarcinK zauważył, nie wiadomo czy bez tlenu kseny by w ogóle przeżyły

Nie wiadomo czy w ogóle potrzebują tlenu.
Q__
Moderator
#135 - Wysłana: 16 Lip 2014 14:26:16 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
to co powiesz o stworach które się nimi żywią?

A to zależy od tego czy ludzi też by zaatakowały.

mozg_kl2

mozg_kl2:
Cameon w Aliens zrobił z obcych bezmózgie zombie. Niby odcinają prąd, ale atakuje chmarą niczym sołdaty armii czerwonej.

Kiedy niekoniecznie. To może być po prostu taktyka nieliczenia się ze stratami własnymi, byle osiągnąć zamierzony cel. W tym sensie skojarzenia z Armią Czerwoną, która - przynajmniej w czasach stalinowskich - owszem, nie liczyła się ze stratami w ludziach wydają się prawidłowe.
Zauważmy przy tym, że modus operandi tego typu czasem jednak działa (w końcu to Stalin był największym wygranym II wś.) I, że wydaje się być naturalny dla grup o charakterze kolektywistyczno-mrowiskowym (to samo mamy w wypadku klonowanych Obcych/klonowanego Obcego u Haldemana, u Robali w "Grze Endera" - oba przykłady sprzed filmu Camerona - potem w wypadku Trekowych Borga i Jem'Hadar*).

* w Dominium mamy podzial na kasty, jak w mrowisku/termitierze...

mozg_kl2:
Nie wiadomo czy w ogóle potrzebują tlenu.

Ano właśnie... Tym bardziej, że jest to stwór inspirowany inspirowaną Lovecraftem pracą Gigera, a metabolizm - o ile to właściwe słowo w ich wypadku - stworów lovecraftowskich wykraczał poza znane nam reguły fizyki i biologii...

Mam zresztą wrażenie, że gdy poruszamy tytułowy temat rozłazić się nam będą dwie perspektywy - scottowska, w której xenomorph jest przedstawicielem rzeczonej lovecraftowskiej kosmicznej grozy (co automatycznie czyni go potwornością, prawie niemożliwą do pokonania) i mctiernanowsko-stradleyowska, w której przedstawiciele pozaziemskiego terroru są niczym więcej, jak tylko zwykłym wrogiem, na którego poradzi odpowiednio duża pukawka lub spryt żołnierza/wojownika. (Z czego ta druga, doprowadzona do ekstremum, owocować musi potworkami typu filmowych AvP.)

Film Camerona da się - co ciekawe - interpretować w duchu obu tych perspektyw.

ps. MarcinK, Mav... jeśli ten xeno- taki słaby, to czemu Ash zwał go perfect organism*, a korporacja (w komiksach korporacje i wojsko) uważały za idealną broń biologiczną**?

* przypomnijmy sobie:

Ash: You still don't understand what you're dealing with, do you? Perfect organism. Its structural perfection is matched only by its hostility.
Lambert: You admire it.
Ash: I admire its purity. A survivor... unclouded by conscience, remorse, or delusions of morality.


** praktycznie nastawiony Burke stwierdza:

Burke: [Talking about the facehuggers] Look, those two specimens are worth millions to the bio-weapons division.

Dodam jeszcze, że czytając:
Mav:
Bądźmy poważni... czy to wielki wyczyn pokonać cywilną, siedmioosobową załogę frachtowca, która nie ma pojęcia z czym ma do czynienia?

Mam przed oczami linię argumentacyjną typu: "Ten Freddy Kruger jest słaby. Zabił paru półobłąkanych ze strachu nastolatków, a w końcu pokonała go dziewczyna"...
Owszem - jak bodajże Dukaj kiedyś napisał - w horrorze monstra zdolne zniszczyć cały świat pokonuje na koniec podtatusiały agent ubezpieczeniowy (przykład był - chyba - wzięty z Mastertona). Pytanie jednak, czy to znaczy, że agent ów potężniejszy jest niż te monstra?

(Tu - trzeba przyznać - McTiernan uniknął tej pułapki. Jeśli łykniemy jego założenia, to sam przebieg walki Schaeffer-Łowca* jawi się wiarygodnym.)

* znany w fandomie jako Jungle Hunter:
http://avp.wikia.com/wiki/Jungle_Hunter
Mav
Użytkownik
#136 - Wysłana: 16 Lip 2014 16:53:19 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
ps. MarcinK, Mav... jeśli ten xeno- taki słaby, to czemu Ash zwał go perfect organism*, a korporacja (w komiksach korporacje i wojsko) uważały za idealną broń biologiczną**?

Ja po prostu analizuję temat pod kątem filmów, a tam xeny wręcz eksplodują po serii z karabinku, więc takie twarde nie są. Owszem, są straszliwymi stworami, ale tylko stworami.

Natomiast trzeba też tą analizę rozdzielić na taką sztywno trzymającą się kanonu świata Alienów, czy AVP, i taką bardziej realistyczną, uwzględniającą prognozowany rozwój techniki itd. W tym pierwszym przypadku xeny zyskują, bo marines, jak wspominałem, są bardzo ubogo wyposażeni i jeszcze prześladuję ich pech. Natomiast w drugim przypadku, to znowu trochę zacznę nudzić wracając do tematu robotów. Xeny z metalowymi potworami, wyposażonymi w ostrą broń białą i broń palną, nie miały by żadnych szans, a nawet jeśli jednego czy dwa by zepsuły, to co? Naprawiłoby się A marines siedzieli by sobie na orbicie wpatrując się w ekrany przy chipsach i piwie

Q__:
Mam przed oczami linię argumentacyjną typu: "Ten Freddy Kruger jest słaby. Zabił paru półobłąkanych ze strachu nastolatków, a w końcu pokonała go dziewczyna"...
Owszem - jak bodajże Dukaj kiedyś napisał - w horrorze monstra zdolne zniszczyć cały świat pokonuje na koniec podtatusiały agent ubezpieczeniowy (przykład był - chyba - wzięty z Mastertona). Pytanie jednak, czy to znaczy, że agent ów potężniejszy jest niż te monstra?

Ale nawet taka wpadka jakiegoś potwora, o której piszesz, nie wyklucza chłodnej analizy jego możliwośći. Weżmy przykład Predatora, on też na końcu ginie przygnieciony kamieniem i można by napisać, że nie dał rady. Ale jednak analizując jego możliwości takie jak kamuflaż, sprawność fizyczna, różnorodna broń - można spokojnie stwierdzić, że to kawał drania, z którym marines szans za dużych nie mają, a jego przegrana wynikała z pewności siebie, pecha i umiejętności oraz szczęściu Arnolda. Natomiast akcja xena na Nostromo nawet gdyby była udana i tak nie byłaby jakimś wyczynem, a klęska to już wielki wstyd
mozg_kl2
Użytkownik
#137 - Wysłana: 16 Lip 2014 17:32:10
Odpowiedz 
Q__:
To może być po prostu taktyka nieliczenia się ze stratami własnymi, byle osiągnąć zamierzony cel. W tym sensie skojarzenia z Armią Czerwoną, która - przynajmniej w czasach stalinowskich - owszem, nie liczyła się ze stratami w ludziach wydają się prawidłowe.
Zauważmy przy tym, że modus operandi tego typu czasem jednak działa (w końcu to Stalin był największym wygranym II wś.) I, że wydaje się być naturalny dla grup o charakterze kolektywistyczno-mrowiskowym (to samo mamy w wypadku klonowanych Obcych/klonowanego Obcego u Haldemana, u Robali w "Grze Endera" - oba przykłady sprzed filmu Camerona - potem w wypadku Trekowych Borga i Jem'Hadar*).

Jeden rabin powie tak drugi nie. Dlaczego? Otóż można przyjąc pogląd, ze obcy atakują falami z okrzykiem za rodina. Widzieliśmy coś takiego, w niektórych grach czy filmach. Np. mrówki aby przebyć wodę są w stanie poświecić część roju aby reszta przeszła po trupach. Jednak poglądowi temu przeczą niektóra zachowania roju. W dwójce np doprowadziły do wyłączenia zasilania, czy zaatakowały statek desantowy. Mamy tutaj nic innego jak działania dywersyjne. Szczególnie, że xeno mają pamięc genetyczna i kolektywistyczną. Co raczej opowiadałoby się za tym aby dbać o każdego członka wspólnoty.

Eh brakowało mi takich debat.
mozg_kl2
Użytkownik
#138 - Wysłana: 16 Lip 2014 18:02:30
Odpowiedz 
Obok tematu pozwole sobie na dubel


The Creative Assembly od samego początku przekonuje, że Alien: Isolation będzie bardziej horrorem niż strzelanką w stylu Colonial Marines. Na potwierdzenie tych słów twórcy ujawnili, że grę da się przejść bez zabijania kogokolwiek. - Możesz przejść całą grę bez zabijania choćby jednej osoby. To było coś, co uznałem może nie tyle za wyzwanie, co sposobem zabawy, który wybrałby nasz bohater - powiedział Gary Napper, zatrudniony jako główny projektant zabawy.

Gra zadebiutuje w październiku na PC, PS3, PS4, Xbox 360 oraz X1. Wszyscy liczą na to, że w końcu otrzymamy porządną grę o Obcym. Zgadzacie się z tymi przewidywaniami?
Q__
Moderator
#139 - Wysłana: 16 Lip 2014 18:14:46 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
A marines siedzieli by sobie na orbicie wpatrując się w ekrany przy chipsach i piwie

W zasadzie można też sobie wyobrazić użycie działającej selektywnie broni chemicznej czy biologicznej. Pytanie tylko czy metabolizm xeno- nie jest aby zbyt bluźnierczy, by nasze metody poskutkowały.
(I tu odpowiem: u Scotta jest, lub nie, zależnie od fabularnej potrzeby. U Stradley'a-i-następców nie jest. Tam xenomorphy to takie przerośnięte robactwo.)

Atomica pomogłaby z pewnością (któż potężny jak Azathoth? skoro Lovecrafta w to mieszamy), tylko potem z kolonizacją byłby kłopot. (BTW. czy nie podobne okoliczności skłoniły tych z WH40k do wymyślenia opcji Exterminatus?)

Mav:
Weżmy przykład Predatora, on też na końcu ginie przygnieciony kamieniem i można by napisać, że nie dał rady. Ale jednak analizując jego możliwości takie jak kamuflaż, sprawność fizyczna, różnorodna broń - można spokojnie stwierdzić, że to kawał drania, z którym marines szans za dużych nie mają, a jego przegrana wynikała z pewności siebie, pecha i umiejętności oraz szczęściu Arnolda.

I tak, i nie. W końcu ten nasz Predzio - choć szkolony w walce - jednak przegrał. Potem City Hunter (ten-z-dwójki) - to samo.

Mav:
Natomiast akcja xena na Nostromo nawet gdyby była udana i tak nie byłaby jakimś wyczynem, a klęska to już wielki wstyd

Zaraz... Jeden relatywny niemowlak, na obcym terenie przeciwko siódemce dorosłych nieznanego mu dotąd gatunku, który wybija ich bez śladów zakłopotania (a Lambert ponoć nawet gwałci), to naprawdę takie byle co?

mozg_kl2

mozg_kl2:
Otóż można przyjąc pogląd, ze obcy atakują falami z okrzykiem za rodina. Widzieliśmy coś takiego, w niektórych grach czy filmach. Np. mrówki aby przebyć wodę są w stanie poświecić część roju aby reszta przeszła po trupach. Jednak poglądowi temu przeczą niektóra zachowania roju.

Z drugiej strony to nie musi być sprzeczność. Stosować można różne taktyki zależnie od potrzeby. (Zauważmy np., że niektóre operacje w/w Armii Czerwonej rozgrywane były z koronkową precyzją, a Rokossowski - choć ponoć łyżeczki przy piciu herbaty nie wyjmował - uchodzi za najwybitniejszego, pod względem czysto wojskowym, dowódcę II wś.*)

* ciekawostki a'propos:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Konstanty_Rokossowski #Operacja_Bagration

mozg_kl2:
xeno mają pamięc genetyczna i kolektywistyczną. Co raczej opowiadałoby się za tym aby dbać o każdego członka wspólnoty.

Borg też ma pamięć zbiorową... W zasadzie pamięć zbiorowa powinna raczej skłaniać do traktowania jednostek po macoszemu, w końcu nie tylko geny, ale i - jadąc Dawkinsem - memy przetrwają, więc ich nośniki można poświęcić...

(Chyba, że dzielenie doświadczeń owocowałoby wszechogarniającą - w ramach własnego gatunku - empatią. Ale to już nie xenomorphy. Vide cytowany Ash.

mozg_kl2:
Eh brakowało mi takich debat.

Mnie też. Może jeszcze kilka się nam tak rozwinie?

mozg_kl2:
bardziej horrorem niż strzelanką

Sami potwierdzają to, co pisałem o dwu perspektywach.
MarcinK
Użytkownik
#140 - Wysłana: 16 Lip 2014 19:37:14 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Nie wiadomo czy w ogóle potrzebują tlenu.

W procesie oddychania beztlenowego powstaje alkohol, już wiadomo czemu firma się nimi inspirowała.

Q__:
ps. MarcinK, Mav... jeśli ten xeno- taki słaby, to czemu Ash zwał go perfect organism*, a korporacja (w komiksach korporacje i wojsko) uważały za idealną broń biologiczną**?

Patrz wyżej.

Q__:
zasadzie można też sobie wyobrazić użycie działającej selektywnie broni chemicznej czy biologicznej. Pytanie tylko czy metabolizm xeno- nie jest aby zbyt bluźnierczy, by nasze metody poskutkowały.

Już po raz n-ty wspomnę o Aliens Anioły Apokalipsy. Marines mogli by w walce używać feromonów xeno np. spryskać jaką dolinę feromonami królowej, ustawić głośnik z jej nawoływaniem i czekać. Gdy zlezie się dość tego paskustwa przywalić atomówką.

Q__:
(a Lambert ponoć nawet gwałci)

Że tak się spytam: Co do k...?

Q__:
I tak, i nie. W końcu ten nasz Predzio - choć szkolony w walce - jednak przegrał. Potem City Hunter (ten-z-dwójki) - to samo.

Q__:
Jeden relatywny niemowlak, na obcym terenie przeciwko siódemce dorosłych nieznanego mu dotąd gatunku, który wybija ich bez śladów zakłopotania (a Lambert ponoć nawet gwałci), to naprawdę takie byle co?

Tylko zauważ że w Predatorze szala zwycięstwa wielokrotnie przechylała się a to w stronę predzia a to w stronę ludzi. Młody Xeno nie walczył z ludzkimi wojownikami lecz z odpowiednikami współczesnego kierowcy tira. Człowiek zatracił instynkt drapieżcy więc musi te umiejętności ćwiczyć. Młody niedźwiedź przeżyłby samotnie w środowisku pozbawionym innych drapieżców, tak samo młody Xeno.
Predatorzy wybrali ponowne zdziczenie ale nie odzyskali całkowicie natury drapieżcy więc muszą się szkolić, podobnie dzieci z wojowniczych plemion nie rodzą się wojownikami.
Mav
Użytkownik
#141 - Wysłana: 17 Lip 2014 13:34:30 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
I tak, i nie. W końcu ten nasz Predzio - choć szkolony w walce - jednak przegrał. Potem City Hunter (ten-z-dwójki) - to samo.

Ale w obydwu przypadkach po drodze skosili całe dziesiątki uzbrojonych ludzi. Ten w dwójce wyszedł zwycięsko ze skrupulatnie przygotowanej zasadzki (tej w rzeźni). Także Predatorzy radzą sobie zdecydowanie lepiej

Q__:
Jeden relatywny niemowlak, na obcym terenie przeciwko siódemce dorosłych nieznanego mu dotąd gatunku, który wybija ich bez śladów zakłopotania

Niemowlakiem to był przez chwilę po wyjściu z brzucha. A pokonanie 7 cywili (w zasadzie 6, bo jeden zginął na samym początku po wyjściu obcego) nie robi na mnie wrażenia żadnego.

Q__:
a Lambert ponoć nawet gwałci

No tu już chyba kogoś poniosła fantazja

----

A wracając do gry. W pierwszym DLC będzie Nostromo, z wiernie oddaną scenografią i postaciami, którym głos podłażą oryginalni aktorzy. Gracz wcieli się w Ripley, a scenariusz będzie alternatywną historią z filmu. Także szykuję się wielka gratka dla fanów "8 pasażera".

Żródło: http://www.gry-online.pl/S013.asp?ID=86517

I obrazek Nostromo z DLC na zachętę:

a
Q__
Moderator
#142 - Wysłana: 17 Lip 2014 16:15:35 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
W procesie oddychania beztlenowego powstaje alkohol, już wiadomo czemu firma się nimi inspirowała.



MarcinK:
Już po raz n-ty wspomnę o Aliens Anioły Apokalipsy. Marines mogli by w walce używać feromonów xeno np. spryskać jaką dolinę feromonami królowej, ustawić głośnik z jej nawoływaniem i czekać. Gdy zlezie się dość tego paskustwa przywalić atomówką.

Mogliby. Tylko, ze powieści Lumley'a z cyklu o Tytusie Crow, w których bohaterowie poczynają sobie równie gracko przeciwko pobratymcom Cthulhu są czemuś oskarżane o psucie klimatu, brak sensu i odejście od Lovecrafta najdalej jak się da. Jednym słowem odarcie pewnych rodzajów wrogów z niezwyciężoności za pomocą sprytnie wygrzebanych w universum, zdroworozsądkowo rozwiniętych, sztuczek jest bardzo fajne w grze RPG (gdzie przecież gracze nie tylko chcą, by ich postacie przetrwały, ale - zazwyczaj - pobawić się też światem i konwencją), lecz skutecznie rozwala klimat i sens (jakie wyższe sensy generuje tępienie robactwa?).

MarcinK
Mav

MarcinK:
Że tak się spytam: Co do k...?

Mav:
No tu już chyba kogoś poniosła fantazja

Słynna sprawa:
http://www.alienexperience.com/forum/index.php?top ic=5532.0
http://www.imdb.com/title/tt0078748/faq#.2.1.33
http://www.avpgalaxy.net/forum/index.php?PHPSESSID =e93a35399189e1a210606f5a954497df&topic=33010.0

MarcinK:
Młody Xeno nie walczył z ludzkimi wojownikami lecz z odpowiednikami współczesnego kierowcy tira. Człowiek zatracił instynkt drapieżcy więc musi te umiejętności ćwiczyć. Młody niedźwiedź przeżyłby samotnie w środowisku pozbawionym innych drapieżców, tak samo młody Xeno.
Predatorzy wybrali ponowne zdziczenie ale nie odzyskali całkowicie natury drapieżcy więc muszą się szkolić, podobnie dzieci z wojowniczych plemion nie rodzą się wojownikami.

Mav:
Niemowlakiem to był przez chwilę po wyjściu z brzucha. A pokonanie 7 cywili (w zasadzie 6, bo jeden zginął na samym początku po wyjściu obcego) nie robi na mnie wrażenia żadnego.

Dobra. Ale zwróćcie uwagę wobec tego - gdy tak oceniamy silę frakcji - w wypadku ludzi cywile stanowią większość na tle wojska (są i cywile o talencie do walki jak Ripley czy Machiko, ale trafiają się rzadko), w wypadku Predatorów istnieją młodsi, gorzej wyszkoleni wojownicy (i dzieci). Xenomorph w zasadzie zaczyna cykl rozwojowy od zabicia ofiary, a potem zabijanie idzie mu jeszcze łatwiej...
W tej frakcji masz samych wojowników (królowe wszak też potrafią walczyć, a warunki mają jeszcze lepsze...).

MarcinK:
Tylko zauważ że w Predatorze szala zwycięstwa wielokrotnie przechylała się a to w stronę predzia a to w stronę ludzi.

Mav:
Ale w obydwu przypadkach po drodze skosili całe dziesiątki uzbrojonych ludzi. Ten w dwójce wyszedł zwycięsko ze skrupulatnie przygotowanej zasadzki (tej w rzeźni). Także Predatorzy radzą sobie zdecydowanie lepie

I tak, i nie. Schemat jest w sumie podobny co u Scotta-z-Cameronem. Redshirtów, by użyć Trekowej terminologii, kosi gładko. Wyrównaną walkę toczy dopiero z protagonistą.

Mav:
A wracając do gry. W pierwszym DLC będzie Nostromo, z wiernie oddaną scenografią i postaciami, którym głos podłażą oryginalni aktorzy. Gracz wcieli się w Ripley, a scenariusz będzie alternatywną historią z filmu. Także szykuję się wielka gratka dla fanów "8 pasażera".

Jeszcze większa, jak dadzą to na Oculusa.

Wnioskuję zatem, że przeprosiłeś się z grą, na której tak psy wieszałeś? Wystarczyło, że dowiedziałeś się kim zagrasz (i kto zagra). A przecież fabuła to nadal będzie chowanie się po szafkach
Mav
Użytkownik
#143 - Wysłana: 17 Lip 2014 17:39:14
Odpowiedz 
Q__:
Słynna sprawa:

Niepotrzebna głupota, moim zdaniem. Nie wiem, co by to miało wnieść do filmu... Totalna, nielogiczna i gorsząca bzdura.

Q__:
W tej frakcji masz samych wojowników

Zarówno Predatorzy jak i ludzie mają przewagę technologii i to moim zdaniem jest wystarczający argument na zakończenie dyskusji. Xeny w odpowiednich warunkach są zdolne zmieść całą kolonie i stanowią duże zagrożenie, ale w ostatecznym rozrachunku nie mają szans właśnie prze brak technologii.

Q__:
Wnioskuję zatem, że przeprosiłeś się z grą, na której tak psy wieszałeś? Wystarczyło, że dowiedziałeś się kim zagrasz (i kto zagra). A przecież fabuła to nadal będzie chowanie się po szafkach

Nie nie, nadal koncepcja gry mnie w ogóle nie interesuję, natomiast zwiedzanie Nostromo jest bardzo ciekawe Naprawdę gameplay polegający na ciągłym chowaniu się przej xenem mnie nie rusza - nudaaaa!

Zdecydowanie wolałbym RPG'a w stylu Mass Effect - lataliśmy byśmy okrętem po kosmosie jako żołnierz jednostki do zwalczania ksenomorfów. Nie musiałaby być to tylko jatka, odwiedzalibyśmy różne kolonie, okręty, stacje, ale nie tylko takie całkowicie opanowane ksenami. Byłoby miejsce na dobrą fabułę (nie tylko walka z ksenami, ale także wątki korporacyjne, najemnicy próbujący zdobyć jaja itd), interakcje z postaciami itd. Coś pięknego.
MarcinK
Użytkownik
#144 - Wysłana: 17 Lip 2014 17:54:53 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Q__:
Tylko, ze powieści Lumley'a z cyklu o Tytusie Crow, w których bohaterowie poczynają sobie równie gracko przeciwko pobratymcom Cthulhu są czemuś oskarżane o psucie klimatu, brak sensu i odejście od Lovecrafta najdalej jak się da.

Rozumiem, że w horrorze trzeba rozplanować scenariusz tak a nie inaczej. Doszliśmy do tego już kilka razy.

Q__:
Xenomorph w zasadzie zaczyna cykl rozwojowy od zabicia ofiary, a potem zabijanie idzie mu jeszcze łatwiej...
W tej frakcji masz samych wojowników (królowe wszak też potrafią walczyć, a warunki mają jeszcze lepsze...).

W przypadku wścieklizny jest podobnie ale dzięki inteligencji udało nam się ją pokonać. Podobnie Ripley i Marines pokonali xeno a Arnold Predatora.

Mav:
Zdecydowanie wolałbym RPG'a w stylu Mass Effect - lataliśmy byśmy okrętem po kosmosie jako żołnierz jednostki do zwalczania ksenomorfów. Nie musiałaby być to tylko jatka, odwiedzalibyśmy różne kolonie, okręty, stacje, ale nie tylko takie całkowicie opanowane ksenami. Byłoby miejsce na dobrą fabułę (nie tylko walka z ksenami, ale także wątki korporacyjne, najemnicy próbujący zdobyć jaja itd), interakcje z postaciami itd. Coś pięknego.

No i oczywiście dwie kampanie jedna dla Marines a druga dla Predatora.

Mav:
Niepotrzebna głupota, moim zdaniem. Nie wiem, co by to miało wnieść do filmu... Totalna, nielogiczna i gorsząca bzdura.

Scott ma jakieś dziwne dewiacje. Pamiętasz peniso-kobrę z prometeusza?
Mav
Użytkownik
#145 - Wysłana: 17 Lip 2014 19:56:59 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
MarcinK:
Scott ma jakieś dziwne dewiacje. Pamiętasz peniso-kobrę z prometeusza?

Twarzołapy też coś przypominają, jest to dosyć znany fakt:

a

Chyba nie muszę pisać, na czym się wzorowano? Można różnie interpretować to nawiązanie
MarcinK
Użytkownik
#146 - Wysłana: 18 Lip 2014 10:45:55 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Mav:
Twarzołapy też coś przypominają, jest to dosyć znany fakt:

Podobno Jajo obcego pierwotnie miało rozwierać się na dwie części ale chciano uniknąć wiadomych skojarzeń. Dziwne że obecność Tego u twarzołapa nikomu nie przeszkadza.
Mav:
Można różnie interpretować to nawiązanie

Głodnemu chleb na myśli.

ps. W temacie:
http://www.geek-world.com.pl/2011/08/07/chlopcy-do -bicia-1-obcy/
Q__
Moderator
#147 - Wysłana: 18 Lip 2014 17:04:07 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav
MarcinK

Mav:
Niepotrzebna głupota, moim zdaniem. Nie wiem, co by to miało wnieść do filmu... Totalna, nielogiczna i gorsząca bzdura.

MarcinK:
cott ma jakieś dziwne dewiacje. Pamiętasz peniso-kobrę z prometeusza?

Mav:
Twarzołapy też coś przypominają, jest to dosyć znany fakt:

Chyba nie muszę pisać, na czym się wzorowano? Można różnie interpretować to nawiązanie

MarcinK:
Podobno Jajo obcego pierwotnie miało rozwierać się na dwie części ale chciano uniknąć wiadomych skojarzeń. Dziwne że obecność Tego u twarzołapa nikomu nie przeszkadza.

Scott zdawał sobie sprawę, że lęki (i tabu) seksualne należą do najsilniejszych, dlatego właśnie świadomie zanurzył swoją historię w sosie niedopowiedzeń i erotycznych skojarzeń.
(Inspirując się przy tym zresztą własnym snem ponoć, a sny często wykładało się freudowsko.)
Oczywiście można zrobić coś takiego po mistrzowsku, nie dopowiadając (jak było w pierwszym Obcym) - zwróćcie uwagę na dowolność interpretacyjną owej sceny domniemanego gwałtu - albo fuszerując (jak stało się to w Prometeuszu i pewnie stanie w jego kontynuacji).
Czy jest to dowód jego osobistych dewiacji? Nie sądzę...

(Nie rozumiem też czemu zaraz płoniecie tak pensjonarskim rumieńcem, pisząc o tym.)

Skądinąd Cameron niegłupio rozwinął tu myśl poprzednika - najpierw seks, potem, patrząc metaforycznie, walka matek o zapewnienie potomstwu miejsca na świecie.

Mav

Mav:
Zarówno Predatorzy jak i ludzie mają przewagę technologii i to moim zdaniem jest wystarczający argument na zakończenie dyskusji. Xeny w odpowiednich warunkach są zdolne zmieść całą kolonie i stanowią duże zagrożenie, ale w ostatecznym rozrachunku nie mają szans właśnie prze brak technologii.

Tylko... Liczebność xeno (skąd wiemy po ilu planetach rozsiali je najpierw Inżynierowie, potem Yautja, a na koniec eksperymentujący wojskowi i korporacyjni?) może być dość duża, by znacząco spowolnić kolonizację Kosmosu, zwł, jeśli wywoła masowy lęk w społeczeństwie*. Yautja znów ogranicza ich kodeks honorowy, nakazujący utrudnianie sobie walki.
Xenomorphy zaś - wspomnijmy słowa Asha - nie znają, ani psychicznych załamań, ani kodeksów, w zakresie morale to daje im przewagę.

* w takim wypadku, jeśli decydenci nie zaryzykują jakiegoś Exterminatusa, masowe loty kolonizacyjne mogą podupaść, a na nowe planety mogą być pokątnie wysyłane przodem jakieś forpoczty traktowane na zasadzie żywych wykrywaczy min, albo Stalkerów w Strefie/Zonie... co automatycznie zmniejsza tych forpoczt szanse... (i pozwala wrócić do tego, co mieliśmy w filmach...)

MarcinK

MarcinK:
Rozumiem, że w horrorze trzeba rozplanować scenariusz tak a nie inaczej. Doszliśmy do tego już kilka razy.

I w takim scenariuszu - przyznasz - xeno- będzie groźny choćby i był relatywnie słaby.
MarcinK
Użytkownik
#148 - Wysłana: 18 Lip 2014 18:13:38
Odpowiedz 
Q__:
Czy jest to dowód jego osobistych dewiacji? Nie sądzę...

Raczej tak:
Q__:
(Inspirując się przy tym zresztą własnym snem ponoć,

Ja miewam różne dziwne sny, no ale bez przesady.

Q__:
Yautja znów ogranicza ich kodeks honorowy, nakazujący utrudnianie sobie walki.

A to nie jest tak że nie mogą zabić nieuzbrojonego osobnika? (wliczając w to również płód w łonie matki) A Xeno czy chce czy nie chce zawsze jest uzbrojony.

Q__:
I w takim scenariuszu - przyznasz - xeno- będzie groźny choćby i był relatywnie słaby.

W odpowiednim scenariuszu nawet zwykły dachowiec byłby groźny.
http://www.filmweb.pl/film/%C5%9Amier%C4%87+w+mi%C 4%99kkim+futerku-1988-106050
Q__
Moderator
#149 - Wysłana: 18 Lip 2014 18:22:50
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Raczej tak:

Ale wiesz, że analizowanie dzieła przez pryzmat biografii autora, a zwłaszcza doszukiwania się u tegoż autora różnych - domniemanych - paskudztw, nie nadaje się do poważnej dyskusji/krytyki, tylko do magla góra?

MarcinK:
A to nie jest tak że nie mogą zabić nieuzbrojonego osobnika?

Ale już atomicą nie przywali, chyba, ze taką mini, w ramach honorowego samobójstwa...

MarcinK:
nawet zwykły dachowiec

Nie taki zwykły... Z piekła... tzn. z tajnego rabolatolium rodem...
Mav
Użytkownik
#150 - Wysłana: 18 Lip 2014 18:25:32
Odpowiedz 
Q__:
* w takim wypadku, jeśli decydenci nie zaryzykują jakiegoś Exterminatusa, masowe loty kolonizacyjne mogą podupaść, a na nowe planety mogą być pokątnie wysyłane przodem jakieś forpoczty traktowane na zasadzie żywych wykrywaczy min, albo Stalkerów w Strefie/Zonie... co automatycznie zmniejsza tych forpoczt szanse... (i pozwala wrócić do tego, co mieliśmy w filmach...)

Myślę, że już za bardzo wybiegamy do przodu z dyskusją, nie mając odpowiedniego zaplecza w postaci filmów, czy książek - po prostu za mało ten świat jest opisany, żeby analizować temat pod tak szerokim kątem.

Q__:
(Nie rozumiem też czemu zaraz płoniecie tak pensjonarskim rumieńcem, pisząc o tym.)

Jak dla mnie jest to po po prostu zabawne, że twarzołap tak wygląda
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  »» 
USS Phoenix forum / Gry / Aliens - jaka powinna być gra o obcych?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!