USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Gry / Anuvarak: Dzień Powrotu - LARP w konwencji Space Opery.
 
Autor Wiadomość
theczarek
Użytkownik
#1 - Wysłana: 10 Lip 2007 12:27:18
Zapraszamy wszystkich na pierwszą odsłonę LARPa "Anuvarak: Dzień Powrotu", rozgrywającego się w autorskim świecie w konwencji space opery.

Miejsce: Warszawa
Data: 4 Sierpnia 2007

Więcej informacji na forum Stowarzyszenia Avangarda:
http://avangarda.nazwa.pl/www/2007/?graf=piekielna &a=forum_tematy&b=111&c=&form_i=1230#1230
Q__
Moderator
#2 - Wysłana: 14 Lip 2007 17:03:57 - Edytowany przez: Q__
theczarek

Nie obiecuję, ale... co najmniej zapoznam się ze światem...

EDIT:
Ciekawe skąd się wzięłą ta widoczna w aż tak wielu space operach (utwory E.E. Smith'a, "Fundacja", "Diuna", SW, "Barrayar", HH, WH40K, GSy, "Upadek Imperium Strachu", "Dahak" i in.) moda na kosmiczne imperia???
theczarek
Użytkownik
#3 - Wysłana: 14 Lip 2007 21:59:49
Zapytaj na forum Avangardy - kolega którypisał o Imperium mapewno Ci odpowie co i jak. I zrobi to lepiej niż ja
Q__
Moderator
#4 - Wysłana: 15 Lip 2007 00:21:24 - Edytowany przez: Q__
theczarek

Chodziło mi głównie o to, że (trekowe TE kolejnym dowodem) imperia te są nie tylko poważnym krokiem wstecz w rozwoju społecznym, ale jeszcze (na ogół) miejscami gdzie trup (w egzekucjach, pojedynkach, walkach o władzę) ściele się gęsto... Są więc światami w sumie mniej przyjemnymi od naszego, miejscami w których chyba mało kto chciałby żyć, a jednak fascynują i fanów i autorów... Masochizm?

ps. dość uniwersalny przepis na uzyskanie "imperialnej" wersji przyszłości podał WJW w swej powieści "Praxis":
Kategorycznie zakazali używania i rozwijania całych gałęzi techniki – sztucznej inteligencji i świadomych maszyn, transformowania inteligencji istot żywych do postaci maszynowej czy elektromagnetycznej, konstruowania maszyn do manipulacji materii na poziomie molekularnym i atomowym. Manipulacji genetycznych również zabroniono...
Delta
Użytkownik
#5 - Wysłana: 15 Lip 2007 07:18:07
Q__
a jednak fascynują i fanów i autorów... Masochizm?

Raczej tęsknota za starymi dobrymi czasami, w których można było bezkarnie łamać kołem.
Albo raczej dlatego, że autorzy SF muszą się trzymać pewnych konwencji zrozumiałych dla czytelnika, by zechciał dane dzieło przeczytać. Nie mogą mu nazmyślać rzeczy, które byłyby w 100 proc. oderwane od rzeczywistości a jednocześnie logicznie poskładać je do kupy. Bo ta logika opiera się na doświadczeniach z życia tu i teraz. Istnienie Imperium jest logiczną konsekwencją ewolucji państwowości. Najpierw pojedyncze szczepy, później plemiona, jeszcze później małe państwa, które przekształciły się w imperia kolonialne i zajmowały całe kontynenty. Imperium złożone z całych światów jest logicznym krokiem naprzód dla zwykłego zjadacza chleba. Podobnie jest z systemem władzy (co jest zresztą przykładem na ograniczoną wyobraźnię twórców). Pomimo iż obecne systemy władzy są bardzo niedoskonałe, nikt chyba w książkach SF nie wymyślił lepszych. A nawet jeśli, to większość mechanizmów ich działania została taka sama.
Q__
Moderator
#6 - Wysłana: 15 Lip 2007 15:28:20 - Edytowany przez: Q__
Delta

Raczej tęsknota za starymi dobrymi czasami, w których można było bezkarnie łamać kołem.

Jeszcze bardziej widoczne w fantasy... (Pytanie jednak skąd bierze się ta, irracjonalna, tęsknota?)

Albo raczej dlatego, że autorzy SF muszą się trzymać pewnych konwencji zrozumiałych dla czytelnika, by zechciał dane dzieło przeczytać.

Ta smutna tendencja też jest w fantasy widoczna jeszcze bardziej...

Istnienie Imperium jest logiczną konsekwencją ewolucji państwowości. Najpierw pojedyncze szczepy, później plemiona, jeszcze później małe państwa, które przekształciły się w imperia kolonialne i zajmowały całe kontynenty. Imperium złożone z całych światów jest logicznym krokiem naprzód dla zwykłego zjadacza chleba.

A mi się zdawało, że logicznym krokiem naprzód jest raczej Federacja... (BTW: u Heinleina mamy Imperium rządzone na sposób, przynajmniej teoretycznie, demokratyczny, na którego czele nie stoi nijaki Imperator, gdyż "Imperium" w tym wypadku to tylko nazwa, symbol zdobywczych aspiracji ludzkości.)

Podobnie jest z systemem władzy (co jest zresztą przykładem na ograniczoną wyobraźnię twórców).

Sporo się nad tym naznęcał Lem w "Summie technologiae"... (Pytanie jednak, czemu ze znanych w przeszłości wzorców autorzy sięgają tak chętnie po te najmniej - na logikę - sympatyczne?)

Pomimo iż obecne systemy władzy są bardzo niedoskonałe, nikt chyba w książkach SF nie wymyślił lepszych.

Niechby już nawet nie były lepsze, niechby tylko były oryginalne... Zresztą skoro o nowych systemach społecznych mowa: można tu wymienić "Najazd z przeszłości" J.P Hogana i "Aristoi" W.J. Williamsa (ten drugi system jest ciekawą krzyżówką merytokracji z jakże ukochanym przez twórców space oper - feudalizmem). Pytanie tylko, czy te systemy sprawdziłyby się w praktyce...

ps. pisze to wszystko facet, który ze szczerą przyjemnością wcielił się w postać Alexiusa I Hawkwooda, władcy jednego z w/w imperiów podczas GSowego LARPA...
theczarek
Użytkownik
#7 - Wysłana: 16 Lip 2007 09:09:04 - Edytowany przez: theczarek
Widzę że zaproszenie na LARPa zmieniło się w Dyskusję "Imperia SF"
Q__
Moderator
#8 - Wysłana: 16 Lip 2007 12:40:05
theczarek

Widzę że zaproszenie na LARPa zmieniło się w Dyskusję "Imperia SF"

Czy znając naszą skłonność do offtopowania, możesz się temu dziwić?
Jo_anka
Użytkownik
#9 - Wysłana: 16 Lip 2007 13:31:21 - Edytowany przez: Jo_anka
Jeszcze wiekszy OT! Artykul z Gazety Wyborczej dla tych, co tesknia za 'starymi dobrymi czasami'! Bo czym innym sa ciagatki do imperiow?...

Zegnaj, przemocy
Steven Pinker* 2007-07-11, ostatnia aktualizacja 2007-07-10 15:17
Od wieków przemocy jest coraz mniej. Prawdopodobnie zyjemy dzis w najspokojniejszej epoce w dziejach czlowieka na ziemi

Popularna rozrywka w XVI-wiecznym Paryzu bylo palenie kota, zabawa, w czasie której zawieszano nieszczesne zwierze na sznurku nad scena, a nastepnie powoli opuszczano w plomienie. Wedlug historyka Normana Daviesa "widzowie, nie wylaczajac królów i królowych, piszczeli z uciechy, gdy oszalaly z bólu kot zajmowal sie ogniem, piekl i przemienial w zweglony kawal miesa". Obecnie taki sadyzm jest nie do pomyslenia niemal we wszystkich zakatkach swiata.

Ta przemiana wrazliwosci stanowi tylko jeden z przejawów byc moze najwazniejszej, lecz zarazem najmniej zauwazanej tendencji w historii naszego gatunku -przemoc od wieków slabnie i prawdopodobnie zyjemy dzis w najspokojniejszej epoce w dziejach czlowieka na ziemi.

W dobie Iraku i Darfuru, niedlugo po tym, jak dobieglo konca stulecie Stalina, Hitlera i Mao, podobna teza moze sie wydac absurdalna, a nawet nieprzyzwoita. Jednakze najnowsze badania majace oszacowac zmiany na skali przemocy w dziejach sklaniaja do takich wlasnie wniosków.

Czesc dowodów na ich prawdziwosc mielismy zreszta pod nosem przez caly czas. Z tradycyjnych dociekan historycznych od dawna wynika, ze pod wieloma wzgledami stajemy sie coraz lepsi i lagodniejsi. Okrucienstwo dla zabawy, ofiary z ludzi skladane na oltarzu przesadów, kara smierci za stosunkowo drobne wykroczenia lub zwykle róznice zdan, dochodzenie prawa sukcesji w drodze zabójstwa, podbój rozumiany jako swieta misja rzadów, uciekanie sie do ludobójstwa w celu zdobycia dóbr materialnych, niewolnicy w roli sprzetów gospodarstwa domowego, tortury i okaleczanie ciala w ramach rutynowych zabiegów wymiaru sprawiedliwosci, gwalty uwazane za rodzaj wojennego lupu, pogromy jako naturalne ujscie dla spolecznych frustracji, morderstwo zamiast innych metod rozwiazywania konfliktów -wszystko to przez dlugie stulecia stanowilo nieodzowny skladnik ludzkiej egzystencji. Dzis na Zachodzie zdarza sie to sporadycznie, zeby nie powiedziec -wcale, w innych miejscach na ziemi - rzadziej niz kiedys, a jesli juz sie zdarzy - jest wstydliwie ukrywane i w razie wyjscia na jaw powszechnie potepiane.

Wyroslismy z ludobójstwa

Z jednej strony malo kto chcialby te fakty negowac. To wlasnie one staly sie zródlem pojec takich jak postep, cywilizacja czy triumf nad dzikoscia i barbarzynstwem. Niemniej ostatnio podobne okreslenia zaczynaja brzmiec watpliwie, a nawet ryzykownie. Zdaja sie bowiem demonizowac ludzi z innych niz nasze miejsc i epok, usprawiedliwiac kolonialne podboje i inne przygody w tym stylu, a takze sprzyjac zatajaniu zbrodni popelnianych przez nasze wlasne spoleczenstwa.

Idea szlachetnego dzikusa -zgodnie z która istoty ludzkie, z natury pokojowo nastawione, zostaly zepsute przez nowoczesne instytucje - czesto pobrzmiewa w pismach uznanych intelektualistów w rodzaju José Ortegi y Gasseta ("Wojna to nie instynkt, lecz wynalazek"), Stephena Jaya Goulda ("Homo sapiens nie jest gatunkiem o zlych lub destrukcyjnych sklonnosciach") czy Ashleya Montagu ("Biologia stwarza podstawy dla etyki uniwersalnego braterstwa"). Teraz wszakze, gdy socjologowie przystapili do liczenia ofiar w poszczególnych okresach historycznych, ten romantyczny poglad okazuje sie z gruntu falszywy -nowoczesnosc nie tylko nie obudzila w nas zlych instynktów, ale wrecz przeciwnie, wprowadzone przez nia instytucje zdolaly nas uszlachetnic.

Oczywiscie kazda próba udokumentowania zmian w skali przemocy na przestrzeni dziejów musi budzic powazne watpliwosci. Znaczna czesc wydarzen z odleglych epok mozna porównac do rosnacego w puszczy drzewa, którego upadek przechodzi calkiem niezauwazony, a nawet jesli zapisuje sie w annalach, to na ogól - az do niedawna - odarty z wszelkich danych przydatnych przy tworzeniu statystyk. Dlugotrwale tendencje da sie wiec odczytac jedynie poprzez interpretacje przyplywów i odplywów wylewajacej cyklicznie rzeki krwi. W dodatku decyzja, by skupiac sie raczej na liczbach wzglednych niz absolutnych, owocuje moralna zagwozdka w postaci pytania, czy gorsza jest zaglada piecdziesieciu procent spolecznosci liczacej sto osób, czy jednego procentu populacji zlozonej z miliarda.

Mimo tych zastrzezen powoli rysuje sie jakis obraz. Spadek poziomu przemocy jest zjawiskiem niezwykle zlozonym, dostrzegalnym w skali tysiacleci, wieków, dekad i lat. Zarysowuje sie ono na kilku planach o róznej donioslosci - od ludobójstwa, poprzez wojny, zamieszki i morderstwa, az do zachowan wzgledem dzieci i zwierzat. Zdaje sie obejmowac caly swiat, choc daleko mu do jednorodnosci. Najsilniej zaznacza sie w spoleczenstwach zachodnich, szczególnie w Anglii i Holandii, a punkt zwrotny osiagnelo wraz z nadejsciem ery rozumu na poczatku XVII stulecia.

Ogólnie biorac, widac gigantyczna róznice miedzy nami a naszymi przodkami z epoki przedpanstwowej. Wbrew lewicowo nastawionym antropologom slawiacym cnoty szlachetnego dzikusa dane liczbowe -takie jak odsetek prehistorycznych szkieletów ze sladami ciec topora lub uwiezlymi wsród kosci grotami strzal czy tez mezczyzn ginacych z cudzej reki we wspólczesnych plemionach koczowniczych -wskazuja na to, ze spoleczenstwa przedpanstwowe byly znacznie bardziej brutalne od naszego.

Prawda jest, ze ofiary ówczesnych bitew i napadów to zaledwie promil tych, które traca zycie w nowoczesnych wojnach. Jednak w okresie plemiennym starcia zdarzaly sie czesciej, angazowaly duzo wiekszy procent populacji, a odsetek poleglych w kazdej bitwie byl znacznie wyzszy. Wedlug antropologów takich jak Lawrence Keeley, Stephen LeBlanc, Philip Walker i Bruce Knauft czynniki te sprawiaja, ze stopa smiertelnosci w wojnach plemiennych nieporównanie przewyzszala te, z która mamy do czynienia w epoce nowozytnej. Gdyby w XX-wiecznych wojnach poleglo proporcjonalnie tyle samo ludzi co w typowych konfliktach plemiennych, ofiar byloby nie sto milionów, lecz dwa miliardy.

Do znieksztalcenia obrazu przemocy we wczesnych cywilizacjach -konkretnie w tych, które przedstawia Biblia -przyczynila sie równiez polityczna poprawnosc rodem z drugiego kranca ideologicznego spektrum. Stary Testament, domniemane zródlo wartosci moralnych, zawiera niejeden pean na czesc ludobójstwa dokonywanego przez Izraelitów, którzy za zacheta Boga wyrzynali w pien zajmowane miasta. Przewiduje równiez smierc przez ukamienowanie jako kare za caly szereg wykroczen, w tym balwochwalstwo, bluznierstwo, sodomie, wiarolomstwo, brak poszanowania dla rodziców, a takze zbieranie drew w szabat. Izraelici nie odznaczali sie, oczywiscie, bardziej morderczymi instynktami niz inne plemiona -entuzjastyczne wzmianki o torturach i morderstwach latwo tez odnalezc u dawnych Hindusów, Chinczyków, chrzescijan i muzulmanów.

Gdy przychodzi do porównywania liczby poleglych w wojnach w skali stuleci, miedzy sredniowieczem a czasami nowozytnymi, trudno o precyzyjne studia. Zdaniem niektórych historyków wraz z uplywem czasu zwieksza sie liczba odnotowywanych w dokumentach konfliktów, ale - jak zauwazyl politolog James Payne -nie swiadczy to o niczym ponad to, ze "Associated Press jest bardziej wiarygodnym od XVI-wiecznych mnichów zródlem informacji o wojnach w rozmaitych czesciach swiata".

Historia spoleczenstw zachodnich dostarcza licznych dowodów na barbarzynskie praktyki, które zdecydowanie stracily na popularnosci w ciagu ostatnich pieciu stuleci, wczesniej zas nie wzbudzaly szczególnych kontrowersji, takie jak: niewolnictwo, odcinanie czlonków, oslepianie, pietnowanie, obdzieranie ze skóry, cwiartowanie, palenie na stosie, lamanie kolem i tak dalej.

Jesli natomiast idzie o inny przejaw przemocy -morderstwa - material dowodowy jest obfity i uderzajacy. Kryminolog Manuel Eisner zgromadzil mnóstwo szacunkowych danych dotyczacych zabójstw w rozmaitych miejscach w Europie Zachodniej miedzy rokiem 1200 a polowa lat 90. XX wieku. W kazdym objetym jego badaniami kraju odsetek morderstw gwaltownie spada, od np. 24 morderstw na 100 tys. obywateli w XIV-wiecznej Anglii do 0,6 na 100 tys. we wczesnych latach 60. XX wieku.

Równiez przy porównywaniu dekad z obszernej dokumentacji wylania sie szokujaco pozytywny obraz - od polowy XX wieku poziom przemocy na swiecie systematycznie maleje. Zgodnie z"Human Security Brief 2006" liczba poleglych w konfliktach miedzypanstwowych spadla z ponad 65 tys. rocznie w latach 50. do niecalych 2 tys. w obecnym dziesiecioleciu. W Europie Zachodniej i obu Amerykach druga polowa stulecia przyniosla gwaltowne zmniejszenie liczby wojen, zamachów stanu i krwawych zamieszek na tle etnicznym.

Dokonujac jeszcze wiekszego przyblizenia, dostrzegamy kolejna tendencje spadkowa. Po zakonczeniu zimnej wojny nie tylko maleje na calym swiecie liczba konfliktów miedzypanstwowych, ale w dodatku te, do których mimo wszystko dochodzi, czesciej koncza sie ugoda niz krwawym starciem. Jednoczesnie wedlug politolozki Barbary Harff miedzy 1989 a 2005 rokiem liczba kampanii majacych na celu masowa eksterminacje ludnosci cywilnej zmniejszyla sie o 90 proc.

Dlaczego widzimy glównie zlo

Zarysowana tu tendencja pod wieloma wzgledami stawia pod znakiem zapytania nasza zdolnosc rozumienia swiata. Przede wszystkim rodzi sie pytanie, jak to mozliwe, ze tak wielu ludzi myli sie w tak istotnej kwestii. Czesciowo dzieje sie tak z powodu rozpowszechnionej iluzji poznawczej -mamy sklonnosc, by prawdopodobienstwo jakiegos zdarzenia oceniac na podstawie latwosci, z jaka przychodzi nam przywolanie podobnych przykladów. Obrazy jatek czesciej goszcza na ekranach naszych telewizorów i skuteczniej zapadaja nam w pamiec niz sceny z zycia staruszków.

Czesciowo wine za stan rzeczy ponosza równiez intelektualisci, z zasady niechetni tezie, ze zachodnia cywilizacja moglaby pociagac za soba jakiekolwiek dobre
Jo_anka
Użytkownik
#10 - Wysłana: 16 Lip 2007 13:39:55
Cd.:
skutki. Czesciowo wreszcie jest to kwestia pragmatycznego podejscia do dzialalnosci spolecznej i rynku idei - nikt jeszcze nie zdobyl zwolenników ani funduszy, utrzymujac, ze sprawy maja sie ku lepszemu.

Wytlumaczenie lezy tez poniekad w samej istocie zjawiska. Spadek poziomu przemocy zachodzi równolegle, a moze nawet z pewnym opóznieniem w stosunku do zanikania postaw gloryfikujacych ja lub chocby tolerujacych. Wstrzykiwanie trucizny mordercom w Teksasie lub wypadki w Abu Ghraib, choc godne pozalowania, nijak sie maja do standardów okrucienstwa obowiazujacych w historii rodzaju ludzkiego. A jednak, zamiast widziec w nich swiadectwo wyostrzania sie naszej wrazliwosci, postrzegamy je jako szczególnie jaskrawy przyklad naszego moralnego upadku.

Kolejne nasuwajace sie pytanie brzmi: skoro poziom przemocy rzeczywiscie spada, czym to tlumaczyc? Sila, która bez wzgledu na epoke, kontynent i typ organizacji spolecznej pcha ludzkosc w tym kierunku, opiera sie próbom tradycyjnych wyjasnien przyczynowo- skutkowych. Glówni podejrzani - bron, narkotyki, prasa, kultura amerykanska - jak zawsze tylko zaciemniaja obraz. W zrozumieniu sytuacji nie pomaga tez teoria doboru naturalnego - nawet gdyby przyszlosc naszej planety miala nalezec do pokojowo nastawionych osobników, ich geny nie bylyby w stanie rozpowszechnic sie równie szybko. W kazdym razie czlowiek nie zmienil sie na tyle, by zatracic upodobanie do okrucienstwa. Psychologowie spoleczni zapewniaja, ze przynajmniej 80 proc. ludzi miewa fantazje dotyczace smierci osób nielubianych przez siebie. A ogladanie przemocy wciaz sprawia nam ogromna przyjemnosc, jesli sadzic po zainteresowaniu, jakim ciesza sie zagadki kryminalne, tragedie Szekspira, filmy Mela Gibsona, gry wideo i hokej.

Winni dziennikarze czy biurokraci?

Zmienil sie natomiast bez watpienia poziom gotowosci, by swoje krwawe fantazje wprowadzac w czyn. Socjolog Norbert Elias twierdzil, ze nowoczesnosc w wydaniu europejskim przyspieszyla "proces cywilizacyjny" charakteryzujacy sie wzrostem samokontroli, umiejetnosci dlugoterminowego planowania oraz wrazliwosci na mysli i uczucia innych. Te wlasnie funkcje wspólczesni neurolodzy przypisuja korze przedczolowej. To wszakze prowadzi tylko do pytania, dlaczego istoty ludzkie w coraz wiekszym stopniu wykorzystuja akurat te czesc swoich mózgów. Nikt nie zna powodu, dla którego biora w nas góre dobre instynkty. Istnieja jednak w tej sprawie cztery przekonujace hipotezy.

Pierwsza glosi, ze Hobbes mial racje. Zycie wstanie naturalnym jest trudne, brutalne i krótkie, nie tyle zreszta ze wzgledu na nasza pierwotna zadze krwi, ile na zelazna logike anarchii. Kazda istota, chocby w najmniejszym stopniu dbala o wlasny interes, moze ulec pokusie przywlaszczenia sobie wlasnosci sasiada. Wynikajacy z tego strach sklania potencjalna ofiare do prewencyjnego ataku, co z kolei przekonuje druga strone, ze w obronie wlasnej nalezy uderzyc z jeszcze wiekszym wyprzedzeniem, i tak dalej. Niebezpieczenstwo to da sie zazegnac poprzez wprowadzenie odpowiednich zasad - nie atakuj pierwszy, zawsze tylko w odwecie - ale, aby zapewnic im wiarygodnosc, przeciwnicy musza pomscic wszystkie dotychczasowe zniewagi i uporzadkowac zalegle sprawy, co konczy sie natychmiast blednym kolem krwawej wendety. Posiadajace monopol na przemoc panstwo jest wstanie zapobiec podobnym tragediom za pomoca równo rozdzielanych kar, które tlumia agresje w zarodku, usmierzajac tym samym lek przed prewencyjnym atakiem sasiada i likwidujac potrzebe pozostawania w ciaglej gotowosci.

Eisner i Elias lacza wiec zlagodzenie obyczajów w Europie z przejsciem od nastawionego na wojne spoleczenstwa rycerskiego do scentralizowanych rzadów wczesnej nowoczesnosci. W strefach ogarnietych anarchia - takich jak regiony przygraniczne, panstwa wstanie rozkladu, upadle imperia, a takze terytoria pozostajace pod wplywami mafii, gangów i rozmaitych przemytników - przemoc szaleje przeciez po dzis dzien.

James Payne podsuwa inna mozliwosc -na poblazliwy stosunek wzgledem przemocy wplywa w decydujacej mierze wszechogarniajace poczucie bezwartosciowosci zycia. Jesli cierpienie i wczesna smierc sa zjawiskiem powszechnym, czlowiek czuje mniej skrupulów, zadajac je innym. A poniewaz rozwój technologii i ekonomiczny dobrobyt wydluzaja nasze zycie i podnosza jego jakosc, przywiazujemy wieksza wage do zycia w ogóle.

Trzecia hipoteza, proponowana przez [antropologa kulturowego] Roberta Wrighta, przywoluje logike gier o sumie niezerowej - obie strony moga zyskac pod warunkiem wspólpracy. Taki scenariusz sprawdza sie w handlu, przy podziale zadan oraz zysków osiaganych dzieki zlozeniu broni. W miare jak ludzie uswiadamiaja sobie, ze mozna dzielic sie z innymi bez ponoszenia strat i rozwijac technologie umozliwiajace rozpowszechnianie wlasnych produktów oraz idei na znacznie rozleglejszych niz wczesniej obszarach, i to po nizszych kosztach, ich motywacja do wspólpracy rosnie, a blizni staja sie w ich oczach bardziej wartosciowi za zycia niz po smierci.

Istnieje ponadto teoria filozofa Petera Singera, który twierdzi, ze ewolucja wyposazyla czlowieka w tak mala ilosc empatii, ze starcza mu jej wylacznie dla waskiego grona przyjaciól i znajomych. W ciagu tysiacleci grono to rozszerzalo sie jednak, obejmujac coraz rozleglejsze grupy: klan, plemie, naród, obie plcie, inne rasy, a nawet zwierzeta. Moglo to wynikac zarówno z rozbudowywania sie sieci wzajemnosci a la Wright, jak i z nieublaganej logiki zlotej zasady, która glosi, ze im wiecej wie sie i mysli o innych istotach, tym trudniej przedkladac wlasny interes nad ich dobro.

Wzrost empatii wiazal sie tez byc moze z rozwojem kosmopolityzmu, a takze z wysilkami dziennikarzy oraz autorów wspomnien i realistycznych powiesci, dzieki którym zarówno wewnetrzny swiat innych, jak i przygodnosc naszej wlasnej egzystencji stawaly sie coraz bardziej oczywiste, wywolujac w nas uczucie, ze "trafilo sie slepej kurze ziarno".

Jakakolwiek jest jego przyczyna, spadek poziomu przemocy pociaga za soba doniosle konsekwencje. Nie powinien bynajmniej stanowic powodu do samozadowolenia - cieszymy sie dzis spokojem, poniewaz poprzednie pokolenia, przerazone panujacym wokól okrucienstwem, napracowaly sie, by z nim skonczyc. Podobnie i my powinnismy podjac taki wysilek zmysla o tych, którzy przyjda po nas. Niedaleka przyszlosc nie nastrecza zreszta zbyt wielu powodów do optymizmu, jako ze po raz pierwszy w dziejach jednostki o zdecydowanie przed nowoczesnej wrazliwosci dysponuja tak nowoczesna bronia.

Niemniej omawiane tu zjawisko zmusza do przemyslenia naszego pojecia przemocy. Nieludzki stosunek do blizniego przez wieki dawal powód do moralizatorstwa. Wiedzac, ze sytuacja sie zmienila, mozemy potraktowac sprawe nieco bardziej analitycznie. Zamiast zadawac pytanie: "Skad sie bierze wojna?", mozemy zaczac stawiac inne: "Skad sie bierze pokój?". Skoro rzady mniej sa sklonne do ludobójstwa, a ludzie - do dreczenia kotów, cos chyba robimy dobrze. I milo byloby wiedziec co.

Przelozyl Tomasz Zuradzki
Tekst ukazal sie w magazynie "The New Republic"

*Steven Pinker -profesor na wydziale psychologii Uniwersytetu Harvarda. Jego rodzina pochodzi z Polski - z Krakowa i Krasnegostawu. Eksperymentalne badania nad procesami poznawczymi i nad jezykiem przyniosly mu nagrode Troland Award Amerykanskiej Akademii Nauk oraz dwie nagrody Amerykanskiego Stowarzyszenia Psychologicznego. Wydal m.in. "The Language Instinct", "Jak dziala umysl", "Words and Rules: The Ingredients of Language", "Tabula rasa: spory o nature ludzka"
Q__
Moderator
#11 - Wysłana: 16 Lip 2007 13:43:31 - Edytowany przez: Q__
Jo_anka

My Dear, czyli jednak ewolucja moralna ludzkosci jest faktem. Jeśli tak, to można mieć nadzieję, że następne pokolenia faktycznie doczekają czasów pasujących do idyllicznej wizji rodem z TNG.

Oznacza to też, że powrotu do imperialnych wzorców raczej nie będzie. (I jakoś mnie to nie smuci...)
Q__
Moderator
#12 - Wysłana: 24 Sty 2008 20:14:04
Miłośnikom feudalizmu ku przestrodze:
http://esensja.pl/ksiazka/prezentacje/tekst.html?i d=74
 
USS Phoenix forum / Gry / Anuvarak: Dzień Powrotu - LARP w konwencji Space Opery.

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!