USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Gry / Star Trek RPG
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  »» 
Autor Wiadomość
theczarek
Użytkownik
#61 - Wysłana: 15 Lip 2006 15:48:52 - Edytowany przez: theczarek
Odpowiedz 
malo grałem w WH a już na pewno nie z dobrym MG
Q__
Moderator
#62 - Wysłana: 15 Lip 2006 15:51:34 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
theczarek

To wiele wyjaśnia... Z pewnoscia w Twoim wypadku była to wesoła wybijanka i MG nie dbał o mroczny klimat?
theczarek
Użytkownik
#63 - Wysłana: 15 Lip 2006 15:57:07
Odpowiedz 
właściwie nie zabardzo wiedziałem o co chodzi - grałem sługą (super motyw w WH wcielasz się w gościa bo ci kości tak mówią) ogólnie robiliśmy chyba włam czy coś takiego na jakąś chatę zgranęła nas straż miejska. Ja byłem dobry - kumpel był cielmym elfem... (nie ma to jak początkujący gracze i statystyka pt. charakter) Jak się wydostaliśmy z celichcieliśmy spalić posterunek straży (żeby wzniecić haos i zatrzeć ślady)- mi mg powiedział że nie mogę bo jestem dobry...
Q__
Moderator
#64 - Wysłana: 15 Lip 2006 16:01:36
Odpowiedz 
theczarek

fajny scenariuszyk, wielce ambitny...

mi mg powiedział że nie mogę bo jestem dobry...

Było powiedzieć, że Cię do końca źycia wyrzuty sumienia będą męczyć, ale teraz posterunek spalisz
theczarek
Użytkownik
#65 - Wysłana: 15 Lip 2006 16:06:04
Odpowiedz 
cóż dopiero zaczynałem przygodę z RPG.

potem był Earthdawn - prowadzony solidnie ale ciężko się było zebrać.
A potem żem kupł GSy na tym się moje granie się skończyło poza krótkim kilkosesynymi epizodami.

Zew Chtulu, Shadowrun, AD&D(tfu), Wampir:Mroczne Wieki(też koszmarne prowadzenie)...
Q__
Moderator
#66 - Wysłana: 15 Lip 2006 16:17:09
Odpowiedz 
Earthdawn

Bajeczka, ale fajny klimat. Dobrze czasem pograć takim szlachetnym do znudzenia typkiem (oto mój tekst o mojej ulubionej postaci):

Los Adepta

Barsawia jest piękną krainą. Gdy słucham opowieści starszych o życiu w kaerach pod ziemią podziwiam ich wolę życia, bo ja dawno bym tam zwariował i wybiegł na spotkanie horrorów woląc to od wiecznego więzienia. Dlatego też, gdy odkryto moje umiejętności Adepta ruszyłem na poszukiwanie nieodkrytych kaerów, których mieszkańcom mogę przynieść wolność. Wybrałem dwie, pozornie sprzeczne dyscypliny, bowiem sprzeczna jest też moja natura – jestem Władcą Zwierząt i Czarodziejem. Moim pragnieniem było by zostać przyjacielem wszystkich Dawców Imion, lecz skoro to niemożliwe, wystarcza mi by bali się mej potęgi. Podziwiam z daleka piękno wszystkich ras, lecz prawdziwych przyjaciół znajduję tylko wśród zwierząt. Nie lubię wysyłać na niepewny los swych zwierzęcych przyjaciół, więc gdy podejmuję wyprawę na poszukiwanie nieodkrytych kaerów najmuję jakąś bandę pożalcie-się-Pasje adeptów (wybieram zawsze mniej potężnych od siebie, by uniknąć niespodzianek i na tyle plugawych, by nie opłakiwać ich śmierci). By jakoś zarobić podróżuję po Barsawii, nawet gdy nie prowadzę poszukiwań, i robię wszystko to co zwykle robi Czarodziej (nie narażając jednak nigdy swego życia - przyznaję, jestem tchórzem), Władcą Zwierząt jestem bardziej dla przyjemności. Do przeciętnych Dawców Imion podchodzę jak do dzieci – śmieszy mnie ich codzienna, traktowana śmiertelnie serio szamotanina. Kiedy uważam, że wiem coś lepiej narzucam im swą wolę bez wahania. Nawet gdy otacza mnie banda najemników jestem sam, bo zawsze czuję się samotny (pewnie dlatego słabo, tzn. jeszcze słabiej niż z resztą, dogaduję się z t’skrangami). Nikt nie wie jednak, jakim szczęściem napełnia mnie gdy mieszkańcy świeżo odkrytego kaeru urządzają święto na moją cześć, nikt, ze zbirów, których najmowałem, nie widział, że w przemierzanych osadach uzdrawiałem za darmo, tylko po to by ujrzać blask miłości w oczach rodzin uleczonych. Nikt nie wie ile szczęścia dają mi zabawy z moimi leśnymi przyjaciółmi, kiedy zbaczam ze szlaku. Wszyscy myślą, że jestem wyniosłym Czarodziejem, który uwielbia złoto, hołdy i drogie szaty, lecz to nie cała prawda o mnie. Żałuję tylko, że nigdy nie znajdzie się Trubadur, który by za kilka stuleci wyśpewał pieśń o tym jaki naprawdę byłem...

AD&D

To były początki, dopiero się uczyli...
theczarek
Użytkownik
#67 - Wysłana: 15 Lip 2006 16:22:40
Odpowiedz 
Moim pragnieniem było by zostać przyjacielem wszystkich Dawców Imion, lecz skoro to niemożliwe, wystarcza mi by bali się mej potęgi.

Q__
Moderator
#68 - Wysłana: 15 Lip 2006 16:38:53
Odpowiedz 
wystarcza mi by bali się mej potęg

W typowym RPG chyba każdy tak ma
theczarek
Użytkownik
#69 - Wysłana: 15 Lip 2006 19:08:27
Odpowiedz 
A przede wsztstkim MG
Q__
Moderator
#70 - Wysłana: 15 Lip 2006 19:40:01
Odpowiedz 
A przede wsztstkim MG

Jednak, z potęgą nie moźna przesadzić, bo gra traci sens i zmienia się w "pokaz cudów"....
Q__
Moderator
#71 - Wysłana: 19 Lip 2006 14:09:32 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Wracając do ST RPG: kolejną rzeczą jaka mi się marzy są scenariusze oddające klimat badań, ekspoloracji... Przerabianie klasyki hard SF (Lem, Clarke, Baxter, Niven) na scenarusze. Przygody załogi nie jako walka czy nawet dyplomacja, ale badania nieznanego - całkiem obce formy życia, fizyczne "osobliwości" (nie mylić z Osobliwością)... Klimat nawet bardziej lemowski czy baxterowski niż z klasycznego TNG, ale w idealistycznej "picardowskiej" otoczce... Łamigłówka naukowa do rozwiązania... Oczywiscie pisanie takich scenariuszy wymaga wiedzy i inteligencji, no i gracze muszą akceptować tę konwencję...

Oczywiście dla uniknięcia jednostajności takie przygody można przeplatać z innymi, bardziej "dyplomatycznymi" i "wojennymi". Można też to łaczyć... Np. zaczyna się od badań nad nieznanymi Obcymi, potem sie z nimi rozmawia... Albo gwiezdne państwa walczą o dostęp do jakiegoś fizycznego fenomenu (skądś to znamy).

Myśle też o uwypuklaniu, w tle fabuły, miedzygatunkowych róźnic i "smaczków" (co stanowiło mocną stronę DS9) w stylu stosowanym przez U. LeGuin w cyklu haińskim i C.J. Cherryh w "Przybyszu" (różnice kulturowe) oraz J. White w "Szpitalu Kosmicznym", D. Brin w cyklu o Wspomaganych i L. Niven w większości utworów (różnice biologiczne).
theczarek
Użytkownik
#72 - Wysłana: 19 Lip 2006 15:36:35
Odpowiedz 
Jeśli maiłaby to być seria w stylu DS9 - z ciągłą fabuła a nie jednostrzałówki. Trzebaby to dobrze wywarzyć pod kilkoma względami:
1) Jakie postacie
a) statek kosmiczny - oprócz podstawoego (pierwszy oficer, taktyczny itp.) składu należałoby obsadzić więcej ról oficerów naukowych różnych specjalności.
b)stacja tu nawet częsć standardowego teamu możnaby z BN-ować. Skupiając się na oficerach naukowych bądź nawet cywilnych naukowcach.
2) Wzajemnych zależności pomiędzy aspektem naukowym a dyplomatycznym\wojennym.
Jak poszczegulne strony będą reagować na nowe, nie znane wczesniej dane, dane dotyczące fenomenu lub rasy. Które z tych danych odkryją gracze sami a które odkryją inni i czy podzielą się nimi.
W końcu tak dobrać scenariusze by wszyskich aspektów było mniej więcej tyle samo przez całą serię. Tj. - by gracze grający naukowacmi nieli motywację do dalszego przychodzenia na sesję kiedy na dobre rozgorzeje konflikt i prpozycje sojuszy lub\i torpedy fotonowe zaczną latać z lewej na prawą i z powrotem.
Można to rozwiązać tworzac oddzielne wątki w ramach jednej przygody jednak wymagałoby to czasem cierpliwości od graczy gdy nastąpi rozdzielenie załogi i gra na przemian.
Q__
Moderator
#73 - Wysłana: 19 Lip 2006 15:46:51 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
theczarek

myślałem o dwu osobnych rzeczach:
-jedna to kampania o której tu dyskutujemy: stacja, dyplomacja, kontakty między kwadrantami, nawiązanie do fabuły Horizona
-druga to zbiór przygód (niekoniecznie wcale połączonych w serię), jednostrzałówek w stylu hard SF, które by przeplatały się z innymi bardziej "klasycznymi" przygodami. Pomysł stacji tu mi nie pasuje, bo przyzwyczajony jestem do schematu latania i odkrywania jak w klasycznej SF.

Natomiast z BN-owanie nieistotnych postaci podoba mi się. W kampani w pierwszego pomysłu np. z BNował bym wszystkie postacie (łądcznie z załogą DS9 i Horizona) poza negocjującymi i spiskującymi dyplomatami....
Q__
Moderator
#74 - Wysłana: 20 Lip 2006 17:37:16 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Nappisałem w innym topicu:

wydaje mi się, że dla Q większe przejmowanie się gorzej rozwiniętyumi gatunkami i żywsze włączanie w to co dzieje się w Galaktyce było by (choćby chwilowym) świetnym lekiem na nudę...

Myśle więc, że do naszej kampanii będzie należało właczyć Q źywiej zainteresowanych tym co się dzieje w Galaktyce...

Mam też inny pomysł zgodny z duchem ST: zabiegi Federacji mające na celu włączenie w jej "szeregi" zarówno starych sojuszników - Romulan i Klingonów, zreformowanych Ferengi, jak i niedawnych wrogów - Kardasjan i Dominium. Sądzę, że jeśli te zabiegi zakończą się sukcesem (mimo, ze tamte obce "imperia" często są większe od Federacji) będzie to zarówno zgodne z duchem ST, jak i kaźe np. Q patrzeć z większym szacunkiem na "młodszych braci"... (Nb. sądzę, że siłą Federacji w tych zabiegach może byc przewaga technologiczna z jednej, a "duch" i ideały z drugiej strony.) W sumie sądzę, że z czasem w Galaktyce zostaną dwa organizmy państwowe: poszerzona Federacja i Borg (o ile można nazwać go panstwem, nie zbiorowym umysłem)... I w tym kierunku docelowym proponował bym "ustawiać" fabułę naszej kampanii...
theczarek
Użytkownik
#75 - Wysłana: 22 Lip 2006 12:38:03
Odpowiedz 
Q__


Myśle więc, że do naszej kampanii będzie należało właczyć Q źywiej zainteresowanych tym co się dzieje w Galaktyce...

Ale jako BNów oczywiście (Gracze nie lubią superpotężnych istot - otym już też mówilismy.

Co do pomysłów Hard SF - rzuć kilka parozdaniowych opisów - możemy któryś rozwinąć.

Jeśli chodzi o zabiegi dyplomatyczne - można ten motyw właczyć do kampanii związanej ze stacją o którym mówiliśmy kilkanaście postów temu.
Q__
Moderator
#76 - Wysłana: 22 Lip 2006 13:27:24
Odpowiedz 
theczarek

Ale jako BNów oczywiście

Oczywiście...

Jeśli chodzi o zabiegi dyplomatyczne - można ten motyw właczyć do kampanii związanej ze stacją o którym mówiliśmy kilkanaście postów temu.

Ależ ja o tej kampanii mówię...
Raptor 16
Użytkownik
#77 - Wysłana: 22 Lip 2006 13:34:41
Odpowiedz 
hej, co to jest ten ST RPG? dajcie jakies linki do screenów bo nie wiem co to jest
theczarek
Użytkownik
#78 - Wysłana: 22 Lip 2006 13:43:12
Odpowiedz 
Raptor 16

To nie jest gra komputerowa.

Patrz początek tego tematu - napisałem tam dłuuuugie wyjaśnienie
Raptor 16
Użytkownik
#79 - Wysłana: 22 Lip 2006 13:45:53
Odpowiedz 
To bardzo skomplikowana gra (rodzaj gier)
Domko
Użytkownik
#80 - Wysłana: 22 Lip 2006 13:48:15
Odpowiedz 
Zazdroszczę Wam. Ja już od paru lat nie miałem okazji zagrać w żadne RPG - a swego czasu grałem mnóstwo: w Earthdowna, GURPS-a czy D&D 3e.
Q__
Moderator
#81 - Wysłana: 22 Lip 2006 13:52:18
Odpowiedz 
Domko

Ja już od paru lat nie miałem okazji zagrać w żadne RPG

Mam nadzieję, że zdaży Ci się jeszcze niejedna okazja... (Nb. znam gościa, który ma 47 lat a grywa w gry bitewne i okazjonalnie w RPG)
theczarek
Użytkownik
#82 - Wysłana: 22 Lip 2006 13:53:27
Odpowiedz 
Raptor 16
Wcale nie - wbrew pozorom jest całkiem prosta. Coś jak cRPG ale zamiast kompa jest Mistrz Gry. I nie ogranicza cię Engine i ilość lokacji. Dobry MG wymuyśli nową lokację na poczekaniu jeśli pujdziesz tam gdzie nie planował.
Domko
Użytkownik
#83 - Wysłana: 22 Lip 2006 13:56:03
Odpowiedz 
Q:

Też mam taką nadzieję. Okazyjnie prowadziłem też RPG - dostosowałem nawet uniwersalny system GURPS do Star Treka i dwóm osobom prowadziłem Voyagera wraz z wymyśloną kontynuacją po powrocie. Ech, to były czasy...

Na sentymenty mi się zebrało...
Q__
Moderator
#84 - Wysłana: 22 Lip 2006 14:09:11 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
theczarek

jeśli pujdziesz tam gdzie nie planował

Miałeś na myśli: jesli pójdziesz tam, gdze żaden człowiek dotąd nie poszedł?

Domko

Okazyjnie prowadziłem też RPG - dostosowałem nawet uniwersalny system GURPS do Star Treka

Czyli masz zasługi dla popularyzacji ST RPG w Polsce, a jednocześnie jesteś dowodem, że Polak potrafi.

dwóm osobom prowadziłem Voyagera wraz z wymyśloną kontynuacją po powrocie. Ech, to były czasy...

Mam nadzieję, że Kaśki się jakoś pozbyłeś?
Domko
Użytkownik
#85 - Wysłana: 22 Lip 2006 14:18:00 - Edytowany przez: Domko
Odpowiedz 
Q:

Mam nadzieję, że Kaśki się jakoś pozbyłeś?

Kaśki chciał się pozbyć jeden z graczy, który grał Romulanina - Saveka. To był zmodyfikowany Voyager, bo Savek też trafił do Delty dzięki Opiekunowi i stał się członkiem załogi (był w ochronie). Wiele razy próbował pozbyć się Kaśki, ale mu się to niezbyt udawało (robić to starał się po cichu, a ja jako MG starałem się do tego nie dopuścić ).
Gdy wrócili do Alfy zrobiłem kontynuację. Voyager został zniszczony w jeden z misji i Janeway z załogą dostali Voyager-A klasy Prometheus. Wprowadziłem wtedy też wielką wojnę z wymyślonym przez siebie gatunkiem określanym jako Gatunek 11868 (znano tylko oznaczenie nadane przez Borga). Był to idealny pretekst do kampanii szpiegowskich, wojennych, itp.
Może było to nieco naciągane, ale dało nam dużo zabawy.

Najwięcej problemu stwarzało tylko przeliczanie bitew. Ponieważ GURPS posługuje się tylko kością k6, musiałem rzucać kilkanaście razy na jeden strzał (czy trafiono, w co trafiono, z jaką siłą trafiono). System ten opracowałem samemu i sprawdzał się, chociaż był czasochłonny. Potem się zdenerwowałem i napisałem program, który robił większość tych wyliczeń za mnie (jest na mojej stronie domowej - http://www.dominikkocuj.prv.pl.) Szczególnie przydało się, gdy walczyły całe floty statków.

Gdybym miał wtedy Star Trek RPG, to pewnie wyglądałoby to inaczej. Ale zabawa była...
Q__
Moderator
#86 - Wysłana: 22 Lip 2006 14:31:24 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Domko

Kaśki chciał się pozbyć jeden z graczy, który grał Romulanina - Saveka. To był zmodyfikowany Voyager, bo Savek też trafił do Delty dzięki Opiekunowi i stał się członkiem załogi (był w ochronie).

To jakiś głupi Romulanim... Przeciez i tak nie zajął by jej stanowiska... Zajął by je albo Chakotay (było nie było 1 oficer), albo Tuvok - najstarszy stopniem i doświadczeniem z ludzi z Floty...
Domko
Użytkownik
#87 - Wysłana: 22 Lip 2006 14:36:57
Odpowiedz 
Cóż, podejrzewam, że w graczu odezwały się jego prawdziwe odczucia po serialu Voyager, a nie odczucia postaci, i stąd niechęć do Kaśki.
Q__
Moderator
#88 - Wysłana: 22 Lip 2006 14:46:56
Odpowiedz 
Domko

Cóż, podejrzewam, że w graczu odezwały się jego prawdziwe odczucia po serialu Voyager, a nie odczucia po

Byłeś MG bezlitosnym dla graczy. Skoro wprowadziłeś do załogi Romulanina, mogłeś i Kaśkę załatwić...
theczarek
Użytkownik
#89 - Wysłana: 22 Lip 2006 14:54:08
Odpowiedz 
Domko
A co stało się z Romulaninem po powrocie do Alfy?
Q__
Moderator
#90 - Wysłana: 22 Lip 2006 15:03:49
Odpowiedz 
theczarek

Może stał sie pierwszym Romulaninem we Flocie (jak Worf Klingonem, a Nog - Ferengi?)
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  »» 
USS Phoenix forum / Gry / Star Trek RPG

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!