USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Gry / ST: Nova - sesja
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  ...  108  109  110  »» 
Autor Wiadomość
RaulC
Użytkownik
#121 - Wysłana: 18 Sty 2009 20:15:46
Raul przez chwilę patrzył na ambulatorium. Wszędzie doskonały porządek co dobrze świadczyło o naczelnym lekarzu i reszcie personelu. Zadowolony wyszedł na korytarz.
=^= Komputer. Wskaż mi kabinę drugiego lekarza.=^=
Rzucił przed siebie i usłyszał klasyczne kiknięcie jakie wydawały z siebie wszystkie komputery na okrętach GF po czym usłyszał odpowiedź.
kanna
Użytkownik
#122 - Wysłana: 18 Sty 2009 21:27:06
Ta'nar popatrzyła sobie - nie bez przyjemności - za odchodzacym Michałowem, a potem przeniosła wzrok na Rosalindę. - beznadziejny przypadek - pomyślała

Madame Picard
- Komandor Jurgen dobrze wygląda w mundurze, prawda? - zagaiła.
Madame Picard
Moderator
#123 - Wysłana: 18 Sty 2009 21:37:52 - Edytowany przez: Madame Picard
Rosalinda przechyliła kieliszek do końca i odstawiła go na bar. Spojrzała na Ta'nar, po czym spuściła wzrok obracając jednocześnie w smukłych palcach pusty kieliszek.
- Komandor Steier jest z pewnością człowiekiem wielu zalet - wymamrotała cicho, po czym dodała jeszcze ciszej z głupawym uśmiechem - I bardzo przystojnym mężczyzną...
kanna
Użytkownik
#124 - Wysłana: 18 Sty 2009 21:41:24
Madame Picard

- Taaaa... - powiedziała Ta'nar i popatrzyła badawczo na Rosallindę - zastanawiałam sie właśnie, czy warto nawiązac z nim bliższą znajomośc..
Madame Picard
Moderator
#125 - Wysłana: 18 Sty 2009 22:04:05 - Edytowany przez: Madame Picard
Rosalinda na te słowa ścisnęła kieliszek w dłoni tak mocno, że pękł kalecząc jej rękę. Krzyknęła cicho, popatrzyła na skaleczoną rękę i powiedziała szybko:
- Tak, z pewnością, oczywiście, tak sądzę znaczy, na pewno warto.
- Przepraszam, skaleczyłam się, muszę wrócić do kwatery - dodała wycierając krew w spodnie.
Eviva
Użytkownik
#126 - Wysłana: 18 Sty 2009 22:09:51
Arana nagle otrząsnęła się z zadumy i wróciło jej poczucie czasu.
- Powinnam już iść na pokład - westchnęła - Muszę sprawdzić całe ambulatorium przed odlotem.
kanna
Użytkownik
#127 - Wysłana: 18 Sty 2009 22:11:29 - Edytowany przez: kanna
Madame Picard

Ta'nar spojrzała na Rosalindę, a potem sięgnęła po serwetke i zawineła jej skaleczoną dłoń.
- Moja mała - powiedziała - jeżeli Ci na czyms - lub na kimś - zależy, to walcz.
Paradoks
Użytkownik
#128 - Wysłana: 18 Sty 2009 22:27:06
- Powodzenia – mruknął Chase. Zaczynał żałować, że tak zgrywał się z Araną udając, że nigdy wcześniej jej nie spotkał. Jeśli poznałaby go na Novie, co jest wysoce prawdpodobne, mogłaby się zdenerwować. Nie chciał tego. Zamienił z nią raptem kilka słów, ale czuł, że stała mu się bliska. W ciągu ostatniego roku poznał dwie, może trzy takie osoby. Przyszło my na myśl by wyjaśnić jej to teraz, porzucił jednak ten zamiar. Niech się dzieje, co się chce. Nigdy nie przejmowałem się zbytnio tym, co myślą o mnie inni, stwierdził w myślach.
Madame Picard
Moderator
#129 - Wysłana: 18 Sty 2009 22:37:51 - Edytowany przez: Madame Picard
Rosalinda popatrzyła na Ta'nar szeroko otwartymi ze zdziwienia oczami, a po chwili uśmiechnęła się do niej ciepło.
- Dziękuję. - powiedziała cicho. Poprawiła prowizoryczny opatrunek na ręce i poszła w stronę wyjścia. Miała zamiar wrócić do swojej kwatery na statku, a po drodze wstąpić do ambulatorium.

<Jurgen, czy Rosalinda dotarła do ambulatorium na statku i czy Quark nie pieklił się o stłuczony kieliszek? >
Jurgen
Moderator
#130 - Wysłana: 18 Sty 2009 22:52:41
Madame Picard

Po "wystepie" Michałowa i Rosalindy, Quark wolał nie zaczynać kolejnego sporu. W końcu stłuczony kieliszek to nadal taka sama jak w niestłuczonym ilośc materii, którą replikator zamieni w energię...

[Tak, Rosalinda dotarła do ambulatorium na statku, ale było ono puste - zakładam, że Sylar udał się już do swojej kajuty]
Madame Picard
Moderator
#131 - Wysłana: 18 Sty 2009 23:05:04
Rosalinda, gdy zobaczyła, że ambulatorium jest puste, zapytała komputer, czy na pokładzie jest jakiś lekarz, a gdy dowiedziała się, że obecny jest Sylar*, wywołała go:

=/\= Schaff do Sylara. Proszę wybaczyć, że przeszkadzam, ale skaleczyłam się w rękę. Czy mógłby mi pan pomóc?

<Jurgen, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko takiej samowolce, ale chciałam odrobinę przyspieszyć. Najwyżej wzorem Q__ zapakujesz mnie w śpiączkę >.
Bashir
Moderator
#132 - Wysłana: 18 Sty 2009 23:05:07
Jurgen
Sisco przesyłał mu dane, gdy rozległ się dzwonek do drzwi gabinetu.

-Proszę- Powiedział La Roche, nie odrywając oczu od ekranu na którym wyświetlały się kolejne dane ściągane z DS9.
kanna
Użytkownik
#133 - Wysłana: 18 Sty 2009 23:18:24
Ta'nar pozbierała kwałki szkła z kieliszka Rosalindy i ułozyła na równy stosik na podkładce.
Choć mnóstwo czasu spędziła na Ziemi ciągle fascynowała i zadziwiała ja skłonnośc Ludzi do ukrywania swoich prawdziwych myśli i uczuć.
Rozpieła jeszcze bardziej swój obcisły kombinezon
- Strasznie u was gorąco - powiedział do Quarka - cos z duzą ilościa lodu poproszę.
RaulC
Użytkownik
#134 - Wysłana: 18 Sty 2009 23:22:51
<Jurgen. Przecież nie stoi na korytarzu Komputer powiedział mu gdzie iść i poszedł.>
Raul rozpakował swoją torbę i położył się na koi myśląc o kobietach na pokładzie. Najbardziej intrygowała go Arana. Widział ją zaledwie przez chwilę ale miała w sobie coś niepokojącego. Nigdy jeszcze nikt nie poruszył w nim tej struny co ona. A przecież jej nie znał. Dziewczyny z baru też były niebrzydkie, zwłaszcza ta stojąca pod ścianą, ale to nie było to. Zastanawiał się co będzie dalej. Musiał pokazać się jako dobry fachowiec by zasłuzyć na uznanie przełozonej. Czy wyniknie z tego coś jeszcze pokaże czas.
RaulC
Użytkownik
#135 - Wysłana: 18 Sty 2009 23:33:00
Sylar usłyszał wezwanie.
=^= Już idę. Sylar out.=^=
- No to się zaczyna - Pomyslał wychodząz z kajuty.
W ciemnym ambulatorium zastał dziewczynę spod ściany trzymającą się za dłoń.
=^= Komputer. Światło. =^= Rozkazał i gdy się rozjaśniło znalazł regenerator tkanek tam gdzie powinien być.
- Proszę dać mi tę rękę. - Poprosił łagodnie. Jego bas współgrał ze wzrostem.
biter
Użytkownik
#136 - Wysłana: 18 Sty 2009 23:59:06 - Edytowany przez: biter
Michałow coraz silniej przeczuwał iż będzie na pokładzie czuł się samotnie. W porucznik Ta'nar fascynowały go głównie włosy ale nie udawajmy była pociągająca. Co z tego skoro bliższa znajomość zdawała się została raczej wykluczona.
Na obecnośc prawdziwych Bajoranek, tych z planety liczyć nie mógł nie na tak małym statku. Nie było wyjścia zaczął pisać podanie.

Do dowódcy USS Nova.

Zgodnie z naukowo badawczym charakterem okrętu Nova proponuję sprowadzenie na pokład niewielkiej ilości zwierząt w celu przeprowadzenia serii doświadczeń nieinwazyjnych odnośnie zachowania i rozwoju stworzeń tych w warunkach okrętu gwiezdnego.
Zakładam przeprowadzenie badań na okazach fauny słabo bądź zupełnie nieznanej z obserwacji bezpośredniej, Flocie.
Propozycja moja obejmuje grupę od trzech do siedmiu gatunków zwierząt Bajorańskich oraz Kardasjańskich o rozmiarach nie przekraczających jednego metra. Szczegółowa lista zwierząt może zostać przedstawiona w sposób natychmiastowy wedle żądania Dowódcy.
Zobowiązuję sie do osobistego sprowadzenia młodych okazów rzeczonych stworzeń wraz z dowodem zakupu/przekazania, dokumentami stwierdzającymi pochodzenie, kartą zdrowia, dokumentami stwierdzającymi przechodzenie kwarantanny oraz ewentualnymi zaświadczeniami o szczepieniach i zaleceniami żywieniowo akomodacyjnymi.
Kopia powyższego dokumentu przesłana zostanie do wglądu Oficera naukowego USS Nova.
Z Poważaniem Oficer Operacyjny USS Nova Porucznik Karol Michaił Michałow.

Michałow skończył pisanie po czym wysłał pismo na odpowiednie komputery Novy.
Gdy chował Pad uwagę jego przykuł pewien szczegół promenady.
Szczegół miał 165 cm wzrostu kasztanowe włosy do ramion dość interesującą kibić i zbliżał się w jego stronę.

<MG, mam nadzieję że nie zrobiłem czegoś na co musiał by MG pozwolić.

MG: Czy udało mi się poderwać Bajorankę?>
Jurgen
Moderator
#137 - Wysłana: 19 Sty 2009 09:19:32 - Edytowany przez: Jurgen
Madame Picard

<Jurgen, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko takiej samowolce, ale chciałam odrobinę przyspieszyć. Najwyżej wzorem Q__ zapakujesz mnie w śpiączkę >.

Nie, nie mam i nie, Rosalinda nie zapadnie w śpiączkę. Na razie. Ale jak wprowadzę system miniusów (minus za każdy wyskok, przy pewnej sumie minusów spiączka, halucynacje albo inne diabelstwo)

Bashir

Jurgen wszedł do gabinetu kapitana i zasalutował.
- Sir, komandor porucznik Jurgen Steier - zameldował się - Jestem pana nowym pierwszym oficerem.
W tym samym czasie na ekranie pojawił sie komunikat o piśmie Michałowa.

RaulC

<Jurgen. Przecież nie stoi na korytarzu Komputer powiedział mu gdzie iść i poszedł.>

Dokładnie o to chodzi.
Ręka Rosalindy ladnie się goi.

biter

<Jurgen, mam nadzieję że nie zrobiłem czegoś na co musiał by MG pozwolić>

Nie, o ile szczegół nie jest jednym z członków naszej załogi. Tak od razu? Bajoranka jest wyraźnie zainteresowana młodym oficerem floty, ale jej poderwanie wymaga jeszcze troche bajeru.
Madame Picard
Moderator
#138 - Wysłana: 19 Sty 2009 10:58:24
RaulC

Rosalinda z przyjemnością poddała się zabiegom Sylara uśmiechając się do niego zalotnie.
- Przepraszam, że pana fatygowałam, bo to nic takiego, ale wolałam, żeby jednak zerknął na to lekarz - powiedziała.
RaulC
Użytkownik
#139 - Wysłana: 19 Sty 2009 12:25:52
Madame Picard
- Dobrze pani zrobiła przychodząc. Mogło wdać się zakażenie gdybyn tej rany nie oczyścił, bo utkwił w niej odłamek szkła. - Raul odwzajemnił uśmiech. - A tak przy okazji. Raul Sylar. Jak się pani zorientowała: lekarz.
biter
Użytkownik
#140 - Wysłana: 19 Sty 2009 12:28:34
<Jurgen Szczegół nie jest członkiem załogi a bajer zapuszczę poza forum, nie chcę demoralizować>
Q__
Moderator
#141 - Wysłana: 19 Sty 2009 12:45:19
Caeli zaczął melancholijnie wędrować korytarzami statku.

<MG, spotkał kogoś?>
Madame Picard
Moderator
#142 - Wysłana: 19 Sty 2009 12:52:44
RaulC

- Rosalinda Schaff, chorąży z sekcji naukowej... - odparła Rosalinda odruchowo wykonując gest, jakby chciała Raulowi podać rękę, co oczywiście nie było w tej chwili możliwe. - Chyba o najniższej pozycji na statku, bo to dopiero mój pierwszy przydział... - dodała.
- Dziękuję bardzo - powiedziała po chwili uśmiechając się pięknie i ruszając kilka razy wyleczoną ręką.
Eviva
Użytkownik
#143 - Wysłana: 19 Sty 2009 14:13:40
W tym momencie w drzwiach ambulatorium pojawiła się doktor McCoy i nieznacznie zmarszczyła czoło. Nie przypuszczała, że będą ranni jeszcze przed startem. Odczuła wyrzuty sumienia z powodu swego przedłużającego się relaksu w ogrodzie.
Jurgen
Moderator
#144 - Wysłana: 19 Sty 2009 14:44:55
biter

<Jurgen Szczegół nie jest członkiem załogi a bajer zapuszczę poza forum, nie chcę demoralizować>

No dobrze, powiedzmy, że szczegół poleciał na urok osobisty i elokwencję Michałowa.

Q__

[A którymi korytarzami się plącze? Póki co na statku jest jedynie Arana, Sylar i Rosalinda w ambulatorium, la Roche i Jurgen w gabinecie kapitana, zdaje się, że Winterspoon jeszcze jest w maszynowni, albo już poszedł na mostek. Na mostku jest Cobin, Kowalsky i O'Brien. Poza tymi osobami na statku uwijają się technicy z sekcji inżynieryjnej i ze stacji.]

Bashir

Będziesz dostępny na forum lub GG dziś wieczorem? Rozmowę kapitana z pierwszym moglibyśmy w ten sposób załatwić.
Bashir
Moderator
#145 - Wysłana: 19 Sty 2009 14:56:02 - Edytowany przez: Bashir
-Spocznij, proszę usiąść panie Steier. Wygląda pan na najbardziej doświadczonego członka mojej załogi, jednak wciąż pewnie ma pan takie pojęcie o byciu pierwszym oficerem jak ja o byciu kapitanem - niewielkie. Mimo to flota powierzyła nam swój najnowszy okręt i zadanie odbiegające od standardowej misji badawczej. W szczegóły wprowadzę pana i innych podczas spotkaniu wyższych oficerów. - Dopiero teraz La Roche oderwał wzrok od ekranu i przyjrzał się uważnie Jurgenowi - I jeszcze najważniejsze, komandorze... Chyba najważniejsza sprawa w byciu Pierwszym. Osobiście może pan się nie zgadzać z wieloma moimi decyzjami i wyrażać to. Na osobności. Przed załogą zawsze potrzebuje 100% pańskiego poparcia. - Oparł się wygodnie i czekał na reakcję Jurgena. (Póki co nie otwarł wiadomości od Michałowa). <będę wieczorem na gg >
Madame Picard
Moderator
#146 - Wysłana: 19 Sty 2009 16:07:02
Dwoje to w sam raz, troje to tłok; nic tu po mnie - pomyślała Rosalinda widząc, jak Sylar patrzy na Aranę.
- Dziękuję za pomoc, doktorze - powiedziała i poszła w kierunku wyjścia. Przy drzwiach ukłoniła się Aranie, po czym wyszła z ambulatorium.
Paradoks
Użytkownik
#147 - Wysłana: 19 Sty 2009 16:26:13 - Edytowany przez: Paradoks
Po wyjściu Arany Chase pozostał jeszcze przez chwilę w ogrodzie. Wiedział, że też powinien wrócić na okręt i zająć się koordynacją jego sekcji. Nie chciało mu się jednak ruszać z miejsca. Zrobił to dopiero, gdy uruchomiły się zraszacze bombardując wszystko znaczną ilością wody. Uciekł prawie biegiem, ale nawet to nie uchroniło go przez częściowym przemoczeniem.

Gdy znów znalazł się wśród, trochę już mniejszego, tłumu wybrał okrężną drogę do doku. Uznał, że jeszcze kilkanaście minut szwendania się po Stacji dobrze mu zrobi. Przechodząc przez rodzaj pomostu obok mizernie wyglądającej barierki stwierdził, że jest tu całkiem wysoko. Przyszło mu do głowy, że mógłby energicznie pchnąć się na barierkę, tak, by wyglądało to na wypadek. Jeśli przeżyłby to przynajmniej skutecznie by się połamał, co prawdopodobnie zdyskwalifikowałoby go ze zdolności do lotu. Porzucił ten zamiar tłumacząc się w myśli, że gdyby rzeczywiście nie zmarł by na miejscu taki upadek byłby dość bolesny. Wegetowanie w przepełnionym ambulatorium rozpadającej się, kardasjańskiej stacji nie było szczytem jego marzeń. A lot może da się jakoś przetrwać...

Po powrocie do kwatery zdjął wilgotne ubranie, wziął szybki prysznic i sięgnął do szafy po świeży, regulaminowy mundur, w międzyczasie przeglądając raporty stanu zaopatrzenia laboratoriów, listy personelu i podanie Michałowa. Gdy doprowadził się do porządku, zapytał komputer, gdzie znajduję się jego zastępca. Po usłyszeniu odpowiedzi wywołał go:
=/\= Komandor Porucznik Chase do Porucznika Caeli: Proszę stawić się w mojej kwaterze za kilka minut. Nie jest Pan zajęty, prawda? Chciałbym omówić kilka kwestii.
Weronika
Użytkownik
#148 - Wysłana: 19 Sty 2009 17:32:01
Weronika wyszła z baru i poszła na Novę do swojej kajuty. Rozpakowała się i udała na mostek.
Jurgen
Moderator
#149 - Wysłana: 19 Sty 2009 17:48:06
Weronika

[Weronika dotarła na mostek, gdzie zastała inżynierów depolaryzujących kanały EPS oraz ppor. Winterspoona przy konsoli taktycznej.]
Eviva
Użytkownik
#150 - Wysłana: 19 Sty 2009 18:10:55
- Dzień dobry, hm, doktorze - powiedziała Arana - Mam nadzieję, że moja nieobecność nie spowodowała żadnych kłopotów? Nie wiedziałam, że jestem potrzebna.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  ...  108  109  110  »» 
USS Phoenix forum / Gry / ST: Nova - sesja

Temat został zamknięty. Nie możesz tutaj odpowiadać.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!