USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Gry / Star Trek: Phoenix - Sesja cz II
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  58  59  60  61  62  »» 
Autor Wiadomość
waterhouse
Moderator
#91 - Wysłana: 7 Maj 2008 23:42:04 - Edytowany przez: waterhouse
Dziennik kapitański data gwiezdna <080507.23>

Objąłem dziś dowodzenie na Von Braunie...i to chyba jedyne jak do tej pory pozytywne wydarzenie tej misji. Jak się bowiem okazało, mój pierwszy oficer jest jak na wolkana zaskakująco nielogiczny, bo nie waha się nielegalnie replikować fazery i grozić śmiercią wszystkim swoim przyszłym kolegom i koleżanką. Na dodatek ma wsparcie dowództwa, bo po tym jak już mi groził, a wcześniej prawdopodobnie uderzył szefa ochrony, Darnoka, jedyne co go spotkało to zamknięcie w kwaterze na kilka dni. W normalnych warunkach skończyłoby się to przerwaniem misji i sądem polowym. Tymczasem to ja zostałem na kilka godzin wysłany do swojej kwatery, po tym jak rzekomo pozbawiłem go stanowiska. Ewidentnie w regulaminie floty zaszły jakieś zmiany od momentu opuszczenie lądowiska. Szkoda że w czasie mojej dziwacznej rozmowy z kpt. Picardem nie zapytalem go o to, albo w jaki sposób prośba o pozostanie w swojej kwaterze równa się pozbawieniu stanowiska!

Co do reszty załogi, to już teraz widać, że z sekcji inżynieryjnej nie bedzie wiele pożytku.

Ciekawe czym też skończy się pierwsza narada oficerów i próba ustalenia tak elementarnej rzeczy jak podział ekipy na zmiany. Na pewno każdy będzie wręcz palił się do służby razem z pierwszym oficerem.


Spruance zakończył nagranie dziennika kapitańskiego. W tym momencie usłyszał przez komunikator.

=/\= Schaff do Spruance`a. Zaprtaszam na mostek, sir. Chciałabym przekazać dowodzenie statkiem.


=/\= Tu Spruance. Już idę.

Spruance szybkim krokiem skierował się do turbowindy. Po krótkiej jeździe wszedł na mostek i podszedł do fotela kapitańskiego.

Dziękuję za skierowanie okrętu na właściwy kurs. - powiedział nieco ironicznie.
Jo_anka
Użytkownik
#92 - Wysłana: 8 Maj 2008 04:30:38 - Edytowany przez: Jo_anka
Powrót siły ciążenia nie wyrządził wiele szkód w kwaterze M’Ry’Na Gelnrun. Ale to wymagało podjęcia intensywnych działań - od chwili przekroczenia progu miotała się jak w ukropie, zabezpieczając lużne sprzęty... Wolała zapobiegać, aniżeli sprzątać i naprawiać. To samo podejście stosowała w życiu zawodowym, lecz tu na Von Braunie wciąż nie nadążała za wydarzeniami.

Przynajmniej już podczepiła się pod umysły wszystkich załogantów - takie intensywne dostrojenie się na siłę nie było łatwe, nawet dla niej. Wolała kiedy odbywało się to w naturalnym tempie, wraz z pogłębianiem się znajomości, a tu części załogi nawet nie widziała jeszcze na oczy!

Powinna była czuć jakąś satysfakcję ze swoich dokonań, a czuła jedynie zmęczenie. Jedyne czego chciała, to zwinąć się w kłębek i przespać... Ale nie mogła sobie na to pozwolić!

Może wytrzyma bez stymulantów, nie chciała iść w ślady tego młodego Wolkanina z Ambulatorium. Ciekawy osobnik - właściwie sam się instynktownie do niej dostroił...

-Masz klucz do wokańskich umysłów - usłyszała przed pietnastu laty od sędziwej wolkańskiej kapłanki T'Lar, kiedy obie bez sił leżały na rdzawej i pylistej ziemi Wolkana, tuż przed wejściem do pieczar, gdzie... Nie chciała tego wspominać mimo szczęśliwego zakończenia tamtej historii, ani kiedykolwiek ponownie przechodzić przez coś podobnego! Do dziś nie wiedziała ile było w tym zasługi T'Lar, a ile jej samej. I czy kapłanka nie przeceniła jej możliwości?...

Zidentyfikować problem zawczasu i ... wysłać jak najszybciej na Wolkan! Minimalizacja ryzyka! Ot co!...

Jej myśli zaczynały zbaczać na manowce - przetarła wierzchem dłoni twarz, walcząc ze zmęczeniem. "Klucz", to oznaczało również, że niektórzy Wolkanie będą mogli mieć równie łatwy dostęp do jej umysłu. Najłatwiej nawiązywała kontakt z 'miękkimi Wolkanami', jak nazywała osobników o silnie rozwiniętych zdolnościach empatycznych. Ten z Ambulatorium zdawał się zaliczać do tej kategorii. Ale czy mogło to być coś więcej?

Telepatia między gatunkowa wymagała bowiem wysiłku przy pokonywaniu barier, ale czasami się zdarzało, aczkolwiek rzadko, że między osobnikami pochodzących z różnych gatunków barier nie było. Czy właśnie to jej się tutaj przytrafiło? A jeżeli tak, to jak się do tego odnieść?! - zastanawiała się, rozdarta między właściwym jej kocim i wolkańskim izolacjonizmem, a wyuczoną betazoidzką otwartością. Za wcześnie jeszcze na jakiekolwiek rozstrzygnięcia, zadecydowała.

Tyle, że ten z Ambulatorium odbierał również uczucia Xona - mogło to się okazać użyteczne. Czy posługując się tym młodzieńcem, dobrać się 'głębiej' do umysłu pierwszego oficera? - musiała to przemyśleć!

No właśnie, Xon! - Rozmowa Spruance'a z Picardem nic nie wyjaśniła, poza tym, że dowództwo za wszelką cenę chciało sprawdzić Xona. A Picard uważał, że Wolkanin jest poddany ogromnej presji! Czy to on był jednym z elementów tego 'puzzle', które usiłował złożyć M'Rau? Ale kocur podejrzewał, iż chodzi o młodego oficera, któregoś z chorążych, a nie o kadeta?!

Jeżeli więc dowództwo bawiło się w takie testy na 'żywym organiźmie', to jedno tylko mogła stwierdzić, że niczego ich nie nauczyła tragedia sprzed siedemnastu laty! Znowu chcą mieć trupa?! Trupy, poprawiła się w myślach, bo doprowadzony do ostateczności Xon zacznie od zabijania innych, a nie jak chorąży Perkins , od 'grzeczniutkiego' strzelenia sobie w łep!

Jeżeli taką bombę miała bez żadnej pomocy rozbroić na pokładzie Von Brauna , to czekało ją bodaj najcięższe zadanie w życiu!
Zresztą problem Xona nie był jedynym, jakim będzie musiała się zająć - pogłębiająca się dezorientacja Kesy również niepokoiła Gelnrun. Kowalskiemu i Grigoriusowi też należało się przyjrzeć...

Ale Kesa w pierwszej kolejności - zpobiegać, a nie 'sprzątać', o ile zdąży nim Kesa 'eksploduje'... bo chciała jeszcze poobserwować w spokoju badanie Xona. Nie tylko Torvin będzie narzekał na nawał pacjentów...

Zastygła w napięciu, słysząc jak Torvin pyta Xona o ponn-farr.
-Brawo, doktorze! - mruknęła czująca falę czystego strachu emanującą od Xona. Nie ważne jak usilnie Wolkanin będzie zaprzeczał, tym się niepokoił.
Ale chwile później, zdała sobie sprawę, że niepokój Xona, jest niepokojem kogoś, kto nigdy nie przechodził pełno objawowego ponn-farr!
-Na mój ogon, tylko nie to! - jęknęła. I na kły i pazury, ile on ma lat?! Bo jeżeli się nie myliła, to Xon musiał już przekroczyć trzydziestkę! Dlaczego tak późno?! Będzie musiała zgromadzić jak najwięcej informacji o panu Xonie, pomyślała, niemal opłakując zagubiony razem z bagażem pad, gdzie M'Rau umieścił wszystkie dane jakie zdołał zgromadzić..., a z którymi nie zdążyła się zapoznać!

Hmm?! Kapitan Picard napomknął o 'przyjażni' między Spruancem, a Xonem, zacznie więc od dokładnego przepytania Spruance'a...
Eviva
Użytkownik
#93 - Wysłana: 8 Maj 2008 06:54:41 - Edytowany przez: Eviva
Bashir
Kiedy ostatnio przechodził pan pon farr?

Słysząc to bezceremonialne pytanie Arana omal nie upuściła wręczonego jej trikordera. Z tego, co wiedziała, była to sfera, do której raczej nie należało "włazić z butami", jak okresliła to przed laty Consuelo Arana, jej przybrana matka, gdy tłumaczyła, czemu nie powinna szukać przyjaźni z Terrinem,,,
- Byłam wtedy taka ładna - pomyślała mimo woli - miałam warkocz aż za pupę.
A Terrin był za młody na pon farr, miał zaledwie trzynaście lat. Jednak tutaj miała przed soba dorosłego Wolkanina, który wyraźnie zesztywniał, usłyszawszy pytanie doktora. Zerknęła na trikorder - wskazania reakcji wyraźnie poszybowały w górę.
Madame Picard
Moderator
#94 - Wysłana: 8 Maj 2008 09:46:32 - Edytowany przez: Madame Picard
(Umówiliśmy się z waterhousem, że zrobię po nim wpis do dziennika kapitańskiego. Wygląda wprawdzie na to, że Mona zrobiła wpisy przed Spruancem, no ale trudno.)

Tę część Mona wpisała po rozmowie z Jurgenem, przed rozmową z Xonem:
Dziennik kapitański data gwiezdna <080507.23>
Melduje oficer operacyjny Mona Schaff.

Trwają przygotowania do startu. Wszystkie dotychczas sprawdzone systemy statku są sprawne. Doszło natomiast do awarii systemu sztucznej grawitacji, co - jak się jednak okazało - jest częścią naszych ćwiczeń.
Na statku doszło dziś do trudnej sytuacji. Kadeci Darnok i Xon wzajemnie oskarżyli się o napaść. Doradca pokładowy M'Ry'Na Gelnrun, telepatka, przyznała rację kadetowi Darnokowi sugerując odizolowanie kadeta Xona. Takie też polecenie wydał kapitan Spruance. W tym momencie Xon wyciągnął fazer i grożąc wszystkim na mostku zażądał odizolowania Darnoka. Udało mi się przekazać Dowództwu wiadomość o tych wypadkach. Kapitan Picard nakazał zamknięcie Xona i Darnoka w kwaterach na 3 dni oraz przekazał mi tymczasowo dowodzenie statkiem.
Chciałabym w tym czasie załagodzić napiętą sytuację oraz doprowadzić do startu statku. Dlatego też mam zamiar poprosić Xona o pomoc w ustaleniu kursu i prędkości, która pozwoliłaby na uzyskanie wrażenia grawitacji na statku. Następnie zgodnie z poleceniem doradcy Gelnrun Xon uda się na badania lekarskie.
Będę również rekomendować kapitanowi Spruance`owi powstrzymanie się od wszelkich decyzji dotyczących tej sytuacji i pozostawienie ich w gestii Dowództwa Floty po naszym powrocie z misji.

***

Po starcie:
Dziennik kapitański, wpis dodatkowy
Melduje oficer operacyjny Mona Schaff.

Wraz z Xonem ustaliliśmy, że nasz lot w kierunku Neptuna będzie trwał 16 dni. Przez 8 dni statek będzie się rozpędzać. Będzie ustawiony w kierunku Jowisza tak, aby wykorzystać grawitację tej planety. Przez kolejne 8 dni statek będzie hamować. W tym czasie - z wyjątkiem momentu, kiedy statek przestanie się rozpędzać i zacznie hamować - na pokładzie powinno panować wrażenie ziemskiej grawitacji.
Wydałam rozkaz startu. Jestem gotowa przekazać dowodzenie kapitanowi Spruance`owi.


***

- Cała przyjemność po mojej stronie - odparła Mona Spruance`owi z podobną dozą ironii i wstała z kapitańskiego fotela.
Wcześniej zaniepokoiło ją zachowanie Kesy. Usłyszała też w jej myślach jakiś bełkot o spisku jej i Jurgena. Tylko ataku paranoi nam tu brakowało... A swoją drogą, co było takiego w tym cholernym bath'lecie, że jego zniknięcie tak ją rozstroiło? - pomyślała. Po chwili zdecydowała: Keso, pójdzie Pani do doradcy. Proszę jej powiedzieć, co Panią niepokoi w związku ze zniknięciem Pani bath'letu.
Wywołała Gelnrun: =/\= Schaff do Gelnrun. Czy mogłabym wysłać do Pani chor. Kesę? Chyba nie czuje się najlepiej po dzisiejszych wypadkach...
kanna
Użytkownik
#95 - Wysłana: 8 Maj 2008 10:16:56
Kesa usłyszała słowa Mony i zalała ją fala paniki. Powietrze znów zgęstniało i oddychanie stało sie problemem. Zmusiła sie do wyrównania oddechu i rozluźnienia mięśni, napiętych do granic możliwosci.

- Tak jest , pani porucznik - odpowiedziała - choć nie wydaje mi sie to konieczne - dodała bardzo cicho.
Madame Picard
Moderator
#96 - Wysłana: 8 Maj 2008 11:43:07
Mona już otwierała usta, żeby warknąć, że to ona decyduje, co tu jest konieczne, ale w ostatniej chwili się powstrzymała. Kesa wyglądała tyleż bezradnie co groźnie. Mona powiedziała do niej cicho i delikatnie: Idź do doradcy. Proszę Cię. Chciała pogłaskać Kesę po ramieniu, ale bała się ją dotknąć.
Jurgen
Moderator
#97 - Wysłana: 8 Maj 2008 12:26:41 - Edytowany przez: Jurgen
Ponieważ Mona obsadziła już stanowisko taktyczne chor. Abramsem, Jurgen stanął sobie nieco z boku, tak by mieć oko zarówno na swojego podwładnego, jak i na kapitana. Z pewnym niepokojem obserwował zachowanie Kesy, którą uważał za zrównoważoną...
Q__
Moderator
#98 - Wysłana: 8 Maj 2008 12:58:39 - Edytowany przez: Q__
Doradca Gelrun poczuła nagle, że jej zdolności telepatyczne słabna, nie jest w stanie czytać w myslach innych członków załogi... Zrobiło jej sie ciemno przed oczami i osunęła sie na podłogę. W ostatniej chwili zdążyła sięgnąć telepatycznie do umysłu Torvina i nadać komunikat:
-Pomóż mi...
Madame Picard
Moderator
#99 - Wysłana: 8 Maj 2008 14:27:30 - Edytowany przez: Madame Picard
Mona poczuła, że z doradcą dzieje się jakiś problem, zanim jeszcze przyszła informacja o tym. Do tej pory po prostu czuła w swojej głowie obecność M'Ry'Ny. Z tego też powodu nie lubiła telepatów: ceniła swoją prywatność i prawo do swoich tajemnic. Nauczyła się wprawdzie spychać te najbardziej prywatne myśli tak, aby nie były one zbyt widoczne, ale dla doświadczonych telepatów odczytanie ich stamtąd nie stanowiło najmniejszej trudności. Dlatego też najbardziej komfortowo czuła się wśród ludzi: sama mogła czasem do pewnego stopnia odczytywać ich myśli, ale jej myśli pozostawały zawsze ukryte. Towarzystwo Wolkan również nie było kłopotliwe: Wolkanie cenili prywatność i nie czytali myśli innych bez logicznie uzasadnionej potrzeby. M'Ry'Na natomiast bezceremonialnie władowała się jej do głowy i sprawdzała nawet te myśli, których ona sama do siebie nie dopuszczała. Jej nagła nieobecność była dla Mony niekłamaną ulgą. Tylko co zrobić z dziwnie zachowującą się Kesą...? Mona miała w sobie wprawdzie tyle empatii co ameba, ale wiedziała, że musi postarać się uspokoić Kesę, przynajmniej na razie; trudno, najwyżej dostanie od niej po łbie. Wzięła ją za ramiona i powiedziała powoli i wyraźnie: Kesa. Posłuchaj mnie. Dostaniesz swój bath'let z powrotem, jak wrócimy z misji. Rozumiesz? Wyczuwasz moje emocje, wiesz, że nie kłamię. Wierzysz mi?
kanna
Użytkownik
#100 - Wysłana: 8 Maj 2008 14:49:32 - Edytowany przez: kanna
Kesa tez poczuła zasłabniecie doradcy. Uspokoiło ją to.
Cofnęła ramiona, żeby uwolnic je z rąk Mony. Lubila Monę i szanowała jako swoją przełozoną - to pozwoliło jej opanowac nagłą chęc ataku, którą poczuła, kiedy Mona jej dotknęła. Kesa nie lubiła, żeby inni dotykali ją, bez jej przyzwolenia.
- Pani porucznik - powiedziała bardzo cicho,tylko do Mony, z lodowatą wsciekłością w głosie - nie jestem niedorozwinietym dwulatkiem. Proszę do mnie nie mówic w TAKI spsób.
Q__
Moderator
#101 - Wysłana: 8 Maj 2008 17:30:48 - Edytowany przez: Q__
Akurat w czasie gdy Gelrun słabła Xon popatrzył na Torvina:
-Doktorze, niewykluczone, że teraz zbliża się pora mojego pon'farr... Ale... Należę do rodziny, która miała kłopoty z regularnością tego cyklu... Więc sam nie wiem...
Madame Picard
Moderator
#102 - Wysłana: 8 Maj 2008 17:33:55
- Dobrze - powiedziała cicho Mona i cofnęła ręce. Dodała po chwili: Nie chciałam Cię urazić, tylko uspokoić: dostaniesz swój bath'let z powrotem. Po czym powiedziała już głośno: Proszę zająć stanowisko łączności. Sama natomiast powróciła na stanowisko operacyjne.
Bashir
Moderator
#103 - Wysłana: 8 Maj 2008 17:35:00
Torvin czuł jak atmosfera gęstnieje. Zastanawiając się czy wściekły Xon rzuci się na niego i pozbawi go życia za nim zdąży wezwać obsługę transportera, czy jakby nigdy nic odpowie na pytanie. Jedno wiedział - postawienie tego pytania powinno dużo wyjaśnić. Nagle jakiś głos wdarł mu się do głowy ... Trille nie są telepatami. Jednak wyraźnie słyszał w swojej głowie głos Gelrun.

-Dziękuje komandorze, na obecną chwilę to wszystko. - ruszył w stronę wyjścia, a wzrokiem nakazał Aranie iść za sobą. Zresztą podejrzewał że ona również nie ma ochoty tutaj dużej przebywać.

Poza kwaterą Xona :
=/\= Torvin do mostka. Namierzcie doradcę Gelrun i transportujcie ją do ambulatorium.
Madame Picard
Moderator
#104 - Wysłana: 8 Maj 2008 17:39:11
=/\= Torvin do mostka. Namierzcie doradcę Gelrun i transportujcie ją do ambulatorium.

=/\= Tu Schaff. Przyjęłam. Uruchamiam transport.
Q__
Moderator
#105 - Wysłana: 8 Maj 2008 17:58:43
Nieprzytomna Gelrun zmaterializowała się na leżance ku zaskoczeniu Setha.
kanna
Użytkownik
#106 - Wysłana: 8 Maj 2008 20:48:05 - Edytowany przez: kanna
Kesa odetchnęła głęboko i wróciła na stanowisko łączności. Jej podejrzenia co do spisku, który Mona z Jurgenem przeciwko niej uknuli, umocniły się.
Mona traktowała ją protekcjonalnie i nie dopuszczała do głosu. Próbowała okazywac swoją przewagę dotykając ją przy innych osobach.
Kesie zrobiło sie smutno, bo lubiła Monę.
Skupiła sie na wskazaniach konsoli.
Spohkh
Użytkownik
#107 - Wysłana: 9 Maj 2008 07:57:23
Seth mimowolnie uniósł brwi, ujrzawszy Gelnrun.
- Jeśli pacjenci maja pojawiać się znikąd, to będę chyba potrzebował jakiejś dodatkowej specjalizacji.- mruknął do siebie i dotknął komunikatora.
=/\= Doktorze Torvin, tu Seth. Czy byłby pan uprzejmy wrócić do ambulatorium? Mamy tu niespodziewanego kota... chciałem powiedzieć, pacjenta, przepraszam. - powiedział.
Potrząsnął głową. Czyżby zaczynał już odczuwać skutki nadużycia stymulantów? Trochę za wcześnie. Powinno upłynąć jeszcze dziesięć godzin. Dopiero po chwili dotarło do niego, ze grawitacja znów działa. zabawne, ale wcześniej tego nie zauważył.
Dotknął aksamitnej ręki, szukając pulsu. Najpierw zdawało mu się, ze nie bije, potem doliczył się jakiejś nieprawdopodobnej liczby uderzeń. Odruchowo pogładził leżącą po głowie i aż drgnął, odebrawszy niechcący galimatias jej myśli.
- To ona szperała w moim umyśle - zrozumiał - Telepatka. Musze być ostrożniejszy. -
Madame Picard
Moderator
#108 - Wysłana: 9 Maj 2008 09:53:38
Mona aż jęknęła, kiedy usłyszała część myśli Kesy. Nie tylko nie pomogła, ale wręcz pogorszyła sytuację. Jedyne, co przychodziło jej teraz do głowy, to skonsultowanie zachowania Kesy z Torvinem i z M'Ry'Ną, kiedy ta dojdzie do siebie. Mona skrzywiła się na myśl, że doradca znowu zacznie buszować jej po głowie. Najchętniej zapakowałaby ją w stazę do końca misji...
Zdecydowała się zatem wywołać Torvina: =/\= Schaff do Torvina. Proszę mnie poinformować, kiedy doradca Gelnrun odzyska przytomność.
Potem zwróciła się do Spruance`a: Kapitanie, czy będę tu potrzebna w najbliższym czasie? Chciałabym pójść do ambulatorium skonsultować... pewną medyczną kwestię.
kanna
Użytkownik
#109 - Wysłana: 9 Maj 2008 10:33:42 - Edytowany przez: kanna
Kesa poczuła wewnętrzne poruszenie Mony. Zrozumiała, że Mona - w jakis sposób - ma dostęp do części jej myśli.
Westchnęła, zrelaksowała się i powoli, tak jak ją ciotka Rosmanda i reszta rodziny ojca na Betazet uczyła, zaczęła wznosić mur w swoim umyśle.
Nieomal usłyszała jej karcący głos: Nie tak, Kes. Powoli, wyobraź sobie cegłę, zobacz jej strukturę, poczuj chropowatość. Postaw ją delikatnie. Dobrze, teraz następna... źle! za szybko. Jeszcze raz Kes. Poczuj umysłem jej strukturę, zobacz kolor...

Po chwili skończyła Byłałabyś ze mnie dumna, Ciociu - pomyślała . Bariera była stabilna, ale Kesa nie była pewna jak długo uda się jej ta barierę utrzymać. W kazdym razie, wejście teraz do jej umysły nie będzie już proste - poczuje, kiedy ktoś bedzie się starał przebić.

Usmiechnęła się do siebie zadowolona.
Dragon
Użytkownik
#110 - Wysłana: 9 Maj 2008 10:41:11
Abrams spojrzał ja Jurgena i powiedział- Może korzystając z wolnej chwili przeprowadzimy test broni? Proponował bym sprawdzenie fazerów na jakimś kosmicznym śmieciu.
Q__
Moderator
#111 - Wysłana: 9 Maj 2008 12:28:24
Wioedza Jurgena mówi mu, że w zasięgu fazerów Von Brauna nie ma nic do czego można by postrzelać...
Eviva
Użytkownik
#112 - Wysłana: 9 Maj 2008 13:23:01
Ponieważ Arana stała tuż przy Torvinie, usłyszała to, co Seth powiedział i nieznacznie przygryzła wargi. Bez problemu wychwyciła w głosie młodego Wolkanina pewne rozchwianie emocjonalne i miała tylko nadzieję, że doktor nie zwróci na to uwagi. Wiedziała, że Torvin nie lubi Wolkan i podejrzewała, że wykorzysta okazję, by wpisać Sethowi coś nieprzyjemnego do akt. Lekarze, z którymi miała dotąd doczynienia, z reguły odznaczali się wybiórczą amnezją i uparcie nie chcieli pamiętać, ze sami byli kiedyś studentami.
waterhouse
Moderator
#113 - Wysłana: 9 Maj 2008 16:28:12
Madame Picard

Teraz nie, natomiast za godzinę planuję zwołać naradę wyższych oficerów. Jeśli to coś poważnego, to proszę dać mi szybko znać. - odparł Spruance.
Bashir
Moderator
#114 - Wysłana: 9 Maj 2008 16:56:50
Torvin stojąc już w drzwiach ambulatorium zwrócił się do Spokha:
-Tak wiem. Torvin nie zwrócił uwagi na to aby zachowanie Wolkana odbiegało od normy. Zresztą zaczynał wątpić co jest wolkańską normą.

-Arana, w dwójkę poradzimy sobie z pacjentką, proszę w tym czasie przejrzeć wyniki skanów Xona. Będę czekał na pani wnioski


Znajdując się już przy Gelnrun po raz kolejny wprawił w ruch trikoder medyczny.
Q__
Moderator
#115 - Wysłana: 9 Maj 2008 17:26:25
Bashir

Skan Gelrun wykazał podobną reakcje alergiczna na pleśn co uprzednio u Arany. Alergia rozwijała sie dłużej, ale znacznie bardziej powoli. Efektem ubocznym było rozchwianie funkcji synaptycznych mózgu i zanik zdolności telepatycznych.

Torvin wiedział, że jest w stanie przywrócić Gelrun do zdrowia nawet szybciej niż Aranę, jej metabolizm był silny. Natomiast zdolności telepatycznych przywrócić jej nie zdoła (choć wiedział, że teoretycznie jest to wykonalne), to było zdanie dla wykwalifikowanego lekarza, biegłego w neurofizjologii gatunków telepatytcznych.

Osobną sprawą było czy można było wierzyć ostatnim opiniom wypowiadanym przez doradcę, gdy już jej mózg zaczynał szwankować, 100% pewności było brak.

Eviva

Wyniki skanów Xona nie wykazały nic niepokojącego. Jego stan fizyczny, ani psychiczny zddawał się nie odstawać od normy, na ile pozwalały to stwierdzić tak pobieżne badania.

Jedyne co mogło niepokoić to niepokojąco wysoki poziom stresu u pierwszego oficera.

I było jeszcze jedno - drobne odchylenia w gospodarce hormonalnej - to w istocie mógł być początek pon'farr, ale nie musiał...
Madame Picard
Moderator
#116 - Wysłana: 9 Maj 2008 18:34:48 - Edytowany przez: Madame Picard
waterhouse

Oczywiście, wrócę za godzinę, sir. Mam nadzieję, że to nic poważnego... - powiedziała Mona patrząc uważnie na Kesę. Wzięła swoją torbę, którą planowała zanieść do kwatery po drodze do ambulatorium. Wprawdzie Torvin jeszcze się nie odezwał, ale Mona miała nadzieję, że lada chwila poinformuje ją, że doradca odzyskała przytomność. A nawet jeśli nie, to może sam jej coś doradzi. Perspektywa przenocowania z dziwnie zachowującą się Kesą w jednej kwaterze nie wydawała się Monie zachęcająca.
Keso, proszę objąć stanowisko operacyjne! - powiedziała i weszła do turbowindy kierując się na pokład drugi.

W kwaterze ściągnęła jak zwykle mundur i rozpuściła włosy. Nadała na szyfrowanym kanale krótką prywatną wiadomość do Corellego, w której zdawkowo i nader wybiórczo opisała zdarzenia dzisiejszego dnia. Kiedy wyłączyła już nagrywanie, dodała cicho: Szkoda, że cię tu nie ma... Tak bardzo mi ciebie brakuje...
Dopiero teraz zauważyła zadrapania na ręce, które zrobiła sobie podczas rozmowy z Xonem. Były wprawdzie ledwo widoczne, ale Mona postanowiła potraktować je dermoregeneratorem. Otworzyła torbę i zaczęła go szukać, jednak nigdzie go nie było. Ze złością odwróciła torbę do góry dnem, na podłogę wysypały się szkice, pędzle, pady, kolczyki,... zdjęcie. Stare, wytarte od oglądania, jedyne zdjęcie Mony z jej rodzicami, które zabierała wszędzie ze sobą, choć sama nie wiedziała już po co. Spojrzała na nie po raz kolejny... Cała trójka na zdjęciu wyróżniała się wyjątkową urodą. Piękna była młoda kobieta o długich lokach i pełnych wargach; piękny był Wolkanin, którego ledwie widoczny uśmiech zdradzał ludzką połowę; piękna była trzyletnia dziewczynka, którą trzymał na rękach. Monę po raz kolejny zaczęła dręczyć myśl, że gdyby jej ojciec nie zginął krótko potem, ona nie miotałaby się całe życie między tym, czego nienawidziła, a tym, czego osiągnąć nie mogła. Gdyby... Miałaby teraz siłę i tożsamość, umiałaby spokojnie stawiać czoła przeciwnościom losu. A tak... To wszystko ją przerastało: od urażonej ambicji, że nie przydzielono jej dowództwa, poprzez przejścia z Xonem, a na niepokoju związanym z Kesą skończywszy... Mona poczuła, że te natrętne myśli i uczucia znów biorą nad nią górę, że znów zupełnie się rozkleja. A przecież musiała jeszcze pójść do ambulatorium, a potem na naradę, musiała zachować jasność umysłu... Na medytację nie było czasu, zresztą nie była pewna, czy umiałaby jeszcze w ogóle się do niej zabrać. Pozostawał więc tylko stary sposób... Niewiele myśląc chwyciła jeden z brylantowych kolczyków od Corellego i ostrą zawieszką przejechała mocno kilka razy po skórze na przedramieniu. Odetchnęła głębiej. Wbiła zawieszkę mocniej w rękę i szarpnęła robiąc krótką, głęboką szramę. Po trzecim szarpnięciu poczuła, że wraca jej jasność myślenia. Dermoregeneratora używała, żeby wyleczyć ranę Kesy, potem włożyła do kieszeni, musiał jej gdzieś wypaść. Trudno, zreplikuje sobie nowy w wolnej chwili. A to... - spojrzała na pokrwawioną rękę - na razie zakryje się rękawem munduru. A potem się zobaczy, jak usunąć ślady. Mona zawiązała na ręce chustkę, założyła mundur, wyszła z kwatery i ruszyła w stronę ambulatorium.
Eviva
Użytkownik
#117 - Wysłana: 9 Maj 2008 18:52:30 - Edytowany przez: Eviva
Wyniki pierwszego oficera... Myśli Arany biegły dwutorowo, z jednej strony starała się zestawić mozliwie najdokładniejszy profil sumarycznego wyniku dla Xona, z drugiej wciąż wracała do Setha. Może dlatego, ze obaj byli Wolkanami. U pierwszego oficera właściwie trudno byłoby wskazać coś ewidentnie niepokojącego, może tylko to wahnięcie wskaźnika poziomu stresu w momencie, gdy Torvin spytał o pon farr. Jednak było to pytanie tak niedelikatne wobec Wolkanina, że trudno się dziwić. Profil hormonalny... no tak, tu już były pewne zmiany, ale na upartego mieściły się w górnej granicy normy. U ludzi wyniki też się różnią. Na przykład poziom potasu - od 14mg na 100 ml do 22. I 15 i 21 mieszczą się w normie, a jednak się różnią. Albo poziom 17-ketosterydów w moczu, od 5 do 18 g na dobę... U Wolkanów istnieją podobne różnice, to też humanoidzi. Nie, na razie wyniki Xona nie dawały jednoznacznej odpowiedzi ani na plus, ani na minus.
Instynkt podpowiadał jej, że problemy Setha są większe. Słyszała o nim w Akademii, był najlepszy. Wszystkie egzaminy zdawał z wyróżnieniem, drugie miejsce traktował jak epokową porażkę To prosta droga do wypalenia. Teraz jest w złym stanie, i oby nikt tego nie zauważył.
A co z M'Rau Gelnrun? Arana uwielbia koty, to i na Doradcę spojrzała z natychmiastową sympatią. Oby nie dolegało jej nic poważnego. Wygląda tak miło...
kanna
Użytkownik
#118 - Wysłana: 9 Maj 2008 20:16:59 - Edytowany przez: kanna
- Tak jest , pani porucznik! - odpowiedziała Kesa i przesiadła się na stanowisko operacyjne.
Obejrzała się i odproadziła wzrokiem Monę wsiadającą do turbowiny. Poczekała, aż drzwi się za Shaff zamkną i pokiwała głowa z zadowoleniem.
Uśmiechnęła sie da Abramsa na taktycznym i odwróciła do swojej konsoli.
Wygląda na to, że zaczyna sie mnnie bać ... przemkneło jej przez myśl. Ciekawe, dlaczego.
Była bardzo zadowolona.
Jurgen
Moderator
#119 - Wysłana: 9 Maj 2008 21:24:40
Dragon

Jurgen popatrzył na Abramsa z namysłem:
- W tym momencie nie bardzo mamy do czego celować - odpoiwedział po chwili - Zresztą, mam wrażenie, że niepotrzebnie jesteśmy w ogóle przydzieleni do tej misji. Dowództwo nie przewidziało chyba potrzeby strzelania, ochrony i podobnych czynności seksji taktycznej...

waterhouse

Mimo to odwrócił się w kierunku kapitana i powiedział:
- Sir, jeżeli będziemy mieli taką możliwość, chcielibysmy przeprowadzić praktyczny test uzbrojenia...
Bashir
Moderator
#120 - Wysłana: 10 Maj 2008 12:29:19
Torvin podał antyalergen. Zaraz powinna się obudzić. Mimo że skan czarno na białym wykazywał reakcje alergiczną to Trillowi bardzo podejrzane było, że atak nastąpił w punkcie kulminacyjnym badania. Także niepokojące było że najsilniejszy telepata na statku stracił tymczasowo swoje zdolności... a może jest ktoś zdolniejszy, tylko dobrze zamaskowany... "a może to zwykly objaw mojej paranoi" - pomyślał.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  58  59  60  61  62  »» 
USS Phoenix forum / Gry / Star Trek: Phoenix - Sesja cz II

Temat został zamknięty. Nie możesz tutaj odpowiadać.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!