USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Gry / Star Trek: Phoenix - Sesja cz II
 Strona:  1  2  3  4  5  ...  58  59  60  61  62  »» 
Autor Wiadomość
Jurgen
Moderator
#1 - Wysłana: 23 Kwi 2008 21:16:52
kontynuacja poprzedniej części :

http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=7&topic=1312&page=35

Jurgen wszedł na mostek i podszedł do Mony:
- Pani kapitan, możemy chwilę porozmawiać na osobności? - zapytał.
Madame Picard
Moderator
#2 - Wysłana: 23 Kwi 2008 21:26:31
Tak, właśnie miałam Pana o to poprosić - powiedziała Mona. Zapraszam do kapitańskiego gabinetu. Kesa, przejmuje Pani mostek. Wstała, weszła pierwsza do pokoju, usiadła na fotelu za biurkiem, wskazała Jurgenowi krzesło po drugiej stronie biurka i powiedziała - usiądź, proszę.
Jurgen
Moderator
#3 - Wysłana: 23 Kwi 2008 21:34:50
Jurgen usiadł i powiedział:
Przepraszam, wiem, że nie powinienem zaczynać tej rozmowy, ale jedna kwestia nie cierpi zwłoki. Jeżeli pozwolisz, służbowo zdecydowanie wolę zwracać się do Ciebie oficjalnie. Wydaje mi się, że tak będzie zdecydoanie lepiej dla dyscypliny na okręcie.
Madame Picard
Moderator
#4 - Wysłana: 23 Kwi 2008 21:40:05
Dobrze, poruczniku - uśmiechnęła się Mona. - Najpierw jednak ja chciałam przekazać ci... Panu dyspozycje na najbliższe godziny. Chciałabym zarządzić 2 godziny przerwy. W tym czasie przydzieli Pan załodze kwatery. Te latające wszędzie torby i inne graty są niebezpieczne. Proszę jednak zrobić to w ten sposób, żeby mostek, maszynownia i ambulatorium nie zostały bez przynajmniej jednej osoby. Ruszamy za 2 godziny. Do tego czasu Kovalsky ma doprowadzić silniki do stanu używalności. Po starcie przekażę ponownie dowództwo kapitanowi Spruance`owi.
Jurgen
Moderator
#5 - Wysłana: 23 Kwi 2008 21:57:25
Oczywiście, zaraz się tym zajmę - odpowiedział - Martwi mnie jeszcze sprawa doradcy Gelrun i porucznika Xona. Postepowanie porucznika jest bardzo dziwne i nie wiem, czy doradca nie ma racji, że chce go wysłać na badania. Mi się wydaje jednak, że powinien być odesłany do Akademii. Dziwię się, dlaczego kapitan Picard nie rozkazał jego transportu.
Madame Picard
Moderator
#6 - Wysłana: 23 Kwi 2008 22:12:16 - Edytowany przez: Madame Picard
Mona westchnęła i powiedziała: Mnie też to martwi... Może mi Pan wierzyć. Prawdę mówiąc nie spodziewałam się, że wyjdę żywa z tego zajścia na mostku... - zagryzła wargi. Po chwili spojrzała na Jurgena i dodała: Jednak rozkaz Picarda był jednoznaczny: Xon ma zostać w kwaterze 3 dni i wracać do służby, nawet nie odwołano go z funkcji Pierwszego. Już postanowiłam, co zrobię. Pójdę z nim teraz porozmawiać. Potem pójdzie na badania, tak jak proponowała Gelnrun. Poproszę Abramsa, żeby podczas mojej rozmowy z Xonem trzymał na mnie namiar transportera, a jeśli moje oznaki życia osłabną, ma mnie przenieść od razu do ambulatorium. Na wypadek, gdybym jednak... nie wyszła z tej rozmowy żywa... wtedy przejmie Pan dowodzenie, Panie Jurgen.
Widząc powątpiewanie na twarzy Jurgena dodała: Proszę zrozumieć. Musimy załagodzić ten konflikt. Za 3 dni Xon wróci na mostek jako Pierwszy, a my wszyscy będziemy pod jego komendą. Przed chwilą mieliśmy próbkę tego, do czego jest zdolny. Agresja wywołuje agresję, zwłąszcza w jego przypadku. Załagodzenie tej sprawy to jedyne - nie lubię tego słowa, ale... - to logiczne wyjście.
Jurgen
Moderator
#7 - Wysłana: 23 Kwi 2008 22:18:50
Dobrze - odpowiedział Jurgen po chwili namysłu - Choć i tak mam wątpliwości. Bardzo żałuję, że na pokładzie nie mamy broni. Byłbym spokojniejszy, gdyby miała pani fazer. Albo chociaż Darnok.
Madame Picard
Moderator
#8 - Wysłana: 23 Kwi 2008 22:27:40
Owszem, ale broni nie ma i nie ma się co zastanawiać, co by było gdyby. Po raz kolejny użyję słowa, którego nie lubię: to nielogiczne. Czy to wszystko, poruczniku?
Jurgen
Moderator
#9 - Wysłana: 23 Kwi 2008 22:36:31
Chyba tak - odpowiedział Jurgen - Zaraz zajmę się kwaterami.
Madame Picard
Moderator
#10 - Wysłana: 23 Kwi 2008 22:38:47
W takim razie to wszystko. Mona wstała i skierowała się do wyjścia.
Jurgen
Moderator
#11 - Wysłana: 23 Kwi 2008 22:55:01
Jurgen też wstał i poszedł za Moną.
Madame Picard
Moderator
#12 - Wysłana: 25 Kwi 2008 12:23:22
Mona weszła na mostek, oznajmiła, że udaje się do kwatery Xona i przekazała Abramsowi wytyczne w kwestii trzymania na nią namiaru transportera. Następnie przekazała mostek Jurgenowi i weszła do turbowindy.
Eviva
Użytkownik
#13 - Wysłana: 25 Kwi 2008 20:06:15
-Jasne, ze mogę. - komunikat doktora spowodował, że Arana poderwała się, ale opadła znowu na łóżko.
- Carajo! - zaklęła - Wolkaninie, jak cię tam zwać, odepnij mnie, musze do szefa.-
Po chwili, już wolna, spełzła z bio-łóżka i, czepiając się po drodze wszystkiego, co było pod ręką, chwiejnie popłynęła do biura.
- Całkiem fajnie! - krzyknęła jeszcze przez ramię do patrzącego za nią Wolkanina - Do tej pory latałam głównie we śnie, albo po zakupy!-
Doszedłszy do niejakiej koordynacji wpłynęła przez drzwi biura i uczyniła niezdarny wysiłek, by wyprostować się i zasalutować, co w nieważkości było przedsięwzięciem omalże beznadziejnym.
- Jestem, doktorze - zameldowała - Ale uprzedzam, że jeśli chce mi pan urwać głowę, to musi pan wziąć numerek i czekać. Pierwszy jest chyba komandor Xon, a znając mój niefart, nie będzie co zbierać. -
Jurgen
Moderator
#14 - Wysłana: 25 Kwi 2008 21:07:26
Jurgen rozejrzał się po mostku* i zajął fotel kapitana. Następnie wywołał maszynownię:
=/\= Mostek do maszynowni, porucznik Schaff dała nam dwie godziny na przygotowanie napędu. Proszę jak najszybciej zameldować, jaki jest obecny stan prac.
Wyłączył komunikator i wywołał na panelu schemat klasy Oberth. Przyjrzał mu się dokładnie i zaczął pracować nad rozdziałem kwater.

*Q, kto jest obecnie na mostku? W ogóle, gdzie kto obecnie jest, bo już się pogubiłem???
Q__
Moderator
#15 - Wysłana: 27 Kwi 2008 19:31:14
Osoby pilnie wezwane na mostek zdązyły tam dotrzeć...

***

Tymczasem:

Mona bez pytania weszła do kwatery Xona, trzymała ręce w kieszeniach, popatrzyła na niego przez kilka sekund i powiedziała wreszcie: raz na wozie, raz pod wozem, jak mówią Ziemianie, po których chyba najwięcej odziedziczyłam...

-Nie rozumiem jaki sens ma cytowanie Ziemskich nielogicznych przysłów - powiedział wiszący obojętnie w powietrzu Xon.

Mona:
-Wbrew pozorom dobrze rozumiesz. Ale nie przyszłam tu rozmawiać o ziemskiej kulturze. - przerwała i popatrzyła na fruwające po kwaterze przedmioty. - Podczas naszej ostatniej rozmowy, o ile można to nazwać rozmową, zapytałeś, czy chcę grać razem z tobą. Odwracam to pytanie: czy teraz ty chcesz grać ze mną. Mimo wszystko jesteś nadal członkiem tej załogi.

Xon:
-Zawsze gram tylko dla UFP i dla siebie, bo jestem jej częścią. Osobiste sympatie i antypatie są nielogiczne. Zrobię wszystko co uznam za leżące w interesie UFP i GF. - odparł obojętnie.

Mona:
-To dobrze, bo tak się szczęśliwie składa, że teraz to ja tutaj Gwiezdną Flotę reprezentuję.

Xon:
-Zatem może zamiast wdawać się w zbędne dyskusje opracujemy plan wykonania zadania. Dowództow błędnie zrozumiało moje intencje i teraz muszę udowodnić, że jestem lepszym kadetem GF niż tamte bezużyteczne zwierzęta.

Mona:
-Po to właśnie tu przyszłam. Nie mamy grawitacji. Trzeba opracować trasę lotu na Neptuna z taką prędkością, żeby ciążenie wywołało grawitację 1g. To prośba, nie rozkaz - dodała po chwili lekko się uśmiechając. A co zwierząt - zaśmiała się - Z biologicznego punktu widzenia, wszyscy jesteśmy zwierzętami. I jako biolog powinieneś najlepiej to wiedzieć.

Xon:
-Niektórzy z nas - Xon popatrzył na nią - starają się przynajmniej przezwyciężyć to dziedzictwo.

Mona:
-Walka przeciwko swojej naturze jest chyba nielogiczna? - powiedziała Mona patrząc uważnie na Xona i bawiąc się kosmykiem włosów.

Xon:
Nabrawszy oddechu Xon dodał - trasę opracujemy konsultując się przez komunikatory, ze swej strony proponuję jednak ustawić statek w ten sposób względem trasy - wszak w próżni kierunki nie mają znaczenia - by przyspieszenie mogło nam kompensować brak grawitacji

Mona:
-O to mi właśnie chodziło - powiedziała Mona. - Czemu mamy posługiwać się komunikatorami? To nie są skomplikowane wyliczenia. Można je wykonać nawet na tym komputerze, jeśli przekieruję stosowne dane z astrometrii.

Xon:
-To kwestie techniczne, są mi one obojętne...

Mona:
Mona usiadła przy komputerze, wyświetliła mapę Układu Słonecznego i powiedziała do wiszącego nad nią Xona: Teraz trzeba obliczyć prędkość.

Po około godzinie pracy wyliczyli najlepszą trajektorię z uwzględnieniem grawitacji wszystkich ciał układu w ich aktualnym (i przewidywanym na najbliższe dni) ustawieniu, jako, że w kosmicznej nawigacji tor "prosty" - czyli najmniej zużytej energii wcale nie jest prosty. Pozstanmowili wykorzystywać grawitację Jowisza, żeby gwałtownie nabrać prędkości.

Ponieważ założyli, że na Von Braunie pownno panować 1g dające wrażenie normalnego ziemskiego ciążenia, wyszło im, że lot będzie trwał 16 dni. Przez 8 dni statek będzie się rozpędzać i dlatego należy go ustawić "sufitem" w kierunku Jowisza i lecieć w tym ustawieniu, zaś przez kolejnie 8 dni będziecie hamować, dlatego statek będzie musiał wykonać "przewrotkę" w krótkiej chwili pomiędzy zakończeniem rozpędzania a rozpoczęciem hamowania, w której będzie panowała nieważkość.

Mona wstała i powiedziała do Xona: To wszystko. Za godzinę ruszamy. I dziękuję... za pomoc.

Xon:
-Zrobiłem to dla Floty - powiedział Xon.

Mona:
-Jest jeszcze jedna sprawa, poruczniku - Mona wyprostowała się, a jej głos przybrał oficjalny ton. - Po moim wyjściu ma pan 10 minut na zgłoszenie się w ambulatorium na badania. Tym razem to nie jest prośba. To rozkaz. Zaprotokołowany w dzienniku. - Odwróciła się w kierunku drzwi.

Xon:
-oczywiście jednak z racji polecenia kapitana Picarda wolałbym by to Torvin przyszedł do mnie

Mona wywołała Torvina i zapytała, czy badania są możliwe do przeprowadzenia poza ambulatorium. Okazało się, że tak.

Mona
-Dobrze. Niech tak będzie. - powiedziała i stanęla w drzwiach z kwatery Xona.

Xon:
Dobegł ja jednak jego zimny głos -Mam nadzieję, że wynik tych badań wystarczy by zdemaskować kłamstwa Gelrun i ukarać buntownika Darnoka

Mona:
-Rozstrzygnie to Dowództwo Floty. Po naszym powrocie z misji - dodała Mona z naciskiem. - Opisałam to zajście w dzienniku pokładowym. Decyzja czy wszcząć postępowanie oraz czy i kogo ukarać, należy do Dowództwa.

Xon:
-Darnok nie powinien opuścić brygu - powiedział bezemocjonalnie Xon - chyba, że pokład Von Brauna ma opuścić pewien raport

Mona:
Mona zaczęła zimno mówić: -Odnotuję pańską opinię. A decyzję podejmie kapitan Spruance. Nagle odwróciła się gwałtownie, w oczach miała morderstwo... -Nie zrobisz tego! - syknęła.

Xon:
-Zatem Darnok powinien poddać się badaniom wariograficznym, co i ja uczynię

Mona:
-Ta decyzja nie nalezy do mnie - powiedziała Mona, ale głos miała o wiele bardziej niepewny. Usiłowała powstrzymać drżenie dłoni swoim zwyczajem wbijając w skórę paznokcie. Tym razem zrobiła to znów tak mocno, że na dłoni pojawiły się kropelki krwi, które szybko uniosły się w powietrzu.

Xon:
-Spokojnie, domagam się tylko zastosowania rutynowej procedury od swojego dowódcy - powiedział Xon lekko skłaniając głowę.

Mona:
-Taa, jasne, szantażem... - Mona miała taką minę, jakby chciała się na niego rzucić. - Zostałam tu dowódcą jedynie na kilka godzin. Nie podejmę żadnej kluczowej decyzji, a już zwłaszcza takiej, która mogłaby złamać komuś karierę. Nawet jeśli miałabym zapłacić za to karierą swoją. Nie, Xon. Nie zrobię tego. Odnotuję twoje zdanie, ale decyzję podejmie Spruance. - Głos jej drżał, a ze zranionej ręki ciagle płynęły w powietrze banieczki krwi.

Xon:
-widać wolisz by na okrętach gwiezdnej floty panoszyły się bydlęta, i to ty, Wolkanka... -w głosie Xona zabrzmiało coś jak nuta mocnego zawodu. -trudno, zarządzę to sam, gdy stąd wyjdę. Po chwili dodał: A raportu póki co nie złożę. Twoja postawa na mostku wzbudziła moje uznanie, choć źle dobrałaś sobie sojuszników.Na tle takiego Darnoka wydajesz się być niezłym materiałem na oficera. - Xon podfrunął ku niej i mówiąc to delikatnie wziął ją w ramiona.

Mona:
Mona oparła dłoń na jego szyi i przesunęła po niej delikatnie końcami palców. Milczała dłużsą chwilę zanim powiedziała cicho: -Nie jestem Wolkanką. A Darnok nie jest bydlęciem. I nie uwierzę, że zaatakował cię bez powodu.

Xon:
-Wiara nie ma tu nic do rzeczy, liczą się fakty, a te właśnie pragnę wydobyć na jaw... Wracaj na mostek, ta dyskusja straciła swój logiczny sens... Mamy zadanie do wykonania. - odepchnął ją delikatnie, przez co sam poleciał około metra w głąb kabiny.

Mona:
-Ja mam tylko jednego sojusznika: Gwiezdną Flotę i jej prawa. Jeśli masz rację, to prawda zostanie ujawniona. Prędzej albo później... I jeszcze jedno... nie próbuj mnie więcej szantażować. Nie pozwolę się zastraszać. - Mówiła powoli, wyraźnie i zdecydowanie, choć głos wciąż jej lekko drżał. Nie... boję się... ciebie - dodała, choć mowa jej ciała zdradzała co innego.

Xon:
Wychodziła już gdy Xon dodał tonem któy ją przeraził: -Zatem dowiedź swojej odwagi i złóż raport sama na siebie.

Mona:
-Moja odwaga to moja prywatna sprawa i nie muszę jej udowadniać przed nikim, zwłaszcza przed tobą. - Mona zawiesiła głos, przytrzymała się paznokciami ściany - Sprawdź mnie, jeśli chcesz. Ale zastraszać się już więcej nie pozwolę.

Xon:
-Jak zawsze zrobię tylko to co uznam za korzystne dla GF - rzucił Xon nie czakając na odpowiedź.

Mona:
i dla siebie - dokończyła już za drzwiami Mona.
Spohkh
Użytkownik
#16 - Wysłana: 27 Kwi 2008 20:24:26 - Edytowany przez: Spohkh
-I w końcu nie powiedziałem jej, jak się nazywam - pomyślał Seth, zabierając się za zleconą przez Torvina diagnostykę sprzętu - Nauczono mnie, jak blokować emocje, jak łamać kody dostępu i jak panować nad każdym włóknem swego ciała... a gdy przychodzi do prostej rozmowy z dziewczyną, nigdy nie wiem, co powiedzieć, żeby się nie ośmieszyć. -
Pokręcił głową z niesmakiem i ziewnął. Coraz bardziej chciało mu się spac, musiał jednak jakoś się pozbierać. Doktor Torvin wyglądał na raczej surowego szefa.
Dragon
Użytkownik
#17 - Wysłana: 27 Kwi 2008 21:00:24
Abrams nie spuszczał oka z bio-odczytów Mony, co chwilę sprawdzał namiar transportera i czy wszystko z nią wporządku, ale czuł się lepiej skoro powierzyła mu swoje życie w opiekę, co mogło oznaczać że mu ufa. Kiedy tylko Mona opuściła kwaterę Xona Abrams odetchną z ulgą.
kanna
Użytkownik
#18 - Wysłana: 27 Kwi 2008 21:03:17
Kesa rozejrzała sie po mostku. Abrams zajął jej stanowisko taktyczne, Jurgen sprawdzał cos w komputerze.
Po raz kolejny zadziwiła się, że nie ma bath'letu - co gorsza nie mogła sobie przypomnieć, gdzie go zostawiła. Pamiętała, że pytała Jurgena, ale jego odpowiedź nie wydała się jej wiarygodna.
Co gorsza, na mostku było równie duszno jak w windzie i Kesie kiepsko sie oddychało.
Podeszła do Abramsa i zajrzała mu przez ramię.
Dragon
Użytkownik
#19 - Wysłana: 27 Kwi 2008 21:18:34
Abrams poczuł że ktoś za nim stoi, spojrzał za siebie i zobaczył Kesę, uśmiechną się do niej i powiedział -dobrze cię widzieć, bo może jestem głupi i brzydki ale co cholery tutaj się dzieje, bo ja nie rozumiem.
kanna
Użytkownik
#20 - Wysłana: 27 Kwi 2008 21:43:04 - Edytowany przez: kanna
Kesa usmiechnęła sie do Abramsa i powiedziała półgłosem:
- O Twoim intelekcie i wygladzie podyskutujemy moze kiedy indziej, w bardziej... sprzyjających okolicznościach.
Xon oskarżył Darnoka o napaść, wg mnie bezpodstawnie, Darnoka da się czytac jak otwartą książkę - jego emocje sa bardzo klarowne.
Xon wyciągnął fazer, por. Shaff nie straciła głowy i poinformowała GF. Pojawił sie kapitan Picard na wizji, nie był zadowolony, odesłał Gelrun i Spruance'a do kwater na 4 h, Darnoka i Xona kazał zamknąć na 3 dni.
Teraz dowodzi Shaff.
Dragon
Użytkownik
#21 - Wysłana: 27 Kwi 2008 21:59:05
Abrams słysząc to nie mógł w to uwierzyć, po czym odpowiedział- Takie jaja na okręcie GF, coś mi tu śmierdzi, może to jakiś szalony test albo wdepnęliśmy w niezłe bagno, nie znam się na telepatii ale czuje że mogę Ci zaufać, musimy uważać, w miarę możliwości zachowajmy ostrożność. Diabli wiedzą co tu może się stać, nie chcę
wrócić do domu w małej metalowej trumnie. Przynajmniej na razie
Jurgen
Moderator
#22 - Wysłana: 27 Kwi 2008 22:02:01
Jurgen, korzytsjąc z podręcznego panelu, włączył wewnętrzny system głośników i powiedział:
- Mówi por. Jurgen Steier. Porucznik Schaff poleciła mi rozdzielenie kwater. O to podział...
Zrobił chwilę przerwy.
kanna
Użytkownik
#23 - Wysłana: 27 Kwi 2008 22:18:15 - Edytowany przez: kanna
Dragon
- Jestem prawie pewna, że to jakiś test, wszystko wyglada tak nierealistycznie... - Kesa poczuła zdezorientowanie Abramsa - Nikomu nie ma prawa sie nic stać, jaka trumna?
Martwi mnie, że nie pamietam, gdzie zostawiłam bath'let. Nie widziałes go?
Bashir
Moderator
#24 - Wysłana: 27 Kwi 2008 22:20:35 - Edytowany przez: Bashir
Eviva

- Przez najbliższe 3 dni Xon jest pani najmniejszym zmartwieniem. Jego "władza" ogranicza się aktualnie do jego kwatery. Ja również nie zamierzam pani niczego urywać. W zasadzie chciałem zapytać o coś co w pani aktach jest tylko mgliście wspomniane: Arktos 4. Proszę mnie tylko dobrze zrozumieć: Flota ujawnia tyle ile trzeba, nie musi pani ujawniać o co dokładnie chodziło, niemniej będziemy tworzyć zespół, a ja wolę wiedzieć z kim właściwie będę pracował...
Dragon
Użytkownik
#25 - Wysłana: 27 Kwi 2008 22:21:31
Niestety nie widziałem twojej pamiątki, i może masz racje, mam tendencję do nerwów, to rodzinne- gdy skończył usłyszał Jurgena mówiącego coś o kwaterach
Jurgen
Moderator
#26 - Wysłana: 27 Kwi 2008 23:00:46 - Edytowany przez: Jurgen
- Kajuty kapitana i pierwszego oficera sa na pokładzie trzecim. kajuty reszty załogi - na pokładzie drugim.
Kajuta nr 1- doradca Gelnrun,
kajuta nr 2 - por. Schaff i chor. Kesa,
kajuta nr 3 - chor. Arana i chor. Kostenko,
kajuta nr 4 - por. Torvin i por. Kovalsky,
kajuta nr 5 - ja i chor. Darnok,
kajuta nr 6 - pan Spohkh i chor. Martinez,
i wreszcie kajuta nr 7 - chor. Abrams i chor. Schras.
Tych członków załogi, którzy nie mają aktualnie przydzielonego żadnego zadania, proszę o udanie się do kwater i zostawienie tam swojego bagażu. Prosze jednak, by maszynownia i ambulatorium nie pozostały bez obsady. To wszystko.

Wyłączył głośniki i odwrócił głowę w kierunku Abramsa i Kesy:
- Chorąży Abrams, nerwy i obawa na stanowisku taktycznym to nie jest najlepszy początek. A pani Kesie może pan zaufać, dokładnie streściła panu sytuację, jaka zaszła, gdy nie było pana na mostku. Po zmianach w przydziałach będę pana przełożonym i dlatego będe chciał z panem porozmawiać, gdy por. Chaff obejmie mostek - powiedział, a po sekundzie dodał zwracając się do Kesy - Z panią zresztą też. Na razie proszę, by pani i pan Abrams rozgościli się w swoich kwaterach, a pan Schras żeby przejącł stanowisko operacyjne.
kanna
Użytkownik
#27 - Wysłana: 27 Kwi 2008 23:24:07
Jurgen
- Tak jest - odpowiedziała Kesa i wykonała ruch, jakby sie chciała odwrócić. Zatrzymała sie jednak, zawahała przez moment i powiedziała - Czy moge zapytać, o czym chciałby pan ze mną rozmawiać?
Grigorius
Użytkownik
#28 - Wysłana: 28 Kwi 2008 08:30:40 - Edytowany przez: Grigorius
-Analiza silników impulsowych zrobiona - Grigorius powiedział to do Kovalsky'ego dajęc mu swój PADD.

(czekam na potwierdzenie Q_)
Eviva
Użytkownik
#29 - Wysłana: 28 Kwi 2008 11:24:38
W biurze Torvina Arana zacisnęła palce na obudowie drzwi, az jej kostki zbielały. Kiedy wreszcie przemówiła, jej głos brzmiał prawie normalnie, choć widac było, ile wysiłku wkłada w zachowanie spokoju:
- Chce pan wiedzieć i ma pan prawo, bo jest pan moim przełożonym. Proszę: Arktos 4, asteroida więzienna ze sztuczną atmosferą. Przebywałam tam na zesłaniu między szesnastym a osiemnastym rokiem życia. Zarzut: podpalenie i podwójne morderstwo. Nie miałam alibi, za to miałam motyw.
Wie pan, doktorze, co mówi się o byłych więźniach? Że spłacili już dług społeczeństwu i są czyści. A wie pan, co mówi się o niesłusznie skazanych? Że wyrządzono im krzywdę, która musi zostać wynagrodzona. Zarówno pierwsze, jak i drugie jest parszywym kłamstwem Kiedy człowiek raz trafił do więzienia, to niezależnie od tego, czy był winny, czy nie, będzie się to za nim wlokło do końca życia.
Nie byłam winna śmierci mych adopcyjnych rodziców, ale mimo to zostałam skazana i byłabym do dziś na Arktos 4, gdyby nie ten betazoidzki prokurator, który doprowadził do wznowienia śledztwa. Zostałam uniewinniona, tylko że nie miałam do czego wracać. Nie mam rodziny, nie mam domu, nie wolno mi nawet nosić nazwiska mego biologicznego ojca, bo rodzice nigdy się nie pobrali i są wątpliwości co do mojej krwi. Byłam wolna, ale czy ktoś mógł zwrócić mi tamte dwa lata? moje rówieśnice chodziły na potańcówki, podrywały chłopaków i stroiły się przed lustrem, a ja musiałam walczyć o każdy kolejny dzień w świecie, gdzie panuje wieczny mrok i wieczna zmarzlina. Czy po czymś takim można tak normalnie wrócić do życia?
Podpisałam więc kontrakt z GF i dzięki temu miałam gdzie mieszkać, mogłam skończyć studia i robić w życiu cokolwiek. Myśli pan, że tak od razu mnie przyjęli? Sprawdzali mnie pięć miesięcy! Nie myślałam, ze w dodatku wpiszą mi to do akt.
A pan to też dobry. Nie mógł pan zwrócić uwagi na jakiś inny wpis? Na to, że cztery razy wzięłam pierwszą nagrodę za nocny bieg na orientację? Że na strzelnicy miałam najlepsze wyniki z całej Akademii? Na to, ze na drugim roku opracowałam obwód logiczny, pozwalający na automatyczne przestrajanie skanerów? Albo na to, że uznano mnie za najbardziej uzdolnionego intelelektronika roku? Nie, pan musiał spojrzeć akurat na to, co mnie obciąża. Nie jest pan człowiekiem, ale reakcje to ma pan typowo ludzkie.
Jeśli teraz pan powie, że nie chce pan pracować z byłą więźniarką, zrozumiem. Owszem, uniewinniono mnie, ale diabli wiedzą, czego się nauczyłam wśród zatwardziałych kryminalistek, prawda?-

W warunkach nieważkości nie można ani zatupać, ani uderzyć pięścią w stół. Musiała poprzestać na wpijaniu palców w tę nieszczęsną framugę i zaciskaniu zębów.
- Czekam, doktorze - dokończyła - Prosze mówić śmiało, mnie już nic nie zaskoczy-
Q__
Moderator
#30 - Wysłana: 28 Kwi 2008 11:53:27 - Edytowany przez: Q__
Analiza wypadsła pomyślnie. Kovalsky i Martinez wzięli się za następne testy i skany. Wyniki były pozytywne. Systemy statku były sprawne.

Kovalsky odkrył jednak, że do wszystkich systemów statku podląączony jest nietypowy (i przy jego inżynierskiej wiedzy nie dający się odłączyć, bez nieodwracalnego uszkodzenia pozostałych systemów, dziwaczny (acz niewątpliwie Federacyjny) system mogący nadzorować i dowolnie zakłócać działanie pozostałych systemów Von Brauna. System niezwykle złożony i skomplikowany.

Domyślił się, że ten system odpowiada za ich wcześniejszą awarię i kto wie jakie psikusy może im jeszcze zrobić.

Krótko zreferował człą sprawę przez komunikator Spruance'owi (który wszak pozostał dowódcą), a następnie zameldował Monie, która właśnie była w drodze powrotnej na mostek. Rozmowę słyszał Martinez.
 Strona:  1  2  3  4  5  ...  58  59  60  61  62  »» 
USS Phoenix forum / Gry / Star Trek: Phoenix - Sesja cz II

Temat został zamknięty. Nie możesz tutaj odpowiadać.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!